problemy rodzinne szerzej

24.08.11, 23:43
witam
Mam problem i nie wiem co zrobić. Nie dotyczy to mojego "ogniska domowego", ale szerzej - mojej najbliższej rodziny.
Mój brat bardzo narozrabiał. Nie pierwszy raz zresztą, w wieku 17 lat został skazany za rozboje z użyciem broni.
Po odsiadce zaczął z pozoru normalne życie. zarzekał się, że nigdy więcej itede.
Złapał fajną pracę, poznał super dziewczynę, wszystko szło dobrze (ślub, dziecko), do czasu - kiedy pojawiła się przed nim szansa na "karierę". Żeby się nie rozpisywać - odbiło mu przez kasę, zaczęły się imprezy, narkotyki, zdrady, i to nieraz ze znanymi aktorkami.....wszedł w ten świat "high life"....pisał mi czasem takie rzeczy na gg, że głowa boli, czuł się wszechmocny, każdego zmanipuluje, nikt mu nie podskoczy....
Parę lat było fajnie, miał pieniądze, szastał, próbowałam czasem mu coś przetłumaczyć, ale na nic te próby, w końcu rozwód, związał się w końcu z jakąś striptizerką z nocnego klubu...chwilę potem okazało się że to wszystko było pic na wodę, kredyt na kredycie i kredytem poganiał....chłopak po prostu przehulał swoją szansę, brał pożyczki ale nic nie spłacał...obecnie jak wszystko się posypało ma około 400 tys w bankach, do tego urzędy a o znajomych nie wspomnę, bo na koniec robił bardzo brzydkie numery-pożyczka na chwilkę (2 tys powiedzmy) a po umówionym terminie zmiana numeru tel i przeprowadzka....no jest tego trochę, najbliższym ludziom tak zrobił i to nie żeby "przetrwać" , ale żeby życ na dawnym poziomie, niepomny że przez niego dawni przyjaciele teraz mają poważny problem.....
Do tego, w momencie jak już przestał płacić alimenty na syna, świadomie i celowo zapłodnił tą striptizerkę (do tego się mi przyznał że to były starania, a nie wpadka). Podejrzewam, że po prostu chciał mieć parasol ochronny (kto nie przygarnie pod dach ciężarnej kobiety)...do tego musiała pracować (czyli machać gołym tyłkiem i cyckami) aż do czasu kiedy było widać ciążę, a on siedział w domu.......
Od kilku miesięcy mieszkają z moją Mamą. Nie generują żadnych dochodów. Mojej Mamie też nie jest lekko, zazwyczaj trzeba jej dosłać pieniądze. Teraz ma jeszcze ich na głowie, na 37 metrach kw.....podejrzewam że nie wykupuje leków, i się zadłuża na nich. Właśnie...podejrzewam, bo zerwali kontakty.
Jak się dowiedziałam że on tam się przenosi, na maila dałam mu ostrzeżenie, że będę się przyglądać temu co się dzieje, i jak będzie żerować na Mamie, albo jakakolwiek krzywda się Jej będzie działa, to zrobię wszystko żeby go stamtąd usunąć, włącznie z powiadomieniem organów ścigania (szukają go). Zaznaczyłam że to tylko w sytuacji, kiedy Mama będzie pokrzywdzona, jak będzie uczciwie pracować, i dokładać się do życia, to ja się nie mieszam. Ale on to tak przekręcił, że Mama się ode mnie odwróciła, i teraz nie mam pojęcia co się tam dzieje. Wiem że dziecko się urodziło, on nie pracuje, ona też.
Jak mam przekonać Mamę, jak rozmawiać? Brat miał wybuchy agresji, brał sterydy, do tego dużo kokainy i alkoholu...wiem że byłą bratową zastraszał, a teraz jak z Mamą może być? Może ją krzywdzą, a ja nie mam jak się dowiedzieć.....jak nawiązać kontakt z Mamą, jak działać?
    • sinsi Re: problemy rodzinne szerzej 24.08.11, 23:54
      może wykonaj ten telefon na policję zanim twoja matka straci mieszkanie i zadłuży niewypłacalnie - bo wtedy oni wszyscy zwalą się się tobie na głowę i na utrzymanie.
      • sinsi Re: problemy rodzinne szerzej 24.08.11, 23:59
        albo- spróbuj spotkać się z mamą i porozmawiać,na pewno nie dawaj matce pieniędzy -bo wyda wszystko na syna
        albo-olej sprawę, niech żyją jak chcą, pomyśl o zabezpieczeniu swojej rodziny żeby cię nie pociągnęli na dno.
        • desiree76 Re: problemy rodzinne szerzej 25.08.11, 00:12
          na razie jestem na 2 opcji, ale chcę odzyskać kontakt z Mamą. Kasy nie zamierzam dawać, on i tak mi jest winien 3 tysiące z górką. Mamie zawsze dawałam pieniądze, jak tylko mieliśmy. Teraz nic nie posyłam. Ja go znam, on naprawdę potrafi tak manipulować ludźmi, że uwierzą we wszystko co mówi. Ja przez kilka lat święcie wierzyłam że mu się tak super firma rozwija i takie ma sukcesy finansowe! Mamie na pewno już na mnie tak nagadał, że tego się nie da odkręcić, szczególnie że zawsze była bardziej za nim. Nie wiem co robić, boję się że tam moze być coś w stylu " Ballady o Januszku", a mieszkam 400 km od nich, mam małe dziecko i nie mam jak tam pojechać na "zwiady"....
      • desiree76 Re: problemy rodzinne szerzej 25.08.11, 00:05
        tylko że Mama powiadomiła mnie, że jak go zadenucjuję, to ona nie chce mnie więcej znać...zawsze tak było, jak miał 17 lat a ja się mniej więcej orientowałam, dzięki wspólnym znajomym, w co się wpakował, to też uwierzyła jemu, nie mnie. potem wyszło.....
        I tak teraz też jest, on naprawdę narobił złych rzeczy, i wiem że przez te sterydy i ćpanie, nie ma już sumienia i rozumu, ale Mama ciągle widzi w nim tego pokrzywdzonego...chcę znaleźć jakiś pośredni sposób.
        • sinsi Re: problemy rodzinne szerzej 25.08.11, 00:22
          Oni są dorośli, a matka współuzależniona i jak większośc patologicznych matek-ślepo zakochana w synusiu. Może masz namiar do sąsiadki jakiejś, gdzie byś mogła zadzwonić się upewnić czy u matki nie dzieje się coś złego, zeby dała ci znać gdyby dochodziło do awantur- możesz zadzwonić do dzielnicowego żeby zainteresował się i czasem zajrzał do matki sprawdzić sytuację.
          Ale możliwe, że nie jesteś w stanie nic zmienić i nie ma co nerwów tracić na to- oni wybrali swoje życie ty wybierz swoje-jak najdalej od patologii.
          Generalnie -współczuję takiej rodziny :(
    • blue_romka Re: problemy rodzinne szerzej 25.08.11, 08:46
      Twoja mama jest dorosłą osobą i jak rozumiem sprawną umysłowo. Więc jeśli chce utrzymywać pod swoim dachem syna z konkubiną i dzieckiem, to ma do tego prawo. Sama ponosi tego konsekwencje, jej sprawa. Żebyś mogła pomóc musiałaby najpierw sama tego chcieć, a nie chce. W ogóle będziesz miała mały wpływ na sytuację, bo z racji dzielącego Was dystansu trudno Ci będzie się zorientować co się tam tak naprawdę dzieje.
    • velluto Re: problemy rodzinne szerzej 25.08.11, 12:23
      Mam tylko nadzieję, że nie jesteś tam zameldowana - bo jeśli tak, to za zadłużenie mieszkania odpowiadasz na równi z mamą, nawet jak mieszkasz gdzie indziej.

      Nie miałabym skrupułów, powiadomiłabym policję już dawno. Swoją drogą - nie wierzę, żeby go faktycznie szukali, bo najbliższa rodzina jest sprawdzana w pierwszej kolejności.
      • desiree76 Re: problemy rodzinne szerzej 25.08.11, 21:07
        Jestem tam zameldowana.....
        A co do szukania, to zanim tam się wprowadził, a ja jeszcze z Mamą miałam normalny kontakt, mówiła mi, że dzielnicowy był z policjantami i go szukali...powiedziała wtedy zgodnie z prawdą że nie wie gdzie on mieszka....teraz nie wiem, jak jest. Ale wiem po moim ojcu - za alimenty był szukany przez (jeszcze wtedy) milicję, po całej Polsce, a okazało się że cały czas mieszkał tam gdzie był zameldowany, i jakoś go nie znaleźli....(po jego śmierci to wyszło)....
    • desiree76 Re: problemy rodzinne szerzej 25.08.11, 21:11
      poza tym, jak już sobie jakiś czas temu przemyślałam....jak go podam na policję, oki, jego zabiorą....ale co z tą...ekhem....panną? i ich dzieciakiem? oni tam zostaną, i dalej będą sępić na Mamie.....ich trzeba kupą usunąć jakoś....Mama naprawdę swoje przeżyła, ojciec był alkoholikiem, sama nas wychowywała, ma zszargane zdrowie, serce w opłakanym stanie, cukrzyca, tężyczka, nadciśnienie....teraz pewnie się zaniedbuje, nie wykupuje leków. Nie umiem stać z boku i się przyglądać jak ten gnojek ją kolejny raz ( i ostatni) niszczy....
      • marzeka1 Re: problemy rodzinne szerzej 25.08.11, 21:14
        Tyle że matka wykazuje wszystkie cechy współuzależnienia, tym jest grożenie tobie, jak to wyklnie cię, bo jej synka na policję chcesz nadać. Na dodatek, zadbaj też o siebie od strony prawnej, skoro jesteś tam zameldowana,aby brat nie narobił takich długów, które także ciebie będą obciążać.NIC nie zrobisz na siłę, aby matce pomóc.
        • desiree76 Re: problemy rodzinne szerzej 25.08.11, 23:09
          niee, to mieszkanie jest spółdzielcze, bez wykupionej hipoteki. Także z tego co się orientuję, mi nic nie grozi, niezależnie co tam nawywijają. Mąż prawnik, więc coś tam mnie uświadamia....
          Jedyne co chcę, to dać spokojną starość Mamie, naprawdę na to zasłużyła, nieważne są sprawy z dzieciństwa, faworyzowanie brata itede....narobiła się jak wół, ma zjechane zdrowie, jest po 2 bardzo poważnych operacjach, MUSI brać leki, które mało nie kosztują.....to sobie wypracowała przez te lata i to jej się należy. A ten sęp, bandyta, który nie ma skrupułów żeby ukraść laptopa swojej kobiecie, i zrzucić na mnie winę (a tak było, sprzedał go w komisie a zwalał na mnie winę, a mi z kolei wciskał że muszę potwierdzać jego wersję że pożyczyłam bo coś tam...bajeczka....), tam sępi zdrowo. Do pracy się nie garnie, wiem że nic nie robi, czeka aż ta jego ...ekhem.....kobieta......dojdzie do siebie po porodzie i wróci do machania gołym tyłkiem (to wiem ze swoich źródeł, to są jego słowa), a tymczasem Mama się zapewne zadłuża i się poświęca....no jednym słowem najchętniej to bym tam wparowała i zrobiła porządek, umiem zadymić jak trzeba, ale tak się przez to dziecko nie da.....
      • garibaldia Re: problemy rodzinne szerzej 25.08.11, 21:27
        koniecznie się wymelduj stamtąd. inaczej będziesz płacić jak za woły. i pamiętaj na przyszłość o odrzuceniu ewentualnych spadków po takiej rodzinie, bo z długów nie wyjdą nawet twoje dzieci.
        mama powinna chodzić na terapię dla współuzależnionych, bo inaczej swoim zachowaniem będzie trzymać synalka w patologii i nic nie robić by to zmienić.

        a ty, bardzo cię proszę, odetnij się od nich i biegiem idź na terapię dla dorosłych dzieci alkoholików. to jedyne co możesz zrobić dla siebie i twoich przyszłych dzieci, by nie dac im podobnego losu..
        • desiree76 Re: problemy rodzinne szerzej 25.08.11, 23:22
          spadek mi się nie należy, bo już jest postanowione że brat dziedziczy wszystko. Ale w świetle obecnych zdarzeń, zamierzam walczyć o zachówek. parę lat temu nie miałam żadnego "ale" do decyzji Mamy (ja po dziadkach dostałam cały spadek, więc była umowa że brat po Mamie, tylko że brat okradł dziadków i to mocno,mieli kolekcję numizmatów, złote monety, bardzo stare, arabskie, inne....wszystko ukradł i potem musiałam pianino sprzedać, żeby Babci móc kupować pampersy....), więc uważam że skoro on ukradł tamto, to mi się należy po bożemu część spadku po Mamie.
          na DDA nie muszę chodzić, bo ogarnęłam to 10 lat temu, i znam swoje słabości i wiem jak sobie z tym radzić.
          • woda_woda Tobie idzie kasę, desiree76 ? 25.08.11, 23:28
            desiree76 napisała:

            > spadek mi się nie należy, bo już jest postanowione że brat dziedziczy wszystko.
            > Ale w świetle obecnych zdarzeń, zamierzam walczyć o zachówek. parę lat temu ni
            > e miałam żadnego "ale" do decyzji Mamy (ja po dziadkach dostałam cały spadek, w
            > ięc była umowa że brat po Mamie, tylko że brat okradł dziadków i to mocno,mieli
            > kolekcję numizmatów, złote monety, bardzo stare, arabskie, inne....wszystko uk
            > radł i potem musiałam pianino sprzedać, żeby Babci móc kupować pampersy....), w
            > ięc uważam że skoro on ukradł tamto, to mi się należy po bożemu część spadku po
            > Mamie.
            > na DDA nie muszę chodzić, bo ogarnęłam to 10 lat temu, i znam swoje słabości i
            > wiem jak sobie z tym radzić.
            • desiree76 Re: Tobie idzie kasę, desiree76 ? 25.08.11, 23:53
              ?
            • desiree76 Re: Tobie idzie kasę, desiree76 ? 26.08.11, 00:05
              kasę mam w dupie głęboko. radzę sobie dobrze, żyjemy na dobrym poziomie. No, może aktorów nie bzykam (analogizując do wyczynów brata), ale mnie to dokumentnie WALI. chodzi o zasady. i tyle. nie może być tak, że ktoś, kto całe życie kombinuje, kradnie, dostaje potem coś "za darmo".
              Gdybym była łasa na kasę, nie posyłałabym Mamie pieniędzy,bo po co, skoro to nie ja dziedziczę? (tak podeszła cała rodzina do sytuacji z Babcią, wstyd mi było powiedzieć że mój brat ukradł to co miało być zabezpieczeniem na starość i po pogrzebie było że to ja jestem zła, bo nie rozdałam w rodzinie tego złota o którym wszyscy wiedzieli, tylko nikt poza mną nie wiedział jak zniknęło....),
              Chodzi mi wyłącznie o Mamę, o to żeby zwyczajnie nie głodowała, mogła sobie wykupić recepty, a wiem że ostatnio po wykupieniu leków i zrobieniu opłat zostawało jej 200-300 zł na życie...to jak teraz żyją? jakim kosztem?????
              a co do zachówku, to owszem, jest to moja mała złośliwość. Brat wyłudził od nas kilka tysięcy. Wpakował mnie w "niby kradzież" laptopa jego ...panny..... okradł dziadków. mało????
              • radola1 Re: Tobie idzie kasę, desiree76 ? 26.08.11, 09:55
                Nie rozumiem dlaczego ty dajesz się wmanewrowywać w te gry brata?
                Dlaczego na bieżąco nie wyjaśniasz sytuacji chociażby tej z okradzeniem dziadków? W imię czego się poświęcasz? Martwisz się o mamę że świata za synkiem nie widzi i daje się wykorzystywać a ty sama co robisz? Dlaczego tylko ty wiesz o niektórych postępkach braciszka? On też kręci tobą jak chce.
                Przyjęłaś pozycje ofiary i myślisz że ktoś ci za to kiedyś podziękuje? Jedynym zadowolonym z tej sytuacji jest braciszek bo dalej ma rodzinę po swojej stronie a to ty jesteś czarną owcą. Po co ci to?
                • desiree76 Re: Tobie idzie kasę, desiree76 ? 26.08.11, 23:15
                  zwyczajnie, nie chcę "prać rodzinnych brudów" poza obrębem własnego domu. Mama i tak nigdy nie wierzyła w nic co psuje nieskalane imię synka, nawet w obliczu aresztowania przez Policję, miała swoje jazdy. Więc cokolwiek jej nie powiem, i tak jest odrzucone. Teraz też, jakiś czas temu, próbowałam jej uświadomić co się z nim dzieje,więcej, jako że mąż jest prawnikiem, oferowaliśmy pomoc w jakimś tam "naprostowaniu" sytuacji, wtedy jeszcze można było coś tam odzyskiwać, wszystko na nic, skończyło się tak że to ja jestem ta zła. Niestety nie jestem specjalistą w manipulowaniu ludźmi, a brat owszem. On mi się nawet przyznawał, ja wiem jak go podejść i jak z nim rozmawiać, żeby się wyspowiadał, aleto tylko w 4 oczy, a potem odwraca kota ogonem, i wychodzi na to że to ja coś zmyślam, a on wiecznie ten niewinny...(tylko jakoś to nie ja siedziałam 4 lata, od 17 roku życia, w więzieniu o zaostrzonym rygorze, i to nie ja mam wielkie długi wszędzie gdzie się da, nie ja muszę kasować profile na portalach, bo wierzyciele ścigają.....). Mi już się nie chce walczyć o to żeby Mama zrozumiała who is who....ja chcę tylko żeby miała spokojną starość, na którą zasłużyła przez te lata bycia samotną matką. I żeby tzw. sprawiedliwości stało się zadość, żeby nie było tak że gnój który wykorzystuje bez skrupułów każdego włącznie z matką, był bezkarny. jest już po 30stce, czas żeby w końcu zaczął odpowiadać za swoje błędy prawda?
                  • mike-33 Re: Tobie idzie kasę, desiree76 ? 27.08.11, 02:41
                    Racja. Mam w bliskiej rodzinie namiastkę takich faktów, i boję się w przyszłości mieszkać obok takiego wywijasa jeśli się niebawem sprowadzi do mojej teściowej. Wówczas będę go mieć za ścianą. Jego matka też świata poza nim nie widzi i nas do niego nie dopuszczała, mąż 10 lat starszy od niego lecz nigdy nie było kontaktów jak brat z bratem bo tamten chowany był pod kloszem. Ożenił się, wyprowadził na swoje(dzięki jego teściom) ,teraz 2 dzieci, za długi chyba straci dom. Nie zmieniał meldunku więc prawdopodobnie wróci do mamusi, do której zresztą nigdy szacunku nie miał. Mieszkam w zasadzie w jednym budynku z teściową pod tym samym nr ale oddzielne mamy mieszkanie własne. Jej się należy po jej mężu 1/2 i 1/4 drugiej połowy domu . Tak że pół mieszkania w którym ona mieszka należy się jej i 3 jej dzieci (synom) . Oczywiście chodzi o udziały. Więc nie wiem czy długi szwagra mogą nas również dotyczyć?
                    • verdana Re: Tobie idzie kasę, desiree76 ? 27.08.11, 10:42
                      Sytuacja nie jest taka prosta. Pora sobie powiedzieć, że Twoja mama to nie niewinna staruszka, nad którą znęca się syn-bandyta, a ona nie wie, co robic, a zasłużyla sobie na spokojną starość. To osoba, która współdziała z przestępcą, kryje go i jest w pewnym sensie współodpowiedzialna za to, co się dzieje. Wybrała pewną opcję, a nie zostala do niej zmuszona. Ty uwazasz, że wiesz, co będzie lepsze dla Twojej mamy i starasz się pomoc w sposób, jakiego ona sobie absolutnie nie życzy. Jest dorosła. Ty powinnas się odciąć od calej sytuacji, ale nie kazać zyć mamie tak, jak Ty uznajesz za własciwe.
                      No i chcesz wyrzucić pannę z dzieckiem, aby nię sępila na Twojej mamie, jakby w ogóle nie dostrzegając, ze chcesz zarazem ociąć matkę od jej wlasnego wnuja - jakby to dziecko bylo calkiem obce i nikomu niepotrzebne. Zareczam Ci, że dla Twojej mamy jest potrzebne...
                      • wrednadziewucha Re: Tobie idzie kasę, desiree76 ? 27.08.11, 11:53
                        No właśnie, to dziecko to przecież też rodzina Autorki i jej matki. Co komu to dziecko zawiniło?

                        Poza tym, droga Desiree, mam wrażenie że chcesz wszystkich tam ustawić i pognębić. Brat to kawał drania, zgoda! Ale Twoja matka go przyjęła pod swój dach.

                        Bardzo brzydko piszesz o konkubinie brata, ekhem, panna... To matka twojego bratanka lub bratanicy. Czemu tak podkreślasz że macha gołym tyłkiem i cyckami? Przynajmniej to uczciwa praca, nikogo nie okrada i nie oszukuje. Wróci do pracy-super, powinnaś się cieszyć żeodciąży matkę. Żadna praca nie hańbi.

                        Jeżeli masz taką chęć, to jedź tam i zrób porządek. Rozmwaiaj z matką i rozeznaj się jaka jest sytuacja. Matka syna się nie wyprze, Ty możesz jedynie kontrolować sytuację na tyle, by mieć pewność że nic złego matce się nie dzieje. Co chcesz uzyskać na odległość? Skoro matka chce syna utrzymywać i przed policją ukrywać, to jej biznes.
                        • desiree76 Re: Tobie idzie kasę, desiree76 ? 31.08.11, 00:41
                          > Bardzo brzydko piszesz o konkubinie brata, ekhem, panna... To matka twojego bra
                          > tanka lub bratanicy. Czemu tak podkreślasz że macha gołym tyłkiem i cyckami?<

                          Żle zostałam zrozumiana. Chodziło o to, że brat wysyłał cieżarną kobietę, do "machania cyckami", sam siedząc w domu. I o to, że ona to akceptowała - nie wiem, może się nie znam, ale dla mnie to jest swego rodzaju " profanacja" ciąży, to powinien być czas kiedy ciało kobiety jest świętością absolutną. Poza tym, żyli w Stolicy, naprawdę, tu się da zarabiać inaczej niż ciałem....

                  • radola1 Re: Tobie idzie kasę, desiree76 ? 27.08.11, 20:54
                    zwyczajnie, nie chcę "prać rodzinnych brudów" poza obrębem własnego domu.

                    Twój dom to twój mąż dzieci i ty. Mówisz że nie potrzebujesz terapii dla DDA ale twoje zachowanie wskazuje że ciągle "tkwisz" w tamtym domu zbyt dużą częścią siebie. Nie mówię że masz sie nie interesować losem własnej matki ale to co robisz to nie jest zdrowe. Po co utrzymujesz tak "zażyły" kontakt z bratem? Wypytujesz go a potem to się obraca przeciwko tobie. Dlaczego dawno nie zerwałaś zupełnie kontaktów z nim? On DZIĘKI TOBIE prowadzi swoją grę z rodziną. Doprowadził rywalizację miedzy rodzeństwem do kryminalnej postaci.
                    Wiele osób piszących tu na forum będących tym mniej kochanym dzieckiem ma nadzieje że można coś jednorazowo zrobić, wypowiedzieć jakieś magiczne słowa i nagle matkom, ojcom otworzą się oczy. Nikomu sie to chyba nie udało. Twoim celem też pewnie jest to aby mama zaczęła cię słuchać a pośrednio mocniej kochać.
                    Jeżeli oni nie kontaktują się z tobą to traktuj to jako prezent od losu. Może jak nie będzie ciebie w ich grze to brat nie będzie miał na kogo zwalać winy i w końcu matka przejrzy na oczy?
                    A tak wogóle rozumiem że matka broni synka i jest po jego stronie, ale dlaczego dalsza rodzina też ma ciebie za czarna owcę? Jeżeli rodzinka i tak wie o różnych sprawach to dlaczego nie wyjaśnisz ich do końca?
                    Jeszcze raz powtarzam pytanie po co tak cierpisz za brata? Powinnaś zauważyć że miłości matki w ten sposób nie odzyskasz.
    • betka22116 Re: tesciowa dwulicowa 27.08.11, 11:11
      witam mam problem moze ktos mi na szybko doradzi moja "szanowna niedoszla tesciowa" wlasciwie macocha partnera stala murem zawsze za mna gadala na mojego partnera myslalm ze jest moim przyjacielem a otoz to zrobil sie mlyn poniewaz przy nim jestc alkiem inna i twierdzi ze chce abysmy bylo razem mi dorazda pociesza nagaduje na ojca partnera na mojego chlopaka a przy nich calkiem co innego i w tym momencie skaplam sie ze to wcale nie przyjazny mi czlowiek zwlaszcza ze mamy dziecko razem on twierdzi ze juz mnie nie kocha ona mnie buntowala przytakiwala a teraz to porobilo sie tak ze jestem wszytskiemu winna wyzywa sie po mnie moj niedoszly dzienw dzien zycie z nim jak sie sam przyznal jest ciezkie choc robi ze mnie winna ja stalam sie taka malutka on jest okropnie nerwowy robie tak zeby bylo dobrze tu ta sytuacja z nia zaprasza razem a przytakuje mu zeby przyjezzdzal sam udaje dobra mamusie babacia moja mi to uswiadomila zwiazek sie rozpada na dodatek moj facet przyznal sie w koncu p o2 latach ze jest terrorysta i wybuchowy nigdy reki nie podniosl ale charakter ma ojca a tatus byly milicjanit niedoszla mamusia dzwonila zalila sie na niego na obecnego meza ze sie rozwodzi ze cuda wianki ze poda go o alimenty szly tam h... k... do niej a ona mu kawe na drugi dzien do stolu podaje.co ja mam robic teraz juz wiem ze czlowiek uczy sie na bledach najlepiej na swoich .pomozcie.!!!!!!!!!!!!
      • wrednadziewucha Re: tesciowa dwulicowa 27.08.11, 11:47
        1. Usiądź spokojnie i zrób 10 oddechów.
        2. Załóż nowy wątek.
        3. Napisz składnie i zrozumiale o co Ci chodzi. Postaraj się tworzyć może krótsze zdania.
        • betka22116 Re: tesciowa dwulicowa 27.08.11, 14:55
          po 10 wdechach:)zaczynam.
          poznajac macoche mojego jeszcze partnera myslalam ze mam w niej wsparcie tak mi sie wydawalo mam juz 2 swoich dzieci igdy dowiedziala sie o ciazy sama przechodzac sytuacje w zyciu gdzie jej mezowie byli "nienormalni"i alkholicy doradzila zebym nie usuwalla 2dziecka tylko byla z nim bo to jej pasierba bylo pierwsze o n sam tez wieszac ze ukaldA NAM SIE SREDNIO NIE MAJAC OBOWIAZKOW I 30lat bedac kawalerem i zyjac hulaj dusza powiedzial iz nie ma mowy ze urodze dziecko jakos to bedzie i dalej juz poszlo.moja "niedoszla mamusia" byla moim wsparciem bo wychdzac za jego ojca za maz a on to byly wojskowy pokazywal charakter mowil k.. h. do niej i tak juz 5 lat ona im mieszkanie z dlugow wyciagla a jego atus chyba nie byl nauczony sazacunku do kobiet i syn przejal paleczke wiec ona jako sooba ktorra mnie rozumaial myslalam ze w niej mam oparcie ogolnie sam moj chlopak nie posiada lez i byl chowany twarda reka chyba w domu nikt nire mial nic do gadania bo mama jego juz nie zyje wiec sie nie dowiem a wszytsko owiane jest tajjemnica zarowna do obecneej zony niedoszlego tescia jak i mnie i zmierzam dalej zawsze mi przytakiwala mowila ze wspolczujez e jak sie dziecko urodzi to sie ulozy a ja powtarzalam ze on sie nie zmieni a ona miej nadzieje itp wiec ok szlam jak w zaparte sluchajac jej rad gdy mala sie urodzila caly czas awantury dominacja zle mojemu facetowi jest nie mieszka w swoim miescie itp mysle przetrwam przeciez jak bedziee wygladac moje zycie bez niego tatsu jego szanowny nie porozmawial z nim jak z synem tylko dorazdil mu jak bylamw ciazy przy sprzeczce z nim zeby nie robil glupoty i sie nie zenil a na dziecko aliment i zeby sie rozejsc.to tatus jego najukochanszy.i ta moja kochana pseudo tesciowa do mnie wspolczuje itp itd zdawala recje jak ja maz czyli atus wyzywa ze sie rozwodzi to tamto zze chce nam pomoc zebysmy byli razem w koncu corka ma 3mce takze nie oszczedzala ich w slowach do mnie kazala mi kasowac smsy historie itp ze przed pasierbem ukryc.myslalam ze hcce dobrze mowila mi przytym jak ja prosilam zebyz nim pogadala ze to nie jest jej synek ze porozmawia i caly cyrk zaczynal sie za moimi plecami ze wsolczuje mu do mnie nagle ze musze mu dac wypoczywac caly dziena on obowiazkow w domu zaznaczam zadnych n ie oprocz dziecka czasem i pracy .zrownywala ich z ziemia mnie popychala do tego ze dobrze robie ze mowoie mu co robie az pewnego dnia blsika mi osoba z rodziny zadzwonila do niej jak Moj zaczal szalec i sie wyprowadzac i niszczyc mnie psychicznie.i porozmawiala sobie z nia bo z kim i wyszlo szydlo ze bylam slepa zacela adac ze jest za nami ale chhyba jego to przeroslo on nie akceptuje dzieci po skonczonejrozmowie tel.prze pomylke zamast do niego napisala do mnie ze dzwonilam pare razy osoba ktora trzyma rzekomo moja strone i ta bliska mi osoba mowi ktora przewiduje wszytsko ze wzgledu na wiek zdolnosci 7zmmyslu itp itp ze to jest osoba dwulicowa i zdalam sobie sprawe z calej tej znajomosci z nia wszytskie sytuacje wszytko tu plakala do mnie wyzywala ich a potem do nich co innego przykro mi zwlaszca ze zwiazek jzu sie nam rozpada na dniach wczoraj uslsyzlam ze mnie chlopak nie kocha ze dla syna tu jest (dobrze ze dziecko ma moje nazwisko).i ja wtedy powiedzialam przyjdzie chwila ze wszytsko ci powiem wlasnie o niej i jutro chyba to zrobie tylko niewiem czy dobrze bo bedzii esie wyprwadzzalw tym tyg.co robic dalam sie zdominowac ,omamic chyba nie umie wyznac sie na ludziach a dzis tam pojechal bo niby mielsimy razem ale jak sam przyjedzie to super odkrylam smsa o tej tresci ze super ze sam przyjedzie tu go oczerniala tu inna twarz nierozumie nie chce z nim zyc na sile mowil ze sie nie zmieni na dziecku m utylkko zalezy ponoc.i mam nadzieje ze czkawki nie dostane bo dzis ten wielki dzien kiedy tam wszytsko sie wyjasni kochajce malzenstwo ado omnie plazce na jego ojca bo traktujee ja jak szmate a ja w domu mam podobnnie.co robic jutro powiedziec wszytsko jka wroci stamtad i dac mu odejsc skoro milsoci w nim juz nie ma????czuje sie bezradna i malenka.pomozcie!!!czlowiek uczy sie na bledach njalepij na swoich.
          • verdana Re: tesciowa dwulicowa 27.08.11, 15:35
            Nie kumam, dwa razy przeczytałam i nie wiem, za kogo wyszła za mąż macocha, za kogo Autorka, dlaczego dwoje dzieci i ciąża, to druga ciąża, a nie trzecia, czyj tatuś nie ma szacunku dla kobiet - tatuś macochy czy mąż macochy, kto wychowywał narzeczonego, kto się rozwodzi i z kim, kto kogo traktuje jak szmatę i w czyim domu i kto w ogóle gdzie mieszka?
            • betka22116 Re: tesciowa dwulicowa 27.08.11, 16:10
              wiec macocha mojego chlopaka za jego ojca,ja za nikogo zyje w wolnym zwiazku z nim mamy 1 dziecko a ja z poprzedniego mam corke,tatus mojego factea nie ma szacunku do swojej obecnej zony pseudo mojej tesciowej niedoszlej a moj facet to samo,wychowywal go ojciec i matka ktora zmarla 8lat temu a on wyszedl za maz za obecna zone czyli moj facet mial z jakies 21lat,my mieszkamy razem w innym miescie oni w innym drac ktoy jak wspomnialam traktuje tesc niedoszly niedoszla tesciowa jak szmate i moj chlop tez widocznjie wychowal sie w takim swiecie.
              • delecta Re: tesciowa dwulicowa 27.08.11, 20:24
                Wciągnęła mnie ta historia, ale dalej niewiele rozumiem.
                Użyj znaków interpunkcyjnych, nowe zdania zaczynaj wielką literą (po kropce na końcu zdania poprzedniego). Jak się przejrzyściej zrobi, to może załapiemy sens.
                • betka22116 Re: tesciowa dwulicowa 27.08.11, 21:56
                  po 10 wdechach:)zaczynam.
                  poznajac macoche mojego jeszcze partnera myslalam ze mam w niej wsparcie tak mi sie wydawalo ,mam juz swoje dzieccko z poprzedniego zwiazku i gdy dowiedziala sie o ciazy, sama przechodzac sytuacje w zyciu gdzie jej mezowie byli "nienormalni"i alkholicy, doradzila zebym nie usuwalla ciazy, tylko byla z nim. Mojego faceta bylo to pierwsze dziecko a on sam tez tak mnie namowil.Wiedzac ze ukaldA NAM SIE SREDNIO oraz NIE MAJAC OBOWIAZKOW I przez 30lat bedac kawalerem i zyjac hulaj dusza, powiedzial iz nie ma mowy o usuwaniu,ze urodze dziecko jakos to bedzie i dalej juz poszlo.Moja "niedoszla mamusia" a macocha od 5 lat mojego jeszcze partnera byla moim wsparciem,w zlych jak i w dobrych chwilach w zwiazku z nim czyli moim chlopkiem. Wychodzac za jego ojca za maz za ojca mojego faceta (nadmienie ze szanowny tesciu byly milicjant) pokazuje charakter w stosunku do obecnej zony (macochy mojego)lec DO TEJ pory zreszta wyp... k... (ten szacunek synus odziedziczyl po tatusiu)macocha im mieszkanie z dlugow wyciagla z eksmisji wladowala kasy ze hej chyba syn przejal paleczke (z poniewieraniem kobiet)wiec ona jako osoba, ktora mnie rozumiala myslalam ze w niej mam oparcie. ogolnie sam moj chlopak nie umie miec lez,wspolczuc ,przepraszac, kochac i byl chowany twarda reka. chyba w domu nikt nie mial nic do gadania bo mama mojego juz nie zyje, wiec sie nie dowiem a wszytsko owiane jest tajemnica. Zarowno do obecnej zony,wszytskich dokola i mnie. Zmierzam dalej zawsze mi przytakiwala mowila ze wspolczuje mi ,ze jak sie dziecko urodzi to sie ulozy a ja powtarzalam ze on sie nie zmieni a ona miej nadzieje itp. Wiec ok szlam jak w zaparte sluchajac jej rad gdy mala sie urodzila caly czas awantury dominacja zle mojemu facetowi ze nie u siebie w swojej miejscowosci. (mieszkamy w innym miescie i u mnie)itp mysle przetrwam przeciez jak bedziee wygladac moje zycie bez niego "szanowny tatus" jego nie porozmawial z nim jak z synem tylko dorazdil mu jak bylamw ciazy przy sprzeczce z nim zeby nie robil glupoty i sie nie zenil a na dziecko alimenty i zeby sie rozejsc.To (tatus jego najukochanszy.zreszta)i ta moja kochana pseudo tesciowa do mnie wspolczuje itp itd zdawala relacje smsami telefonami ze wzgledu na odleglosc, jak ja maz czyli tesciu wyzywa ,ze sie z nim rozwodzi to tamto ,ze chce nam pomoc zebysmy byli razem w koncu corka ma 3mce takze nie oszczedzala ich w slowach do mnie kazala mi kasowac smsy historie itp ze przed pasierbem niby ja miala ukryc.Myslalam ze chce dobrze mowila mi przytym jak ja prosilam, zeby z nim pogadala.A ona ze to nie jest jej synek ze porozmawia i caly cyrk zaczynal sie za moimi plecami ze wspolczuje mu. Do mnie nagle ze musze mu dac wypoczywac caly dzien ,a on obowiazkow w domu zaznaczam zadnych nie posiada,oprocz dziecka czasem i pracy .zrownywala ich z ziemia za ich plecami mnie popychala do tego, ze dobrze robie ze mowie mu co mysle.Az pewnego dnia blsika mi osoba (babcia)zadzwonila do niej jak Moj zaczal szalec i sie wyprowadzac i niszczyc mnie psychicznie i porozmawiala sobie z nia bo z kim i wyszlo szydlo z wora,ze bylam slepa zaczela gadac, ze jest za nami ale chyba jego to przeroslo on nie akceptuje dzieci ze ponoc ze mna sie zyc nie da po skonczonej rozmowie tel.prze pomylke zamast do niego czyli mojego faceta ,napisala do mnie ze dzwonilam pare razy. Osoba ktora trzyma rzekomo moja strone i ta bliska mi osoba mowi ktora przewiduje wszytsko ze wzgledu na wiek zdolnosci oraz 7zmyslu itp itd ze to jest osoba dwulicowa i zdalam sobie sprawe z calej tej znajomosci z nia wszytskie sytuacje zlozylam w calosc cale ostatnie 9mcy.wszytko.tu plakala do mnie wyzywala ich a potem do nich co innego CIUCIALA. przykro mi zwlaszca ze zwiazek jUZ sie nam rozpada na dniach wczoraj uslYszlam, ze mnie chlopak nie kocha ze dla syna tu jest (dobrze ze dziecko ma moje nazwisko).i ja wtedy powiedzialam przyjdzie chwila ze wszytsko ci powiem wlasnie o niej i ma sie wyprowadzic bo dusi sie tu i chce miec spokooj ,bo mam 1 pokoj a on nie nauczony zyc z wszystkimi w jednym pokoju.co robic dalam sie zdominowac ,omamic. Chyba nie umie wyznac sie na ludziach a dzis tam pojechal bo niby mielsimy razem ale jak sam przyjedzie to super. odkrylam smsa o tej tresci PISANEJ przez tesciowa czyli macoche mojego chlopaka:ze super ze sam przyjedzie tu go oczerniala tu inna twarz, nierozumie nie chce z nim zyc na sile. mowil ze sie nie zmieni na dziecku m tylko zalezy ponoc.i mam nadzieje ze czkawki nie dostane bo dzis ten wielki dzien kiedy tam wszytsko sie wyjasni kochajce malzenstwo a do mnie placze wydzwania zali potem smsy jak gdyby nigdy nic.starzy ludzie a zachowuja sie gorzejz dzieci.ojciec mojegotraktuje ja jak szmate, a ja w domu mam podobnnie.co robic jutro powiedziec wszytsko jak wroci stamtad i dac mu odejsc skoro milsoci w nim juz nie ma????czuje sie bezradna i malenka.pomozcie!!!czlowiek uczy sie na bledach njalepij na swoich.czy teraz jest jasno????
                  Poleć znajomemu
                  • verdana Re: tesciowa dwulicowa 27.08.11, 22:28
                    Będę brutalna - to belkot.
                    Jesli tak mowisz, jak piszesz, to faktycznie zrozumienie Ciebie może być trudne...
    • mama_myszkina jeśli policja go szuka 29.08.11, 13:14
      a Ty o tym wiesz i nie informujesz ich, gdzie jest, to jesli rozumiem dobrze kodeks karny, takze popełniasz przestępstwo.

      Nie chcę być posądzona o radykalizm, bo daleko mi do tego, ale nie bardzo rozumiem, dlaczego nie poinformujesz policji, gdzie on jest tylko pzowalasz, aby niszczył zycie Waszej matki? Chyba jesteś lojalna wobec nie tej osoby, co trzeba?
      • desiree76 Re: jeśli policja go szuka 31.08.11, 00:58
        A co osiągnę "praktycznie" donosząc na niego? Owszem, jego zawiną. Ale zostanie ta jego...konkubina z dzieckiem. Ona niezdatna do innej pracy niż opisywałam. W tej miejscowości, takich możliwości za bardzo nie będzie mieć, poza tym, kto zostanie z dzieckiem?
        Ona ma swoją rodzinę, swoich rodziców, liczne rodzeństwo, z tego co wiem, radzą sobie w dużych miastach "na swoim". Pytanie - dlaczego nikt nie chce jej "przygarnąć"? (a nie chcą, to było przerabiane przed "inwazją na Mamę", jakiś czas mieszkali u jej brata, ale ich wyrzucił). Takie wredne rodzeństwo ma??? Nie będę więcej o niej pisać, kto chce wyciągać wnioski, niech wyciąga (dodam tylko że brata "złapała" w godzinach pracy.....).
        Żeby była jasność - jak tylko się dowiedziałam że brat tak naprawdę jest bankrutem, od razu zaoferowałam pomoc pod każdym względem (dach nad głową, opieka nad dzieckiem, pomoc prawna). Warunek był, że brat ma się wziąć w garść i zacząć coś robić, poza tym pełny wgląd dla nas, w jego sprawy.....oczywiście oferta została odrzucona....
        Praktycznie nic nie da denuncjacja brata. Wa sensie, że niewielka ulga dla Mamy, a to jest dla mnie wytyczna. Przynajmniej w momencie kiedy nic nie wiem o ich faktycznym "pożyciu" z Mamą.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: problemy rodzinne szerzej 30.08.11, 07:17
      Patrząc racjonalnie na tę sprawę wszyscy bohaterowie tej opowieści są dorośli i bez przeszkód mogą kierować swoim postępowaniem. Nawet jeśli podejmowane przez Was wszystkich życiowe decyzje wynikają, w jakieś mierze, z zaburzonych osobowości czy z zaburzonych relacji rodzinnych, nie zmienia to faktu, że są to decyzje niezależne.
      Mama podjęła swoja decyzję o przyjęciu brata do swojego mieszkania i o zerwaniu kontaktu z Panią. Pani podjęła decyzję o zaprzestaniu świadczenia dla niej pomocy w takiej sytuacji.
      Jeśli się Pani martwi, co się dzieje z mamą to proszę to sprawdzić, a potem podjąć radykalne kroki jeśli egzystencja mamy byłaby zagrożona. Mąż prawnik zapewne pomoże znaleźć na tę okoliczność jakieś prawne,legalne i skuteczne możliwości działania. Jeśli mama będzie potrzebowała pomocy od Pani, wie gdzie się zwrócić. Najwyraźniej daje sobie radę.
      Oczywiście przykry jest brak kontaktu z nią, ale takie są jej wybory.
      Trzeba pogodzić się z faktem jaki funkcjonuje Pani brat i pozostawić go swojemu losowi, bo jak widać nie ulega on żadnym dobroczynnym wpływom rodziny.
      Każde inne postępowanie jest wchodzeniem w konfliktową sytuację, zagmatwaną organizacyjnie i prawnie oraz psychologicznie.
      Z tego ostatniego powodu, tak naprawdę wynikają Pani kłopoty z rozeznaniem tej sytuacji i znalezieniem stosownego rozwiązania. Dlatego, jeśli uważa Pani, że zna swoje słabości i ma Pani rozwiązany problem rodziny DDA , lepiej zostawić sprawę kontaktów z mamą i bratem swojemu biegowi. Szczególnie, że opisując wcześniejsze problemy w tej rodzinie, one nie znikają, ale się namnażają. i to w dość podobnym kształcie. Do tego żadne opisane przez Panią wydarzenie nie jest zdarzeniem losowym, na które nie ma się wpływu, ale świadomymi decyzjami dorosłych ludzi. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • ravny Re: problemy rodzinne szerzej 31.08.11, 10:40
      Już ci wszyscy powiedzieli co masz robić a do ciebie nic nie dociera.
      TY masz chodzić nadal na terapię. Bo wcale nie wyglądasz na osobę uleczoną z współuzależnienia.
      MOŻESZ zadzwonić do dzielnicowego lub dawnych sąsiadów w miejscowości gdzie żyje matka, przedstawić sytuację i poprosić, żeby mieli uwagę na potencjalne niebezpieczeństwo i przemoc do którego może dochodzić.
      Z denuncjacją brata to jakaś ściema, bo gdyby policja go szukała to dawno by go u matki znaleźli.
      Jeśli ukrywasz sprawki brata przed matką lub rodziną to sama się przykładasz do hipokryzji i kultu kłamstwa w waszej rodzinie.
      ONI są dorośli, matka wybrała takie życie bo takiego życia chce, z synem, synową i ich dzieckiem. TOBIE nic do tego i nie masz prawa się rządzić i wywalać synową z domu matki.
      ODETNIJ PĘPOWINĘ i wymelduj się wreszcie, zacznij żyć na własne konto, bo dziwne że nie mieszkając z nimi, mając już swoją rodzinę, nadal jesteś zameldowana u mamusi i żyjesz intensywnie jej i brata sprawami.
      BOLI CIĘ ze matka i brat cię odrzucili i wolą siebie nawzajem niż ciebie, wolą swoją starą patologię niż twoje kierowanie, chcesz wykorzystać ich stałe zachowania i ciągle te same problemy by znowu poczuc się ważna w rodzinie.
      WYDAJE CI SIĘ że jesteś w stanie zmienić zachowanie ludzi, KTÓRZY NIE CHCĄ NIC ZMIENIAĆ.

      IDŹ NA TERAPIĘ, bo nie jesteś wyleczona.
      Możliwe, że sprawy matki i brata to temat zastępczy, a właśnie przegapiasz jakies spore problemy w swoim najbliższym otoczeniu-partner,dzieci.
      • desiree76 Re: problemy rodzinne szerzej 02.09.11, 20:22
        ravny napisał:

        > Już ci wszyscy powiedzieli co masz robić a do ciebie nic nie dociera.
        > TY masz chodzić nadal na terapię. Bo wcale nie wyglądasz na osobę uleczoną z w
        > spółuzależnienia.
        > MOŻESZ zadzwonić do dzielnicowego lub dawnych sąsiadów w miejscowości gdzie żyj
        > e matka, przedstawić sytuację i poprosić, żeby mieli uwagę na potencjalne niebe
        > zpieczeństwo i przemoc do którego może dochodzić.
        > Z denuncjacją brata to jakaś ściema, bo gdyby policja go szukała to dawno by go
        > u matki znaleźli.

        teoretycznie tak, i nawet przed jego wprowadzeniem, go szukali, ale wiem po moim ojcu, że bywa różnie (ojciec mieszkał w miejscu urodzenia i stałego zameldowania przez kilka lat przed śmiercią, i jakoś go nie znaleźli, a był poszukiwany). Brat ostatnie 7 lat mieszkał gdzieś indziej...

        > Jeśli ukrywasz sprawki brata przed matką lub rodziną to sama się przykładasz do
        > hipokryzji i kultu kłamstwa w waszej rodzinie.

        Przed Mamą nic nie ukrywam, a co do dalszej rodziny, to nie są ich sprawy.

        > ONI są dorośli, matka wybrała takie życie bo takiego życia chce, z synem, synow
        > ą i ich dzieckiem. TOBIE nic do tego i nie masz prawa się rządzić i wywalać s
        > ynową z domu matki.

        Wybrała jak wybrała....oczywiście ostateczna decyzja była jej, ale brat wcześniej płakał że nie ma się gdzie podziać, i zarzekał się jak to on jest gotowy do pracy, byle mieć gdzie mieszkać....
        Co do wywalania, to uważam że mam pełne prawo, w sytuacji jeśli oni krzywdzą Mamę. W innym przypadku, naprawdę się nie mieszam.

        > ODETNIJ PĘPOWINĘ i wymelduj się wreszcie, zacznij żyć na własne konto, bo dziwn
        > e że nie mieszkając z nimi, mając już swoją rodzinę, nadal jesteś zameldowana
        > u mamusi i żyjesz intensywnie jej i brata sprawami.

        Jestem tam zameldowana bo wynajmujemy z mężem mieszkanie. Żyję tym bo to moja Matka i nie chcę żeby ktoś ją krzywdził, to tak trudno pojąć???

        > BOLI CIĘ ze matka i brat cię odrzucili i wolą siebie nawzajem niż ciebie, wolą
        > swoją starą patologię niż twoje kierowanie, chcesz wykorzystać ich stałe z
        > achowania i ciągle te same problemy by znowu poczuc się ważna w rodzinie.
        > WYDAJE CI SIĘ że jesteś w stanie zmienić zachowanie ludzi, KTÓRZY NIE CHCĄ NIC
        > ZMIENIAĆ.

        Chcę tylko żeby Mama miała święty spokój. Ważna nie muszę być nigdzie, wystarczy że dla męża i córki jestem najważniejsza.

        >
        > IDŹ NA TERAPIĘ, bo nie jesteś wyleczona.
        > Możliwe, że sprawy matki i brata to temat zastępczy, a właśnie przegapiasz jaki
        > es spore problemy w swoim najbliższym otoczeniu-partner,dzieci.
        >

        Problemy to mam teraz takie, że dziecko zamiast wyć w pierwszych dniach przedszkola (3latka), nie chce wracać do domu :D
        Innych nie posiadam, żyję dobrze, w dobrym związku, mam mądre i kochane dziecko. Jedyne co mnie boli, to sytuacja Mamy, która sobie pewnie wyobrażała naiwnie i sielankowo (ma z wiekiem skłonność do "pomijania" trudnych tematów a eksponowania dobrych stron) ich pożycie, a tu niestety lipa. Znam brata i domyślam się że szybko zaczał tam rządzić i Mamę ustawiać.
        Ja próbowałam bratu pomóc. Oferowałam mieszkanie, pomoc finansową, prawną....(a było co ratować, 10 aut firmowych na przykład)....nie chciał, podejrzewam że obawiał się że dowiem się za dużo o jego długach czy coś....trudno, sobie w sprawie brata nie mam nic do zarzucenia.
        Natomiast Mamie owszem, uważam że powinnam teraz pomóc. Ostatnie wieści wskazują, że nie jest tam dobrze. Sama tego nie ogarnie, ona już pod 70-tkę, schorowana i nie ma siły. Nie ma to zadnego związku z moimi niby ambicjami czy czymkolwiek takim.
        ps. Babcia jak była umierająca, też jej pomagałam, przeprowadziłam się, rzuciłam pracę. To jest normalne chyba (a przynajmniej powinno być), że komuś kto sobie nie radzi, a jest nam bliski, się pomaga, i się tym człowiek zamartwia.
    • desiree76 nowe fakty....nie jest dobrze 02.09.11, 20:08
      Była bratowa dała mi trochę newsów - jako że ma syna z moim bratem, jakiś tam kontakt utrzymują.
      Jedyna dobra wiadomość to że brat pracuje od 2 dni.
      Poza tym....(to jest wersja brata oczywiście, więc znając jego, może być mocno przekręcona)
      Podobno Mama od czasu narodzin dziecka (miesiąc już mija), ani razu się nim nie zainteresowała, nie podeszła. Ona kocha dzieci, i tego nie jestem w stanie pojąć.
      Tą jego pannę notorycznie podobno wyzywa od k.... (to kompletnie nie w stylu Mamy).
      Przestała im dawać pieniądze (przy okazji się dowiedziałam że faktycznie się zadłużyła), i to pewnie jest powód dla którego brat wreszcie ruszył do pracy.
      Nie wiem co tam zaszło, to kompletnie nie w jej stylu (może poza ostatnim, tez bym w końcu odcięła strumyk pieniędzy), to z podejściem do dziecka mi strasznie nie pasuje do Mamy jaką znam od 35 lat....
      coś tam się dzieje, jutro olewam "obrażenie" na mnie, i dzwonię....
      • abssinthe Re: nowe fakty....nie jest dobrze 06.09.11, 19:21
        naprawde, przejdz sie jeszcze raz na terapie....

        z kazdego Twojego postu wynika wspoluzaleznienie, taki epoczucie, ze 'musze im wszystkim pomoc'

        to nie jest zdrowe.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja