karolina33331
28.08.11, 07:49
witam. minęło 1,5 miesiąca a córka wróciła do domu. Przez 1,5 miesiąca nie miałam z nią żadnego kontaktu, bo sobie nie życzyła. Ex odizolował ją od mojej rodziny, nie przyjechała na imieniny ukochanego dziadka, nie zadzwoniła do chorej na serce babci, nie odbierała od niej telefonów, nie zadzwoniła do mnie zeby zapytac jak się czuje jej ukochany dziadek po zawale i operacji.
Wczoraj kiedy przyjechałam po córkę nie chciała się ze mną przywitac, zrobiła mi awanture jak tylko weszłysmy do domu za zrobiony remonnt przedpokoju, za wypełnioną po brzegi lodówkę i zażądała swoich alimentów za sierpien, bo tata jej powiedział, ze dał mi pieniądze.
Ponieważ ex zaproponował mi ustalenie wspólnego frontu działania co do "zdyscyplinowania córki, żeby się całkowicie nie rozpuściła" zgodziłam się. Znalazłam mediatora na którego ex się zgodził, mielismy wszystko ustalone po czym ex się wycofał, bo problem z córką mam ja a on nie widzi żadnego problemu i ze mam isc ja na mediacje z córka.
Ja uwazam, że dopóki córka bedzie nagradzana za złe zachowanie w stosunku do mnie niczego nie zmienię nawet ze sztabem psychologów.
Zaproponowałam exowi, żeby ją wziął do siebie, skoro ona jest taka z nim szczesliwa, ale odmówił, bo oni mają za małe mieszkanie (apartament w wilanowie 90 metrów).
Zasugerował tez ze zmniejszy mi alimenty, a jak mało zarabiam to powinnam znaleźć inna lepiej płatną pracę, a jemu pieniądze nie rosną w ogródku. (on zarabia ok 20 tys, miesiecznie).
Wiem, że musze działać, bo nic się nie zmieni, a agresja córki niezadowolonej z faktu iz tatus jej nie chce u siebie w domu (powiedział jej) będzie rosnąć.
Pani Agnieszko Dziewczyny proszę Was o wsparcie.