jestem u kresu sił część 2

28.08.11, 07:49
witam. minęło 1,5 miesiąca a córka wróciła do domu. Przez 1,5 miesiąca nie miałam z nią żadnego kontaktu, bo sobie nie życzyła. Ex odizolował ją od mojej rodziny, nie przyjechała na imieniny ukochanego dziadka, nie zadzwoniła do chorej na serce babci, nie odbierała od niej telefonów, nie zadzwoniła do mnie zeby zapytac jak się czuje jej ukochany dziadek po zawale i operacji.
Wczoraj kiedy przyjechałam po córkę nie chciała się ze mną przywitac, zrobiła mi awanture jak tylko weszłysmy do domu za zrobiony remonnt przedpokoju, za wypełnioną po brzegi lodówkę i zażądała swoich alimentów za sierpien, bo tata jej powiedział, ze dał mi pieniądze.
Ponieważ ex zaproponował mi ustalenie wspólnego frontu działania co do "zdyscyplinowania córki, żeby się całkowicie nie rozpuściła" zgodziłam się. Znalazłam mediatora na którego ex się zgodził, mielismy wszystko ustalone po czym ex się wycofał, bo problem z córką mam ja a on nie widzi żadnego problemu i ze mam isc ja na mediacje z córka.
Ja uwazam, że dopóki córka bedzie nagradzana za złe zachowanie w stosunku do mnie niczego nie zmienię nawet ze sztabem psychologów.
Zaproponowałam exowi, żeby ją wziął do siebie, skoro ona jest taka z nim szczesliwa, ale odmówił, bo oni mają za małe mieszkanie (apartament w wilanowie 90 metrów).
Zasugerował tez ze zmniejszy mi alimenty, a jak mało zarabiam to powinnam znaleźć inna lepiej płatną pracę, a jemu pieniądze nie rosną w ogródku. (on zarabia ok 20 tys, miesiecznie).
Wiem, że musze działać, bo nic się nie zmieni, a agresja córki niezadowolonej z faktu iz tatus jej nie chce u siebie w domu (powiedział jej) będzie rosnąć.
Pani Agnieszko Dziewczyny proszę Was o wsparcie.
    • pearl3434 Re: jestem u kresu sił część 2 28.08.11, 08:58
      Masz 2 osoby przeciwko sobie-ex meza i swoja wlasna corke.Nie zazdroszcze ci.Jezeli maz nie zmieni frontu-to nic nie zrobisz.Nie rozumiem tylko 1 faktu-jezeli wlasny ojciec nie chce jej( tak mowisz) to czemu ona nie potrafi tego dostrzec.Ze owszem,u taty fajnie-ale u niego mieszkac nie moze.Jest tutaj tak duzo sprzecznosci.Ona sie u niego zachowyje super ,nie ma problemow wychowawczych,ale mieszkac u niego nie moze.Tobie corka moze wejsc na glowe,ale tacie ten fakt nie przeszkadza,bo to Twoj problem i Ty cos zle robisz.Jedyne co wyczuwam to ogromna niechec twojego bylego do ciebie przejawiajaca sie negacja wszystkiego co robisz.Przechodzi to na corke.Dziwi mnie,ze dziewczyna w jej wieku nie widzi pewnych manipulacji ze strony ojca.A moze widzi,ale na kogos musi te nienawisc i emocje przelac.I padlo na ciebie.Wspolczuje.Mysle,ze ta sytuacja trwala latami i narastala.Tylko mediator i psycholog.Ustaw swoje kontakty z mezem ,bo bez tego ani rusz.Kurcze,sama znam pary,ktore sie rozeszly,ale trzymaja wspolny front przy wychowaniu dzieci.Nie ma az takiej nienawisci pomiedzy nimi....
    • kasiag1973 Re: jestem u kresu sił część 2 28.08.11, 11:25
      Na Twoim miejscu gromadziłabym wszelkie przejawy nienawiści ex męża i córki do Ciebie, sms-y, maile bo w którymś momencie mogą być bardzo ważne. Z mojego punktu widzenia facet jest "niepełnosprawny umysłow" i on sam powinien się leczyć. To co robi - to dla mnie zwykłego szarego człowieka, który go niezna - nic innego jak znęcanie się psychiczne nad Tobą i widać, że sprawia mu przyjemność. Znęca się bo kochanka jest chora i świat się zaczyna walić , może chorobę kochanki postrzega jako karę za to co zrobił swojej rodzinie
      i próbuje się odegrać na Tobie ?
      Myślę że powinnaś spróbować porozmawiać z psychologiem szkolnym ( o ile w szkole jest) i poinformować córkę, że w przypadku dalszej agresji będziesz składać zgłoszenia na policję. Może lekki szantaż coś da jej do myslenia? Co prawda wątpię w to ale... może coś do niej dotrze i w końcu coś zrozumie. Zasięgnij porady adwokata w sprawie zmiany miejsca zamieszkania córki, przedstaw całą sytuację i może jest jakaś alternatywa?
      Alimenty to on może zmniejszyć w swojej bujnej wyobraźni - przy takiej pensji marne szanse a nawet jak przynesie lewe zaświadczenie o dochodach z pracy nic to nie da, sąd może poprosić o zaświadczenie z US o osiągniętych dochodach za ubiegły rok ( u mojej koleżanki na sprawie tak było, bo sędzia podważył wiarygodność zaświadczenia o zarobkach - zarobki nie współmierne niskie do zajmowanego stanowiska).
      To co powyżej napisałam to przemyślenia osoby, która przeczytała Twój poprzedni wątek, patrząca na wszystko z boku.
      Ja gdybym miała takie dziecko w domu, to pas byłyby codziennie w ruchu.


      -
      Jeśli "a" oznacza szczęście, to a=x+y+z; x - to praca, y - rozrywki, z - umiejętność trzymania języka za zębami.
      Albert Einstein
    • marzeka1 Re: jestem u kresu sił część 2 28.08.11, 11:40
      " zrobiła mi awanture jak tylko weszłysmy do domu za zrobiony remonnt przedpokoju, za wypełnioną po brzegi lodówkę i zażądała swoich alimentów za sierpien, bo tata jej powiedział, ze dał mi pieniądze. "

      a mam pytanie: JAK na to zareagowałaś? Pokornie zniosłaś? Jedzonko pod nos, bo pannica obrażona? Bo mając 17-latka w domu, takie zachowanie dzieciaka to dla mnie kosmos.
      Co znaczy, że dzieciak robi ci awanturę, bo remont w przedpokoju zrobiłaś? Jakie tam żądanie całych alimentów?

      I serio sprawa dojrzała chyba do albo- albo: powiedziałbym córce wprost,że może wracać do ojca i z nim być, tyle że chyba tatuś do tej roli się nie garnie. Córka daje manipulować sobą ojcu, a ty -ulegasz córce.
      Dlatego pytam: JAK zareagowałaś na słowa i awanturę córki, ktora przez 1,5 miesiąca miała w zadku ciebie, dziadków itp.
      • karolina33331 Re: jestem u kresu sił część 2 28.08.11, 12:07
        zareagowałam w następujący sposób: " w moim domu obowiązują zasady i nie pozwalam na takie zachowania. Tata nie mówił mi nic o tym, ze mam ci zwrócic alimenty jesli napisze mi maila to wtedy ci oddam"
        • imasumak Że co proszę?? 28.08.11, 23:50
          A dlaczego miałabyś dawać dziecku alimenty? Przecież Ty masz ją za nie utrzymać! Ty jej możesz dać kieszonkowe.


          Karolina33331 napisała:

          zareagowałam w następujący sposób: " w moim domu obowiązują zasady i nie pozwalam na takie zachowania. Tata nie mówił mi nic o tym, ze mam ci zwrócic alimenty
          jesli napisze mi maila to wtedy ci oddam
    • karolina33331 Re: jestem u kresu sił część 2 28.08.11, 12:01
      dowiedziałam się przed chwilką bardzo waznej rzeczy. Córka przez te tygodnie pobytu u ojca była sama, prawie sama u nich w domu. partnerka ex była cały czas w szpitalu i nie mogła się z nimi widywac.Prawdopodobnie córka byla szczęśliwa, bo mogła pobyć wreszcie z ojcem te kilka tygodni.
      Zachowanie moje córki odbieram jako zemstę i próbę odegrania się na mnie za rozstanie z ex. A przeciez to on zostawił nas gdy dzieciaki miały 11 lat i 6 miesięcy. Ale córka nie moze się pogodzić z faktem, że ukochany ojciec nie chce zabrac jej do siebie i niszczy zycie mnie. Zapomniała kiedy ją bił i policzkował jak powiedziała mu, ze nie chce mieć takiego ojca co odchodzi do kochanki.
      W przyszłym tygodniu wybiorę się do gimnazjum córki, jest tam świetna pani psycholog niestety od dłuższego czasu na L4. ale jest tez pani pedagog, musze szukac pomocy, bo aktualna terapeutka własnie wyjechała na stałe.
    • karolina33331 Re: jestem u kresu sił część 2 28.08.11, 12:53
      córka właśnie wyrzuciła do kosza ugotowany przeze mnie wykwintny obiad. Probowałam stanowczo, ale nie agresywie ją powstrzymac, nie udało się. Najpierw zażadała zwrotu alimentów tatusiowi za sierpien a potem powiedziała, że potrzebuje nowej bluzki białej i mam jej kupic, a jak nie ja to wujek marcin (mój partner) ma jej kupic skoro taki hojny jest.
      Opanowałam się, kiedy powiedziała, że mnie nienawidzi i nie chce ze mną mieszkac, i ze nie chciała wracac, powiedziałam, że ja w rozmowie z ojcem zgodziłam się na pozostanie córki w warszawie, skoro z tatą czuje się lepiej. Poszła do swojego pokoju i na razie mam ciszę.
      • marzeka1 Re: jestem u kresu sił część 2 28.08.11, 13:48
        " powiedziałam, że ja w rozmowie z ojcem zgodziłam się na pozostanie córki w warszawie, skoro z tatą czuje się lepiej. "= - tego się trzymaj,powtarzaj córce. Teraz ruch należy do niej lub eksa. Po akcji z obiadem przestałabym córce gotować,zabiegać, czy zjadła- skoro potrafiła dopiero co podany obiad wywalić do kosza. Do zapraszania do wspólnego jedzenia i gotowania wróciłabym po rozmowie i przeproszeniu przez córkę.
      • morekac Re: jestem u kresu sił część 2 28.08.11, 19:50
        Probowa
        > łam stanowczo, ale nie agresywie ją powstrzymac, nie udało się.
        i po co próbowałaś? Dajesz się młodej szantażować i za wszelką cenę przekonać ją, że jesteś lepszym rodzicem niż tatuś.

        Najpierw zażada
        > ła zwrotu alimentów tatusiowi za sierpien a potem powiedziała,
        Nie możesz jej odpowiedzieć, że rozliczenia pomiędzy tobą a jej ojcem, to jest wasza, dorosłych sprawa i nic jej do tego? Nie dawaj się wciągać w takie dyskusje i udowadnianie, że koło jest okrągłe.
    • kasiag1973 Re: jestem u kresu sił część 2 28.08.11, 16:47
      A dlaczego masz jej oddać alimenty ? Uważa, że to jest jej kieszonkowe?
      To prawda alimenty są dla dzieci ale na ich utrzymanie, a nie tylko na zachciewajki nastoletniej smarkuli.
      Do 18-tki jeszcze trochę jej brakuje, więc czy jej się podoba czy nie musi mieszkać z dorosłym, a jeżeli jej w domu źle to może zainteresuje ją mieszkanie w jakimś ośrodku szkolno-wychowawczym?
      Ciekawe czy wziąłby do siebie córkę na wakacje, gdyby kochanka była w domu? Wątpię w to.
      • karolina33331 Re: jestem u kresu sił część 2 28.08.11, 17:24
        dlatego zaczynam działać.Zaraz 1 września wybieram się do szkoły do pani psycholog, a jeśli będzie dalej na L4 to pójdę do pani pedagod i zapytam czy mogła by mi jakoś pomóc, bo córka co raz gorzej się zachowuje.
        • kasiag1973 Re: jestem u kresu sił część 2 28.08.11, 18:08
          A dlaczego masz oddać alimenty za sierpień ? Bo córka była u ojca ?
          • karolina33331 Re: jestem u kresu sił część 2 28.08.11, 19:50
            tak córka żada zwrotu alimentów, najpierw chciała dla siebie te pieniądze, teraz dla ojca.
            • twoj_aniol_stroz Re: jestem u kresu sił część 2 28.08.11, 20:09
              W porządku. W sierpniu jest czas kupowania rzeczy potrzebnych do szkoły, wobec tego połowę alimentów (wszak druga połowa należy się Tobie z racji opieki nad siostrą) córka może otrzymać i ma sobie za to kupić wyprawkę do szkoły, bo na to właśnie były przeznaczone te pieniądze. Przemyśl takie postawienie sprawy. Tylko nie działaj szybko, w emocjach, raczej przemyśl, zastanów się. Wcale nie upieram się, że to dobry pomysł, przyszło mi takie coś do głowy, to się dzielę :) Ty będziesz wiedziała czy ten pomysł jest z jakimś sensem, czy kompletnie od czapy :)
            • kasiag1973 Re: jestem u kresu sił część 2 28.08.11, 20:12
              karolina33331 napisała:
              > tak córka żada zwrotu alimentów, najpierw chciała dla siebie te pieniądze, teraz dla ojca.

              Rozumiem, że uwielbiany tatuś kupił jej wyprawkę do szkoły na następny rok, skoro córunia żąda zwrotu alimentów za sierpień. W żadnym wypadku tego nie rób i nie ulegaj takiej presji.
              Czyżby wróciła od ojca obładowana prezentami jak wielbłąd ? Wątpię w to.
              Według mojego skromnego zdania oboje znęcają się psychicznie nad Tobą.
              "Nick ze hej" i "Twoj anioł stroz maja" bardzo ale to bardzo mądre wypowiedzi .
              • karolina33331 Re: jestem u kresu sił część 2 28.08.11, 20:27
                wszystkie książki kupiłam ja z alimentów za sierpien. Ex powinien mi zwrócic dodatkowo te pieniądze za książki, bo taki mamy zapis w planie wychowawczym, ale nie będę o to walczyc.
                Na razie liczę na to, ze exio zgodzi się na mediacje z mediatorką/psychologiem. Myślę, że dobrze, żeby mediatorka usłyszała jakie miałam problemy i mam. Najgorszy jej numer to było jak znalazła sobie 16 letniego chłopaka kiedy sama miała 11 lat. Włoczyła się z nim po osiedlu do nocy a ja odchodziłam od zmysłow. Exio jescze ją podżegiwał, że może się z nim spotykac. Czara goryczy się przelała jak przeczytałam czaty dzieciaków. Uciekłam w ciągu 3 dni z tamtej dzielnicy do innego wynajętego mieszkania, znosiłam awantury córki o zniszczenie jej życia i odebranie "chłopaka" aż padłam pewnego dnia ze stresu w pracy tzn, zemdlałam, jak sąsiadka zadzwoniła do mnie, że mam natychmiast przyjeżdzać zobaczyc co córka robi....uratowałam ją od degrengolady i ona ma tego świadomosc, sama mi to powiedziała, ale exio wręcz ją wysyłała do tego kolesia np. wypuszczając ją na koncert podczas mojej nieobecnosci. Ach szkoda gadac, w kazdym razie spróbuje jeszcze raz, jak nie dam rady to pora sie zwrócic do sądu,
                • kasiag1973 Re: jestem u kresu sił część 2 28.08.11, 20:36
                  Po tym co teraz przeczytałam, Twój ex powinien mieć ograniczone prawa rodzicielskie, swoim postępowaniem i zachowaniem wyrządza wielką krzywdę własnemu dziecku. Wg. mnie wręcz dąży do tego aby dziewczyna "stoczyła się" bo wtedy będzie usatysfakcjonowany, jak to zgnoił byłą żonę. Czytam twoje wypowiedzi po kilka razy i inaczej o nim nie da się napisać.
                  Twoja córka jest napewno mądrą dziewczyną tylko manipulacje ojczulka ją tłamszą.
                  • karolina33331 Re: jestem u kresu sił część 2 28.08.11, 20:51
                    wiem wiem to wszystko brzmi niewiarygodnie, ale...taka jest prawda. Córka od początku była włączona w konflikt między mną a exem. Kiedy exio pijany w sztok, kiedy wracałam z nim od aktualnej partnerki z imprezy powiedział do mnie "chciałbym byc z anią, ale ty bys sobie nie poradziła" nasza córka to usłyszała. Teraz wiem ze mogłam coś zrobić zareagowac na to jak on mnie traktuje. Wtedy młodsza córka miała 4 tygodnie a on ciągnął mnie na imprezę 30 km za warszawe do kochanicy/wtedy na 2 dzien córk powiedziała, ze jesli chcę mogę odejsc od ojca. Jak nas zostawił załamała się i msci sie na mnie za to, że ją tak zawiódł ją ukochaną jedynaczkę, oczko w głowie tatusia przez pierwsze 10 lat jej życia
                    • kasiag1973 Re: jestem u kresu sił część 2 28.08.11, 20:59
                      Dlatego Twoja córka potrzebuje fachowej pomocy aby w końcu zrozumiała i pogodziła się z tym, że ojciec ma ją głeboko w d.... Zawalił się jej bezpieczny świat i teraz mści się ale nie na tej osobie co trzeba. Podejrzewam, że ex mąż też wyładowuje swoje frustracje na Tobie. odszedł do kochanki, miało być pięknie, sielsko i anielsko a tu życie napisało inny scenariusz, fatalny scenariusz.
                      Wnioskuję, że kiedy Ty byłaś sama on się dobrze bawił, teraz jest na odwrót i facet nie może ścierpieć Twojego szczęścia więc w perfidny sposób manipuluje córką, żeby tylko Tobie "dowalić"
                      • karolina33331 Re: jestem u kresu sił część 2 28.08.11, 21:14
                        myślę, że nie może przeboleć tego iż zaraz po jego odejsciu napisałam do jego partnerki "nie buduje się szczęścia na niesczęściu innych" on to zapamiętał i teraz sobie pluje w brodę. Do tego mój partner to były najlepszy przyjaciel exia. Człowiek kochający dzieci, szlachetny z gatunku wymartego i exio na niego nie może powiedziec nic negatywnego.
                    • morekac Re: jestem u kresu sił część 2 28.08.11, 23:27
                      i msci sie na mnie za to, że ją tak zawiódł ją ukocha
                      > ną jedynaczkę, oczko w głowie tatusia przez pierwsze 10 lat jej życia
                      Jeżeli każdą awanturę ze strony nastolatki będziesz interpretowała jako działanie mające na celu zemstę, to obawiam się, że jeszcze długo się z nią nie dogadasz.
      • nick_ze_hej Re: jestem u kresu sił część 2 28.08.11, 19:13
        jeżeli jej w domu źle to może zainteresuje ją mieszkanie w j
        > akimś ośrodku szkolno-wychowawczym?


        A może ostentacyjne szukanie szkoły z internatem np. prowadzonym przez siostry zakonne ostudziłoby trochę temperament i roszczenia panienki? Poczucie bezpieczeństwa w rodzinnym domu to podstawa dla dziecka, ale może świadomość, że sama na własne życzenie może się tego pozbawić, pomogłaby jej docenić starania matki?
        • hiacynta333 Re: jestem u kresu sił część 2 28.08.11, 20:02
          Taka moja dawna koleżanka oddała swoją córkę do domu dziecka. Smarkula miała chyba z 10 lat . Kradła, uciekała, zaczeła się zadawać z patologią. Matka zwróciła się do sądu rodzinnego o pomoc . Przydzielili jej kuratora , nic to nie zmieniło. Sąd zadecydował o umieszczeniu jej w domu dziecka. Zresztą tam też sprawiała kłopoty, była zamieszana w doprowadzenie koleżanki do samobójstwa. Teraz jest już prawie dorosła, w tym roku lub przyszłym skończy 18 lat , ale wątpię by coś dobrego z niej wyrosło. Z jej matką od paru lat nie utrzymuję kontaktów i tylko czasami przez znajomych coś dotrze do mnie.
          • verdana Re: jestem u kresu sił część 2 28.08.11, 21:17
            Trudno, aby cokolwiek dobrego wyrosło z dziecka, ktore matka oddała...
            Ja widze tu jedną rzecz. Rozumiem Autorke watku, to starszna sytuacja. Ale wszystkie rady dążą do tego, aby córkę zdyscyplinować - oczywiście to jest też wazne. Natomiast tu nie chodzi przecież tylko o to, aby pozbyć się problemu, ale o to, ze corka jest osobą, ktora czuje się całkowicie odrzucona.
            Wierzę, że ma okropny charakter. Wierzę, ze ojciec ją demoralizuje. Nie jestem w stanie jedak uwierzyć,z ę wszystko w domu matki, którego dziewczna ewidentnie nienawidzi jest OK.
            • karolina33331 Re: jestem u kresu sił część 2 28.08.11, 21:38
              nie twierdzę, ze wszystko jest ok, ale to znie znaczy, ze moja córka ma prawo mnie niszczyć psychicznie i znęcać się nade mną.
              • kasiag1973 Re: jestem u kresu sił część 2 28.08.11, 21:48
                Nie ma idelanych domów, w każdym się znajdzie coś co jest nie tak.
                Córka poprostu się pogubiła a, że jest w trudnym wieku to można ją łatwo manipulować.
                Jak wcześniej napisałam, twojego exa "szlag trafia", że jesteś szczęśliwa a jemu życie rzuca kłody pod nogi, dlatego ucieka się do najbardziej prymitywnych metod, na zasadzie:
                "będę manipulował córką, żeby zgnoić ex", bo z tego co piszesz tylko to potrafi.
                Gdyby był facetem z jajami i kochał córkę, mimo rozwodu dążyłby do rozwiązania problemów wychowawczych, które się pojawiły a nie podsycał je. Mam nadzieję, że pedagog pomoże w jakiś sposób wybrnąć z tej koszmarnej sytuacji albo wskaże drogę jaką podążać aby rozwiązać problemy.
              • marzeka1 Re: jestem u kresu sił część 2 28.08.11, 21:49
                Nie, nie ma prawa; ale ty też nie powinnaś na to pozwalać: zdecydowanie. Akcja- reakcja: czyli wywala przygotowany przez ciebie obiad do kosza,tobie na złość = nie ma obiadu dla niej, robi sobie sama do czasu aż przeprosi itp. Mnie szokuje, że ty pozwalasz takiemu dzieciakowi tak się odzywać, szantażować, że pozwalasz jej grać w grę eksa, który niszczy ciebie.
                Mam 17-latka, nie ma łatwego charakteru, jest ode mnie 35 cm wyższy, ale w życiu nie odważyłby się na taką akcję, bo nie ma opcji, że uszłoby mu to na sucho i wcale nie chodzi przecież o bicie itp. On wie, że nie boję się jego, a mam wrażenie, że ty boisz się córki, ona to czuje i wykorzystuje.

                Jak zdarta płyta powtarzaj: zgodziłam się, abyś zamieszkała z ojcem;
                • karolina33331 Re: jestem u kresu sił część 2 28.08.11, 22:01
                  oczywiscie, że się jej boję. Po kazdej akcji dzwoni do exia zaczyna wrzeszczec i rzucać rzeczami to trudno mi to znieść. Raz zaczęłam ją nagrywac na komórkę, to siłą wyrwała mi telefon z ręki, ze aż wypadł i się rozleciał.
                  • marzeka1 Re: jestem u kresu sił część 2 28.08.11, 22:03
                    Ale to nie jest normalne, aby pozwalać na takie rzeczy!!!jakie wyrywanie telefonów, jakie dzwonienie do eksa???
                  • morekac Re: jestem u kresu sił część 2 28.08.11, 23:07
                    oczywiscie, że się jej boję. Po kazdej akcji dzwoni do exia zaczyna wrzeszczec
                    > i rzucać rzeczami to trudno mi to znieść.
                    To się przestań bać. Sprawdzałaś kiedyś, co zrobi, jeśli nie zareagujesz nawet słowem na jej wrzaski?
                    Ale na komórkę jej nie nagrywaj. To szczeniackie.
                    Jesteś jej mamą, a nie osobą, która potrzebuje dowodów do sądu/ośmieszającego filmiku.
            • karolina33331 Re: jestem u kresu sił część 2 28.08.11, 21:48
              poczytaj sobie odpowiedź Eksperta w wątku nr 1. Pani Agnieszka też uważa, że dobrym wyjsciem było by gdyby córka na jakiś czas zamieszkała u ojca.
    • twoj_aniol_stroz Re: jestem u kresu sił część 2 28.08.11, 19:49
      Może należy pannę posadzić na pupie przy stole i poinformować spokojnie, ale bardzo mocno, że:
      1. masz dwa wyjścia: albo mieszkasz poza domem, albo w domu, ale na moich warunkach.
      2. Jeśli chcesz mieszkać poza moim domem to albo dogadasz się z tatą albo szkoła z internatem, którą ja Ci wybiorę (w Szymanowie pod Wawą jest szkola z internatem prowadzona przez siostry, gwarantuję, że szybko zatęskni za domem).
      Jeśli panna decyduje się na mieszkanie z Tobą to warunki są proste:
      1. udział w pracach na rzecz domu (tu konkretna lista)
      2. powroty do domu o określonej godzinie
      3. brak chamskich odzywek (tu znów przykłady)
      4. nie wtrącanie się w Twoje decyzje dotyczące mieszkania (umeblowanie, odnawianie itd)
      5. nie wtrącanie się w Twoje życie prywatne z nowym partnerem
      6. życzliwe traktowanie młodszej siostry
      7. kolejne punkty, które są dla Ciebie ważne
      Myślę, że bardzo ważne jest spokojne, ale bardzo stanowcze informowanie córki, że Ty zgadzasz się na jej mieszkanie u ojca, tylko tatuś niekoniecznie na córcię reflektuje. Myślę, że jeśli córka wybierze mieszkanie u Ciebie to warto spisać punkty, których zobowiązuje się przestrzegać i niech ona to podpisze. Wówczas łatwiej jest egzekwować.
      • morekac Re: jestem u kresu sił część 2 28.08.11, 23:04
        4. nie wtrącanie się w Twoje decyzje dotyczące mieszkania (umeblowanie, odnawia
        > nie itd)
        bez przesady, dziewczyna też tam mieszka. BTW: afera dotycząca odnowionego przedpokoju raczej nie została spowodowana tym, że został on pomalowany na nieakceptowalny kolor albo że coś w nim było nie tak. Nastolatkom raczej zwisa, jak wygląda przedpokój... gdyby przedpokój nie był ruszony, mogłaby być awantura, że jest nieodnowiony...

        ale bardzo stanowcze informowanie córki,
        > że Ty zgadzasz się na jej mieszkanie u ojca, tylko tatuś niekoniecznie na córci
        > ę reflektuje
        Myślę, że dziewczyna o tym wie. I to też jest problem.
        • twoj_aniol_stroz Re: jestem u kresu sił część 2 29.08.11, 13:44
          Powiem tak: z normalnie zachowującym się nastolatkiem oczywiście można konsultować umeblowanie, kolorystykę itd. Natomiast jeśli nastolatek olewa obowiązki domowe i narusza zasady panujące w domu, to konsekwentnie część praw domowych także powinna zostać ograniczona.
          Dziewczyna wie, że tata jej nie chce i dlatego wyżywa się na matce. Tylko, że to nie jest trzyletni berbeć, który nie panuje nad emocjami, łatwo się złości, ale panna, która już niedługo będzie dorosła, więc najwyższa pora nauczyć się kontrolować emocje i popracować nad sobą. W tym celu warto pójść na terapię do psychologa, ale to akurat dziewczęciu nie odpowiada.
          • morekac Re: jestem u kresu sił część 2 29.08.11, 14:36
            Normalnie zachowująca się matka nie nagrywa wybryków dziecka na komórkę. Dla mnie to działanie 'nie licujące z godnością matki '. ;-) Po co jej to? Żeby udowodnić w sądzie, jak bardzo dziecko jest be? Czy żeby pokazywać wszystkim wokoło, co to jej się w domu ulęgło?
            A dziecko ma prawo wypowiedzenia opinii o meblach czy kolorystyce mieszkania, w którym mieszka. Oczywiście bez robienia awantury. Poza tym w całej tej historii problem wyglądu mieszkania to nie problem.

            > który nie panuje nad emocjami, łatwo się złości,
            Nastolatki często nie panują nad emocjami i łatwo się złoszczą. Dlatego rozsądni rodzice pomagają im ten czas przetrwać, a nie zachowują się jak koledzy ze szkoły, nagrywający komórką wszystko, co popadnie.
            • twoj_aniol_stroz Re: jestem u kresu sił część 2 29.08.11, 14:57
              Ja to nagrywanie komórką odbieram dwojako: jako gest rozpaczliwy, gdzie już wszelkie pomysły mamę odbiegły i jako pomysł, że panna tak się zachowuje na pokaz i dlatego była to próba pohamowania jej.
              Dla mnie ta sytuacja ma dwa wymiary:
              1. dziecko, które nie umie pogodzić się z rozstaniem rodziców, jest manipulowane przez ojca
              2. mama, która w swojej rozpaczy nie ma pomysłu co dalej, widzi, że problem ją przerasta i nie wie co robić.
              Kwestia dziecka: oczywiście, że dziecko ma prawo do złości, ma prawo nie zgadzać się na rzeczywistość, ale niestety rzeczywistość ma gdzieś ten brak zgody i im szybciej dzieć to pojmie tym lepiej dla niego. Próbę zdyscyplinowania córki ja nie odbieram jako walki z nią, ale właśnie jako miłość do dziecka. Jeśli matka by jej nie kochała, nie chciała się z nią dogadać, to już dawno panna by mieszkała w internacie, ojciec miał zdecydowanie utrudniony z nią kontakt i dzieciak byłby przez matkę wrogo nastawiony do ojca. Właśnie dlatego, że autorka wątku kocha swoje dziecko to nie ucieka się do tak niskich działań jak ojciec, szuka pomocy u terapeutów, pedagogów itd.
              Propozycja posadzenia panny na tyłku i omówienia zasad życia pod jednym dachem to także nie jest walka z nią, ale próba wyciszenia domu. Póki co sytuacja dla mnie wygląda tak, że dziewczyna robi co chce, wścieka się, awanturuje, wyzywa matkę, znęca się nad młodszą siostrą i terroryzuje domowników. Jeśli dostrzeże, że tak nie wolno, że dom ma byc miejscem gdzie wszyscy czują się dobrze, sytuacja się poprawi. Ona paradoksalnie też na tym zyska. To nie jest tak, że ona ma się dostosować do innych i nie ma prawa głosu. Na razie ma przestać wrzeszczeć i urządzać awantury, jak się uspokoi to będzie szansa na ustalenie zasad. Nie da się rozmawiać rozsądnie w atmosferze szantażu i zgłaszania roszczeń.
              • morekac Re: jestem u kresu sił część 2 29.08.11, 15:46
                Ja to nagrywanie komórką odbieram dwojako: jako gest rozpaczliwy, gdzie już wsz
                > elkie pomysły mamę odbiegły i jako pomysł, że panna tak się zachowuje na pokaz
                > i dlatego była to próba pohamowania jej.
                To jest przede wszystkim pokaz bezsilności. A kto się podporządkuje osobie, o której wie, że jest bezsilna?
                Dlatego powstrzymałabym się przed nagrywaniem wyskoków panny na komórkę, przed powstrzymywaniem jej przed wywalaniem obiadu do kosza, jakby wykwintny nie był i przed próbami zadowolenia jej za wszelką cenę. Nie podoba się obiad- trudno, innego nie ma, możesz sobie zrobić kanapkę. Nie podoba się kolor w przedpokoju - proszę bardzo, tu jest pędzel - przemaluj. ;-)
                Bo na razie wygląda to tak - dziewczę fuka, a mama na siłę usiłuje ją przekonać, że ona jest lepszym rodzicem niż tata, który się wypiął. A dopóki mama sama nie będzie przekonana, że jest wystarczająco dobrym rodzicem, na pewno nie gorszym niż tata, dziecko też będzie miało z tym problem.
                • twoj_aniol_stroz Re: jestem u kresu sił część 2 29.08.11, 15:55
                  To jest święta prawda :) myślę, że wszystkie tutaj sie z tym zgadzamy :)
                  Tylko to jest bardzo trudne uwierzyć, że jestem dobrą mamą, jestem silna i mam wystarczająco dużo odwagi by sięgnąć rękami ponad głowę i ściągnąć z niej nastolatkę, która nie dość, że na ten mój łeb wlazła to jeszcze tupie i podskakuje ;)
                  Tak jak dzieci robią różne głupoty w akcie rozpaczy, tak samo my dorośli też tak mamy. I tak jak rodzice nie powinni ciosać kołków na głowie jeśli dzieciakowi zdarzy się zrobić głupotę tak samo my tez nie pragniemy tego ciosania kołków :) Dlatego myślę, że czas już odpuścić kwestię nagrania wybryków małolaty na komórkę i możemy skupić się na podsuwaniu pomysłów jak sobie z nią poradzić :)
                  • morekac Re: jestem u kresu sił część 2 30.08.11, 00:47
                    Może jakieś warsztaty dla rodziców?
                    • twoj_aniol_stroz Re: jestem u kresu sił część 2 30.08.11, 08:00
                      To może być pomysł jeśli istnieją warsztaty dla rodziców nastolatków. Tylko nie wiem, czy tak złożony problem jak u autorki wątku mógłby być rozpatrywany na takich spotkaniach. To razej ekstremum a nie średnia.
                      • morekac Re: jestem u kresu sił część 2 30.08.11, 09:49
                        www.sppp-udr.org/index.php?page=o-poradni
                        nastolatki jak najbardziej.
                        można popytac też w szkolnej poradni.

                        To razej ekstremum a nie średnia.
                        Ja wiem, czy aż takie ekstremum? ;-)
    • mama_myszkina Re: jestem u kresu sił część 2 29.08.11, 13:04
      Ja napisze trochę w innym tonie.

      Gołym okiem widac, że dziewczyna czuje się odrzucona i nie wie, jak sobie poradzić z emocjami. Trudno wymagać od nastolatki samokontroli typowej dla osób dorosłych. Dodatkowo, najczęściej obrywają osoby najbliższe dziecku czyli matka. Córka po prostu wie, że jesli wybuchnie przed ojcem, to on moze nie zechcieć jej więcej widzieć. Miłości matki jest pewna (i dobrze!) i dlatego wyuładowuje złość w ten sposób.

      Proponuję przestać traktować ją jak przeciwnika i to równego sobie. To wykłócanie się, nagrywanie na komórkę to nie są zachowania rodzica pewnego swojej pozycji.

      Poczekaj aż córka ochłonie i powiedz jej, że jest Ci przykro,że nie jest możliwe aby mieszkała z tatą, jesli tego naprawdę chce. Ale ponieważ to nie jest możliwe, jako niepełnoletnia musi mieszkac z Tobą i lepiej dla wszystkich wokół i dla niej samej będzie jesli włoży we wzajmne relacje trochę wysiłku.

      Huśtawki nastrojów są typowe dla nastolatków, a Twoja córka ma naprawdę dużo więcej do przetrawienia niż typowa nastolatka. Warto może kupić jej ksiażkę o tym, jak sobie radzić w trudnych sytuacjach kiedy emocje biorą górę? Ja myslę,że ona się boi własnych reakcji i tego, że ojciec tak naprawdę jej nie kocha.

      Ja też kiedyś strąciłam obiad ze stołu razem z obrusem. I jakoś wyrosłam 'na ludzi'.
      • verdana Re: jestem u kresu sił część 2 29.08.11, 13:54
        Święte słowa.
        Mam bowiem wrażenie, ze tu wszyscy konsentruja sie na tym, co przeżywa matka. A córka - probelm jest Z córką, problemu córki jakos nikt nie dostrzega.
        A mnie sie wydaje,że nie tylko ojciec córki nie chce, matka też nie.
        Przydałaby się terapia rodzinna. I internat, ale nie jako forma szantazu i kary, ale możliwość, aby dziewczyna znalazła się w innych warunkach, uniezaleznila od rodziny.
      • morekac Re: jestem u kresu sił część 2 29.08.11, 15:48
        I pod Mamą_Myszkina też się podpiszę.
    • jak.pech.to.pech Re: jestem u kresu sił część 2 29.08.11, 14:57
      Współczuję sytuacji, a z drugiej strony, co za d...k z tego ex.
      Życie powinno go ukarać!
    • mruwa9 Re: jestem u kresu sił część 2 30.08.11, 09:57
      Ja od pierwszego przeczytania Twojego postu widzialam w Twojej corce nie tyle osobe ze sklonnosciami do sadyzmu, ile zagubiona nastolatke, uzywana jako narzedzie manipulacji przez ojca, dziecko z niskim poczuciem wlasnej wartosci i prezekonaniem, ze jej zycie, los, nikogo nie obchodzi. I ze jesli wy, rodzice, waszymi osobistymi rozgrywkami (mniejsza o to, kto zawinil) zniszczyliscie zycie dziecku (ona tak to odbiera, jej postrzeganie rzeczywistosci moze sie roznic od waszego i moze by krzywdzace dla ciebie, niesprawiedliwe), to ona robi wszystko, zeby uprzykrzyc zycie wam, a zwlaszcza tobie, bo ma cie na podoredziu, bo jestes osoba, ktora nie tylko daje i glaszcze po glowce, ale rowniez wymaga. Jesli dolozyc do tego burze hormonow, to otrzymujesz mieszanke wybuchowa. Corka wypracowala sobie taki sposob zwracania na siebie uwagi,.
      Dlatego wydaje mi sie, ze kluczem do rozwiazania jest zrozumienie corki, okazanie, ze ja kochasz, bez wzgledu na wszystko i wszystkich, bezwarunkowo, nawet , jesli ta milosc jest bardzo trudna, ze stoisz po jej stronie, a nie toczysz z nia wojny.To trudne, wiec moze warto poszukac pomocy specjalisty, ktory cie wesprze w drodze do zrozumienia dziecka?
      • nick_ze_hej Re: jestem u kresu sił część 2 30.08.11, 11:10
        [i]wy, rodzice, waszymi osobistymi rozgrywkami (mniejsza o to, kto zawinil) zniszczyliscie zycie dziecku

        To prawda.
        Dziewczynka dostała niemalże jednym rzutem w pakiecie:
        - młodszą o 10 lat siostrę
        -zdradę i odejście ukochanego ojca
        - jego ponowny związek z dotychczasową "ciocią"
        - jeszcze jedną nową siostrę
        -nowego partnera matki
        -skonfliktowanych rodziców

        Kto by dał radę to unieść?

        kluczem do rozwiazania jest zrozumienie corki, okazan
        > ie, ze ja kochasz, bez wzgledu na wszystko i wszystkich, bezwarunkowo, nawet ,
        > jesli ta milosc jest bardzo trudna, ze stoisz po jej stronie, a nie toczysz z
        > nia wojny


        Święta prawda ale... matka, poniżana, odrzucana, atakowana psychicznie i fizycznie to jednak tylko człowiek. Nie Goliat ani Tytan tylko człowiek, który może być w tym piekle słaby, bezradny i zagubiony. Mit miłości matczynej każe wybaczyć wszystko, kochać bezwzględnie, równo i do końca.
        Prawda jest taka, że czasami ta miłość nie daje już rady ... Ale to największe w naszym społeczeństwie tabu... Nie mówi się o piekle matek, żyjących w poczuciu winy bo nie mają już siły kochać i wybaczać.
        • mruwa9 Re: jestem u kresu sił część 2 30.08.11, 12:50
          Masz racje, ale w obecnej sytuacji obie dziewczyny (matka i corka) bujaja sie w blednym kole, napedzanym jeszcze przez eksa. Ktos w tym zespole musi byc madrzejszy i silniejszy, musi umiec przerwac ten zaklety krag, zeby zaczac stawiac rzeczy na nogach (wiem, caly czas rzucam truizmami, ale dokladnie tak mi sie wydaje), choc nie jest to latwe i byc moze niewykonalne bez wspacia z zewnatrz. W niektorych krajach mozna by w takiej sytuacji zglosic sie do sluzb socjalnych, corka byc moze czasowo (lub okresowo, na jakis weekend np. raz w miesiacu) moglaby byc umieszczona o rodzinie zastepczej, dla uspokojenia wszystkich stron i zlapania oddechu, ale ja sama mam bardzo mieszane uczucia, czy to byloby dobre wyjscie (teoretyzuje, w Polsce system dziala inaczej), jedynie corka otrzymalaby po raz kolejny potwierdzenie (sluszne lub nie), ze nie jest wazna dla nikogo, ze juz zadne z rodzicow jej nie chce . I to by dopiero bylo kopanie lezacego.
          Ja mam pytanie do autorki: kiedy ostatni raz, tak szczerze, rozmawiala z corka. nie z pozycji rozkazujacej, zrzedzacej matki, ani nie z pozycji uleglej, bojacej sie dziecka , histeryczki. Kiedy ostatni raz poswiecila jej czas (tylko jej, bez poczucia, ze mam tylko minute, bo niemowle wola, bo pranie, sprzatanie, gotowanie). Kiedy ostatni raz robila cos razem z corka , tak dla obustronnej przyjemnosci, a nie dla przekupstwa czy z musu.
          • karolina33331 Re: jestem u kresu sił część 2 30.08.11, 15:21
            2 dni temu na wrzaski córki, że nie chce ze mną mieszkać, bo mnie nienawidzi a chce być z ojcem odpowiedziałam, że bardzo mi przykro, ale niestety już zaproponowałam to tacie, ale się nie zgodził z powodu za małego mieszkania(apartament 90 m).Od tego momentu nastąpiła zmiana w jej zachowaniu o 180 stopni.Potulna, przymilna jak baranek, o wszystko prosi, sama zaproponowała, że pojedzie ze mną odebrać dziadka z kliniki (zawał i operacja). Wczoraj upiekłysmy razem pyszne mufinki, i ciasto z malinami, poprzymierzałyśmy razem ciuchy i okazało się, ku totalnej rozpaczy mojej córki, ze tatus rozpasł ją na fastfoodach o całe 9 kg w miesiąc, bo exówy nie było w domu.
            Co do mediacji między mną a ex. dzwoniła do mnie mediatorka/psycholog. Ponieważ ex nie wykazuje chęci mediacji w ustaleniu zasad, bo wg niego on nie widzi ze swojej strony takiej potrzeby, bo on i jego żona mają doskonałe relacje z córką (córka widziała exówę raptem 1 raz w czasie wakacji a ogólem 2 razy od rozejscia naszego) mam się zastanowić czy decyduję się na mediacje (biorąc pod uwagę, że może z tego nic nie wyjsc a wydam masę pieniędzy 100 zł/godzinę) czy może na spotkania psychologa/mediatora ze mną i z córką celem ustalenia "kontraktu" czyli zasad wspólzycia między nami. Raczej wybiorę spotkania z córką, bo mediacje to koszt ogromny (jednorazowo kilka godzin) a raczej na porozumienie z ex nie liczę.
            • mruwa9 Re: jestem u kresu sił część 2 30.08.11, 15:32
              i to sie chyba wydaje sluszna strategia.
              Exa spuscic z szambem, skupic sie na corce i Waszych wzajemnych relacjach.Moze corka zobaczy, ze naprawde ci zalezy na niej i na jej szczesciu.
              ja bardzo mocno trzymam za was kciuki.
            • morekac Re: jestem u kresu sił część 2 30.08.11, 15:47
              .Potulna, p
              > rzymilna jak baranek, o wszystko prosi,
              mam wrażenie, że to tez nie jest dobra sytuacja - taka nagła potulność i przymilność u kogoś, kto do tej pory był pyskaty i całkiem na nie. Powiedziałaś, że ją kochasz i chcesz, żeby mieszkała z tobą?
              nie wiem, czy mediacja ty-córka to taki idealny pomysł - chyba że jest to mediator zajmujący się mediacjami nieletnie dzieci - rodzice, a nie pomiędzy skonfliktowanymi rodzicami...
            • kasiag1973 Re: jestem u kresu sił część 2 30.08.11, 18:04
              Trzymam kciuki aby się udało. Spotkanie z psychologiem napewno się przyda, masz mądrą córkę, która potrzebuje aby ktoś całkiem obcy "otworzył jej oczy" . Może w końcu zauważy, że to już nie ten sam ojciec co przed rozwodem ? Zmienił się i jest kimś innym, zapatrzonym w czubek własnego nosa. Powodzenia :-)
              • morekac Re: jestem u kresu sił część 2 30.08.11, 19:25
                Może w końcu zauważy, że to już nie ten sam ojciec co przed rozwodem ? Zmienił się i jest kimś innym, zapatrzonym w czubek własnego nosa. Powodzenia :-)

                i wcale to nie zmniejszy jej bólu. Stawiam zresztą, że dziewczyna już o tym wie.
                Poza tym nie będzie tak, że nawet jeśli będzie zdawała sobie z tego w pełni sprawę, nie będzie się z nim widywać i nie będzie podlegała jego wpływom. Oraz że wskutek uświadomienia sobie, że mama jest ok, a tata - nie, jej zachowanie zmieni się na lepsze, tak po prostu.
              • mama_myszkina Re: jestem u kresu sił część 2 30.08.11, 20:05
                kasiag1973 napisała:

                > Trzymam kciuki aby się udało. Spotkanie z psychologiem napewno się przyda, mas
                > z mądrą córkę, która potrzebuje aby ktoś całkiem obcy "otworzył jej oczy" . Moż
                > e w końcu zauważy, że to już nie ten sam ojciec co przed rozwodem ? Zmienił się
                > i jest kimś innym, zapatrzonym w czubek własnego nosa. Powodzenia :-)


                Ależ ona wie, że jej ojciec to samolub! I właśnie stąd ta złość i agresja. Skoro w założeniu najbliższa jej osoba ją bezceremonialnie odrzuca, to jak ona ma się czuć?

                Teraz pewnie jest przymilna bo wie, że ojciec już jej nie chce i boi się, co będzie, kiedy matka zrobi to samo ;( Podtrzymuję swoją tezę, że dziewczynie brakuje wiary w siebie i nie czuje się bezpieczna.
                • karolina33331 Re: jestem u kresu sił część 2 30.08.11, 20:12
                  dziewczyny rozmawiałam jescze raz z panią psycholog.Powiedziała mi, że jesli ojciec córki będzie ją nastawiał przeciwko mnie oczywiście będzie b.cięzko, ale nie należy się poddawać. Dzisiaj kiedy wróciłam do domu zastałam kosmiczny bałagan w całym mieszkaniu.Pokój córki wygląda jak chlew=wszystkie ubrania jakie posiada leżą w stosach na podłodze. Zapytałam dlaczego nie posprząta, usłyszałam odpowiedź= nie dzisiaj jestem zmęczona. Ja sama czuję się fatalnie. Wróciłam z pogotowia, bo noga mi spuchła po ugryzieniu meszki. Ale córka nie wykazała zainteresowania, żeby pójść na zakupy, poszłam więc sama. Jest mi b.przykro co jej powiedziałam. Dlatego będę chodzić do tej pani psycholog dziecięcej/mediatorki, aby ustalic z córką pewien kontrakt- zasady, wtedy myślę trudniej będzie wykręcić jej się sianem.
                  • morekac Re: jestem u kresu sił część 2 30.08.11, 20:56
                    Ale córka nie wykazała zaint
                    > eresowania, żeby pójść na zakupy, poszłam więc sama.
                    A czy nie mogłaś jej po prostu powiedzieć: Kochanie, boli mnie noga, pójdź do sklepu?
                    Dlaczego liczysz na jej domyślność, zamiast dać jej jasny komunikat? Skąd ma wiedzieć, że tak cierpisz, skoro - uniesiona dumą - latasz sama do sklepu?

                    Pokój córki wygląda jak chlew=wszystkie ubrania jakie pos
                    > iada leżą w stosach na podłodze.
                    Bo to jest ten etap generalnych porządków. ;-) Zamiast dostrzec pozytyw, że zaczęła sprzątąć (pewnie wpadła też w rozpacz z powodu niemożności zmieszczenia się w cokolwiek ;-( ), ty się czepiasz.
                    • mama_myszkina Re: jestem u kresu sił część 2 30.08.11, 21:51
                      Ależ ona jest nastolatką! Jak słusznie piszesz, morekac, nastolatki nie maja jeszcze wykształconych odruchów jak dorośli. Pamietam anegdotkę z jednej książki, w której to mama lezała chora na kanapie, syn obok czytał książkę. Mama przestała liczyć na pomoc syna, wstaje i mówi,że idzie sobie zrobić herbatę. Na to syn 'to mi też zrób'.

                      Wiem,że Samson okryl się złą sławą, ale podtrzymuję swoje zdanie,że na dziecięcej psychice znał się jak nikt. Polecam Autorce 'książeczkę dla przestraszonych rodziców'. Rozdział o siedemnastolatku nosi w niej tytuł 'świat według Piotra' ;)
                  • mama_myszkina Re: jestem u kresu sił część 2 30.08.11, 21:43
                    Psycholog to świtny pomysł. Dobrze żeby może córka tez poszła. Nie dlatego,ze jest coś z nią nie tak,ale że nauczy się łatwiej radzić sobie z emocjami, bo naprawdę wiele się w jej nastoletnim życiu wydarzyło. Myślę, że jeśli szesnastolatka ma tak dużo w życiu do poradzenia sobie z, to psycholog jest bardzo rozsądnym rozwiązaniem.

                    Ja myślę, że te ubrania porozrzucała ze złości i z bezsilności. Ot, taki atak, bo jest zła i bezsilna,że ojciec jej nie kocha. Ona to wie, albo przeczuwa i stąd to zachowanie.
                    • morekac Re: jestem u kresu sił część 2 30.08.11, 22:11
                      Ja myślę, że te ubrania porozrzucała ze złości i z bezsilności.

                      Własne moje dziecię, lat 15, też dzisiaj osiągnęło taki stan bałaganu... Bo SPRZĄTA W SZAFIE...Takie generalne porządki przed początkiem roku szkolnego. :-)
                      • verdana Re: jestem u kresu sił część 2 30.08.11, 22:30
                        A ja mam wrażenie, że dopiero teraz sytuacja wygląda dramatycznie. Dziewczyna spokorniała, slysząć, zę jednio z rodziców jej nie chce - to nie jest dobry znak. A matka nadal wypunktouje wszystkie drobiazgi - córka trochę lepsza nadal jest zła. Byla grzeczna, ale nie sprząta, nie poszła po zakupy (powinna, ale swoją drogą ugryzienie meszki to nie zawał jednak...).
                        Obawiam się, brutalnie mówiąć - ze sprawa idzie w kierunku tragedii. Tak traktowana dziewczyna może albo zniknąc z domu, albo zwyczajnie się powiesić. Uwazam, ze nalezy z tym się liczyć i to powaznie.
                        • morekac Re: jestem u kresu sił część 2 31.08.11, 10:37
                          córka trochę lepsza nadal jes
                          > t zła. Byla grzeczna, ale nie sprząta, nie poszła po zakupy

                          NAwet do dziadka pojechała, bo pewnie się chciała mamie podlizać, manipulatorka jedna.
                      • karolina33331 Re: jestem u kresu sił część 2 30.08.11, 22:41
                        Córka nie poszła na zakupy "bo mi się nie chce" a z bałaganem to jest sprawa permanentna, szafa jest zawze totalnie pusta a wszystko leży na podłodze od miesięcy. Było mi przykro z tego powodu, że wczoraj córka uprosiła mnie na 200 zł na buty i nową bluzkę białą do szkoły obiecując, ze wreszcie zbierze rzeczy z podłogi. Ja się zgodziłam tyle, że miała najpierw posprzatac zanim pojedzie do innego miasta na zakupy. Przełknęłam żabę. Obiecała, że jutro posprząta.
                        Z innej beczki. Rozmawiałam dzisiaj z adwokatem, potwierdził tylko, ze mediacje z ex bez jego chęci i na mój koszt nie mają żadnego sensu. Zachęcał mnie do spotkan z psycholog mediator i córką oraz namawiał do ponownych kontaktów z psycholog ze szkoły. Będę działać. Jesli ex nadał będzie mnie dręczył mailami ( ze młodsza córka ma niedpowiednie ciuchy, bo z adidasa i nike a on markowych ciuchów się wstydzi) i sms-ami o 7 rano "idź i popatrz w lustro, nigdy nie miałaś samokrytyki co do swojego wyglądu" (jestem szczupłą, wysoką brunetką a exówa otyła) to niestety będę musiała poprosic o pomoc adwokata, bo z ciągłym nękaniem żyć się nie da.
                        • morekac Re: jestem u kresu sił część 2 30.08.11, 23:16
                          Moim zdaniem za bardzo koncentrujesz się na tym, co ktoś powiedział czy pomyślał o tobie. I kto jest od ciebie o dla ciebie gorszy - mam wrażenie, jakbyś sobie w ten sposób poprawiała samopoczucie. Ani to zdrowe, ani pożyteczne.

                          Jesli ex nadał będzie mnie dręczył mailami ( ze m
                          > łodsza córka ma niedpowiednie ciuchy, bo z adidasa i nike a on markowych ciuchó
                          > w się wstydzi) i sms-ami o 7 rano "idź i popatrz w lustro, nigdy nie miałaś sam
                          > okrytyki co do swojego wyglądu"
                          o stalkingu słyszałaś? Spuść pana na drzewo i przestań roztrząsać, co on tam robi, co tam wypisuje i co on tam o tobie myśli. To nie jest ważne.
                          • verdana Re: jestem u kresu sił część 2 31.08.11, 11:09
                            Córa nie sprzata. Moje dziecvi tez nie sprzatają. Cóż, taki wiek. Twoim zadaniem teraz nie jest rozstrzasanie kolejnych grzechów córki i przerobienie jej na idealna, nieistniejącą w realu nastolatkę, tylko zrobienie wszystkiego, aby jakoś dojść z córką do ładu.
                            Prawde mówiac, sytuacja, gdy córka rozpacza, bo ojciec jej nie chce, gdy nagle zaczyna się trochę starać, a matka nie jest w stanie tego absolutnie zrozumieć i docenić, bo porzadek wazniejszy od dobrych ukladów, sklania mnie do refleksji, ze corka ma pewne podstawy, aby nie chcieć z Tobą mieszkać.
                            • karolina33331 Re: jestem u kresu sił część 2 31.08.11, 11:19
                              dlaczego uważasz, ze > córka zaczyna się trochę starać, a matka nie jest w stanie tego absolutnie zrozumieć
                              > i docenić, bo porzadek wazniejszy od dobrych ukladów, sklania mnie do refleksji
                              > , ze corka ma pewne podstawy, aby nie chcieć z Tobą mieszkać.
                              Łatwo mnie szufladkujesz. Wcale nie roztrząsam grzechów tylko piszę o faktach. Gdzie jest napisane, że robiłam wczoraj córce fochy???Było mi trochę przykro, że na jednej nodze poszłam na zakupy targając młodszą córkę i nic więcej.
                              • morekac Re: jestem u kresu sił część 2 31.08.11, 11:47
                                Gdzie jest napisane, że robiłam wczoraj córce fochy???Było mi trochę przykro, ż
                                > e na jednej nodze poszłam na zakupy targając młodszą córkę i nic więcej.
                                Ale to się czuje, że ktoś ma żal. I naprawdę, nie ma nic gorszego od 'dawania znać, że jest mi przykro (a z jakiego powodu, to niech się delikwent domyśli)' zamiast dania jasnego komunikatu: Boli mnie noga, skocz do sklepu, bo na kolację zostało wyłącznie opakowanie po jajkach...
                                I obawiam się, że ta zasada dotyczy dzieci w każdym przedziale wiekowym, małżonków - byłych i obecnych, rodziców, teściowych, a nawet psów.
                                Poprosiłaś córkę, żeby poszła do sklepu czy też zostawiłaś do domyślenia się?
                                • karolina33331 Re: jestem u kresu sił część 2 31.08.11, 11:56
                                  poprosiłam odmówiła.
                                  • morekac Re: jestem u kresu sił część 2 31.08.11, 12:14
                                    > poprosiłam odmówiła.
                                    to po co sama poszłas? Trzeba było pożywić się czymś mniej wykwintnym, a nie musiałabyś się szarpać z zakupami i młodszą.
                                    Doskonale rozumiem, że czujesz się szlachetniejsza i lepsza, cierpiąc za miliony, ale po co?
                              • malamelania Re: jestem u kresu sił część 2 31.08.11, 11:48
                                Było mi trochę przykro, ż
                                > e na jednej nodze poszłam na zakupy targając młodszą córkę i nic więcej.

                                Jestem uczulona na ukąszenia owadów, miałam wielokrotnie siną, spuchniętą nogę i z całym przekonaniem twierdzę, że niezła histeryczka z Ciebie ;)
                                A w jakim wieku jest młodsza córka, że musiałaś ją targać? nie chodzi samodzielnie?
                                Bo z Twoich postów wynika że musi mieć ok 4 lat
                        • mama_myszkina Re: jestem u kresu sił część 2 31.08.11, 11:03
                          Mam wrażenie, że za bardzo koncentrujesz się na sobie.

                          Wszystko kręci się wokół Ciebie, zachowanie córki źle działa na Ciebie itp.

                          Pomyśl trochę, przez co ona przechodzi i przestań traktować każde jej zachowanie jako wymierzone przeciwko sobie. Jej sie wali świat, a Ty uważasz, że ma mieć ochotę na zakupy? Też bym nie miała. I wcale się nie zdziwię, jeśli córka ma depresję. Wybuchy gniewu to wbrew obiegowej opinii klasyczny objaw depresji, zwłaszcza u kobiet i zwłaszcza nastoletnich.

                          A mała ma nie mało powodow,żeby w tę depresję popaść.

                          Co do smsów od eksa, to widocznie dobrze Cię zna i wie,że się będziesz przejmowała.
                          • karolina33331 Re: jestem u kresu sił część 2 31.08.11, 11:22
                            córka została przebadana.Nie zdiagnozowano u niej depresji.
                            • mama_myszkina Re: jestem u kresu sił część 2 01.09.11, 10:23
                              No, to zalezy kiedy została przebadana. Bo badanie nawet sprzed dwóch miesięcy może, w świetle opisanych tu okoliczności, być nieaktualne.

                              Zgadzam się z Verdaną, że córka jest w niebezpieczeńsatwie. Ojciec jej nie chce ale Ty też niestety sprawiasz wrażenie osoby wyjątkowo skoncentrowanej na sobie.
                          • malamelania Re: jestem u kresu sił część 2 31.08.11, 11:22
                            Niestety macie rację, mnie tez w tym wątku jawi się obraz kompletnie niezrównoważonej matki, która nie jest w stanie (i to pewnie od dawna) być ani autorytetem, ani wsparciem psychicznym dla córki.
                            Postępowanie z nastolatką w tak trudnej i delikatnej sytuacji jak rozpad rodziny wymaga dużo empatii i rozsądku, a tu najwyraźniej tego zabrakło u obojga rodziców.
                        • morekac Re: jestem u kresu sił część 2 31.08.11, 11:37
                          z bałaganem to jest sprawa pe
                          > rmanentna, szafa jest zawze totalnie pusta a wszystko leży na podłodze od miesi
                          > ęcy.
                          to niemal normalne w tym wieku i wcale nie świadczy, że córka jest wredna do szpiku kości i robi to złośliwie. Zgarnij to, co wypełzło z jej pokoju na salony i wrzuć dziewczynie do pokoju, jeśli już nie możesz żyć w towarzystwie jej ciuchów.

                          uprosiła mnie na 200 zł na
                          > buty i nową bluzkę białą do szkoły obiecując, ze wreszcie zbierze rzeczy z pod
                          > łogi. Ja się zgodziłam tyle, że miała najpierw posprzatac
                          Jeśli nie miała białej bluzki (bo wyrosła) i butów, to i tak powinnaś jej to chyba kupić, bez stawiania warunków. Bo w czymś musi pójść jutro dz szkoły.
                          Jeśli miała i nie była to sprawa życia i śmierci , i chciałaś, żeby koniecznie ten bałagan nieco ogarnęła - cóż, trzeba się było wstrzymać z dawaniem kasy. Pojechałaby dzisiaj.
                          Ale tak ogólnie - to nie uważam, żeby bałagan w pokoju był problemem w waszym przypadku. Mam też wrażenie, że jest wam potrzebny nie tyle mediator, co jakiś specjalista od uczenia komunikacji.
                          • verdana Re: jestem u kresu sił część 2 31.08.11, 11:48
                            Zdecydowanie terapia rodzinna. Dla mnie podstawowym problemem jest to, ze zostały zaburzone priorytety. Najwazniejszą sprawą jest święty spokoj matki, natomiast problemy - autentyczne, bardzo poważne - dziewczyny, ktore mogą odbić się na całym jej życiu, są naprawdę lekcewazone.
                            Chyba też zaczynam rozumieć awanturę o przedpokój. Podejrzewam, ze problem polega na tym, ze 17 latka nie jest nigdzie ee własnym domu - ojciec jej nie chce, a u matki tylko mieszka. To mieszkanie mamy, gdzie dziewczyna "ma się dostosować do zasad", a zmianę wystroju robi się bez uzgodnienia z nią choćby koloru i pod jej nieobecność. No, bo przecież, to nie jej mieszkanie, kto by pytał jak we wlasnym mieszkaniu pomalować sciany.
                            Gdy nad tym pomyślałam,z orientowałam się, że nie ma w ogóle możliwości, abym pomalowała przedpokój bez zapytania 16-latka, czy kolor mu odpowiada...
                            • karolina33331 Re: jestem u kresu sił część 2 31.08.11, 11:55
                              w przedpokoju "remont" polegał na położoniu kafelek, które kupiłyśmy dużo wcześniej razem z córką.To nieprawda, że moja 14-latka nigdzie nie jest we slasnym domu -wszystkie sprzęty do naszego domu, glazurę itd. , wyposażenie do jej pokoju kupowałyśmy razem.Nie będę już z wami dalej ciągnąć dyskusji, bo do niczego kosntruktywnego nie doprowadzi.Zdam się raczej na profesjonalistów.
                              • verdana Re: jestem u kresu sił część 2 31.08.11, 12:05
                                Innymi słowy
                                ex jest zły
                                córka jest zła
                                matka jest dobra i zachowanie corki jest na pewno z nią niezwiązane. Córka nie chce z nią mieszkać tylko dlatego, ze ojciec intryguje, a ona jest niewdzieczna i wredna, a na pewno nie dlatego, ze ma cień racjonalnego powodu.
                                Krytykować matki nie wolno. Nie wolno szukać zadnych powodów zachowania dziecka w zachowaniu matk, bo ona jest tu tylko ofiarą.
                                No, cała sytuacja przestaje mnie dziwić. Specjaliści sa rzeczywiscie bardzo potrzebni, ale w pierwszym rzedzie powinna iść do nich matka, nie sama córka.
                            • triss_merigold6 Re: jestem u kresu sił część 2 31.08.11, 12:00
                              Cóż, mnie by nie przyszło do głowy pytanie 17-latka czy mu odpowiada kolor przedpokoju. Sugestie dotyczące koloru w jego pokoju bym uwzględniła.
                              Terapia rodzinna - jak najbardziej, ale zwróćcie uwagę na to, że panna ma lat 17, od rozwodu minęło ponad 6 lat - wystarczająco dużo czasu, żeby przyjąć do wiadomości nieodwołalność rozpadu związku rodziców i funkcjonować normalnie.
                              • verdana Re: jestem u kresu sił część 2 31.08.11, 12:06
                                Panna ma wiek mieszany - w ostatnim poscie 14 lat.
                                Myślę jednak, ze masz na razie małe dzieci - ja bym siedmiolatka też nie pytała. Ale z nastolatkiem jednak kontakty sa zupełnie inne.
                                • malamelania Re: jestem u kresu sił część 2 31.08.11, 12:15
                                  Jaki wiek mieszany?
                                  Autorka wyraźnie pisze w swoim pierwszym wątku:
                                  Jestem mamą dwóch córek 14 latki i 3, 5 latki.Od 3 lat wychowuję je sama, bo 3 lata temu mój były mąż odszedł do naszej znajomej.
                                  • karolina33331 Re: jestem u kresu sił część 2 31.08.11, 12:21
                                    Prosiłam o zakończenie dyskusji, bo do niczego nie prowadzi. niech ktoś zamknie mój wątek proszę.
                                    • morekac Re: jestem u kresu sił część 2 31.08.11, 12:36
                                      Karolina3331, obawiam się, że nie ma takiej opcji.
                                      BTW: jeśli jesteś z mazowieckiego/okolic Warszawy, mogę ci przesłać namiary na psycholog zajmującą się relacjami rodzice-nastolatki.Chyba bezpłatnie Ale też nie gwarantuję, że będzie ci z nią przyjemnie. Takie rzeczy zawsze bolą, niestety.
                                      • karolina33331 Re: jestem u kresu sił część 2 31.08.11, 12:47
                                        jestem z 2 konca polski.Psycholog/mediator z doświadczeniem w terapii z młodzieża już mam, a swoją terapeutkę tez. watek uważam za zakonczony/
                                        • kara_mia Re: jestem u kresu sił część 2 31.08.11, 16:49
                                          "watek uważam za zakończony"

                                          PANI napisała i świat się dostosuje....
                                          niekoniecznie.
                              • morekac Re: jestem u kresu sił część 2 31.08.11, 12:20
                                Panna ma 14 lat, a od rozwodu upłynęły jakieś 3.

                                Cóż, mnie by nie przyszło do głowy pytanie 17-latka czy mu odpowiada kolor prze
                                > dpokoju.
                                ja bym się spytała o sugestie. No wiesz, żeby nie było, że mu stylistyka zupełnie nie odpowiada. Tez tu mieszka, a złocone kandelabry na purpurowej ścianie mogą być przyczyną towarzyskiego wyobcowania. ;-)
                                Albo bym się nie spytała, niemniej olałabym tez zrobioną aferę, z całym spokojem twierdząc, że taki kolor mi się podobał.
                          • mama_myszkina Re: jestem u kresu sił część 2 01.09.11, 10:25
                            Zgadza się.

                            Tym bardziej, że bałagan w pokoju może być po prostu odzwierciedleniem stanu jej umysłu. W jej emocjach jest chaos, czuje się odtrącona, naprawdę trudno wymagać, żeby w pokoju panował porządek. To jest jej azyl i myślę, że przesadą jest kruszenie kopii o bałagan akurat w tym momencie i w tych okolicznościach.
    • dydaki Re: jestem u kresu sił część 2 31.08.11, 16:13
      Napisałaś
      >nie przyjechała na imieniny ukochanego dziadka, nie zadzwoniła do chorej na serce >babci, nie odbierała od niej telefonów, nie zadzwoniła do mnie zeby zapytac jak się czuje >jej ukochany dziadek po zawale i operacji.

      >córka właśnie wyrzuciła do kosza ugotowany przeze mnie wykwintny obiad.

      > Wtedy młodsza córka miała 4 tygodnie a on ciągnął mnie na imprezę 30 km za warszawe >do kochanicy/wtedy na 2 dzien córka powiedziała, ze jesli chcę mogę odejsc od ojca.

      to tylko fragmenty twoich wypowiedzi.
      masz problemy sama ze sobą, swoje interpretacje i przerysowania tematu podajesz jako fakty.
      zachowujesz się bezwolnie i zapewne-na co dzień-chaotycznie i niekonsekwentnie.
      nienawidzisz exa a równocześnie długie lata mu się podporządkowywałaś i nadal podporządkowujesz - te same zachowania chcesz powielać z córką.
      córka cię nie szanuje bo ty sama siebie nie szanujesz, ani nie szanujesz jej jako dziecka; nie słuchasz jej ani nie stawiasz granic, jedynie coś tam gadasz w próżnię wtedy gdy trzeba działać, albo nic nie gadasz wtedy gdy należały coś zadecydować (np twoje użalanie się że nie było w domu chleba bo córka nie kupiła i musiałaś biedna ze spuchniętą nogą i malym dzieckiem iść sama po chleb..... szlag mnie trafia jak czytam takie "mamuśki"... co nie potrafią normalnie powiedzieć nastolatce"słuchaj, noga mi spuchła a chleba nie ma, tu masz kasę, skocz do sklepu a ja przypilnuję młodej w domu". wolisz dziecku obrabiać tyłek na forum żeby wszystkich przekonac że to dziecko jest złe, z powodu złego exa, a ty jesteś jedyna dobra ale nieszczęśliwa w tej sytuacji)
      zachowujesz się, jakbyś to ty była córką swojej córki. tłumaczysz się z alimentów, ze zmian w mieszkaniu.
      pora dorosnąć i zacząć się zachowywać jak dorosła osoba i jak matka. nie jak exżona uzależniona nadal od pijaka exmęża, nie jak patologiczna matka gnębiąca swoje dzieci swoim cierpiętnictwem i "poświęcaniem się".
      każde dziecko chce mieć zdrowego na głowę, zrównoważonego emocjonalnie, konsekwentnego rodzica. przynajmniej jednego.
      a nie histeryka, pijaka, awanturnika, przeżartego nienawiścią do exżony/męża, odsądzającego dziecko od godności że ma bałagan w pokoju a nie potrafiącego postawić jasnych granic rosnącej domowej przemocy i finansowym roszczeniom.
      dlaczego dziecku nie zaproponowałaś kupna bluzki na rozpoczęcie roku tylko podkreślasz że dziecko wyciągnęło od ciebie pieniądze? - jeśli dziecko miało bluzkę to trzeba mu było nie dawać pieniędzy na kolejną, a jesli nie miało to dlaczego w tek brzydki sposób odnosisz się do własnego dziecka?nie robisz jej łaski że dałas jej pieniądze na potrzebną rzecz, więc po co to obrabianie jej tyłka że cokolwiek jej dałaś?

      zacznij chodzić na terapię.

      byłaś ofiarą przemocy, nauczyłas dzieci że przemoc to norma, że przemoc wobec matki to coś zwykłego. dziecko odrzucone,niekochane, reaguje agresją. tylko ją zna.
      ty od swoich dzieci oczekiwałaś by cię broniły przed exem, na nich złożyłas ciężar decyzji czy być z exem czy nie, podpierasz się teraz wypowiedzią córki że ci pozwoliła odejśc od męża .
      NIE WOLNO TEGO ROBIĆ TAK MAŁYM DZIECIOM!!
      TO TY BYŁAS DOROSŁA!!
      ROZSTANIA RODZICÓW TO NIE SĄ DECYZJE DO PODEJMOWANIA PRZEZ DZIECI!!
      prawdopodobnie ustawiłaś się w małżeństwie jak "ofiara" złego męża i postawiliście dzieci przed potwornie trudnym dylematem lojalności wobec rodzica, ty zawsze jako ta "gnębiona ofiara oczekująca współczucia", nie mająca własnego zdania, dostosowująca się do potzreb męża a narzekająca na niego że jest zły, lecz nie potrafiąca żyć i decydowac samodzielnie, czekająca aż ktos inny zadecyduje, nienawiść + podporządkowanie+ szantaż emocjonalny

      idz na terapię naucz się zdrowych reakcji na normalne codzienne sytuacje.
      to ty musisz przejśc terapię żeby sobie uświadomić co robisz źle.
      przestań z córki robić demona i widzieć w niej tylko zło.



      • kara_mia Re: jestem u kresu sił część 2 31.08.11, 16:41
        nic dodać, nic ująć - sama prawda
      • mama_myszkina Re: jestem u kresu sił część 2 01.09.11, 10:31
        Święte słowa.
    • morekac Re: jestem u kresu sił część 2 31.08.11, 17:38
      żeby nie było tak pesymistycznie: swoją decyzją, że córka nie może z nim mieszkać pan sobie strzelił w stopę. I tak de facto - jeśli chodzi o niego - przewagę zaczynasz mieć ty. Każdy zarzut, że je źle ubierasz, że się nie starasz, że źle wychowujesz, że on by to zrobił inaczej - możesz teraz skwitować krótkim "Miałeś swoją szansę w przypadku starszej i nie wykorzystałeś." I ty, i on wiecie już - że córka z nim nie zamieszka, tak więc odpada jakiekolwiek szantażowanie o to, czy tamto z jego strony.
      Nie ma nad tobą władzy. Pomyśl o tym.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja