dom9305
04.10.11, 00:25
Z góry przepraszam za wszystkie błędy ortograficzne, gdyż dawno nie pisałem po polsku. A więc wszystko zaczęło się od przeprowadzki do Anglii. Tragiczne warunki życiowe i brak stałej pracy dla obojga moich rodziców przyczyniło się do decyzji o, najpierw, znalezieniu pracy dla mojego ojca za granicą, póżniej wynajmu domu i wreszcie przeprowadzki. Teraz, 6 lat póżniej, Ja moja matka, ojciec i młodsza siostra mieszkamy we własnym domu na który moi rodzice ciężko pracowali, odkąd wyjechaliśmy z polski, zaczynając życie w angli praktycznie od niczego. I po tych paru latach, kiedy wydawało mi się, że wszystko wreszcie wygląda tak jak powinno być (układało nam sie bardzo dobrze, nie byliśmy najbogatszą rodziną w okolicy, ale nie narzekaliśmy na niedostatek pieniędzy i brak stabilnego dachu nad głową dosłownie i w przenośni). Przepraszam za długie intro ale chciałem opisać mniej wiecej w jakiej sytuacji sie znajdujemy. A teraz do rzeczy. Od kilku miesięcy miewamy poważne problemy z moją młodszą, piętnastoletnią siostrą. Zaczęło się od tego że któregoś dnia postanowiła ona uciec z domu. Powodem jej ucieczki było to, że postanowiła ona wysłac swoje półnagie zdjęcia do pewnej osoby, która zaczęła rozprzestrzeniać je po internecie. Dowiedziawszy sie o tym mój ojciec postanowił natychmiastowo zarekwirować jej laptopa, próbując usunąć jej konto na stronie, przez która żekomo wysłała te zdjęcia. Zrobiła z tego niesamowitą awanturę, że niby tata łamie jej prawa osobiste i tym podobne bzdury. Kiedy chciała po kryjomu uciec z domu, ojciec zdołał ją złapać za rękę i zaciągnąc do domu (wtedy miała ona 14 lat). Następnego dnia, postanowiła nie wrócić do domu ze szkoły. Ok. godziny 8 wieczorem, tego samego dnia znależliśmy ją w szkole w tz "social club" gdzie młodzież pod nadzorem osób upoważnionych spotyka się razem, gdzie mogą kożystać z sasobów szkolnych takich jak sala gimnastyczna, studio nagrań, sala komputerowa itp. Ponieważ moja siostra miała 'traume' po tym co stało sie poprzedniego dnia (rzekomo dotkliwie pobita przez ojca, z jedynym zadrapaniem wielkości pięciozłotówki na prawej ręce, po nieudanej próbie przejścia przez płot) poinformowała nauczycielkę, że nie ma zamiaru wracać do takiego patologicznego domu. Nauczycielka proceduralnie poinformowała o tym służby socjalne do spraw problemów z nastolatkami/ przemocy w rodzinia (to jedno zadrapanie, jak sama nam póżniej tłumaczyła, musiało zostać odokumentowane, a że tutaj w anglii jest duży nacisk na zwalczanie wszelkich objawów przemocy wobec dziecka, z czym zgadzam się może nie kompletnie ale w większości) po czym po dłuższych negocjacjach, poszkodowana postanowiła wrócić do domu na noc. Póżniej mialiśmy rozmowy z policją i służbami socjalnymi, tłumacząc całe zajście. Z rozmowy z nami i z siostrą, policja wywnioskowała że mamy doczynienia z tzw "drama queen" czyli w wolnym tłumaczeniu, z osobą która lubi uwyolbrzymiać sytuacje. Po ty zdarzeniu moja siostra zaczęła coraz mniej słuchać się mojej matki, łamiąc zasady w domu, uskuteczniając drobne kradzieże pieniedzy z portfela, całych paczek papierosów (pojedyńczymi papierosami już się nie fatygowała) , alkoholu. Potrafiła sprowadzać masę ludzi do domu, pustosząc zawartości butelek z alkoholami, póżniej tłumacząc że 'ona tego nie zrobiła, a macie może jakiś dowód że to ja?!' gdzie oczywiste było że to ona i jej znajomi przyczynili się do tego. Dowody były widoczne w postaci pustych paczek w jej śmietniku w pokoju (też nie zabardzo afiszowała się tym żeby je jakoś ukryć) no i mama zdołała złapać ją pijaną, zanim udało jej się czmychnąć do pokoju, gdzie nie dała już sobie nic zrobić, bo to jej pokuj, jest śpiąca i mamy jej nie przeszkadzać. Minęło pare miesięcy gdzie zdarzały się wzloty i upadki. Raz wszystko było dobrze, a raz, cały świat stał przeciwko niej. 2 tygodnie temu uciekła z domu poraz trzeci, tym razem na całe 2 dni od piątku wieczorem to niedzieli po południu. Oczywiście poinformowaliśmy policje i jej 'opiekunke socjalną' z którą w sumie spotykała się co tydzień, jednak nic to nie pomogło. Skończyło się to na tym, że sąsiadka, która jest pedagogiem w jednej z 'najtrudniejszych' szkół w naszym mieście, postanoiła dobrowolnie pomóc siostrze, zabierając ją na noc w niedziele. Nie miałem okazji wtedy porozmawiać z siostrą ale z relacji mamy, postanowiła ona że nie chce mieć nic wspólnego z naszą rodziną, obarczając nas za całe zło tego świata. Teraz, w tym momęcie matka płacze w pokoju obok, zastanawiając się co zrobiła żle, mojej siostry znowu nie ma w domu (wróciła spóżniona do domu, miała czas do 9, gdzie była tego doskonale świadoma że sa dużo razy spóżniała się żeby to dzisiaj zaakceptować, nie weidziała też że mama jest w domu, więc kiedy mama otwarła jej drzwi, i przypomniała jej że miała czas do 9 i dlaczego się spóżniła, ona odparła że jeżeli nie chcemy jej w domu to one może sobie pójść bo ma gdzie spać, po czym matka odparła coś w stylu "nie igraj sobe ze mną" po czym siostra odwróciła się i poszła) jednak teraz wiemy gdzie jest i wiemy że jest bezpieczna (jest u koleżanki, dostaliśmy telefon od mamy koleżanki, wytłumaczyliśmy co się zdarzyło i wynikło na to, że siostra postanowiła nie wracać do domu na noc, bo czuje się niechciana). Mamy zamiar po raz kolejny zwrócić się do szkoły o pomoc, jednak wiemy że szkoła może zbagatelizować tą sytuacje, tak jak zrobiła to ostatnim razem. Nie wiemy co mamy zrobić. Jesteśmy przez nią kontrolowani, bo ona wie, że może sobie pozwolić na wszystko, i niemożemy jej tknąć. Dosłownie terroryzuje naszą rodzine. Przez nią stosunki między mamą a tatą zaczęły się pogarszać, żyjemy w ciągłym stresie. Rady które dostaliśmy od pomocników socjalnych w stylu "załóżcie zamek na drzwi, chowajcie alkohol i pieniądze w jednym pokoju pod kluczem" oraz tabelki z dniami tygodnia na które mieliśmy wklejać gwiazdki za dobre zachowanie siostry, i broń boże nie ściągać ich za złe zachowanie, wydają nam się conajmniej śmieszne chociaż sastosowaliśmy się do obu, i jak przypuszczaliśmy, po dłuższym czasie nic to nie pomogło. Nie znamy angielskiego prawa więc nie mamy zielonego pojęcia co możemy jeszcze zrobić. Prosimy o jakąkolwiek pomoc w znalezieniu sposobu, aby nauczyć jej szacunku dla rodziny. Jeżeli coś co opisałem wydaje się niezrozumiałe, albo jeżeli potrzebne jest więcej informacji, pytajcie a ja postaram się poprawić/określić/odpowiedzieć na pytania. Przepraszam za długi tekst i proszę o szybką odpowiedź.