Czy ratowac ten zwiazek?

17.09.11, 13:17
Witam opowiem w skrocie moja meczarnie ktora trwa od czasu zajscia w ciaze.Wiec jestem z facetem4lata gdy zaszlam w ciaze zaczelo sie jego matka gdy sie dowiedziala wpadla w furie ze ona nie chce tego dziecka jej syn musi dawac bo ona nie ma plakalam jak glupia tak bylo mi przykro gdy uslyszalam takie slowa.Zrobilismy remoncik maly u mnie i moj zamieszkal u mnie z moja mama i bratem na zakup mieszkania nie bylo nas wtedy stac probowalam odczepic sie od tej rodziny nawet w ciazy nikt od niego z rodziny nie zapytal jak sie czuje mimo ze dodatkowo chodzilam z nowotworem jajnika.Niestety moj facet potrafil zostawic mnie po malej nawet sprzeczce jechac do matki i kolegow przez tydzien czasu potrafil milczec.Myslalam ze zmieni sie sytuacja kiedy urodze synka ale niestety nadal byly codzienne telefony od kolegow spotykania i jezdzenie do mamusi ktora odrazu zmienila zdanie co do naszego synka podejrzewam ze powodem bylo to ze moj zaczal dawac jej jakies pieniadze.Nie ukladalo nam sie strasznie ja ciagle obowiazki a on latal jak wolny ptak wiec postanowilam zeby wyprowadzil sie od nas na jakis czas i przemyslal pare rzeczy ale niestety widac ze mu bardzo taki uklad podpasowal kiedy mamusia bardzo sie ucieszyla ze wrocil do niej jak sam to podkreslil spotykania z kolegami do 2w nocy spanie do poludnia to jego zycie i tak jest do tej pory.Myslalam ze zmieni zdanie i bedzie chcial wrocic do nas jak najszybciej ale trwa to od czerwca i co widze jest mu tak dobrze nawet mala sprzeczka miedzy nami a przez tydzien nawet nie zapyta o dziecko podpisalam z nim umowe na dobrowolne lozenie alimentow na kwote450 przy jego dochodach3tys miesiecznie ale niestety ostatnio nie wywiazal sie z umowy stwierdzil ze nie ma pieniedzy bo musi zrobic oplaty dac mamie za mieszkanie i ze on pieniedzy mi nie da tylko kupi dziecku co trzeba.Pozatym myslelismy kupic mieszkanie chcialam zeby bylz z nami sam na sam i ratowac ten zwiazek ale niestety znalazlam okazje mieszkania ale on stanowczo odmowil bo to nie dzielnica w ktorej mieszka jego matka i koledzy on chce isc tylko tam szuka byle jakich pretekstow ale wiem ze zalezy mu na bliskim kontakcie z mama i kolegami a sam stwierdzil ze chce od mojej mamy mnie odciagnac.A kiedy pojechalam po synka do jego matki zaczela sie wtracac zebysmy zamieszkali na tym osiedlu jak wyrazilam odmienne zdanie wiec moj facet stanal oczywiscie po stronie matki zaczela sie wtracac po co nam potrzebny fotograf na chrzciny mojego i zaczela szykowac kolacyjki do pracy mojemu myslalam ze strzeli mnie szlak czuje ze jego matka odpowiedznio nastawia mojego faceta i wchodzi z butami w nasz zwiazek a moj facet tego nie widzi ja zawsze jestem zla a matka co by nie zrobila to zawsze jest super.Pozatym uwazam ze jego matka powinna wprost wyrazic swoje zdanie zeby wracal do nas ale ona jest ogromnie szczesliwa ze ma syna u boku wiec to chyba cos nie tak.Chcialabym ratowac ten zwiazek ale to chyba nie ma sensu w kolo koledzy mamusia a my z synkiem na koncu.Myslalam zalozyc sprawe o alimenty i dac sobie spokoj jak myslicie co robic?Jestem w blednym kole i nie wiem jak z tego wyjsc
    • konwalka Re: Czy ratowac ten zwiazek? 17.09.11, 14:45
      nie ratować
      podac o alimenty jak najszybciej
      jesli jestescie małżenstwem, to uniewaznic slub (argument o niechęci do zamieszkania w innej dzielnicy niz mama powinien wystarczyc)
      trzymac sie jakoś
      pisać (na przyszłość) z uzyciem znaków interpunkcyjnych, ze szczególnym uwzglednieniem przcinków
      wzburzenie i "szybko pisałam" nie wykluczają takiego czegoś jak stawianie tu i tam i tego i owego, a moga pomoc zrozumiec tekst czytającemu
      pozdrawiam
    • demonsbaby co do alimentacji 17.09.11, 15:09
      1. takie zobowiązanie ma wartość sądową ... ale ale, ojciec nie zarabia mało - pisz pozew.
      przykładowo
      2. uzyskanie alimentów na czas gwarantuje prawomocny wyrok i komornik.
      3. sposób obliczenia wysokości alimentów (żadne i nie musi być pół / pół - to element wyjściowy do dyskusji w sądzie) - może być taki:patrz punkt 2

      Odpuść sobie tak odpowiedzialnego ojca i partnera - nie dorósł do tematu. Dziecko to nie zabawka, a unikanie łożenia na rzecz utrzymania potomstwa - to nic innego jak uprawianie debiliady... stąd sąd szybciutko go naprostuje.
      • verdana Re: co do alimentacji 17.09.11, 15:19
        Zaraz, napisałąś, ze chodziłąś z nowotworem jajnika. Cóż, to powazna choroba. Jakie sa rokowania? Bo od tego jednak sporo zależy.
        • agulaa29 Re: co do alimentacji 17.09.11, 16:20
          Na szczescie okazal sie niezlosliwy ale czeste kontrole musze miec wykonywane.No niestety moj facet zbytnio sie tym nie przejmuje i nie przejmowal.Dziekuje Wam za rady.Jednak moje zamiary potwierdziliscie a ja czuje sie silniejsza i wiem za nie mam co zalowac.Bo meczylabym sie cale zycie i niepotrzebnie zeby dziecko na tym cierpialo.
    • marzeka1 Re: Czy ratowac ten zwiazek? 17.09.11, 15:18
      Nie ratować, bo nie ma czego. Zadbaj o alimenty.Wdepnąć w kredyt z takim facetem, to jeszcze większy kanał niż ten, w ktorym się znalazłaś.
    • mama_myszkina Re: Czy ratowac ten zwiazek? 17.09.11, 17:25
      Zdecydowanie odciąć się emocjonalnie od tego pana. Na początku będzie trudno, ale wierz mi, są lepsi od niego, więc po co marnować życie z nim?

      I skorzystaj koniecznie z porady prawnej odnośnie sądowego uregulowania alimentów i widzeń ojca z dzieckiem. To może znacznie ułatwić Ci życie w przyszłosci, bo widze, że matka tego gości jest nastawiona militarnie a synuś wpatrzony w mamunię, więc sądowe uregulowanie spraw finansowych i widzeń znacznie ukróci ich możliwości zatruwania Ci życia w przyszłosci.

      W Biurze Porad Obywatelskich są porady prawne za darmo, może jest takie w Twojej okolicy?
      • penelopa40 Re: Czy ratowac ten zwiazek? 22.09.11, 14:47
        ale jaki związek?
        tu nie ma żadnego związku!
        pożegnać się z panem, złożyć o alimenty, i uregulowanie kontaktów z ojcem dziecka... Boże broń wspólnych kredytów i mieszkań...
        to jakiś lekkoduch niedorosły do związku i dzieci i w dodatku uzależniony od mamusi... nad czym ty się jeszcze zastanawiasz kobieto!
        • fioletowetulipany Re: Czy ratowac ten zwiazek? 23.09.11, 13:30
          penelopa40 napisała:

          > ale jaki związek?

          dokładnie to samo chciałam napisać.
          Nie ma mowy tu o jakimkolwiek związku, a już na pewno nie o zdrowej, normalnej relacji.
          Nie mieszkacie razem, On nawet do tego nie dąży, nie tworzycie rodziny. Pan jest podporządkowany matce, mimo że sytuacja finansowa pozwala mu na samodzielne życie i stworzenie rodziny z Tobą. Ty też nie wydajesz mi się zbyt dojrzała, ale nie będą to się wgłębiać.
          To co powinnaś moim zdaniem zrobić, to:
          1. Odciąć się od Pana, wcześniej ustalić jego kontakty z dzieckiem. Pamiętaj, dziecka od ojca nie odcinasz!!! Chyba, że On sam się odetnie, ale na to już wpływu nie masz.
          2. Wnieść sprawę do sądu o alimenty.
          3. Przy najbliższej okazji dać "babuni" do zrozumienia, że o życiu swoim i Twojego dziecka decydujesz Ty jako jego matka.
    • izabelllla24 Re: Czy ratowac ten zwiazek? 18.09.11, 20:03
      To czub, nie ratować. On jest strasznie niedojrzały i tyle. Tylko mnie dziwi, ze przez tyle lat nie mogliście sięwyczuć, poznać...
    • kropeczka455 Re: Czy ratowac ten zwiazek? 25.09.11, 17:27
      agulaa29 napisała:
      >odczepic sie od tej rodziny nawet w ciazy nikt od niego z rodziny nie zapytal jak sie >czuje mimo ze dodatkowo chodzilam z nowotworem jajnika.

      >Chcialabym ratowac ten zwiazek ale
      > to chyba nie ma sensu w kolo koledzy mamusia a my z synkiem na koncu

      Myślisz o ratowaniu związku a Tylko jednym słowem wspomniałaś o nowotworze. Skup sie najpierw na swoim zdrowiu.
      Chyba że choroba go zaszantażowałaś dlatego facet totalnie Cię olewa!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja