Jak to rozwiazac?

29.08.11, 10:32
Mam pytanie,

Jestem samotnym ojcem wychwujacym 16-latke.Od tego roku rozpoczyna liceum a ja niestey dostalem prace w innym miescie I musze tam zostawac od poniedzialku do czwartku.W czwartek wracam do corki I zostaje juz do niedzieli. Niestety nie bylo innego wyjscia niz rozpoczac tam prace. Chcialem zabrac corke ze soba ale bardzo mnie prosila zeby mogla zostac, oczywiscie chodzi o znajomych, rodzine i ze juz za duzo przeprowadzek w zyciu przechodzila. Na pierwsze 2 miesiace bedzie mieszkac u mojej siostry ale w tym czasie musze wymyslic jakies rozwiazanie. Nie wiem jak to rozwiazac. Zastanawiam sie nad opiekunka ktora nocowala by od poniedzialku do czwartku w mieszkaniu razem z corka,ale to tez ryzykowne. Moze Pani moglaby mi jakos doradzic, gdzie moge sie zglosic o jakies pewne zrodlo opiekunek. Czy to jest bezpieczne rozwiazanie. Nie mam innego pomyslu na ta sytuacje. Z gory dziekuje za porade.Pozdrawiam Krzysztof
    • asfo Re: Jak to rozwiazac? 29.08.11, 11:51
      Jeżeli to rozsądna nastolatka, to pewnie poradzi sobie sama przez 3 dni w tygodniu. Ugotowanie sobie obiadu i odrobienie lekcji to nie są takie straszne rzeczy dla dorastającej dziewczyny. Problem może być, jeśli sprawia problemy wychowawcze i obawiasz się, że bez nadzoru będzie ciągle imprezować i szaleć, zamiast się uczyć.
    • sebalda Re: Jak to rozwiazac? 29.08.11, 11:52
      Moment jest niefajny, bo nowa szkoła to wielkie wyzwanie dla dziecka. Z drugiej strony wyrywanie jej teraz ze środowiska też jest złe. Nie wiadomo, jakie pozna towarzystwo w nowej szkole, jak bardzo będzie jej zależało na integracji w klasie, wtedy dzieciaki robią różne głupie rzeczy, nawet jak rodzice są stale na miejscu, a co dopiero, gdy ich nie ma?
      Z drugiej strony wiele zależy od tego, jaka to jest nastolatka. Odpowiedzialna i samodzielna?
      Znam taki przypadek, gdy kobieta z dwoma dorastającymi synami przeniosła się z jakiegoś mniejszego miasta do Warszawy, po jakimś czasie dostała pracę we Wrocławiu i też musiała ich w tygodniu zostawiać samych. Nie stoczyli się, poradzili sobie, wszystko się udało. Tak też się zdarza, ale sprawę trzeba naprawdę poważnie rozważyć.
    • pendzacy_krolik Re: Jak to rozwiazac? 29.08.11, 11:56
      uwazam,jak przedmowczyni. mozesz corke zostawic sama na te kilka dni,ew.poprosic siostre,aby miala z nia kontakt. syna w tym wieku nie zostawilabym samego, ale corke tak.
      • krzy.sztof5 Re: Jak to rozwiazac? 29.08.11, 12:20
        Bardzo dziekuje za opinie. Tez myslalem o zostawianiu corki samej ale jednak w tamtym roku, kiedy bylem 100% na miejscu niestety troche nadszarpala moje zaufanie. To fakt, ze jest dziewczyna odpowiedzialna, ktora sama da sobie rade,az czasami jestem tym zaskoczony ale jednak pojawil sie pierwszy chlopak,imprezy,kolezanki. Bardziej czasami nie ufam jej znajomym niz jej samej. Sam bylem nastolatkiem,wiem jak to jest. Wolna chata, nowi znajomi, nowa szkola.Moze za rok, za dwa ale niestety jeszcze nie teraz dlatego musze cos wymyslic. Trudno bedzie znalezc taka opiekunke. No nic, ale bardzo dziekuje za wszystkie wypowiedzi.
    • edw-ina Re: Jak to rozwiazac? 29.08.11, 12:20
      Ja jestem przykładem osoby, która w takim wieku zamieszkała sama i jakoś żyję :) Bardzo szanuję też moich rodziców za to, że uwierzyli w to, że dam sobie radę, że nie popadnę w problematyczne środowisko itp. Myślę, że dla córki takich kilka samotnych dni w tygodniu może też być dobrą szkołą. Tylko moje dwie rady:
      - postaraj się zapewnić dziecku jak najwięcej zajęć pozalekcyjnych, by nie miała wiele czasu na głupoty
      - poproś kilkorga znajomych/kuzynów, by sprawdzali, czy u niej wszystko ok.

      Powodzenia!
      • verdana Re: Jak to rozwiazac? 29.08.11, 12:37
        Bardzo niewiele dzieci jest na tyle odpowiedzialnych, aby zostać zupełnie samemu w tym wieku - nie sporadycznie na dwa tygodnie, ale co tydziń, regularnie, na cztery dni. Dadzą sobie radę z gotowaniem, ubraniem, praniem itd - to na pewno. Mogą sobie nie dać rady z samotnościa i wolnoscią.
        • edw-ina Re: Jak to rozwiazac? 29.08.11, 12:42
          Ale to nie tydzień, tylko 4 dni. Przez trzy dni będzie tata. A samotność? Jest skype, przez który mogą codziennie rozmawiać z tatą, są telefony, smsy. Pewnie, że to nie wszystko, ale warto spróbować. Ja wychodziłam do szkoły o 7 rano, a wracałam do domu, po wszystkich zajęciach, często około 22. Znajomy rodziców miał restaurację, w której musiałam pojawiać się przynajmniej dwa razy w tygodniu na obiedzie. Mieszkali kilkadziesiąt kilometrów ode mnie i czasami wpadali bez zapowiedzi. Ja to wspominam całkiem fajnie. I jaka ja dorosła się czułam... ;)
          • verdana Re: Jak to rozwiazac? 29.08.11, 13:45
            Nie sadzę, aby przeciętny uczeń wychodził o 7, a wracał o 22. Wraca ok. 15-16, potem czasem zajęcia i tyle.
            Wpadanie bez zapowiedzi to jest dobry pomysł, ale nie wystarczy. 16-latków, w pełni odpowiedzialnych nie jest tak wiele. A już takich, które potrafią sobie same zorganizować zycie - jeszcze mniej.
            Moim zdaniem, to spore ryzyko. Ryzyko, ze dziewczyna zacznie zyć tak, jak przeciętna studentka, ktora wyrwała sie z domu do innego miasta na studia. Tyle, że studentki sa jednak dojrzalsze i to, że czasem sie uczą, czasem piją, czasem nie pójda na zajęcia, tylko zabalują z kolegą - nie jest w ich przypadku powaznym zagrożeniem. Dla 16-latki jednak jest.
            I znam sporo studentów, ktorzy przenosili się z dobrych, fajnych kawalerek do przeludnionych wspólnych mieszań, aby nie wacac do pustego domu.
    • mama_myszkina Re: Jak to rozwiazac? 29.08.11, 12:49
      Może umawiajcie się na cowieczorną pogawędkę przez skype'a? To nie to samo,co bezpośredni kontakt, ale może córka będzie się czuła mniej samotna? Podobnie jak Verdana uważam, że pranie i gotowanie to najmniejszy problem.
    • morekac Re: Jak to rozwiazac? 29.08.11, 12:57
      A jakiś internat? kilkoro moich znajomych na czas nauki w szkole średniej mieszkało w internacie. Albo wynajmowało pokój przy rodzinie...
    • velluto Re: Jak to rozwiazac? 29.08.11, 13:38
      A gdzie i jak mieszkacie?

      Jeśli to większe miasto i masz takie warunki - może byłaby możliwość wynajęcia pokoju jakiejś studentce, która miałaby oko na młodą?
      • sebalda Re: Jak to rozwiazac? 29.08.11, 14:15
        velluto napisała:

        > A gdzie i jak mieszkacie?
        >
        > Jeśli to większe miasto i masz takie warunki - może byłaby możliwość wynajęcia
        > pokoju jakiejś studentce, która miałaby oko na młodą?

        Pomysł fajny, jednak autor ma wątpliwości, skąd wziąć zaufaną osobę. Ten pomysł podoba mi się tez o tyle, że nazywa się inaczej, doroślej:) Bo jeśli tatuś zatrudni, jak on to nazywa, opiekunkę, to będzie sygnał, że traktuje córkę jak małe dziecko, że nie ufa w jej samodzielność i odpowiedzialność. Dodatkowo zamiast wydawać kasę na opiekunkę, możesz ją zaoszczędzić, a może nawet trochę dostać ekstra.
        Większość dzieci w tym wieku nie cierpi z tęsknoty za rodzicami, podkreślam większość, ale to szczególny wiek eksperymentów i tego bym się bardziej bała.
        Pytanie, od jak dawna jesteście sami i jaki masz kontakt z córką?
        Jeśli macie wolny pokój i mieszkacie w Warszawie, możesz do mnie napisać, może pomogę. Na adres gazetowy.
    • mynia_pynia Re: Jak to rozwiazac? 29.08.11, 18:12
      A szkoła nie ma bursy/internatu?
      • asocial Re: Jak to rozwiazac? 29.08.11, 19:14
        Czesto nawet dorosli ludzie tego typu samotnosc oplacaja depresja.
        nie tak dawno bylam nastolatka, zostawalam czesto sama na tydzien- dwa, i o ile pierwsze kilka dni jest super, to po jakims czasie jest po prostu... smutno. Pomijajac glupie pomysly, ktore przychodza dziecku do glowy (nie trzeba do tego znajomych)
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Jak to rozwiazac? 30.08.11, 08:02
      Nastolatek, chłopiec czy dziewczyna, w tym wieku potrzebuje obecności dorosłych. Z jednej strony do kontroli, ale jeszcze bardziej do kontaktu. Różnica płci generuje jedynie różnorodność problemów. Opiekunka jest jakimś rozwiązaniem, przynajmniej w sferze organizacyjnej. Ale tu może powstać problem z kontaktem, zaufaniem córki do tej osoby. Jeśli to będzie nowa osoba nawiązanie relacji nie będzie natychmiastowe. W takich sytuacjach lepsza jest opieka osoby znanej, bliższej. Pana siostra to dobre rozwiązanie, wiec gdyby zgodziła się przejąc opiekę na córką w dniach Pana nieobecności, byłoby najlepiej.
      Pozostawianie osoby w tym wieku samej, na stałe, na większą część tygodnia wydaje się niekorzystne. Okazjonalnie owszem, ale nie jako reguła.
      Być może to trudniejsze rozwiązanie, szczególnie dla córki, ale proponowałabym rozważyć wspólna przeprowadzką. Dzieci, chcąc nie chcąc, do pewnego momentu, dzielą los swoich rodziców. Domyślam się jak trudno rozmawiac o tym z nastolatką oraz jak trudno znieść jej sprzeciw i napór. Ale to Pan jest dorosły i racjonalnie ocenia wszystkie wychowawcze "za i przeciw". Córka patrzy na to z perspektywy krótkodystansowej, Pana zadaniem jest wziąć pod uwagę więcej aspektów. W tym także swój własny, bo to i Pana rozstanie z córka i Pana niepokój i Pana w końcu odpowiedzialność. Córka i tak zmienia środowisko szkolne, więc to nie najgorszy moment do zmiany. Można jej obiecać pomoc organizacyjna przy kontakcie z obecnymi znajomymi. Można pomagać znieść emocjonalny trud przeprowadzki i kolejnej zmiany. Agnieszka Iwaszkiewicz
Inne wątki na temat:
Pełna wersja