spotkanie z matką po roku - ogromny ból w sercu :(

13.09.11, 16:27
Widziałam się z mamą po roku czasu ( nie widziałam się z nią bo jej partner mi groził bronią, a ona temu wszytskiemu zaprzeczyła i wyrzekła się mnie jako swojego dziecka. Poza tym on - jej partner wykorzystywał mnie seksualnie, a mama nigdy nie broniła mnie) myśałam, że się zmieniła, chciałam jej dać szansę. Spotkałam się z nią z nadzieją, że się zmnieła, ale usłyszałam od niej wiele przykrych rzeczy. Czułam się na tym spotkaniu tak jakby mama przeprowadzała ze mną wywiad środowiskowy, chciała wiedzieć wszystko nawet o ojcu (bo z nim mieszkam) - ja nic jej nie powiedziałam.
Czuje ogromny ból w sercu, czuje się jakby mi wbiła nóż w serce. Jej postawa w stosunku do mnie była pełna zawiści, zazdrości. Musiała powiedziecieć mi coś z czym poczuje się się źle, gorsza od niej i żeby mnie zabolało) Czułam wstyd, bo jest bardzo znisczona przez alkohol. I kiedy szłyśmy przez miasto, czułam wstyd, ogromny wstyd, wszyscy się na nas patrzyli. Moja dusza płacze wewnątrz i z zewnątrz. Dlaczego matka, którą się ma tu jedyną na ziemi jest dla mnie wrogiem???
Czuję, że mama rywalizuje ze mną, ponieważ mam chłopaka z którym chcę związać się, którego kocham i rywalizuje także o mojego ojca, którego ja również kocham i nie pozwolę sobie, żeby się o nim źle wyrażała.
Nie wiem czy dobrze to pojmuje, ale nie czuje się z tym najlepiej. Mama od tego spotkania ciągle wydzwania. Chce się ze mną spotykać, obiecuje, że pozbędzie się tegoż parnera. Ja niej nie wierze, ja nie chce jej wierzyć, nie chcę znowu mieć nadziei, że kiedyś to się zmieni, że będzie lepiej. Nie wierzę, że się coś zmieni. Czuję do niej nienawiść i nie przebacze jej dopuki ona będzie mnie krzywdzić, bo tak się właśnie czuje. Nie wiem, czy kiedyś jej przebacze, czy dam rady. Mam poczucie winy, że nie potrafię przebaczyć.
A tamtego głupka, jej partnera, który mnie krzywdził seksualnie, chciałabym, żeby spotkała go kara, chciałabym, żeby cierpiał. Nienawidzę go, nie przebacze -nie potrafię.
Czy kiedyś moje cierpienie się skończy??? tak bardzo to boli,boli mnie, że mam taką matkę, że nigdy nie miałam w niej oparcia, że straciłam do niej zaufanie jak byłam jescze małym dzieckiem. Mam dość :(
    • mama_myszkina Re: spotkanie z matką po roku - ogromny ból w ser 13.09.11, 17:51
      Nie masz żadnego obowiązku przebaczać facetowi, który Cię skrzywdził i to w tak okrutny sposób.

      Co do matki, to napisze wprost. Niektórzy ludzie są zbyt głupi aby ustawić sobie odpowiednio priorytety życiowe. Ty masz nadzieję, że matka jednak okaże się dobra, to naturalne, bo każdy chce mieć dobrych rodziców.

      Ale niestety najprawdopodobniej tak nie jest. Matka dokonała w życiu okreslonych wyborów i ona będzie ponosić tego konsekwencje.

      Może psychoterapia będzie dobrym pomysłem?
    • joshima Re: spotkanie z matką po roku - ogromny ból w ser 13.09.11, 18:23
      margaretka248 napisała:

      > Czy kiedyś moje cierpienie się skończy???
      Owszem, ale trzeba coś pozałatwiać. Idź na terapię. Przestań się zajmować przeszłością. Zacznij żyć własnym życiem i planuj przyszłość.
      • margaretka248 Re: spotkanie z matką po roku - ogromny ból w ser 13.09.11, 19:25
        Zaczęłam cchodzić miesiąc temu na terapię, byłam może 4 spotkanach z psychoterapeutą, na terapii jest ciężko, jestesm po niej bardzo zmęczona, czasami aż tak, że tracę głowę.
        • mama_myszkina Re: spotkanie z matką po roku - ogromny ból w ser 13.09.11, 20:20
          Zaczęłam cchodzić miesiąc temu na terapię, byłam może 4 spotkanach z psychoterapeutą, na terapii jest ciężko, jestesm po niej bardzo zmęczona, czasami aż tak, że tracę głowę.



          To akurat może być znak, że terapia działa. Pogadaj o tym z terapeut(k)ą.
        • angazetka Re: spotkanie z matką po roku - ogromny ból w ser 13.09.11, 20:50
          To jest normalne na terapii. Nie ma być miło i lekko.
          • sebalda Re: spotkanie z matką po roku - ogromny ból w ser 14.09.11, 10:10
            Wszystkie Twoje uczucia są jak najbardziej zrozumiałe, nie musisz się ich wstydzić i mieć poczucia winy z ich powodu. Doznałaś jednej z największych krzywd, jakich może doznać człowiek - zawiodłaś się na osobie, ktora powinna Ci byc najbliższa i najbardziej oddana. To musi być ogromnie bolesne i trudne. Ale masz życie przed sobą i musisz się z tym wszystkim uporać, jeśli nie chcesz dźwigać do końca życia tego ciężaru. W tej kwestii kluczowa jest dobra terapia, bo sama nie uporasz się z problemem.
            Przeczytaj też książkę Toksyczni rodzice Susan Forward www.dobreksiazki.pl/b525-toksyczni-rodzice.htm. Są tam opisy konkretnych typów toksycznych rodziców, przykładowe historie i podpowiedzi, jak się z tym mierzyć. Ważne jest też to, że nie jesteś osamotniona w swoim problemie, jest wielu ludzi, ktorzy doznali krzywd od swoich najbliższych, a nade wszystko nie wolno Ci nigdy obwiniać siebie, to też bardzo częsty mechanizm u ludzi krzywdzonych przez rodziców od wczesnego dzieciństwa. Choć wydaje się to absurdalne, bo czemu może być winne dziecko, brak poczucia swojej wartości u takich ludzi sprawia, że obwiniają się o wszystko, także o to, że może nie zasłużyli na miłość rodziców. To straszne i głęboko niesprawiedliwe. Przeczytaj tę książkę.
        • joshima Re: spotkanie z matką po roku - ogromny ból w ser 14.09.11, 10:25
          Terapia to nie tylko takie tam wygadanie się i wyżalenie. To ciężka praca, można się poczuć zmęczonym.
    • demonsbaby Re: spotkanie z matką po roku - ogromny ból w ser 14.09.11, 10:26
      jako rodzic, bardzo ci współczuję. Nie umiem się nawet racjonalnie odnieść do takich odruchów / postawy rodzicielskiej. Szczególnie, że doświadczyłaś zła czystej postaci nie tylko od tego, który powinien przyjąć na siebie obowiązek ojczyma, w tym opieki / ochrony nad dzieckiem, ale też od matki, która tobie powinna być najbliższą.
      Trudno jest szukać wsparcia u każdej osoby, nie tylko najbliższej, która w ramach własnej "higieny psychicznej", świadomie zaprzecza faktom. Twoja matka boi się przed sobą przyznać, do tego co już wie... stąd objawy agresji / zawziętości kierowane na ciebie.

      Nie słuchaj obietnic - porzucenia partnera - poczekaj na efekty. Niech matka do tego dorośnie. Jak twój ojciec ustosunkował się do tego, że tamten palant ciebie krzywdził?
      Już raz to doradzałam, powiem po raz kolejny ... Nie zawsze dzieje się tak, że życząc komuś "spotkania konsekwencji za swoje czyny" - to marzenie się spełni. Często to ofiara musi od kata te konsekwencje wyciągnąć - jak?... krokami prawnymi.

      Pogodzenie się z tym co ciebie spotkało, wymaga długiej i intensywnej terapii. I wierzę, że jest ona bardzo męcząca.
      • margaretka248 Re: spotkanie z matką po roku - ogromny ból w ser 14.09.11, 19:44
        To bardzo boli, dziwny jest ten ból. żal do niej bo porzuciła mnie jak miałam 15 lat, poprostu wyrzuciła mnie z domu i musiałam iść do ojca. Ona mnie nie chroniła przed partnerem, pozwalała, a jak już byłą świadkiem wykorzystywania sek. zaprzeczała i usprawiedliwiała go, że był pijany, że nie wie co robił.
        To dla mnie jest niepojęte, że dla niej zawsze był najważniejszy alkohol, jej partner i wpajanie nienawiści do ojca. Jak byłam dzieckiem udawało się jej to, ale później poznałam na tyle ojca, że mój obraz o nim się zmienił o 360 stopni. Nie jest takim człowiekiem złym jak matka go przedstawiała. Jest alkoholikiem, też mnie przykrości spotkały z jego strony, ale wybaczalne. Ojca kocham, a matki nienawidze. :( i jej partnera.
        • joshima Re: spotkanie z matką po roku - ogromny ból w ser 14.09.11, 19:51
          A poza terapią, może grupa wsparcia dla DDA?
          • margaretka248 Re: spotkanie z matką po roku - ogromny ból w ser 14.09.11, 20:00
            Czym jest grupa wsparcia DDA, na czym to polega i gdzie mogę coś takiego znaleźć???
            • joshima Re: spotkanie z matką po roku - ogromny ból w ser 14.09.11, 20:32
              DDA to Dorosłe Dzieci Alkoholików. Są to grupy wsparcia oparte na programie 12 kroków. Na pewno mają stronę w sieci i pewnie znajdziesz tam informację na temat gdzie i kiedy odbywają się meetingi.
              • joshima PS 14.09.11, 20:33
                Proszę: meetingi
                • joshima Re: PS2 14.09.11, 20:34
                  Ewentualnie Al Anon
        • demonsbaby Re: spotkanie z matką po roku - ogromny ból w ser 15.09.11, 09:23
          poza terapią łącznie z tą jak sugeruje joshima dla DDA, wydaje mi się, że dla zyskania własnej wewnętrznej równowagi jest po prostu "drastyczne cięcie". Odciąć się od tego bagna - w sposób jedyny, czyli uciąć toksyczne kontakty. Przynajmniej na ten okres, kiedy zaczniesz odzyskiwać siły, równowagę - a z pewnością jest to długi i żmudny proces. Będzie ciebie dużo kosztować budowanie w przyszłości więzi z wybranym partnerem... poniekąd, nie jest to regułą, ale dość częstym zjawiskiem - ludzie z takim bagażem doświadczeń podświadomie wybierają na partnera kolejnego kata. Takich związków unikaj - bo wsiąkniesz w kolejny toksyczny układ. Wierzę, że z pomocą fachowców i odpowiednim / stabilnym emocjonalnie partnerem zbudujesz swój świat, w którym negatywne emocje zostaną zredukowane prawie do zera.

          To, że boli, że nienawidzisz - jest naturalnym procesem - objaw braku akceptacji tego "co mnie spotkało". Często ta wewnętrzna walka zostaje z góry przegrana. Akceptacja takich zjawisk brzmi, aż dziwnie, ale bywa, że staje się właśnie kluczem do "przejścia ponad to" i rozpoczęcia nowego wątku życia. I możesz być cudowną matką dla swoich dzieci, jaką ty chciałabyś mieć ... a uwierz, dzieci i ich miłość naprawdę czynią cuda z rodzicami, którzy potrafią kochać.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: spotkanie z matką po roku - ogromny ból w ser 16.09.11, 07:57
      Jeśli jest prawdą to co Pani opisała, nadzieja na zmianę mamy , jej życia i jej stosunku do Pani jest niewielka. Pani chciałaby mieć mamę idealną lub choćby "wystarczająco dobrą" i tęskni Pani za nią taką. Ale to nie jest , niestety, Pani realność. Pani mama jest nieodpowiedzialna , wroga wobec Pani, uzależniona i współuzależniona jednocześnie. Wyciągam takie wnioski wyłącznie na podstawie Pani opisu. Więc podczas spotkań z nią jest Pani rozczarowana i zraniona.
      Więc dużą pracą w terapii będzie dla Pani rozstanie się z tym nierealistycznym oczekiwaniem i swoim marzeniem o dobrej mamie. To bardzo trudne i przygnębiające. A dalej trzeba się pogodzić, że ma Pani taką a nie inną mamę. Wtedy ból będzie się powoli zmniejszał. Przynajmniej mam taką nadzieję. Mimo trudności, proszę nie przerywać terapii. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • margaretka248 Re: spotkanie z matką po roku - ogromny ból w ser 16.09.11, 21:18
        Trudności w terapii się pojawiają, czasami mam myśli związane z rezygnacją, jest to bardzo wyczerpujące, czasami jest lepiej, ale też gorzej, mam obniżone samopoczucie, nie mogę się skupić na prostych czynności i wydaje mi się ,że wpadam w depresje
        Mam nadzieje, że dotrwam
        • mama_myszkina Re: spotkanie z matką po roku - ogromny ból w ser 16.09.11, 22:31
          też tak miałam, to przechodzi. raz przerwałam terapię i potem żałowałam, po roku znów zaczęłam.
    • easyblue Re: spotkanie z matką po roku - ogromny ból w ser 16.09.11, 21:42
      Matka to niekoniecznie osoba, która urodziła. Matka to coś wiecej. Twoja nie zdała egzaminu i nie powinnaś z tego powodu mieć wyrzutów sumienia czy kompleksów. Wiele matek tak ma. Moja też nie zdała egzaminu:/ No ja przynajmniej dowiedziałam się o tym dośc późno.
      To, co teraz zrobisz i jak poradzisz sobie z odrzuceniem zależy WYŁĄCZNIE od Ciebie. Jesteś młodą, wartościową kobietą, która NIE MOŻE pozwolić na to, by zachowanie matki zrujnowało jej życie! Wiem, okrutnie boli. I bolec będzie jeszcze jakiś czas. Ale Ti i Twoja matka to dwie odrębne osoby. Ona ma wpływ na Ciebie TYLKO TYLE, ile jej na to pozwolisz. Jeżeli pozwolisz, by zrujnowała Twoje życie, będziesz mogła mieć pretensje tylko do Ciebie.

      >Mam poczucie winy, że nie potrafię przebaczyć
      Nie miej.
      Alkoholik to nie "normalny" człowiek. Jego myslenie i zachowanie zawsze determinowane jest przez alkohol lub jego brak.
      Twoja matka zrobiła rzecz najpotworniejszą, jaką matka może zrobić dziecku - pozwoliła na wykorzystywanie seksualne własnego dziecka - Ciebie. Tego NIGDY bym nie wybaczyła. Takich rzeczy się nie wybacza. Nieważne, z jakich powodów to zrobiła - zrobiła. Gdyby coś takiego zrobiła moja matka, NIGDY więcej by mnie na oczy nie zobaczyła. I nie mialabym wyrzutów sumienia, bo jak mozna miec wyrzuty sumienia wobec kogoś, kto tak potwornie nas krzywdził.
      Kobieto! Jesteś młoda i piękna, nie marnuj sobie życia i przestań żyć tym, co było. Patrz DO PRZODU! Nawet nie uświadamiasz sobie, jak jesteś silna!
      • margaretka248 Re: spotkanie z matką po roku - ogromny ból w ser 16.09.11, 22:14
        Nie jestem silna, jstem słaba i podatna na wpływy matki, nie odzywałam sie do niej rok, co prawda to ona pierwsza zadzwoniła, bo ja tego bym nie zrobiła napewno, za duży ból i poczucie krzywdy, żeby się odważyć taki krok zrobić. To matka chce ze mną kontakt, potrafi manipulować i wzbudzać litość.
        • mama_myszkina Re: spotkanie z matką po roku - ogromny ból w ser 16.09.11, 22:33
          margaretka248 napisała:

          > Nie jestem silna, jstem słaba i podatna na wpływy matki, nie odzywałam sie do n
          > iej rok, co prawda to ona pierwsza zadzwoniła, bo ja tego bym nie zrobiła napew
          > no, za duży ból i poczucie krzywdy, żeby się odważyć taki krok zrobić. To matka
          > chce ze mną kontakt, potrafi manipulować i wzbudzać litość.

          Własnie dlatego potrzebna Ci terapia.

          Tylko trzymaj sie z daleka od terapeutów, którzy będa Cię namawiać do przebaczenia za wszelką cenę (częste w poradniach o okreslonym światopoglądzie...). Przebaczenie może, ale nie musi się pojawić. Chodzi o to, aby Tobie było lżej.
        • easyblue Re: spotkanie z matką po roku - ogromny ból w ser 18.09.11, 14:06
          Jesteś silna:)
          Gdybyś taka nie była, matka manipulowała by Tobą cały czas, a Ty nie potrafiłabyś nie odzywać się do niej. Ona wie, że jak nie odlożysz słuchawki i będziesz sluchać, co do Ciebie mówi, może się jej uda Ciebie zwieść. Dlatego zawsze, gdy z nią będziesz rozmawiać, przypomnij sobie, ile zła Ci uczyniła. Mówi się - wybaczyć, ale nie zapomnieć. I tak staraj się robic - nie żywić nienawiści /na ile potrafisz/, ale NIGDY nie zapomnieć.
          Ja również dawałam się nabierać ojcu na piękne słówka. Potrafił być słodki jak sama lukrecja. I ja się na to łąpałam. Ale to się pewnego dnia skończyło. I ilekroć teraz zaczyna taką gadkę, ja momentalnie przypominam sobie jakim jest człowiekiem. I od razu trzeźwieję. Nie daję sie zwodzić, nie daję sobą manipulować. Uwierz - jesteś silniejsza, niż myślisz. O wiele silniejsza.
        • asia_i_p Re: spotkanie z matką po roku - ogromny ból w ser 21.09.11, 16:42
          Ale ty już widzisz, że to manipulacja - w tym jest źródło twojej siły. "Rozgryzłaś" już matkę intelektualnie, tylko serce wciąż nie może się z tym pogodzić.
          Zaufaj rozumowi w tym przypadku. Chroń przede wszystkim siebie, bo matce nie możesz pomóc.
    • domza2 Re: spotkanie z matką po roku - ogromny ból w ser 19.09.11, 22:58
      Wierzę , że Ci się uda - odciąć się od matki i fizycznie i emocjonalnie, ukończyć terapię, pomóc sobie. Strasznie Ci współczuję, Twój post wzruszył mnie bardzo, pewnie dlatego, że sama jestem już mamą... To niewyobrażalne, przez co musiałaś przejść i przez co przechodzisz, ale dokonałaś już czegoś bardzo ważnego -chodzisz na terapię. Terapia jest trudna. Trzeba przecież złamać na powrót nogę, która źle się zrosła, by potem mogła zrosnąć się dobrze i już nie boleć. Ale ja wierzę i WIDZĘ, że Ci się uda. Tego Ci z całego serca życzę!
    • immer.sonne Kochana Gosiu! 21.09.11, 17:07
      pamiętaj,ze jestem z Tobą.
      Dziękuję Ci za wsparcie,jestem już w 30tyg ciaży.
      Aska
      • margaretka248 Re:Droga Asieńko 21.09.11, 21:19
        Bardzo się cieszę, że u ciebie w porządku, przytulam mocno do serca twoje maleństwo, niech się zdrowo rozwija i przybywa na świat :)
        Dziękuje, że jesteś. Będę pamiętać o tobie i o twoim dzieciątku :)
        Z Bogiem
        • margaretka248 Re:Droga Asieńko 21.09.11, 21:26
          Dziękuje wszystkim za wszelką pomoc i wsparcie, Pozdrawiam serdecznie, trzymajcie się.
          Jeżeli chodzi o mamę to ją widzę w błędnym kole, obiecywała rozejść się z tym głupikiem, a ostatnio dowiedziałam się, że się pogodziła z nim jest jej dobrze.
          Nie chce sobie już robić nadziei, nie chcę czuć bólu. Czasami to jest silniejsze, ale muszę postanowić: jestem silna, nie lituje się nad matką pod żadanym względem, nie robie sobie nadziei. To jest postanawienie na dzień dzisijszy i na kolejne dni...mam nadzieje, że na zawsze.
          Mama jest zniszczona przez alkohol, jest ofiarą przemocy, ona się nie zmieni, jeżeli sama tego nie będzie chciała.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja