Dodaj do ulubionych

Czy w waszych małżeństwach też tak jest?

24.08.11, 12:23
Witam, mam przyjaciółkę, w sumie to za taka ją uważałam. Spotykamy się często, nasze dzieci się bawią razem i razem chodzą do przedszkola. Czasem coś mi tam dogadywała odnośnie mojego małżeństwa, ale ostatnio bardzo mnie że tak powiem objechała słownie. Była u nas cały dzień i usłyszała jak podziękowałam mężowi za to że odkurzył i wyrzucił śmieci (dostał buziaka i podziękowanie). Po chwili moja przyjaciółka zrobiła mi wykład jak to ja się nie szanuje, że ona jest w szoku, że jeszcze trochę i to męża będę musiała po rękach całować itd. i oczywiście doprowadzę do rozwodu bo mężowie nie lubią takich zachowań, jesteśmy małżeństwem 15 lat, wcześniej 5 lat ze sobą byliśmy. Jestem w szoku, po tym co usłyszałam i w sumie jest zmieszana. Koleżanka też jest mężatką, nie oceniam jej małżeństwa i nie wnikam co robi dobrze czy źle. Sama uważam, że zrobiłam to naturalnie i nie zamierzam się zmieniać. Powiedzcie, czy w waszych małżeństwach nie ma miejsca na takie uprzejmości? Czy to takie dziwactwo?
Obserwuj wątek
    • twoj_aniol_stroz Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 24.08.11, 12:39
      Oczywiście,że jest miejsce na uprzejmości. Tak jak mój mąż często mówi do mnie po obiedzie: "dziękuję, pyszne było" tak samo ja dziękuję za coś co zrobił dla mnie. Nie uważam, że mi się to należy z racji bycia żoną i skoro on coś zrobił, żeby mi pomóc, żeby mnie odciążyć to naturalnym jest powiedzenie dziękuję. On wychodzi z bardzo podobnego założenia. Fakt, że wstałam wcześniej od niego i zrobiłam śniadanie nie jest kwestią tego, że mu się to należy, ale kwestią tego, że zrobiłam mu przyjemność i właśnie za to jest dziękuję :). W ogóle uważam, że takie drobne "grzeczności" lub raczej czułości mają ogromne znaczenie w związku, są śladem, że mi jeszcze zależy, ze jemu się chce itd.
      Mało tego, ja dziękuję także dzieciom, gdy je poproszę o pomoc. I widzę radość na ich twarzach, bo dla nich to oznacza, że dostrzegam ich pracę i doceniam ich pomoc. One zresztą też często mówią dziękuję i jest to bardzo spontaniczne. Zaskakują tym niektórych moich znajomych, którzy dziwią się, że moje dzieci potrafią cieszyć się z drobiazgów i autentycznie dziękują za coś co je ucieszyło.
      • mama_lidia Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 24.08.11, 13:13
        Właśnie też tak uważam szacunek do innych, szczególnie dla własnej rodziny. Wciąż zastanawiam się dlaczego tak wybuchnęła, dziękowanie to raczej nie jest ujma na godności. Po raz pierwszy dość mocno podważyła swoją swoją przyjaźń. Mnie sie osobiście wydaje, że w szczęśliwym małżeństwie choć nie ma na nie recepty takie grzeczności powinny być na porządku dziennym. Rozmyślam jak u niej wygląda życie codzienne.
        • twoj_aniol_stroz Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 24.08.11, 13:28
          Nie wiem czemu ona tak wybuchła. Być może nie zastanowiła się, może być też tak, że to dotknęło czegoś dla niej trudnego, może była poirytowana tego dnia, może zobaczyła coś co kazało jej przemyśleć swoją postawę... Tego "może" jest cała masa. Jeśli chcesz to możesz na spokojnie spytać co ją tak zirytowało. Być może Ci odpowie, a być może znów będzie jakiś wybuch. Ludzie są bardzo różni, różnie reagują, bo bardzo różne mają wzory zachowań, własne zranienia, przyzwyczajenia i odruchy. Człek to skomplikowane urządzenie jest :)
    • imasumak Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 24.08.11, 13:16
      Nie, to nie jest absolutnie dziwactwo :).
      Co więcej mój mąż bardzo lubi, jak "odbieram" robotę. Np po sprzątnięciu łazienki prosi mnie, żebym oceniła, czy ładnie posprzątał. Oczywiście chwalę, podziwiam i dziękuję, a on chodzi dumny jak paw i jest jeszcze bardziej chętny do uczestnictwa w obowiązkach domowych :)
      • twoj_aniol_stroz Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 24.08.11, 13:23
        Tak, to bycie bardziej chętnym do pomocy tez zauważyłam :) No, ale to chyba logiczne, że jesli moja praca u kogoś wywołuje radość to tym bardziej chce się ją wykonać :)
        Mój chłop raczej nie woła celem odbioru pracy. Natomiast działa na zasadzie zaskoczenia :) Np siedzi w garażu i dłubie przy motocyklu. Po jakiejś dłuższej chwili wychodzę na podwórko i okazuje się, że mam wypucowany samochód :) A to wcale takie łatwe nie jest, bo moje autko to taki terenowy czołg, którym jeżdżę po ugorach, więc on na pewno czysty nie jest :) Normą tez jest dolewanie płynu do spryskiwaczy w samochodzie, tylko tu orientuję się jak jadę, więc wtedy na ogół dzwonię, żeby powiedzieć dziękuję :)
      • pendzacy_krolik Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 24.08.11, 13:32
        zalosne, a za kilka lat bedzie do ciebie mowil "matka", zamiast kochanie.
        imasumak napisała:

        > Nie, to nie jest absolutnie dziwactwo :).
        > Co więcej mój mąż bardzo lubi, jak "odbieram" robotę. Np po sprzątnięciu łazien
        > ki prosi mnie, żebym oceniła, czy ładnie posprzątał. Oczywiście chwalę, podziwi
        > am i dziękuję, a on chodzi dumny jak paw i jest jeszcze bardziej chętny do ucze
        > stnictwa w obowiązkach domowych :)
        • marc.el Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 24.08.11, 14:18
          pendzacy_krolik napisała:

          > zalosne, a za kilka lat bedzie do ciebie mowil "matka", zamiast kochanie.
          > imasumak napisała:
          >
          > > Nie, to nie jest absolutnie dziwactwo :).
          > > Co więcej mój mąż bardzo lubi, jak "odbieram" robotę. Np po sprzątnięciu
          > łazien
          > > ki prosi mnie, żebym oceniła, czy ładnie posprzątał. Oczywiście chwalę, p
          > odziwi
          > > am i dziękuję, a on chodzi dumny jak paw i jest jeszcze bardziej chętny d
          > o ucze
          > > stnictwa w obowiązkach domowych :)
          istnieje subtelna różnica pomiędzy WYRĘCZANIEM kogoś, a zrobieniem coś dla niego
          Masz problemy, żal do męża(rozwód).
      • pendzacy_krolik Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 29.08.11, 21:53
        no,jeszcze raz napisze : "zenujace".
        a maz wglada mi na niezlego papucia:)
        \
        imasumak napisała:

        > Nie, to nie jest absolutnie dziwactwo :).
        > Co więcej mój mąż bardzo lubi, jak "odbieram" robotę. Np po sprzątnięciu łazien
        > ki prosi mnie, żebym oceniła, czy ładnie posprzątał. Oczywiście chwalę, podziwi
        > am i dziękuję, a on chodzi dumny jak paw i jest jeszcze bardziej chętny do ucze
        > stnictwa w obowiązkach domowych :)
    • pendzacy_krolik Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 24.08.11, 13:30
      mimo,iz moje malzenstwo zmierza ku upadkowi (22 rok pozycia) uwazam,ze racje ma przyjaciolka. zadam pytanie : jaki macie uklad w zwiazku? partnerski? jesli tak, to dlaczego dziekujesz mezowi za czynnosci,ktorem gdyby on ich nie robil bylabys zmuszona ty robic?
      co innego, gdy twoj maz zrobi cos lepiej od ciebie, np.wlasnie odkurzy. tu rzeczywiscie mozesz go pochwalic i podziekowc,ze zrobil to lepiej od ciebie,ale czy nie jest tak,ze wiele czynnosci ty wykonujesz lepiej od niego i nie slyszysz pochwaly? reprezentujesz stara szkole traktowania mezow. wspolczesne kobiety nie powinny tak robic, bo w ten sposob daja wzor do nasladowania swoim dzieciom. jestes pewna ,ze to twoja przyjaciolka? jesli tak, to dlaczego tu jestes? przyjaciel jest od tego,aby byl z toba szzcery.powiedziala ci szczerze i uszanuj to.
      • twoj_aniol_stroz Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 24.08.11, 13:53
        jaki macie uklad w zwiazku? partnerski? jesli ta
        > k, to dlaczego dziekujesz mezowi za czynnosci,ktorem gdyby on ich nie robil byl
        > abys zmuszona ty robic?
        Hm, a gdzie tu w takim razie układ partnerski? Po mojemu taki układ jest wtedy, gdy oboje na równi pracują dla domu i nie ma pojęcia zmusić kogoś do zrobienia czegoś. I to nie jest kwestia "wychowywania" męża tylko kwestia zwykłej kultury. Kiedy jestem w sklepie i sprzedawczyni podaje mi siatkę z zakupami to mówię dziękuję, jeśli ktoś przytrzyma drzwi, to też mówię dziękuję itd. Tak samo jak ja mówię dziękuję to mój mąż robi to samo, gdy otrzymuje ode mnie coś (śniadanie, coś do picia itd). Czy uwłaczającym mojej godności jest, że kiedy on kosi trawnik w upalny dzień, przyniosę mu kubek z piciem? Oczywiście, że może pójść do kuchni i sobie sam wziąć. Ale z drugiej strony dlaczego nie mam mu zrobić przyjemności i nie przynieść tego picia skoro się troszczę o niego, skoro go kocham? On postępuje podobnie, czy to oznacza, że jest fajtłapą? Nie, to jedynie i aż oznacza, że mnie kocha i się o mnie troszczy.
        Owszem daję wzór do naśladowania moim dzieciom. Wzór troski i opieki jednego nad drugim. I sa efekty. Kiedy ja leżałam chora i nie byłam w stanie kiwnąć palcem to moje dzieci bez mojego proszenia zrobiły cały obiad, przychodziły tylko po instrukcje. Herbatę przynoszą też bez proszenia, pytają co mi mogą pomóc. I nie ma tu podziału na chłopca i dziewczynkę - oboje w równym stopniu pomagają i troszczą się o rodziców.
        Dlaczego chwalić i dziękować tylko za to co zrobił lepiej? Nie rozumiem tego za grosz.
        • pelapa Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 24.08.11, 14:46
          Podając coś komuś standardowo słyszymy/oczekujemy dziękuję. Przyniesienie mężowi kubka z wodą jest miłym gestem i tez usłyszałabym dziękuję. Za posprzątanie schorowanej teściowej mieszkania też wymagane jest dziękuję,. Bo jak mówisz jest to kwestia kultury.
          Ale posprzątanie mieszkania w którym się mieszka i bałagani jest zwykłym obowiązkiem i dziękuję raczej bym nie oczekiwała.
          • pendzacy_krolik Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 24.08.11, 14:49
            otoz to. zorientowalam sie juz dawno,ze najwiecej smieci jest na dywanie, kiedy moj maz jest w domu , kiedy jest poza nim to praktycznie nie musze sprzatac. wiec jak raz od wielkiego dzwonu zdarzy mu sie odkurzyc to jest nadymany i nerwowy ,ze bez kija nie podchodz. a nie daj boze mu w aucie nakruszyc! wiec nie dziekuje mu, kiedy czasami sprzata (na poczatku malzenstwa sprzatalismy razem co sobote,ale nie dziekowalismy sobie, chyba,ze wieczoremw lozku:)

            pelapa napisała:

            > Podając coś komuś standardowo słyszymy/oczekujemy dziękuję. Przyniesienie mężow
            > i kubka z wodą jest miłym gestem i tez usłyszałabym dziękuję. Za posprzątanie s
            > chorowanej teściowej mieszkania też wymagane jest dziękuję,. Bo jak mówisz jest
            > to kwestia kultury.
            > Ale posprzątanie mieszkania w którym się mieszka i bałagani jest zwykłym obowią
            > zkiem i dziękuję raczej bym nie oczekiwała.
            • marc.el Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 24.08.11, 14:53
              pendzacy_krolik napisała:

              > otoz to. zorientowalam sie juz dawno,ze najwiecej smieci jest na dywanie, kiedy
              > moj maz jest w domu , kiedy jest poza nim to praktycznie nie musze sprzatac. w
              > iec jak raz od wielkiego dzwonu zdarzy mu sie odkurzyc to jest nadymany i nerw
              > owy ,ze bez kija nie podchodz. a nie daj boze mu w aucie nakruszyc! wiec nie dz
              > iekuje mu, kiedy czasami sprzata (na poczatku malzenstwa sprzatalismy razem co
              > sobote,ale nie dziekowalismy sobie, chyba,ze wieczoremw lozku:)
              >
              Skoro się mu to kojarzy TYLKO z przykrym obowiązkiem, to czemuz miałby to robić?/
              • pendzacy_krolik Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 24.08.11, 15:02
                wiesz, a mnie sie gotowanie kojarzy z przykrym obowiazkiem,ale musze to robic.i robie.
                marc.el napisał:

                > pendzacy_krolik napisała:
                >
                > > otoz to. zorientowalam sie juz dawno,ze najwiecej smieci jest na dywanie,
                > kiedy
                > > moj maz jest w domu , kiedy jest poza nim to praktycznie nie musze sprza
                > tac. w
                > > iec jak raz od wielkiego dzwonu zdarzy mu sie odkurzyc to jest nadymany
                > i nerw
                > > owy ,ze bez kija nie podchodz. a nie daj boze mu w aucie nakruszyc! wiec
                > nie dz
                > > iekuje mu, kiedy czasami sprzata (na poczatku malzenstwa sprzatalismy raz
                > em co
                > > sobote,ale nie dziekowalismy sobie, chyba,ze wieczoremw lozku:)
                > >
                > Skoro się mu to kojarzy TYLKO z przykrym obowiązkiem, to czemuz miałby to robi
                > ć?/
                • marc.el Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 25.08.11, 09:27
                  pendzacy_krolik napisała:

                  > wiesz, a mnie sie gotowanie kojarzy z przykrym obowiazkiem,ale musze to robic.i
                  > robie.
                  > marc.el napisał:
                  >
                  > > pendzacy_krolik napisała:
                  > >
                  > > > otoz to. zorientowalam sie juz dawno,ze najwiecej smieci jest na dy
                  > wanie,> > kiedy
                  > > > moj maz jest w domu , kiedy jest poza nim to praktycznie nie musze
                  > sprza> > tac. w
                  > > > iec jak raz od wielkiego dzwonu zdarzy mu sie odkurzyc to jest nad
                  > ymany> > i nerw
                  > > > owy ,ze bez kija nie podchodz. a nie daj boze mu w aucie nakruszyc!
                  > wiec nie dziekuje mu, kiedy czasami sprzata
                  > > Skoro się mu to kojarzy TYLKO z przykrym obowiązkiem, to czemuz miałby t
                  > o robi
                  > > ć?/
                  Dobrze gotujesz?? A co jakby ci nie wyszła potrawa i małz ...
                  1 by sie z Ciebie po nabijał,
                  2 a może stwierdziłby że się zdarza

                  Po której z tych opcji chętniej będziesz gotowac dalej??
                  • pendzacy_krolik Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 25.08.11, 13:39
                    zadnej. krytyka mojej kuchni zaczela sie jakies 5 lat temu. a uwazam,ze gotuje coraz lepiej,ba, nawet lepiej niz jego matka, bo zdrowiej. mezczyzna zaczyna krytykowac zone, kiedy stoluje sie gdzie indziej....
                    marc.el napisał:

                    > Dobrze gotujesz?? A co jakby ci nie wyszła potrawa i małz ...
                    > 1 by sie z Ciebie po nabijał,
                    > 2 a może stwierdziłby że się zdarza
                    >
                    > Po której z tych opcji chętniej będziesz gotowac dalej??
                    • pianino123 Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 25.08.11, 14:30
                      pendzacy_krolik napisała:

                      > . mezczyzna zaczyna krytykowac zone, kiedy stoluje sie gdzie indziej....

                      Widocznie z jakiegoś powodu zmienił upodobania "kulinarne" ,
                      Na pewno nikt kto ma w związku szefa kuchni z Marriotta, który do tego wykorzystuje swoje umiejętności w domu, nie zmienia go na sprzedawce hot dogów.
                      Powodów do zmiany jest zwykle sporo i to po obu stronach.
                      Dla mnie przy rozpadzie związku nie ma podziału na winnych i niewinnych.
                      Każdy odpowiada za swój związek w 100%.


          • sea.sea Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 24.08.11, 15:22
            Obowiązek obowiązkiem, ale, jak niejednokrotnie można poczytać na forum, wielu panów się wypina na ten obowiązek i uważa, że ich to nie dotyczy. Stąd należy się cieszyć, że się trafiło na egzemplarz, który jednak się do tego obowiązku poczuwa :)

            A powiedzenie czegoś miłego mnie tam akurat nic nie kosztuje. Mojego też nie, więc nie jest tak, że ja usłużnie liżę stopy a Pan & Władca łaskawie się udziela. Stanowczo lepiej to robi na atmosferę w domu, niż postawa "należymisię".
            • pelapa Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 24.08.11, 15:35
              Ależ ja doceniam i często mu mówię że doceniam:) Jesli chodzi o postawię "należymisię" to nikt takiej postawy u mnie w domu nie reprezentuje. A jesli już to dziękować powinien mój mąż za mój wkład w sprzątanie mieszkania, bo jemu bardziej zależy na porządku :) Na atmosfere w domu od 15 lat nie narzekam.
              Dziękować zawsze warto. Tylko tych rzeczy do zrobienia w domu jest tyle że mówienie" dziękuję" za każdą pierdołę jest imo "niewygodne" ;) . Może koleżanka zrozumiała że małżonek Lidii posprzątał po raz pierwszy od 15 lat i stąd takie wylewne podziękowania? Że sprzątanie to jej "obowiązek" i M. ją "wyręczył"? Stąd ta przemowa? Pewnie jakby Lidka spokojnie wytłumaczyła ze mają taki zwyczaj w domu i że lubi całować męża z byle powodu i bez powodu obyłoby sie bez zgrzytów.
      • sea.sea Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 24.08.11, 14:12
        > dlaczego dziekujesz mezowi za czynnosci,ktorem gdyby on ich nie robil bylabys zmuszona ty
        > robic
        Bo gdyby go nie było, musiałabym wszystko robić sama albo bulić ciężką kasę fachowcom za wykonanie rzeczy, których zrobić nie jestem w stanie :)
        Słowo "dziękuję" jest dla mnie naturalnym i nieodłącznym elementem współżycia międzyludzkiego i samo mi się pcha na usta, bez wyrachowania w stylu "co kto powinien, a co mógł".
      • marc.el Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 24.08.11, 14:20
        pendzacy_krolik napisała:

        > mimo,iz moje malzenstwo zmierza ku upadkowi (22 rok pozycia) uwazam,ze racje ma
        > przyjaciolka. zadam pytanie : jaki macie uklad w zwiazku? partnerski? jesli ta
        > k, to dlaczego dziekujesz mezowi za czynnosci,ktorem gdyby on ich nie robil byl
        > abys zmuszona ty robic?
        > co innego, gdy twoj maz zrobi cos lepiej od ciebie, np.wlasnie odkurzy. tu rzec
        > zywiscie mozesz go pochwalic i podziekowc,ze zrobil to lepiej od ciebie,ale czy
        > nie jest tak,ze wiele czynnosci ty wykonujesz lepiej od niego i nie slyszysz p
        > ochwaly? reprezentujesz stara szkole traktowania mezow. wspolczesne kobiety nie
        > powinny tak robic, bo w ten sposob daja wzor do nasladowania swoim dzieciom. j
        > estes pewna ,ze to twoja przyjaciolka? jesli tak, to dlaczego tu jestes? przyja
        > ciel jest od tego,aby byl z toba szzcery.powiedziala ci szczerze i uszanuj to.
        A co jeśli zrobił coś , ale GORZEJ od Ciebie?? co zrobisz??
        Ty nigdy nie dziękowałaś za "drobnostkę" ?? Uważałaś , zę tak się należy i już??
        • pendzacy_krolik Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 24.08.11, 15:07
          w tym problem,ze on wiele rzeczy robi gorzej ode mnie, bo w domu mial za dobrze, a ja musialam byc samodzielna. nie wykazywal checi, ani woli zeby sie uczyc, wiec musialam sama duzo rzeczy robic i zalatwiac. "drobnostek" sie nie pamieta, wiec trudno mi w tej chwili podac przyklad. ale na pewno sytuacje, w ktorych bylam zdana tylko na niego, wiec na pewno dziekowalam.
          marc.el napisał:

          >> A co jeśli zrobił coś , ale GORZEJ od Ciebie?? co zrobisz??
          > Ty nigdy nie dziękowałaś za "drobnostkę" ?? Uważałaś , zę tak się należy i już?
          > ?
          • marc.el Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 25.08.11, 09:32
            pendzacy_krolik napisała:

            > w tym problem,ze on wiele rzeczy robi gorzej ode mnie, bo w domu mial za dobrz
            > e, a ja musialam byc samodzielna. nie wykazywal checi, ani woli zeby sie uczyc,
            > wiec musialam sama duzo rzeczy robic i zalatwiac. "drobnostek" sie nie pamieta
            > , wiec trudno mi w tej chwili podac przyklad. ale na pewno sytuacje, w ktorych
            > bylam zdana tylko na niego, wiec na pewno dziekowalam.
            > marc.el napisał:
            >
            > >> A co jeśli zrobił coś , ale GORZEJ od Ciebie?? co zrobisz??
            > > Ty nigdy nie dziękowałaś za "drobnostkę" ?? Uważałaś , zę tak się należy
            > i już?
            > > ?

            Spoko, Nie oczekuję przykładów. Wierzę Ci.
            Każdy z nas jest inny i inaczej wychowany. Pewne rzeczy można zmienić .. inne nie ;-P

            Ale jak to mówią ..zawsze warto dziękowac ..
            • pendzacy_krolik Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 25.08.11, 13:43
              slowo "dziekuje" nie istnialo w moim rodzinnym domu. taka kultura. zauwazylam takze, ze nie nauczylismy tez naszego syna zbyt czestego uzywania tego zwrotu. taka kultura:) ale czlowiek o przecietnej inteligencji,jak moja, jest w stanie nauczyc sie tego,czego nie wyniosl z domu, od innych. ja,mimo sporej ilosci lat,ciagle sie ucze od ludzi, ktorzy stoja w hierarchii wyzej ode mnie. natomiast moj maz z wiekiem chamieje. i to jest ta roznica. ale chyba nie o tym jest ten watek?:)
      • mama_lidia Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 24.08.11, 14:22
        jaki macie uklad w zwiazku? partnerski? jesli ta
        > k, to dlaczego dziekujesz mezowi za czynnosci,ktorem gdyby on ich nie robil byl
        > abys zmuszona ty robic?
        > co innego, gdy twoj maz zrobi cos lepiej od ciebie, np.wlasnie odkurzy. tu rzec
        > zywiscie mozesz go pochwalic i podziekowc,ze zrobil to lepiej od ciebie,ale czy
        > nie jest tak,ze wiele czynnosci ty wykonujesz lepiej od niego i nie slyszysz p
        > ochwaly? reprezentujesz stara szkole traktowania mezow. wspolczesne kobiety nie
        > powinny tak robic, bo w ten sposob daja wzor do nasladowania swoim dzieciom. j
        > estes pewna ,ze to twoja przyjaciolka? jesli tak, to dlaczego tu jestes? przyja
        > ciel jest od tego,aby byl z toba szzcery.powiedziala ci szczerze i uszanuj to.


        Tak naprawdę to nie robię analizy jaki mam związek partnerski czy nie, zachowuję się naturalnie i daję to co sama odbieram. Owszem może ja bym później odkurzyła bo lubię porządek, ale co z tego w danym momencie było to dla mnie pomocne. Nie usługuję mężowi i odwrotnie, na początku prosiłam męża o pewnne czynności w domu, obecnie sam się domyśla raczej, jeśli ja robię obiad a salon wymaga ogarnięcia to on to robi i ja właśnie za to mu dziękuję, że się domyślłi. Sam sobie szykuje jedzenie kiedy ma taką potrzebę, robię obiad jemy wspólnie, dziękuje mi za dobry obiad, za wyprane spodnie, kiedy sprzątamy np w sobotę robimy to razem.
        Koleżanka może i powiedziała szczerze co myśli, ale gdzie tu brak poszanowania dla siebie, usłyszałam że dam sobą pomiatać, dziękowanie własnemu mężowi to brak szacunku do siebie? Kiedy spytałm ją to jak to u ciebie wygląda to stwierdziła, że mąż ma psi obowiązek sprzątać i pomagać. To jest dopiero brak szacunku, do ludzi. I tak sobie myślę już teraz że może powinnam się przyjrzeć jej małżeństwu, bo może coś chciała mi powiedzieć ale o sobie i nie wie jak, ale wcześniej też się zdarzały docinki, typu "wymasuj mu stopy za to że herbatkę podał". Jej mąż jest raczej bardzo spokojny i ugodowy, a może tak to tylko wygląda.
      • karigi Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 25.08.11, 00:25
        No, to teraz rozumiem czemu Twój związek legł w gruzach.
        W partnerstwie nie ma licytacji "lepiej- gorzej". Jest "razem" i "dla kogoś". A "dziękuję" nie boli i nic nie kosztuje. Dotyczy to obu stron.

        pendzacy_krolik napisała:

        >zadam pytanie : jaki macie uklad w zwiazku? partnerski? jesli ta
        > k, to dlaczego dziekujesz mezowi za czynnosci,ktorem gdyby on ich nie robil byl
        > abys zmuszona ty robic?
        > co innego, gdy twoj maz zrobi cos lepiej od ciebie, np.wlasnie odkurzy. tu rzec
        > zywiscie mozesz go pochwalic i podziekowc,ze zrobil to lepiej od ciebie,ale czy
        > nie jest tak,ze wiele czynnosci ty wykonujesz lepiej od niego i nie slyszysz p
        > ochwaly? reprezentujesz stara szkole traktowania mezow. wspolczesne kobiety nie
        > powinny tak robic, bo w ten sposob daja wzor do nasladowania swoim dzieciom.
      • szarlotka_z_lodami_11 Żyj i Daj Żyć Innym 25.08.11, 08:48
        Kochani, każdy ma prawo kształtować swoje życie po swojemu. Ja np. traktuję innych tak, jak sama chcę być traktowana. Ale też nie odsądzam od czci i wiary innych, którzy nie postępują tak jak ja. Czasem zwykłe słowa "proszę", "przepraszam", czy "dziękuję" mogą być trudne do wypowiedzenia. Rozumiem to. Wiem z doświadczenia, że sprawy które dla jednych są naturalne, dla innych mogą być rażące, dziwne itp. Skoro przyjaciółka tak emocjonalnie zareagowała, to - podejrzewam - że coś w tej sytuacji ją zabolało i dotknęło osobiście. Mama_lidia spróbuj porozmawiać na spokojnie z przyjaciółką. Pamiętaj proszę, że dziękowanie za różne czynności ma sens, jeśli jest odwzajemniane. Nie chcę sugerować, że tak jest u Twojej przyjaciółki, ale chcę Ci pokazać, że nie warto oceniać czyjegoś zachowania, bez poznania całego kontekstu.
          • szarlotka_z_lodami_11 Re: Żyj i Daj Żyć Innym 25.08.11, 16:51
            o masz! to nie brzmi optymistycznie.... A tak na serio - o związek trzeba dbać (jakkolwiek banalnie to brzmi). Widzę w swoim związku, a także w związkach z mojego najbliższego otoczenia, że jeśli traktujemy działania naszego partnera jako jego (jej) obowiązek, to parter siłą rzeczy przestaje mieć serce dla tych działań. Inaczej jest, jeśli dostrzegam że mój partner robi coś dobrego (chociażby wynosi śmieci, opuści klapę sedesu, wrzuci skarpetki do brudnika itp.) i okażę mu swoją aprobatę - buziaczkiem czy podziękowaniem. Wtedy na pewno chętniej powtórzy ten "dobry uczynek". Nie wiem jak Ty, ale ja stokroć bardziej lubię robić coś, co jest zauważane i za co mi dziękują niż coś, co jest traktowane jako mój obowiązek (pozytywne wzmocnienie). Zatem apeluję: BĄDŹMY DLA SIEBIE DOBRZY!
          • senait Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 24.08.11, 14:24
            Ale się uśmiałam! Całujesz męża za to, że robi najzwyklejsze rzeczy w świecie, które powinien po prostu wykonywać i tyle??? Odkurzył i wyrzucił śmieci, a Ty się zachowujesz jakby właśnie dał Ci gwiazdkę z nieba. Czy on nie nabrudził, czy on nie naśmiecił, czy tylko Tobie zależy na odkurzonej podłodze i wyrzuconych śmieciach? Przecież takie rzeczy robi też dla siebie! Czy on całuje Cię i dziękuje za każdy umyty kubek, czy wyprane gacie? Każdy, kto mieszka w domu powinien mieć swoje obowiązki, wykonywać je tyle. Tak jest u nas. Staramy się nawzajem chwalić czy dziękować sobie, ale gdy zrobimy dla drugiego coś wyjątkowego np. mąż naprawił rzecz, która należy tylko do mnie lub ja ugotowałam uroczysty obiad. Do głowy by mi nie przyszło całowanie i dziękowanie za robienie tego, co do niego należy.
              • mama_lidia Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 24.08.11, 14:39
                Dla mnie to jakieś naturalne, skoro mężowi się chce wstać wcześniej i podczas gdy robi śniadanie pomyśli o mnie, ana dodatek ja widze, że jemu jest miło, żę ja się z tego cieszę, przecież mógłby zrobić tylko sobie. Kwestia polega na tym, że ja się nie zastanawiam, podziękować za to czy za to nie a za tamto, samo przychodzi z obu stron, mnie jest również miło jak dostanę buziaka za zrobienie kolacji mężowi.
                  • pendzacy_krolik Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 24.08.11, 14:55
                    od dziekowania rosnie pozadanie? my sobie nie dziekowalismy, a sie pozadalismy.taka chemia po prostu.
                    marc.el napisał:

                    > Dodatkow to powoduje zacieśnianie , zwiększanie sympatii dla drugiej strony i p
                    > o 18 latach można byc zachwyconym drugim człowiekiem, można kochac się, pożądac
                    > jak zaraz po śłubie ;)
                    > a seks jest ważny ...
                • pendzacy_krolik Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 24.08.11, 14:54
                  cha cha, no jasne. ale przyznaj sie z reka na sercu - macie rowny podzial obowiazkow, czy jednak, jako kobieta -polka,masz ich w domu wiecej?

                  mama_lidia napisała:

                  > Dla mnie to jakieś naturalne, skoro mężowi się chce wstać wcześniej i podczas g
                  > dy robi śniadanie pomyśli o mnie, ana dodatek ja widze, że jemu jest miło, żę j
                  > a się z tego cieszę, przecież mógłby zrobić tylko sobie. Kwestia polega na tym,
                  > że ja się nie zastanawiam, podziękować za to czy za to nie a za tamto, samo pr
                  > zychodzi z obu stron, mnie jest również miło jak dostanę buziaka za zrobienie k
                  > olacji mężowi.
                  • marc.el Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 24.08.11, 14:56
                    pendzacy_krolik napisała:

                    > cha cha, no jasne. ale przyznaj sie z reka na sercu - macie rowny podzial obowi
                    > azkow, czy jednak, jako kobieta -polka,masz ich w domu wiecej?
                    >
                    Uważasz, ze wszystkie czynności powinny być PO POŁOWIE DOKŁĄDNIE podzielone??
                    To jest wg Ciebie ideał związku??
                  • mama_lidia Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 24.08.11, 15:08
                    Właśnie się zastanawiam nad naszym "podziałem", nie wiem czy równy. Jest dzień kiedy mąż kładzie spać dzieci, od mycia zębów po czytanie i usypianie, a jest dzień kiedy ja robie to sama, albo wspólnie każde jedno. Do obiadów się nie pcha, bo woli jak ja gotuje, ale jeśli zrobi frytki to nie pogardzę i jemy razem. Za to samochody mnie nie interesują, opłaty, naprawy itd. zawsze robi to mąż. Jak zrobię pranie, a właściwie pralka :), to bywa że będąc w pralni sam z siebie powiesi. Zakupy robimy albo razem, albo mąż i robi je sprawnie i konkretnie a czasem coś kupi ekstra dla mnie na osłodę. Takich rzeczy jest mnóstwo, dlatego doceniam to że mu się chce. To nie jest tak, że chodzę za nim i dziękuję na każdym kroku, ale dla mnie to przyjemność i widzę po drugiej stronie to samo.
                      • mama_lidia Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 24.08.11, 15:26
                        W zasadzie to nie wiem czy to zazdrość, bo jak sięgam pamięcią i się zastanowię to ona była matka polka, nie była taka wyzwolona, czasami narzekała, że jej mąż coś tam nie zrobił, jak to w rozmowach, ale zawsze mówiła, widziałam co brałam. Musze z nią chyba pogadać z własnej inicjatywy i wyjaśnić i albo sie dogadamy albo nie. Ale jedynie co to się czuję trochę źle potraktowana przez nią z powodu który nie powinien ją aż tak interesować.
                        • marc.el Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 25.08.11, 09:54
                          Ojjj czy dobrze rozumiem?? Do niedawna była MATKA POLKA WALCZĄCA??
                          A teraz się buntuje??
                          No to masz odpowiedz!!!
                          Kobieta uważała, ze MUSI USŁUGIWAĆ MAŁŻOWI dzieciom.
                          Najlepiej w domu zrobi wszystko i zrobi to SAMA.
                          Takie wychowanie - ideologia.
                          Małż przyzwyczajony w domu rodzinnym, lub co gorsza przez zonę, że tak ma być.
                          Nigdy nie wpadło mu do głowy aby za coś podziękowac BO TO ZAWSZE SAMO SIĘ ROBIŁO!!
                          Tak magicznie.
                          Kobieta jak była młoda to miala ideały w głowie a w mięśniach mnóstwo siły.
                          Teraz sił mniej, obowiązków przybywa .. a tu pies z kulawą nogą nie docenia
                          Widzi u Ciebie inną sytuację i rodzi się bunt w niedocenianej kobiecie

                          Jej bardziej chodziło o rozmowę z Tobą, niz wytykanie Ci błędów.
                          Kwestia, czy juz jest gotowa do zmian w związku, czy tylko jest pełna złości i żołci??
                          • pendzacy_krolik Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 25.08.11, 13:52
                            o wlasnie, trafna ocena. ona moze o gotowa do zmian, ale czerno widze gotowosc malzonka. latwiej dostosowac sie do wygodneg zycia niz do nowych obowiazkow.

                            marc.el napisał:
                            > Jej bardziej chodziło o rozmowę z Tobą, niz wytykanie Ci błędów.
                            > Kwestia, czy juz jest gotowa do zmian w związku, czy tylko jest pełna złości i
                            > żołci??
                            • marc.el Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 26.08.11, 07:55
                              pendzacy_krolik napisała:

                              > o wlasnie, trafna ocena. ona moze o gotowa do zmian, ale czerno widze gotowosc
                              > malzonka. latwiej dostosowac sie do wygodneg zycia niz do nowych obowiazkow.
                              >
                              > marc.el napisał:
                              > > Jej bardziej chodziło o rozmowę z Tobą, niz wytykanie Ci błędów.
                              > > Kwestia, czy juz jest gotowa do zmian w związku, czy tylko jest pełna zło
                              > ści i żołci??
                              I co z tego?? PRZYZWYCZAJENIE DRUGA NATURA CZŁOWIEKA.
                              Trzeba próbowac małymi kroczkami i nie czekac az się wyleje cała żółć ... i zepsuje to co jest. Najgorsze to jest czekanie jak sie chłop domysli!!! a potem nagle łubudu i szlag trafia związek, zaczyna się a bo ty to ....... itd ..itp ... Jeśli koleżanka zacznie od siebie i jego można będzie troche zmienić, ale jak będzi eczekac to ......
                        • pendzacy_krolik Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 25.08.11, 13:50
                          ja stracilam moja przyjaciolke wlasnie przez meza. w pewnym momencie zaczela trzymac jego strone. wiec moze rzeczywiscie lepiej poswiecic przyjaciolke?....
                          mama_lidia napisała:

                          > W zasadzie to nie wiem czy to zazdrość, bo jak sięgam pamięcią i się zastanowię
                          > to ona była matka polka, nie była taka wyzwolona, czasami narzekała, że jej mą
                          > ż coś tam nie zrobił, jak to w rozmowach, ale zawsze mówiła, widziałam co brała
                          > m. Musze z nią chyba pogadać z własnej inicjatywy i wyjaśnić i albo sie dogadam
                          > y albo nie. Ale jedynie co to się czuję trochę źle potraktowana przez nią z pow
                          > odu który nie powinien ją aż tak interesować.
            • zuzann-a Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 26.08.11, 09:40
              senait napisała:

              > Ale się uśmiałam! Całujesz męża za to, że robi najzwyklejsze rzeczy w świecie,
              > które powinien po prostu wykonywać i tyle??? Odkurzył i wyrzucił śmieci, a Ty s
              > ię zachowujesz jakby właśnie dał Ci gwiazdkę z nieba. Czy on nie nabrudził, czy
              > on nie naśmiecił, czy tylko Tobie zależy na odkurzonej podłodze i wyrzuconych
              > śmieciach? Przecież takie rzeczy robi też dla siebie! Czy on całuje Cię i dzięk
              > uje za każdy umyty kubek, czy wyprane gacie? Każdy, kto mieszka w domu powinien
              > mieć swoje obowiązki, wykonywać je tyle. Tak jest u nas. Staramy się nawzajem
              > chwalić czy dziękować sobie, ale gdy zrobimy dla drugiego coś wyjątkowego np. m
              > ąż naprawił rzecz, która należy tylko do mnie lub ja ugotowałam uroczysty obiad
              > . Do głowy by mi nie przyszło całowanie i dziękowanie za robienie tego, co do n
              > iego należy.

              Jezu, dzięki Ci za ten post bo po lekturze tego co powyżej zaczęłam się zastanawiać czy ja aby jestem normalna.
          • pelapa Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 24.08.11, 14:38
            Hmm, ja nie dziękuję mężowi jak np. wyniesie śmieci, zajmie się praniem, sprzątaniem, koszeniem. On też nie dziękuje mi jak np: oporządzam dzieci, ugotuję zwykły obiad, powyrywam chwasty i poodkurzam. To są czynności które robimy w wspólnym domu dla nas i nie wymagają podziękowań. Głupio bym się czuła jakbym słyszała – dziękuje kochanie że zrobiłaś kanapkę, dziękuję że spakowałaś dziecku plecak, dziękuję ze zmyłaś podłogę….Nie jest to tak, że on sprząta aby mnie zadowolić, tylko abyśmy mieli czysto. I tu jest chyba sedno sprawy - sprzątam bo żona tego oczekuje i nijako dla niej czy dla siebie. Dziękujemy za rzeczy "ponadstandardowe" i przy bezpośredniej pomocy.
        • marc.el Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 24.08.11, 14:26
          pendzacy_krolik napisała:

          > a na dwoch lapkach umie przed toba stac i merdac ogonkiem?:)
          > bellagnos napisała:
          >
          > > Tak powinno być jak napisały dziewczyny, a przyjaciółka jest feministką a
          > lbo za
          > > zdrości.. ja też dziękuję i otrzymuje podziękowanie.

          noooooooo jak tak "miło" odnosiłaś się do męża to nie dziwota, że kończysz związek ...

          Drobne uprzejmości powodują, ze chce sie nam dalej z Wami być, i być dla Was lepszymi ;)

          Jak Ty nie dziękujesz, to znajdzie się taka laska która podziękuje,
          i za wkręcenie żarówki, będzie faceta wielbić pod niebiosa ;-P

          • pendzacy_krolik Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 24.08.11, 14:59
            to bedzie tylko swiadczylo o tej lasce. niestety, ale maz nauczyl mnie w zwiazku rowniez tych meskich prac (ale nie przez pokazywanie tylko olewanie moich prosb). wiec tym samym zaczl byc zbedny. sadzisz,ze po 22 latach luidzie rozstaja sie z soba z zalem?:)))))) nie kochany, z ULGA.

            marc.el napisał:

            >
            > Jak Ty nie dziękujesz, to znajdzie się taka laska która podziękuje,
            > i za wkręcenie żarówki, będzie faceta wielbić pod niebiosa ;-P
            >
            • verdana Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 24.08.11, 15:22
              Jeśli dziękuję za có, to znaczy, ze komuś jestem za coś wdzięczna, bo zrobił cos za mnie, albo mnie wyręczył.
              Zatem NIE dziękuję mężowi za to,z e we wlasnym mieszkaniu myję swoją łazienkę. Nie dziękuje za to, ze odprowadza do przedszkola czy szkoły swoje dzieci. Za to, ze zmywa w swoim domu naczynia. Jesli dziekuję, oznacza to,z ę jestem wdzięczna. Za co mam być wdzieczna? Za to, ze facet dba o własny dom i wlasne dziecie? No, przepraszam, jesli zacznę dziękować , to tym samym mowie "dziękuję za ulzenie mi w pracy, wlasciwie to wszystko jest moim psim obowiązkiem, a Ty łaskawie, w swojej wielkodusznośći wyręczasz mnie, a nie musisz.".
              otóż mój maż mnie nie wyrecza. Ma do, to w tym domu ma takie same obowiązki jak ja.
              Tak, dziękuję za zrobienie mi rano kawy, bo wtedy mąż robi cos dla mnie, nie dla siebie. A klozet myje, bo to jego klozet.
            • pianino123 Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 25.08.11, 14:09
              pendzacy_krolik napisała:

              > sadzisz,ze po 22 latach luidzie rozstaja
              > sie z soba z zalem?:)))))) nie kochany, z ULGA.
              >
              Rozumiem, że tak było w Twoim przypadku.
              Jednak ludzie nawet z wieloletnim stażem w związku rozstaję się z rożnych powodów i z rożnymi uczuciami.
              Odeszłam od męża po ponad 20 latach.
              Uczucie które mi towarzyszyło to na pewno nie była ulga.
              Raczej ból, poczucie porażki, smutek, bezsilność i zapewne poczucie straty.
                  • pendzacy_krolik Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 26.08.11, 11:46
                    rozmyslanie nad moim zwiazkiem zajelo mi tyle lat, ile on trwa. staralam sie nad nim pracowac,aby nie powielic bledow rodzicow, czytalam ksiazki psychologiczne itp. ale i tak co jakis czas slyszalam,ze traktuje meza tak, jak moja matka traktowala swojego. wiec, albo robilam mimo wszystko tak,jak ona, albo moj maz nie chcial widziec moich staran. kiedys uslyszalam,ze "ogladasz te durne programy z glupimi babami (typu "mala czarna") , czytasz te swoje ksiazki i dalej jestes glupia". no, jestem, bo tyle lat z nim wytrzymalam, madra dawno by odeszla, np. po pierwszym numerze, jaki mi wywinal.
                    jest sprawa o wiele powazniejsza niz to,co dzieje sie miedzy nami, a mianowicie syn. oczywiscie uwazam, ze to, jak go wychowalismy, jest finalem tego, jak zylismy. o to mam najwiekszy zal do meza.
    • blue_romka Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 24.08.11, 16:05
      Moim zdaniem tu trzeba rozróżnić dwie rzeczy. Uprzejmości w małżeństwie są konieczne, więc zwroty grzecznościowe jak najbardziej tak. Pytanie tylko za co sobie dziękować. Ponieważ oboje z mężem pracujemy, mamy też podział obowiązków domowych. Mąż m.in. właśnie odkurza. Nie dziękuję mu za odkurzenie, bo on nie robi tego dla mnie ani za mnie, robi to dla całej rodziny i dlatego, że taki ma przydział obowiązków (ustalony oczywiście wspólnie). Tak jak mój mąż nie dziękuje mi np. za sprzątnięcie łazienki, bo to jest w moim przydziale. Dziękuję usłyszałby gdybym np. danego dnia była tak zmęczona, że nie miała siły na nic, a on oprócz swoich rzeczy posprzątałby tę łazienkę.
      Nie wiem, jaki jest układ u Was, więc trudno oceniać tę sytuację.
      • pendzacy_krolik Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 25.08.11, 13:58
        ona nie ma zadnego ukladu z mezem, tak napisala do mnie. i to jest wlasnie dla faceta wygodne. tak mysle.

        blue_romka napisała:

        > Moim zdaniem tu trzeba rozróżnić dwie rzeczy. Uprzejmości w małżeństwie są koni
        > eczne, więc zwroty grzecznościowe jak najbardziej tak. Pytanie tylko za co sobi
        > e dziękować. Ponieważ oboje z mężem pracujemy, mamy też podział obowiązków domo
        > wych. Mąż m.in. właśnie odkurza. Nie dziękuję mu za odkurzenie, bo on nie robi
        > tego dla mnie ani za mnie, robi to dla całej rodziny i dlatego, że taki ma przy
        > dział obowiązków (ustalony oczywiście wspólnie). Tak jak mój mąż nie dziękuje m
        > i np. za sprzątnięcie łazienki, bo to jest w moim przydziale. Dziękuję usłyszał
        > by gdybym np. danego dnia była tak zmęczona, że nie miała siły na nic, a on opr
        > ócz swoich rzeczy posprzątałby tę łazienkę.
        > Nie wiem, jaki jest układ u Was, więc trudno oceniać tę sytuację.
    • joshima Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 24.08.11, 16:29
      mama_lidia napisała:

      > Była u nas cały dzień i usłyszała jak podziękowałam mężowi za
      > to że odkurzył i wyrzucił śmieci (dostał buziaka i podziękowanie). Po chwili mo
      > ja przyjaciółka zrobiła mi wykład jak to ja się nie szanuje, że ona jest w szok
      > u

      Twoja przyjaciółka jest chyba mocno sfrustrowana w swoim związku i może nawet Ci zazdrości. Osobiście nie widzę nic złego w drobnych uprzejmościach nawet jeśli podziękowania dotyczą czegoś co mój mąż zrobiłby i bez tego.

      > Jestem w szoku, po tym co usłyszałam
      Też bym była.

      > Czy to takie dziwactwo?
      Nie sądzę. A mam staż małżeński podobny do Twojego. Powiem więcej. Moja mama, która siłą rzeczy ma jeszcze dłuższy staż też tak robi :P I mimo że jej małżeństwo trwa już prawie 40 lat mój tata jej nie zostawił a ni też nie zażądał całowania po rękach.
      • baz12 Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 25.08.11, 12:54
        nie widzę powodu do dziękowania mężowi za odkurzenie, on też ci dziękuje jak odkurzysz lub wypierzesz? co innego jest jak podasz mu np picie czy obiad, standardem jest powiedzenie dziękuję. Ale za odkurzanie? No chyba że ta czynność jest przypisana typowo dla Ciebie i mąż po prostu Cię w tym wyręczył, to wtedy można podziękować. Ale w układzie partnerskim nie ma za co dziękować.
    • pianino123 Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 25.08.11, 15:19
      Witam
      Nie wydaj mi się aby to o czy piszesz było dziwactwem, tym bardziej, że wam takie zachowania odpowiadają, jest wam z tym dobrze. Każdy wieloletni związek po jakimś czasie posługuje się we wzajemnych relacjach swoim "kodem" niekoniecznie zrozumiałym dla kogoś z zewnątrz. Przeczytałam cały watek i to co mi się najbardziej narzuciło to wrzucenie trzech rożnych spraw do jednego worka:
      1/ dziękuje jako forma grzecznościowa - nigdy tego za dożo, już w przedszkolach uczy się o "magicznych" słowach. Mówimy dziękuje w sklepie, czy urzędniczce na poczcie mimo, że to ich praca/obowiązek a my im za to płacimy. Dlaczego niektórzy maja problem z tym słowem w stosunku do żony/męża? Bo "swój" i to już nas zwalnia z bycia grzecznym czy dobrze wychowanym? - pozostawiam pod rozwagę czytającym.
      2/ dziękuje jako forma podziękowania za wykonane określonej czynności, tu wrócę do tego co pisałam wyżej. Dlaczego wychodząc ze szpitala często obdarowujemy np. lekarza za opiekę nad nami? A nauczyciele na koniec roku - przecież biorą pieniądze za nauczanie naszych dzieci, dawanie im kwiatów jest ok, a pogłaskanie męża/żony za to, że rozwiesił pranie (nawet jak to jest jego/jej "obowiązkiem") to już nie? Co wyznacza tą granicę?
      3/Prawie każdy z nas jest albo pracownikiem, albo podwładnym, albo jednym i drugim.
      Czy fajnie jest pracować gdy tyko słyszymy utyskiwania, czy uwagi. Z mojego doświadczenia, nawet niewielka pochwała czyni czasami cuda, a przecież płacą nam za pracę więc o co chodzi, mamy robić i tyle, a jednak szukamy takich miejsc gdzie jest miło i gdzie czujemy się doceniani. Upominki, premie nagrody są przecież forma podziękowania.
      Jak mówi przysłowie "z niewolnika nie ma pracownika".
      Czy związek jest tym "gorszym" miejscem, w którym nie trzeba się już starać?
      Czy po prostu w domu stajemy się "sobą " i pokazujemy ta prawdziwa /ciemną stronę :(
    • mama303 Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 25.08.11, 17:23
      mama_lidia napisała:

      >Powiedzcie, czy w waszych małżeństwach nie ma
      > miejsca na takie uprzejmości? Czy to takie dziwactwo?

      Jak sie zastanowiłam to nie, nie dziekuję ani mężowi za jego normalne obowiązki, ani dziecku za zrobienie lekcji, posprzątanie pokoju. Podziekowałabym gdyby ktos z nich zrobił coś za mnie albo dla mnie. Czasem im sie zdarzy ;-).
    • tharna Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 25.08.11, 19:10
      Oczywiście że u nas również jest miejsce na uprzejmości. Należy doceniać to co robi nasz partner!
      Nic nie zmieniaj, jeśli jesteście szczęśliwym małżeństwem i czujecie się ze sobą dobrze tyle lat, to znaczy że oboje postępujecie dobrze i okazujecie sobie szacunek.

      Chłopiec czy dziewczynka - Poznaj najnowsze, sprawdzone, naukowe sposoby planowania płci, które znają tylko nieliczni.
      Mężczyzna od A do Z
      Taktyka sprytnej kobiety!
      • sebalda Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 26.08.11, 11:15
        Chciałabym wychować syna tak, żeby jego przyszła żona nigdy nie dziękowała mu za odkurzanie, wyrzucanie śmieci czy inne czynności związane z porządkiem w ich WSPÓLNYM domu. Ale też tak, by on podziękował jej, gdy ona OD CZASU DO CZASU wyprasuje mu koszulę, bo on akurat będzie się śpieszył, gdy ona zrobi mu WYJĄTKOWO śniadanie, gdy ona wyśle go do łóżka, jak on będzie chciał jeszcze wyprowadzić psa, a ona zobaczy, że on ledwo zipie ze zmęczenia.
        Dziękowanie jest bardzo ważne, drobne gesty wdzięczności też, ale tylko wtedy, gdy rzeczy, za które dziękujemy, są gestami prawdziwie w naszą stronę, a nie rzeczami, które w normalnym układzie robimy na co dzień WSPÓLNIE w naszym WSPÓLNYM domu. Jeśli żona dziękuje mężowi za odkurzanie, oznacza to, że on to robi okazjonalnie, bardzo rzadko, co z kolei może oznaczać, że on w ogóle nie odpowiada za porządek we WSPÓLNYM domu. I to już jest niefajne, bo podziękowanie daje mu sygnał, jaki to jest wspaniały, że od wielkiego dzwonu odkurzy, klękajcie narody. To łaska z jego strony i należą mu się za to wielkie wyrazy wdzięczności. Natomiast jeśli to jej ustalony obowiązek, podczas gdy on na przykład w tym czasie gotuje obiad (bo robi to lepiej i woli gotować zamiast odkurzać), ale ona akurat jest zmęczona i on ją wyręczy, to podziękować wypada.
        • pendzacy_krolik Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 26.08.11, 12:00
          Tak sie zastanowilam nad wszystkim wpisami , zadumalam, i wyszlo mi,ze to glownie kobiety maja dziekowac:))) Sory,ale tak wynika z wiekszosci wpisow. Ja do tych "podziekowan dla meza" dodalabym jeszcze "dziekuje ci mezu,ze uratowales mnie od staropanienstwa".
          Mialam taka sugestie nieraz od mojego meza, wiec wiem, o czym mowie.
          Podziekowalyscie juz? Nie?! No to na co czekacie?
          • karigi Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 26.08.11, 21:37
            Króliku, z zapałem, który mnie zdumiewa, usiłujesz udowodnić kobiecie żyjącej w szczęśliwym związku, że robi głupio... może nawet, że jest idiotką? Po co? Przypominam - autorka wątku bez żadnych wątpliwości żyje w szczęśliwym związku. Jest szczęśliwa. Partner, jak sie wydaje, też. Czyli to, jak postępują względem partnera, działa - i właściwie o nic więcej , jak tylko o to szczęście tu chodzi. O szczęście obu stron, Króliku, chodzi w związku! Oni to mają! Co kogo obchodzi, jak to osiągnęli?

            Biorąc zaś pod uwagę stan Twojego związku... cóż, niestety nie możesz być dla mnie (bo nie będe mówić za innych) żadnym autorytetem, jeśli chodzi o wytyczne dot. relacji mąż - żona. Metody Twoje, i Twojego partnera się nie sprawdziły. Ergo: u autorki działa, u Ciebie nie. Zatem działania autorki są słuszne. Dziękuję, dobranoc.
            • pendzacy_krolik Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 27.08.11, 07:14
              mialam juz sie wiecej tu nie wypowiadac,ale zostalam zmuszona.
              tez zylam 20 lat w szczesliwym zwiazku.tak przynajmniej deklarowal maz.. ja kochalam i mysle,ze tez bylam kochana,inaczej ten zwiazek nie przetrwalby tyle lat. oczywiscie zycze autorce rownie dlugiego,jak moj, i szczesliwego zwiazku. i nikomu nic nie che udowadniac,bo sama jestem w takim momencie zycia,kiedy wszytskie moje dotychczasowe madrosci wziely w leb. ja tylko jestem sceptyczna co do metody tej autorki na utrzymanieswojej pozycji w zwiazku.
              mysle,ze nikt,kto nie ma problemow w zwiazku nie wchodzi na to forum, bo po co?
              i tym akcentem zamykam swoj udzial w tym watku.a tobie zycze wiecej spokoju i mniej emocji.
              karigi napisała:

              > Króliku, z zapałem, który mnie zdumiewa, usiłujesz udowodnić kobiecie żyjącej w
              > szczęśliwym związku, że robi głupio... może nawet, że jest idiotką? Po co? Prz
              > ypominam - autorka wątku bez żadnych wątpliwości żyje w szczęśliwym związku. Je
              > st szczęśliwa. Partner, jak sie wydaje, też. Czyli to, jak postępują względem p
              > artnera, działa - i właściwie o nic więcej , jak tylko o to szczęście tu chodzi
              > . O szczęście obu stron, Króliku, chodzi w związku! Oni to mają! Co kogo obchod
              > zi, jak to osiągnęli?
              >
              > Biorąc zaś pod uwagę stan Twojego związku... cóż, niestety nie możesz być dla m
              > nie (bo nie będe mówić za innych) żadnym autorytetem, jeśli chodzi o wytyczne d
              > ot. relacji mąż - żona. Metody Twoje, i Twojego partnera się nie sprawdziły. Er
              > go: u autorki działa, u Ciebie nie. Zatem działania autorki są słuszne. Dziękuj
              > ę, dobranoc.
              • joshima Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 27.08.11, 09:49
                pendzacy_krolik napisała:

                > mialam juz sie wiecej tu nie wypowiadac,ale zostalam zmuszona.
                > tez zylam 20 lat w szczesliwym zwiazku.tak przynajmniej deklarowal maz..
                Chwile. To Ty sama nie czułaś czy jest to związek szczęśliwy? Dopiero jak Ci mąż powiedział?

                > sama jestem w takim momencie zycia,kiedy wszyts
                > kie moje dotychczasowe madrosci wziely w leb.
                I pewnie dlatego jesteś taka zmierzła.

                > ja tylko jestem sceptyczna co do
                > metody tej autorki na utrzymanieswojej pozycji w zwiazku.
                A dlaczego uważasz, że to jest jakaś metoda, jakaś przemyślana gra. Przyjmij do wiadomości, że dla niektórych to jest coś tak normalnego jak oddychanie. Nie dane Ci było tego doświadczyć? No trudno, ale nie wmawiaj czegoś innym.

                > mysle,ze nikt,kto nie ma problemow w zwiazku nie wchodzi na to forum, bo po co?
                Ja nie mam problemów w związku. Przynajmniej nie takich, które wymagałyby jakiejkolwiek konsultacji. Czytałam na tym forum wiele wątków nie związanych z jakimikolwiek problemami w związku. Nie każdy kto tu pisze ma popaprane relacje.


                @karigi, bardzo trafne podsumowanie.
                • sebalda Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 27.08.11, 13:48
                  Pendzacy_krolik zmierzła? Rozumiesz w ogóle znaczenie tego słowa, Joshima? Nie rozpędziłaś się? Kobieta ma inny pogląd na sprawę, całkiem zresztą rozsądny, a tu takie słowa? Hola, hola, dajmy innym miec swoje zdanie. I używajmy sensownych argumentów, a nie personalnych ataków. Pendzoncy_krolik nikogo nie obraziła, więc o co kaman? Skąd tyle złości?
                  • joshima [OT] Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 27.08.11, 16:08
                    sebalda napisała:

                    > Pendzacy_krolik zmierzła? Rozumiesz w ogóle znaczenie tego słowa, Joshima?
                    Tak. A Ty rozumiesz?

                    Powiem tak Pendzacy_krolikmoże sobie mieć zdanie jakie chce. Niech jednak nie wpiera innym, że skoro sama sobie nie poradziła ze swoim związkiem to innych tez to spotka jeśli nie będą robić tak jak ona im radzi. To proste.

                    > Kobieta ma inny pogląd na sprawę, całkiem zresztą rozsądny...
                    Nie dostrzegam tam ani krzty rozsądku. Ot i tyle. A poza tym sądzę, że Pendzacy_krolik nie potrzebuje samozwańczych adwokatów.
                    • sebalda Re: [OT] Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 27.08.11, 22:44
                      Zmierzła (inaczej obmierzła, znacznie częściej używane i jakieś dla mnie sensowniejsze słowo) oznacza ohydna, budząca odrazę. Rozumiem, że możesz się nie zgadzać ze zdaniem Pendzoncego_krolika, ale żeby od razu budziła odrazę? To nie za mocne określenie?
                      Pendzoncy_krolik nikomu niczego nie wpierała, a wypominanie komuś tego, że coś mu nie poszło (nie masz bladego pojęcia dlaczego) i deprecjonowanie z tego powodu jego opinii to dość nieeleganckie zagranie. Rację mogą mieć tylko osoby, które odnoszą sukcesy? Ale nie powinnam się dziwić, też się już tutaj spotkałam z taką praktyką.
                      Ty w wypowiedziach Pendzoncego_krolika nie widzisz rozsądku, ja widzę, kilka innych osób też, skąd pewność, że Twoje zdanie jest jedynym słusznym? Niech żyje skromność i obiektywizm.
                      Z pewnością Pendzoncy_krolik nie potrzebuje adwokatów, nie mam co do tego wątpliwości, ale nic na to nie poradzę, że nie lubię ataków ad personam na forum, nie lubię braku tolerancji dla odmiennego zdania, braku poczucia humoru i dystansu. Tak już mam.
                      • joshima Re: [OT] Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 27.08.11, 22:54
                        sebalda napisała:

                        > Zmierzła (inaczej obmierzła, znacznie częściej używane i jakieś dla mnie sensow
                        > niejsze słowo) oznacza ohydna, budząca odrazę. Rozumiem, że możesz się nie zgad
                        > zać ze zdaniem Pendzoncego_krolika, ale żeby od razu budziła odrazę? To nie za
                        > mocne określenie?
                        No cóż. Najwyraźniej nie znasz innego znaczenia tego słowa. Zatem nie bardzo jest sens z Toba o tym dyskutować.

                        > ale nic na to nie poradzę, że nie lubię ataków ad personam
                        I dlatego sama takie stosujesz? EOT.
                  • pendzacy_krolik Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 29.08.11, 11:59
                    dziekuje:)
                    sebalda napisała:

                    > Pendzacy_krolik zmierzła? Rozumiesz w ogóle znaczenie tego słowa, Joshima? Nie
                    > rozpędziłaś się? Kobieta ma inny pogląd na sprawę, całkiem zresztą rozsądny, a
                    > tu takie słowa? Hola, hola, dajmy innym miec swoje zdanie. I używajmy sensownyc
                    > h argumentów, a nie personalnych ataków. Pendzoncy_krolik nikogo nie obraziła,
                    > więc o co kaman? Skąd tyle złości?
                • sebalda Re: I to zdanie Króliku odzwierciedla Twoje podej 27.08.11, 23:49
                  Imasumak, pokaż mi jeden wątek na tym forum, ktory nie porusza problemu? Zgadza się, nie każdy dotyczy małżeństwa (tylko jakieś 80%), ale jednak zawsze są to problemy, a nie miłe pogaduszki o dupie Maryni. To nie jest forum o hobby czy sporcie, ale o problemach właśnie. Jasne, że niektórzy wchodzą tu z ciekawości, nie wszystkie kobiety tutaj mają nieudane małżeństwa, ale tworzące wątki zawsze jakiś problem mają i podejrzewam, że Pendzacy_krolik to własnie miała na myśli.
                  Autorka pewne rzeczy uściśliła, wiemy teraz, że jej przyjaciólka może zbyt gwałtownie zareagowala, Pendzacy_krolik też zrewidowała nieco swój pogląd na tę konkretną sprawę, ale dyskusja jest o tym, czy należy dziękować za rzeczy naturalne, wynikające ze wzajemnych typowych relacji domowych, ktore zbyt wylewnie nagradzane mogą sprawić, że nagradzany uzna je za coś nadzwyczajnego, a tak przecież nie powinno być.
                      • sebalda Re: Poza tym z postu startowego Lidii raczej powi 28.08.11, 09:47
                        Oczywiście, że sobie dziękujemy, wszyscy dziękujemy, i w domu i poza nim. Też jestem wielką zwolenniczką stosowania form grzecznościowych i przysięgam, że nie analizuję każdego dziękuję skierowanego w stronę męża, tak jak w przypadku obiadu, ktory w końcu on też je:) To bardzo miłe, jak kochający się i szanujący małżonkowie sobie dziękują. Tak jak nie razi mnie, jak po wielu latach małżeństwa nadal się przytulają i całują publicznie. Chwała im za to. Mój mąż, gdybym mu na to pozwalała, też by tak robił, bo w czasie miesiąca miodowego jest do tego jak najbardziej skłonny, tak jak do mówienia mi (po ponad 20 latach małżeństwa) kocham cię. Tyle, że ja już tego nie chcę, bo wiem, że za dzień czy dwa on mi zamiast tego powie coś zupełnie, ale to zupełnie innego, nie będę przytaczać, większość uczestniczek tego forum wie, co w nerwach mówi mi mój mąż.
                        Wątek dotyczył, w moim odczuciu, jednak problemu, problemu z przyjaciółką. Moim zdaniem autorka uznała, że przyjaciólka jej zazdrości i stąd jej wybuch. Przy okazji miło się pochwalić, że ma się takiego fajnego męża i takie dobre układy małżeńskie. Czego z serca gratuluję. Bez ironii, zaznaczam.
                    • pendzacy_krolik na marginesie calej tej jatki 29.08.11, 21:48
                      bo tak trzeba nazwac to,co tu sie odbylo. nie wiem, po co autorka zalozyla watek, jesli nie raczyla potem nawet odpowiedziec na posty. jak sie zaklada watej to trzeba liczyc sie z tym,ze bedzie dyskusuja i aktywnie uczestniczyc. jesli nie widziala problemu to po co ludzi denerowowac?:)
                  • joshima Re: I to zdanie Króliku odzwierciedla Twoje podej 28.08.11, 12:10
                    sebalda napisała:

                    > dyskusja jest o tym, czy należy dziękować za rzeczy naturaln
                    > e, wynikające ze wzajemnych typowych relacji domowych,
                    Więc pytanie do Ciebie. Czy w sklepie, na poczcie czy w innym podobnym miejscu, mówisz dziękuję, kiedy jesteś obsłużona? Jeśli nie to w domu też nie będziesz używać tego zwrotu.

                    Poza tym nie sądzę, żeby mąż założycielki wątku, nagle po tylu latach uznał to za coś nadzwyczajnego.
                  • pendzacy_krolik Re: I to zdanie Króliku odzwierciedla Twoje podej 29.08.11, 12:05
                    jeszcze raz dziekuje za wsparcie. i podziwian,ze chce Ci sie dyskutowac z takimi osobami, bo mnie sie szybko odechciewa.
                    sebalda napisała:

                    > Imasumak, pokaż mi jeden wątek na tym forum, ktory nie porusza problemu? Zgadza
                    > się, nie każdy dotyczy małżeństwa (tylko jakieś 80%), ale jednak zawsze są to
                    > problemy, a nie miłe pogaduszki o dupie Maryni. To nie jest forum o hobby czy s
                    > porcie, ale o problemach właśnie. Jasne, że niektórzy wchodzą tu z ciekawości,
                    > nie wszystkie kobiety tutaj mają nieudane małżeństwa, ale tworzące wątki zawsz
                    > e jakiś problem mają i podejrzewam, że Pendzacy_krolik to własnie miała na myśl
                    > i.
                    > Autorka pewne rzeczy uściśliła, wiemy teraz, że jej przyjaciólka może zbyt gwał
                    > townie zareagowala, Pendzacy_krolik też zrewidowała nieco swój pogląd na tę kon
                    > kretną sprawę, ale dyskusja jest o tym, czy należy dziękować za rzeczy naturaln
                    > e, wynikające ze wzajemnych typowych relacji domowych, ktore zbyt wylewnie nagr
                    > adzane mogą sprawić, że nagradzany uzna je za coś nadzwyczajnego, a tak przecie
                    > ż nie powinno być.
                    • imasumak A to już jest bezczelność Króliku 29.08.11, 14:17
                      Wchodzisz do wątku, bez pardonu nazywasz czyjeś układy małżeńskie żałosnymi, swoje własne, niewesołe doświadczenia stosujesz jako kryterium w ocenie zasad panujących w innych rodzinach i uważasz to za oczywiste, jesteś napastliwa, a teraz OJEJ! Bo tobie się nie chce dyskutować z takimi osobami? Z jakimi przepraszam?
                      • sebalda Re: A to już jest bezczelność Króliku 29.08.11, 15:12
                        A czyje kryterium najlepiej stosować w ocenie sytuacji? Sąsiada? Teściowej? To naturalne i normalne, że człowiek wypowiada się w swoim imieniu na podstawie własnych doświadczeń. Na tym między innymi polega idea forum. Ktoś ma problem, przedstawia go, prosi o radę i inne osoby odpowiadają zgodnie ze swoim doświadczeniem. Gdy jest temat okołodziecięcy, to najczęściej piszemy o swoich doświadczeniach z własnymi dziećmi, tak jest najłatwiej i najsensowniej. Podobnie z malżeństwami czy związkami. Miałam stosunkowo rzadkie i powierzchowne kontakty z teściową, to rzadziej udzielam się w wątkach o teściowych, ale moje małżeństwo jest bardzo burzliwe, mam wiele negatywnych doświadczeń i jakoś tak mam czasami pokusę, by przestrzec kobiety niedoświadczone lub naiwne, żeby nie popełniały błędów, ktore ja, kiedyś niedoświadczona popełniłam. Mam taką misję też dlatego, że dzięki temu forum, dzięki kilku bardzo mądrym dziewczynom otworzyłam szeroko oczy na pewne rzeczy, których wcześniej nie umiałam albo nie chciałam dostrzegać. Pozwalałam na złe traktowanie, bo myślałam, że mieści się ono w granicach burzliwego związku, a po kilku wpisach tutaj dowiedziałam się, że to przemoc psychiczna w czystej postaci. Przeczytałam polecone tu książki, przeszłam terapię, w której nie było cienia wątpliwości, że to właśnie przemoc. Bardzo mnie to wszystko wzmocniło, bardzo.
                        Mam wobec tego forum dług wdzięczności, zatem ośmielam sie pisać i stosować kryterium swojego "niewesołego doświadczenia", bo nie widzę powodu, by stosować kryterium kogoś innego, to wydaje mi się całkowicie naturalne. W wielu wypowiedziach zresztą zaznaczam to wyraźnie, żeby nie było niedomówień.
                        • imasumak Nie zrozumiałaś 29.08.11, 18:02
                          Własne kryteria w ocenie, owszem, można stosować. Ale to powinna być dyskusja, a nie podważanie doświadczeń innych osób. I nazywanie ich żałosnymi. I twierdzenie na dodatek, że nie może przecież być tak im dobrze, jak twierdzą. To właśnie robi Królik w tym wątku. A potem jeszcze pisze, że jej się nie chce dyskutować z "takimi" osobami.
                          • pendzacy_krolik Re: Nie zrozumiałaś 29.08.11, 21:32
                            wiesz,bo czasami rece opadaja na ludzka glupote. i wlasciwie z toba tez nie powinnam juz dyskutowac,ale robi eto,bo zaczelas atakowac osobe, ktora mnie wsparla i czuje sie zobowiazana. zanim ocenisz kogos zastanow sie, jaka osoba ty jestes. to,ze nikt cie tu nie zaatakowal i nie wytyka ci twoich wad swiadczy tylko o kulturze tych osob. zauwaz,ze wlasciwie to jestes w tym watku jedyna osoba, ktora zajadle mnie atakuje. to powinno dac ci do myslenia:)

                            imasumak napisała:

                            > Własne kryteria w ocenie, owszem, można stosować. Ale to powinna być dyskusja,
                            > a nie podważanie doświadczeń innych osób. I nazywanie ich żałosnymi. I twierdze
                            > nie na dodatek, że nie może przecież być tak im dobrze, jak twierdzą. To właśni
                            > e robi Królik w tym wątku. A potem jeszcze pisze, że jej się nie chce dyskutowa
                            > ć z "takimi" osobami.
                            >
                            • marc.el EOT : Nie zrozumiałaś EOT 30.08.11, 14:16
                              pendzacy_krolik napisała:

                              > wiesz,bo czasami rece opadaja na ludzka glupote. i wlasciwie z toba tez nie pow
                              > innam juz dyskutowac,ale robi eto,bo zaczelas atakowac osobe, ktora mnie wsparl
                              > a i czuje sie zobowiazana. zanim ocenisz kogos zastanow sie, jaka osoba ty jes
                              > tes. to,ze nikt cie tu nie zaatakowal i nie wytyka ci twoich wad swiadczy tylko
                              > o kulturze tych osob. zauwaz,ze wlasciwie to jestes w tym watku jedyna osoba,
                              > ktora zajadle mnie atakuje. to powinno dac ci do myslenia:)
                              >
                              Alez ona nie atakuje ... tłumaczy ... A skoro pisze sensownie to po co ??

                              cum tacent, clamant

                              A innym odpowiadać się JUZ NIE CHCE .. szkoda czasu ..... Ciebie i tak już nikt i nic nie przekona ... przynajmniej przez kilka kilkanaście miesięcy / lat.
                              Zresztą rozumie Cię. Po przejściach ze swoim małżem masz prawo do takich myśli.
                              To jest jak najbardziej ludzkie.
                              Szkoda, że chcesz narzucić to myślenie młodszym stażem.

                              ps. Pytanie retoryczne ..
                              Skoro martwi Cię, ze autorka tylko czyta wątek a nie dyskutuje na nim , to po co dalej prowadzimy wymianę wiadomosci??

        • szarlotka_z_lodami_11 Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 26.08.11, 20:37
          Ja bym nie demonizowała słowa "dziękuję". Przecież "dziękuję", "proszę", "przepraszam" to zwykłe, codzienne słowa. Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze dziękuję, np. sprzedawcy w sklepie, urzędnikowi w urzędzie (a przecież to ich obowiązki), a także osobie która ustąpi mi miejsca w autobusie itp, itd.. Mówiąc dziękuję daję znak, że zauważam, że ktoś zrobił coś fajnego, miłego i zrobił to dobrze itp. (Swoją drogą nawet obowiązki można wykonywać "na odwal", nie wkładając w to serca i uwagi). Jak się komuś podziękuję, to mi przecież dziękującemu godności nie ubędzie, a od razu jakoś miło się robi, nie uważacie? Pendzoncy_kroliku, im więcej o sobie piszesz, tym bardziej rozumiem Twoją opinię nt. dziękowania.
          • joshima Re: Czy w waszych małżeństwach też tak jest? 27.08.11, 09:50
            szarlotka_z_lodami_11 napisała:

            > Ja bym nie demonizowała słowa "dziękuję". Przecież "dziękuję", "proszę", "przep
            > raszam" to zwykłe, codzienne słowa. Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze dziękuję, np
            > . sprzedawcy w sklepie, urzędnikowi w urzędzie (a przecież to ich obowiązki), a
            > także osobie która ustąpi mi miejsca w autobusie itp, itd..
            O to właśnie chodzi.
        • imasumak Uogólniasz, aż miło, a raczej niemiło 27.08.11, 23:20
          sebalda napisała:
          Każdy związek funkcjonuje na swoich własnych zasadach. Jeżeli ja dziękuję mężowi za coś, co robi w domu, nie oznacza to, że robi to rzadko. Podobnie gdy on mi dziękuje za obiad, nie oznacza, że nie dostaje go codziennie.


          ,Dziękowanie jest bardzo ważne, drobne gesty wdzięczności też, ale tylko wtedy, gdy rzeczy, za które dziękujemy, są gestami prawdziwie w naszą stronę, a nie rzeczami, które w normalnym układzie robimy na co dzień WSPÓLNIE w naszym WSPÓLNYM domu. Jeśli żona dziękuje mężowi za odkurzanie, oznacza to, że on to robi okazjonalnie, bardzo rzadko, co z kolei może oznaczać, że on w ogóle nie odpowada za porządek we WSPÓLNYM domu. ,
          • sebalda Re: Uogólniasz, aż miło, a raczej niemiło 27.08.11, 23:40
            Któraś z dziewczyn napisała tutaj, że jakoś tak dziwnie sie składa, że to najczęściej kobieta dziękuje facetowi, a nie odwrotnie.
            W moim domu to mąż gotuje. Znaczy ja też gotuję, ale obiady niedzielne i okazjonalne gotuje mąż, bo robi to bardzo dobrze. W czasie gdy on gotuje, ja raczej nie leżę do góry brzuchem, piorę, prasuję, ogarniam. Za każdy obiad dziękujemy wylewnie, dzieci i ja. Dziękujemy, bo tego wymaga grzeczność, ale też dlatego, że obiad jest zawsze pyszny. Dziękujemy i dodatkowo chwalimy kucharza. Jeszcze NIGDY nie zdarzylo się, żeby mąż podziękował mi za wypranie jego rzeczy czy wyprasowanie koszuli. Dlaczego? Przecież w tym czasie mogłam lezeć i czytać książkę.
            Czy mężowie dziękują Wam, gdy wieczorem sprzątacie w kuchni, wycieracie blat, chowacie naczynia do zmywarki, by rano można było na czystym, wysprzątanym blacie przygotować śniadanie? Przecież wiedzą, że nie robią tego w nocy krasnoludki?
            Imasumak, czy za każde wyniesienie śmieci dziękujesz mężowi? Czy on to robi regularnie i zawsze, a Ty za każdym razem okazujesz mu wielką za to wdzięczność? Dom jest wspólną przestrzenią i wszyscy domownicy odpowiadają za porządek w niej, dlaczego dziękować wylewnie za każdą codzienną, normalną czynność? To nienaturalne i przesadne, a każda przesada jest podejrzana.
            Ale to oczywiście wszystko poglądy sfrustrowanych, nieudacznych, brzydkich i przegranych kobiet, prawda? Wstrętnych feministek, bleee.
            • imasumak Re: Uogólniasz, aż miło, a raczej niemiło 27.08.11, 23:52
              Oczywiście nie chodzę za nim i nie dziękują za wszystko jak leci, to byłoby niewykonalne i śmieszne. Ale też nie analizuję za każdym razem, gdy za coś dziękuję, czy to co właśnie zrobił było jego obowiązkiem, czy nie. I ciągle mam wrażenie, że zarówno Ty, jak i Królik, piszecie z perspektywy swojego, dość smutnego doświadczenia. A przecież tak jak u Was, nie musi być w każdym związku i nie jest całe szczęście.
              • pendzacy_krolik Re: Uogólniasz, aż miło, a raczej niemiło 29.08.11, 12:11
                jakiego smutnego? czy ja wygladam na smutna?
                to ty mnie tak oceniasz, i naprawde, nie mam ochoty cie wyprowadzac z bledu. szkoda mi czasu i energii.
                imasumak napisała:

                > Oczywiście nie chodzę za nim i nie dziękują za wszystko jak leci, to byłoby nie
                > wykonalne i śmieszne. Ale też nie analizuję za każdym razem, gdy za coś dziękuj
                > ę, czy to co właśnie zrobił było jego obowiązkiem, czy nie. I ciągle mam wrażen
                > ie, że zarówno Ty, jak i Królik, piszecie z perspektywy swojego, dość smutnego
                > doświadczenia. A przecież tak jak u Was, nie musi być w każdym związku i nie je
                > st całe szczęście.