rozczarowanie własną Matką

09.10.11, 14:46
Jestem mamą 7 letniej córki i 17 miesięcznego synka. Mieszkam z moją Mamą na jednym podwórku, dom obok domu. Po urodzeniu córki Mama mi pomagała. Gdy Maja miała 2 lata i nadarzyła się okazja, bym poszła do pracy Mama zaproponowała że zajmie się Mają. I tak było przez rok, aż Maja poszła do przedszkola. Potem Mama pomagała nam odbierając ją z przedszkola i opiekując się nią do czasu naszego powrotu z pracy. Za opiekę nad dzieckiem dawałam Mamie co miesiąc znaczną kwotę (połowę mojej pensji). Po dwóch latach tej pomocy moja siostra zaczęła mi opowiadać że Mama skarży się jej na to że musi się zajmować naszą córką. Podjęliśmy z mężem decyzję, że od tej pory sami sobie będziemy radzić i tak też się stało. Powiedziałam Mamie, że będziemy sami odbierać Maję z przedszkola i w związku z tym również nie będę jej dawać pieniędzy (wszystko odbyło się kulturalnie). Po jakimś czasie zaczęliśmy z mężem myśleć o drugim dziecku. Mama odradzała nam ten krok (nie mam pojęcia dlaczego). W końcu urodził nam się synek. Liczyłam (błędnie), że tak jak w przypadku córki Mama pomoże mi, gdy będę chciała wrócić do pracy. W międzyczasie różne nieszczęśliwe zdarzenia spowodowały, że znacznie uległ zmniejszeniu nasz dochód i mój powrót do pracy byłby bardzo wskazany. Niestety, Mama powiedziała że nie zajmie się synkiem, że nie ma czasu, że ma Babcię pod opieką. Mama jest rencistką (odkąd pamiętam), obecnie nastawiona jest na siebie (chodzi na gimnastykę, basen, jeździ na rowerze, uprawia nordic walking i....ciągle jest zajęta sprzątaniem, gotowaniem itp. Babcię owszem ma pod opieką, ale Babcia jest w bardzo dobrej formie, chodząca i sprawna. Gdy Mama opiekowała się Mają, też miała Babcię pod opieką. Wnukowi nie poświęca wcale czasu, chyba że muszę wyjść do sklepu czy na pocztę i ją poproszę, to owszem posiedzi. Nigdy sama nie zaproponowała, że weźmie go na spacer, albo do siebie, żebym mogła np. posprzątać czy ugotować. Nasza sytuacja finansowa jest na tyle kiepska, że musimy z mężem planować czy w tym miesiącu kupić buty córce czy synowi czy pójść do okulisty czy do dentysty. praktycznie nie stacza nam do pierwszego i wciąż pożyczamy. Mama wie o tym (celowo jej opowiadam), ale nie zmienia to jej postawy. Ostatnio Tata mi się skarżył że im też ciężko ( Tata pracuje dorywczo i raz ma pracę raz nie). Powiedziałam mu że gdybym mogła wrócić do pracy, a Mama zajęła się moim synkiem, to bym im połowę pensji oddała, ale poprosiłam żeby nie mówił Mamie, bo ja już chyba tego nie chcę. Jeśli ona nie chce mi pomóc, to nie mogę naciskać, bo byłoby to niekorzystne dla mojego dziecka. Tylko jestem strasznie rozgoryczona, rozżalona całą tą sytuacją. Uważałam że zawsze mogę na nią liczyć, że pomoże. Tak bardzo się rozczarowałam, że unikam kontaktów (co jest trudne mieszkając obok siebie). Czuję, że ta sytuacja zepsuła nasze wzajemne relacje. Czasem chciałabym jej wszystko wygarnąć co mi leży na sercu, ale nie chcę się kłócić. Rozmawiamy o tym z mężem i się wzajemnie nakręcamy przeciw niej, jak tak nagadamy się to przynosi ulgę. Szkoda mi że osoba na pomoc której wydawałoby się najbardziej mogę liczyć, wystawiła mnie w potrzebie, chociaż 1000 razy mówiła mi jak jej było ciężko wychowywać samej (Tata daleko pracował) mnie i siostrę.
Cóż synek zacznie chodzić do przedszkola za rok, wtedy pójdę do pracy. A tymczasem mąż stara się znaleźć drugi etat. A relacje z Mamą już nie wrócą do normy, nie mogę jej wybaczyć, choć może niesłusznie.
    • aga.doris Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 14:59
      Szkoda mi że osoba na pomoc której wydawał
      > oby się najbardziej mogę liczyć, wystawiła mnie w potrzebie,


      W potrzebie? Przecież świadomie zdecydowaliście się na drugie dziecko. Nikogo nie pytaliście o radę ani zgodę. Dlaczego więc uważasz, że ktoś oprócz ciebie i męża ma ponosić konsekwencje waszych decyzji? Mama ma prawo do własnego życia, gimnastyki, basenu itp. Może wam pomagać ale nie musi. Nie jest to jej obowiązkiem. Twoje pretensje i żale są natomiast dowodem niedojrzałości i roszczeniowej postawy.
    • verdana Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 15:01
      No, po prostu straszne. matka, która odradzała posiadanie drugiego dziecka, nie czuje się odpowiedzialna za wnuka i nie chce się niom zajmowac, a przecież od tego jest. Jak sie ma dziecko, to się mu pomaga, niezaleznie od jego wieku, niezaleznie od checi i innych obowiązków. Pomysł, aby rencistka przeznaczała czas na takie bzdury, jak zajmowanie się sobą (po co, jest stara, gimnastyka jej po nic, jak i tak jest nieprzydatna, to najwyżej się rozchoruje i umrze, ma obowiazki wzgledem innych, nie siebie), czy aby sprzatała jest po prostu karygodny. babcia jest od tego, aby robić to, co chce córka, a nie żeby mieć własne pomysły na zycie.
      Myślę, ze Twoja mama tez jest Tobą rozczarowana. Tyko to ona ma rację.
    • karigi Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 15:29
      Wstydź się.
      Jesteś dorosłą osobą, odpowiedzialną za siebie i swoje decyzje. A juz najbardziej - za swoje dzieci, na które jak rozumiem zdecydowałaś się świadomie, rozumiejąc wszystkie konsekwencje wynikające z tytułu ich posiadania. Twoja matka nie ponosi odpowiedzialności za twoje potomstwo i nie ma żadnego obowiązku, aby się twoimi dziećmi zajmować. Nie masz prawa tego od niej wymagać, i właściwie nie masz podstaw, aby się za to na nią obrażać.Jak dużo jeszcze twoja matka ma dla ciebie poświęcić, abys uważała ją za "dobrą"? Twoje zachowanie jest karygodne. Współczuję twojej matce takiej córki.
    • hamerykanka Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 15:35
      Ale czego sie spodziewalas? Ze Twoja mama z wyciagnieta reka poleci opiekowac sie twoim kolejnym dzieckiem? Bo tobie sie to marzy? Nie pomyslalas ze rzeczywiscie moze byc zmeczona malymi dziecmi i chce w koncu zrobic cos dla siebie? Bo tez jej sie cos od zycia nalezy? To, ze dla was jest to wygodne rozwiazanie, zeby twoja mama opiekowala sie twoimi dziecmi nie znaczy ze ona tez tego chce.
      Swiadomie decydowalas sie na dwojke dzieci, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Teraz dorosnij i przestan liczyc na otoczenie ze cie beda w tej opiece wyreczac. Poszukaj zlobka/przedszkola/opiekunki. Znajdz dobra prace to bedzie cie stac na to bez wlaczania mamy w opieke.
    • pendzacy_krolik doszlam do polowy twojego postu 09.10.11, 15:48
      tyle mi wystarczylo.mama jest wolna ma swoja wole i to jej sprawa,jak pokieruje swoim zyciem. chcialo ci sie drugiego dziecka to twoj problem (wasz).
      pozdrawiam
      • pendzacy_krolik Re: doszlam do polowy twojego postu 09.10.11, 15:50
        przepros mame i traktuj ja tak, jabys ty chcialbys byc traktowana w przyszlosci przez swoje dzieci:)
        pendzacy_krolik napisała:

        > tyle mi wystarczylo.mama jest wolna ma swoja wole i to jej sprawa,jak pokieruje
        > swoim zyciem. chcialo ci sie drugiego dziecka to twoj problem (wasz).
        > pozdrawiam
        • sellaronda Re: doszlam do polowy twojego postu 09.10.11, 16:02
          Też uważam, że powinnaś być matce wdzięczna, że pomogła przy pierwszym dziecku. A teraz radźcie sobie sami. Twoja matka już odchowała swoje dzieci, nie ma powodu, żeby teraz wychowywała Twoje. Ma ochotę koncentrować się na swoich przyjemnościach i ma do tego pełne prawo.
          • upartamama Re: doszlam do polowy twojego postu 12.10.11, 13:52
            Pomogła? No weź. Babcie które ja znam pomagają swoim dzieciom przy ich dzieciach ZA DARMO. To dla nich sama przyjemność. A branie pieniędzy od własnego dziecka, za opiekę nad własnym wnukiem to chore. No chyba, że w tej rodzinie ojciec matce za seks też płaci. To by wtedy wyjaśniało.
            • lolka.77 Re: doszlam do polowy twojego postu 12.10.11, 14:10
              pomoc to jest jak babcia zajmie się dzieckiem, gdy potrzeba (choroba, wyjazd, wyjście jakieś, kino) a nie codzienna kilkugodzinna opieka. Żądanie darmowej codziennej opieki to wykorzystywanie raczej.
              • claudel6 Re: doszlam do polowy twojego postu 21.12.11, 00:07
                ale nikt nie żąda darmowej, co Ty, czytac nie potrafisz?
            • morekac Re: doszlam do polowy twojego postu 12.10.11, 17:09
              A branie pieniędzy od własnego dzieck
              > a, za opiekę nad własnym wnukiem to chore.
              Chore to jest wykorzystywanie którejkolwiek osoby z rodziny. A opieka nad wnukami jest z pewnością przyjemnością, jeśli jest to kilka godzin w tygodniu, a nie 50... Wtedy jest obowiązkiem i odpowiedzialną pracą.
              Niektóre babcie pomagają za darmo, a innym trzeba coś dorzucić do rachunków, bo im nie starcza - czy na opłaty, czy na jedzenie czy na lekarstwa, czy nawet na wyjazd na wakacje czy sanatorium. Tak bywa, emerytury czy renty są niskie. Jeśli dziadkowie chcą i mogą pomagać za darmo - to dobrze, jeśli nie - trudno. żeby przymierali głodem albo się nie leczyli.
              A skoro są uwiązani przy wnukach, trudno, żeby sobie dorabiali. Nie wiem, czy autorka płaciła mamie mało czy dużo - wg. stawek w jej okolicy. W każdym razie wygląda na to, że to ona ją wywaliła z odbierania młodej z przedszkola, a nie mama sama zrezygnowała.
              Mama tylko narzekała, że jest zmęczona. Cóż, ludzie mają prawo być zmęczeni, zwłaszcza w wieku nieco starszym. Nie wiedziałam tylko, że babcia nie ma prawa narzekać, że jej ciężko opiekować się małą wnuczką.
              Zresztą Autorka też narzeka, jak jej ciężko.
          • claudel6 Re: doszlam do polowy twojego postu 21.12.11, 00:06
            nie pomogła, tylko PRACOWAŁA ZA PIENIĄDZE. połowe pensji? sporo, jakakolwiek ta pensja by nie była.
            • morekac Re: doszlam do polowy twojego postu 21.12.11, 22:21
              nie pomogła, tylko PRACOWAŁA ZA PIENIĄDZE.

              Tylko że słowo 'praca' zakłada dobrowolność, a nie niewolnictwo.

              połowe pensji? sporo, jakakolwiek ta
              > pensja by nie była.
              Sporo dla płacącej - na pewno. A na pewno brzmi to dużo bardziej dramatycznie niż 'za opiekę nad dzieckiem przez 45h tygodniowo płaciłam 600 zł'. Jeśli to była rzeczywiście spora kasa, nie wiem, dlaczego dziewczyna nie poszukała opiekunki za rynkową stawkę. Z pewnością znalazłaby. A jeśli płaciła więcej niż stawka rynkowa - po prostu przepłacała.
    • bonamibo Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 16:00
      Naprawdę nie masz pojęcia dlaczego twoja mama odradzała wam drugie dziecko? Pewnie przewidziała (słusznie), że będziecie próbowali zepchnąć na nią opiekę nad tym dzieckiem. Wychowała praktycznie sama dwoje własnych dzieci, dwa lata poświęciła twojej córce - nie może mieć dość? A jeśli zdecydujecie się na trzecie, czwarte czy piąte dziecko, to co? Też ma być zawsze do dyspozycji?
      Plus w perspektywie opieka nad starszą matką. Poza tym, skoro tak świetnie płacicie, nie rozumiem, skąd problem ze znalezieniem innej opiekunki.
    • marzeka1 Re: a może tak: rozczarowanie córką??? 09.10.11, 16:22
      Wybacz, masz wybitnie roszczeniową postawę, na dodatek nakręcasz się z mężem i obgadujesz matkę, chociaż poświęciła 2 lata twojej córce. Co z tego, że nie chciała zająć się kolejnym dzieckiem, pewnie dlatego ostrzegała was przed tą decyzję. Na dodatek ma pod opieką swoją matkę, no ale ty wiesz lepiej, ze to zerowy wysiłek; no i jak ona śmie mieć czas dla siebie, na jakieś gimnastyki itp.
      Poza tym, skoro chciałaś matce oddawać pól pensji, to dlaczego nie zrobisz tego i nie oddasz tej połowy opiekunce do dziecka??? Nie mogłam liczyć na opiekę rodziców/teściów (nie żyli, a moja matka była zbyt chora), dlatego opiekunka była naturalnym wyjściem.
      To w TOBIE,nie matce jest problem; dlatego tak jak ty jesteś rozczarowana matką, ja na jej miejscu byłabym rozczarowana córkę. Chcesz, chodź z mega fochem do końca życia.
    • kol.3 Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 16:28
      Szkoda, że z mężem sami nie ruszyliście głową zanim się zdecydowaliście na drugie dziecko. Zawsze trzeba mieć jakiś margines bezpieczeństwa na nieprzewidziane wypadki. Natomiast Wy absolutnie nie myśleliście, uważacie, że możecie płodzić dzieci bez refleksji a psim obowiązkiem Twojej matki jest pomaganie Wam. Przecież matka odradzała Wam drugie dziecko, bo wiedziała, że z jednym dzieckiem bez jej pomocy sobie nie radziliście.
      Chyba jesteś trollem, bo nie sądzę żeby w realu był ktoś tak bezmyślny i bezczelny.
      • pendzacy_krolik nasza Majeczke zatkalo,bo nie raczyla... 09.10.11, 17:26
        ...odpiasc na zaden post.
    • mama_myszkina Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 17:33
      No wiesz!

      Żeby matce zachciewało się własnego życia, basenu i gimnastyki! Też coś!

      A tak serio, to nie wiem, jak i gdzie Ty się uchowałaś, ale przyjmij do wiadomości, że dorosła kobieta ma prawo do własnego życia i nie musi zajmowac się wnukami (nawet za pieniądze), jełsi woli robić coś innego. Fakt, ze jej córka zdecydowała się rozmnażać nie oznacza, że ona ma ten ciężar brać na siebie. Tym bardziej, że wiedziałaś, że mama niechętnie patrzy na powiększenie Waszej rodziny, więc nie rozumiem dlaczego wysnułas wniosek, że na pewno zajmie się niemowlakiem?

      Mama swoje dzieci odchowała i może robić, co chce. Jak już tu ktoś napisał, tez myślę, że jest Tobą rozczarowana i niestety nie do końca bezpodstawnie.

      Skoro się decydujesz na drugie dziecko, to nie oczekuj, że inni zajmą się nim za Ciebie tym bardziej, że mama wyraziła swoje zdanie.
    • enith Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 18:08
      Czy przed zdecydowaniem się na drugie dziecko SPYTAŁAŚ w ogóle mamę, czy zechce sie tym dzieckiem zajmować? Bo widzę, że właśnie tu popełniliście z mężem zasadniczy błąd, zakładając, że mama radośnie zajmie się kolejnym maluchem, choć wyraźnie wam dała do zrozumienia, że tak się nie stanie: po pierwsze, rezygnacją z opieki nad córką POMIMO otrzymywania pensji, po drugie, odradzając wam kolejne dziecko. Niestety, wy nie wyciągnęliście z tych faktów żadnych wniosków i macie teraz nie lada kłopot.
      Zamiast psioczyć na matkę, która ma prawo do własnego życia i własnych przyjemności, idź do pracy i zatrudnij opiekunkę. Innego wyjścia nie ma.
      • enith Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 18:17
        Acha, zanim się ktoś przyczepi: nie uważam, że mieliście obowiązek konsultować z matką chęć rozmnożenia się. To wyłącznie wasza sprawa, ile dzieci sobie z mężem narobicie. Natomiast waszym obowiązkiem było skonsultować z matką jej gotowość do opieki nad kolejnym dzieckiem. Nie pojmuję, skąd bierze się twoje rozgoryczenie, skoro nawet nie raczyłaś mamy spytać o jej zdanie.
        • verdana Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 18:19
          Po namysle , sadzę ze to troll. Taka glupota raczej w przyrodzie nie występuje.
          • enith Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 18:29
            A ja myślę, że jednak nie troll. Znam małżeństwa, które uważają, że babcie są wyłącznie po to, by zajmować się wnukami, oczywiście za darmo, a nagrodą ma być przywilej obcowania z wnukiem/wnuczką. Co niektóre babcie w Polsce nie mają prawa do własnego życia, co widać akuratnie w tym wątku, gdzie autorka burzy się o matczyną gimnastykę i chodzenie z kijkami, gdy tymczasem powinna ona siedzieć na dupie w domu i zajmować się kolejnymi rodzonymi przez córkę dziećmi :-/
            • marzeka1 Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 19:08
              " i się wzajemnie nakręcamy przeciw niej, jak tak nagadamy się to przynosi ulgę. "- mnie tam TEN fragment szczególnie rozłożył: już widzę, jak złośliwie i wstrętnie komentowane jest każde wyjście babci, no bo ma na dupie siedzieć i wnukiem się zajmować; no nie docenia- baba jedna- że córka, łaskawa, chce pół pensji oddać.
            • sonia-3 Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 19:24
              To ja jestem chyba z innej bajki. Mi pomaga Teściowa w opiece nad moją córką. Dzięki temu mogłam wrócić do pracy. Robi to bezinteresownie. Moja Mama nie żyje, ale jestem pewna, że też by mi pomagała. W swoim gronie mam koleżanki, którym też Mamy pomagają (jedna Mama, aż nad to ). Taki wzorzec widnieje w moim życiu od dawna. Ja też mam córkę i myślę, że też jej pomogę , bo nie wyobrażam sobie inaczej. I gdyby nie forum, to pewnie bym nawet nie pomyślała, że może być inaczej .Pewnie, że nie ma obowiązku pomagać dzieciom, ale ja nie wyobrażam sobie nie pomóc mojej córce. No chyba że z wiekiem mi się zmieni
              • marzeka1 Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 19:34
                No dobrze, ale jej matka POMAGAŁA, 2 lata zajmowała się jej córką; a potem odbierała z przedszkola, czyli dzień miała podporządkowany wnuczce. Może zwyczajnie ma dość tej sytuacji? Mam problemy z kręgosłupem i wiem, ze nie będę opiekunką swoich wnuków, mogę się zająć od czasu do czasu, ale na stałe nie będę.
                Pomijam,że jej matka ma też pod opieką swoją matkę.
                Na pomoc liczyć nie mogłam i też do pracy wróciłam, są jeszcze opiekunki.
                No i dziecko dziecku nierówne, są dzieci, które nie są trudne w opiece, ale są i takie, którymi bym się nie zajęła na żadną kasę (widzę takie dziecię obecnie w swojej rodzinie).
                • prenumbra1976 Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 20:50
                  no masz problem z kegoslupem, to powiedz mi teraz co zrobisz jak ten kregoslup calkiem ci siadzie? Do kogo zwrocisz sie o pomoc przy chociaz zwyczajnym wstaniu z lozka? Moje pokolenie jeszcze nie skonczylo 35 lat a jest juz dziadem, a wiesz dlaczego? Bo musi splacac dlugi poprzedniego pokolenia, musi pracowac na wczesniejsze emerytury i renty, dla tech co to moze maja chory kregoslup, ale kieliszek wodki potrafia trzymac prosto ( a znam takie babska). Potem bedziesz plakac sasiadkom jakie to masz wyrodne dzieci i wnuki, ze maja cie w d..., bo moze jesc ci dadza i lozko, ale o wyjsciu na spacer zapomnij, bedziesz wiezniem wlasnego pokoju, bo opieka to nie tylko dach nad glowa, czy jedzenie o czy wielu nie mysli. To wspolne swieta, to niedzielny spacer, to dbanie, zeby nie zrobily sie odlezyny, to czytanie ksiazek, ktorych osoba niesprawna ruchowo, albo slaba, ze starosci zrobic sama nie potrafi. A tak sobie sami szykujecie tylko co najwyzej wikt i opierunek, a o zaspokajaniu innych waszych emocjonalnych potrzeb (bo bedziecie np czuli sie samotni), mozecie sobie zapomniec, a to wlasnie moga wam zapewnic wasze dorastajace wnuki, a ktorych teraz juz nie szanujecie i traktujecie jak dodatki do waszego wizerunku dla innych ludzi ( Mam corke i dwie wnusie, mowicie sasiadkom i innym ludziom, zeby pokazac sie innym od lepszej strony). Co jak tatus, ktory w zyciu pieluchy nie zmienil niemowlakowi, chcwli sie, ze ma syna, potrzebny tylko dla propagandy, bo brak potomstwa zle wyglada...znaczy cos ze mna nie tak...
              • angazetka Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 19:37
                Pomóc - oczywiście. Ale pomóc to nie znaczy - przejąć większości obowiązków. Poza tym, nie wiem, czy wpadłaś na to, że dziś babciami zostają kobiety nadal pracujące i nadal chcące żyć czymś więcej niż kupkami i zupkami. One swoje dzieci już wychowaly.
                • noname2002 Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 20:40
                  "Po
                  > za tym, nie wiem, czy wpadłaś na to, że dziś babciami zostają kobiety nadal pra
                  > cujące i nadal chcące żyć czymś więcej niż kupkami i zupkami. One swoje dzieci
                  > już wychowaly. '
                  Często korzystając z pomocy swoich matek.
              • asfo Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 19:46
                To że wiele babć chętnie zajmuje się wnukami nie znaczy, że to jest jakiś obowiązek. Od opieki nad dziećmi są rodzice. Miło jeśli ktoś pomoże, ale wymaganie pomocy jest nie na miejscu, szczególnie jeśli ma to być praca na cały dzień i codziennie.

                Niektóre babcie lubią zajmować się wnukami, ale dla innych może to być męczące i dość nudne - świetnie to rozumiem, bo sama nie przepadam za zajmowaniem się dziećmi, szczególnie małymi, wymagającymi ciągłej uwagi i dla mnie to jest bardziej męczące od pracy. Co nie znaczy że źle życzę dzieciom moich krewnych, nie lubię ich czy coś w tym rodzaju. Po prostu nie mam drygu do organizowania "zajęć przedszkolnych".
              • karigi Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 20:36
                Soniu, fakt, ze mama twojego męża pomaga i zajmuje sie wnukami, nie jest ani dziwny, ani gorszący - oczywiście że nie!Moim synkiem zajmują się obie babcie, jedna dwa, a druga trzy dni w tygodniu - i ten układ jest ciężko wypracowanym kompromisem, gdyz obie babcie KŁÓCIŁY się, która będzie zajmować się wnukiem - każda chciała pełnoetatowo.. Takie już po prostu są, to był ich wybór i to daje im szczęście. Rozumiem też, ze twoja tesciowa równiez opiekuje sie wnukiem z własnej, nieprzymuszonej chęci i woli. I właśnie o ta wolną wolę, o prawo wyboru się rozchodzi. Każda z nas je ma. Każda kobieta, która jet lub będzie babcią. Mamy prawo wybrać i wyrazić swoje zdanie. Są kobiety, które uzczęsliwia zajmowanie się potomstwem potomtwa:) i to jest w porządku. Są tez kobiety, które chcą się w końc "odmatkowić", odpocząć, zająć się sobą. I to też jest w porządku, bo na to zasłużyły. Każda matka, która odchowała swoje dzieci ma prawo stanowienia o tym, jak będzie wyglądać jej życie. Każda matka na to zasłużyła. Nie wolno odbierać im tego prawa. A autorka postu właśnie to czyni. Dla mnie to jest ubezwłasnowolnienie cżłowieka i piętnowanie go za to, że śmiał wybrac inaczej niż wymaga od niego rodzina/ społeczeństwo, zapatrzone w przestarzały stereotyp babci.
                • prenumbra1976 Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 21:04
                  tu sie mylisz. Rodzicielstwo nie konczy sie z chwila, gdy twoje dziecko staje sie dorosle. Ja zdecydowalas sie na dzieci, to zawsze bedziesz rodzicem, no chyba ze zrzekniesz sie praw rodzicielskich, a na to raczej nie maja odwagi wszystkie pseudo mamuski, ktore najpierw powolaly na swiat potomstwo, a potem maja gdzie potomstwo swojego potomstwa.
                  • morekac Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 21:27
                    Ja zdecydowalas sie na dzieci, to zawsze bedziesz rodzicem, no chyb
                    > a ze zrzekniesz sie praw rodzicielskich, a na to raczej nie maja odwagi wszystk
                    > ie pseudo mamuski
                    To, o co pretensje ma autorka, to raczej nie prawa rodzicielskie, a obciążenia.

                    Może podaj przykład, jakich praw rodzicielskich należy się zrzec, kiedy dzieci są pełnoletnie. Obowiązki, władzę i prawa rodzicielskie ma się wobec nieletniego potomstwa, ewentualnie obowiązki wobec potomstwa uczącego się/niepełnosprawnego. Niemniej rodzice nie mają obowiązków rodzicielskich wobec starych koni ani wobec swoich wnucząt.
                    • prenumbra1976 Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 21:44
                      poczytaj moze troche kodeksy, czy rodzice nie maja zadnych obowiazkow wobec swoich doroslych dzieci czy wnukow. Wiesz ja juz nie mieszkam w Polsce, ale z tego co pamietam istnieje cos takiego jak obowiazek alimentacyjny, i to nie tylko do 18 roku zycia, ale tez pozniej, gdy dzieci sa w niedostatku. Ponadto rodzice placa tez alimenty na wnuki, gdy np syn/ corka nie placi alimentow na utrzymanie wnuka. Radze troche sie doksztalcic...
                      • izawawa Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 21:56
                        Po pierwsze:
                        Praw rodzicielskich nie można się zrzec, można tylko być ich pozbawionych>
                        Po drugie:
                        Obowiązek alimentacyjny w niektórych sytuacjach dotyczy również dzieci (np gdy rodzice żyją w niedostatku). Prawo to obosieczny miecz...
                        Radzę trochę się dokształcić.
                      • morekac Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 22:06
                        ale z tego
                        > co pamietam istnieje cos takiego jak obowiazek alimentacyjny, i to nie tylko d
                        > o 18 roku zycia, ale tez pozniej, gdy dzieci sa w niedostatku.

                        Art. 133.

                        § 1. Rodzice obowiązani są do świadczeń alimentacyjnych względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, chyba że dochody z majątku dziecka wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania.

                        § 2. Poza powyższym wypadkiem uprawniony do świadczeń alimentacyjnych jest tylko ten, kto znajduje się w niedostatku.

                        § 3. Rodzice mogą uchylić się od świadczeń alimentacyjnych względem dziecka pełnoletniego, jeżeli są one połączone z nadmiernym dla nich uszczerbkiem lub jeżeli dziecko nie dokłada starań w celu uzyskania możności samodzielnego utrzymania się.

                        czyli musi być spełnionych kilka warunków oraz wyrok sądu.

                        W tym konkretnym przypadku - obawiam się - żaden sąd nie obciążyłby rodziców z rentami i emeryturami obowiązkiem utrzymania starych koni. Którzy prawdopodobnie wcale nie są w niedostatku wg. kryteriów opieki społecznej i być może wcale nie mają niższych dochodów niż rodzice. A już z pewnością nie obciążyłby ich osobistą opieką nad wnukami.


                        No i chciałam cię poinformować, że jeśli rodzice znajdują się w niedostatku, dzieci mają obowiązek alimentacyjny wobec rodziców. Opieka społeczna może obciążyć cię rachunkami za np. umieszczenie rodziców w domu starców, bez zbytniego wgłębiania się, jakimi rodzicami byli. Ostatnio było kilka takich przypadków.
                        • prenumbra1976 Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 22:43
                          o obowiazku dzieci i wnukow wobec swoich rodzicow czy dziadkow nie musisz mi przypominac, nie w ta strone ta relacja jest przedstwiana.
                          Pomijasz tutaj kwestie etyki, rodzice, ktorzy nie pomagaja swojemu dziecku, czy wnukom, moga nie uzyskac zadnej pomocy alimentacyjnej.
                          Tylko czy pieniadze to wszystko? Majac pieniadze mozna sobie kupic profesjonalna opiekunke, ale dobrych, zdrowych, oddanych relacji rodzinnych nie.
                          • morekac Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 23:18
                            Pomijasz tutaj kwestie etyki, rodzice, ktorzy nie pomagaja swojemu dziecku, czy
                            > wnukom, moga nie uzyskac zadnej pomocy alimentacyjnej.
                            Cóż, czytałam o przypadkach, kiedy to rodzice - alkoholicy, ludzie nie płacący alimentów na dzieci uzyskiwali świadczenia alimentacyjne. A już ośrodek pomocy społecznej wcale nie wgłębiał się w kwestie rodzinne, tylko po prostu szukał płatników rachunków za dom opieki bez wgłębiania się w sytuację rodzinną.
                            Poza tym ta babcia odchowała tym rodzicom jedno dziecko, i nadal poproszona z nimi na chwilę zostanie. Tylko że teraz jest starsza o 5 lat niż wtedy, gdy przez rok zajmowała się 2-latką, a i pod opieką miałaby niespełna roczne dziecko. Może nie czuć się po prostu na siłach.
                            Ciekawa też jestem, dlaczego założycielka wątku mieszka na jednym podwórku. Podejrzewam, że po prostu dostała kawałek działki od rodziców - trudno to nazwać brakiem pomocy dla dorosłych dzieci.

                            Tylko czy pieniadze to wszystko? Majac pieniadze mozna sobie kupic profesjonaln
                            > a opiekunke, ale dobrych, zdrowych, oddanych relacji rodzinnych nie.
                            uważam, że jeśli sprawa o pieniądze idzie do sądu, to z reguły trudno mówić o dobrych, zdrowych relacjach rodzinnych. W związku z tym zdrowy na umyśle człowiek być może będzie wolał mieć kasę na opiekunkę.
                      • mama_myszkina Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 23:10
                        poczytaj moze troche kodeksy, czy rodzice nie maja zadnych obowiazkow wobec swoich doroslych dzieci czy wnukow. Wiesz ja juz nie mieszkam w Polsce, ale z tego co pamietam istnieje cos takiego jak obowiazek alimentacyjny, i to nie tylko do 18 roku zycia, ale tez pozniej, gdy dzieci sa w niedostatku. Ponadto rodzice placa tez alimenty na wnuki, gdy np syn/ corka nie placi alimentow na utrzymanie wnuka. Radze troche sie doksztalcic...

                        Dokształcic to Ty się powinnaś.

                        Też mieszkam za granicą i zajmowałam się przez długi czas problematyką prawna związaną z różnymi przywilejami społecznymi. Wyobraź sobie, że w niektórych krajach dziadkowie to nawet nie jest najbliższa rodzina! I co Ty na to?

                        Twoje gadanie przypomina mi kwękanie nadopiekuńczych mamusiek, ktorych dzieci nigdy nie dorastają.

                        Jeśli Autorka zdecyduje się na dziesięcioro dzieci to jej matka też ma przy nich urabiać się po łokcie?

                        Decyzja o rodzicielstwie to odpowiedzialnośc matki i ojca a nie dalszych krewnych. Jeśli liczymy na pomoc babci, to warto ją zapytac o zdanie PRZED.

                        Ni ewiem, gdzie za granicą mieszkasz, chyba na Wschodzie, bo na Zachodzie obarczanie babci wnukiem jest absolutnie nie do pomyślenia. W większości krajów UE nie występuje instytucja babci w polskim znaczeniu tego słowa.
              • prenumbra1976 Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 20:59
                nie zmieniaj tego myslenia, ja tez nie wyobrazam sobie, a juz po tym jak pamietam jak mna zajmowaly sie babcie i jakie to bylo wspaniale, tez nie wyobrazam sobie nie pomagac mojemu synowi w przyszlosci przy opiece nad dzieckiem.Nawet jak bede jeszcze pracowac, to przeciez mozna wypracowac zawsze jakis kompromis. Nie ma nic piekniejszego niz milosc i solidarnosc w rodzinie i to, ze jeden moze na drugim polegac i nikt sie nad tym nie zastanawia, ze moze byc inaczej. Raczej patologia naszych czasow a zarazem nasza samozaglada, jest nie dawanie oparcia tym ktorzy nas potrzebuja, za to zadanie z powodu jakis wydumanych mitow spelniania naszych zachcianek. Ktos kto juz raz zdecydowal sie byc rodzicem, nigdy nie przestaje nim byc, to tak jakby zrobic krzywde samemu sobie i najczesciej tak jest. Samotne zycie pozbawionych opieki rzesze staruszek sa na to dowodem. Bo co zapewni im ich pieniadz. Pokoj i papkowate jedzenie i SAMOTNOSC w 4 scianach, bo nikt nie bedzie chetny zabrac na spacer, bo przeciez nie ma takiego obowiazku, bo kazy jeszcze chce sobie pozyc, pojechac na wycieczke itd.
            • prenumbra1976 Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 20:34
              powiedzcie mi glupie babska, bo czegos tu nie rozumiem, czy to jest jakas kara za przebywanie ze swoim wnukiem, albo wnuczka? To jakies obce dzieci, czy co? Wam sie juz we lbach poprzewracalo od tej niezaleznosci. Kiedys bylo tak, ze jak dziad chcial na starosc miec opieke to musial pomoc silnemu, sprawnemu do pracy pokoleniu w opiece nad dzieckiem i do bylo normalne i tak powinno byc. Tylko rozwalono to a tym samym zniszczono milosc i solidarnosc rodzinna miedzy pokoleniami. Teraz rodzice mowia ciagle do swoich dzieci "Jak ci sie nie podoba to wypier...", gdzie tu szacunek, do swojej krwi? Na co w takim razie wam dzieci, jak ich nie szanujecie i traktujecie jak smieci? Na co tak ciagle nagabujecie mlodych, a kiedy dzieci, jak wzma slub? pamietam pokolenie w tyl moich dziadkow, moja wlasna matka cale wakacje oddawala mnie do moich dziadkow i byly to dla mnie nalepsze lata mojego zycia, babcie opiekowaly sie mna i nie skarzyly, poprostu uwazaly to za normalne. Do dzisiaj wspominam je z miloscia. Cchcialbym takiego czagos dla mojego syna, ale niestety nie, bo obie babcie to zwykle rozpuszczone przez system klempy. Chociaz popracowaly moze wszystkiego razem kilka lat, obie maja emerytury po mezach, ktorzy poszli na wczesniejsze emerytury. Dostaly na nas (ze wzgledu na posiadanie dzieci) mieszaknia najpierw zakladowe, a potem spoldzielcze, ale ile lat mojego zycia w dziecinstwie ja sie nasluchalam (zreszta moj maz od swoich rodzicow tez), ze jak sie podoba to wypad na ulice. Wiele rzeczy dostali od panstwa za darmo, na co my dzisiajsi mlodzi mozemy tylko pomarzyc i do tego splacamy dlugi jakie tamto pokolenie narobilo, placimy podatki na wczesniejsze emerytury i renty, chociaz nasze pokolenie bedzie juz prawdopodobnie bez emerytur i rent i bedzie zmuszone pracowac do smierci. Czy to taka tragedia zajmowac sie wnukami? Przeciaz starosc i tak przyjdzie, a potem do kogo po prosbie sie w tej sprawie idzie? Do dzieci i wnukow. Ta wy tu chcecie powiedziec, ze jak dzieciaki skoncza 18 to juz po sprawie. A to nie jest tak. A ci co nie szanuja krwi ze swojej krwi wczesniej czy pozniej za to placa. Ja juz sie nie dziwie tym rzeszom samotnych staruszek, ktorymi nikt nie chce sie zajac, sami sobie zasluzyli na swoj los.
              • marzeka1 Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 20:36
                Podejrzewam, że jak matka słyszy ciebie, to żałuje, że w ogóle cię na świat powołała, "za komuny", na którą się ochoczo powołujesz, mogła bez problemu wyskrobać się.
                • prenumbra1976 Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 21:40
                  tak kochanenka, cale swoje dziecinstwo i nastoletnie zycie slyszalam, jak to zmarnowalalm zycie swojemu ojcu i matce, bo po pijaku na 19 mojego ojca pieprzyli sie bez opamietania. Tak to dziecko jej winne, ze pojawia sie na swiat. Co do wyskrobania, moja matka, boi sie tego co ludzie powiedza, co by powiedzieli, ze usunela dziecko. To byloby jej najwieksze zmartwienie, bo mna to sie nie bardzo martwilo. Jako mala dziewczynke kazde lato pociskala mnie swojej matce, babci i tesciowej. I ja uwazam ten czas za najpieknieszy w calym moim dziecinstwie. Tego tez chcialam dla mojego syna, wakacji z dziadkami, pieczonych ciastek od babci, historyjek od przeszlosci. Niestety nie dalo sie, ktos kto jest egoista dla swoich dzieci, bedzie egoista dla swoich wnukow, bo poki calkiem komu dupa nie siadze to nie zrozumie co w zyciu jest najwazniejsze.
                  Kontynuujac o skrobance, wierz mi, ze wiele razy w zyciu, jako dziecko takiej matki, zalowalam, ze sie urodzilam, gdyby mnie wyskrobala, moze moja dusza urodzilaby sie wsrod ludzi, ktorzy by mnie chcieli, kochali, wspierali i szanowali. A tak swoim postepowaniem hipokrytki " Co ludzie powiedza" urodzila mnie i udawala matke, chociaz to co dala, z powodzeniem moglby dac kazdy dom dziecka.
              • panikorbka-to-ja Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 09:48
                pięknie, brawo!!
                Jak czytam te wypowiedzi "nie zajmę się moją matką na starość, bo mi nie pomogła przy dzieciach i sama sobie zasłużyła" to mi się włos jeży na głowie. Zasłużyła sobie na twoją opiekę wychowując ciebie, choć chyba niezbyt jej to wyszło.
                Poza tym zgadzam się z mamamyszkina, że babcia autorki wątku dala już z siebie dużo, zajęła się jedną wnuczką, a ma własną matkę pod opieką, która za chwile może nie być chodząca. Z własnego doświadczenia wiem, że opieka nad dzieckiem a nad starszą osobą z demencją to niebo a piekło i nie dziwie się kobiecie, że chce chwile odetchnąć, odchowała własne dzieci, pomogła przy wnuczce, może ma też inne wnuki?? Ponadto, rzeczona babcia na rencie też jest z jakiegoś powodu, więc niekoniecznie jest superzdrowa, nie dziwie się że dba o siebie, bo gdyby sama zaniemogła, to nie wiem czy by córeczka się nią zajęła, czy raczej by stwierdziła"mam dwoje małych dzieci i mało pieniędzy, więc nie mam możliwości opiekować się swoją matką"a autorce wątku radze przemyśleć, czy wyobraża sobie sytuacje za 3-4 lata konieczności takiego zajęcia się i babcią i matką, którą wyeksploatuje??A w ogóle co z matką męża autorki? zamiast naśmiewać się z teściowej, niech może swoją mamusie zaangażuje do pomocy, wtedy jedna babcia pomagała przy jednym wnuku, druga przy drugim i może wszelkie obrończynie tradycyjnej rodziny byłyby zadowolone.
          • iuscogens Re: rozczarowanie własną Matką 12.10.11, 15:36
            Występuje.
    • prenumbra1976 Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 20:15
      g...o prawda co tu piszecie, jej matka to poprostu rozpuszczona przez panstwo baba... Obowiazkiem kazdego rodzica jest pomoc dziecku nawet jak jest juz duze, chociazby przy opiece nad wnukami. Co to jest za gadanie, ze ona juz swoje odchowala? Tyle te babsko ma szczscia, ze teraz kobiety moga planowac ciaze, a co by bylo gdyby nie bylo antykoncepcji? To jej corka rodzilaby co rok to prorok, to tez by nie pomogla? A skad ma rente? Od panstwa. A skad panstwo ma pieniadze na rente dla tego babsztyla? Z podatkow jej pracujacej corki i jej ziecia. To samo sie tyczy emerytow. Emerytury i renty rozbeztwily i rozpuscily pokolenie naszych dziadkow i rodzicow. My mamy harowac i placic podatki na nich, ale oni dostali domki za darmo od panstwa, dowozy do pracy za darmo, kolonie i przedszkola do opieki dla dzieci, zreszta, nie musieli sie martwic o prace, bo byla wszedzie, no i zarobek, czy sie stoi czy sie lezy 1000 zl sie nalezy, a za to teraz oni robezstwione g...je cale zycie nam wrzeszcza, jak ci sie nie podoba to wypad na ulice. Przy opiece nad naszymi dziecmi nam nie pomoga, chociaz np ja bylam zmuszana przez swoich rodzicow do opiekowania sie moimi bracmi, a ich dziecmi. Za to potem slyszalam, ze ONI TO JUZ SIE SWOJE NAWYCHOWYWALI. A gowno a nie nawychowywali, jak panstwo padnie i nie bedzie wyplacac emerytyr i rent, to kogo sie beda pytac o opieke na starosc? Dzieci sie nie prosza na swiat, to my sami jej wywolalismy, wiec teraz razem ciagnac ten wozek, jak sie chce miec kogos kto poda na starosc chociazby szklanke wody.
      Ja na twoim miejscu olalabym matke, przyjdzie stara klempa po prosbie jak dostanie wylewu, albo innego paralizu i nie bedzie mogla nawet zejsc z lozka. Bo kto sie nia zajmie? Kogo poprosi, a moze zatrudni sobie Chinke do opieki? Ja w UK widze mnostwo starych dziadow, ktorzy siedza w domach opieki w pokoikach 2m na 2m jedyna rozrywka to patrzenie przez okno. Dzieci maja ich w d... tak jak oni (te stare dziady) mieli swojego czasu swoje dzieci i wnuki w d...
      Moja matka tez odmowila mi opieki nad dzieckiem, chociaz ja opiekowalam sie jej dziecmi, od moich 10 urodzin, bo ona byla zbyt zmeczona, leniwa i zajeta, zeby to robic. Potem tez mi to okazala przy moim. Na jaj starosc ani ja ani moj syn, nawet palcem nie kiwniemy, a moim bracia mysla tak samo. Zobaczymy co ze soba zrobi. Poki czlowiek mlody i sprawny to chojrak, potem jak starosc i niesprawnosc sie pojawi, to placz, ze dzieci kopia w d..., ale cos za cos. To wlasnie emerytury i renty zrobily. Kiedys tego nie bylo, zeby babcie czy dziadkowie pozwalali sobie na takie gadanie, ze ja sie nawychowywalam/lem. Od tego czy zajmie sie dziecmi pokolenia, ktore jest sprawne do pracy, zalezalo to czy dostanie opieke na starosc. I dziadki opiekowaly sie dziecmi, a pokolenie zdolne do pracy pracowalo i byla rownowaga. A teraz ile 40-50 latkow wywala swoje dzieci na ulice, bo chce jeszcze pozyc, a prawda jest taka, ze Polska w tej chwili, kopie mlode pokolenie ile wlezie, nic im sie nie nalezy, same obowiazki, a zadnych praw, zero szans na jakis godny start, slabe zarobki, drogie mieszkania za nieosiagalny kredyt i do tego musza placic podwojne podatki i skladki, za siebie i za poprzednie pokolenia. Poprzednie pokolenie w Polsce przezarlo wszystko, a dla mlodych juz nic nie zostalo tylko dlugi i jeszcze wielu dostaje kopa w dupe od swoich rozpuszczonych przez przedni system rodzicow. Ja mam nadzieje, ze Polska wreszcie zbankrutuje i z wielka rodaoscia, bede patrzec jak panstwo nie ma wreszcie juz jak zaplacic emerytur i rent, a co za tym idzie. Te rzesze ropuszczonych, nieszanujacych swoich dzieci i wnukow (rodziny - krwi ze swojej krwi) beda zmuszone wreszcie do okazania szacunku i zebrania o pomoc, o przezycie, tak jak my mlodzi bylismy do tego zmuszani w zamian za ochlapy i granie "kochajacej rodziny na zdjeciu".
      Powodzenia ci zycze i wiedz dziewczyno, ze ty z tego wyjdziesz, twoje dzieci urosna, bedziesz miala z nich pocieche, bedziesz mogla isc do pracy. Te pieniadze co moglabys zaplacic matce, zaplac np jakiejs sasiadce, ktora chce dorobic do wyplaty meza (ja tak zrobilam, moja matka nie chciala sie zajac, chociaz nie pracowala, to dalam zarobic sasiadce, ktorej maz malo zarabial). Wrocisz do pracy i bedzie ok. Przyjdzie czas, ze gimnastyka twojej matce nie pomoze sie odmlodzic i bedzie coraz slabsza. Niech wtedy ona placi za opieke komus, kto zechce sie nia zaopiekowac, ale nie rob tego ty. A ja osobiscie uwazam, ze lepsza jest opieka nad dzieckiem niz nad starym prykiem. Przynajmniej bedziesz wolna od obowiazku opieki nad nia, bo sama sie na swiat nie prosilas. Skup sie na swoich dzieciach i mezu, a matke olej, tak jak ona cie olala. Wiem to boli, ale tak trzeba sie bronic przez pazernym pokoleniem naszych rodzicow, ktore mysli, kumnistycznym jeszcze mysleniem, ze skoro zyje to juz im sie wszystko nalezy.
      • marzeka1 Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 20:34
        Prenumbro1976, to, co piszesz, jest tak prostackie, tak koszmarne, że nawet komentować szkoda.

        "Skup sie na swoich dzieciach i mezu, a matke olej, tak jak ona cie olala. "- jej matka jej nie olała, zajmowała się jedną wnuczką, ma do opieki swoją matkę i jej prawo nie chcieć zajmować się kolejnym wnukiem.
      • karigi Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 20:49
        Powiem szczerze prenumbro, że takiej córeczce jak ty to szklanki soli bym nie pożyczyła. Ile nienawiści, ile jadu. Fuj.
        Szkoda słów. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, jak wyglądają stosunkie w waszej "rodzinie".
        • marzeka1 Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 20:51
          I jaki jad sączy w te spłodzone dzieci.
        • prenumbra1976 Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 21:30
          jakie stosunki to zaraz ci napisze.
          Otoz moja matka byla i jest pijaczka. Moj ojciec jest zboczecem, ktory dobieral sie do mnie od ok 11 roku zycia, a moja wlasna matka udawala, ze tego nie widzi. Zeby siebie ratowac musialam uciec z domu moich rodzicow, bo moze ktoregos dnia, a raczej nocy moj ojciec zgwalcilby mnie i zaszlabym z nim w ciaze.
          Moim bracia byli splodzeniu po pijaku, mam tylko dwoch cale szczescie po 3 cesarce (bo 4 ciaze poronila), lekarze ja podwiazali, bo nie chcialo sie jej nawet isc do ginekologa i sie zabezpieczyc. Od 10 roku zycia zajmowalam sie moimi bracmi, do 18, co do dzisiaj pamietaja, a moja matka probuje pomniejszyc tym, ze ucieklam z domu i potem ona juz w koncu musiala. ona za to wolala opiekowac sie menelami, ktorzy przychodzili do naszego domu i ich bachorami. Pozyczala im pieniadze, a ja musialam pracowac w weekendy, zeby zarobic sobie na ksiazki do szkoly. Moj ojciec oczywiscie bardzo chcetnie sponsorowalby mi wszystko, w taki sposob, ze bylabym lepiej ubrana od wlasnej matki, pod warunkiem, ze bylabym jego dziwka....
          Co do szklanki soli jak nie chcesz mi podac, moja matka mi nigdy nic ne podala, nawet juz jako mezatka, staralam sie jakos uporzadkowac nasze rodzinne relacje, wybaczyc przeszlosc, moja matka dalej obslugiwala wszystkich nawet mojego meza, podawala obiad, herbate, ale ja moialam sobie isc do kuchni i zrobic. Cale swoje nastolenie zycie myslalam ze moja matka jest ofiara swojego meza tyrana. Wielokrotnie ratowalam ja przez wyrzuceniem jej przez okno z 6 pietra przez ojca, raz nawet moglam go zabic, broniac ja przed jego pobiciem, rozbijajac mu na glowie szklana popielniczke, co skutkowaloby dla mnie kryminalna przeszloscia. A przed wszystkim zajmowalam sie jej dziecmi. Zawiodla mnie na kazdym mozliwym szczeblu. Nie podalam ojca na policje wlasnie ze wzgledu na nia i malych braci.
          Co szczeka opadla?
          Co z tego, ze matka tej dziewczyny zajmowala sie jej pierwszym dzieckiem. Drugie dziecko tez jej jej wnukiem, od ktorego moze w przyszlosci bedzie zadac opieki nad soba, albo jakis alimentow, jak jej rencina bedzie za mala na wykup lekow. I co? Wtedy bedzie lamentowac wsztstkim dookola jak to wlasne wnuki ja olewaja?
          Ja tak dlugo zylam w patologii, ze zrozumialam co jest normalne a co nienormalne.
          Mam kolezanke, bardzo bliska, notabene jej matka byla kolezanka mojej matki. Nawet ne wiecie jak ja jej zazdrosilam zawsze i zazdroszcze dalej. Jej matka jest najcudowniejsza osoba pod sloncem. Moja kolezanka mogla spac do 12 popoludniu w sobote czy niedziele i ona przychodzila do niej ze sniadaniem ( i ta kobieta pracowala, podczas gdy moja matka siedzial w domu). Dbala o nia, jak tylko mogla. Teraz moja kolezanka ma 2 letniego synka i dalej jej pomaga. Moja kolezanka pracuje na 3 zmiany, a jej matka przychodzi wtedy , gdy moaz mojej kolezanki przyjezdza z pracy zeby ja zmienic, albo jak moja kolezanka jest po nocce, zeby mogla sie wyspac. Jest to doskonala kooperacja, gdzie nikt nic niekomu nie wypomina, dla kazdego to jest normalne. Moja kolezanka powiedziala mi ze tez tak bedzie robic, bo sama widzi, jak wspaniala ma matke, podczas, gdy kolezanki z jej pracy musza placic ze swojej skromnej pensji opiekunkom, albo traca prace, bo babcie, nawet juz na emeryturach (oczywiscie wczesniejszych) albo rentach, czy nie pracujace wogole, nie chca pomoc. Wola latac do kociola, niz zajac sie wlasnymi wnukami, chociaz to wlasnie te wnuki beda czesto zmuszane (presja otoczenia) do opieki nad chora albo stara babcia.
          To nie ze mnie jad wyplywa to poprostu czasy rodza egoistow, ktorzy mysla, poki sa mlodzi i sprawni, ze moga miec wszystko w d...
          • morekac Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 21:36
            chociaz to wlasnie te wnuki beda czesto zmuszane (presja otoczenia
            > ) do opieki nad chora albo stara babcia.
            A tam, wnuki przejmą się presją otoczenia. :-) Zwłaszcza, że tutaj opiekę nad babcią przejęła właśnie owa wyrodna matka.
            Ale dzieci - owszem, mogą być zobowiązane do płacenia alimentów na rodziców. Niemniej jako rodzice ojciec i matka wątkotwórtczyni chyba nie byli patologią. Nawet jako dziadkowie na takich nie wyglądają.
            • prenumbra1976 Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 21:52
              znam wielu mlodych ludzi, ktorzy sa w tej chwili na emigracji, skonczyli zagraniczne studia, zaczynaja kariere, maja prace z dobrym zarobkiem i perspektywy na przyszlosc, zeby miec duzo lepiej niz w Polsce i co, sa na rozdrozu, a dlaczego? No wlasnie z powodu starzejacych sie rodzicow, czy dziadkow. Maja juz tutaj ulozone zycie, ale czuja, ze beda msieli wszystko to porzucic i wrocic do Polski, zeby zajac sie starzejacymi sie rodzicami, czy dziadkami. Mile prawda? I wielu z nich wraca, znajduje jakas byle jaka prace potem, bo przeciez dla polskich pracodawcow, czesto doswiadczenie za granica to sie tylko kojarzy ze zmywakiem, wiec sie nie liczy, pracuja za grosze, w przytlaczajacym ponurym srodowisku, gdzie kazdy dla kazdego jest wilkiem, zero szans na rozwoj, nie mowiac o dorobieniu sie czegokolwiek. A wracaja, bo czuja presje otoczenia, czuja przymus obowiazku. Marnuja, poswiecaja swoje zycie, mozliwosci zeby zajac sie tymi, ktorych kochaja. ktorzy kiedys poswiecili sie dla nich.
              • verdana Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 22:04
                I o czym to świadczy? O tym, ze być może zajmując się rodzicami (jak matka Autorki postu) nie mają już czasu dla wnuków. Czyli - jesli obowiązkiem dziadków jest opieka nad wnukiem, to starzy pradziadkowie zostaną sami...
                Młodzi ludzie zazwyczaj nie mają starych rodziców. Coraz częściej starych rodziców mają własnie dziadkowie małych dzieci.
                • prenumbra1976 Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 22:11
                  mowie ci jak jest, a nie to co ci sie wydaje.
          • karigi Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 21:42
            Szczęka opada? Wręcz przeciwnie. Łatwo teraz zrozumieć tą dawkę nienawiści i rozgoryczenia, jaka w tobie siedzi. Ten wątek to tylko pretekst, żeby wykrzyczeć swoj gniew i bunt przeciwko wstrętnemu traktowaniu, jakiego byłaś ofiarą. Rozumiem też twoją mega generalizację: WSZYSTKIE matki które nie zajmują się wnukami to klempy, WSZYSCY dziadkowie odmawiający dzieciom to dziady. Musisz jednak przyznać, że twoje koszmarne dzieciństwo nie musi mieć przełożenia na stosunki rodzinne innych - nie wszytkie dzieci, których matki odmówiły zajmowania się wnukami reagują tak strasznym gniewem i nienawiścią. Podejrzewam zresztą, że ty nie nienawidzisz matki za brak chęci opieki nad wnukami - nienawidzisz jej za całokształt, i masz do tego pełne prawo.
            Tylko proszę cię, nie wyżywaj się już na innych kobitach, które mają inne życie, inne doświadczenia i inne zdanie. Przyjmij do świadomości, ze jeste - ty i twoja rodzina - indywidualnym, odrębnym przypadkiem, który możemy - jeśli chcesz - rozpatrzeć osobno, jednak nie możemy posłużyć ięnim jako ogólnym przykładem z prostej przyczyny - w większości domów jest inaczej. Nie jest tak źle. I babcie też są zupełnie inne. Przykro mi - naprawdę! - że miałaś takie straszne i niesprawiedliwe dzieciństwo. W twoim przypadku wina twojej matki jet, jak sądzę, bezsporna i masz prawo jej nienawidzić. Ale tylko jej. Nie nienawidź innych matek. Nie nienawidź nas.
            • prenumbra1976 Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 22:09
              nie nierozumiesz mnie, nie rozumiesz co chce powiedziec. Matki jak chce byc uwazane za matki, to niech zachowuja sie jak matki, a nie jak instytucja, ktora laskawie zechce cos dac od siebie, albo nie.
              Napisalyscie mi o jadzie jaki pisze tutaj, tylko, ze to nie jest jad tylko szczera prawda, ktora was poprzednie pokolenie boli, bo wy jestescie standardowi, rozczeniowi, rozpuszczeni przez poprzedni system. Moj pokolenie albo mlodsze, ma tylko obowiazki ale zadnych praw, musi ciagle zebrac o cos, podczas gdy wy co na ironie, wlasnie ze wzgledu na posiadanie nas, dzieci, dostaliscie wiele przywilejow, macie wczesniejsze emerytury, renty na chore palce i kregoslupy (chociaz pracowaliscie moze cale zycie czesto tylko pare lat), mieszkania i domy bez kredytu na 30 lat. Mozliwosc zatrudnienia, bo pracodawcy chetniej was zatrudnia, bo nie musza placic skladek, co poglebia dziure budzetowa panstwa i powieksza podatki, ktore nasze pokolenie musi placic. To co pisze tutaj juz mnie nie dotyczy, bo nie mieszkam w Polsce, ale dotyczy moich rowiesnikow i mlodszych, ktorych czasto traktujecie jak swoje slugi, laske im robicie, ze macie ich w domu i najchetniej byscie ich poprostu wywalili z domu, zeby miec swiety spokoj. Opisalam wam swoje zycie rodzinne, ale doskonale wiem, jak wyglada sytuacja wielu mlodych ludzi w Polsce i roznica jest taka, ze nie maja ojca zboczenca, ale rodzice co z laska daja utrzymanie to juz tak. Nie dziwie sie ze mlodzi uciekaja za granice, niedlugo sami sobie bedziecie wyplacac wirtualne emerytury i renty, bo nie bedzie komu pracowac i placic podatkow.
              Patrzycie tylko na czubek wlasnego nosa, piszac mi tutaj o jakims moim jadzie, co chcecie sie upiekszyc i usprawiedliwic? Prosze bardzo, jak chcecie zycie jakie ja tutaj widze staruszkow, jak juz pisalam 2m na 2 pokoik, lozko, stolik, cienka zupka i patrzenie caly dzien w okno, taka opieka na starosc, bo nikt nie ma obowiazku dawac wam nic wiecej, czyli dach nad glowa, jedzenie i lozko. O zaspokajaniu waszych potrzeb emocjonalnych, o spacerach, rozmowach z serdecznymi ludzmi, bedziecie mogli zapomniec, ale to bedzie zaplata za udawanie bycie matka. Zachowujcie sie jak dom dziecka, bedziecie tez tak traktowani.
              • karigi Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 22:12
                " to nie jest jad tylko szczera prawda, ktora was poprzednie pokolenie boli, bo wy jestescie standardowi, rozczeniowi, rozpuszczeni przez poprzedni system."

                Mam 29 lat... zdaje się, że jestem młodsza od ciebie. Dlaczego twoim zdaniem nie mam prawa myśleć inaczej niż ty?
                • prenumbra1976 Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 22:36
                  macie prawo mysle inaczej, ale ja szczegolnie tutaj w UK widze czym takie myslenie jak wy macie sie konczy. Tysiace samotnych ludzi, pozbawionych wiezi rodzinnych.
                  • mama_myszkina Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 23:19
                    macie prawo mysle inaczej, ale ja szczegolnie tutaj w UK widze czym takie myslenie jak wy macie sie konczy. Tysiace samotnych ludzi, pozbawionych wiezi rodzinnych.

                    To może w ramach wolontariatu odwiedzisz dom starców raz w tygodniu albo jakąś starszą wiekiem sąsiadkę?

                    Nie wiem, o co ta piana, przecież matka Autorki wątku zajmuje się SWOJĄ MATKĄ. Twoim zdaniem ma się zajmować jeszcze wnuczętami? Robiła to już wystarczająco długo, daj babce odetchnąć!
              • edw-ina Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 22:15
                Jestem pokoleniem młodszym, z liczbie przy twoim nicku wynika, że od ciebie również. I nie życzę sobie bycia wciskaną w twoją statystykę i podział my-wy.
                Rodzice: wychowywali mnie, karmili, dbali. Sami. Bez udziału dziadków. Łożyli na moje wykształcenie, bym mogła utrzymywać się sama i utrzymać moje dzieci.
                Nie uważam, że mają wobec mnie jakiekolwiek zobowiązania. Moja rodzina i decyzje w niej podjęte są moimi decyzjami i ja ponoszę za nie odpowiedzialność. Nie rodzice. Nie przyszłoby mi do głowy obrażać się na matkę, bo nie chce zajmować się wnukami. Nie ona sobie te wnuki zrobiła.

                I fakt, że ty miałaś ciężko, nie oznacza jeszcze, że twoja racja jest najtwojsza - żeby użyć klasyka.
                • maman3 Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 22:49
                  Ed-wina, tak mi się wydaje, że trzeba być w sytuacji potrzebującego, żeby móc zweryfikować-czy oczekuję pomocy od rodziny, czy nie. Póki dajemy radę, mamy pracę-możemy, nawet z 10 dzieci na karku, mówić "my spłodziliśmy, my odpowiadamy". W momencie pojawienia się problemu-spuszczamy z tonu i jednak liczymy w skrytości serca-bądź nie-na pomoc matki.
                  • edw-ina Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 22:54
                    ale liczyć w skrytości serca, a być oburzonym, że ktoś nie chce, to dwie różne sprawy. Tak, wiadomo, że kiedy jest źle człowiek zwraca się o pomoc do bliskich. Ale zdaje się, że nie powinien określać, w jaki sposób dana osoba ma pomóc i decydować za kogoś, jak ta osoba ma żyć.
                    • purpurowa_komnata Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 22:56
                      Autorka raczej ma żal- a nie jest oburzona...
                      • edw-ina Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 23:03
                        I z żalu wyśmiewa gimnastykę, basen itp?
                        Rozumiałabym autorkę, gdyby przyszła do matki i powiedziała: mamo, mamy poważny problem. Muszę wrócić do pracy. Wiem, że nie możesz/nie chcesz/nie masz siły zająć się moim dzieckiem w pełnym wymiarze, ale gdybyś mogła pomóc nam przez dwa - trzy tygodnie, w trakcie których będziemy szukali opiekunki. Może któraś twoja znajoma byłaby zainteresowana? itp.

                        I gdyby po tych słowach mama i babcia umyła ręce, to można by uznać, że interesuje się losem córki. Ale zdaje się, że babcia miała po prostu wykonać to, czego chciała córka i w dodatku uczynić to w takim zakresie, jakiego chciała. Trudno się dziwić, że nie chciała się w to mieszać.
                    • maman3 Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 23:09
                      Ale autorka nie jest oburzona! Jest rozczarowana! Ma podstawy? Chyba tak. I dlaczego od razu mowa, że córka narzuca matce sposób życia- to już naprawdę nadinterpretacja.
                      • edw-ina Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 23:16
                        stąd: Mama jest rencistką (odkąd pamiętam), obecnie nastawiona jest na siebie (chodzi na gimnastykę, basen, jeździ na rowerze, uprawia nordic walking i....ciągle jest zajęta sprzątaniem, gotowaniem itp. Babcię owszem ma pod opieką, ale Babcia jest w bardzo dobrej formie, chodząca i sprawna. Gdy Mama opiekowała się Mają, też miała Babcię pod opieką. Wnukowi nie poświęca wcale czasu, chyba że muszę wyjść do sklepu czy na pocztę i ją poproszę, to owszem posiedzi. Nigdy sama nie zaproponowała, że weźmie go na spacer, albo do siebie, żebym mogła np. posprzątać czy ugotować.

                        wyliczanie co matka robi (nordic walking, sprzątanie itp) w zestawieniu z faktem, że nie poświęca wnukowi czasu, nie zaproponuje, że zabierze go na spacer itd. sugeruje, że według córki matka powinna zamiast gimnastyką zająć się wnukiem, by córka mogła pójść na zakupy/ posprzątać/ugotować/wrócić do pracy.

                        I człowiek rozżalony raczej nie utyskuje z mężem na matkę, by sobie poprawić humor.
                        • maman3 Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 23:25
                          Ja w tym wyliczaniu widzę olbrzymi żal do matki. W utyskiwaniu na nią-również. Widzimy to inaczej, ed-wino, bo mamy inne doświadczenia-a poprzez własne przeżycia postrzegamy świat-i tyle. Autorka poza tym pisze pod wpływem emocji, nie opisuje wszystkiego, tylko, to, co najistotniejsze-nie róbmy nadinterpretacji, a z dziewczyny rozpieszczonej egoistki.
                          • edw-ina Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 23:34
                            ale ja właśnie tego całego żalu nie pojmuję. Jak rozumiem matka i ojciec wychowali ją, karmili, kształcili. Pewnie też za wesele zapłacili i na starcie pomogli (ten dom w podwórku to sugeruje). Czyli dali jej dużo. Nie zostawili na lodzie, ze słowami: jesteś pełnoletnia, radź sobie.

                            Sprawa dla mnie jest jasna. Babcia od początku nie chciała opiekować się drugim wnukiem. Poproszona - dorywczo pomaga. Ale nie chce być ponownie opiekunką. Być może pierwszy raz w życiu ma czas dla siebie. I nie chce z tego rezygnować. Ma takie prawo. Wszystko, co miała wykonać - wykonała. I tak naprawdę to córka nie ma powodu czuć żalu, bo sytuację miała jasną. Po prostu liczyła, że matka jednak się złamie, więc żal wobec matki jest nieuzasadniony.

                            • rumpa Re: rozczarowanie własną Matką 20.12.12, 19:34
                              ja pierdykam, wykonała, ot tak. No to się modlić należy aby córki i zięcia szlag nie trafił, bo dzieci w domu dziecka skończą, bo babcia już wykonała i ma prawo pożyć dla siebie.
                              Nie chce, to nie, ale - nasze czyny o nas świadczą i budzą emocje. Laska z UK histeryzuje, ale ma masę racji. Podobne sytuacje są we Francji - babcia i dziadek "wykonali" i "mieli prawo", dzieci haruja i płacą za opiekunki, a dziadek i babcia zdychają samotnie jak są upały, bo dzieci wyjechały na wakacje bo też "miały prawo", a dziadkowie są przecież dorośli i tacy niezależni. I OBCY.
                              Na moje oko mamusia niezależna niedługo będzie miała jednak problem ze swoja mamusią teraz się stawia, bo babcia na chodzie i ta "opieka" jeszcze mało wymagająca. Ale za jakiś czas to się może diametralnie zmienić , i głowę daję, że mamusia przylezie z pretensjami aby jej pomagać przy babci. I to będzie koniec niezależności.
                              Rzekomej.
                              I nie mylmy naszych fantazji jak chcemy żyć z prawem do takiego życia i możliwością pogodzenia tego z byciem po prostu dobrym człowiekiem.
          • mama_myszkina Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 23:14
            Otoz moja matka byla i jest pijaczka. Moj ojciec jest zboczecem, ktory dobieral sie do mnie od ok 11 roku zycia, a moja wlasna matka udawala, ze tego nie widzi.

            Współczuję, ale Twoje doświadczenia z dzieciństwa nie usprawiedliwiają idealistycznego i czarno-białego postrzegania rzeczywistości i obrazania innych użytkowników forum.

            Widzę, że jak wiele dzieci z rodzin dysfunkcyjnych masz skłonność do wygłaszania pryncypialnych sądów na temat innych ludzi,ich obowiązków, tego jak świat powinien wyglądać przy jednoczesnym braku empatii i umiejętności wczucia się w sytuację innych oraz spojrzenia na rzeczywistość z innej niż Twoja perspektywy (no, w końcu nie miałas gdzie się tego nauczyć)

            Może rozważ terapię, bo z takim bagażem ciężko żyć.
      • panikorbka-to-ja Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 11:13
        możesz nie mieć szacunku do własnych rodziców, nawet można zrozumieć dlaczego z twoich postów, ale to nie jest postawa godna naśladowania i normalna, to jest patologia spowodowana twoim patologicznym dzieciństwem, więc nie wypowiadaj się o cudzej matce per "stara klempa". Co do emerytur z naszych pieniędzy, to nie wiem czy Ty będziesz zadowolona jak po 40 latach harówy do 65 r życia, usłyszysz od córki, że jesteś darmozjadem, bo masz emeryture z jej podatków, jakbyś sobie na nią nie zapracowała (abstrahuje tu od przewidywanych bankructw zusu i rozwoju funduszy emerytalnych)
    • tully.makker Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 21:14
      Za platna opieke nad dzieckiem zadna wdziecznosc sie babci nie nalezy - czy ktos jest wdzieczny platnej, obcej niani, ze podjela prace zarobkowa? Bez przesady. A teraz trzeba sie rozejrzec za niania i tyle.
      • maman3 Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 22:10
        Nikogo nie zdziwi, że rozumiem autorkę, wszak podobnie się rozczarowałam. Zwrócę uwagę, że babcia miała płacone za opiekę- nie robiła tego za darmo. I zgodzę się z tym, że dzięki powojennym czasom model rodziny wielopokoleniowej padł, oby nie nieodwracalnie. Dalej uważam, że jest coś takiego jak niepisany obowiązek moralny wobec członków rodziny. I dziwi mnie, że te same osoby, które tak tutaj zniszczyły autorkę wątku, te, które twierdzą, że babcia ma prawo zajmować sie wyłącznie sobą i nie czuć obowiązku pomocy swojej dorosłej córce-pomocy tymczasowej-w innych postach wyrażają oburzenie, że ktoś nie chce się zajmować np. dziadkiem.
        Jest powiedziane, że " wnuki są koroną dziadków"-w Piśmie św. , chyba nie bez kozery nieprawdaż? Egoistyczne zachowanie babci zostanie przez nią zapomniane, gdy za naście lat będzie potrzebowała pomocy córki...
        • prenumbra1976 Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 22:14
          maman3 napisalas to co ja chcialam powiedziec, ale moj ograniczony umysl i gniew mi nie pozwolil.

          Jestes wielka...
        • donkaczka Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 23:56
          maman, zgadzam sie z Toba, rozumiem tez wypowiedzi wyzej, te dlugie kontrowersyjne ;)
          nie rozumiem za to kwestii "babcia ma prawo do swietego spokoju" "twoje dzieci twoj problem"

          ale ja zakladam, ze zyjemy w rownowadze, mlode mamy nie probuja wyeksploatowac do granic babc, a babcie potrafia postawic granice, gdy pomoc je przerasta
          ze potrzebujemy sie nawzajem, ze dobre stosunki miedzy pokoleniami sa oparte na obustronnej trosce, pomocy w miare potrzeb
          tylko to chyba coraz rzadsze jest..
          • maman3 Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 00:27
            Donkaczka, to , co napisałaś, jest dla mnie tak oczywiste, że zapominam o tym nadmieniać :)
            • donkaczka Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 00:54
              wiesz, dla mnie zaczyna byc oczywiste, ze dla wiekszosci ludzi to jest nieoczywiste ;)
              nawet mi sie nie chce wpisywac w takich watkach, bo juz widze to niezrozumienie w oczach czytajacych..
        • esr-esr Re: rozczarowanie własną Matką 17.10.11, 14:09
          a nie uważasz, że gdy babcia była/jest w stanie pracować 9 godzin dziennie (a opieka nad dzieckiem to ciężka praca fizyczna) to powinna raczej pracować zawodowo, czym de facto zmniejszyłay obciążenie młodej pracującej matki (państwo mniej pieniędzy by ściągałao z naszych pensji na przedwczesne emerytury i niesłusznie przyznawane renty)?
          przypominam, że babcia z tego wątku jest rencistką czyli ktoś uznał że jest niezdolna do pracy w pełnym wymiarze - jak od niej oczekiwać że będzie mogła zająć się dzieckiem?
          druga sprawa to taka, że w tej rodzinie szwankuje komunikacja - wszyscy szepczą za plecami owej mamy-babci i mają pretensje że nie wróży z fusów i sama nie nadskakuje z pomocą.
          • morekac Re: rozczarowanie własną Matką 17.10.11, 14:24
            (a o
            > pieka nad dzieckiem to ciężka praca fizyczna)
            Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. ;-)
            Opieka nad dziećmi jest ciężka wyłącznie wtedy, kiedy same się własnymi dziećmi zajmujemy - jest problem z ugotowaniem obiadu.
            Natomiast jest lekkim zajęciem i wręcz przyjemnością dla osoby opiekującej się, jeśli ową opiekę wciśniemy babci - czy naszej matce, czy teściowej, starszej od nas o 20-30 lat.
      • kol.3 Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 17:19
        Zależy ile ona za tę opiekę płaciła.
        • sanciasancia Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 18:37
          Napisała, że pół pensji. Rozumiem, że dla niej to było dużo (dla mnie by było).
    • purpurowa_komnata Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 22:18
      Rozgoryczenie to bym zrozumiała w wypadku jeśli pogorszenie Waszej sytuacji było spowodowane chorobą któregoś z Was- albo nagłym zamknięciem zakładu pracy.
      A po drugie: oddawałaś pół pensji mamie- możesz oddawać opiekunce- lepsza opiekunka z chęci - niż babcia z przymusu.
      • purpurowa_komnata Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 22:33
        Autorko- a co byś powiedziała na opcję, kiedy mama mówi: pomogę ci, kiedy będziesz potrzebować, a kiedy zaistniała potrzeba (b.rzadko) to nigdy nie może...
        • maman3 Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 22:37
          Też tak masz? :) Znam to :)
        • prenumbra1976 Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 22:49
          to jest klasyczne zachowanie wspolczesnych rodzicow, chca wnukow, wrecz nawet wqymuszaja je a dzieciach, a potem maja w d..., bo im sie znudzily. Potem jak przychodza swieta, to moga sobie tworzyc przed sasiadkami, taka iluzje szczesliwej rodziny, poto, zeby zazdroscily.
          • morekac Re: rozczarowanie własną Matką 09.10.11, 23:07
            to jest klasyczne zachowanie wspolczesnych rodzicow, chca wnukow, wrecz nawet w
            > qymuszaja je a dzieciach, a potem maja w d..., bo im sie znudzily.
            Tu akurat sytuacja jest przeciwna. Cytat z autorki:
            "Po jakimś czasie zaczęliśmy z mężem myśleć o drugim dziecku. Mama odradzała nam ten krok (nie mam pojęcia dlaczego). W końcu urodził nam się synek."
            • lepiej_niee ech... 09.10.11, 23:19
              przede wszystkim nie powinnaś była jej płacić. Za opiekę nad lwanym wnukiem sie płacić, można sie odwdzięczyć, ale dawanie pensji jest po prostu chore.
              Po drugie; po psotu sieo d niej odwroc-ona te nieldugo będzie stara i niedolzena-jak jej mama. Usiwadom jej to. Powiedz; zbieraj lepiej na opiekune, zamiast emeryturę na gimnstyke przpeuszczac, bo są drogie..
              • lepiej_niee P.S. 09.10.11, 23:20
                dlatego glosowalabym na pl;ikota; ludziom zn nadcisnieniem mowimy nie!
              • morekac Re: ech... 09.10.11, 23:23
                Powiedz; zbieraj lepiej na opiekune, zamiast
                > emeryturę na gimnstyke przpeuszczac, bo są drogie..

                Zaś mama powinna odpowiedzieć: spokojnie, wystąpię o alimenty. :-)
              • mama_myszkina Re: ech... 09.10.11, 23:27
                przede wszystkim nie powinnaś była jej płacić. Za opiekę nad lwanym wnukiem sie płacić, można sie odwdzięczyć, ale dawanie pensji jest po prostu chore.
                Po drugie; po psotu sieo d niej odwroc-ona te nieldugo będzie stara i niedolzena-jak jej mama. Usiwadom jej to. Powiedz; zbieraj lepiej na opiekune, zamiast emeryturę na gimnstyke przpeuszczac, bo są drogie..


                Ale bzdety. Przecież ta kobieta zajmuje się swoją matką.

                Opiekunce Autorka musiałaby zapewne oddawać CAŁĄ pensję, więc mama okazała się nader ekonomiczną inwestycją. No, ale po dwóch latach opieki nad niemowlakiem, po kolejnych iluś tam miesiącach/latach odbierania z przedszkola zachciało się starej babie gimnastyki!

                Odnoszę wrażenie, że niektórym piszczyniom brakuje empatii. Naprawdę, w wieku sześćdzesięciu iluś lat można nie mieć ochoty na zmienianie pieluch i ganianie za maluchem nawet za ho ho, połowę pensji córki!

                Co do babci (matki, którą zajmuje się matka Autorki wątku), to mój dziadek też był 'chodzacy' i zewnątrz wyglądał na tryskającego zdrowiem staruszka. Nawet jak ganiał w gaciach wokół bloku i smarował kałem ściany mieszkania. Pisanie, że skoro babcia chodzi to luz jest nieporozumieniem, bo najbardziej uciążliwymi podopiecznymi są właśnie wędrownicy z demencą, Alzheimerem itp.

                Matka Autorki wątku już swoje przeżyła, Autorka wiedziała, że mama niechętnie patrzy na kolejne dziecko, więc powinna była się domyśleć, że na pomoc nie ma co liczyć.
                • irmina51 Re: ech... 19.12.12, 08:52
                  Czytam niektore posty i nie dowierzam.Z jakiej to racji dziadki maja sie zajmowac wnukami?Jezeli dwoje mlodych ludzi decyduje sie na zwiazek i na dzieci to automatycznie musi zdawac sobie sprawe z obowiazkow z tym zwiazanych.Babcie MOGA zaznaczam MOGA, nie musza zajmowac sie wnukami.A jezeli mlodzi w jakis sposob chca na dziadkach wymusic opieke dla swoich dzieci to znaczy ze nie licza sie ze swoimi rodzicami,ich potrzebami.Sa zapatrzonymi w siebie egoistami.Na ktorych opieke na starosc nie ma i tak co liczyc.Tak ze glupie gadki szantaze ze na starosc beda sami,nie ma reguly.Czasami rodzice ''flaki''wypruwaja pomagajac dzieciom na starosc i tak sa sami.Za....s ....nym obowiazkiem rodzicow jest opieka nad dziecmi.A dziadki jak chca.To ich wybor.a ze autorka watku placila?napewno to dziecko i tak to przezarlo.jogurciki,sniadanka,obiady.Mam kolezanke ktora tak pomaga swojej corce.Mieszka u niej i tak sie poswiecila swoim wnukom ze jest sluzaca 24 godz.na dobre.Cos strasznego.Nigdy bym nie poszla na taki uklad.A widze ze ona ma tez dosyc.Napewno nie raz zaluje tej decyzji.Tak ze kochani dziadkowie pomagac ,ale z ''glowa.''TJ.czasami.
    • fioletowa77 Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 00:25
      a ja bym się poważnie zastanowiła nad linczem jednej i drugiej strony konfliktu...:(

      Autorko postu, gdybyś ustaliła wcześniej z mama kwestię opieki nad dzieckiem, dziś nie czułabyś się zawiedziona. Jeśli czujesz się oszukana, porozmawiaj z mamą o tym. Z tego co piszesz, mama nie odmawia Ci pomocy, nie chce natomiast wziąć na siebie opieki, przez przynajmniej 9 h dziennie pięć dni w tygodniu nad dwulatkiem... przez rok... to duże obciążenie. nie wiem w jakim wieku jest Twoja mama, ale to duża odpowiedzialność. Może odmawiając Ci, zachowała się bardzo mądrze, bo ma świadomość, że sobie nie poradzi? Może jej aktywność fizyczna wynika z większej dbałości o jej zdrowie, które zaczyna szwankować poważnie? A może odradzała wam drugie dziecko bo widziała waszą sytuację finansową i zaradność życiową ? Może zdawała sobie sprawę z faktu, że to nie jest właściwy moment?
      Odniosłam wrażenie, że masz żal do mamy o to, że nie żyje Twoim życiem... A to tak nie działa, rodzice nie powinni żyć życiem swoich dzieci - bez względu na to co o tym myślą inni - rodzice nie są naszą własnością, nie muszą dzielić się sobą z nami i nie muszą ponosić konsekwencji naszych decyzji. Wspierać dzieci to nie to samo, co niańczyć je do późnej starości.
      Zastanawiające jest, z czego wynika Twoja postawa - tysiące małżeństw radzi sobie bez pomocy babć, z różnych powodów. Btw, Twoja mama wychowywała dwoje dzieci sama, ale Ty nie jesteś sama - masz męża, mamę która ci pomoże w kryzysowych sytuacjach...

      Poradziłabym Ci porozmawiać z mamą, podziękować za pomoc którą Ci teraz oferuje i nie eskalować konfliktu, a już zdecydowanie odradzam nakręcanie się na mamę, dlatego że nie podziela Twojego pomysłu na życie i nie chce brać na siebie dodatkowych obowiązków.
      Życie bywa zaskakująco krótkie, z dnia na dzień może się okazać, że nie masz już na kogo się gniewać i cała ta afera okaże się nieważna.
      Może Twoja mama ma problemy, których nie dostrzegasz?
      Warto popytać, jak inne małżeństwa sobie radzą w takiej sytuacji. Moja znajoma ma koleżankę, która ma też małe dziecko - obie poszły do pracy na pół etatu i wspólnie zajmują się dziećmi. Nie wiem jakie masz możliwości zawodowe, są zajęcia które można wykonywać w domu lub możesz sama zaopiekować się odpłatnie dzieckiem mamy pracującej.
      A może wyjściem z sytuacji było by podzielenie się obowiązkami z mamą - często kwestia finansowa to nie wszystko, czasami liczy się wzajemna pomoc w codziennych obowiązkach.

      Rozumiem, że jesteś rozczarowana, zwykle jest to przykre uczucie, gdy coś nie układa się po naszej myśli, ale jestem zdania, że obrażenie się na mamę może zepsuć co fajnego między wami.

      I litości, nie słuchaj rad typu: olej ją, jeszcze do Ciebie przyjdzie i będzie żebrać... To obrzydliwe rady, aż przykro czytać ;( dając rady komukolwiek, trzeba się zastanowić czy potrafimy być obiektywni i czy aby nasze doświadczenie życiowe nie przesłania nam percepcji...

      I jeszcze warto pamiętać, że kto może posłuchać naszej rady. My się odwrócimy na pięcie i wrócimy do naszego życia, a ten ktoś zostanie z konsekwencjami naszych rad...
      • maja_musia Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 09:26
        Chcę podziękować tym nielicznym z Was, które zrozumiały moją sytuację i mój żal.
        Nie byłam i nie uważam się za złą córkę. Zawsze Mama mogła liczyć na moją pomoc, a także na pomoc mojego męża. Mieszkamy obok siebie (od niedawna) i naturalną (dla mnie przynajmniej) rzeczą jest że sobie powinniśmy pomagać. Stąd moje rozczarowanie, bo gdy najbardziej potrzebuję pomocy, nie mam jej ze strony najbliższej osoby.
        Na opiekunkę mnie nie stać, pochłonęło by to prawie całą moją pensję. Poza tym synek jest chory i spokojniejsza byłabym zostawiając go pod opieką babci, która jego chorobę ma oswojoną.
        To prawda, nie konsultowałam z Mamą chęci posiadania drugiego dziecka, ale nie uważam żeby to ona miała decydować o ilości moich dzieci (siostrze też odradza). Więcej dzieci nie będę miała, bo nie mogę. ktoś napisał, że być może Mama odradzała drugie dziecko, bo jesteśmy niezaradni życiowo. Bzdura. Zaradni jesteśmy i do czasu świetnie nam się żyło, ale są w życiu sytuacje których nie sposób przewidzieć. Tak się niestety stało w naszym przypadku. Przez ostatnie dwa lata pech nas nie opuszcza. Mocno wierzę że wkrótce odbijemy się od dna. Liczyłam jednak na wsparcie (tym bardziej że miałam je już wcześniej) w tym trudnym okresie.
        Błędnie sądzicie, że działkę dostaliśmy od rodziców. Kupiliśmy ją za nasze mieszkanie. Od rodziców na "nową drogę życia" nie dostałam nic, bo i oni nic nie mieli. To są ludzie, którzy nie przepracowywali się za bardzo (Mama prawie całe życie na rencie). Nie winię ich za to, takie po prostu dwa leniwe i mało ambitne charaktery się spotkały i sobie przewegetowały życie.
        Nie wyśmiewam tego co moja Mama robi, niech sobie chodzi na tą gimnastykę i niech robi sobie inne rzeczy dla siebie, ale bardzo bym chciała żeby chociaż raz przyszła i zapytała. - Nie pomóc Ci w czymś ? Może wezmę dziecko na spacer, a Ty sobie odpocznij.
        Może moja postawa bierze się stąd, że dookoła mam mnóstwo przykładów, gdzie babcie, dziadkowie zajmują się wnukami. Na placykach to babcie i dziadków spotykam z wnukami, a nie ich mamy. W przypadku moich kolegów z pracy, ze wszystkimi ich dziećmi (bez wyjątku) siedzą babcie. I każda codziennie dojeżdża z mniej lub bardziej oddalonych miejsc. I robią to bezpłatnie. Ale żeby nie było nieporozumień to ja sama chciałam Mamie dawać pieniądze za opiekę (pewnie w duchu liczyłam, że w przyszłości też to zadziała), bo rodzicom się nie przelewa i chciałam wspomóc, a także z wdzięczności za pomoc.
        Piszecie, że powinnam z Mamą porozmawiać, ale ja nie potrafię już jej prosić o pomoc, bo widzę jej niechęć. Wiele razy były sytuacje, gdzie potrzebna mi była jej pomoc i mówiła ok, ale widziałam w jej twarzy złość, że nie ma wymówki aby się nie zgodzić. A uwierzcie mi nie nadwyrężam jej. proszę ją tylko w ostateczności, gdy nie mogę dzieci zabrać ze sobą.
        Ciężko mi wytłumaczyć córce, że nie może iść do babci, bo babcia sobie tego nie życzy (wymyślam, że babcia zajęta). Czasem Maja chce u babci spać, a moja Mama odmawia (co mam mówić córce która zanosi się płaczem że jej babcia nie chce), albo mówi ok możesz spać, ale niech Cię rodzice umyją i nakarmią i wtedy dopiero przyjdź.
        Jasne że Mama ma prawo do własnego życia, ale wciąż ma dzieci, z którymi się zdecydowała mieszkać w sąsiedztwie. Korzyści miały być obopólne, ona pomoże mi a ja jej. Czy teraz powinnam powiedzieć, gdy stanie się niedołężna i potrzebująca pomocy. - Wiesz Mamo, w zasadzie to opieka nad Tobą koliduje z moim rozkładem dnia i dlatego oddam Cię do domu starców. O, masz malutką emeryturę...cóż jak Ci zbraknie, to od kogoś pożycz. Ja umywam ręce.
        Czy bycie rodzicem kończy się na osiągnięciu przez dziecko pełnoletniości lub wydaniu go za mąż ? Nie wyobrażam sobie, że tak potraktuję moje dzieci. Marzę, że będę lepszą babcią i pomogę w potrzebie moim dzieciom. Nie zawiodę jako matka, bo wiem jak boli gdy osoba najbliższa zostawia cię samemu sobie.
        I jeszcze jedno. Wiem, że internet daje anonimowość, ale niektóre osoby mnie krytykujące plują jadem, chociaż nie znają mnie i mojej sytuacji (bo przecież nie opiszę tu każdego szczegółu mojego problemu) i zastanawiam się ile z was powiedziało mi to prosto w oczy. Czemu takie kąśliwe, wredne komentarze spotyka się tylko w internecie (na szczęście) ? Nie można powiedzieć tego samego, tylko z kulturą ? A może na co dzień nie możecie nikomu nabluzgać i wchodzicie na forum, żeby sobie ulżyć.... smutne.
        I zastanawia mnie jeszcze ile wśród Was sączących jadem jest hipokrytów, których babcie czy ktokolwiek z rodziny zajmują się ich dziećmi. Czy nikt z Was nie liczy na pomoc bliskich. Nie wierzę...
        • purpurowa_komnata Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 09:41
          > Jasne że Mama ma prawo do własnego życia, ale wciąż ma dzieci, z którymi się zd
          > ecydowała mieszkać w sąsiedztwie. Korzyści miały być obopólne, ona pomoże mi a
          > ja jej. Czy teraz powinnam powiedzieć, gdy stanie się niedołężna i potrzebująca
          > pomocy. - Wiesz Mamo, w zasadzie to opieka nad Tobą koliduje z moim rozkładem
          > dnia i dlatego oddam Cię do domu starców. O, masz malutką emeryturę...cóż jak C
          > i zbraknie, to od kogoś pożycz. Ja umywam ręce.

          Niezależnie od wszystkiego; masz obowiązek zająć się rodzicami. Co do domu starców- jak to nazywasz: dom bierze 70% emerytury- resztę muszą pokryć bliscy. Poza tym na miejsce się czeka.

          Ja Ci coś na koniec powiem: moje motto " umiesz liczyć- licz na siebie"- to mi oszczędza wielu rozczarowań, bo wiem , że moi bliscy nic nie muszą. Pewnie, że jest dobrze jak masz realnie na kogo liczyć...Nie zawsze tak jest.
          • sebalda Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 10:36
            Nie wiedziałam, że państwo daje rentę wszystkim leniom. Ja też pracowita nie jestem, po latach pracy i wstawania wcześnie rano do pracy też bym chętnie odpoczęła, jak się załatwia taką rentę na lenistwo?
            A może mama jednak na coś choruje, skoro dostała tak wcześnie rentę? A może musi się gimnastykować, żeby móc w ogóle rano wstać z łóżka? Ja jestem rodzinnie obciążona chorobami serca, też powinnam uprawiać nordic walking, ale jestem leniwa, nie chce mi się. Choć pewnie za jakiś czas lekarz mi zaleci, postraszy mnie zawałem, to się zmuszę do spacerowania z kijkami.
            Z całego serca chciałabym w przyszłości pomagać swoim dzieciom przy wnukach, uwielbiam dzieci, ale jeśli zdrowie mi będzie szwankowało, a ktoreś z dzieci będzie mnie bardzo źle traktowało, będzie tylko wymagało, na pewno będzie to dla mnie wielkim rozgoryczeniem, nie wiem, czy wtedy będę miała taki entuzjazm do pomocy.
            • mama_myszkina Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 10:48
              Święte słowa, Sebaldo. Ja mam dopiero 30 lat a już mam artretyzm taki, że nie moge dźwigać wcale i zdarza się, że problemem jest wstanie z łożka. Natomiast powinnam chodzić na spacery i uprawiać nordic walking. Za 30 lat obawiam się, że nie będę sie nadawac do opieki nad nikim, a już na pewno nie nad żwawym dzieckiem. Natomiast pomimo mojego stanu, nie jestem na rencie, bo renta mi nie przysługuje. Z tego wniosek, że mama Autorki naprawdę może być chora.
            • premeda Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 11:48
              A ja moge na dzień dobry wymienić kilkanaście osób, które rentę mają bo w odpowiednim czasie wyskoczyły z kasy. Być może matka autorki jest taką rencistką (córka chyba wie to dobrze). Co więcej tych rent teraz się nie da ruszyć, bo dokumentację mają solidną, no chyba, że ktoś doniesie. Zresztą mamy najwyższy wspólczynnik rencistów w Europie, a Unia od dawna nam trąbi, że tędy ucieka sporo kasy.
        • edw-ina Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 10:27
          Nie musisz konsultować z mamą chęci posiadania dzieci. Ale powinnaś skonsultować z nią ewentualną pomoc lub jej brak.

          To, w jaki sposób określasz rodziców: To są ludzie, którzy nie przepracowywali się za bardzo (Mama prawie całe ż
          > ycie na rencie). Nie winię ich za to, takie po prostu dwa leniwe i mało ambitne
          > charaktery się spotkały i sobie przewegetowały życie.

          - raczej nie sugeruje, byś darzyła ich tak wielką miłością i szacunkiem.

          Odnośnie tego fragmentu: Ciężko mi wytłumaczyć córce, że nie może iść do babci, bo babcia sobie tego nie
          > życzy (wymyślam, że babcia zajęta). Czasem Maja chce u babci spać, a moja Mama
          > odmawia (co mam mówić córce która zanosi się płaczem że jej babcia nie chce),
          > albo mówi ok możesz spać, ale niech Cię rodzice umyją i nakarmią i wtedy dopier
          > o przyjdź.

          - patrzysz jako matka, która postrzega świat przez potrzeby dziecka. Ja osobiście wyjątkowo nie znosiłam, kiedy córka mojej kuzynki notorycznie chciała u mnie nocować. Jej mama nie widziała w tym niczego złego, a dla mnie było to po prostu męczące. Raz na jakiś czas - ok, nie ma sprawy. Ale to raz na jakiś czas to w pewnym momencie było przynajmniej raz w tygodniu. Zdaniem kuzynki - ja się znakomicie bawiłam z jej dzieckiem. Normalnie niemalże spędziłam weekend w spa. Dla mnie to była ciężka praca.

          Niestety tak to już jest, że kiedy człowiek wchodzi na dorosłą drogę życia, to musi się liczyć z tym, że podejmuje dorosłe decyzje i ponosi ich konsekwencje. Napisałaś o tym, że w twoim otoczeniu jest wiele rodzin, w których babcie zajmują się wnukami. Ale to trochę jak wychodzić z założenia, że w Danii niemal wszystkie dziewczyny to blondynki, więc dlaczego ja nie? Poza takimi rodzinami, jakie opisałaś, są też rodziny, w których młodzi rodzice nie mają żadnej pomocy, ponieważ np. ich rodzice już nie żyją lub z różnych powodów nie są w stanie pomóc. Ja znam środowisko odwrotne od tego, które opisujesz. Wielu moich znajomych ma np. rodziców w innych, znacznie oddalonych miastach i z radością przyjęliby choćby krótkotrwałą i doraźną pomoc.

          Nie zmusisz mamy do opieki nad twoim dzieckiem. I zamiast skupiać się na żalu, zastanów się jak zorganizować sobie pomoc w inny sposób. Może któraś twoja koleżanka została w domu z dzieckiem i za pewną opłatę mogłaby zająć się również twoim? Jeśli macie poważne problemy finansowe możesz tez zgłosić się do MOPSu, możecie dostać tam wsparcie. Na żalu i rozczarowaniu niczego się jeszcze nie zbudowało.
        • mama_myszkina Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 10:40
          Mieszkamy obok siebie (od niedawna) i naturalną (dla mnie przynajmniej) rzeczą jest że sobie powinniśmy pomagać. Stąd moje rozczarowanie, bo gdy najbardziej potrzebuję pomocy, nie mam jej ze strony najbliższej osoby.

          A co Ty robiłaś dla mamy, kiedy zajmowała się codziennie Twoją córką?

          Codzienne zajmowanie się małym dzieckiem to coś więcej niż pomoc, to właściwie praca na 3/4 etatu. Trudno Ci pojąć, że Twoja matka po prostu czuje, że już się do tego nie nadaje? Przecież odradzała Wam kolejne dziecko, trzeba było wyciągnąć wnioski.

          Wyglada na to, że przeprowadziłaś się w pobliże rodziców licząc na opieke nad dziećmi a tu klops. No cóż, o takich sprawach rozmawia się zawczasu. Mam wrażenie, że Ty w ogóle nie dopuszczasz do siebie myśli, że matka moze mieć swoje życie a Twoje dzieci nie muszą być jej oczkiem w głowie. Tym bardziej że zajmuje się swoją matką, co Ty oczywiscie uwazasz za brdurę, bo przecież jej matka chodzi. Jak już pisałam, chodzący podopieczni bywają najbardziej kłopotliwi.

          Na opiekunkę mnie nie stać, pochłonęło by to prawie całą moją pensję.

          Czyli sprawdziła się moja teoria, że wychodziło taniej niż opiekunka. No cóż Tobie było wygodnie, ale mama ma dosyć.

          To zajmij się czyimś dzieckiem w domu za kasę i problem rozwiązany.

          Poza tym synek jest chory i spokojniejsza byłabym zostawiając go pod opieką babci, która jego chorobę ma oswojoną.

          Cóż, może babci nie uśmiecha się taka odpowiedzialność.

          To prawda, nie konsultowałam z Mamą chęci posiadania drugiego dziecka, ale nie uważam żeby to ona miała decydować o ilości moich dzieci (siostrze też odradza)

          Nie, decydowac masz Ty z mężem. Natomiast jesli decydujesz się na powiększenie rodziny, to przyjmij do wiadomości, ze odpowiedzialność jest tylko Twoja i męża. Nie ma tak, że Ty urodzisz, a wychowywac będzie ktoś inny. Twoja matka była szczera i z jej niechęci należało wysnuć wnioski - skoro jest niechętna, to raczej nie będzie się zajmować.

          To są ludzie, którzy nie przepracowywali się za bardzo (Mama prawie całe życie na rencie). Nie winię ich za to, takie po prostu dwa leniwe i mało ambitne charaktery się spotkały i sobie przewegetowały życie.

          No, natomiast Ty nie jesteś leniwa ani wygodnicka próbując podrzucić swoje dziecko mamie. Piszesz o matce z taką pogardą, że gdybyś była moją córką, to poważnie bym się zastanowiła, kogo wychowałam. Mam wrażenie, że jesteś po prostu rozpuszczona.

          Nie przyszło Ci do głowy, że skoro matka jest na rencie to jest chora?

          ....ale bardzo bym chciała żeby chociaż raz przyszła i zapytała. - Nie pomóc Ci w czymś ? Może wezmę dziecko na spacer, a Ty sobie odpocznij.

          No, wybacz, ale takich tekstów to możesz oczekiwac od męża a nie od kobiety w słusznym wieku do tego opiekującej się własną matką.

          Może moja postawa bierze się stąd, że dookoła mam mnóstwo przykładów, gdzie babcie, dziadkowie zajmują się wnukami. Na placykach to babcie i dziadków spotykam z wnukami, a nie ich mamy. W przypadku moich kolegów z pracy, ze wszystkimi ich dziećmi (bez wyjątku) siedzą babcie. I każda codziennie dojeżdża z mniej lub bardziej oddalonych miejsc. I robią to bezpłatnie.

          Każdy sam decyduje, co chce robić w życiu. Niektórym sprawia radość poświęcanie się dla wnuków, innym nie. I mama ma prawo być w tej drugiej grupie. Poza tym, zastanawiam się, czy przypadkiem to nie Twój charakterek i roszczeniowa postawa jest wynikiem tego, że mama trzyma się na dystans.

          Piszecie, że powinnam z Mamą porozmawiać, ale ja nie potrafię już jej prosić o pomoc, bo widzę jej niechęć.

          No, jeśli rozmowa wg Ciebie to wyłuszczanie własnych postulatów to nie dziwię się, że mama niechetnie na to patrzy. Moze zacznij rozmowę od zapytania, jak mama się czuje i co ona sądzi o tej sytuacji? Tak dla odmiany?

          Wiele razy były sytuacje, gdzie potrzebna mi była jej pomoc i mówiła ok, ale widziałam w jej twarzy złość, że nie ma wymówki aby się nie zgodzić.

          Wybacz, ale Twoja wypowiedź jest infantylna. Matka Ci pomaga 'wiele razy', po prostu nie chce dać wię wmanewrować w codzienny kierat a Tobie mało? Teraz masz pretensje, że nie leci pomagać z uśmiechem na twarzy? Lepiej doceń, że w ogóle sie zgadza, bo wcale nie musi.

          Ciężko mi wytłumaczyć córce, że nie może iść do babci, bo babcia sobie tego nie życzy (wymyślam, że babcia zajęta). Czasem Maja chce u babci spać, a moja Mama odmawia (co mam mówić córce która zanosi się płaczem że jej babcia nie chce), albo mówi ok możesz spać, ale niech Cię rodzice umyją i nakarmią i wtedy dopiero przyjdź.

          Nie wiem, jak zachowuje się Twoja córka, jeśli jest tak samo rozpuszczona jak Ty, to się babcie nie dziwię. Wybacz ostre słowa, ale naprawdę, trudno Ci zrozumieć, że Twoja matka moze po prostu nie radzić sobie z kapielą Twojego dziecka? Zamiast kwękać, możesz przecież ją umyć i nakarmić i odprowadzić do babci, no nie?

          Jasne że Mama ma prawo do własnego życia, ale wciąż ma dzieci, z którymi się zdecydowała mieszkać w sąsiedztwie.

          Ma tez matkę, którą się opiekuje. Za Wasze decyzje o rozmnażaniu odpowiedzialności brać nie musi.

          Poza tym, to chyba Ty się rpzeprowadziłaś tam, więc Ty się zdecydowałaś mieszkac w sąsiedztwie, nie ona. Miała się wyprowadzić?

          Wiesz Mamo, w zasadzie to opieka nad Tobą koliduje z moim rozkładem dnia i dlatego oddam Cię do domu starców. O, masz malutką emeryturę...cóż jak Ci zbraknie, to od kogoś pożycz. Ja umywam ręce.

          A dlaczego? Ona wypełnia swoje obowiązki względem swojej matki. Ty powinnaś wypełniać je względem swojej. I tyle.

          Z resztą wiele starszych osób, które znam bardzo sobie ceni dom starców, bo daje neizalezność, zycie towarzyskie kwitnie a dzieci nie kwękają pod nosem :P

          Odnośnie opłat, to nie umyjesz rąk, bo dom starców bierze 70% emerytury, a resztę dopłaca rodzina. MOPS pomoze Twojej mamie pozwać CIę o alimenty, w RP istnieje obowiązek alimentacyjny dzieci względem rodziców. Jesli nie zauwazyłaś, to Twoja matka wywiązuje się z opieki nad swoją matką, a Ty powinnaś wywiązać się z opieki nad swoją matką. Tak to wygląda.

          Czy bycie rodzicem kończy się na osiągnięciu przez dziecko pełnoletniości lub wydaniu go za mąż ?

          Nie, natomiast nie polega na braniu na siebie odpowiedzialności za nieodpowiedzialne decyzje dorosłych dzieci. Sama piszesz,że wiele razy mama Wam pomaga, ale tu pojawia się zarzut, że nie z uśmiechem na twarzy. Rodzic powinien pomóc w przypadku zdarzeń losowych jak choroba, smierć itp. Ale świadome powołanie do życia kolejnego dziecka pomimo jasnego stanowiska mamy trudno za takie uznać.

          I jeszcze jedno. Wiem, że internet daje anonimowość, ale niektóre osoby mnie krytykujące plują jadem, chociaż nie znają mnie i mojej sytuacji (bo przecież nie opiszę tu każdego szczegółu mojego problemu) i zastanawiam się ile z was powiedziało mi to prosto w oczy.

          Nie uwazam, żeby moje wypowiedzi były kąśliwe, po prostu tak to widzę. Mam zasadę, że nie piszę niczego, czego nie powiedziałabym w cztery oczy - oto odpowiedź na Twoje pytanie.

          ile wśród Was sączących jadem jest hipokrytów, których babcie czy ktokolwiek z rodziny zajmują się ich dziećmi.

          No, moja mama nie żyje a tesciowa jest alkoholiczką, więc nie ma opcji.... Poza tym, tu nie chodzi o to, czy babcia zajmuje się dziećmi, bo jeśli robi to chetnie to ok. Chodzi o to, że Ty swoją matkę zmuszasz żeby żyła wedlug Twojego widzimisię. A wcale nie musi.

          I jakież to infantylne, kiedy inny punkt widzenia jest dla Ciebie 'sączeniem jadem'. O ile pamiętam, sączenie jadem uskuteczniasz Ty i mąż, nakręcając się na Twoją matkę.
          • maman3 Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 11:29
            Maju, masz rację-i tyle.
            Panie wypowiadające się w tej kwestii zdania nie zmienią, to jasne. Córka kuzynki to absolutnie nie wnuczka. Bycie babcią też jest konsekwencją pewnych decyzji-tak samo jak bycie matką. Nie widzę pogardy w tonie autorki-stwierdzenie, że ktoś jest leniwy całe życie może mieć też odcień smutku-znowu kwestia interpretacji. Dawanie autorce rad typu "nie proś o nic mamy" ,"radź sobie sama" mija się z sensem- o tym autorka już sama zadecydowała w którymś poście. Autorka pisała, że dali by sobie radę, gdyby nie jakiś problem, który się pojawił, do tego chore dziecko-też zrządenie losu-więc sytuacja, która zmusza do poproszenia o pomoc, a nie kaprys-o tym forumowiczki zapominają.
            • donkaczka Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 13:41
              maman, znow amen ;)

              pare stwierdzen mnie rozbawilo, ten edwiny, ze autorka nie szanuje i nie kocha rodzicow chyba najlepszy jest - jasne, przeciez rodzicow sie stawia na piedestale z samej racji istnienia, wad ich nie widzi, zlego slowa nie powie, a cokolwiek zrobia, na pewno jest sluszne...
        • morekac Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 11:49
          To są ludzie, którzy nie przepracowywali się za bardzo (Mama prawie całe życie na rencie). Nie winię ich za to, takie po prostu dwa leniwe i mało ambitne charaktery się spotkały i sobie przewegetowały życie.
          fajne zdanie masz o rodzicach. Wiesz, mnie by się nie chciało zajmować dziećmi osób, które mają o mnie takie zdanie. Zero motywacji.

          Wiesz Mamo, w zasadzie to opieka nad Tobą koliduje z moim rozkładem
          > dnia i dlatego oddam Cię do domu starców. O, masz malutką emeryturę...cóż jak C
          > i zbraknie, to od kogoś pożycz. Ja umywam ręce.
          Nie, nie będziesz mogła umyć rąk. Będziesz musiała z siostrą dorzucić się do rachunku.

          To prawda, nie konsultowałam z Mamą chęci posiadania drugiego dziecka, ale nie
          > uważam żeby to ona miała decydować o ilości moich dzieci
          Ale ty uważasz się za uprawnioną, żeby decydować, co twoja mama ma robić przez 5 dni w tygodniu, prawda?
          Ale rozumiem, że ci ciężko. Po prostu życie takie jest - wystarczy czasami niespodziewana choroba, śmierć czy chociażby rozwód czy utrata pracy - i wszystkie plany stają się nierealne, sytuacja robi się nowa i trudniejsza. Tak bywa.
          • donkaczka Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 13:45
            To są ludzie, którzy nie przepracowywali się za bardzo (Mama prawie całe życie
            > na rencie). Nie winię ich za to, takie po prostu dwa leniwe i mało ambitne char
            > aktery się spotkały i sobie przewegetowały życie.
            > fajne zdanie masz o rodzicach. Wiesz, mnie by się nie chciało zajmować dziećmi
            > osób, które mają o mnie takie zdanie. Zero motywacji.


            zdanie? a moze takie fakty sa?
            nie znasz leserow i obibokow? 30 letnich rencistow zyjacych ogladaniem tivi? oni tez sie rozmnazaja
            a poprzedni system ulatwial takie obijanie, jak ktos nie chcial, to sie nie napracowal, takie sa fakty i tyle
        • sabciasal Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 12:26
          a ja Cię rozumiem. i pozdrawiam.

          P.S.
          Co do renty - nie zawsze jej zdobycie wymaga ciężkiej choroby, uniemożliwiającej zainteresowanie wnukami.
        • edw-ina Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 13:38
          A ja myślę, że równie dobrze ten list można przełożyć od strony matki:

          Chcę podziękować tym nielicznym z was, które zrozumiały moją sytuację i mój żal. Nie byłam i nie uważam się za złą matkę. Zawsze córka mogła liczyć na moją pomoc, a także na pomoc ojca. Mieszkamy obok siebie i naturalną (przynajmniej dla mnie) rzeczą jest, że powinniśmy sobie pomagać. Stąd moje rozczarowanie, bo gdy najbardziej potrzebuję pomocy, nie mam jej ze strony najbliższej osoby.
          Na opiekunkę do mojej mamy mnie nie stać, pochłonęło by to prawie całą moją rentę. Poza tym moja mama jest chorowita i spokojniejsza byłabym zostawiając ją pod opieką córki, która jej chorobę ma oswojoną.
          To prawda, nie konsultowałam z córką chęci zaopiekowania się moją matką, ale nie uważam żeby to ona miała decydować. Więcej matek nie będę miała. (…) Zaradni jesteśmy i do czasu świetnie nam się żyło, ale są w życiu sytuacje których nie sposób przewidzieć. Tak się niestety stało w naszym przypadku. Przez ostatnie dwa lata pech nas nie opuszcza. Mocno wierzę że wkrótce odbijemy się od dna. Liczyłam jednak na wsparcie (tym bardziej że miałam je już wcześniej) w tym trudnym okresie.
          (…)Nie wyśmiewam tego co moja córka robi (…), ale bardzo bym chciała żeby chociaż raz przyszła i zapytała. - Nie pomóc Ci w czymś ? Może wezmę babcię na spacer, a Ty sobie odpocznij.

          Może moja postawa bierze się stąd, że dookoła mam mnóstwo przykładów, gdzie wnukowie pomagają w opiece nad swoimi dziadkami. Często w szpitalach spotykam starszych ludzi z wnukami, a nie z dziećmi. W przypadku moich kolegów z pracy niemal wszędzie tak jest.
          Piszecie, że powinnam z córką porozmawiać, ale ja nie potrafię już jej prosić o pomoc, bo widzę jej niechęć. Wiele razy były sytuacje, gdzie potrzebna mi była jej pomoc i mówiła ok, ale widziałam w jej twarzy złość, że nie ma wymówki aby się nie zgodzić. A uwierzcie mi nie nadwyrężam jej. proszę ją tylko w ostateczności, gdy nie mogę mamy zabrać ze sobą/ zostawić samej.
          Jasne że córka ma prawo do własnego życia, ale wciąż ma rodzinę, z którą zdecydowała się mieszkać w sąsiedztwie. Korzyści miały być obopólne, ona pomoże mi a ja jej. Czy teraz powinnam powiedzieć, gdy to ona będzie potrzebowała pomocy. - Wiesz córko, w zasadzie pomoc tobie koliduje z moim rozkładem dnia, a jak Ci zbraknie, to od kogoś pożycz. Ja umywam ręce.
          Czy bycie dzieckiem kończy się na osiągnięciu przez dziecko pełnoletniości lub wydaniu go za mąż ? Nie wyobrażam sobie, że mogłabym tak potraktować własną matkę. Marzę, że będę lepszą córką i pomogę jej w potrzebie. Nie zawiodę, bo wiem jak boli gdy osoba najbliższa zostawia cię samemu sobie.

          Itd.

          Dodam jeszcze, że od lat jestem na rencie, wychowywałam dzieci sama, ponieważ mąż pracował poza miejscem zamieszkania. Starałam się pomagać dzieciom ile byłam w stanie i miałam nadzieję, że chociaż na starość będę mogła zająć się sobą i otrzymam od bliskich nieco pomocy i zrozumienia.
          • donkaczka Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 13:42
            chyba nie masz nic do roboty, skoro takie farmazony tworzysz
            napisz teraz list, ktory naskrobalaby wnuczka do babci, co?
            • edw-ina Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 14:00
              zrobienie kopiuj-wklej i zmiana kilku słów to żadna praca. nawet najbardziej zabiegany da radę :) mniej więcej w 120 sekund. mogę sobie pozwolić na tak olbrzymią stratę czasu.
              • donkaczka Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 14:25
                aha, to widac, ze zapomnialas przeczytac, bo sensu to nie ma zadnego
                • edw-ina Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 14:38
                  a możesz mi wykazać ten brak sensu?
          • maja_musia Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 14:15
            no naprawdę wyszła z tego bzdura ogromna...
            zastanów się edw-ino zanim wciśniesz wyślij

            • edw-ina Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 14:32
              może dla ciebie to bzdura. ja próbowałam w ten sposób pokazać tobie, że twoja historia ma wiele stron i nie ma jednej właściwej. To jest tak, że każda tragedia dla człowieka, który ją przeżywa jest największa. I tylko jego racja i ocena jest słuszna. Pobawiłam się twoim listem z premedytacją. Bo w twoim wątku zabrakło mi twojej matki jako żywego człowieka. Z przeżyciami, oczekiwaniami, emocjami, potrzebami. wreszcie z możliwością samostanowienia i pewną historią osobistą predysponującą do posiadania takich a nie innych potrzeb.
              Nigdzie nie napisałaś dlaczego jest na rencie. Nie napisałaś jak przebiegała wasza rozmowa nt. opieki nad drugim dzieckiem, jakich argumentów użyła twoja mama. I zrobiłam taką mała - być może skrajnie nie trafną, nie wiem, zresztą nie o trafność lub jej brak w tym chodziło - symulację tego, co ona mogłaby powiedzieć.
              • mama_myszkina Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 16:55
                Ja myślę, że Ci się udało.

    • mirkad Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 11:19
      a ja po części rozumiem autorkę wątku;
      jestem rozczarowana postawą dziadków (teściów); przez 10 lat naszych starań o dziecko, nasłuchałam się o tym, czego oni by nie zrobili z/dla wnuczka(i), gdyby tylko mieli dla kogo (i do dziś nie rozumieją że to nie była moja złośliwość że nie mogłam zajść w ciążę, teściowa zawsze twierdziła że to dziwne bo ona jak sobie zaplanowała to zaszła; no cóż...). Po urodzeniu córki sama kazala mi wracać do pracy bo zajmnie się wnuczką - i żeby była jasność: jestem jej za to dozgonnie wdzięczna; rozczarowana jestem ich postawą którą prezentują odkąd córka poszła ponad rok temu do przedszkola; były łzy rozpaczy (babcia będzie tak strasznie tęsknić za tobą), miałam córkę zapisać do godz. 15 tylko tak na wszelki wypadek bo będą ją odbierać po obiedzie, no chyba że coś im wypadnie (nie nalegaliśmy z mężem na to odbieranie, to była ich inicjatywa o której moja córka baaaaaardzo długo pamiętała); był też inne obietnice; w ogólnym rozrachunku, córka chodzi teraz do przedszkola drugi rok, została przez dziadkow odebrana 2 razy, i było jej ciężko to zrozumieć na początku bo dziadek obiecał że przyjdzie;
      dla jasności: obydwoje są na emeryturze, w dobrym zdrowiu, przedszkole jest ulicę dalej, my mieszkamy jakieś 300 m od nich, córka jest ich pierwszą (i jedyną ) wnuczką, a zajęcie teściów to bycie emerytem (co na każdym kroku podkreślają , niby w żartach); ja ojca nie mam, mama mieszka dość daleko, jeszcze pracuje, i zawsze sądziłam że to właśnie teściowie będą dziadkami z prawdziwego zdarzenia; i nie chodzi mi o wyręczanie mnie w czymkolwiek, bardziej o pamiętanie o wnuczce - tym bardziej, że rodzice teściowej zajmowali sie mężem i jego siostrą choć byli w tym momencie starsi niż teściowie obecnie, a sama teściowa ciągle podkreśla jaka to byla dla niej ogromna pomoc
    • fossetta Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 12:07
      Na studiach psorka od psychologii rozwojowej powtarzała jak mantrę..że dziadkowie nie mają żadnego obowiązku wobec wnuków..nic nie muszą..Dziadkowie są od kochania:)
      A z mamą trzeba rozmawiać..szczerze..nie siedzi w Twojej głowie i nie zna Twoich myśli..dlaczego rozmawiasz z Tatą o czymś co dotyczy Mamy? To z nią porozmawiaj..i ciesz sie, że mama myśli o sobie, w końcu ma czas poza tym jak sama o siebie nie zadba, to kto to zrobi?
      Nie jesteś odosobniona..mój mąż kiedy urodziło nam się drugie dziecko też poszedł do drugiej pracy..pracował po 14-16h dziennie, włącznie z sobotami i nidzielami..było ciężko, ale daliśmy radę, sami, bez niczyjej pomocy..życzę powodzenia i osobiscie polecam pielęgnować stosunki z Mamą..w końcu jest tylko jedna, pozdrawiam
      • maja_musia Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 14:42
        Moja Mama jest rencistką od zawsze. pamiętam że jak chodziłam do podstawówki to krótko pracowała. Nie wiem ani ja ani nikt z mojej rodziny (włącznie z Tatą) w jaki sposób i dlaczego dostała grupę inwalidzką. Jedyną jej przypadłością jest hipochondria (i piszę to naprawdę bez złośliwości). Ma obecnie 62 lata, wygląda na 10 mniej i jest sprawna jak 40 latka.
        Macie rację moją winą jest to, że się nakręcam przeciwko niej a nie potrafię porozmawiać, ale jak widać jest to rodzinne. Ona też nie potrafiła powiedzieć mi, że nie chce czy nie czuje się na siłach zajmować się córką, tylko wszystkiego dowiedziałam się od siostry, której się na nas skarżyła. Chciałam znaleźć opiekunkę do córki (gdy miałam wrócić do pracy), ale Mama powiedziała, że obca kobieta nie będzie się jej wnuczką zajmować. Ja naprawdę jej do opieki nad dzieckiem nie zmuszałam. Mama tu nie mieszkała, ale się sprowadziła, tak więc wasza teoria, jakobym zamieszkała koło Mamy, bo liczyłam na jej pomoc jest totalnie błędna. Wcześniej mieszkała z siostrą, jej mężem i dzieckiem.
        Tak, moja wina że naiwnie uwierzyłam, że Mam raz pomogła to pomoże i drugi.
        W chwili obecnej wyzbyłam się już złudzeń, ale myślę, że zadra w sercu pozostanie. Nadal będziemy się komunikować jak dotychczas, sztucznie uśmiechać i tyle. Być może mama ma do mnie żal o coś, ale ja też nie wiem o tym, bo nie rozmawiamy szczerze. Obie nie potrafimy.
        Nie pisałam o moich rodzicach z pogardą, bo nie gardzę nimi. Taką bierną mieli postawę życiową po prostu. To jest tylko fakt. Nic im się nie chciało ponadto co musieli.
        Kontrastuje to zwłaszcza z życiem przedmałżeńskim mojego męża. jego Mama, samotnie wychowała jego i siostrę i dała im obojgu możliwość dobrego wykształcenia, co procentuje do dziś. A ja po liceum usłyszałam - studia ? po co ci studia, do pracy idź, do czynszu się dołóż. Studia skończyłam tylko dzięki temu, że zamiast na czynsz opłacałam czesne.
        Nie będę się tu rozpisywać o szczegółach, bo tylko dam niektórym więcej powodów do krytyki, ale naprawdę niezbyt wiele zawdzięczam moim rodzicom, poza doprowadzeniem mnie do dorosłości.
        Mam nadzieję, że moja córka będzie miała o mnie lepsze zdanie, ale wiem że na to muszę zapracować i bardzo się staram.
        A teraz.....zapraszam do krytykowania

        • edw-ina Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 15:19
          Przykro, że twoje relacje z mamą nie układały się tak, jak tego potrzebowałaś. Ale niestety jest wyjątkowo mało ludzi, którzy mogą powiedzieć, że relacje w ich domu były wzorcowe. Każdy ma lub miał swoje mniejsze lub większe piekiełko.

          Często łudzimy się wobec ludzi najbliższych, że w imię miłości będą przy nas, gdy tylko ich potrzebujemy. Niestety ci ludzi często myślą dokładnie to samo. A w sytuacji, gdy nie artykułujemy swoich potrzeb, gdy zdajemy się na ewentualne domysły i nie jesteśmy w stanie spełnić tych oczekiwań, zazwyczaj buduje to po prostu swego rodzaju spiralę żalu. Nie pomagają też standardowo pojęte obowiązki, w tym wypadku matki i córki, babci i wnuków itd.

          Wiem, że nie umiesz rozmawiać z mamą, ale nic innego nie można ci doradzić. Zapytaj ją, jak się czuje, jak daje sobie radą itd. Opowiedz jej o waszych problemach i przynajmniej poproś o radę. Jesteście już dorosłe, ty sama jesteś matką i wasze relacje mogą płynnie przejść do bardziej partnerskich niż matczyno-zależnościowych. Postaraj się spojrzeć na matkę jako na całkowicie odrębną osobę, z przekonaniami, które nie zawsze muszą ci odpowiadać, z postawami, które nie zawsze możesz zaakceptować. To jest ten sam proces, który muszą przejść matki, by dać dorosnąć swoim dzieciom. Może pozwoli wam to się porozumieć, wyprawować nowe wzorce relacji i w konsekwencji - lepiej zrozumieć wzajemne potrzeby.
          powodzenia.
          • sebalda Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 16:18
            >Moja Mama jest rencistką od zawsze. pamiętam że jak chodziłam do podstawówki to krótko pracowała. Nie wiem ani ja ani nikt z mojej rodziny (włącznie z Tatą) w jaki sposób i dlaczego dostała grupę inwalidzką. Jedyną jej przypadłością jest hipochondria.

            To wszystko świadczy o głęboko zaburzonych ukladach w tej rodzinie. Dla mnie jest niewyobrażalne, by osoby z najbliższej rodziny nie wiedziały tak istotnych rzeczy jedni o drugich. Grupy inwalidzkiej nie dostaje się bez powodu. W komunie bylo o nią nieco łatwiej, ale to jest regularnie weryfikowane, grupy inwalidzkie są odbierane osobom, u ktorych nie ma do nich podstaw. Z jakiej racji państwo mialoby płacić zdrowym ludziom? Matka ma jakieś schorzenie, z jakiegoś powodu o tym nie rozpowiada, a córka oskarża ją o hipochondrię. Strasznie to wszystko smutne i niezdrowe. Brak szczerej rozmowy obu kobiet, wymiana informacji przez łącznika w postaci drugiej córki to też bardzo dziwne uklady.
            Matka przez dwa lata opiekowała się wnuczką, potem nagle przestała tego chcieć. Dlaczego? Zaczęła uprawiać sporty, to rzeczywiście fanaberia. A może ona jest poważnie chora, ale nie chce córek obciążać i martwić, dlatego nic nie mówi? Nikt mi nie wmówi, że rente dostaje się z powodu hipochondrii, sorry.
            • maman3 Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 18:42
              Oj, sebalda, to dobrze o Tobie świadczy, że nie wierzysz w takie przekręty z rentą, naprawdę. Niestety, zdarzają się do tej pory :/ .
            • rumpa Re: rozczarowanie własną Matką 20.12.12, 19:51
              w twoim wieku sebalda, pisanie takich bredni o przyznawaniu rent w Polsce dowodzi nie dobrego serca i wrodzonej uczciwości a głupoty. Mój mąż pracował jak bulterier Providentu - tak, wiem, nie ma się czym chwalić, i co drugi jego klient był absolutnie zdrowym rencistą, chętnym do opowiadania jak i za ile ową rentę dostał.
        • kol.3 Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 17:44
          Skoro dziś nie potrafisz samodzielnie wychować dwójki swoich dzieci, bo Ci jest ciężko,to mamy uwierzyć, że będziesz zasuwać przy swoich wnukach, będąc starszą zmęczoną życiem panią?
          W ogóle nie rozumiem, o co jest ta cała awantura, przy pierwszym dziecku chciałaś wziąć opiekunkę, ale dzieckiem zajęła się mama (widać czuła się jeszcze na siłach), teraz mama nie ma już siły, więc weź opiekunkę. Matka nie jest Twoją etatową służącą, pomogła ile mogła, dalej nie może i koniec. Uważam, że Twoje opowiadanie o matce jako hipochondryczce, która bierze nie wiadomo za co rentę, młodo wygląda i i śmie uprawiać sporty, zamiast bawić Twoje dzieci, jest wyjątkowo odrażające.
          • marzeka1 Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 17:51
            "Skoro dziś nie potrafisz samodzielnie wychować dwójki swoich dzieci, bo Ci jest ciężko,to mamy uwierzyć, że będziesz zasuwać przy swoich wnukach, będąc starszą zmęczoną życiem panią? "

            - dobre pytanie.
            • verdana Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 18:05
              Alez nie będzie zasuwać, będzie narzekać na roszczeniowość dzieci i na to, ze nie chcą pomóc zmęczonej matce, tylko rozpuszczają własne dzieci, zupełnie niepotrzebnie, a ona sama musi sobie radzić, choć już jest stara.
              • maman3 Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 18:48
                No, tak, skoro juz verdana przepowiedziała Twoją przyszłość, to, droga autorko wątku, trzeba to z godnością zaakceptowac i zakończyć temat :D .
          • maja_musia Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 22:05
            > Skoro dziś nie potrafisz samodzielnie wychować dwójki swoich dzieci, bo Ci jest
            > ciężko,to mamy uwierzyć, że będziesz zasuwać przy swoich wnukach, będąc starsz
            > ą zmęczoną życiem panią?


            kobieto czytaj ze zrozumieniem. Dzieci wychowuję i sobie doskonale radzę, tylko finansowo jest nam ciężko, trudno pojąć, gdy się żyje w dobrobycie

            W ogóle nie rozumiem, o co jest ta cała awantura, przy pierwszym dziecku chciał
            > aś wziąć opiekunkę, ale dzieckiem zajęła się mama (widać czuła się jeszcze na s
            > iłach), teraz mama nie ma już siły, więc weź opiekunkę.


            I znowu nie doczytałaś, albo nie zrozumiałaś. Nie stać mnie na opiekunkę

            Uważam, że Twoje opo
            > wiadanie o matce jako hipochondryczce, która bierze nie wiadomo za co rentę, mł
            > odo wygląda i i śmie uprawiać sporty, zamiast bawić Twoje dzieci, jest wyjątko
            > wo odrażające.


            Mama ma zdiagnozowaną przez psychiatrę hipochondrię. Nie wyssałam sobie tego z palca. A to że młodo wygląda i dobrze się czuje to fakty
            • kol.3 Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 07:03
              Matka Ci pomagała przez 2 lata, czyli sama dziecka nie wychowywałaś.
              Nie stać Cię na opiekunkę, ale krzyczałaś, że mamusi płaciłaś za opiekę.
              Jeżeli matka ma zdiagnozowaną chorobę psychiczną tzn że jest chora więc dlaczego podważasz jej prawo do renty.
              • mama_myszkina Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 09:32
                Jeżeli matka ma zdiagnozowaną chorobę psychiczną tzn że jest chora więc dlaczego podważasz jej prawo do renty.

                Też mnie to zastanawia. Hipohondria w skrajnej postaci uniemożliwia prawidłowe funkcjonowanie nie mówiąc o pracy. Poza tym, jakoś Autorki nie martwi, że mama - hipochondryczka miałaby opiekowac się jej dzieckiem i być może projektowac na nie swoje lęki. Ważne, żeby opieka była tanio.
    • kropeczka455 Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 19:09
      maja_musia napisała:
      > Po urodzeniu córki Mama mi pomagała. Gdy Maja miała 2 lata i nadarzyła się
      > okazja, bym poszła do pracy Mama zaproponowała że zajmie się Mają.
      > I tak było przez rok, aż Maja poszła do przedszkola. Potem Mama
      >pomagała nam odbierając ją z przedszkola i opiekując się nią do czasu naszego
      > powrotu z pracy.

      Jakoś nie widzę lenistwa Twej matki. Zajmowała się jednocześnie Twoim dzieckiem i swą wiekowa matką. A Tu lub Twój mąż nie odbieraliście córki ?? Było Wam tak wygodnie !!!!
      >Po dwóch latach tej pomocy moja siostra zaczęła mi opowiadać
      >że Mama skarży się jej na to że musi się zajmować naszą córką.
      >Podjęliśmy z mężem decyzję, że od tej pory sami sobie będziemy radzić i tak też się stało.

      Mam sie skarżyła. A kochająca córunia nawet nie spytała mamy jak się czuje?? Pewnie po co??? Nazwałaś ją hipochondryczka, nawet nie wiesz na co choruje. Nikt nie dostaje renty jeśli jest zdrowy. Ot wdzięczność kochającej córuni. Współczuje Twej matce ze ma tak córkę bezwzględną i egoistkę.
      Ty uznałaś ze należny matka musi koło Ciebie i Twych dzieci tańczyć jak Ty zagrasz!!!

      • maman3 Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 21:11
        Maja, nie przejmuj się tą nagonką, to, wbrew nazwie, złe forum na wyżalenie się, tu większość wszystko wie (najlepiej). A historia pokazuje, że najczęściej mniejszość ma rację ;) .
        • marzeka1 Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 21:17
          Nie, nie wszystkie "wiedzą najlepiej", tyle że pokazują to samo z innej strony; chce- okopie się na upatrzonej pozycji i tak zostanie.Sfrustrowana, pełna pretensji i pokazująca własną matkę jako lenia, który pobiera od zawsze rentę, pewnie za nic.
          • maman3 Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 21:35
            Marzeka, jak można pokazywać to samo z innej strony, nie znając dobrze nawet strony omawianej? Jasnowidz, czy co?
            P.S. Niedawno poznałam kobietę, która mi się pochwaliła, że "załatwia" sobie rentę...
            • marzeka1 Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 21:43
              Można, dziewczyna pokazuje niewdzięczną leniwą matkę z wyłudzoną rentą, rodzice to dwa życiowe leniwce bez ambicji; matce we łbie się poprzewracało, bo gimnastyki i baseny- na dodatek wzajemnie zakręca się w gadaniu na tę matkę.
              A tu okazuje się, ze matka przy 1 dziecku pomogła, potem wnuczkę odbierała z przedszkola itp. Nie jest tak , że całkowicie wypięła się. Tyle że może więcej nie chcieć. No i ten kompletny brak komunikacji, na co zwraca uwagę dziewczyna w poście poniżej- za placami, pełen foch i uraza.
              Naprawdę są ludzie, którzy nie mogli na taką pomoc liczyć i dali radę (sama jestem tego przykładem). Ba- wśród moich koleżanek i znajomych z babcią zostaje niewiele dzieci, bo babcie pracują lub zdrowie nie pozwala- większość ma dzieci z opiekunkami lub w żłobkach.
      • maja_musia Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 22:16

        Jakoś nie widzę lenistwa Twej matki. Zajmowała się jednocześnie Twoim dzieckiem
        > i swą wiekowa matką. A Tu lub Twój mąż nie odbieraliście córki ?? Było Wam
        > tak wygodnie !!!!


        Tak, w tamtym czasie bardzo nam pomogła przy córce, ale do niczego nie była zmuszana. Cieszyła się, że odbiera Maję z przedszkola, bo zawarła tam kilka miłych znajomości z innymi babciami i było to dla niej odmianą od codzienności. Nie odbieraliśmy my, bo było ustalone że odbiera babcia i tyle....do czasu nie było problemu.

        [i]Mam sie skarżyła. A kochająca córunia nawet nie spytała mamy jak się czuje?? Pe
        > wnie po co???

        A skąd te Twoje hipotezy ???




        • marzeka1 Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 22:20
          Ok, a możesz zrozumieć, ze nie chce tego już robić przy drugim wnuku? Może ci być przykro, ale masz, jak masz. Pisałaś, ze matce pół pensji byś oddała, to dlaczego nie może być ta pensja dla opiekunki? I tak część pieniędzy by ci została i podreperowała domowy budżet.

          " [i]Mam sie skarżyła. A kochająca córunia nawet nie spytała mamy jak się czuje??
          > Pe
          > > wnie po co???
          >
          > A skąd te Twoje hipotezy ???
          > "
          - wybacz, ale to nie moje.
        • kropeczka455 Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 22:46
          maja_musia napisała:
          > A skąd te Twoje hipotezy ???
          Sama pisałaś ze mama sie skarżyła.

          >Mama ma zdiagnozowaną przez psychiatrę hipochondrię.
          >Nie wyssałam sobie tego z palca.
          >A to że młodo wygląda i dobrze się czuje to fakty

          A rentę dają jej zapewne za młody wygląd ??

          Jeśli prawdą jest że Twoja matka jest hipochondrię dziwie sie ze wymagasz od niej opieki nad dziećmi.
          Moim zdaniem jesteś nieodpowiedzialna bo chcesz zostawić maleńkie dziecko z osobą chorą. Nie boisz sie o swoje dziecko????
          Hipochondria jest zaburzeniem nerwicowym (somatoformicznym) na tle lękowym. Charakteryzuje się przekonaniem o istnieniu co najmniej jednej ciężkiej, przewlekłej choroby somatycznej w organizmie hipochondryka. Często towarzyszy depresji.
          Przyczyny
          Wymienia się:
          egocentryzm
          narcyzm
          urazy psychiczne (przemoc, nadużycia seksualne) z dzieciństwa

          Symptomy
          ataki paniki
          ból
          depresja
          lęk
          zaburzenia obsesyjno - kompulsywne

          www.znanylekarz.pl/choroba/hipochondria
          Może pora przestać użalać się nad sobą a zacząć pomagać matce, utwierdzić ja w przekonaniu że to co zaczęła robić uaktywnia ja, nadaje sensu zycia i walczy z hipochondrią. Wychowała swoje dzieci a teraz walczy ze swymi dolegliwościami wreszcie robi coś dla siebie, jednocześnie opiekując sie Twoja babcią.
          To pomoże jej wyjść z choroby.
          Ty jako kochająca córunia proponujesz jej siedzenie w domu z Twoim chorym dzieckiem myslac tylko o swej wygodzie. W jej stanie kontakt z chorobą to stres psychiczny który pogłębia jej chorobę.
          • kropeczka455 Myśl sercem o swej matce 10.10.11, 23:00
            www.pulsmedycyny.com.pl/index/archiwum/4048,mask%C4%85,hipochondrii,mo%C5%BCe.html
            Choroba jest swoistym lekiem na ból psychiczny wynikający z niemożności realizacji siebie.
            Zmiana sposobu myślenia o sobie i swoim życiu za pomocą metod hipnozy czy Neurolingwistycznego Programowania może być skuteczną terapią hipochondrii. Przeformułowanie w Sześciu Krokach - metoda NLP pozwala na dotarcie do faktycznej psychicznej przyczyny choroby przez odnalezienie pozytywnej intencji, czyli pozytywnego celu choroby. Następnie umożliwia dotarcie do innych aniżeli choroba sposobów realizacji danego celu. Pacjent ostatecznie odnajduje możliwości zdrowego zaspokajania swoich potrzeb bez odwoływania się do choroby, np. poświęca świadomie więcej czasu na odpoczynek, zmienia pracę lub usprawnia komunikację z życiowym partnerem.

            • mama_myszkina Re: Myśl sercem o swej matce 11.10.11, 09:40
              Czyli matka próbuje walczyć z chorobą, a córka ma jej za złe, że nie chce się opiekowac wnukiem, mimo, że matka opiekuje sie swoją matką.... Masakra.

              Miałam kiedyś epizod hipochondryczny i mogę zapewnić, że wbrew obiegowym żartom na temat tego zaburzenia, nie było mi do śmiechu. Prawie zawaliłam studia i gdyby nie szybka fachowa pomoc, nie wiem, gdzie bym dziś była. W moim wypadku tez było to połączone z depresją.

              Nie wyobrażam sobie zajmowania się kimkolwiek a już na pewno nie dzieckiem w takim stanie! Ledwo dawałam radę zajmowac się sobą, a jak widze moje zdjęcia z tamtego okresu to wiem, że sobie nawet z tym nie radziłam!

              Dodam, że mi tez terapeuta zalecił spędzanie czasu na odpoczynku, hobby, sporcie. Tak więc może gimnastyka i nordic walking to nie fanaberie starej baby, eh? Sport podnosi poziom endorfin i zapobiega depresji, która jest bezpośrednio związana z hipochondrią.

              Autorko, im więcej czytam Twoich wypowiedzi, tym bardziej włos mi się na głowie jeży.

              Tobie nawet nie przeszkadza, że osoba z takimi zaburzeniami będzie się zajmować Twoim dzieckiem! Chodzi wyłącznie o to, żeby było tanio.

              A nie pomyślałaś, że jak mamie się pogorszy, to na przykład zamknie się na dwie godziny w łazience w poszukiwaniu objawów a dziecko będzie w tym czasie bez opieki?
              • maman3 Re: Myśl sercem o swej matce 11.10.11, 10:47
                Mamo_myszkina, Twój post potwierdza to, co napisałam wcześniej-zresztą nic odkrywczego- rzeczywistość postrzegamy poprzez własne doświadczenia, subiektywnie. Uczestnicząc w podobnej dyskusji powinnyśmy starać się o obiektywizm. Podejrzewam, że hipochondria, o której piszesz, niekoniecznie musi byc zdiagnozowana; może autorka nazwała tak, potocznie, wieczne utyskiwanie na swoje zdrowie matki? Ty się zabrałaś za siebie, gdy pojawił sie ten problem-ja miałam podobny epizod-tez musiałam wziąć się z nim za bary. I wiem, jak ciężko jest "chcieć" się leczyć w podobnym wypadku. Ale już moja mama nie ma takiego samozaparcia. Ciągle opowiada o tym, co ją boli, co ja rwie- i nic z tym nie robi. Nawet, jak ją umawiam na wizytę. Nawet, jak za nią płacę! Nie przyrównujmy sytuacji innych do swojej, przyjmujmy to, co mówią- w innym wypadku żadna dyskusja nie ma sensu.
                • maman3 Re: Myśl sercem o swej matce 11.10.11, 10:49
                  "hipochondria, o której pisze autorka"-tak miało być
                  • maman3 Re: Myśl sercem o swej matce 11.10.11, 11:00
                    I tu sorry-w tzw. międzyczasie pojawił się post, gdzie autorka pisze o hipochondrii zdiagnozowanej-ale to nie depresja. To się da wyleczyć, a na pewno zaleczyć-i wtedy opieka nad dzieckiem nie jest problemem, nawet może pomóc-odciąga myśli :) .
                    • mama_myszkina Re: Myśl sercem o swej matce 11.10.11, 11:40
                      maman3 napisała:

                      > I tu sorry-w tzw. międzyczasie pojawił się post, gdzie autorka pisze o hipochon
                      > drii zdiagnozowanej-ale to nie depresja. To się da wyleczyć, a na pewno zaleczy
                      > ć-i wtedy opieka nad dzieckiem nie jest problemem, nawet może pomóc-odciąga myś
                      > li :) .

                      Ale bzdury.

                      Specjalisci nie zalecają opieki nad dziećmi ale sport i hobby. Pogódź się z tym. Dla babci kolejny wnuczek naprawdę nie musi być błogosławieństwem.
                • mama_myszkina Re: Myśl sercem o swej matce 11.10.11, 11:39
                  maman3 napisała:

                  > Mamo_myszkina, Twój post potwierdza to, co napisałam wcześniej-zresztą nic odkr
                  > ywczego- rzeczywistość postrzegamy poprzez własne doświadczenia, subiektywnie.
                  > Uczestnicząc w podobnej dyskusji powinnyśmy starać się o obiektywizm. Podejrze
                  > wam, że hipochondria, o której piszesz, niekoniecznie musi byc zdiagnozowana; m
                  > oże autorka nazwała tak, potocznie, wieczne utyskiwanie na swoje zdrowie matki?
                  > Ty się zabrałaś za siebie, gdy pojawił sie ten problem-ja miałam podobny epizo
                  > d-tez musiałam wziąć się z nim za bary. I wiem, jak ciężko jest "chcieć" się le
                  > czyć w podobnym wypadku. Ale już moja mama nie ma takiego samozaparcia. Ciągle
                  > opowiada o tym, co ją boli, co ja rwie- i nic z tym nie robi. Nawet, jak ją uma
                  > wiam na wizytę. Nawet, jak za nią płacę! Nie przyrównujmy sytuacji innych do sw
                  > ojej, przyjmujmy to, co mówią- w innym wypadku żadna dyskusja nie ma sensu.

                  Wlasnie dajesz dobry przykład postrzegania rzeczywistości przez pryzmat swoich doświadczeń (Twoja matka).

                  Moje zdanie było jasne od początku na długo zanim Autorka wyjawiła, że jej mama ma hipohondrię.

                  Tu nie chodzi o zaburzenie ale o to, że babcia nie ma żadnych obowiązków wzgledem wnuków i tyle. Zamiast urządzać polowanie na czarownice (złe babcie) proponuje wziąć odpowiedzialnosć za własne wybory.
                  • maman3 Re: Myśl sercem o swej matce 11.10.11, 12:35
                    Właściwie spodziewałam się takiej odpowiedzi-sama dałam Ci ten przykład,żebyś właśnie ten fakt zauważyła-tyle tylko, że ja nie demonizuję córki-na tym polega różnica między naszymi wypowiedziami.
                    • mama_myszkina Re: Myśl sercem o swej matce 11.10.11, 15:00
                      maman3 napisała:

                      > Właściwie spodziewałam się takiej odpowiedzi-sama dałam Ci ten przykład,żebyś w
                      > łaśnie ten fakt zauważyła-tyle tylko, że ja nie demonizuję córki-na tym polega
                      > różnica między naszymi wypowiedziami.

                      Ale demonizujesz swoją matkę.
                      • maman3 Re: Myśl sercem o swej matce 11.10.11, 19:39
                        ???? Bez komentarza.
            • sabciasal zlituj się 11.10.11, 10:47
              zlituj się, nie cytuj opisów. Sądzę, że nie miałaś do czynienia z hipochondrykiem i dlatego tak szafujesz dobrymi radami. Ja miałam przez 3 lata i wiem, ze jest to przypadłość wykańczająca otoczenie. I wcale nie do końca przeszkadzająca choremu. Z taką osobą nie da się dogadać, jest skoncentrowana na sobie. Manipuluje (świadomie bądź nie, ale jakie to ma znaczenie) bliskimi, na każdą odmowę wpada w kolejną chorobę, łamie ustalenia i na wszystko patrzy przez pryzmat siebie. Wiem, ze moja "diagnoza" jest uproszczona, ale hipochondryk to nie jest tylko biedaczek, który siebie niszczy. To niestety bardzo często osoby toksyczne dla rodziny.
              Dla mnie autorka powinna odpuścić sobie wizję mamy, jaką nosi i zaakceptować taką, jaką ma. Przepracować to w sobie i zająć się rodzina. Złe czasy miną, staną na nogi, dzieci dorosną. A ponieważ podstawowego błędu, jakim było zamieszkanie blisko matki, nie naprawi - odciąć się psychicznie, otrzymywać kontakty, ale nie łudzić się się, że ta kobieta stanie się fajną, sympatyczną i zaangażowaną babcią. Niestety będzie coraz gorzej, będzie się starzec i pojawią się prawdziwe choroby, które u takiej osoby będą zawsze śmiertelne. Jeśli się nie odetniesz psychicznie - będziecie spędzać czas na pogotowiu po każdej próbie zmiany aranżacji ogródka albo kupieniu serka innego niż normalnie.
              • maman3 Re: zlituj się 11.10.11, 10:52
                Pewno, sabciasal, masz rację-i myślę, że maja_musia wie to od początku, a tu chciała się podzielić zwyczajnie żalem, bo to smutne, musieć dokonywac takich roztrzygnięć. Tylko tyle.
    • diodeo1 Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 21:31
      Zobacz jak funkcjonuje wasz system rodzinny: twoja matka skarzy się na ciebie do siostry, ty obgadujesz matkę do męża , matka ci nie odmawia jak prosisz choć nie chce się zajmować i to okazuje postawą, itd.
      Przerwij ten chory schemat żali, fochów i niedomówień.
      Masz żal do matki, że ci nie pomaga - powiedz jej to. Że liczylas na trochę wsparcia. Oczyść atmosferę. Nie rob się taka sama jak ona że o problemach gadacie za plecami.
      Równoczesnie - to twoje dzieci i matka nie musi ci pomagac. moze ale nie musi. Jesli nie chce pomoc, to się z tym pogódź że taką matkę masz. A ojciec nie moze pomóc tylko matka?
      Do tego, sama napisalas, ze nigdy w życiu sie rodzice nie rwali do roboty - dlaczego założyłaś, że nagle im sę to zmieni i będą chcieć pracować przy wnukach?
      Zapytaj matki wprost czy są w stanie ci pomóc, ile jesteś w stanie im za to odpalić finansowo co dla nich też zysk. Jeśli matka stwierdzi że nie podejmie się opieki to się z tym pogódź i sobie to inaczej zorganizuj. Ona ma prawo odmówić.

      • efi-efi Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 21:51
        Prenumbra1976 napisała:
        >>maman3 napisalas to co ja chcialam powiedziec, ale moj ograniczony umysl i gniew mi nie >>pozwolil.

        Nie masz ograniczonego umysłu . I pomimo gniewu , czy może raczej rozgoryczenia – do którego masz pełne prawo- piszesz jasno i rzeczowo. A , że Twoje wypowiedzi niektórzy/re odbierają jako kontrowersyjne , no cóż... ich sprawa.

        >>czy to jest jakas kara za przebywanie ze swoim wnukiem, albo wnuczka? To jakies obce dzieci, >>czy co? Wam sie juz we lbach poprzewracalo od tej niezaleznosci. Kiedys bylo tak, ze jak dziad >>chcial na starosc miec opieke to musial pomoc silnemu, sprawnemu do pracy pokoleniu w opiece >>nad dzieckiem i do bylo normalne i tak powinno byc. Tylko rozwalono to a tym samym >>zniszczono milosc i solidarnosc rodzinna miedzy pokoleniami.

        Masz w 200% rację! Niszczenie więzi rodzinnych to jest świadoma polityka państwa , pomyśl sobie jaką siłą jest normalna rodzina, a siła jest zagrożeniem dla systemu.

        Piszesz o tym, że nawet jak babcia pracuje, zawsze można wypracować jakiś kompromis . Masz rację, u mnie tak było , moja mama zawsze mi pomagała i ja uważałam, że to jest NORMALNE. Jak mama nie mogła to były ciotki, kuzynki, prababcie i nikt w mojej rodzinie nie zna słowa OPIEKUNKA. A ponieważ tak zostałam wychowana czymś oczywistym jest dla mnie , że jak się na świecie pojawią moje wnuki to tak jak piszesz będzie krew z mojej krwi , na pewno zajmę się nimi.
        Czymś totalnie abstrakcyjnym i PATOLOGICZNYM jest dla mnie płacenie za opiekę nad dzieckiem swojej mamie. Dla mojej mamy też.

        Pewne rzeczy wynikają po prostu z miłości. Nie potrzeba wtedy uregulowań prawnych .

        Autorko wątku: świetnie rozumiem Twoje rozgoryczenie. Rzeczywiście , twoja mama NIE MUSI jak nie chce zajmować się swoimi wnukami. Natomiast też by mi było przykro gyby moja mama nie czuła potrzeby pomocy mi wtedy kiedy potrzebuję i kontaktu z wnukami jedynie od święta.
        • marzeka1 Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 21:56
          "nikt w mojej rodzinie nie zna słowa OPIEKUNKA."- a u innych jest tak, że bliska rodzina mieszka daleko(właśnie te ciotki) lub ta na miejscu- pracuje; matka po udarze; ojciec nie żyje, teściowie- także. Bywa i tak, więc nie pisz, jakby korzystanie z pracy opiekunki było czymś gorszym, bo ludzie mają RÓŻNE sytuacje życiowe, są różni.
          Masz akurat szczęście, że na pomoc mogłaś liczyć; nie wiesz, czy dożyjesz pomocy swoim dzieciom, czy one dzieci mieć będę- ale już wiesz, ze na medal zasłużysz. Nie ma to jak się podbudować.
          • efi-efi Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 10:28
            marzeka1 napisała:
            > "nikt w mojej rodzinie nie zna słowa OPIEKUNKA."- a u innych jest tak, że blisk
            > a rodzina mieszka daleko(właśnie te ciotki) lub ta na miejscu- pracuje; matka p
            > o udarze; ojciec nie żyje, teściowie- także. Bywa i tak, więc nie pisz, jakby k
            > orzystanie z pracy opiekunki było czymś gorszym, bo ludzie mają RÓŻNE sytuacje
            > życiowe, są różni.
            > Masz akurat szczęście, że na pomoc mogłaś liczyć; nie wiesz, czy dożyjesz pomoc
            > y swoim dzieciom, czy one dzieci mieć będę- ale już wiesz, ze na medal zasłuży
            > sz. Nie ma to jak się podbudować.

            -Jak zwykle mało co zrozumiałam, a to co zrozumiałaś to przeinaczyłaś.
            Zawsze mnie na forach zadziwia, że osoby mało lotne piszą najwięcej. Rekompensujesz sobie w wirtualnym świecie coś czego nie masz w realu?
        • zuzi.1 Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 22:53
          Ja też doskonale rozumiem autorkę wątku...Myślę, że Twojej mamy autorko wątku nie stac na więcej wysiłku przy dzieciach. Jej się po prostu nie chce, woli kobieta zadbac o siebie i nie wysilac się. Może nie przepada za dziecmi, przy pierwszym dziecku już mogła się do tego wysiłku zmuszac, a w przypadku 2 dziecka nie chce nawet o tym słyszec. Są takie osoby, znam podobnych nawet kilka, są to często osoby egoistyczne, myślące głównie o swojej wygodzie. W kilku z takich rodzin są b.kiepskie relacje rodzinne, nie ma ciepła, bliskości, chęci spotykania się, są sztuczne, wymuszone relacje rodzinne i brak kompletny brak komunikacji...
          Nie nalezy takiej osoby namawiac do opieki nad 2 dzieckiem, bo z takiej wymuszonej opieki nic dobrego dla dziecka nie wyniknie, a ile jeszcze fochów przy tym będzie ze strony babci i nerwów, nie warto... Przyjmij autorko wątku, że masz mamę taką, jaką masz i tyle...pomogła Ci tyle ile była w stanie przy 1 dziecku i koniec. Nie warto tracic nerwów na taką osobę i dzieci też szkoda...Nie zostawiłabym dzieci z taką babcią...Nie wysilała się kobieta w swoim życiu zanadto jak napisałas, to i teraz trudno oczekiwac, że się zacznie wysilac przy wnukach, a to przecież ciężka praca jest, to taki typ człowieka jest, nie lubi się w życiu wysilac...Znam co najmniej kilka takich pań (panów o podobnych cechach charakteru jakoś nie znam...) i jeszcze ta hipochondria, no wręcz klasyczny przypadek raczej mocno leniwego człowieka...Współczuję mamy...
      • maja_musia Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 22:19
        > Zobacz jak funkcjonuje wasz system rodzinny: twoja matka skarzy się na ciebie
        > do siostry, ty obgadujesz matkę do męża , matka ci nie odmawia jak prosisz choć
        > nie chce się zajmować i to okazuje postawą, itd.


        Wiem i przyznaję że jest to niezdrowe
        • marzeka1 Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 22:21
          Ale możesz to zmienić, nie musisz powielać. Najgorsze jest duszenie w sobie złości, pretensji, tworzy się chora i sztuczna atmosfera- już lepiej złość wyrzucić, nawet się pokłócić, wylać pretensje niż nakręcać się tak niezdrowymi emocjami.
        • maja_musia Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 22:41
          nie przekonam Was sceptyczek, że ze zdrowiem mojej Mamy jest właśnie tak jak piszę. Przez lata Tata i ja z siostrą patrzyliśmy jak Mama "choruje" na wszelkie możliwe choroby, odwiedza lekarzy, bierze tony leków. Kilka razy z przedawkowania wylądowała w szpitalu, a tam lekarze za głowę się łapali ile jeden człowiek może tabletek brać. Jest hipochondryczką i to jest potwierdzone. Robi sobie wciąż badania, prześwietlenia, wszystko na co uda jej się dostać skierowanie i NIC nie wychodzi z tych badań. Gdy powiem, że mnie boli głowa, to ją boli dwa razy mocniej. Ostatnio złapałam infekcję dróg moczowych i dostałam antybiotyk, a ona spytała jaki to antybiotyk, bo ona też poprosi lekarza, bo czuje że ma infekcję... albo gdy siostra dawała córce antybiotyk i zostało jej parę tabletek, to Mama powiedziała - daj mi resztę, to sobie pobiorę....czy tak zachowuje się zdrowy umysłowo człowiek ???
          I naprawdę ZDAJĘ SOBIE SPRAWĘ że babcia nie musi opiekować się wnukami, ale tak jak pisałam, błędnie założyłam że skoro pomogła przy córce, pomoże i przy synku. Mój wielki błąd. Lecz gdyby nie sytuacja finansowa w jakiej nasza rodzina się znalazła, nie prosiłabym jej o pomoc, bo uwielbiam być z moimi dziećmi. Lubię również moją pracę, ale dla mnie wybór między rodziną a pracą jest oczywisty. Żal mi tylko, że nie stać nas na podstawowe potrzeby dla moich dzieci (bo o sobie nie myślę już od dawna)
          Za czas gdy zajmowała się córką jestem wdzięczna i wiele razy to jej okazywałam. Nie jestem zła, jedynie zawiedziona i tyle. Jeśli nie rozumiecie mojego rozgoryczenia....trudno.
          • diodeo1 Re: rozczarowanie własną Matką 10.10.11, 22:44
            Jeśli matka ma takie odchyły to ja bym się bała oddać jej dziecko na wychowanie. "Czym skorupka za młodu nasiąknie..."
    • kropeczka455 Córka egoistka !!!!!!!!!!!! 10.10.11, 23:13
      >Mama "choruje" na wszelkie możliwe choroby, odwiedza lekarzy, bierze tony >leków. Kilka razy z przedawkowania wylądowała w szpitalu, a tam lekarze za >głowę się łapali ile jeden człowiek może tabletek brać. Jest hipochondryczką i to >jest potwierdzone.
      Krytykujesz matkę za jej urojone choroby, a co zrobiłaś aby jej pomóc??

      Niestety, Mama powiedziała że nie zajmie się synkiem, że nie ma czasu, że ma Babcię pod opieką. Mama jest rencistką (odkąd pamiętam), obecnie nastawiona jest na siebie (chodzi na gimnastykę, basen, jeździ na rowerze, uprawia nordic walking i....ciągle jest zajęta sprzątaniem, gotowaniem itp. Babcię owszem ma pod opieką, ale Babcia jest w bardzo dobrej formie, chodząca i sprawna.
      Krytykujesz matkę za aktywność i czas jaki przeznacza dla siebie, psychiatrzy zalecaja wlasnie wszystko to co zaczęla robić TWOJA mama jako terapie do walki z choroba. A kochajaca córka zamiast wesprzeć matkę w jej staraniach ma pretensję. Przemawia przez Ciebie okrutny egoizm
      • maja_musia Re: Córka egoistka !!!!!!!!!!!! 11.10.11, 00:34
        tak, tak jestem najgorszą córką pod słońcem, a to dlatego że mam swoje odczucia co do tej sytuacji. egoistka ze mnie okropna, bo liczę na wsparcie. i jeszcze jaka ze mnie matka wyrodna, bo dzieci oddałabym pod opiekę psycholce. znalazł pewnie też by się powód, żeby nazwać mnie złą żoną. jestem nic nie warta i najlepiej byłoby mnie spalić na stosie. ech....
        mogłabym dalej polemizować, ale każde moje zdanie jest nadinterpretowane i zwykle niezgodnie z prawdą, więc szkoda mi więcej słów
        • morekac Re: Córka egoistka !!!!!!!!!!!! 11.10.11, 00:42
          tak, tak jestem najgorszą córką pod słońcem, a to dlatego że mam swoje odczucia
          > co do tej sytuacji.
          Twoja mama też ma swoje odczucia i to jest powód bycia najgorszą mamą w okolicy. ;-)
          IMO: uśmiechając się kwaśno do mamy i gadając na mamę do osób trzecich w tym układzie, komunikacji z mamą i swoich kontaktów z nią raczej nie poprawisz.
          • maman3 Re: Córka egoistka !!!!!!!!!!!! 11.10.11, 08:28
            Matko, po co wy się odzywacie w takiej sprawie? Żeby dokopać? Gdyby ktoś napisał, że jest okradany, też pisałybyście, że ma własne odczucia? Nieposkromioną chęć posiadania właśnie tego konkretnego przedmiotu? Mąż mnie np. zdradza-to też można uargumentować jego odczuciami, zwłaszcza, jak się bardzo chce. Darujcie sobie.
            • edw-ina Re: Córka egoistka !!!!!!!!!!!! 11.10.11, 09:34
              Ale matka autorki wątku ani nie jest zdradzającym mężem, ani złodziejem, ani żadną inną osobą, której zachowanie przekracza przyjęte normy społeczne.
            • noname2002 Re: Córka egoistka !!!!!!!!!!!! 11.10.11, 09:47
              Właśnie, dlaczego dziewczyna nie może być zwyczajnie zawiedziona i rozgoryczona postawą matki?
              I wiecie co, jakby moje dziecko będąc dorosłe miało ciężką sytuację, to bym mu pomogła.
              A co do babci, która wg niektórych piszących ma zaawansowanego Alzheimera i nie można jej z oka spuścić-to dziwne, że opieka nad nią nie wyklucza basenów gimnastyk i spacerów z kijkami.
              • morekac Re: Córka egoistka !!!!!!!!!!!! 11.10.11, 10:07
                Moja babcia ma tylko lekką demencję (chwilami, nie zawsze), a praktycznie codziennie ktoś musi u niej być przez kilka godzin. Bo sobie już nie ugotuje, już nie zje, nie napije się, nie weźmie lekarstw, po kotach nie sprzątnie, zakupów nie zrobi, nie umyje się, naprodukuje bałaganu.
                Na pierwszy rzut oka całkiem sprawna starsza pani.
                I wybacz, jeśli mama autorki ma taką babcię, to jeśli weźmie sobie do tego opiekę nad wnukiem, to będzie miała wykluczoną basen, gimnastykę i spacer z kijkami.
                • noname2002 Re: Córka egoistka !!!!!!!!!!!! 11.10.11, 10:15
                  No i właśnie mogłyby się z córką dogadać, ona się opiekuje wnukiem a córka pomaga przy babci, na przykład bierze babcię do siebie co drugi weekend. Też miałam dziadka z Alzheimerem(musiał ktoś przy nim być non-stop, bo był fizycznie sprawny i np. uciekał) i leżącą babcię- my się opiekowaliśmy całą rodziną, jedni poświęcali czas, inni pomagali finansowo.
                  • morekac Re: Córka egoistka !!!!!!!!!!!! 11.10.11, 11:04
                    No i właśnie mogłyby się z córką dogadać, ona się opiekuje wnukiem a córka poma
                    > ga przy babci, na przykład bierze babcię do siebie co drugi weekend.
                    Po pierwsze - żeby się dogadać, to trzeba rozmawiać z osobą, którą chce się dogadać, a nie przekazywać swoje negatywne opinie i odczucia osobom trzecim.
                    Poza tym mimo wszystko - jeśli chodzi o zaproponowany bilans czasowy - mama i tak będzie miała znacznie gorzej w zaproponowanej przez ciebie sytuacji. W ciągu 14 dni będzie uwiązana przy wnuku przez dni 10 - podejrzewam, że po jakieś 8-9 godzin, przy własnej matce - przez dni 12 przez - podejrzewam, 2-3 godziny. Czyli będzie zajęta przez 12 godzin dziennie w tygodniu - bo ktoś babcią musi się zająć. Nie mówiąc o tym, że być może mama po prostu chce się zająć własną matką.
                    No to teraz pytanie: która chętna do pracy przez 12 godzin dziennie przez najbliższe 3 lata? Za pół pensji...
                • maman3 Re: Córka egoistka !!!!!!!!!!!! 11.10.11, 10:25
                  Ale Wy nie chcecie przyjąc do wiadomości tego, co pisze maja, natomiast same rozbudowujecie obraz matki autorki, na jakiej podstawie? Wg Was ta matka jest chora, a babcia zniedołężniała-dokładnie odwrotnie, niż to przedstawia autorka. Dlaczego zakładacie, że maja_musia kłamie? Powinnam zapytać dobitniej-jakim prawem tak zakładacie? Nie pierwszy, zresztą, raz. Wyolbrzymiłam ten aspekt w poprzednim poście-to naprawdę jest trochę tak, jakby ktoś pisał, że został, nie wiem, okradziony, pobity, opluty-a Wy próbowałybyście winowajcę usprawiedliwiać, doszukujac się usilnie ludzkich cech, ciężkiego,dzieciństwa, prowokacji ze strony poszkodowanego. Nie znacie matki autorki! Jeżeli faktycznie chcecie pomóc, załóżcie, że autorka piszę prawdę, w dużym skrócie przedstawia zarys postawy matki wobec siebie-skupia sie na tym, co charakterystyczne jest dla niej. Naprawdę nie znacie matek, które faworyzują jedną córkę kosztem drugiej? Kto tu pierwszy zaczął obmawiać za plecami? Matka poskarżyła się drugiej córce. Tak łatwo, wg. Was, iśc do matki i powiedziec jej -"słuchaj, moja siostra powiedziała, że się skarżysz, o co chodzi?".
                  Gdyby nasze społeczeństwo w rzeczywistości było tak troskliwe i empatyczne, jak Wy, jak sugerujecie -jakże cudnie by nam się żyło!
              • zuzi.1 Re: Córka egoistka !!!!!!!!!!!! 11.10.11, 10:18
                Dokładnie, autorka wątku ma jak najbardziej prawo czuc się zawiedziona postawą swojej mamy... Ale tak jak napisałam powyżej, taki typ osób jak mama autorki tak po prostu ma i nikt i nic tego nie zmieni...Takie zachowania b. często wynosi się ze swojej rodziny, może taki typ zachowań był obecny w rodzinie mamy autorki wątku i kobieta teraz tak się właśnie zachowuje. Poza tym może po prostu bardziej cenic sobie swoją wygodę i nie przemęczanie się w życiu, może jest to mamy sposób na życie...Przez 2 lata przemęczała się niepotrzebnie przy 1 wnuczce, zobaczyłą ile wysiłku trzeba w to włożyc, a teraz zwyczajnie i po prostu więcej wysilac się nie zamierza...Ot taki typ charakteru...
      • hubinka A ja trochę rozumiem maje... 11.10.11, 11:54
        Jestem zdania, że rodzice rodzą, wychowują i pomagają swoim dzieciom, dopóki te nie osiągną pełnoletności i się nie usamodzielnią. Potem mogą, ale nie muszą im pomagać. Mają swoje życie, swoje pasje, mogą odpoczywać, pracować, robić ze swoim życiem co im się tylko podoba. Nie można od nich wymagać, żeby zajmowali się naszymi dziećmi tylko dlatego, że my od nich tego oczekujemy. Oni mają swoje życie.
        Mam matkę anioła. Zawsze nam (mnie i moim siostrom) pomagała. Poleciała na miesiąc do Angli do mojej siostry, kiedy ta urodziła dziecko. Zrobiła to z własnej woli, sama zaproponowała tą pomoc, żeby siostra mogła dojść do siebie po porodzie. Zostawiła swojego męża i poleciała. Mojej drugiej siostrze pilnowała dziecka przez dwa lata, dopóki nie poszło do przedszkola. Nie wzięła za to nigdy ani złotówki, nie chciała słyszeć o pieniądzach. Przy mnie była kiedy rodziłam córkę, do końca mnie trzymała za rękę, mimo, że mój mąż był przy mnie też. Poród był bardzo ciężki. Nigdy bym od niej nie wymagała opieki nad dzieckiem, bo uważam, że zrobiła dla nas bardzo dużo. Wiem, że robi to wszystko z miłości, a nie z obowiązku, bo takiego przecież nie ma.
        Jednak troszkę rozumiem maje, bo w ciężkiej sytuacji życiowej (finansowej), kiedy jest dwoje dzieci, jedna pensja i pojawia się możliwość zarobienia jakiegoś grosza, to prosi się o pomoc najbliższe osoby. Choćby tymczasowo, dopóki nie znajdą innego rozwiązania, dopóki dziecko nie będzie mogło iść do przdszkola. Tym bardziej, że maja nie chce niczego za darmo, chce zapłacić mamie za czas poświęcony wnukom. Może zaboleć fakt, że w trudnej sytuacji życiowej nie można liczyć na najbliższą osobę. Może zaboleć, że mama nie ma chęci pomocy, nie chce wesprzeć córki. Znam przypadek, gdzie sąsiadka pomaga sąsiadce, odbiera jej dzieci ze szkoły i dogląda do czasu powrotu rodziców. Znam przypadek, gdzie matka samotna z dwójką dzieci, w bardzo trudnej sytuacji materialnej, może liczyć na pomoc przyjaciół o każdej porze dnia i nocy. Oni też nie mają OBOWIĄZKU, ale mają CHĘĆ pomóc.
        Chyba to najbardziej boli autorkę wątku.
        Przecież dzisiaj ktoś pomoże mi, a za jakiś czas on będzie potrzebował pomocy i ja będę mogła się odwdzięczyć. Nie odmówiłabym nigdy bliskiej osobie, gdybym miała możliwość jej pomóc, zwłaszcza kiedy sytuacja zmusza ją do proszenia mnie o tą pomoc.
    • agrypina6 Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 10:19
      Czy mama zachęcała Cię żebyś miała drugie dziecko? Nie, piszesz ,,odradzała mi to". Należało spytać przed ciążą, czy Ci pomoże. Jesteś dorosła, porozmawiaj z mamą o tym, co leży Ci na sercu. I pamiętaj, że nikt nie ma obowiązku zajmowania się Twoimi dziećmi. Śmieszna jesteś, jeżeli myślisz inaczej.
      • maman3 Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 10:31
        Agrypino, przeczytaj dokładnie wątek w całości, zanim wydasz opinię. Prośba o pomoc została sprowokowana pojawieniem się trudnej sytuacji, niespodziewanej; rozumiem, że Ty w podobnych warunkach nie oczekujesz pomocy od matki? I pewno uznajesz to za normę?
        • agrypina6 Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 10:46
          Ja z moją Mamą w przeciwieństwie do autorki wątku rozmawiam. I to jest ta różnica. W trudnej sytuacji należy z matką porozmawiać i poprosić. A nie żądać i obgadywać z mężem czy na forum.
          • maman3 Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 10:55
            W trudnej sytuacji autorka matkę poprosiła-nie żądała. Obgadana była przez matkę i siostrę. Pisałam-czytaj dokładnie, jeśli chcesz się wypowiadać.
            • agrypina6 Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 11:18
              Nie Ty będziesz decydować, czy mam się wypowiadać, czy nie. Rozumiem, że tylko Ty DOKŁADNIE czytasz i wiesz wszystko o sytuacji? To gratuluję. Miłego dnia.
              • zuzi.1 Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 12:15
                Agrypina, ale przecież słusznie Ci maman zwróciła uwagę na na to, że niedokładnie przeczytałas słowa autorki wątku, więc o co chodzi?, przeczytaj jeszcze raz ale dokładnie...
            • mama_myszkina Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 11:49
              maman3 napisała:

              > W trudnej sytuacji autorka matkę poprosiła-nie żądała. Obgadana była przez matk
              > ę i siostrę. Pisałam-czytaj dokładnie, jeśli chcesz się wypowiadać.

              A Ty tam mieszkasz, że tak dobrze wszystko wiesz?

              Bo z tego, co ja wyczytałam, Autorka wprost stwierdziła, że liczyła od początku na pomoc matki przy synku mimo, że mama wyraziła swoje zdanie.
              • maman3 Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 12:30
                Nie mieszkam-czytam, co napisała autorka, nie dodaję, nie ujmuję, nie interpretuję, zwyczajnie. A autorka o fakcie, że mama odradzała urodzenie drugiego dziecka, wspomniała w kontekście pojawienia się problemu z matką. Wcześniej nie wiedziała, dlaczego matka jej to odradza-powiązała po prostu te dwie sprawy teraz. Z postu wyraźnie wynika, że matka nie mówiła "słuchajcie, dajcie spokój z dzieckiem, bo ja nie dam rady Wam pomóc, jeśli na to liczycie", zaznaczone jest, że "nie wiadomo, dlaczego". I, kurcze, ja też, kiedy rodziłam pierwsze dziecko, liczyłam na pomoc matki-każdy normalny na to liczy (nie mylić z wykorzystaniem).
                • edw-ina Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 12:42
                  No to chyba według tej klasyfikacji jestem nienormalna, bo nie liczę. Tak, jak nie liczyłam na to, że ktoś mi kupi mieszkanie/dom, znajdzie pracę itd. Ucieszę się, jeśli ktoś mi pomoże, ale raczej nie zakładam z góry, że to zrobi, ani nie czuję się rozżalona, gdy nie robi tego, co ja wymyśliłam, że powinien zrobić.
                • morekac Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 13:18
                  słuchajcie, dajcie spokój z dzieckiem, bo ja nie dam rady Wam pomóc, jeśli na to liczycie", zaznaczone jest, że "nie wiadomo, dlaczego".

                  Bo być może w tej rodzinie obowiązuje widocznie taki styl komunikacji: nic nie jest uzgodnione jasno i konkretnie czy dopytane, za to oczekuje się, że ktoś się domyśli, że coś drugiej stronie nie odpowiada. Albo dowie się poprzez osoby trzecie i jak za dotknięciem różdżki w cudowny sposób zmieni swoje postępowanie na to bardziej 'stosowne'.
                  Zauważ, że wątkotwórczyni też nie zapytała, czy mama ma chęć, siły czy ochotę na zajęcie się kolejnym wnukiem, tylko założyła radośnie, że babcia - starsza o kilka lat, znowu radośnie zajmie się dzieckiem. Pomimo, że przy poprzednim dziecku narzekała, że musi się zajmować, pomimo, że sugerowała, żeby nie mieli drugiego dziecka (z niewiadomych powodów).
                  IMO: to 'skarżenie' do siostry na to, że musi zajmować się pierwszym dzieckiem autorki, może świadczyć też o tym, że po prostu czuła się zmęczona opieką nad dzieckiem bądź też w jakiś sposób uwiązana.
                  A co zrobiła Majamusia? Zapytała, dlaczego mama się skarży? Co jest męczące, co jej nie pasuje?
                  Najważniejsze, że kulturalnie oznajmiła mamie, że mama nie będzie już odbierała wnuczki i że nie będzie jej dawać pieniędzy. Po prostu dała jej wypowiedzenie - jak płatnej opiekunce. A skoro opiekunka jest płatna, ma prawo nie chcieć wracać do pracodawcy.
                  • efi-efi Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 14:19
                    maman3 napisała:
                    >> Z postu wyraźnie wynika, że matka nie mówiła "słuchajcie, dajcie spokój z dzieckiem, bo ja >>nie dam rady Wam pomóc, jeśli na to liczycie", zaznaczone jest, że "nie wiadomo, dlaczego". >>I, kurcze, ja też, kiedy rodziłam pierwsze dziecko, liczyłam na pomoc matki-każdy normalny >>na to liczy (nie mylić z wykorzystaniem).

                    - Oczywiście, że każdy człowiek wychowujący się w normalnej rodzinie liczy na pomoc bliskich , w momentach kiedy tej pomocy potrzebuje.
                    Ciekawa jestem ile z tych kobiet, które tak bardzo są "na nie" korzystało z pomocy własnych matek .

                    Powtarzam jeszcze raz :pewne zachowania wynikają z miłości, jak się kogoś kocha to ma się ochotę coś miłego dla takiej osoby zrobić, pomóc jak trzeba czy czasami nawet się poświęcić.

                    Dla mnie niektóre rodziny np. Anglików są patologiczne, wychowywanie do któregoś roku życia , a potem wypad z domu i żyj na własną rękę. I radź sobie , a własne wnuki niech wychowuje jakaś obca baba bo zamiast ciepłej, kochającej babci jest Pani Babcia.
                    I tak jak tu napisała prenumbra1976 potem tacy dziadkowie czy rodzice dziwią się, że lądują w domu starców i nie ma kto ich odwiedzać.
                    Jako Polacy nie musimy czerpać wszelkich wzorców z zachodu, łącznie z tymi chorymi klimatami gdzie każdy sobie rzepkę skrobie.
                    Nie widzę niczego złego w rodzinach wielopokoleniowych, w pomaganiu sobie i w fakcie , że jest na kogo liczyć . Rodzina to jednak coś zupełnie innego niż koleżanki.


                    • edw-ina Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 14:41
                      a ja w tym widzę ubezwłasnowolnienie kobiety. Większość kobiet z pokolenia obecnych babć harowała w pracy, a później w domu. Miała wpojone, że najważniejsze jest szczęście dzieci/męża itd. Naturalna i wrodzona potrzeba opieki/pomocy stała się przymusem. I kiedy wreszcie mogą sobie odpocząć i zająć się sobą, to dobrze by było, gdyby zajęły się wnukami, bo przecież je kochają, to dlaczego nie miałyby im poświęcić kilku kolejnych lat? Co tam ich pragnienia i potrzeby! Poza tym jakie one mogą mieć pragnienia? Czyż możliwość przebywania z wnukiem nie spełnia ich? Dlaczego takich wymagań nie ma się wobec dziadków? Oni na emeryturze mogą chodzić na grzyby/ryby/majsterkować i odpocząć od tego ciężkiego życia na etacie. Przecież oni też kochają i im zależy, prawda?
                      I jeszcze tak odnośnie zachodnich wzorców - tam spotkałam babcie, które coś robiły: chodziły na kursy rysunku, zapisywały się z koleżankami na jogę, organizowały akcje charytatywne. Były uśmiechnięte, szczęśliwe i młodsze życiowo i światopoglądowo od swych polskich rówieśniczek. Większość babć, jakie spotykam w PL nawet nie wie, że ma prawo do własnego życia.
                      • sebalda Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 15:03
                        Ja tu widzę dwie warte siebie kobiety z dziwnie zaburzonymi wzorcami komunikacyjnymi i z chorobliwą ambicją. Kobieta starsza jest chora (kliniczna hipochondria jest chorobą bardzo przykrą dla chorego i dla jego bliskich, to nie ulega wątpliwości), niewykluczone, że ma okresy poprawy i okresy pogorszenia. Być może w tym drugim okresie mogła się poskarżyć drugiej córce, że jej cięzko zajmowac się matką i wnuczką jednocześnie. To doszło do uszu zainteresowanej i ta NATYCHMIAST (w kulturalny sposób) wypowiedziała matce pracę przy wnuczce. Co to znaczy kulturalny sposób? Takie wyrażenie jest dobre w relacjach dalszych, w rodzinie rozmawia się szczerze i bezpośrednio. Matka ujęła się honorem i postanowiła sobie, że skoro jej podziękowano, więcej nie podejmie się opieki.
                        I teraz córka: potrzebuje pomocy, ale nie powie matce, tylko ojcu, przy czym zaznacza, że ten ma matce nic nie mówić. Bo ona w sumie nie chce pomocy matki (tak jest wyraźnie napisane w pierwszym poście). Nie chce, ale ma żal. To w końcu co? Koszmarny brak normalnych, zdrowych relacji, komunikacji, wszystko przez pośredników. Jak chora kobieta (nadużywanie leków, badań, ciągły lęk o zdrowie, to wszystko świadczy o chorobie, a nie fanaberiach, radzę poczytać o tym problemie zdrowotnym) ma mieć zdrowe, normalne relacje z córką, która jej nie szanuje, traktuje instrumentalnie, roszczeniowo? Babcia chętnie się zajmuje wnukami, ale gdy jest tak traktowana, zaczyna się buntować, to normalne. Zafiksowanie się na sporcie bezwzględnie ma związek z chorobą, wszędzie teraz się czyta, że ruch jest najlepszą profilaktyką w większości chorób. Dlaczego osoba, dla której zdrowie jest tak ważne, ma na rzecz zaniedbywania profilaktyki rzucić wszystko i zająć się wnuczką córki, ktora już wcześniej dała jasno do zrozumienia, że nie potrzebuje pomocy?
                        W normalnych rodzinach pomoc przy wnukach jest dobrodziejstwem dla obu stron, ale ta rodzina nie jest normalna, schorzenie matki, brak dla niej szacunku ze strony córki, brak zdrowej komunikacji. Nie, zdecydowanie niewiele tam ciepłych uczuć rodzinnych. Jestem ciekawa, czy córka zadała sobie trud dowiedzenia się czegoś więcej na temat hipochondrii niż obiegowe opinie o fanaberiach leni.
                      • rumpa Re: rozczarowanie własną Matką 20.12.12, 20:02
                        ale te babcie z własnym życiem wiedza i akceptują, że wylądują w domu starców. Nie żebym ja miała coś przeciwko, ale większości tych pań wyzwolonych z Polski nawet ta myśl do głowy nie przychodzi. Zakładają, że będą wyzwolone, a jak im przyjdzie trwałe rozwolnienie wymagające zmiany pampersów co dwie godziny, to córka będzie koło nich skakać i sie nimi opiekować.
                        Dlatego ok, drogie panie co możecie wreszcie żyć dla siebie - żyjcie dla siebie już konsekwentnie do końca. I nie zawracajcie głowy córkom, które właśnie wychowają dzieci, jak wy się rozsypiecie i też będą chciały żyć dla siebie.
                        • tully.makker Re: rozczarowanie własną Matką 21.12.12, 08:54
                          Otz to. W mojej rodzinie (ze strony matki), np, sie sobie pomaga. babcia pomagala moami, moja matka i moja ciotka mnie, ja z kolei bede zajmowac sie rodzicami i ciotka, gdy przyjdzie potrzeba, i pomagac w wychowywaniu wnukow.

                          Ale tesciami, ktorzy swojego 16 miesiecznego wnuka widzieli raz, raczej sie juz zajmowac nie bede. Tak jak nie interesowala mnie za bardzo babcia ze ztrony ojca, ktora mieszkajac w tym samym miescie widywala mnie 2 razy do roku, i to tylko gdy ojcie ja przywiozl do nas. Dodam, ze nie byla mocno starsza ani niepelnosprawna.

                          Zbierasz, co zasiales.
                    • morekac Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 14:49
                      Nie widzę niczego złego w rodzinach wielopokoleniowych,

                      No pewnie, skoro jest nam z nimi wygodniej, to dla zasady trzeba potępić wszystkich, którzy nie chcą dać się wciągnąć w kierat. Bo przecież babcie po to są, żeby siedziały z wnukami.
                      Ciekawe, że powstaje tyle wątków o wrednych teściowych i toksycznych matkach...
                      No i ciekawe, że pretensje są do babci. Dziadek też czasami nie pracuje i mógłby pomóc. Pewnie jest stworzony do wyższych celów i też chodzi z kijkiem, np. na ryby. Od niego nikt nie oczekuje, że rzuci swoje życie.
                      A niezależnie od wad mamy, autorka wątku i tak robi wszystko, żeby przelicytować rodziców, że ona ma gorzej.
                      • mama_myszkina Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 15:05
                        morekac napisała:

                        > Nie widzę niczego złego w rodzinach wielopokoleniowych,
                        >
                        > No pewnie, skoro jest nam z nimi wygodniej, to dla zasady trzeba potępić wszyst
                        > kich, którzy nie chcą dać się wciągnąć w kierat. Bo przecież babcie po to są, ż
                        > eby siedziały z wnukami.
                        > Ciekawe, że powstaje tyle wątków o wrednych teściowych i toksycznych matkach...
                        > No i ciekawe, że pretensje są do babci. Dziadek też czasami nie pracuje i mógłb
                        > y pomóc. Pewnie jest stworzony do wyższych celów i też chodzi z kijkiem, np. na
                        > ryby. Od niego nikt nie oczekuje, że rzuci swoje życie.
                        > A niezależnie od wad mamy, autorka wątku i tak robi wszystko, żeby przelicytowa
                        > ć rodziców, że ona ma gorzej.
                        >
                        >

                        Święte słowa.

                        I też mnie zastanawia ten brak jakichkolwiek wymagań w stosunku do ojca, chociaż w stosunku do matki są nader wybujałe.... Ale z drugiej strony Autorka niewiele pisze o swoim mężu i jego wkładzie w opiekę nad dziecmi, więc pozostaje jedynie domniemywać, że jej zdaniem jest to domena wyłacznie kobiet.

                        Ma prawo do własnego zdania, ale mama mam prawo do własnego zycia niekoniecznie w zgodzie z wytycznymi córki.
    • morekac Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 15:15
      Powiedziałam mu że gdybym mogła wrócić do pracy, a Mama zaj
      > ęła się moim synkiem, to bym im połowę pensji oddała, ale poprosiłam żeby nie m
      > ówił Mamie, bo ja już chyba tego nie chcę.

      Tak bardzo się rozczarowałam, że unikam kontaktów (co jest tr
      > udne mieszkając obok siebie)
      Wnukowi nie poświęca wcale czasu, chyb
      > a że muszę wyjść do sklepu czy na pocztę i ją poproszę, to owszem posiedzi. Nig
      > dy sama nie zaproponowała, że weźmie go na spacer, albo do siebie, żebym mogła
      > np. posprzątać czy ugotować

      Szkoda mi że osoba na pomoc której wydawał
      > oby się najbardziej mogę liczyć, wystawiła mnie w potrzebie, chociaż 1000 razy
      > mówiła mi jak jej było ciężko wychowywać samej (Tata daleko pracował) mnie i si
      > ostrę.
      Mama jest rencistką (odkąd pamiętam), obecnie nastawiona jest na si
      > ebie (chodzi na gimnastykę, basen, jeździ na rowerze, uprawia nordic walking i.
      > ...ciągle jest zajęta sprzątaniem, gotowaniem itp.

      Niezależnie od wszystkiego - mam wrażenie, że babcia wreszcie, po wielu latach, może żyć chociaż trochę dla siebie. I że nie chce pakować się w kanał, jakim jest całodzienna opieka nad dzieckiem. Zwłaszcza, że jest starsza niż te 5 lat temu i starsza o te 5 lat jest jej matka. Być może - jeśli teraz czegoś dla siebie nie zrobi, nie zrobi dla siebie już nigdy. Bo powali ją reumatyzm. Jeśli teraz nie spędzi trochę czasu z matką, to nie będzie mogła odłożyć tego na za kilka lat.
      I droga autorko - sama piszesz, że mama wychowywała ciebie i siostrę praktycznie sama, dlaczego masz do niej pretensje, że nie zabiera wnuka, żebyś mogła ugotować czy posprzątać. Też teraz nie pracujesz... A kiedy córka jest w szkole, możesz sobie spokojnie sprzątać i gotować.
      Poza tym skoro unikasz kontaktów, nie dziw się, że babcia się nie narzuca.
      A czy mama wie, że jesteś teraz w takiej potrzebie, że musisz wrócić do pracy czy też zostawiłaś to jej domyślności?
      No i jeśli odniosłaś taki oszałamiający sukces zawodowy - w przeciwieństwie do swojej leniącej się całe życie matki - to twoja pensja powinna starczyć na opiekunkę i powinno coś z niej jeszcze zostać.
      • sebalda Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 15:41
        A ja się zaczynam bać, czy sprostam w przyszłości wymaganiom dzieci i ich współmałżonków. Na podstawie lektury tego forum za cholerę już nie wiem, jaka powinna być babcia. Niedawno przetoczyła się tutaj bardzo żywa dyskusja o nadopiekuńczej, za bardzo kochającej i kochanej przez wnuczka babci, ktora niemal siłą zatrzymywałaby tegoż u siebie jak najdłużej. Źle! Narzuca się, wnuczek woli ją od matki, szantażuje uczuciowo. A teraz tyle nagle zwolenniczek bliskich kontaktów wnuczków z babciami. Naturalnym porządkiem rzeczy ma być stala i nieodpłatna opieka nad wnukami do wieku przedszkolnego, a potem wnuczki mają być odbierane z przedszkola i dalej przejmowane przez babcie (dziadków na ogół brak). Rodzice pracują do późna, taka babcia o swoim życiu może co najwyżej pomarzyć, ale prawa do tego nie ma.
        Był kiedyś wątek, że babcia ma przyjaciela, że chodzi po kominkach, że do fryzjera i kosmetyczki, że nie ma czasu dla wnuczków. Źle! W przytoczonym wątku o babci zakochanej we wnuczku pretensja, że babcia zaniedbana, że nie chodzi do fryzjera. Fatalnie! A do tego błaga ze łzami z oczach, by wnuczek mógł choć godzine dłużej z nią pobyć. Zgroza!
        To kurcze, jak tu byc dobrą babcią? Dobrą oczywiście dla córek i synowych, to jest najważniejsze.
        • morekac Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 16:02
          Pamiętaj jeszcze o tym, że gdybyś chciała i zgodziła opiekować się wnukami, to nie masz prawa stosować swoich metod wychowawczych, sprawdzonych na swoich dzieciach, tylko masz się co do joty stosować do zasad ustanowionych przez rodziców.Odstępstwo nawet na milimetr - bo to katastrofa i dziecko się rozpuści, i rodzice będą mieli potem kłopot. Bo teraz dzieci wychowuje się inaczej niż kiedyś... Kiedykolwiek to 'teraz' nie jest, zaś tylko matka wie, co jest dla jej dziecka najlepsze. Babcia nigdy - ma pokornie wypełniać rozkazy.
          Matka wnuka - czy to córka, czy synowa może mieć do ciebie słuszne i uzasadnione pretensje, a nawet powinna cię kilka razy zdyscyplinować rozmową/strzelić focha, zanim zdecyduje się na szukanie płatnej opiekunki. Jeśli zaś ciebie cholera weźmie i sama zrezygnujesz, będzie miała wiekuiste pretensje, że się wypięłaś. Jeśli powiesz, że jesteś zmęczona i masz dosyć, zostaniesz okrzyknięta wyrodną babcią - wszak dzieci nie są męczące.
          Dlatego bezpieczniejsze jest założenie, że nie ma co być dobrą babcią wg. córki, ani tym bardziej synowej (ta na 100% nie będzie miała problemów ze stwierdzeniem, że teściowa jest nadurniejszą kobietą pod słońcem), tylko trzeba być dobrą dla siebie. :-)
          • zuzi.1 Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 16:34
            A przyjmując takie założenia droga morekac zasilisz zapewne dosyc szybko grono szczęśliwych pensjonariuszek domu spokojnej starości :))) Tego możesz byc pewna :))) Wszak grunt to dbac o siebie i się nie przemęczac, a już na pewno nie nalezy się przemęczac nad wnukami :)))
            Drogie panie, dobra babcia ma ogromne serce, jest ciepła i kochająca, wyrozumiała i pomocna, z wyczuciem, kulturalna i kontaktowa i dokładnie wie jak się nalezy wnukiem zajmowac, jeżeli opieki się podejmuje, to ustala z rodzicami czego ew. powinna przestrzegac z uwagi np. na zdrowie dziecka itp. gdy rodzice zwracają babci na jakies istotne dla ich dziecka sprawy uwagę, wówczas mądra babcia wysłucha próśb i wprowadzi je w życie, zgodnie z prośbami rodziców, a nie robi swoje, na przekór wszystkim, bo przecież to ona wie najlepiej jak byc powinno :) W pozostałych kwestiach kieruje się swoim wyczuciem i inteligencją :) To wystarczy, dobre babcie są kochane i przez wnuki, dzieci i synowe :))) i takie panie zazwyczaj dokładnie wiedzą co nalezy robic aby na miano cudnej babci zasłużyc :)) To się chyba ma w charakterze, nie da się tego nauczyc :)))
            • purpurowa_komnata Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 16:47
              Wszystko fajnie- tylko dlaczego nikt nie wymaga nic od dziadka?
              Czyli wychodzi,ze tak jest: babcia do własnej śmierci ma się kimś opiekować- a dziadek może sobie -na emeryturze będąc- usiąść przed telewizorkiem.... I nikt mu złego słowa nie powie...
              Wiem. Taki off top.
              • zuzi.1 Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 20:24
                W przypadku toksycznych pań niektórzy dziadkowie znacznie lepiej wywiązują się z roli ojca i dziadka, niż niektóre babcie...Znam dziadka, który wnuczką się świetnie opiekuje, bo babcia nie chciała się dzieckiem zając...Takie przypadki też są w rodzinach.
            • sebalda Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 16:53
              Ale czy wolno mi iść czasami do fryzjera, czy raczej nie, bo wnuczka ważniejsza, a fryzjer przyjmuje raczej w godzinach, w których muszę zająć się wnuczką? A jak nie pójdę, to czy nie narażę się na miano koczkodana, zaniedbanej i smutnej starej kobiety? A jak lekarz, nie daj Boże, zaleci mi rehabilitację, bo przed laty bardzo nieszczęśliwie złamalam sobie nogę, to moge na nią chodzić? Chyba nie, bo rehabilitantka też człowiek, pracuje w normalnych godzinach pracy.
              A co będzie, gdy ja taka kochana, że wnuczka będzie chętniej przebywała ze mną niż własną mamą? Przecież nie moge tego zrobić synowej. Mam jakoś inteligentnie odrobinę odsuwać od siebie wnuczkę? Ale jak?
              A jak będę chciała traktować wnuczkę według zasad bliskości i podążania za naturalnymi predyspozycjami, a synowa będzie wolała zimny wychów? Jak zastosować kompromis?
              To wszystko jest takie trudne, naprawdę się boję:P
              > Drogie panie, dobra babcia ma ogromne serce, jest ciepła i kochająca, wyrozumia
              > ła i pomocna, z wyczuciem, kulturalna i kontaktowa .
              Ja tam mogę próbować taka być, ale co, jak synowa będzie miała małe serce, będzie zimna i wyrachowana, bez wyczucia, kultury i kontaktu?
              • morekac Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 18:13
                Sebaldo, cokolwiek nie zrobisz, może to zostać użyte przeciwko tobie...
              • zuzi.1 Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 20:32
                Jasne że do fryzjera i do kosmetyczki i n arehabilitację może babcia pójśc, we wszystkim można się dogadac, trzeba tylko chciec :) A gdy kochana wnuczka będzie chętniej przebywała z babcią, to trzeba synowej wytłumaczyc, że nie zamierzamy zastępowac dziecku matki i nie uzurpujemy sobie prawa do bycia matką, a dziecku wytłumaczyc, że mama się za nim stęskniła i teraz mamy kolej na przytulanki (rozumiem, ze ten problem dotyczy b. młodych mam, starsze z tym chyba problemu nie mają :) Generalnie warto zwracac uwagę na reakcje synowej, spróbowac wczuc się w jej położenie, nie wyręczac bez proszenia, nie narzucac się z pomocą, rozmawiac, rozmawiac, rozmawiac i reagowac na prośby synowej i syna :) takie podejście powinno skutkowac dobrymi relacjami...W przypadku zimnego wychowu preferowanego przez synową (obecnie rzadkośc) warto podsunąc do poczytania mądre periodyki na temat przewagi ciepłego wychowu nad zimnym :)
                Gdy synowa będzie zimna, wyrachowana i niekulturalna, nalezy wówczas zachowac odpowiedni dystans, z prostakami lepiej się nie zadawac bliżej...:))
                • morekac Re: rozczarowanie własną Matką 12.10.11, 00:27
                  Och, jakaś ty łaskawa - babcia może nawet iść do fryzjera... Może napisz podręcznik: jak zostać idealną babcią... Bo na razie rzucasz ogólniki, a potrzebne są konkretne przykłady. :-)
            • kropeczka455 Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 16:58
              zuzi.1 napisała:
              > A przyjmując takie założenia droga morekac zasilisz zapewne dosyc szybko grono
              > szczęśliwych pensjonariuszek domu spokojnej starości :))) Tego możesz byc pewna
              Niekoniecznie !
              Często bywa tez taaak:
              demotywatory.pl/1749434/Wychowala-dzieci-odchowala-wnuki
            • edw-ina Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 17:03
              przepraszam bardzo, a matka to ciebie nie wychowała i nie opiekowała się tobą, że chcesz ją do domu starców wysyłać, bo nie chce się zająć wnukami? Co to w ogóle jest za przetarg: jak się wnukami nie zajmiesz, to ja tobie również nie pomogą? Kurczę, jakbym miała takie dzieci to sama bym wolała do domu starców pójść, a w razie poważnej choroby pomóc sobie odejść z tego świata, niż mieć nadzieję, że dziecko, które wychowałam, któremu pomagałam, nie spałam przez po nocach pomoże mi. To może było trzeba cię oddać do domu dziecka, skoro masz taką postawę.

              ludzka bezmyślność nie przestanie mnie zadziwiać
              • morekac Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 17:40
                a matka to ciebie nie wychowała i nie opiekowała się tobą,
                > że chcesz ją do domu starców wysyłać, bo nie chce się zająć wnukami?
                Cóż, takie jest chyba założenie życiowe tych wszystkich kochających córek. Kochających siebie przede wszystkim.
              • morekac Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 18:03
                Co to w og
                > óle jest za przetarg: jak się wnukami nie zajmiesz, to ja tobie również nie pom
                > ogą?
                To nie przetarg, to szantaż.
              • noname2002 Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 19:20
                "Kurczę, jakbym miała takie dzieci to sama bym wolała do domu starców pójść, a w razie poważnej choroby pomóc sobie odejść z tego świata, niż mieć nadzieję, że dziecko, które wychowałam, któremu pomagałam, nie spałam przez po nocach pomoże mi. To może było trzeba cię oddać do domu dziecka, skoro masz taką postawę. "
                Nie ma to jak oczekiwać wielkiej wdzięczności za coś co było zwykłym obowiązkiem rodzica, dziecko się na świat nie prosiło, to rodzic zdecydował, że chce je mieć. Serio chcesz mieć dziecko tylko dla przysłowiowego podania szklanki wody na starość?
                Cały czas piszecie jak to babcia ma prawo, żeby się cieszyć życiem i owszem zgadzam się, choć ja osobiście nie umiałbym się nim cieszyć wiedząc, że mojemu dziecku jest źle, a co będzie potem z prawem do cieszenia się życiem przez córkę?
                Jak dzieci będą odchowane a babcia albo dziadek obłożnie zachorują albo będą mieli Alzheimera, to czemu córka miałaby się nimi zajmować? Przecież jej się też należy basen, gimnastyka i nordic walking na stare lata, czyż nie?
                • edw-ina Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 19:38
                  Jeśli znasz prawo, to powinnaś wiedzieć, że niestety dzieci też mają obowiązek wobec rodziców. Tak to jest skonstruowane. Ktoś całkiem rozsądnie pomyślał, że skoro rodzic opiekował się i pomagał dziecku, to dziecko jest zobowiązane do pomocy rodzicom. Za to nigdzie nie ma słowa na temat tego, że jeśli babcia nie zgodzi się piastować wnuki, to traci przywilej pomocy ze strony dzieci.

                  A odnośnie nikt się na świat nie pchał - tych wnuków też babcia na świat nie sprowadziła, za to sprowadzili je rodzice.

                  • noname2002 Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 20:06
                    Ja nie neguję, że rodzicom należy się pomoc i że to obowiązek dzieci, mnie po prostu uderzają sformułowania jakich używasz, jakby to było wielkie poświęcenie ze strony rodzica za które należy się mu ogromna wdzięczność. Nie przyszło by mi do głowy wypominać mojemu dziecku, że wstawałam do niego po nocach, karmiłam go czy kształciłam.
                    I nie odpowiedziałaś na pytanie co z prawem córki do cieszenia się życiem, jeśli rodzice zachorują obłożnie?
                    • edw-ina Re: rozczarowanie własną Matką 12.10.11, 08:49
                      nie uważam, że wstawanie do dziecka jest poświęceniem. Po prostu zdenerwował mnie tekst dt. tego, że skoro babcie nie są chętne do pomocy przy wnukach, to zostanie im tylko dom starców. O czasie córek dyskutować nie zamierzam, choćby z tego względu, że uważam, by wszelkie cechy i powinności opiekuńcze były nierozłącznie związane z kobietami. Mogę rozmawiać o czasie dzieci - obojga płci.
                • zuzi.1 Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 20:39
                  noname2002 napisała:
                  Jak dzieci będą odchowane [dopisek własny: przez własną matkę, bo babcia nie chciała i nie miała czasu się wnuczkami zajmowac ] a babcia albo dziadek obłożnie zachorują albo będą mieli Alzheimera, to czemu córka miałaby się nimi zajmować? Przecież jej się też należy basen, gimnastyka i nordic walking na stare lata, czyż nie?

                  Bardzo dobre pytanie, chętnie przeczytam odpowiedz pań morekac, sebalda, ed-wina i pozostałych pan wypowiadających się w podobnym tonie w tym watku. Co drogie panie na to?
                  • kropeczka455 Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 21:36
                    >Mama jest rencistką (odkąd pamiętam), obecnie nastawiona jest na siebie
                    >(chodzi na gimnastykę, basen, jeździ na rowerze, uprawia nordic walking
                    > i....ciągle jest zajęta sprzątaniem, gotowaniem itp. Babcię owszem ma pod >opieką, ale Babcia jest w bardzo dobrej formie, chodząca i sprawna.
                    >Gdy Mama opiekowała się Mają, też miała Babcię pod opieką.

                    zuzi.1 napisała:
                    > ? Przecież jej się też należy basen, gimnastyka i nordic walking na stare lata,
                    > czyż nie?
                    > Bardzo dobre pytanie, chętnie przeczytam odpowiedz pań

                    Jak widać mama autorki wątku pomimo choroby (renta) i zdjagnozowanej hipochondrii opiekuje się swoją matką. Zdaniem córki jest leniwa bo powinna tyrać jeszcze przy wnukach bo tak sobie życzy córka egoistka.

                    • zuzi.1 Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 22:32
                      Kropeczko, napisz nam jakie jest Twoje zdanie na zadane pytanie, chętnie przeczytam.
                  • morekac Re: rozczarowanie własną Matką 12.10.11, 00:05
                    No przecież wiadomo, co zrobić: zgodnie z radami tutejszych mam, tudzież kochających córek należy matkę/ojca oddać do domu opieki społecznej, bo przecież wnuków nie chowała.
                    Są rzeczy, których nie przewidzisz i na które nie masz wpływu. Się mówi trudno i szuka się pomocy - bo jedna starsza osoba nie jest zdolna udźwignąć opieki nad jeszcze starszą, ciężko chorą osobą. A autorka wątku ma siostrę - myślę, że nie ma co biadać przed czasem.
              • zuzi.1 Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 20:15
                Edwinko nie denerwuj się bo Ci się ciśnienie zanadto podniesie i nie interpretuj cudzych komentarzy tak dosłownie, czasem odrobina humoru i dystansu by się Ci w życiu przydała...
            • morekac Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 17:07
              Drogie panie, dobra babcia ma ogromne serce, jest ciepła i kochająca, wyrozumia
              > ła i pomocna, z wyczuciem, kulturalna i kontaktowa i dokładnie wie jak się nale
              > zy wnukiem zajmowac,
              Słowem: obraz potulnej starszej pani, która nie ma prawa do własnego ja.

              To się chyba ma w charakterze, nie da się tego nauczyc :)))
              No, a ponieważ większości tych cech nie mam teraz, nie sadzę, żeby na starość cudem mi przybyło takich czarownych zalet. Tym bardziej moje założenie jest aktualne.

              morekac zasilisz zapewne dosyc szybko grono
              > szczęśliwych pensjonariuszek domu spokojnej starości
              Liczę na to, że mnie to ominie. Ale u mnie w rodzinie babcie nigdy nie były nadmiernie angażowane w opiekę nad wnuczętami, bo kiedy owe wnuczęta bywają małe, te wredne babcie pracują. Ale nawet jak nie pracują, to są wredne z założenia i potrafią o siebie zadbać. Jakoś jeszcze nikomu nie przyszło do głowy, żeby te już do niczego nie nadające się babcie wyautować do domu opieki. Liczę, że i moim córkom nie przyjdzie.
              BTW: jeśli dzieci są z założenia roszczeniowe i za nic matkę mają (dużo łatwiej wychować takowe dając z siebie za dużo), to i tak się tam wyląduje, jak tylko zacznie się sprawiać kłopoty. To przynajmniej człowiek sobie pożyje te kilka lat, pływając na basenie i spacerując z kijkami po lesie.
              BTW: znałam jedną babcię - ideał taki, jak opisujesz. Niestety, nie dbała o siebie tak dalece, że wykończyła się przed 70-tką. Takie dobre babcie bywają wykorzystywane po prostu, bo nie potrafią powiedzieć 'nie', nawet jak padają na twarz.
              • marzeka1 Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 18:06
                "BTW: jeśli dzieci są z założenia roszczeniowe i za nic matkę mają (dużo łatwiej wychować takowe dając z siebie za dużo), to i tak się tam wyląduje, jak tylko zacznie się sprawiać kłopoty. "

                zgadzam się z każdym słowem.
              • kol.3 Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 18:25
                Znam ideał babci. Ma dzieci. Jako żona wytresowana do robienia wszystkiego w domu jednoosobowo, bo żona jest do zajmowania się domem. Dzieci wykształcone i doskonale sytuowane (w odróżnieniu od matki) oczekują, że mama odchowa wnuki,odbierze z przedszkola, zajmie się przez 5 dni w tygodniu i czasem w weekend, bo przecież dzieciom po pracy należy się rozrywka, ogarnie ich mieszkanie. Mantrą powtarzaną przez matkę jest "nie stać mnie", dzieci stać jak najbardziej na wszystko, ale matce finansowo nie pomagają. Nierzadko słyszę "a po co jej to", przecież nie musi tego mieć, skoro obraca się wokół domu, nigdzie nie chodzi. Matce się nic nie należy oprócz tyrania, dzieci są bezwzględne w jej wykorzystywaniu. Co więcej ona się tak przyzwyczaiła do tego, że zapomniała że istnieje inny świat niż nieprzytomny zachrzan, zapomniała, że ma prawo do życia i odpoczynku a nawet - o zgrozo - do rozrywki.
                • zuzi.1 Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 20:21
                  A to co opisujesz kol.3 to już jest patologia, kobieta z nadmiaru zajęc nie miała czasu tych dzieci wychowac, skoro obecnie w taki sposób mamę wykorzystują i traktują... Przykre.
                  Ja znam inne przypadki zdrowych relacji rodzinnych, gdzie wzajemna pomoc i szacunek biorą górę nad egoistycznymi pobudkami... :)
                  • efi-efi Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 20:45
                    sebalda napisała:
                    >>A ja się zaczynam bać, czy sprostam w przyszłości wymaganiom dzieci i ich >>współmałżonków. Na podstawie lektury tego forum za cholerę już nie wiem, jaka powinna >>być babcia.

                    - Kieruj się sercem - będziesz wiedziała.
                    • zuzi.1 Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 21:18
                      Dokładnie efi-efi, tylko niektóre panie (nie piszę bynajmniej o sebaldzie, bron boże :) mają problem taki, że ich serce jest jak głaz, twarde i zimne i za cholerę ciepła i miłości się z tego nie wykrzesa...
                  • morekac Re: rozczarowanie własną Matką 12.10.11, 00:23
                    Patologia? Dosyć często spotykana, wręcz reguła. Takiej matki się nie szanuje. Bo była w domu, bo nie pracowała zawodowo, bo zawsze była. A dobra powszechnie dostępne nie są cenne.
                    Zauważyłaś, jak autorka wątku pisała o matce? Z pogardą, na pewno nie z szacunkiem.
                    Sorry, gdybym miała taką fochająca córkę, wolałabym śmigać pomiędzy 60 a 80 rokiem życia z kijkami do NW, martwienie się o dom starców odkładając na później. I użyć jeszcze trochę życia, zanim roszczeniowa córeczka mnie tam zapakuje. Co może zresztą nie byłoby aż taką tragedią, zważywszy wymagania córki i sposób pisania o matce.
                    A autorka ze zdrowymi relacjami rodzinnymi i szacunkiem dla matki niewiele ma wspólnego. Nie twierdzę przy tym, że matka anioł - ale wtedy może pora byłaby dorosnąć i pozbyć się złudzeń?
                    • zuzi.1 Re: rozczarowanie własną Matką 12.10.11, 00:35
                      A nie pomyślałaś morekac, że ta matka może należec to grona takich pań, które w życiu nie lubią się zbytnio przemęczac, które odwalają swoje i ani 1 cm wysiłku więcej, które wiszą na mężu, zasłaniając się rentą i hipochondrią, a swoje dorosłe już córki w potrzebie mają zwyczajnie gdzieś...A autorka ze zdrowymi relacjami rodzinnymi i szacunkiem dla matki może miec niewiele wspólnego, z uwagi właśnie na osobę matki, która tych zdrowych relacji w rodzinie nie umiała stworzyc i szacunku do siebie samej poprzez swoje zachowania nie wzbudza u córki...Uważasz, że taki scenariusz jest nieprawdopodobny? Dlaczego zakładasz, że córka jest roszczeniową egoistką i nie szanuje matki, a jedynie próbuje ją wykorzystywac do własnych celów?
                      • morekac Re: rozczarowanie własną Matką 12.10.11, 01:16
                        Droga Zuzi, jak powszechnie wiadomo - pewna jest tylko śmierć i podatki. Matka może być leniem do kwadratu, ale w takiej sytuacji żadna osoba obdarzona zdrowym rozsądkiem nie będzie spodziewała się, że zajmie się wnukiem czy też wnukami. Akurat mam taką osobistą babcię i w życiu nikt od niej tego nie wymagał. Od 50 :-) mniej więcej lat 2 razy w oku umiera na serce.
                        BTW: żadnemu z jej dzieci nie przyszło jeszcze nawet do głowy oddanie jej gdziekolwiek.
                        Co do zdrowych relacji w rodzinie - córka jest już dorosła, nie jest malutkim dzidziusiem i może coś z tymi relacjami zrobić. Na razie przybrała postawę małej, skrzywdzonej dziewczynki. Te potajemne szepty z tatusiem, mężem, siostrą, te kwaśne uśmiechy, to opowiadanie mamie, jak im źle (specjalnie jej mówiłam, żeby wiedziała). Jak jest się w sytuacji podbramkowej, to się wali kawę na ławę (jak mi nie pomożecie, to umrzemy z głodu w przyszłym miesiącu), a nie robi podchody jak Winnetou.

                        że córka j
                        > est roszczeniową egoistką i nie szanuje matki,
                        Nie wiem, czy jest czy nie jest roszczeniową egoistką. Ale to, że nie szanuje matki, jest jasne. Wystarczy poczytać, jak pisze o matce: jest leniem, że jest nastawiona na siebie, bez ambicji itd. Osobiście nie mam wątpliwości co do tego braku szacunku.
                        BTW:Gotowanie przez mamę to jakieś marnowanie czasu na bzdety, ale gotowanie przez autorkę wątku jest czynnością na tyle ciężką, że babcia mogłaby się zająć dzieciątkiem... ;-)
                        • zuzi.1 Re: rozczarowanie własną Matką 12.10.11, 08:45
                          Droga morekac, dzieci toksycznych lub nieadekwatnych rodziców tak mają i to niezależnie od tego czy są 20, 30, 40 czy 50 + , że nie potrafią się normalnie zachowywac w relacjach z rodzicami, często nieświadomie przejmują zachowania swoich wypaczonych rodziców i generalnie nie za bardzo wiedzą, co i jak zrobic z relacjami ze nimi. Poczytaj sobie b. ciekawą ksiązkę "Toksyczni rodzice" polecam dla poszerzenia horyzontów myślowych :)
                          Poza tym jak to w życiu bywa, różni ludzie w różnym stopniu mogą byc toksyczni/nieadekwatni, stąd może próby autorki wątku współpracy z mamą przy opiece nad dzieckiem (udało się jakos pani babci wytrzymac 2 lata) i stąd zapewne prośba o pomoc przy 2 dziecku. Ale jak się okazało, tym razem już nieskuteczna. Stąd zapewne żal autorki wątku. O kwestii szacunku do matki w tym wątku z mojego punktu widzenia już pisałam. Moje stanowisko w kwestii oddawania kogokolwiek do domu spokojnej starości/pomocy w opiece nad osobą starszą jest jednoznaczne i nie ma tu nic do rzeczy to czy taka osoba zajmowała się wnukami czy też nie, bardziej chodzi mi o zastanowienie się nad takimi tekstami typu babcia nic nie musi, może robic to co chce, wnukami nie musi się przejmowac, nie musi pomagac córce w ciężkiej sytuacji itp. w kontekście bycia człowiekiem oraz w kontekście zdrowych relacji rodzinnych. Dla mnie i dla mojej rodziny i obowiązujących w niej zasad i standardów takie podejście to patologia...
                          • morekac Re: rozczarowanie własną Matką 12.10.11, 09:57
                            Zuzi, autorka wątku postanowiła zrobić sobie drugie dziecko i postanowiła, że dzieckiem zajmie się jej mama. Nie uzgodniła tego ze swoją mamą, pomimo że były uzasadnione przesłanki, że mama dzieckiem się nie zajmie: zbyt obciążająca było dla niej opiekowanie się po południu przedszkolakiem.
                            Autorka wątku nie uwzględniła, że opieka nad niemowlakiem i dzieckiem poniżej 3-4 lat bywa naprawdę męcząca, zaś mama przez 5 lat nie zrobiła się młodsza - tylko starsza.
                            Nie uwzględniła, że mama może mieć kłopoty ze zdrowiem, chociażby z kręgosłupem czy stawami, nawet jeśli nie tyrała całe życie przy przeładunku węgla. Nawet nie wie, dlaczego mama jest na rencie.
                            Nie uwzględniła, że mama ma pod opieką babcię - skoro mama ma 62 lata, to jej mama ma lat 80 albo więcej. Nawet stosunkowo zdrowe i sprawne osoby wymagają w tym wieku opieki i pomocy, a przed wszystkim - towarzystwa. I nie zajmuje to 15 minut, tylko dużo więcej czasu, chociaż nie jest to może jakaś strasznie ciężka fizycznie praca. Zajęcie się dzieckiem niespełna 2-letnim jest z pewnością bardziej wyczerpujące. Ale przez te 5 lat, które upłynęły od czasu niańczenia wnuczki nie tylko mama autorki posunęła się w latach, ale i jej babcia. % lat temu zapewne potrzebowała pomocy córki w dużo mniejszym zakresie. Stąd mogła zająć się wnuczką, a o kilka lat młodszym wnukiem - już nie.
                            Planując, że mama zajmie się kolejnym dzieckiem córki, wypadałoby przede wszystkim z ową mamą uzgodnić, czy da radę, czy podoła, czy czuje się na siłach - fizycznych i psychicznych. Bo niezależnie od tego, jak bardzo ludzie w rodzinie się kochają, w jak dobrych są kontaktach - ktoś może po prostu nie mieć siły i zdrowia. Bo człowiek z czasem się psuje, a w sklepie nie można kupić części zamiennych.
                            Może więc wypadałoby się najpierw spytać - przed zorganizowaniem życia komuś innemu - czy jest chętny i da radę coś robić, zamiast porobić błędne założenia, potem zaś pielęgnować w sobie żal, bo ktoś odmówił?
                            • sebalda Re: rozczarowanie własną Matką 12.10.11, 10:26
                              Autorka wątku nie poprosiła matki o pomoc przy drugim dziecku, jak to wynika z jej opowieści. Opowiadała matce, jak im ciężko, powiedziala ojcu, że chciałabym, żeby matka zajęła się wnukiem, ale jej samej o to nie poprosiła. Kilka lat temu z dnia na dzień wymówiła matce (w kulturalny sposób, cokolwiek to znaczy), teraz nie może się przemóc, by poprosić. To ona ma problem ze sobą, nie matka. Coś mi mówi, że matka po takim wcześniejszym potraktowaniu teraz czeka, żeby córka OSOBIŚCIE ją poprosiła, bo sama może nie chce się wychylać, by znowu nie dostać KULTURALNEJ odprawy.
                              Jeśli czegoś od kogoś chcę, to go o to proszę. Sama, osobiście, nie przez pośredników, to proste.
                              • zuzi.1 Re: rozczarowanie własną Matką 12.10.11, 10:55
                                Tak to funkcjonuje sebalda w normalnych rodzinach, a nie w rodzinach, w których panuje brak komunikacji.
                            • zuzi.1 Re: rozczarowanie własną Matką 12.10.11, 10:58
                              Zgodzę się z Tobą morekac, że tak powinna autorka wątku zrobic. Tak postąpiłoby zapewne wiele osób. Ale odnoszę wrażenie, że autorka nie wyniosła z domu odpowiednich wzorców komunikacji międzyrodzinnej i zachowania, stąd obecne problemy, uniki, komentarze za plecami obustronne i mamy i córki...i pat w kontaktach rodzinnych...
                          • morekac Re: rozczarowanie własną Matką 12.10.11, 10:37
                            dzieci toksycznych lub nieadekwatnych rodziców tak mają i to nie
                            > zależnie od tego czy są 20, 30, 40 czy 50 + , że nie potrafią się normalnie zac
                            > howywac w relacjach z rodzicami, często nieświadomie przejmują zachowania swoic
                            > h wypaczonych rodziców i generalnie nie za bardzo wiedzą, co i jak zrobic z rel
                            > acjami ze nimi.
                            Nawet jeśli rodzice autorki są toksyczni (dla mnie nic na to nie wskazuje), to autorka jest już na tyle dużą dziewczynką (podejrzewam, że jednak bardziej po 30tce, jak przed), że mogłaby coś z tym zrobić. Nie jest dzieckiem, jest dorosłą osobą.
                      • verdana Re: rozczarowanie własną Matką 12.10.11, 19:08
                        Mozliwe. Tym bardziej nie nalezy od takiej matki (która o dziwo zajmuje się swoją matką mimo lenistwa i zajmowała się starsza wnuczka), wymagac, aby na starość stała sie pracowitą pszczółką i radosnie zajmowała sie na pełnym etacie kolejnymi wnukami, czego nigdy nie obiecywała.
                        Nie zajmowanie się od rana do wieczora wnukiem absolutnie nie oznacza, ze sie ma córkę gdzieś.
            • mama_myszkina Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 21:41
              No, ja akurat znam co najmniej 4 osoby, które bardzo sobie dom starców chwalą. W końcu moga robić to, co chcą i nie musza się martwić, że narazają się dzieciom każdym przejawem samodzielności. W domu starców płacisz i wymagasz. To dla niektórych dużo fajniejsza perspektywa niż bycie zdanym na łaskę i niełaskę kwękającej latorośli.
              • zuzi.1 Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 22:28
                Podaj może adres, żeby wszyscy wiedzieli gdzie jest tak dobrze.
                • mama_myszkina Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 22:51
                  Sarkazm wymaga polotu. Bez tego wychodzi dość żałośnie :P

                  Nie chodzi o jeden dom starców, gwoli ścisłości.

                  Z resztą matka Autorki zajmuje się swoją matką, więc nie rozumiem, o co Tobie chodzi.
                  • zuzi.1 Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 22:53
                    To nie był sarkazm, pytam poważnie. Poza tym, zresztą pisze się razem a nie oddzielnie, no chyba, że Ci się klawiatura omsknęła.
                    • mama_myszkina Re: rozczarowanie własną Matką 12.10.11, 08:51
                      Typowe.

                      Zamiast odnieść się do meritum, Ty skupiasz się na, za przeproszeniem, pierd*łach.

                      Napiszę raz jeszcze: Matka Autorki zajmuje się swoją matką. Co Ty na to?
                      • zuzi.1 Re: rozczarowanie własną Matką 12.10.11, 08:59
                        Zapytałam o meritum, podaj namiary na te domy, są osoby na tym forum, które mogą byc tym zainteresowane. A w kwestii pierdół, tak po prostu mam, że rażą mnie błędy językowe/gramatyczne i nie jest to bynajmniej skrzywienie zawodowe.

                        Autorka wątku napisała, że jej babcia jest w niezłej kondycji i zajmowanie się nią nie oznacza, że mama nie mogłaby pomóc przy dziecku. Ale ta sprawa jest już jasna, babcia nie będzie się dzieckiem zajmowała i autorka wątku tego JUŻ NIE OCZEKUJE, pozostał jedynie żal i jak to w takich rodzinach bywa mnóstwo niedopowiedzień wynikających z zerwoej komunikacji w rodzinie.
                        • mama_myszkina Re: rozczarowanie własną Matką 12.10.11, 09:49
                          Jeśli sobie wyobrażasz, że będę tutaj robić reklamę jakimś tam domom starców to się mylisz.

                          Z resztą nie jest ważny adres, bo akurat te osoby uważały samą ideę domu starców za bardziej pociągającą niż 'wycug' u wiecznie neizadowolonego dziecka.

                          Niewątpliwą porażką matki Autorki jest to, że wychowała egoistycznie nastawioną córkę. Osobiście nigdy by mi nie przyszło do głowy oczekiwać, że rencistka do tego opiekująca się swoją matką ma bez gadania stać się niańką dla moich dzieci! Do tego trzeba mieć naprawde tupet.

                          Odnośnie tego, co Autorka napisała na temat swojej babci, że jest w niezłej formie, bo chodzi, to wybacz, ale akurat chodzacy podopieczni są najbardziej uciążliwi. Może jak któreś z Twoich rodziców albo dziadków dopadnie Alzheimer, demencja itp. to zobaczysz, że fakt, że ktoś chodzi może jedynie utrudnić opiekę. Nie życzę Ci tego, ale nie trzeba być geniuszem, żeby wiedzieć, że w przypadku chorób wieku starczego fakt, że ktoś chodzi absolutnie nie przekłada się na to, jakiej opieki potrzebuje.

                          Poza tym, jest jeszcze dziadek i do niego Autorka jakoś nie ma pretensji.

                          Oczywiście,że już nie oczekuje pomocy. Obraziła się jak pięciolatka, zabrała zabawki z piaskownicy i idzie do domu. Problem w tym, że matka wciąż służy pomocą w sytuacjach nagłych(nie mylić z codziennym kieratem opieki nad małym dzieckiem), o czym Autorka pisze tak, jaby to wcale nie była pomoc. Skoro jest taka honorowa i taka obrażona, to dlaczego zostawia dzieci z babcią kiedy idzie na pocztę? Wobec tego, owe deklaracje o tym, że pomocy już nie chce wydają się bez pokrycia.
                          • zuzi.1 Re: rozczarowanie własną Matką 12.10.11, 11:04
                            Tu nie chodzi o robienie reklamy domom spokojnej starości, ale o podzielenie się informacjami z innymi osobami. Skoro są dobre, to dodatkowa dobra opinia im nie zaszkodzi, wręcz przeciwnie. Stąd ZRESZTĄ adres się może dla kogoś liczyc :)

                            Nie szafuj moja droga tak łatwo wobec kogos kogo nie znasz wyrokami odnośnie bycia roszczeniową egoistką, jedynie na podstawie kilkunastu zdań z postu, nie znając dokładnie całej sytuacji rodzinnej danej osoby i charakterów osób należących do rodziny.
                            • mama_myszkina Re: rozczarowanie własną Matką 12.10.11, 11:51
                              zuzi.1 napisała:

                              > Tu nie chodzi o robienie reklamy domom spokojnej starości, ale o podzielenie si
                              > ę informacjami z innymi osobami. Skoro są dobre, to dodatkowa dobra opinia im n
                              > ie zaszkodzi, wręcz przeciwnie. Stąd ZRESZTĄ adres się może dla kogoś liczyc :)

                              Widzę, że dalej nie rozumiesz.
                              Te osoby podjęły decyzję o domu starości bez myśli o konkretnej placówce. Po prostu sam pomysł im się spodobał. Dla aktywnego i sprawnego staruszka dom spokojnej starości to niezależność jakiej czasami nie zazna w rodzinie. Zwłaszcze dla kobiet, które nie muszą prać, sprzątać, gotować, bawić dzieci i udowadniać, że są potrzebne. Jest wiele dobrych domów starości, polecam google.pl
                              >
                              > Nie szafuj moja droga tak łatwo wobec kogos kogo nie znasz wyrokami odnośnie by
                              > cia roszczeniową egoistką, jedynie na podstawie kilkunastu zdań z postu, nie zn
                              > ając dokładnie całej sytuacji rodzinnej danej osoby i charakterów osób należący
                              > ch do rodziny.

                              No, ale przeciez Ty już oceniłaś mamę Autorki i to mimo, że ona się w tym wątku nie wypowiada. Ja niczym nie szafuję i podtrzymuje swoje zdanie, że tylko egoistka może nie uznawac zostawania z dzieckiem w sytuacjach nagłych za pomoc i domagać się pomocy na swoich zasadach, co w praktyce oznacza codzienną wielogodzinną opiekę nad maluchem.

                              Rencistka w słusznym wieku z matką pod opieką ma prawo mieć na ten temat własne zdanie, co z resztą wyraziła.

                              I zastanawiam się, ską Ty tak dobrze znasz tę rodzinkę? Bo do mnie masz pretensje, że wysnuwam wnioski o Autorce z jej wypowiedzi, a sama wysnuwasz daleko idące wnioski na temat kogoś, kto się tu nawet nie wypowiedział.
                              • zuzi.1 Re: rozczarowanie własną Matką 12.10.11, 11:58
                                Rozumiem jak najbardziej tą częśc Twojej wypowiedzi. W googlach raczej ciężko znaleźc informację prawie z pierwszej ręki odnośnie jakości tych domów.

                                Nie oceniłam jednoznacznie mamy autorki wątku, napisałam tylko, że taki scenariusz (odmienny od Twojego) w tym przypadku też jest możliwy... Nie zrozumiałaś.
                                • maman3 Re: rozczarowanie własną Matką 12.10.11, 13:33
                                  Dokładnie o to chodzi- o sposób podejścia do tematu- bez nagonki na kogokolwiek, bez nadinterpretacji.
    • kropeczka455 Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 21:55
      maja_musia napisała:
      >Tylko jestem strasznie rozgoryczona, rozżalona całą tą sytuacją.
      >Uważałam że zawsze mogę na nią liczyć, że pomoże.
      >Tak bardzo się rozczarowałam, że unikam kontaktów (co jest trudne mieszkając obok siebie).

      Ciekawa jestem waszego zdania.
      Mam sąsiadkę, wychowała cztery córki, wykształciła klepiąc cale życie biedą. Dziewczyny powychodziły za maż, urodziły dzieci. Ma 7 wnucząt w wieku złobkowo-przedszkolnym. I wszystkie córki sa na matkę rozżalone bo nie chce pilnować wnuków. Każda z nich uważa ze jej dziecku pod opieką babci byłoby najlepiej niż z opiekunką. Odmówiła wszystkim córką aby nie było ze któraś z nich lub któreś z wnucząt faworyzuje. Niestety wszystkie ciężko obrażone bo mama nie chce pomoc. A ona nie wyobraża sobie jak dałaby sobie radę z taka ilością wnuków.
      Ma żal sama do siebie ze wychowała cholerne egoistki. Jest to dla niej bardzo przykra sprawa. Córki narzekają ze mama nie zaprosi ich na niedzielny obiad. A niby jak z emerytury 1200zl gościć co tydzień 15osob. Kobiecie jest ciężko a ukochane córunie tego nie rozumieją.


      • zuzi.1 Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 22:30
        Tak, w takiej sytuacji pozostaje jedynie żal, że się wychowało córki egoistki, niewrażliwe na potrzeby innych, ale w tym wątku sytuacja przedstawia się zdecydowanie inaczej.
        • verdana Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 22:54
          Nie, przedstawia się dokładnie tak samo.
          Chora matka, ktora zajmuje się własną matka, bardzo pomagała córce, gdy sama była nieco mlodsza w wychowaniu dziecka i byla tym już bardzo zmęczona, odradzała kolejne dziecko - teraz - o zgrozo - jest sklonna corce POMÓC. Zajmie sie dzieckiem, gdy córka musi wyskoczyć gdzieś, zaopiekuje się przez godzinę czy dwie.
          Nie chce jednak wychowywać kolejnego wnuka.
          Córka, z przyczyn nieznanych, oczekiwała tej pomocy, mimo, że matka już skarzyla się przy starszej córce, ze ma dosyć, a kolejne dziecko odradzała. trzeba mieć sporo tupetu, aby sądzić, zę mimo to matka bedzie sklonna odchować kolejnego wnuka. Trudno powiedziec,z ę jest to nieoczekiwane, ze matka była skłonna zajmować się kolejnym dzieckiem,z e dawała do zrozumienia, ze można na nią liczyć.Przeciwnie - wiadomo było, ze nie można.
          Matka nie odcieła się całkowicie, sporadycznie zajmuje się dzieckiem, ale nie chce już być niańką. Jest i egoizmem i nieodpowiedzialnoscia oczekiwać tego od niej.
          • zuzi.1 Re: rozczarowanie własną Matką 11.10.11, 23:00
            Z tego co widzę, nieco inaczej odczytujemy to co napisała autorka wątku i jej intencje. Ja mam w tej sprawie odmienne zdanie. Poza tym autorka napisała, że już niczego od matki nie oczekuje, jest jej tylko przykro, nic poza tym...
            • verdana Re: rozczarowanie własną Matką 12.10.11, 08:43
              Juz niczego nie oczekuje, bo dla niej pomoc - to tylko przejecie opieki nad dzieckiem. Nawet nie docenia sporadycznej pomocy, uwaza, ze to jej się po prostu należy. Jest jej przykro, ze matka nie zgodziła się robić tego, co corka sobie wymysliła i nawet z matką nie uzgodniła?
              • lena1952 Re: rozczarowanie własną Matką 12.10.11, 09:49
                Dobre relacje rodzinne buduje się latami.Buduje się je między innymi po to,aby w trudniejszych
                sytuacjach nie mierzyć centymetrem "kto komu ile dał,kto komu ile pomógł"
                Jestem babką,należę do tej grupy babć,które swoim dzieciom pomagają i nie czuję się przez to
                lepsza od Tych,które z takich czy innych powodów pomagać nie mogą.
                Do autorki wątku powiem tyle,że bardziej powinna się przyjrzeć i odnaleźć prawdziwą przyczynę
                zachowania swojej mamy i nie zganiać tylko na lenistwo i wygodę.
                Jeżeli mogę sobie pozwolić na radę--to karygodne jest dla mnie "obmawianie"przez córkę,swojej
                matki do swojego męża i wspólne nakręcanie się.Dlaczego?,a między innymi dlatego,że kiedyś
                w najmniej oczekiwanym momencie,taka córka usłyszy od swojego męża "jesteś taka sama
                jak Twoja matka"
                A do Prenumbra 1976--tylko tyle,że z taką ilością złości i chorych reakcji,mimo szczerych chęci
                do "babciowania" nie będziesz się nadawała.
                Nie jestem "babsztylem",który coś dostał za darmo.Pracowałam zawodowo przez 30-lat,
                wychowywałam dzieci,opiekowałam się swoją mamą,przedzierałam się przez trudny czas
                "komunizmu"(kartek,zdobywania ubrań,żywności,zabawek dla dzieci i.t.d.) i robiłam to,
                bardzo często z uśmiechem na twarzy.
                Teraz,będąc na zasłużonej emeryturze--też często się uśmiecham.
                Lena1952
                • lena1952 Re: rozczarowanie własną Matką 12.10.11, 12:23
                  Przepraszam,zapomniałam dodać b.ważną rzecz.
                  Cieszy mnie-jako pokolenie "babć",że jest tu dużo młodych Mam,z tak zdrowym podejściem
                  do tematu.
                  Dla Was mój specjalny uśmiech.Lena1952
    • izabelllla24 Re: rozczarowanie własną Matką 13.10.11, 14:30
      Hej, nie przejmuj się tymi, co piszą, że twoja mama ma wolną wolę i moze robić co chce , bo już odchowała swoje dzieci. Po prostu jest wszedzie zanik wiezi rodzinnym i każdy myśli, ze jest skazany na radzenie samemu sobie z problemami i nie może nawet liczyć na najbliższych i uważa, ze kazdy tak powinien mieć lub ma. A ja myslę, ze wcale nie! Ja chodziłam do żłobka i do przedszkola( kiedy moja babcia pracowała) a potem pilnowała mnie moja babcia. Potem, kiedy była na emeryturze pilnowała mojego brata i sostrę. I robiła to z przyjemnością . Naprawdę!!! Każdy w rodzinie się szanował, nie było konfliktów teściowa- synowa. Była wzajemna życzliwość. Nie wiem skąd w tych ludziach, c tu piszą tyle jadu... Ja jak będę miała dzieci jestem pewna, że moi i męża rodzice mi tez pomogą BEZINTERESOWNIE ( nie mogą się doczekać już wnuków) , z kolei ja swoim tez pomogę. Dlatego na Twoim miejscu też byłabym rozgoryczona, narzekałamym i obgadywałabym mamę, aby było mi lżej na sercu. Myśle, że w wielu rodzinach wzajemna pomoc w wychowywaniu dzieci to norma. Jednak zawsze zdarzają sie wyjąti. Ktoś może nie chcieć i ma do tego prawo. Cóż... na siłę nie zmusisz. Ciesz się, ze wczesniej pilnowała, nie mścij się że już nie chce, odzywaj się do niej i pogódz sie z tym. To moje rady. O i się nie przejmuj tymi co pisza ze jestes trollem i wymagasz Bóg wie czego. Ja jestem za Tobą i Cię rozumiem . Jako babcia kasy bym nie brałą, chyba że by mi nie starczało na czynsz, leki. A Twoja mama jet niewrazliwa, nierodzinna , bo na basen wieczorem można pójść. Doba jest długa... 8-9 godzin posiedzi lub na obiad by została to jeszcze ma czasu a czasu. No cóż... sama przecież z Tobą i rodzeństwem nie miała cukierkowo to teraz sama nie che pomagać... czysta psychologia. Zrozumto i nie mniej jej za złe, odzywaj sie do niej i cóż... przezcekaj ten rok lub dwa. Chociaż pisze... rozumiem Cię, ze masz do niej żal.
      • mgd3 Re: rozczarowanie własną Matką 13.10.11, 14:40
        Ty tak serio? Co innego pomoc, a co innego zajmowanie się dzieckiem na pełen etat. Nawet mając czas i więzy rodzinne. Moja mama bardzo chętnie zajmuje się wnuczką - nawet kilka godzin dziennie, dzień w dzień. Ale uważam, że to super i jestem jej bardzo wdzięczna - a nie że powinna, albo ma obowiązek. Gdyby powiedziała "słuchaj od dziś nie zajmuję się Mają bo nie mam ochoty" - to nie przyszło mi by do głowy, żeby się o to obrażać - BO TO NIE JEST JEJ OBOWIĄZEK.
        Pomaganie rodzinie? No sorry. Ale Twoim zdaniem to obejmuje tylko dziadków, czy dowolnego członka rodziny? Gdybyś np. była bezrobotna, to uważałabyś, że będziesz gratis pracować 9h w knajpie brata - no bo przecież to rodzina, a i tak ci "czasu a czasu" zostanie? Czy tylko babcia ma poświęcić całe życie nawet jeżeli ma inne plany (może np. nie lubić małych dzieci - a swoje miała bo taki "przymus społeczny")? Przede wszystkim dorosły człowiek podejmując JAKIEKOLWIEK decyzje - a posiadanie drugiego dziecka jest taką decyzją - powinien zaplanować jak SAM sobie poradzi, a nie "jak mi rodzice/dziadkowie/ciotki/wujkowie/siostry/bracia/sąsiedzi pomogą to sobie poradzę".
        Zajmowanie się całymi dniami żywym kilkulatkiem to ciężka praca. Ja sama bywam tak wykończona po całym dniu, że mam wszystkiego dosyć - a jestem młodą kobietą. I wcale nie jestem pewna, czy za 30 lat, jak moja córka będzie miała dzieci to nie powiem jej "ja swoje już odchowałam, nie mam siły się tak męczyć".
      • morekac Re: rozczarowanie własną Matką 13.10.11, 16:10
        Do tych 8-9 godzin dodaj kilka godzin opieki nad babcią autorki - chociaż rozumiem, że jesteś z pokolenia, które nieprzydatnych i uciążliwych członków społeczeństwa 80+ proponuje po prostu humanitarnie odstrzelić, w ramach wzrostu więzi rodzinnych.
        No i proponowałabym nie robić planów na jakieś 30 lat wprzód... Wystarczy, że ci dysk w międzyczasie będzie wyskakiwał i do opieki nad 1,5 roczniakiem nie będziesz się nadawała.
        • verdana Re: rozczarowanie własną Matką 13.10.11, 17:15
          Albo - z przyczyn niewiadomych, bedziesz chciała pracowac zawodowo jeszcze będąc babcią i dorobic sie emerytyry. A, nie przepraszam - w ramach więzi rodzinnych bedzie Cię całkowicie utrzymywała córka, za pilnowanie jej wnukow. Z radoscią podzielicie się suchyn chlebkiem.
          • zuzi.1 Re: rozczarowanie własną Matką 13.10.11, 17:26
            A zazwyczaj verdana masz takie wyważone odpowiedzi, ale jak widzę nie tym razem...Gorszy dzień ?
            • verdana Re: rozczarowanie własną Matką 13.10.11, 19:29
              Nie - tylko sam pomysł, ze babcia ma wdrukowany w zyciorys obowiązek zajęcia sie dziećmi swoich dzieci jest nie tylko niemoralne - jest kompletnie niezyciowe i w dodatku moze zrujnować życie rodziny.
              Nie rozumiesz tego? Oczekiwanie, ze babcia, zamiast pracować zarobkowo zajmie się wnukiem oznacza, ze ktoś będzie musiał ją na starość utrzymywać. To raczej jasne. A tu dziewczyna uważa, ze urodzenie dziecka jest automatycznie nakazem dla babci zajecia się nim. Dla matki nie, bo przeciez matka musi zarabiać. A babcia nie musi? Dlaczegóż to?
              • morekac Re: rozczarowanie własną Matką 13.10.11, 19:56
                Bo jest stara i swoje potrzeby może opędzić kromką suchego chleba? Tanio będzie.
                Po przeczytaniu raz jeszcze tego wątku mam jakieś nieodparte wrażenie, że - zdaniem wielu - potrzeby ludzi powyżej pewnego wieku są nieważne. Po co babci autorki wątku jakaś sensowniejsza opieka? Po ci jej towarzystwo córki? Wystarczy dać jeść, od czasu do czasu sprzątnąć, włączyć telewizję - starszy, samotnie mieszkający człowiek nie musi mieć do kogo ust otworzyć. Ba, jeśli nie pomagała przy swoich wnukach, właściwie byłoby nawet usprawiedliwione oddanie jej do domu starców. Taka kara za niegrzeczność.
                Jej nieco młodsza córka - ale i tak już ponad 60-letnia - nie ma prawa chcieć spędzić trochę czasu z własną matką - po co, raz w tygodniu starczy. Nie ma też prawa do jakiś swoich zainteresowań. Zostanie jej aż nadto czasu po odbębnieniu 9 godzin z wnukiem, żeby polecieć do matki i ją nakarmić. Nawet może pójść na basen czy z kijkami po lesie. No przecież może krócej spać, prawda?
                • mama_myszkina Re: rozczarowanie własną Matką 14.10.11, 08:46
                  Po przeczytaniu raz jeszcze tego wątku mam jakieś nieodparte wrażenie, że - zdaniem wielu - potrzeby ludzi powyżej pewnego wieku są nieważne.

                  To się nazywa ageism czyli dyskryminacja ze względu na wiek. Młody japiszon z dużego miasta uprawiajacy gimnastykę i nordic walking nikogo nie dziwi, ale rencistka w podeszłym wieku? Kto to widział!

                  Podobna dyskusja toczyła się na Zachodzie 30 lat temu. Dziś na szczęście daje się tam staruszkom prawo do cieszenia się jesienią życia po swojemu. Mam nadzieję, że w Polsce też zmieni się mentalność.
                  • sebalda Re: rozczarowanie własną Matką 14.10.11, 09:50
                    Matka cierpi na hipochondrię (nie mylić z pejoratywnym określeniem: jest hipochondryczką, chodzi o jednostkę chorobową) i lekarze z pewnością w ramach terapii radzą dużo ruchu i sportu. Jest zafiksowana na zdrowiu, żyje w ciągłym lęku o swoje życie, nic dziwnego, że stosuje się do takich zaleceń. I dobrze robi, bo dzieki temu na pewno będzie zdrowsza. Zajmowanie się cały dzień, na pełen etat dzieckiem wyklucza możliwość terapii w takiej skali, jak jest potrzebna, pewnie stąd obawa matki, że nie podoła pełnoetatowej opiece nad wnuczkami.
                    Podkreślam, czego nikt jakoś nie widzi, że autorka matki NIE PROSIŁA teraz o pomoc. Jest na to zbyt wyniosła, duma jej nie pozwala. Dlaczego matka ma sama się wychylać z ofertą pomocy, skoro już raz jej "kulturalnie" podziękowano?
                    To nie nieczułość i lenistwo matki, ale zaburzone relacje tutaj są winne, tak ja to widzę.
                    • morekac Re: rozczarowanie własną Matką 14.10.11, 10:39
                      autorka matki NIE PROSIŁA teraz o po
                      > moc
                      Moja droga, prawdziwie dobra matka telepatycznie wie, co jest najlepsze dla jej dziecięcia, że dziecku jest ciężko i że sobie z czymś nie radzi. W związku z tym powinna się domyślić, sama zaproponować maksymalną pomoc.
                      Jeśli tego nie robi, nie jest prawdziwie dobrą matką.
                      "Jakbyś mnie naprawdę kochała, to byś wiedziała. Mamy powinny to wiedzieć."
                      Takie mniej więcej zdanie miewała moja wówczas 8-latka, kiedy nie mogła ogarnąć samodzielnie zrobionego bałaganu i zalewała się łzami, ja zaś dopytywałam się, dlaczego aż tak ryczy, skoro ma tylko posprzątać nieco swój pokój.
                      BTW: do każdej matki można się przyczepić. Bo albo sprząta za mało albo za dużo. Albo nie pracuje zawodowo i jest leniem bez ambicji, albo pracuje zawodowo i zaniedbuje swoje biedne dzieciaczki, porzucone samopas w przedszkolu/szkole/na studiach. A może nie czepia się stopni i dziecko w dorosłym życiu niczego nie osiągnie. Albo się czepia i dziecko dostaje nerwicy od jej wiecznego krytykanctwa.
                      Właściwie u każdej matki - przy odrobinie wysiłku - dałoby się znaleźć coś, co będzie ją w przyszłości kwalifikować jako pensjonariuszkę domu opieki społecznej. Bo przecież nie była taką dobrą, idealną mamą, wielokroć opisywaną w literaturze pięknej i należy jej się.
              • marianka_marianka Re: rozczarowanie własną Matką 13.10.11, 20:32

                Jak to czytam, to błogosławię moją mamę i teściową, które kiedy je poprosiłam to zawsze mi pomogły w opiece nad dziećmi. Fakt, że tej pomocy staram się nie nadużywać. Są różne sytuacje w życiu, czasem pomoc dziadków jest na wagę złota i zazwyczaj nie jest to pomoc długotrwała, zazwyczaj pewien etap, kiedy nam rodzicom jest szczególnie ciężko.
                Autorko, spróbuj porozmawiać z mamą czy nie mogłaby pomóc ci sporadycznie, wybrane dni tygodnia, a jednocześnie szukaj opiekunki na pozostałe.
                Z własnego doświadczenia wiem, że my rodzice do pewnych kwestii musimy dojrzeć, zrozumieć, pozbyć się roszczeniowych postaw, ale to jest pewien proces.
                Kiedy wychodziłam za mąż wydawało mi się, że babcia na emeryturze (teściowa) musi się zająć moim dzieckiem, kiedy się przeprowadzę bliżej teściów, ponieważ ma dużo czasu wolnego, nie ma nic specjalnego do zrobienia itp. Teraz, będąc mamą już wiem jak pracochłonna jest opieka nad dziećmi, wiem jak można być zmęczonym, rzekomo "nic nie robiąc". Byłam na wychowawczym dwa lata, po urodzeniu drugiego syna i zajmowałam się dwójką dzieci, domem itp.
                Mam wrażenie, że niektórzy wyliczają centymetrem co ja powinnam tobie, co ty powinieneś mnie. Pewnych "przysług" nie da się wyliczyć, oddać itp. Rozumiem żal Autorki, bo ona czuje tę sytuację tak a nie inaczej. Dlatego dałam jej radę jak wyżej. U mnie sprawdziła się jeszcze jedna zasada: ja rozmawiam z moją mamą, a mąż ze swoją, kiedy potrzeba pomocy. Każdy swoją mamę zna lepiej i nie odbiera tak krytycznie pewnych życzliwych sugestii, czy rad.
              • zuzi.1 Re: rozczarowanie własną Matką 13.10.11, 21:02
                Ależ to nie tak, że babcia ma wdrukowany taki obowiązek opieki nad wnukami i że zamiast pracowac zarobkowo ma te wnuki bawic...z przymusu...Jeżeli babcia chce i musi pracowac, to niech to robi....nikt nie pisze, że takie babcie mają się zwalniac z pracy lub nie pracowac bo wnuki trzeba bawic...a do garnka nie będą miały co włożyc i za co lekarstwa wykupic....Przeciez to by była jakaś paranoja. Wnuki niech bawią babcie które się do tego poczuwają i chcą to robic... Są rodziny w których jest taka niepisana zasada, że babcia/-e które mogą sobie na to pozwolic tj. są już na emeryturze itp. zajmą się wnukami, w dodatku w wielu przypadkach takie babcie robią to z własnej nieprzymuszonej woli, niektóre wręcz się proszą o taką możliwośc nawet...o zgrozo :)) w niektórych rodzinach przechodzenie babc na emeryturę zgrywa się z narodzinami dzieci, jak się uda :))) Dlaczego tak jest? Otóż wiele z tych babc miało taką samą pomoc od swoich mam czy teściowych, jest to dla tych pań normalna kolej rzeczy, żaden przymus czy łagier, kobiety te kochają po prostu dzieci, przebywanie z nimi, czerpią z tego wiele emocjonalnej satysfakcji...:))) Nikt ich do tego nie przymusza...Ja znam wiele takich rodzin, gdzie takie niepisane zasady pomocy obowiązują od wielu lat i sama w takiej rodzinie żyję, i wiem, że jeżeli tylko będę mogła, tj. będę na emeryturze i nie będę obłożnie chora wówczas pomogę swoim dzieciom w opiece nad wnukami, bo....kocham dzieciaki, nawet te b. rozrabiające, takie b. charakterne nawet bardziej lubię...:) Dlatego nie dziwię się autorce wątku, że też miała takie oczekiwania wobec swojej mamy, dla mnie to normalne, nic zdrożnego. Ale mama autorki wycofała się z tej opieki z różnych jej znanych powodów, może było to ponad jej wytrzymałośc emocj. a może fizyczną, kto wie... Ale jakiś tam żal autorki pozostał, że matka mogłaby jednak jeszcze i tym razem trochę włożyc w to wysiłku i jakis czas się tym dzieckiem zając, szczególnie że jak autorka pisze są w b.kiepskiej syt. finansowej, płaci do tego mamie za opiekę połowę jej wynagrodzenia. Ja ten żal autorki rozumiem, i tyle. Ale skoro babcia nie chce, to nie ma o czym rozmawiac...nikt nie ma prawa jej do tego zmuszac, szczególnie że z takiego zmuszania żadnej dobrej opieki nad dzieckiem nie będzie...Ale żal autorce pozostał i ja to rozumiem.

                Są też takie babcie dla któryc opieka nad dziecmi stanowi katorgę, wysiłek ponad normę, które nie czerpią z takich relacji z wnukami żadnej przyjemności, które traktują to jedynie w kategorii obowiązku...I takich babc nie nalezy zmuszac do opieki nad wnukami, bo nic z tego nie wyjdzie, oprócz frustracji obustronnej...
                • maman3 Re: rozczarowanie własną Matką 13.10.11, 22:56
                  zuzi, przecież oczywiste jest, że tu chodzi o przeinaczanie intencji autorki-ona pisze, że ma żal, a jest zakrzyczana, że wymaga!. Do głowy by mi nie przyszło,żeby wymagać od jakiejkolwiek babci pracy przy moich dzieciach! Ale miło mi, gdy teściowa za każdym razem deklaruje szczerą pomoc-nie wykorzystuję tego, nie umiałabym, bo jest kobietą leciwą i zmęczoną, do tego cały czas "obgotowuje" rodzinę swojej 50-letniej córki (serio :) ). I tak samo przykro mi było, kiedy moja mama nie widziała (nie chciała widzieć?), że potrzebuję pomocy. Żal był tematem postu, żal dziewczyny, która, miejmy nadzieję chwilowo, znalazła się w nieciekawej sytuacji-a zrobiono z niej megaegoistkę wymagającą całodziennej orki swojej matki. Złe intencje forumowiczek, czy co?
                  • zuzi.1 Re: rozczarowanie własną Matką 13.10.11, 23:17
                    Cholera wie co??? Też mnie dziwi ten najazd...
                  • morekac Re: rozczarowanie własną Matką 14.10.11, 00:00
                    Wydaje mi się, że gdyby autorka wątku założyła sobie, że nie jest psim obowiązkiem mamy opieka nad wnukiem, tylko że byłoby miło z jej strony, gdyby się zgodziła to robić - rozczarowanie mogłoby być jednak mniejsze.
                    • zuzi.1 Re: rozczarowanie własną Matką 14.10.11, 15:00
                      Autorka wątku powinna "pogrzebac" swoje nadzieje i oczekiwania odnośnie własnej mamy i powiedziec sobie wyraźnie, że nigdy nie będzie miała takiej mamy jaką chciałaby miec... I zaakceptowac to, że mama jest taka jaka jest i inna nie będzie i pogodzic się z tym...wówczas żal przeminie...prędzej czy później...
                      • edw-ina Re: rozczarowanie własną Matką 14.10.11, 18:08
                        Autorka wątku powinna "pogrzebac" swoje nadzieje i oczekiwania odnośnie własnej
                        > mamy i powiedziec

                        - autorka wątku, jak i cała masa osób wypowiadających się w tym wątku, powinna zauważyć, że drugi człowiek jest drugim człowiekiem, a nie przedłużeniem nas. Nawet jeżeli jest własną matką i kiedyś łączyła nas pępowina. Że ma własne nadzieje, własne potrzeby, własne problemy i należy mu się szacunek. Kiedy się do tego dojdzie, to można zacząć z tym drugim człowiekiem rozmawiać i budować prawdziwe relacje, a nie nadzieje na to, że ktoś będzie takim, jakim my chcielibyśmy go widzieć. Normalnie jakbym widziała te zastępy kobitek, które biorą sobie faceta, tylko po to, by go urabiać według swoich potrzeb.
                • morekac Re: rozczarowanie własną Matką 13.10.11, 23:54
                  że babcia ma wdrukowany taki obowiązek opieki nad wnukami i że
                  > zamiast pracowac zarobkowo ma te wnuki bawic...z przymusu..
                  No nie wiem... Zważywszy różne teksty na pograniczu szantażu, jakie były doradzane, to nie jestem pewna, czy część dorosłych dzieci tak nie sądzi. Oczywiście nie twierdzę, że jesteś w tej grupie.
                  Poza tym czy ktokolwiek napisał, że babcia - jeśli ma ochotę, siły, czas - ma nie zajmować się wnukami dla zasady? Chodzi o to, żeby nie traktować tej pomocy i przysługi jako czegoś, co się należy z definicji. I żeby nie urządzać na siłę życia innym dorosłym osobom, nie zapytawszy się ich najpierw o zdanie. Bo sobie zrobiliśmy akurat takie założenie - bardzo nam pasujące, innym - niekoniecznie. I to wcale nie znaczy, że ci, którym nie pasuje opieka nad wnukami, nie kochają swoich dzieci i wnucząt. Tylko może po prostu są już za starzy. 10 lat temu moja mama doskonale radziła sobie na wakacjach z trójką wnuczek w wieku od 2 do 5 lat. Faktem jest, że wnuczki były raczej z tych spokojniejszych. Teraz chyba bardziej 'wykańcza' ją jedna żywa 6-latka, która dla osoby młodszej jest całkiem do ogarnięcia -co nie znaczy, że tej najmłodszej nie kocha i przebywanie z nią to katorga. Ale teraz mama ma 65 lat, a nie 55 i po prostu mniej siły.
                  • verdana Re: rozczarowanie własną Matką 14.10.11, 15:26
                    Mnie nie pasuje i nie będzie pasowało zajmowanie się wnukami. Owszem, z przyjemnoscią w miarę możliwosci pomogę dzieciom, zostajac z wnukiem, czy nawet biorac na wakacje, ale na 100% nie zajmę się wnukiem "na cały etat". Gdybym chciała zajmować się jeszcze kiedyś małymi dziecmi, to bym miała więcej własnych. I zastanawiam się, jak wnukami zajma się matki dzieci, ktore nie wiedza nawet, jak to jest zajmować się dzieckiem cały dzień, bo ich dzieci wychowywała głównie babcia...
                    • zuzi.1 Re: rozczarowanie własną Matką 14.10.11, 15:32
                      Mało jest chyba takich matek, które by całodziennej, długookresowej opieki nad własnymi dziecmi nie zaznały, w pełni, odciążone przez babcię/-e, więc to co piszesz na końcu to czysto teoretyczne rozważania, w życiu rzadko się tak zdarza...
                      • sebalda Re: rozczarowanie własną Matką 14.10.11, 15:46
                        Zuzi, co Ty pitolisz? Ile znasz dziś matek, ktore samodzielnie wychowują swoje dzieci? Pierwsze 3 lata życia dziecka na urlopie wychowawczym, kogo teraz na to stać? Tak się dzieje tylko w środowiskach, gdzie pracy naprawdę nie ma i matka nie pracuje nie dlatego, że nie musi albo nie chce, tylko dlatego, że nie może, bo nie ma gdzie.
                        Dziś większość kobiet wraca do pracy po urlopie macierzyńskim, dziecko idzie do żłobka, ma opiekunkę albo, najrzadziej chyba obecnie, zajmuje się nim niepracująca babcia.
                        • zuzi.1 Re: rozczarowanie własną Matką 14.10.11, 17:30
                          A uważasz, że w czasie 1 roku zajmowania się dzieckiem (często mamy oprócz macierzyńskiego biorą jeszcze zaległe urlopy itp. i czasem trochę wychowawczego) to nie można nauczyc się jak zajmowac się dzieckiem, poza tym matki mają zazwyczaj takie umiejętności wrodzone, więc nawet jak taka mama będzie się tylko rok sama zajmowała swoim dzieckiem, to i tak nie będzie to stało na przeszkodzie, aby radzic sobie jako babcia z opieką nad dziecmi...
                          • verdana Re: rozczarowanie własną Matką 14.10.11, 17:42
                            Tak, szczególnie po 30 latach doskonale się pamieta jak zajmować sie trzylatkiem, bo miało sie kiedys niemowlę.
                            Małe dzieci i zajmowanie się nimi - szczególnie, gdy nie jest to wlasne dziecko - to niezwykle wyczerpująca praca, w dodatku nie pozostawiająca czasu na wlasne zajęcia. Nie jest to ani dobre dla babc, ani - jak swietnie wiadomo - dla wnuków.
                            • zuzi.1 Re: rozczarowanie własną Matką 14.10.11, 17:50
                              Nie tłumacz się...a poza tym nie każda babcia z uwagi na swój charakter nadaje się do opieki na wnukami...
                          • edw-ina Re: rozczarowanie własną Matką 14.10.11, 18:03
                            poza tym matki mają zazwycza
                            > j takie umiejętności wrodzone,

                            że jak??? matki mają wrodzoną umiejętność zajmowania się dziećmi? jedna z większych bzdur, z jakimi się zetknęłam. Matki to mogą mieć wrodzony instynkt macierzyński, ale on jeszcze nie daje umiejętności.
                            • zuzi.1 Re: rozczarowanie własną Matką 14.10.11, 18:12
                              No bardzo ciekawe..., jakoś tyle kobiet się dziecmi samodzielnie zajmuje beż żadnego specjalnego przeszkolenia...i daje radę...
                              • edw-ina Re: rozczarowanie własną Matką 14.10.11, 18:17
                                i pewnie żadnej książki o opiece nie tknęły? Nawet położna im nic biednym nie powiedziała? Koleżanki milczały, rodzice zniknęli, tv i internet nie istnieją, a one niemal jak w Błękitnej lagunie nie wiedziały, że od bzykania się w ciążę zachodzi?

                                ta, już to widzę.
                            • mama_myszkina Re: rozczarowanie własną Matką 14.10.11, 19:35
                              edw-ina napisała:

                              > poza tym matki mają zazwycza
                              > > j takie umiejętności wrodzone,
                              >

                              To jest światopoglądowa propaganda.

                    • mamameg Re: rozczarowanie własną Matką 17.10.11, 19:02
                      "I zastanawiam się, jak wnukami zajma się matki dzieci, ktore nie wiedza nawet, jak to jest zajmować się dzieckiem cały dzień, bo ich dzieci wychowywała głównie babcia..."

                      Czy to znaczy, że jak matka oddaje dziecko do żłobka, to wychowuje żłobek i matka nie ma pojęcia o swoim dziecku? Bo wydawało mi się, że w tym wątku nie jest mowa o oddaniu dziecka babci i odwiedzaniu go co któryś weekend(kobiety, które tak robiły z własnymi dziećmi faktycznie do wnuków się nie garną zbytnio).
                      • verdana Re: rozczarowanie własną Matką 19.10.11, 16:51
                        Ależ oczywiście.
                        Moje trzecie dziecko było w żłobku. Gdybym nie miała starszych, to nawet bym nie przypuszczała, jakim ciężkim zajęciem jest spedzanie całych dni z dzieckiem. Nie miałabym pojęcia o wielu zabawach, bo już w żłobku to zamnie zrobiono. Nie mowiąc o nauczeniu dziecka wielu rzeczy.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: rozczarowanie własną Matką 19.10.11, 14:45
      Zgadzam się z podstawowo lansowaną w tym wątku tezą, że dorośli ludzie, bez względu na wiek mają prawo decydować o tym jak ma wyglądać ich życie. Pani zdecydowała się mieć dwoje dzieci w określonym momencie swojego życia. W tym samym okresie Pani mama zdecydowała się zaprzestać zajmowania się wnukami. Warto zauważyć, że minęło ok. 5 lat od czasu kiedy zajmowała się wnuczką.
      Powody jakimi kierowała się mama nie są istotne. Ważne, że są jej. To może być brak sił i zajęcie się sobą. Ale mogą być też takie jak: niechęć do dzieci, lenistwo ( parokrotnie podkreślane), zmiana poglądów, niechęć do Pani i jej rodziny, itp.
      Natomiast takie zachowanie mamy może być dla Pani rozczarowujące. Tak Pani odbiera tę sytuację i może mieć Pani do tego prawo.
      Natomiast to uczucie nie powinno być motorem żądań, nacisków na mamę czy zrywania kontaktów.
      Jeśli to przyniesie Pani ulgę, można mamie o tym powiedzieć przy jesiennej herbacie. Ale to wszystko. Agnieszka Iwaszkiewicz
      Pan
Inne wątki na temat:
Pełna wersja