burana45
16.09.11, 18:13
Ten sam watek rozpoczelam na forum PSychologia ale postanowilam tu tez zapytac o Wasze zdanie ( wiec wybaczcie ten dubel) :
W skrócie , choc i tak chyab wyjdzie dłuuuuuuuuuuuuuuugi raport:
moj ( do niedawna) narzeczony ,osobinik dojrzały , powyzej 40-tki, z bagazem wielu niemilych doswiadczen zyciowych i rodzinnych( m.in kilka lat temu ciezki rozwód po niewiernosci jego żony, odciecie od uwielbianej córki) , ale z sukcesami zawodowymi , prestizem , stanowiskiem , atrakcyjny fizycznie facet. itp .Poznajemy sie ,wybucha wielka milość, z jego strony wrecz astronomiczna i obezwładniająca, pojawiają sie powazne plany ślubno-rodzinne, wspolne mieszkanie i ... niepokojące sygnały
- od pierwszej chwili jest zakochany we mnie miloscią obezwładniajacą, otwarcie przyznaje ze nie wyobraza sobie życia beze mnie, ze jestem jego ostatnia szansa na ulozenie sobei zycia, na normlany dom, dzieci i szczęście, za albo ja albo nikt, zapewnia ze spelni wszleki moje zachcianki i fanaberie byle bym tylko z nim była i za niego wyszła , bardzo chce miec ze mną dziecko, szczerze przynaje ze jest ode mnei UZALEŻNIONY ( wiem to groźne!)
- wciaz domaga sie potwierdzen ze jest jedynym mezczyzna w moim zyciu , ze nigdy go nie zostawie, nie odejde, na nikogo nie spojrze, wciaz domaga sie sie ode mnie potwierdzen o milosci i zaangazownaiu
- daje mi bardzo w duzo sensie emocjonalnym, po kilkadizsiat razy dziennie powtarza ze mnie kocha, wciaz dotyka i przytula, dba o rzeczy codzienne, pielegnuej w chorobie, załatwia nieosiągalne leki, przywozi odwozi , chce kazda chilwe dnia spedzac ze mną, godizne po wyjsciu do pracy juz teskni i chce wracac do mnie , wkrada sie w "łaski" mojej rodziny, itp niechetenie patzry na moje osobiste zycie rodzinno -towarzyskei ale nie zabrania go, wciaz móiw ze mu MNIE ZA MAŁO
- w sensie fizycznym domaga sie nieustannego dotyku i przytulania, moje 20 min w innym pomieszceniu traktuje jako brak milości, nawet czytajac ksiazke, piszac na kompie lub gotujac obiad powinnam co kilka minut go przytulac i całowac, poza domem tez miaalam go bez pzrerwy tzrymac za reke, w samochodize dotykac itp w seksie jest nienasycony , ja mam wysokei libido ale jego potzreby sa dla mnei nie do spełnienia, wciaz chce wiecej i jescze wiecej, po calej dobei spedzonej na figlach zaczyna od nowa, doamga sie wciaz wiecej i wiecej , ja nie wytrzymuje i zasłaniam sie zdrowiem. On czuje sie odepchniety i " ja go na pewno nie kocham", sytuacja staje sie napieta. Wkoncu odpuszczam i daje mu to czego on chce, nastepnego dnia od rana on chce dwa razy wiecej.
jego pzreszlosc? - ojciec opuscił rodzine gdy mój N. mial kilka lat, ojciec zawarl jeszcze potem kilka zwiazków małżenskich ale synami sie nie interesowł, zaw mój N. wychowywany pzrzez matke która obu synów wychowywała ostrym biciem i pruskim drylem w domu , jako dorosly czlwoiek skonfliktowanny z matka i rodzenstwem, zawiera małżenstwo które konczy sie niewiernoscia zony i jej nieslubnym dzieckiem , po rozowdzie N. ma depreche i próbe samobójczą, przez kilka lat odcina sie towarzysko i rodiznnie , zajmuje sie tylko pracą. PO kilku latach poznaje mnie i ... patrz pkt.1
w czym problem ?- w nie do znieisenia trudnych wahaniach emocjonalncyh , po tygodniach pelncych czułości i miłości drobny pretekst wystarczy by zarzucic mi brak uczuc i brak "opiekowania sie nim", okazuej sie ze nie ma mnie tyle ile on potzrebuje a potrzebuje coraz wiecej, fizycznie i psychicznie ma z dnia na dzien coraz wieksze potzreby. 2 dni takich zarzutwów skutkują deczyzja o jego odejsciu z powodu "braku milosci ode mnie". a ze beze mnie nie ma dla niego zycia to to zycie zakończy. OCzywiscie wpdam w panike i go zatzrymuje. NAstepne tygodnie sielanki , wyjazd na urlop i .. to samo , źle spojrzałąm , cos fuknełam a to znaczy z e go niekocham , na pewno kocham swego ex-a wiec N. odchdozi ode mnie w srodku nocy ,, przez kilka godzin robi cyrk z wyprowadzniem sie z hotelu, zatzraskiwanem drzwi, siedzieniem kilka godizn na deszczu zeby stwierdzic ze odchdodzi ode mnie a skoro bez mnie nie ma dla niego życia to ..woda blisko ! TAk wiem , to szantaz emocjonalny ale choelrnie sie o niego boje ( w koncu juz raz próbwoał) zatrzymuej , płacze , błagam , wpadam w histerie. Wraca.Pzreprasza , obsypuej preznetami na przeprosiny.
w domu , po takich ekscesach jestem przygnebiona , pzrze kilka dnie nie mam ochoty na intymnosc - N. oduwa sie ode mnie , uznaje z juz go przestalam kochac, pakuje sie i odchodzi -wraca za kilka godzin. JA ledow zyje w takeij hustawce.
No i finał - po tych wszystkich przedsatwieniach uspokoilismy sie , pogdoizlilsmy , obiecal ze pojdzie do psychologa upokoic emocje, ja ze mu posiwece jeszce wiecej uwagi skoro jej potzrebuje , on zabiera mnie na druga czesc urliopu do jego rodzinengo miasta gdzie ( jak sie okazuje na miejscu ) mamy ustalic i zamówc szcególy dot. slubu. Prosze by tego nie robil bo nei jestem gotowa po ty co przezylam. I tu dochdozi do erupcji na skale swiatową , odchodiz ode mnie ( skoro nie chcę za niego wyjsc ) a skoro odchodzi to ze soba oczywiscie konczy, ( rzeka blisko) wlacza w to swoja matke ktora blaga mnie bym go uspokoila bo tym razem on naprwde sobei cos zrobi. JA nie wytrzymuje , wybucham , on po alkoholu wyrzuca mnei z hotelu , wyjezdzama z miasta , po kilku godzianch i przemysleniach wracam ( bo napewno zaregowalam zbyt impulsywnie) . PO POwrocie wita mnie szydząc i dziwic sie ze wróciłam .
Nie wytzrymuje , wyjezdzam jzu na dobre mówiąc oddchdze od neigo , on dzwoni ze skoro odeszłam to dla niego nie ma zycia, pisze list pozegnalny , dysponuej sowim majatkeim a to wszytko przeze mnie. Dzwoni jego matka , blaga mnie bym schowala dume do kieszeni i ostatni raz wrócila bo tym razem ON spelni swoja grozbe.
CHolera , spelniam prosbe starszej schorowanej niepełnosprawnej kobiety i wracam po kilku godzinach zeby go pilnowac - a on jest jzu w zimnej histerii, z calkowitym spokojem i lodem w oczach wyganai mnie z hotelu,( skoro odeszlam to po co wracam) drze swoje dokumenty, rzeczy dysponuje rozdac i OBIECUJE mi tym razem NA PEWNO ze soba skonczyc, mówi ze mnie kocha i nienawwidzi zarazem i pzrzez mnie to wszystko . JA juz zpelnie rozwalam sie psychicznie, prosze go i blagam zeby poszedl do lekarza , wzial jakeis leki,groze policją, pogotowiem z Tworek. On wzrusza ramionami,spokojnie wyrzuca mnie z pokoju i znika w miescie. JA sie zalamuje. UCiekam z hotelu , wpadam w histerie, nie wiem czy dzwonic na policje czy do szpitali , durnieję zupełnie. W koncu posatwiam po nocy wrócic kilkaset km do mojego miasta. Robie to , po drodze mam kilkadziesiat polaczen tel. od niego i jego matki, mase smsów z blaganaiami pzrebaczenia, nie reaguję.
Ale ja kamienieję , wracam do domu , - on juz czeka pod moim oknem , tlumaczy ze maial zalamnei nerwowe z powodu kłoporów w pracy , obiecuje leczenie, poprawe , ze juz nigdy wiecej, ze beze mnie nie ma dlan niego zadnej szansy , jzu inego zycia , ze kocha mnie nieprzytomnie i przez to to wszystko itp.
Ale ja juz jestem kamieniem - zmienialam zamki, spakowalam rzeczy jego. JUz odeszlam na inną planete.
On wciaz prosi o druga szansę ( drugą ? dwunasta chyba) . NIe dam mu jej. CHoelra musze sie tzrymac .CHyab sama poiwnanm isc do psychatry -
czy to cos w jego wykonaniu to jakas toskyczna neurotyczna milosc , czy ten czlowiek znecał sie nademna za swoje popaprane zycie ( tu ukłony dla odpowiedzialnych rodizców !!!!!!!!) czy to zwykły psychiczny sadysta ? na codzien nromalny atrakcyjny facet , na stanowisku , ponoc gardzacy innymi kobietami, fizycznej krzywdy mi nie zrobil zadnej ale psychicznie mnei wykonczyl.
Pytanie w tytyule wątku jest retoryczne ale jak na cos takeigo reagować? pomagac w leczniu ? wpsierac? olać?