tofifi20
03.10.11, 14:12
Sytuacja w sumie długa do opisania ale postaram się wymienić najważniejsze fakty.
Dziecko ma 2 lata, jest do mnie bardzo przywiązane. Nie można się dziwić, ponieważ przez większość dnia tylko ja się nim zajmuje. Nie pracuję, więc poświęcam czas na dziecko i dom. Oczywiście codziennie w czasie spacerów "odwiedzamy kogoś", wieczorami jeździmy do jednej bądź drugiej babci. Synek jest bardzo społeczną istotą, i uwielbia kontakt z dziećmi i innymi ludźmi, ale lubi też kiedy ja jestem blisko.
Problem polega na tym, że z jedną babcią zostaje bez problemu, a do drugiej praktycznie wogóle nie chce iść sam. Babcie są totalnymi przeciwieństwami- jedna pozwala mu "badać" świat i rzeczywistość otaczającą, a druga ciągle pilnuje i wielu rzeczy zabrania, w obawie że coś sobie zrobi. Jednak nie wydaje mi się żeby to był klucz do strachu przed zostaniem z babcią nr 2 :) ważne jest też, że babcia nr 2 od samego początku najbardziej pomagała nam przy dziecku. Brała na spacery (potem jakoś sie z tego wycofała, ale długo z nim jeździła prawie codziennie), brała go do siebie na popołudnie, opiekowała się kiedy musiałam wyjść z domu. I teraz tak- niby powinien być do niej przyzwyczajony, a jest inaczej. Skłaniam się ku stwierdzeniu, że właśnie przez to że babcia się nim zajmowała, kiedy mnie nie było, i synek teraz sobie zakodował że widok babci nr 2 oznacza że ja wychodze z domu, że nie nie będzie. Tylko że od dłuższego czasu naprawdę rzadko się zdarza żeby musiał z nią zostać, zawsze razem jeździmy odwiedzić babcie, nie zostawia go z nią samego, kiedy on wyraźnie mi mówi "mamo chodź z nami". Nie wiem co mam robić, to przykra sytuacja, tymbardziej że babcia go uwielbia, a on poprostu od niej ucieka.... Co moge zrobić, jaką metode zastosować , żeby go "nawrócić" ??:) Dziękuje za pomoc