nie wiem co robić..

14.09.11, 22:43
Witam,
Kiedyś byłam już na tym forum z tym problemem. Ale do rzeczy ..Przez internet a konkretnie czaty, gg nie wiem co jeszcze rozpada mi się małżeństwo...chyba popełniłam wszystkie możliwe błędy próbując sobie z tym poradzić , od szczerej rozmowy, przez płacz awantury..skończyło się tak , że nic już na Nim nie robi wrażenia. Gdy podchodzę do kompa szybko kończy dialog, wszelkie próby rozmowy na spokojnie kończy stwierdzeniem:Nie będę na ten temat z Tobą rozmawiał.Totalny rozkład więzi...Jedynie co czuję do męża to wściekłość, że bliska osoba , może tak postępować perfidnie, wyrachowanie z premedytacją , ignorowaniem pełnym..I chyba ta wściekłość mnie trzyma , żeby się nie załamać...Tracę czas z tym człowiekiem, chyba powinnam poszukać sobie kogoś..tak szkoda mi czasu, gdy patrzę jak wyglądają nasze relacje ..a raczej ich brak...Przecież każdy zasługuje na szczęście, czyż nie tak?
    • joshima Re: nie wiem co robić.. 14.09.11, 22:46
      Ale tak właściwie to o co chodzi?
      • wkurzona69 Re: nie wiem co robić.. 14.09.11, 22:51
        Chodzi o to, że mąż codziennie po kilka godzin spędza przed kompem w garażu, utrzymując szczątkowy kontakt ze mną i synem. Każdy wieczór tak wygląda..każdy ...Już mu tłumaczyłam , że marnuje czas, że ucieka mu z przed nosa to co w życiu najważniejsze...
        • joshima Re: nie wiem co robić.. 15.09.11, 00:01
          wkurzona69 napisała:

          > Chodzi o to, że mąż codziennie po kilka godzin spędza przed kompem w garażu, ut
          > rzymując szczątkowy kontakt ze mną i synem.
          Albo jest uzależniony od komputera, albo z jakiegoś powodu ma Cię dość. W pierwszym wypadku nic nie zrobisz jak on nie będzie chciał. W drugim czeka Cię poważny rachunek sumienia i poważna rozmowa. Tyle, że nie może to być rozmowa tak jak to, prawdopodobnie, przebiegało dotychczas. Zakładam, że do tej pory było to raczej mówienie: 'bo Ty to..." a nie "martwię się... i brakuje mi...". Jeśli ciosałaś mu kołki na głowie i byłaś napastliwa to nie dziwię się, ze nie chce z Tobą gadać. Porozmawiaj z nim o tym czego Ci brakuje a nie o tym, że on siedzi przed komputerem.

          > .Już mu tłumaczyłam , że marnuje czas, że ucieka mu z przed nosa to co w życiu
          > najważniejsze...
          Tak własnie sądziłam. Nie mów mu o tym co on marnuje ale o tym co Ty tracisz a czego potrzebujesz. Mówienie o swoich potrzebach i oczekiwaniach daje lepsze rezultaty niż oskarżanie i pouczanie. Poczytaj trochę o porozumieniu bez przemocy.
    • mama_myszkina Re: nie wiem co robić.. 15.09.11, 16:59
      Internet, zwłaszcza potrale randkowe, czaty erotyczne i strony porno uzależniają tak samo jak alkohol czy inne używki.

      Proponuję zostawić meża w garażu i zacząć żyć swoim (ciekawym!) życiem. Albo zrozumie, że jego zachowanie jest droga do nikąd, albo niech spada.

      Jeśli miałby Cię dość, to od tego są szczere rozmowy. Z tego, co piszesz wynika, że miał już wielokrotnie okazję zakomunikować, jakie są przyczyny tego zachowania.

      Przestań się na nim koncentrowac, krzyczeć, łazić, robić awantury, bo to mu daje satysfakcję. Po prostu go OLEJ.

      A najlepiej weź syna i wyjedź gdzieś na weekend. Może mąż otrzexwieje jak zrozumie,że życie rodzinne toczy się obok niego. Synowi tez dobrze zrobi odskocznia od skłóconych rodziców. Tylko nie truj synowi o ojcu, bo celem wyjazdu nie jest formacja przymierza przeciwko ojcu tylko relaks.
      • verdana Re: nie wiem co robić.. 15.09.11, 17:19
        Ja stawiam raczej nie na uzaleznienie, ale na chęć izolacji. Wazne jest tu, ze siedzi w garażu, poza zasięgiem rodziny, a nie to, co w tym garażu robi.
        Dlatego na tym bym się skoncentrowała.
        • mama_myszkina Re: nie wiem co robić.. 15.09.11, 18:12
          Rzeczywiście, to jest symptomatyczne.

          Ale możliwe, że siedzi w garażu, żeby nikt mu nie zaglądał w monitor. Jedna osoba z mojej rodziny zachowywała się podobnie - najpierw był komputer w piwnicy, bo 'żona zrzędzi, dzeci hałasują i on potrzebuje spokoju'.

          Dziś leczy się z uzależnienia od cyberseksu.
          • wkurzona69 Re: nie wiem co robić.. 16.09.11, 23:18
            Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Ta sytuacja trwa już kilka lat, uwierzcie mi , że były próby szczerych rozmów, z których nic nie wynikało ...teraz już z Jego strony nie ma dobrej woli, ja już też nie próbuję ...Ale są takie wieczory, że puszczają mi nerwy i chciałabym się po prostu uwolnić ...Dzisiaj wrócił z dwudniowego szkolenia, przez ten czas nie dawał znaku życia..wrócił zamienił kilka słów i poszedł do "siebie".Smutne jest to , że czuję się lepiej gdy go nie ma ...

            Joshima napisała: Zakładam, że do tej pory było to raczej mówienie: 'bo Ty to..." a nie "martwię się... i brakuje mi...". Niestety było i martwię się, i nie daję sobie rady...odpowiedź : to twój problem..
            Nie idealizuję siebie , jestem trudną osobą, stawiam sobie wysoko poprzeczkę, nie cierpię hipokryzji...ale on o tym wie, bo pisaliśmy do siebie prze 3 lata zanim się spotkaliśmy...Czułam , że jest to wyjątkowy człowiek , pokrewna dusza...I najbardziej boli to, że przez swoje kłamstwa zniszczył zaufanie..Ale odnoszę wrażenie, że dla niego to nie ma już znaczenia, że kłamie, gdy pytam wprost. Przestałam go obchodzić i ....już nie zabiegam o to..Są jednak takie dni, że ogrania mnie złość bardziej na samą siebie, że ciągle to znoszę i jestem bezsilna...to okropne uczucie być zmuszaną do akceptacji czegoś, czego nie chce się zaakceptować.
            • mama_myszkina Re: nie wiem co robić.. 17.09.11, 02:26
              Jeśli masz pewność, że on się nie zmieni, to nie musisz akceptować tego status quo, ale ceną będzie rozstanie. Tak jak niektóre kobiety nie zaakceptują zdrady, choroby alkoholowej itp, a inne przeciwnie. To jest kwestia indywidualnego wyboru i wartości. Cokolwiek zrobisz, pomyśl o sobie i o tym, gdze chciałabyć być za np. 10 lat.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja