pożegnałam miłość

05.10.11, 22:31
Z dnia na dzień jest coraz gorzej i mam żal do siebie że nie potrafię tak mocno pokochać tygodniowej córeczki, ale przecież to mąż tak bardzo chciał mieć dziecko a teraz go nie ma. Zmarł 4 tygodnie temu, na moich rękach a ja nie potrafiłam mu pomóc. Wspaniały człowiek 28 lat, w przyszłym roku miał bronić doktorat, ambitny, silny, pracowity człowiek-moja lepsza polowa, moje życiowa podpora. Prosiłam go żeby mnie zabrał do siebie, ale co z dwójką dzieci. Kiedy po latach borykania się z samotnym macierzyństwem znalazłam, w końcu odnalazłam miłość życia teraz mi ją zabrano. Wierzę że miłość która oddała życie, nie zginie.
    • ppieprz Re: pożegnałam miłość 06.10.11, 21:38
      Witaj
      Jest bardzo trudno patrzeć, jak ciagle przybywa tu nowych nicków. Ciężko się pogodzić z tym, że to samo wciąż spotyka nowych ludzi.
      Nie mam dla Ciebie żadnej "złotej" rady. Pisz, płacz, narzekaj jesli masz taka potrzebę - to pomaga. Wiem, że ciężko to sobie wyobrazić, ale będzie lepiej - wierz mi, kiedyś będzie lepiej. Łatwiej. Musisz o tym myśleć i po prostu... wytrzymać.
      Gdyby miała ochotę pogadać: gg3534170.
      Pozdrawiam
      Karolina
    • lynka81 Re: pożegnałam miłość 16.10.11, 00:46
      w dniu wypadku byłam w 4 miesiącu ciąży. Każdy mi mówił jakie to szczęście, że będziesz mieć cząstkę męża w postaci drugiego synka. ja tego nie czułam przez całą ciążę. miałam inne myśli. po urodzeniu również było mi trudno.teraz drugi synek ma rok i 4 miesiące, nie czuję go jako cząstki Ich Taty, ale widzę już duże podobieństwa, które sprawiają mi radość, nie mogę doczekać, aż już będą w tych latach co zginął Ich tata by zobaczyć czy nadal będą tak podobni. jednak bardzo kocham moich synków, są dla mnie wielką radością. napewno u Ciebie też tak będzie. teraz po porodzie jest Ci zapewne ciężko, nie masz męża, nie ma kto Cię przytulić, wesprzeć. poproś Rodziców, oni muszą Ci pomóc. mimo, że ja nie mam jakiś głębokich kontaktów z moimi rodzicami to do tej pory nam pomagają, a w tamtym czasie bez słów wiedzieli co robić. gdyby nie oni i opiekunka nie dałabym sobie rady. Ty napewno też dasz! ja to wiem. serdecznie Cię pozdrawiam
Pełna wersja