Do tully.makker

28.08.11, 11:15
Tully, przepraszam że łapię Cię na tym forum ale wydaje mi się, że dość często tu przebywasz.

Czytałam wątek odnośnie kryzysu w związku, z tego co piszesz też takowy masz za sobą, ja jestem w trakcie niestety... mniejsza z tym.

Przetłumaczyłam sobie podane przez Ciebie punkty (rady) z książy i faktycznie są bardzo sensowne, zaczynam się do nich stosować.

Mam jednak inne pytanie (tam nie ma słowa o tym), bardzo intymne i zrozumiem jeżeli nie zechcesz na nie odpowiedzieć. Mianowicie chodzi mi o to jak w trakcie trwania kryzysu wyglądała Wasza sfera intymna, wasze pożycie seksualne...

U mnie wygląda to tak, że główna inicjatorką jestem ja, partner od jakiegos miesiąca unika zbliżeń, a ja z każdym NIE czuję się coraz bardziej upokorzona. Od dzisiaj zaprzestaję jakichkolwiek gestów zmierzających w danym kierunku.

Byłabym bardzo wdzieczna za odpowiedż.

Mocno pozdrawiam
    • tully.makker Re: Do tully.makker 29.08.11, 14:19
      U nas bylo o tyle nietypowo, ze jednym z powowdow kryzysu bylo znaczne ograniczenie sexu spowodowane problemami zdrowotnymi mojego partnera, ktorych przez ponad rok zaden lekarz nie potrafil zdiagnozowac. A on sie tym gryzl w samotnosci, co nie pomagalo.

      Ale generalnie w poradnikach, ktore mi pomogly , radza, by zwlaszcza w czasie kryzysu pozostawic inicjatywe w sferze sexu w rekach partnera.
Pełna wersja