OPieka nad dzieckiem-dylemat-pomóżcie...

21.09.11, 18:51
Pracuję w domu, mam wolny zawód. Jestem w miarę dyspozycyjna.
Czasem zdarza się tak, że kuzynka męża,mieszkająca niedaleko przywozi swoją córeczkę(lat 2) do swoich rodziców, którzy mieszkają w domu przy naszej działce, po sąsiedzku.
Rodzice dziecka pracują przez cały dzień(oboje)-od 9 co 18,20. Dziecko jest albo u jednych, albo u drugich dziadków. I czasem bardzo chce przyjść do nas. Matka przywozi ją do nas, bawimy się, chodzimy na spacery,spędzamy dobrze czas. Czasami matka dzwoni do mnie i pyta, czy mogę się zaopiekować jej córeczką, bo np teściów(czyli cioci i wujka zza płotu) nie ma w domu, albo np wrócą później itp, , czy teściów nie ma... Są to może dwie, może trzy godziny , kiedyś ok 5. Jeśli tylko mam czas, chętnie się nią opiekuję, bawimy się, jest słodka, choć rodzice wychowują jaj w pełnym luzie -czyli wszystko może, nie ma żadnych zakazów(np wolno jej do woli jeść czekoladę, chipsy, pić napoje gazowane-ma 2 lata!!), wolno jej rzucać przedmiotami(zepsuła kilka modeli telefonów rodziców, dziadków, potłukła kubki, talerze).... Ale tu dylemat-ja nie pozwalam na takie zachowanie i u mnie jest spokojna.
Do rzeczy.
Otóż matka przywozi ją i odbiera BEZ SŁOWA. Nie przyjaźnimy się, to kuzynka męża, nie lubię jej zbytnio, choć córeczka jest słodka i kochana. Matka mówi do Wiki-podziękuj cioci-mała nie potrafi oczywiście jeszcze mówić( w domku stale TV włączony, zero rozmów, zero tokowania z dzieckiem-rodzice wręcz nas namawiali do włączenia jej bajek, bo "się uspokoi") i nie mówi "dziękuje". Mnie to męczy.
Dziś ojciec przywiózł mała do mnie na dwie godzinki, Byłam juz po pracy, poszłyśmy na plac zabaw, za karuzele, pozbierałyśmy liście.(O ile ojciec, z którym mem lepszy kontakt zawsze ładnie prosi o pomoc, i za nią dziękuje, o tyle matka matce nigdy to się nie zdarzyło.Męczy mnie, bo do licha jednak to jest opieka i mimo iz bardzo lubię tę dziewczyneczkę, nie mogę znieść, gdy ktoś lekce sobie waży moją pomoc.
POlećcie, jak i co jej powiedzieć, by po pierwsze-nie zaprzestała jej przywozić, bo mnie cieszą je wizyty(mam synka, już dużego i taka malutka dziewczynka i mnie i męzowi sprawia wiele radości i uciechy), ale by tez doceniła to, że ja jednak zajmuję się jej dzieckiem, bo chcę, a nie bo ona tego chce.
Nie chcę się z nią bardzo pokłócić, a jest to osoba bardzo spięta i zdystansowana(niezbyt się lubimy),m ja natomiast jestem żywiołowa i zarazem ekscentryczna.
    • noname2002 Re: OPieka nad dzieckiem-dylemat-pomóżcie... 21.09.11, 19:26
      Skoro opieka nad dziewczynką sprawia Ci przyjemność, to nie rozumiem w czym problem?
      Pewnie, że żona kuzyna powinna pytać czy możesz się nią zająć i podziękować, ale dorosłej osoby raczej nie wychowasz, więc daj sobie spokój, po co się tym przejmować.
    • blue_romka Re: OPieka nad dzieckiem-dylemat-pomóżcie... 21.09.11, 20:57
      Nic nie mówić. Po pierwsze, prawdopodobnie nie obejdzie się bez obrazy, a piszesz, że tego chcesz uniknąć. Po drugie nie wychowasz dorosłej kobiety. Po trzecie- widocznie ona nie widzi w swoim zachowaniu nic niestosownego, więc załóżmy że przyjmie Twoją uwagę i nawet zacznie się stosować- to naprawdę zależy Ci na wymuszonym, nieszczerym podziękowaniu? Po czwarte jeśli zajmowanie się tym dzieckiem sprawia Ci przyjemność a i dziecku wychodzi na dobre, to po prostu ciesz się tym wspólnym czasem nie zważając na matkę.
      • bellagnos Re: OPieka nad dzieckiem-dylemat-pomóżcie... 21.09.11, 22:57
        To co piszesz jest bardzo smutne dla dziecka, ono już jest biedne, bo nie ma tak naprawdę rodziców, oni mają dziecko ale nie są z nim, nie wychowują, nie wskazują właściwej drogi dlatego z tego co piszesz ,jesteś jedyną szansą dla tego dziecka, spełniasz rolę wychowawczą i mam nadzieje, że dziecko jak podrośnie podziękuję Ci samo. Grunt to spotkać na swojej drodze dobrego człowieka i czasem niesprzyjające warunki stają się mniej istotne.
        • rangtington Re: OPieka nad dzieckiem-dylemat-pomóżcie... 21.09.11, 23:17
          dziękuję Wam , dziewczyny, za odpowiedzi.
          Zastanowiłam się trochę nad samym poczynaniem moim. Jest we mnie niedosyt tego,że jednak właśnie Wika jest dzieckiem, które zostało jakby to napisac delikatnie, stworzone "na pokaz". teraz panuje taki model lansowany społecznie-świetna praca, dom, dwa auta, pies,i na koniec dziecko... Tak jest właśnie u nich.Może mam tez porównanie do naszego modelu wychowania, wszystkiego się dorabialiśmy mając już dziecko i mieliśmy/mamy ciężej,bo nie mam rodziców, którzy by w jakiś sposób chcieli pomagać, a mój mąż tym bardziej, natomiast w dziecku po prostu widziałam dziecko,i daliśmy mu życie po to , by czerpać miłość i radość z tego życia. Jestem młoda, mam poczucie, ze wychowuję syna w wartościach i dla świata, a nie jako pieska salonowego którego po pracy, w godzinach wieczornych wezmę, jak rodzice biorą Wikę, do galerii handlowej, by "spędzić z nią czas"...
          Trochę jest we mnie potępienia dla takiego , teraz modnego, stylu życia. Bo widzę, że mała tęskni za rodzicami, widzę i słyszę-np wczoraj, płakała tak bardzo będąc u swoich dziadków"tata,tata"... A z drugiej strony staram się też czerpać przyjemność z bycia z nią.
          Ale dla mnie, matki ze stażem lat 10-to karygodne, by ciotka brała dziecko do lasu potarzać się w liściach, czytała bajeczki(tu potężny problem-brak totalny koncentracji...), uczyła układać klocki.. Dziadkowie dosyć starzy, nie zapewniają dziecku ruchu(zawsze wózek) tyle, ile potrzeba, a z kolei drudzy zapewniają,ale jednak są mniej dyspozycyjni-i mała jest wtedy u nas.
          Ja sama odczuwam gorycz, bo do końca nie wiem, nie potrafię sprecyzować o co mi chodzi. czuję niedosyt po wizycie jej matki.Podejrzewam problemy małżeńskie, ale z drugiej strony nie znam ich na tyle, by to wiedzieć , oni się nie zbliżają, może ojciec tak, ale jest to typ wesołka-zupełnie inny, niż jego żona. No i dziecko bardziej jednak lgnie do ojca...A ojciec, gdy ją przywozi-zawsze jest uprzejmy, ugrzeczniony i właśnie może i on rekompensuje "te" niedostatki , które ja widzę w matce?
          Sama nie wiem...
          Może mężowi, jako kuzynowi-będzie łatwiej z nią trochę pogadać. Mąż uważa,że ona jest zazdrosna o kontakt, który mam z małą. Choć nie jest to długi okres czasu-świetnie się razem bawimy, poza tym mała mnie słucha :) a jej nie-ja jestem bardzo konsekwentna, ona chyba, by wynagrodzić córce brak matki podczas dnia-pozwala na wszystko absolutnie-potem cała rodzina albo z tym walczy, albo pozwala na wszystko również...
          Piszcie.
          • demonsbaby skoro ... 22.09.11, 00:33
            skoro twierdzisz, że to "dorobkiewiczowie" - mogli sobie darować potomstwo...
            oczekujesz od forumowiczów pochwały za swój trud i wkład włożony w wychowanie dziecka? Postawa jaką się wykazujesz wobec małej jest chwalebna. Czy nie wystarczy tobie satysfakcja z tego, że dziecko jest do ciebie przywiązane i najwyraźniej czuje się dobrze w twoim otoczeniu?
            Nie byłabym jednak pewna, czy przez matkę dziewczynki w stosunku do ciebie przemawia pogarda czy raczej niezręczność. Obie do siebie nie pałacie miłością, a kielich goryczy przelewa wzajemna niechęć. Nie sądzę, żeby kobieta nie doceniała twojej opieki nad swoją córką. To, że oboje rodzice dziecka zdradzają objawy nieudolności wychowawczej - odbije się na nich w przyszłości. Możliwe, że nadrobisz z kolei ty wszelkie braki u małej - pedagogiczne również...
            Nie radzę podejmować się uzmysławiania matce jej błędów wychowawczych i nauki savoir-vivre`u - przy takich waszych wzajemnych relacjach zaowocuje to tylko ucięciem kontaktów. Za rok dziecko pewnie i tak pójdzie do przedszkola, więc wcześniej czy później jeden z drugim mądrym pedagogiem rozmowę dyscyplinującą rodzica przeprowadzi.
            Skoro ojciec należy do grona, które ciebie traktuje normalnie, podeślij mu kilka linków odnośnie szkodliwości diety u dziecka - ze złuszczaniem wątroby włącznie. Daj mu znać, że np. po przyjściu małej do was / ciebie jest problem z wypróżnianiem (np. tytułem chipsów) i jest nadpobudliwa (np. cukier) przez dłuższy czas, dentystą też postrasz i próchnicą zębów.
            A między wierszami rzuć czy są może zainteresowani postępami dziecka - i tu podziel się uwagami np. brakuje jej czytania, brakuje jej rodziców, itd. Może nie odbiorą tego jako atak na siebie, a przynajmniej mam nadzieję, że ojciec - nie odbierze.
            • rangtington Re: skoro ... 22.09.11, 00:51
              Ha! Delikatne rozmowy o próchnicy juz były(Wika ma 4 dziury w zebach dolnych, co do górnych-nie wiem :/), ma szczoteczke u nas w domu i czasem udaje się zeby wyszczotkowac, lecz ona tego nie potrafi, a je ciągle, więc praktycznie nominalnośc mycia-umyka. W domu ta sama szczoteczka, którą dostała od nas w dniu wyżęcia się pierwszego zeba :)
              Co do dorobkiewiczostwa-może tak jest , jak piszesz. Mnie tu pierwszy raz przyszło ich ocenić, więc napisałam to, co przyszło mi na myśl pierwsze. Też się zastanawiam , po co dziecko do takiego układu, ale jest i jest fajne :)
              Co do postępów-mała u nas rysuje, maluje, bawimy się. Ja przechowuję pierwsze obrazki mojego synka do tej pory. Jej obrazki też. Wiecie, smutno nam było i dziwnie, gdy matka po nią przyszła i córeczka biegnie do niej pokazać własnoręcznie narysowaną buzię(uważam, że jak na dwulatkę narysowanie kółka, oczek i usmiechu to bardzo dużo) -chwali, a matka odkłada obrazek na NASZ STÓŁ i mówi"tak, tak, ładne" i zabiera dziecko ZOSTAWIAJĄC OBRAZEK U NAS !!!!
              Co mnie zdziwiło, to postawa ojca, którego zawsze uważałam za słabszego mentalnie w tej parze-to on hamuje (właściwie próbuje hamować) pozwalanie jedzenia słodyczy czy fast foodów, a matka jest osobą, która pozwala. Podczas naszej wizyty w ich domu miała miejsce zaskakująca wymiana zdan między rodzicami-oj-ona nie może juz jeść tych chipsów(zjadła powiedzmy 3), a matka-ona może, nic jej nie będzie. Mała zjadła CAŁĄ miskę chipsów, a nasz duży syn patrzył na to ze zgrozą, zagryzła lizaczkiem(mama) i dostała sałatkę plus kanapkę, bo byliśmy zaproszeni na kolację ....
              demonsbaby napisała:
              To, że oboje rodzice dziecka zdradzają objawy n
              > ieudolności wychowawczej - odbije się na nich w przyszłości. Możliwe, że nadrob
              > isz z kolei ty wszelkie braki u małej - pedagogiczne również...
              > Nie radzę podejmować się uzmysławiania matce jej błędów wychowawczych i nauki s
              > avoir-vivre`u - przy takich waszych wzajemnych relacjach zaowocuje to tylko uci
              > ęciem kontaktów. Za rok dziecko pewnie i tak pójdzie do przedszkola, więc wcześ
              > niej czy później jeden z drugim mądrym pedagogiem rozmowę dyscyplinującą rodzic
              > a przeprowadzi.

              Masz rację. Pohamuję się . Choć trudno mi. Jest mi tej malutkiej zwyczajnie żal.A z drugiej strony denerwują mnie juz jej zachowania, które przeciez powstały w wyniku podrzucania jej od jednych do drugich opiekunów. To takie smutne ;(
              I z trzeciej strony-jest jednak zbyt krótko u mnie, by mogła "coś" zrobić, bym mogła TRWALE wpłynąc na jej proces wychowawczy, czy myślowy. Przecież w ciągu kilku okazjonalnych godzin tygodniowo nie zaprzestanie nagle uwielbiac oglądania MTV, a nie polubi czytania z ciocią książeczek.... Staram się, chcę, ale...

              Dzięki za to, co napisałaś o niezręczności matki-nie pomyślałam o tym. Ona zupełnie inaczej zachowuje się w stosunku do mojego męża, a swojego kuzyna,zupełnie... Ja mam wrażenie, że to ona łaskę mi robi, gdy z nią "ledwo rozmawiam", a tymczasem może to faktycznie być zażenowanie...

              Dzięki :)
          • mama_myszkina Re: OPieka nad dzieckiem-dylemat-pomóżcie... 22.09.11, 01:22
            Ja tam myślę, że dla dobra tej dziewczynki powinnaś trzymać buzię w ciup i się z nią dalej widywac. Kiedyś sama Ci za to podziękuje, a jeśli teraz zrobisz aferę, to jest szansa, że Jaśniepaństwo się obrażą i już więcej Wika czy Wiki do Ciebie nie przyjdzie.

            Myślę, że to ważne, żeby w życiu tej dziewczynki był ktoś, komu ufa i kto prezentuje inny sposób bycia, wychowania, wartości niż jej rodzice. Oczywiscie bez rywalizacji, ale to moze być ważne.
            • verdana Re: OPieka nad dzieckiem-dylemat-pomóżcie... 22.09.11, 08:59
              Współczuję, jesteś na pewno w trudnej sytuacji. Ale ja zastanawiam się jeszcze nad jedną sprawą. Jak to widzisz perspektywicznie? Jak dlugo dziecko będzie do Ciebie przychodziło? Problem w tym, ze w kazdej chwili możesz przestać ją widywać. Poki ma dwa lata, to nie jest wielki problem - dla Ciebie, być moze, dla dziecka mniejszy. Ale za dwa-trzy lata, gdy dziecko przywiąże się do Ciebie, moze ciężko przezyc "porzucenie". I bedzie coraz trudniej z innymi metodami wychowawczymi - dziecko będzie kompletnie zdezorientowane.
              Ja bym jednak pogadała z ojcem i o perspektywach i o metodach.
          • mamameg Re: OPieka nad dzieckiem-dylemat-pomóżcie... 22.09.11, 09:12
            "jednak właśnie Wika jest dzieckiem, które zostało jakby to napisac delikatni
            > e, stworzone "na pokaz". teraz panuje taki model lansowany społecznie-świetna p
            > raca, dom, dwa auta, pies,i na koniec dziecko... Tak jest właśnie u nich.Może m
            > am tez porównanie do naszego modelu wychowania, wszystkiego się dorabialiśmy ma
            > jąc już dziecko i mieliśmy/mamy ciężej,bo nie mam rodziców, którzy by w jakiś s
            > posób chcieli pomagać, a mój mąż tym bardziej, natomiast w dziecku po prostu wi
            > działam dziecko,i daliśmy mu życie po to , by czerpać miłość i radość z tego ży
            > cia."
            No tak ale skąd Ty o tym wiesz? To, że ktoś się nieudolnie zajmuje swoim dzieckiem nie znaczy, że go nie chciał i nie kocha.
            I czy faktycznie chodzi Ci o dobro dziecka czy raczej o wykazanie kto się lepiej zajmuje dziećmi i czyj styl życia jest lepszy? Bo mnie tu zalatuje jakimś takim wywyższaniem się-ja to tak chciałam dziecka i obdarzałam miłością a kuzyni to tylko na pokaz je zrobili, ja to taka szalona ekscentryczna jestem a kuzynka taka zahamowana, nawet porozmawiać nie umie(a może zwyczajnie Cię nie lubi a z Twojej pomocy jest zmuszona korzystać?)
            • mama_myszkina Re: OPieka nad dzieckiem-dylemat-pomóżcie... 22.09.11, 15:20
              Ja tam myślę, że Autorka szczerze się martwi. Przecież spędza z tą dziewczyną dużo czasu.

              Co do nieudolności wychowawczej, to naprawde nie trzeba być Alfa i Omega żeby wiedzieć, ze nadmiar słodyczy i chipsów przyczynia się do rozwoju raka (cukry i akryloamid). Jeśli ktoś aż tak nie przejmuje się zdrowiem swojego dziecka, to naprawdę ociera się to o zaniedbanie.

              psychotrop.info/viewtopic.php?t=426
            • demonsbaby chwila... 22.09.11, 18:45
              czyli: wzorowy rodzic nie konsultuje ubytków w ząbkach dziecka ze stomatologiem, a przy tym poi colą i karmi chipsami 2 latka - bo to normalne. Nie to nie jest normalne. W drugą stronę przegięcie też nie - kiedy przerzuca się dziecko namiętnie na płatki śniadaniowe i fruktozę zamiast cukru (o dziwo!) - miałam okazję się przekonać na konsultacji biochemicznej z własnym dzieckiem. Coraz więcej dzieci cierpi na schorzenia wątroby, a "plagą" jest w ostatnich latach złuszczanie wątroby.
              Umiar jest wskazany i zachowany dobowy rytm dziecka. Brak rodzica i nadrabianie telewizją - czytanie bajek czy pojenie / żywienie rewelacjami - z pewnością do zachowań umiarkowanych nie jest zaliczany.
              • mamameg Re: chwila... 22.09.11, 19:35
                Ale ja się zgadzam, że tak się dziecka nie powinno żywić bo to niezdrowe(chociaż nie słyszałam o złuszczaniu się wątroby, bardziej martwiłabym się, że dziecko nie dostaje wszystkiego co potrzebne do budowy młodego organizmu, tylko "śmieci", no i próchnicą i potencjalną nadwagą).
                Tyle, że niekoniecznie musi to oznaczać brak miłości i to, że mają dziecko, bo tak wypada w pewnym wieku.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja