Mama, siostra i pieniądze.

02.09.11, 12:50
Witam.
Jestem w rozterce, może mi pomożecie czy mam powiedzieć coś siostrze, czy nie wtrącać się.
Sytuacja jest taka: rodzice są już mocno starsi, oboje na emeryturze. Siostra ma dwie córki-nastolatki. Obie większość wakacji spędziły u dziadków (bo rodzice mają dom jednorodzinny), zresztą w ogóle większość czasu tam spędzają. I od dłuższego czasu słyszę od mamy teksty, że "dziewczyny bardzo dużo jedzą, w ogóle nie oszczędzają, potrafią zużyć rolkę papieru na raz, a teraz już jest taki drogi, że siostra jak przyjeżdża je zabrać to sama zjada i jeszcze dla szwagra zabiera, a ona miała nadzieję, że będzie miała obiad na dwa dni" itp. Że siostra nie pomyśli, żeby przywieźć np. mięso czy inne produkty, po czym następują teksty "ja im nie wymawiam" i "tylko nic jej nie mów, ja się muszę po prostu wyżalić". I teraz nie wiem co mam zrobić. Powiedzieć siostrze, co mama mi mówi? żeby dawała mamie jakieś pieniądze? Siostra jest w bardzo dobrej sytuacji finansowej, rodzice mają wysokie emerytury, ale tak naprawdę stanu ich finansów nie znam. Z jednej strony słyszę, że mama oszczędza na wszystkim, wszystko jest drogie, z drugiej zapewnia mnie, że nie potrzebuje pieniędzy, że mają ich aż za dużo.
Porozmawiać z siostrą czy dać sobie spokój?
Dziękuję z góry za pomoc i pozdrawiam.
Agnieszka
--
Staś (03.05.2008)
    • kol.3 Re: Mama, siostra i pieniądze. 02.09.11, 13:18
      Nie wiem co to znaczy, że mają wysokie emerytury, bo w świecie emerytów pieniądze liczone są inaczej.
      Nawet jeśli mają wysokie emerytury, to one są wysokie jak na 2 starsze osoby. Jeśli dodać do tego jeszcze wyżywienie dwóch nastolatek i okresami ich rodziców, to może zabraknąć.
      Ja bym na Twoim miejscu temat poruszyła, chyba że siostra sępi i wykorzystuje sytuację, chcąc zarobić na pobycie córek w dziadków, wtedy rozmowa nic nie da.
    • burza4 Re: Mama, siostra i pieniądze. 02.09.11, 13:42
      Ja bym wzięła siostrę na stronę i pogadała w duchu "słuchaj, rodzicom trzeba pomóc, wiesz, jaka jest mama, o nic się nie upomni, ale widzę jak sobie żałują..." średnio rozgarniętej osobie by wystarczyło.

      Z drugiej strony wiele starszych osób ma manię oszczędzania na wszystkim i odmawiania sobie, a nie jest to spowodowane faktyczną biedą, a po prostu podejściem. Znam osoby, które mają parę tysięcy, a żyją jak za 800 zł.
      • verdana Re: Mama, siostra i pieniądze. 02.09.11, 13:55
        Trudne. Bo nie wiemy podstawowej rzeczy - czy dziadkom nie starcza pieniędzy, czy te pieniądze maja, ale im zal wydawać na wnuczki. W pierwszym wypadku siostra powinna się dołożyć. W drugim - przestać wysyłać dziewczyny do dziadków dlużej niż na 2-3 dni.
        • a.nancy Re: Mama, siostra i pieniądze. 02.09.11, 15:12
          jeśli to prawda, że dziewczynki "większość czasu" spędzają u dziadków, to IMO ma małe znaczenie, czy dziadkom starcza czy nie. nie mają obowiązku utrzymywać wnuczek - co innego sporadyczne odwiedziny czy prezenty, a co innego utrzymanie przez większość wakacji (i nie tylko wakacji). siostra w takiej sytuacji powinna się dołożyć (albo skrócić pobyt córek u dziadków).
          • joshima Re: Mama, siostra i pieniądze. 02.09.11, 16:23
            a.nancy napisała:

            > jeśli to prawda, że dziewczynki "większość czasu" spędzają u dziadków, to IMO m
            > a małe znaczenie, czy dziadkom starcza czy nie. nie mają obowiązku utrzymywać w
            > nuczek - co innego sporadyczne odwiedziny czy prezenty, a co innego utrzymanie
            > przez większość wakacji (i nie tylko wakacji). siostra w takiej sytuacji powinn
            > a się dołożyć (albo skrócić pobyt córek u dziadków).

            To nie podlega kwestii. To zwykła przyzwoitość. Jednak autorka nie o ty pyta. Ma wątpliwości, czy mieszać się do tego i stać się samozwańczym mediatorem czy nie.
        • cibora Re: Mama, siostra i pieniądze. 02.09.11, 17:01
          verdana napisała:
          > Trudne. Bo nie wiemy podstawowej rzeczy - czy dziadkom nie starcza pieniędzy, c

          Ano właśnie, nie wiem i nie dowiem się, jak jest naprawdę. Mama była zawsze osobą wydającą pieniądze na dzieci/wnuki (zarabiała bardzo dobrze, kiedy pracowała) i nie chciała, żeby jej oddawać. Siostrze to podejście nigdy nie przeszkadzało - dawali więc brała. Bo ona jest z tych co dużo mają, ale ciągle biadolą jak jej jest strasznie ciężko. Mama zdaje sobie sprawę, że siostra ma pieniądze, więc nie upominanie się o zwrot nie jest przejawem chęci pomocy finansowej siostrze.
          I dalej nie wiem co zrobić.
          Agnieszka
          --
          Staś (03.05.2008)
    • joshima Re: Mama, siostra i pieniądze. 02.09.11, 14:47
      cibora napisała:

      > I od dł
      > uższego czasu słyszę od mamy teksty, że "dziewczyny bardzo dużo jedzą, w ogóle
      > nie oszczędzają, potrafią zużyć rolkę papieru na raz, a teraz już jest taki dro
      > gi, że siostra jak przyjeżdża je zabrać to sama zjada i jeszcze dla szwagra zab
      > iera, a ona miała nadzieję, że będzie miała obiad na dwa dni" itp. Że siostra n
      > ie pomyśli, żeby przywieźć np. mięso czy inne produkty
      Twoja mama jest dorosła. Ja po kilku takich przemowach zakomunikowałabym, że jeśli ma do Twojej siostry pretensje to niech jej powie a nie obciąża Ciebie. Ty nie jesteś od rozwiązywania takich spraw tylko Twoja mama. To są sprawy między dwiema dorosłymi osobami, Twoją mamą i Twoją siostrą. Ponieważ mama wyraźnie zaznacza, że nie oczekuje od Ciebie żadnej pomocy w rozwikłaniu tej sytuacji to ty powiedz mamie, że w takim razie nie chcesz o niczym słyszeć. Ewentualnie możesz mamie doradzić, żeby zapisała się na kurs asertywności.
      • efi-efi Re: Mama, siostra i pieniądze. 02.09.11, 15:12
        Własnemu bratu powtórzyłabym co mama do mnie mówi, a decyzję o dokładaniu się lub nie pozostawiłabym jemu.

        Sama jak wysyłam dziecko do babci na wakacje - daję pieniądze na wyżywienie i dziecku spore kieszonkowe.
      • cibora Re: Mama, siostra i pieniądze. 02.09.11, 17:07
        joshima napisała:
        > Twoja mama jest dorosła. Ja po kilku takich przemowach zakomunikowałabym, że je
        > śli ma do Twojej siostry pretensje to niech jej powie a nie obciąża Ciebie. Ty
        > nie jesteś od rozwiązywania takich spraw tylko Twoja mama. To są sprawy między

        Masz absolutną rację, ale nie jest łatwo powiedzieć własnej mamie, że nie chcę tego słuchać. Tak naprawdę to od dłuższego czasu mam wrażenie, że jestem jej jedyną słuchaczką i czasem mnie to bardzo męczy. Bo ona moich problemów nie słucha.
        Może rzeczywiście nie powinnam się wtrącać. Jak mówię Jej, żeby powiedziała sama siostrze to mi odpowiada, że nie, bo siostra i tak nie zrozumie, obrazi się itp.itd.
        Dziękuję i pozdrawiam.
        Agnieszka
        --
        Staś (03.05.2008)
        • joshima Re: Mama, siostra i pieniądze. 02.09.11, 17:28
          cibora napisała:

          > Masz absolutną rację, ale nie jest łatwo powiedzieć własnej mamie, że nie chcę
          > tego słuchać.
          Widzisz, wszystko wskazuje na to, że zarówno Tobie jak i Twojej mamie przydałyby się ćwiczenia z asertywności. Polecam gorąco. Przydaje się w życiu bardzo czesto.

          > Tak naprawdę to od dłuższego czasu mam wrażenie, że jestem jej je
          > dyną słuchaczką i czasem mnie to bardzo męczy.
          Sama widzisz, że powinnaś trochę o siebie zadbać :)
          • cibora Re: Mama, siostra i pieniądze. 02.09.11, 21:55
            joshima napisała:
            > Widzisz, wszystko wskazuje na to, że zarówno Tobie jak i Twojej mamie przydałyb
            > y się ćwiczenia z asertywności. Polecam gorąco. Przydaje się w życiu bardzo cze
            > sto.
            >
            Przydałyby się, nie wątpię. A możesz polecić jakiś książkowy poradnik? Bo jak nie dzwonię i nie słucham tego co mi mama opowiada to się czuję wyrodną córką. I chyba od tego powinnam zacząć.
            Dziękuję za rady.
            Agnieszka
            --
            Staś (03.05.2008)
    • malamelania Re: Mama, siostra i pieniądze. 02.09.11, 16:31
      Obie większość wakacji spędziły u dziadków (bo rodzice
      > mają dom jednorodzinny), zresztą w ogóle większość czasu tam spędzają.

      ???
      To muszą jakies dziwne nastolatki, jedyne w swoim rodzaju - bo w tym wieku nikt nie spędza większości czasu u dziadków.

      > Z jednej strony słyszę, że mama oszczędza na wszystkim, wszystko jest drogie, z
      > drugiej zapewnia mnie, że nie potrzebuje pieniędzy, że mają ich aż za dużo.

      Jedno nie wyklucza drugiego, żeby być skąpym (ew. chorobliwie oszczędnym) nie trzeba być biednym.
      Mama jest dorosła, więc jesli prosi Cię tylko nic jej nie mów, to może wypada to uszanować? W przeciwnym razie wyjdziesz na intrygantkę.
      • malamelania Re: Mama, siostra i pieniądze. 02.09.11, 16:32
        * To muszą jakies dziwne nastolatki,

        muszą być :)
      • cibora Re: Mama, siostra i pieniądze. 02.09.11, 17:10
        malamelania napisała:
        > To muszą jakies dziwne nastolatki, jedyne w swoim rodzaju - bo w tym wieku nikt
        > nie spędza większości czasu u dziadków.

        Nie znam się na nastolatkach :-) Jedna ma 15, druga 9 lat, to dziwne, że siedzą u babci? Pytam serio, bo nie wiem :-)
        Chyba rzeczywiście jednak nic nie będę mówić, nich sobie mama radzi sama.
        Dziękuję i pozdrawiam.
        Agnieszka
        --
        Staś (03.05.2008)
    • marianka_marianka Re: Mama, siostra i pieniądze. 02.09.11, 17:23
      W kwestii powiedzieć/ nie powiedzieć siostrze, istotne jest to jak jesteście sobie bliskie. Czy siostra zrozumie punkt widzenia mamy bez obrażania się, bez ostentacyjnego zabierania wnuczek sprzed nosa dziadkom. Ja rozumiem, że babcia krępuje się powiedzieć wnuczkom lub córce, że za przeproszeniem ją "obżerają", bo kocha wnuczki i chce aby ją odwiedzały, wnuczki zapewne się tam czują kochane i chciane, boby tak często i długo nie przesiadywały.
      Znasz swoją siostrę i sama zdecyduj, czy i w jakiej formie jej o tym powiesz.
      Ja bym swojej powiedziała, no ale my jesteśmy sobie bliskie i sporo sobie mówimy.
      • verdana Re: Mama, siostra i pieniądze. 02.09.11, 17:54
        Ale siostra ma prawoobrazić się na dziadkow. Jesli mają pieniądze, to wypominanie, ile dzieci jedzą i że własna córka je obiad i zabiera jedzenie do domu (chyba nie kradnie, tylko bierze, co dają), i skarzenie przed drugą córka jest paskudne. Zabranie dzieci jest w tym wypadku raczej jedynym przewidywanym zachowaniem.
        Jezeli mama nie ma pieniedzy, to zwyczajnie mogla poprosić córkę o dofinansowanie pobytu.
        podejrzewam, ze nie chodzi tu wcale o pieniądze i gdyby powiedzieć siostrze, jakie mama ma do nie żale, to okazałioby sie, ze taż siostra stale wysłuchuje żali na temat drugiej córki...
        • marianka_marianka Re: Mama, siostra i pieniądze. 02.09.11, 18:27
          verdana napisała:
          Ale siostra ma prawoobrazić się na dziadkow. Jesli mają pieniądze, to wypominanie, ile dzieci jedzą i że własna córka je obiad i zabiera jedzenie do domu (chyba nie kradnie, tylko bierze, co dają), i skarzenie przed drugą córka jest paskudne.


          Otóż nie chciałam się odnieść do kwestii "wypominania", bo nie wiem jakie tam panują relacje.
          • kol.3 Re: Mama, siostra i pieniądze. 02.09.11, 19:01
            "Wypominanie" byłoby gdyby nastolatki bywały i jadały okazjonalnie u zamożnych dziadków. Jeśli siedzą tam często, a do objadania dokładają się rodzice, to jest to obrzydliwe sępienie.
            Babcia natomiast najwidoczniej chce trudną sprawę załatwić rękami drugiej córki, być może uważa że drugiej córce będzie łatwiej załatwić niewygodną sprawę.
            • verdana Re: Mama, siostra i pieniądze. 02.09.11, 19:33
              Nie, jesli dziadkowie zapraszają i w ogóle nie protestują (i jesli oczywiscie są zamożni).
              Prawdę mowiąc, nie wyobrazam sobie, zeby przyjscie na obiad do wlasnych rodziców i nawet zabranie kotletow do domu można było nazwać "objadaniem". Czy to oznacza, ze jak raz czy dwa w tygodniu córka z mężem zje obiad u rodziców i teściów, to powinna zaplacić?
              Moje dzieci jedza u mnie z pięć razy w tygodniu i do glowy mi nie przyszło, ze mnie objadają...
              • cibora Re: Mama, siostra i pieniądze. 02.09.11, 20:06
                verdana napisała:
                > Nie, jesli dziadkowie zapraszają i w ogóle nie protestują (i jesli oczywiscie s
                > ą zamożni).

                Gdybym wiedziała, że mają rzeczywiście pieniądze to puszczałabym teksty mamy mimo uszu. Ale tak naprawdę mam sprzeczne informacje: z jednej strony, że pieniądze mają, nie trzeba im pomagać, a z drugiej, że wszystko tak bardzo drożeje, że nie grzeją w zimie, bo taki gaz drogi itp. A jak jeszcze dołożyć do tego, że moja mama, delikatnie mówiąc, zawsze ubarwiała i ubarwia rzeczywistość to nie wiem co myśleć :-(
                A moja siostra jest osobą, która nie rozumie podtekstów, trzeba jej kawę na ławę powiedzieć o co chodzi. I podejrzewam, że zapłaciłaby mamie, czy zrobiła zakupy, jakby jej to wprost powiedzieć. Tylko nie wiem czy powinnam to powiedzieć ja.
                Dziękuję za rady i pozdrawiam.
                Agnieszka
                --
                Staś (03.05.2008)
                • verdana Re: Mama, siostra i pieniądze. 02.09.11, 20:10
                  Ja bym powiedziała.
                  Z kilku wzgledow:
                  1. Jesli Twoja mama rzeczywiście nie ma pieniedzy, to jest w trudnej sytuacji
                  2. Jeśli Twoja siostra rzeczywiscie nie orientuje się w sytuacji, to zaczyna robic za "wyrodna" całkowicie bez swojej winy. Pewnie też wolałaby wiedzieć, a tak, to pretensje mamy rosną, a ona jest tego nieswiadoma
                  3. Jeszcze trochę, a stosunki miedzy Twoja mama a siostrą mogą się pogarszać, a wkońcu moze dojśc do wybuchu
                  4. Być może dowiesz się, że Twoja mama ma do Ciebie także pretensje, o ktorych mowi tylko Twojej siostrze i to w najgłębszej tajemnicy.
                  • cibora Re: Mama, siostra i pieniądze. 02.09.11, 21:53
                    verdana napisała:
                    > Ja bym powiedziała.
                    > 4. Być może dowiesz się, że Twoja mama ma do Ciebie także pretensje, o ktorych
                    > mowi tylko Twojej siostrze i to w najgłębszej tajemnicy.
                    >
                    Ależ to akurat wiem :-) Najgorsze (najśmieszniejsze?) jest to (i dlatego się zastanawiam), że jakiś czas temu mama mi opowiadała, jak ona ma już dość ciągłej opieki nad dziećmi siostry. Że nie ma wolnej chwili, że ciągle musi jeździć, przywozić, odwozić itp. Porozmawiałam z siostrą, że może by zaczęła mamę trochę zwalniać, bo mi się skarży, na co siostra, że to mama przyjeżdża i zabiera dziewczyny, bo mówi, że nie ma nic do roboty
                    Chyba jednak porozmawiam z siostrą.
                    Dziękuję za rady.
                    Agnieszka
                    --
                    Staś (03.05.2008)
                    • polka.polki Re: Mama, siostra i pieniądze. 05.09.11, 21:50
                      cibora napisała:


                      > Najgorsze (najśmieszniejsze?) jest to (i dlatego się za
                      > stanawiam), że jakiś czas temu mama mi opowiadała, jak ona ma już dość ciągłej
                      > opieki nad dziećmi siostry. Że nie ma wolnej chwili, że ciągle musi jeździć, pr
                      > zywozić, odwozić itp. Porozmawiałam z siostrą, że może by zaczęła mamę trochę z
                      > walniać, bo mi się skarży, na co siostra, że to mama przyjeżdża i zabiera dziew
                      > czyny, bo mówi, że nie ma nic do roboty


                      cos mi się wydaje, ze ta twoja mamusia lubi mieszac w rodzinie i do tego jest stworzona do grania rodzinnej poswiecajacej sie cierpiętnicy
                      wiem o czym piszę, moja jest taka sama
                      szczerze- nie powinnas się mieszac, bo najgorzej na tym wyjdziesz
              • mama303 Re: Mama, siostra i pieniądze. 02.09.11, 20:28
                Matka prawdopodobnie nie wyrzuci wnuczków czy dorosłych dzieci ale stałe dożywianie sie u rodziców na ich koszt jest paskudne i może wejśc w nawyk. A ciekawe czy siostra zaprasza rodziców do siebie na obiad?
                • cibora Re: Mama, siostra i pieniądze. 02.09.11, 21:57
                  mama303 napisała:
                  > A ciekawe
                  > czy siostra zaprasza rodziców do siebie na obiad?

                  Jak opiekują się dziewczynami, są u nich i mama ugotuje :-) to czasem jedzą. Ale z tego co mama mówi to i tak zazwyczaj ona robi wtedy zakupy.
                  Pozdrawiam.
                  Agnieszka
                  --
                  Staś (03.05.2008)
                  • mama303 Re: Mama, siostra i pieniądze. 03.09.11, 08:18
                    cibora napisała:

                    > Jak opiekują się dziewczynami, są u nich i mama ugotuje :-) to czasem jedzą. Al
                    > e z tego co mama mówi to i tak zazwyczaj ona robi wtedy zakupy.


                    Tak myślałam. Twoja siostra jest pasożytem. Systematyczne żywienie rodziny czteroosobowej to są spore koszty! Równie dobrze siostra mogłaby chodzic do matki i prosić poprostu o pieniądze. Na to samo wychodzi.
                    Ja bym porozmawiała z siostrą bo matce prawdopodobnie jest niezręcznie.
              • kol.3 Re: Mama, siostra i pieniądze. 03.09.11, 07:02
                Ale nastolatki nie przychodzą tam 2 razy w tygodniu na obiad, tylko przebywają stale w czasie wakacji i, jak zrozumiałam, poza wakacjami także. Czyli jedzą nie obiad 2 razy w tygodniu, ale są na stałym wyżywieniu od rana do wieczora. Budżet emeryta jest naprawdę inny niż budżet osoby pracującej, która ma stałą pensję, premię, zlecenia, trzynastki itp. Dziadkowie honorowo nie chcą prosić dzieci o pieniądze , ale gdyby dzieci były inteligentne i domyśliły się, że trzeba dołożyć, to by się nie obrazili. No ale do tego trzeba delikatności uczuć.
                Średnia emerytura to obecnie 1875 zł., za dobre emerytury uznaje się kwoty pow. 2 tys. zł. Nie są to krocie. I nie ma tego tego żadnych premii ani dodatków.
    • mruwa9 Re: Mama, siostra i pieniądze. 02.09.11, 23:48
      Mojej rodzonej siostrze powiedzialabym bez ogrodek. W koncu to moja siostra, a nie obca osoba, z ktora musze dopelniac wszelkich procedur dyplomatycznych.
      Sa dwie mozliwosci: albo siostra jest cwana i chce sie wykpic w wakacje tanim kosztem (czyli de facto cudzym kosztem), wtedy warto w prostych, zolnierskich slowach ustawic ja w szeregu, albo jest taka naiwna i niedomyslna, wtedy trzeba ja uswiadomic.
    • kol.3 Re: Mama, siostra i pieniądze. 03.09.11, 07:21
      Na marginesie - przygnębiającym zjawiskiem jest dla mnie to, że dorosłe doskonale zarabiające dzieci bez skrupułów wykorzystują rodziców gorzej sytuowanych, emerytów. Opieka nad jednym, drugim, a nawet trzecim dzieckiem, do tego wyżywienie na koszt babci, prezenty. Nie dość, że dzieci są u babci przez 5 dni tygodnia, to czasem jeszcze w weekend też, bo córcia musi się rozerwać. Córcia spędza urlop na Krecie, mama w ogóle, bo nie ma pieniędzy na żaden urlop nawet w kraju, no i mama jest od zapieprzu, nie od wypoczywania, bo tak ją kochana rodzinka ustawiła - w roli wieloczynnościowego robota dla leni.
      To tak na marginesie - niekoniecznie a propos tego wątku.
    • wbka1 Re: Mama, siostra i pieniądze. 03.09.11, 08:45
      Jeśli nawet rodzice mają wysokie emerytury, to być może chcieliby pieniądze , które zaoszczędzą na jedzeniu i nieogrzewaniu domu, spożytkować w sobie wiadomy sposób... i mają do tego święte prawo. To, że mają pieniądze nie usprawiedliwia córki, która stołuję swoją rodzinę ( na sępa) u rodziców. Matka powinna powiedzieć córce; chętnie ugotuję, ale zrób mi zakupy.
      Mina córki, przyzwyczajonej do brania....chciałabym to zobaczyć.
      Powiedziałabym córce; wiesz wprawdzie nie mam określonych planów, ale pieniądze na koncie sprawiają , że czuję się bezpieczna i proszę , żebyś to uszanowała.
    • metamorphosis4 Re: Mama, siostra i pieniądze. 03.09.11, 09:19
      Byc może Twoja mama zarabiając bardzo dobrze przez całe życie przywykła do tego, że ma i nie bieduje. Teraz gdy na emeryturze comiesięczne środki stopniały (nie ma takiej opcji by wysokość emerytury była równa wczesniejszym dochodom) chciałaby mimo wszystko byc postrzegana przez otoczenie jako osoba zamożna. Stąd jej zapewnienia o tym, ze pieniądze ma. Z drugiej strony uważam tak, jak wiele osób powyżej - każdy ma prawo wydać dowolnie zaoszczędzone przez siebie pieniądze, a utrzymywanie dwóch nastolatek przez emerytów nie jest sytuacją ekonomicznie normalną. Dla mnie sprawa wygląda tak: babcia kocha wnuczki i chętnie spędzałaby z nimi cały swój wolny czas (stąd jeżdżenie po nie do siostry izabieranie ich do siebie), ale ciężarem dla niej jest wydawanie na nie pieniędzy i oczekiwałaby, że córka doceni jej zaangażowanie, a jednocześnie poczuje się jednak do partycypowania w kosztach utrzymania własnych dzieci. To jest sensowne i sprawiedliwe dla obu stron.
      Gdyby to była moja siostra, to w prostych, żołnierskich słowach wyjaśniłabym jej jak ta sytuacja wygląda zzewnątrz. Co do deklaracji mamy o tym, że ma pieniądze - być może są prawdą i dlatego na miejscu siostry wcale bym jej pieniędzy nie proponowała. To zapewne spowodowałoby protesty mamy, bo "przecież pieniądze ma" i "stać ją". Wystarczyłoby wysyłać córki do babci z kompletem zakupów, lub przyjechac co pare dni z dostawą jakichś wiktuałów. Babcia na pewno przyjmie z wdzięcznością, szczególnie gdy będą opatrzone komenarzem typu: "zobacz mamo, udało mi sie zdobyć jajka ze wsi/wędliny lepszego gatunku/super mięsko w okazyjnej cenie/świerzą rybę prosto ze stawu... i kupiłam również dla ciebie". O ile dobrze oceniam intencje babci, to pewnie chętnie włoży prace w patroszenie rybki, czy przygotowanie otrzymanego mięska, a jednocześnie poczuje się doceniona i odciążona finansowo.
      Tak zrobiłabym ja, ale oczywiście nie mam bladego pojęcia jak te "proste, żołnierskie słowa" przyjmie Twoja siostra i czy faktycznie się nie obrazi.
      • metamorphosis4 Re: Mama, siostra i pieniądze. 03.09.11, 09:32
        Dopisze jeszcze informację o tym, ze podobnie postępuję sama, gdy chcę pomóc finansowo koleżance, o której wiem, że nie ma co do gara włożyć, a jest zbyt dumna by poprosić. Zawsze przynosze jej "przy okazji" różne "zdobycze" i wiem, że jest mi ogromnie wdzięczna, a dumy jej nie uraziłam. Nieraz w żartach obdarowuję ja puszką szynki z komentarzem, że to "zamiast czekoladek, bo wiem, że sie odchudza". jest miło, wesoło i całkiem OK.

        Sytuacja mam nie jest pewnie całkiem analogiczna do tej przedstawionej powyżej, a raczej do tej, którą teraz opiszę, ale podałam również tę, ponieważ uważam, że ktoś może ma w otoczeniu osoby potrzebujące pomocy, a nie wie jak się za to zabrać, by nie urazić.

        Historia druga:
        Moja bliską sąsiadką i koleżanką była przed laty doktor - pediatra. Zawsze i wszędzie w rozmowach prywatnych deklarowała, ze jest przeciwniczką jakichś dodatkowych gratyfikacji pieniężnych za świadczone prywatnie znajomym porady. Oczywiście mieszkając w 10piętrowym bloku bez przerwy była o nie proszona przez różnych sąsiadów. Nie była z tego zadowolona, ale nie była również wystarczająco asertywna by odmówić. jednoczesnie nie ustaloiła niczego w rodzaju cennika, "bo mnie bierze łapówek". Stanęło na tym, że z cierpiętniczą miną latała po piętrach w godzinach wo;lnych od pracy ze stetoskopem na szyi. Któregoś dnia siedząc na kawie u mnie mówi: "wiesz byłam dziś znowu u Kowalskich, bo ich córka coś pokasłuje. Przyjechała do nich tesciowa i przywiozła ze wsi jajka. Nawet nie pomyśleli, żeby mi zaproponowac na przykład kilka jajek." Ja wyraziłam zdziwienie: "przecież zawsze podkreślałaś, ze nic nie bierzesz za te porady. To w końcu bliscy znajomi itp...", a ona na to: "owszem, nie biorę pieniędzy, ale przecież poświęcam swój czas, a tez mam małe dzieci i ucieszyłabym się gdyby dali mi dla dzieci jajka, czy jakąś czekoladę". Podkreślę, że dziewczyna byla zamożna w porównaniu do większości lokatorów i zapewne nie chodziło jej o wartość pieniężną tych podarunków, a bardziej sens wynagrodzenia, wyraz docenienia jej starań i tylko tyle. Myślę, ze w podobnych kategoriach może rozumować Twoja mama.
        • kol.3 Re: Mama, siostra i pieniądze. 03.09.11, 12:21
          Ale jeśli starsi państwo nie mają na ogrzewanie w ziemie to znaczy, że z pieniędzmi jest mocno nie halo. Wyraźnie im brakuje.
          • joshima Re: Mama, siostra i pieniądze. 03.09.11, 14:17
            kol.3 napisała:

            > Ale jeśli starsi państwo nie mają na ogrzewanie w ziemie to znaczy, że z pienię
            > dzmi jest mocno nie halo. Wyraźnie im brakuje.
            Ja bym rozróżniała dwie sprawy. Jedna to nie mają pieniędzy na ogrzewanie. Druga to mówią, że oszczędzają na ogrzewaniu. To nie jest to samo :)
          • mama303 Re: Mama, siostra i pieniądze. 04.09.11, 10:12
            kol.3 napisała:

            > Ale jeśli starsi państwo nie mają na ogrzewanie w ziemie to znaczy, że z pienię
            > dzmi jest mocno nie halo. Wyraźnie im brakuje.
            Jak dla mnie nie ma to znaczenia czy rodzice mają pieniędze czy im brakuje. Nie rozumiem życia na czyjś rachunek, nawet jak tym kims są ukochani rodzice.
            • kol.3 Re: Mama, siostra i pieniądze. 04.09.11, 19:27
              Dla mnie też ale usiłuje się stworzyć wrażenie że na biednego nie trafiło.
          • asfo Re: Mama, siostra i pieniądze. 04.09.11, 11:06
            Moi dziadkowie mieli w zimie lodówkę w mieszkaniu - rozklekotane okna poutykane szmatami i kryzy na kaloryferach. Jednocześnie trzymali znaczne sumy na koncie i kilka tysięcy złotych poutykanych w różnych miejscach w domu. Nie wymieniali okien i nie wołali hydraulika nie dlatego, że nie mięli pieniędzy, tylko dlatego "że trzeba odkładać" i że "po co robić remont skoro i tak zaraz umrzemy". I tak sobie marzli co zimy przez kilkanaście lat.

            Potem, jak babcia umarła trzeba było na gwałt wymieniać połowę sprzętów domowych, bo groziły wybuchem, ciekły itd. A dziadek pożył potem jeszcze całkiem długo, umarł w wieku 92 lat.

            To, że jakiś emeryt oszczędza i żyje jak biedak to nie zawsze oznacza, że faktycznie nie ma pieniędzy. Z perspektywy widzę, że trzeba na takie starsze osoby naciskać, żeby dogrzewały mieszkania, robiły remonty i wymieniały agd, bo to, że ktoś ma 70 lat nie oznacza, że nie pożyje jeszcze kolejnych 20-tu.

            * byłam wtedy ubogą sierotką i nie mogłam ich ratować.
            • mmk9 Re: Mama, siostra i pieniądze. 04.09.11, 13:34
              asfo napisala

              > To, że jakiś emeryt oszczędza i żyje jak biedak to nie zawsze oznacza, że fakty
              > cznie nie ma pieniędzy. Z perspektywy widzę, że trzeba na takie starsze osoby n
              > aciskać, żeby dogrzewały mieszkania, robiły remonty i wymieniały agd, bo to, że
              > ktoś ma 70 lat nie oznacza, że nie pożyje jeszcze kolejnych 20-tu.
              >

              tylko to się ma nijak do pasożytniczych praktyk dzieci i wnuków. Nie musi też chodzić tylko o materialny aspekt objadania, ale o ogolną uciążliwość częstego pobytu 2 młodych dziewczyn, o to, że starsza pani dla siebie i męża gotuje inaczej i na 2-3 dni, a pannom trzeba podtykać stale coś nowego, zdrowego i według upodobań. Nie dziwie sie narzekaniom.
              • verdana Re: Mama, siostra i pieniądze. 04.09.11, 14:26
                Cóż, ale my nie wiemy, czy to matka wciska wnuki dziadkom na siłę - wtedy prawdę mówiąc nie chodzi tylko o pieniądze, czy dziadkowie serdecznie zapraszają, zachęcają, mówią, ze są szczęśliwi, ze dzieci sa u nich, a potem oplotkowują przed siostrą.
                • metamorphosis4 Re: Mama, siostra i pieniądze. 04.09.11, 15:16
                  verdana napisała:

                  > Cóż, ale my nie wiemy, czy to matka wciska wnuki dziadkom na siłę - wtedy prawd
                  > ę mówiąc nie chodzi tylko o pieniądze, czy dziadkowie serdecznie zapraszają, za
                  > chęcają, mówią, ze są szczęśliwi, ze dzieci sa u nich, a potem oplotkowują prze
                  > d siostrą.

                  Właściwie to wszystko wiemy Verdano. Autorka napisala, ze babcia sama przyjeżdża po wnuczki i bardzo chce, żeby u niej przebywaly. Z tego tez powodu nie chce powiedzieć córce, że są dla niej obciążeniem finansowym - boi się, ze córka się obrazi i przestanie jej dzieci wydawać. Dla mnie sytuacja wygląda tak, jak napisałam powyżej - babcia kocha i chce się opiekować dziećmi, ale nie do konca ją stać, albo raczej wolałaby, żeby córka okazała jej w jakiś sposób wdzieczność i nie żerowała na jej pracy czy kasie - vide zabieranie wałówki dla męża. Co innego przebywanie i poswięcanie czasu, a co innego utrzymywanie dwójki dzieci i częściowo rodziców, którzy mimo dobrej sytuacji materialnej nie poczuwają się do niczego.
                  • verdana Re: Mama, siostra i pieniądze. 04.09.11, 15:32
                    babcia jest dorosła - jak proponuje zabranie dzieci, może powiedzieć, że utrzyma je przez tyddzień, a potem rodzice musza się dołożyć. Albo brać tylko na tydzień.
                    Nie sądze też, aby córka zabierała matce z lodówki wałówkę dla meża - podejrzewam, ze babcia mowi "Weź kochanie cos do domu" i potem ma pretensje.
                    Obiady jedzone u własnych rodziców od czasu do czasu sa absolutnie normalym obyczajem i jakos nie znam nikogo, kto by za to placił.
                    Podejrzewam, ze gdyby corka zaproponowała pieniądze i nie brała "wałówki" to siostra równie dobrze usłyszałaby, ze córka gardzi jej dobrymi chęciami i obraza, traktując jak żebraczkę.
                    To nie jest takie proste i jednoznaczne.
                    • mama303 Re: Mama, siostra i pieniądze. 04.09.11, 15:42
                      Dla mnie sytuacja jest jasna, jeżeli nawet matka zaprasza to stołowanie sie często czteroosobowej rodziny na czyjs rachunek jest paskudnym pasożytnictwem. Albo siostra jest głupia /i nie rozumie pewnych niuansów/ albo cwaniakuje i chce kosztem matki przyoszczędzić.

                      > Obiady jedzone u własnych rodziców od czasu do czasu sa absolutnie normalym oby
                      > czajem i jakos nie znam nikogo, kto by za to placił

                      I zapraszanie rodziców na obiad do siebie w takim razie.
                      • verdana Re: Mama, siostra i pieniądze. 04.09.11, 15:48
                        Wybacz, przyjście na obiad, na zaproszenie własnej matki jest paskudnym pasozytnictwem?
                        Owszem, warto się rewanżować - o ile rodzice chcą. Znam bardzo wielu, ktorym się nie chce...
                        • mama303 Re: Mama, siostra i pieniądze. 04.09.11, 15:56
                          verdana napisała:

                          > Wybacz, przyjście na obiad, na zaproszenie własnej matki jest paskudnym pasozyt
                          > nictwem?


                          Wybacz ale my tu nie piszemy o przyjściu na obiad od czasu do czasu tylko o regularnym stołowaniu sie całej czteroosobowej rodziny za friko u rodziców. Dla mnie pasożytnictwo i już.
                          • verdana Re: Mama, siostra i pieniądze. 04.09.11, 16:21
                            Ależ nie - matka ma domek jednorodzinny, w ktorym sa wnuczki na wakacjach, a siostra jak przyjeżdża je zabrać to sama je i zabiera cos dla męża.
                            To nie jest regularne stolowanie sie rodziny u babci.
                            • joshima Re: Mama, siostra i pieniądze. 04.09.11, 16:45
                              Coś jest nie tak moja droga verdano. Coraz częściej się z Tobą zgadzam. W tym wątku również.

                              Oczywiście znamy temat tylko z relacji jednej osoby, ale ja postrzegam opisaną mamę jako osoba co zawsze znajdzie sobie powód do narzekania. W dodatku jako bardzo dwulicową osobę. Ja tam lubię jasne sytuacje, w rodzinie również. Nie znoszę prób wmanewrowania mnie w tego typu podchody. A już na pewno nie pchałabym palców między drzwi a futrynę. Skoro mama mówi, zenie chce, żeby siostrze cokolwiek mówi to jej sprawa.
                            • mama303 Re: Mama, siostra i pieniądze. 04.09.11, 19:43
                              Nie, no jak ma domek jednorodzinny to spoko, można na tzw. krzywy ryj zwalić sie do matki na posiłki na całe wakacje ;-).
                              Siostra nie ma za grosz przyzwoitosci i tyle a matka nie wie jak to załatwić żeby było OK.
                              • joshima Re: Mama, siostra i pieniądze. 04.09.11, 19:49
                                mama303 napisała:

                                > Nie, no jak ma domek jednorodzinny to spoko, można na tzw. krzywy ryj zwalić si
                                > e do matki na posiłki na całe wakacje ;-).
                                Z czym Ty masz problem? Z czytaniem czy z logicznym myśleniem? Chyba, że celowo wszystko przekręcasz, żeby tylko Twoje było na wierzchu.
                                • mama303 Re: Mama, siostra i pieniądze. 04.09.11, 20:17
                                  joshima napisała:


                                  > Z czym Ty masz problem? Z czytaniem czy z logicznym myśleniem? Chyba, że celowo
                                  > wszystko przekręcasz, żeby tylko Twoje było na wierzchu.


                                  Nic nie przekręcam. wnuczki spędzają u dziadków całe wakacje i nie tylko wakacje, siotra nie pomyśli albo udaje że nie pomysli żeby sie dołożyć do wyżywienia dwóch panien. Mało tego siostra jeszcze przy okazji wyżywi i siebie i dla męża zabierze.
                                  wszystko zrozumiałam i dalej uważam, że siostra jest poprsotu niekumata albo bezczelna. To że mama ma akurat domek i nawet jest bardzo dobrze sytuowana niczego tu nie zmienia.Siostrze chyba tez nie brakuje
                                  • joshima Re: Mama, siostra i pieniądze. 04.09.11, 20:34
                                    mama303 napisała:

                                    > Nic nie przekręcam. wnuczki spędzają u dziadków całe wakacje i nie tylko wakacj
                                    > e
                                    Przekręcasz. Nawet jeśli tak jest to:
                                    1. Nie całe wakacje, tylko większość wakacji.
                                    2. Dwie wnuczki to nie jest cała czteroosobowa rodzina jak twierdzisz.
                                    3. Nie zwalają się tylko dziadkowie sami po nie jeżdżą.

                                    Zatem wszystko jest nie tak jak twierdzisz.

                                    > siotra nie pomyśli albo udaje że nie pomysli
                                    A mama jest dorosła i zamiast robić aferę może sama napomknąć. W końcu język w gębie ma.

                                    > wszystko zrozumiałam
                                    Szczerze wątpię. Czyżby Ci zazdrość zjadała wątrobę, że nie masz takiej mamy pomocnej?

                                    > dalej uważam, że siostra jest poprsotu niekumata
                                    Tylko nie to jest tematem wątku. Tematem wątku jest to czy druga córka ma się samozwańczo pakować i grać w te podchody, czy nie.
                                    • cibora Re: Porozmawiałam. 04.09.11, 21:19
                                      Dziękuję wszystkim za odpowiedzi i pomoc.
                                      Spotkałam się dzisiaj z siostrą i powiedziałam jej ostatnie teksty mamy. Siostra stwierdziła, że ona się nie poczuwa do winy, bo podrzuca mamie od czasu do czasu jakieś produkty, a jak mama uważa, że to za mało to powinna jej powiedzieć. I nie będzie się tym przejmować, bo jej trzeba powiedzieć "kawę na ławę" o co chodzi.
                                      No i to by było na tyle. A ja powinnam chyba po prostu wpuszczać jednym uchem i wypuszczać drugim, bo za bardzo się tym wszystkim przejmuję, i zająć się sobą. Jak któraś z Was powiedziała - obie są dorosłe, niech sobie radzą.
                                      Dziękuję raz jeszcze i pozdrawiam.
                                      Agnieszka
                                      --
                                      Radio to cudowny wynalazek
                                      - jeden ruch ręki i nic nie słychać.
                                      J. Tuwim
                                      • garibaldia Re: Porozmawiałam. 04.09.11, 21:41
                                        Po prostu mów matce "czemu sama jej tego nie powiesz?? masz coś do X to powiedz to X, bo to nieładnie tak do innych obrabiać jej tyłek".
                                        Możliwe że matka ma fazę narzekactwa i użalania się nad sobą, i twój tyłek obrabia do innych a innych tyłek do ciebie, zeby samą przedstawić na waszym tle jako tę poświęcającą się dla was męczennicę.
                                        Wal jej prosto z mostu co o tym myślisz i nie przejmuj się gadaniem, na uwagi na czyjś temat-odsyłaj matkę do tego kogoś. Bo inaczej narobi niesnasek w rodzinie takim obgadywaniem poza plecami i próbami manipulowania wami.
                                      • velluto Re: Porozmawiałam. 05.09.11, 11:28
                                        Trochę dziwi mnie podejście siostry, bo chyba każda normalna kobieta zdaje sobie sprawę ile kosztuje wyżywienie rodziny, i że obecne emerytury nie powalają wysokością. Co innego obiad raz w miesiącu, co innego 5 razy na tydzień

                                        Siostra zna przecież własną matkę nie od dziś, i wie, że ma problemy z komunikacją i że przez gardło by jej nie przeszło upominanie się o pomoc, nawet gdyby głodem przymierała. I to IMO jest to wykorzystywanie braku asertywności rodzicielki (a nikt mi nie wmówi, że córka nie jest świadoma tej cechy).

                                        Myśląca i troskliwa córka powinna zadziałać zapobiegawczo - zrobić duże zakupy, opłacić rachunek za gaz czy coś w tym stylu. Wbrew protestom, a nie "na żądanie".
                                        • joshima Re: Porozmawiałam. 05.09.11, 14:16
                                          velluto napisała:

                                          > Trochę dziwi mnie podejście siostry

                                          Albo nie przeczytałaś, albo nie zrozumiałaś tego co cibora napisała w ostatnim poście.
                                          • velluto Re: Porozmawiałam. 07.09.11, 09:08
                                            joshima napisała:

                                            > Albo nie przeczytałaś, albo nie zrozumiałaś tego co cibora napisała w ostatnim
                                            > poście.


                                            Dokładnie do ostatniego postu Cibory się odniosłam i do podejścia siostry, które tam opisała.
                                            Jeśli nie rozumiesz odpowiedzi, to już nic nie poradzę.
                                            Siostra też nie rozumie co jest nie tak, cóż ...
                                    • mama303 Re: Mama, siostra i pieniądze. 06.09.11, 20:09
                                      joshima napisała:

                                      > Zatem wszystko jest nie tak jak twierdzisz.

                                      Alez jest dokładnie tak własnie jak twierdzę.

                                      > A mama jest dorosła i zamiast robić aferę może sama napomknąć. W końcu język w
                                      > gębie ma.

                                      Alez byłoby najlepiej tylko jak widać mamie brakuje tupetu równego córce. Niektórzy beda dotąd pasożytowac na innych dokąd wkońcu sie im wprost nie powie: dość i jescze pewnie sie obrażą :-)

                                      > Szczerze wątpię. Czyżby Ci zazdrość zjadała wątrobę, że nie masz takiej mamy po
                                      > mocnej?

                                      Moja mama jest podobna do mamy autorki wątku, sama nie zje a dzieciom i wnukom odda. tyle że ja mam odrobine rozumu i nie przyszłoby mi do głowy wykorzystywać jej brak asertywności w tej kwestii.


                                      > Tematem wątku jest to czy druga córka ma się s
                                      > amozwańczo pakować i grać w te podchody, czy nie.

                                      Owszem moim zdanie powinna się pakować bo chyba jak widać rozumu jest bozia wiecej dała niz siostrze a matka nie umie sprawy rozwiązać.
                                      • joshima Re: Mama, siostra i pieniądze. 06.09.11, 21:12
                                        mama303 napisała:

                                        > joshima napisała:
                                        >
                                        > > Zatem wszystko jest nie tak jak twierdzisz.
                                        >
                                        > Alez jest dokładnie tak własnie jak twierdzę.
                                        No cóż. Najwyraźniej masz problemy z czytaniem tego co autorka wątku tu napisała. Zaterm szkoda mojego czasu na dalszą jałową dyskusję.
                                        • mama303 Re: Mama, siostra i pieniądze. 07.09.11, 06:50
                                          joshima napisała:

                                          > Zaterm szkoda mojego czasu na dalszą jałową dyskusję.

                                          To juz nie moja wina, że Ty prowadzisz jałową dyskusje :-)
    • kropeczka455 Re: Mama, siostra i pieniądze. 05.09.11, 16:14
      Siostra należny do osób którym się wszystko należy a matce brakuje asertywności. Nie zmienisz ani jednej ani drugiej. Są dorosłe i same muszą rozmawiać i załatwiać własne sprawy.
    • mgla_jedwabna Re: Mama, siostra i pieniądze. 05.09.11, 21:19
      Jak przeczytałam o tym papierze toaletowym, to zrozumiałam wszystko. nikt normalny nie wypomina drugiemu zużycia papieru toaletowego, tylko patologiczne skąpiradła. Poza tym nie wiem, jak można zużyć całą rolkę papieru naraz, chyba, że w sytuacji totalnie podbramkowej (np. krew z nosa tamowana tym, co akurat było pod ręką).

      Jeśli dla mamusi koszty obiadów dla córki są takim wielkim obciążeniem, to niech nie częstuje. Siostra sama jej chyba z lodówki nie wynosi? Jak znam życie, to mamusia z takich co to najoierw sami zaproponują, ze może zjedz i dla męża weź, a potem mają pretensję, że się człowiek nie domyślił, że miał postąpić odwrotnie.
    • tharna Re: Mama, siostra i pieniądze. 07.09.11, 15:10
      Dać spokój. Rodzice są dorośli, skoro nie potrafią powiedzieć własnej córce wprost co im się nie podoba, to lepiej nie wtrącać się, bo sytuacja może negatywnie wpłynąć na Ciebie i oberwiesz z obu stron.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Mama, siostra i pieniądze. 10.09.11, 12:56
      Rozumiem, że podstawowy dylemat została rozwiązany. Pani jest spokojna, siostra powiadomiona. Resztę muszą rozwiązać już same zainteresowane osoby. Jedyne, co chciałam dodać to spostrzeżenie , że sprawa może dotyczyć nie tylko pieniędzy i rozliczeń
      ( choć nie umniejszam wagi i tego problemu ), ale także odmiennych poglądów na sposób wychowywania dzieci, trudności wytrzymania ich ekspresji przez dziadków, trudności z nadążeniem za ich energią. To może także pobrzmiewać w skardze o pieniądzach.
      Ale tu chyba nic się nie da zrobić. Bo to nie tyle sprawa asertywności 2 dorosłych osób. Tylko być może , rozdźwięku pomiędzy chęcią pomocy i kontaktu dziadków z wnukami a ich możliwościami psychicznymi. Dlatego jak babcia czasem narzeka to proponuje jej wysłuchać. Agnieszka Iwaszkiewicz
Inne wątki na temat:
Pełna wersja