rozczarowanie własną Matką

    • karina68live Re: rozczarowanie własną Matką 19.12.11, 00:10
      Przeczytałam z zainteresowaniem wiele z odpowiedzi i cieszę się, ponieważ znalazłam potwierdzenie, że mam prawo do bycia emerytką i swojego życia. Jestem w roli matki do której córka ma pretensje podobne do autorki. Myślę, że czasami trudne sytuacje w rodzinie odkrywają wiele cech bliskich sobie ludzi. Wtedy można być zszokowanym - tak jak ja jestem. Od blisko 2 lat znalazłam się w niesamowicie trudnej sytuacji opieki nad siostrą z agresywnym alzheimerem. Zatraciłam siebie w tym wszystkim, byłam bliska obłędu. Oczekiwałam od córki, której zostawiłam 3-pokojowe mieszkanie, pomocy w formie odwiedzenia ciotki 1x w tygodniu przez 2 godziny i pobycia z nią, aby mnie odciążyć emocjonalnie. Mieszkamy w tym samym miasteczku. To dzięki siostrze, która przekazała mi w darowiźnie swoje mieszkanie /nie mieli własnych dzieci/, mogłam swoje oddać córce. Niestety, nie tylko otrzymałam odpowiedź odmowną, ale usłyszałam wiele raniących słów...że nie pomagam Jej w opiece nad wnukami, że nic ode mnie w życiu nie dostała, że chce zerwać ze mną chorą pępowinę.... Byłam w szoku!!!! ponieważ wydawało mi się /niestety wydawało/, ze mamy bliskie, dobre relacje. Mam poczucie, że jestem ocaleńcem, ponieważ zachowałam zdrowie psychiczne. Korzystałam z pomocy profesjonalnej i wsparcia psychicznego znajomych. Z jednej strony byłam obiektem agresji siostry - wyzwisk najgorszego kalibru, a z drugiej córka mi dokładała. Obecnie postanowiłam przeżyć żałobę po tej mojej iluzji dobrej relacji z córką i chociaż bardzo mi ciężko, muszę również wydorośleć i pogodzić się z faktem, że inni ludzie, nawet najblizsi, mogą odmówić mi pomocy. Jednak nie wszyscy tak postąpią i tak jest w życiu. Już nigdy nie będzie tak jak było między nami. Córka uwolniła mnie swoim zachowaniem od poczucia, że powinnam Jej pomagać. Tak myślałam do tego czasu. Czuję się też wolna od oczekiwań wobec córki. Uważam, że w zdrowej rodzinie ludzie mogą i powinni na siebie liczyć. Ale moja rodzina nie jest widocznie zdrowa. Trzeba pogrzebać swoje iluzje. Słyszę opinie, że choroba Alzheimera skłóca rodzinę, niszczy więzi. Nie wiem. Doświadczyłam podwójnej traumy i pewnie bedę się z tego długo dźwigać. Większośc Waszych wypowiedzi utwierdziła mnie w przekonaniu, że mam prawo do swojego życia, a dzieci i wnuki są ważną częścią tego życia ale nie muszą wypełniać tak dużej jego części. Szkoda, że w naszej mentalności kobieta to tylko matka i babcia przede wszystkim.
      • hamerykanka Re: rozczarowanie własną Matką 19.12.11, 18:55
        I tego sie trzymaj.
        Ja tez jestem w szoku widzac tyle roszczeniowych mamusiek-bo babcia jest do opieki i inie ma prawa miec wlasnego zycia bo jej zyciem powinny byc wnuki. Moja mama chyba na kolanach dziekuje Bogu ze mieszkam na innym kontynencie:))). A tak serio, nie przyszloby mi do glowy uwazac ze to jej zas...ny obowiazek zajmowac sie wnuczka-ostatnio moj maz odwiedzil ja z nasza trzyipollatka na tydzien i zgodzila sie ze mna przez telefon ze nie dalaby rady opiekowac sie takim zywym dzieckiem-a maz zajmowal sie w czasie wyjazdu praktycznie wszystkim, ona tylko babciowala....
        • kol.3 Re: rozczarowanie własną Matką 19.12.11, 21:12
          Tak, że z tym, że "babcia babci wilkiem". Niektóre babcie uważają, że wzorcowa babcia to taka która za córkę powinna wychować wnuki, ugotować jej, posprzątać w jej domu itp.bo córka jak pracuje to ma ciężko. I wszelkie odstępstwa od tego wzorca uważają za grzech śmiertelny, a już zwłaszcza takie fanaberie jak to, że babcia śmie mieć jakieś zainteresowania poza byciem służącą 24/7.
          Niestety taka postawa nie jest rzadkością.
      • claudel6 Re: rozczarowanie własną Matką 21.12.11, 00:13
        ale zaraz - oczekiwałaś, ze córka Ci pomoze przy Twojej siostrze, ale sama córce przy jej dzieciach, a swoich wnukach nie pomogłaś? dlaczego uważasz, że ona miała moralny obowiązek Ci pomóc, a Ty jej nie?
        • kol.3 Re: rozczarowanie własną Matką 21.12.11, 17:49
          Skoro córka dostała mieszkanie dzięki chorej cioci, a faktycznie od mamy (bo ciocia zostawiła mieszkanie mamie) to mogła się do cioci raz w tygodniu na 2 godziny pofatygować, odciążając w ramach rewanżu mamę. Natomiast dzieci należą do córki, sprawiła je sobie, to niech je wychowuje. Trudno, aby obciążona ciężko chorą osobą matka jeszcze wyręczała córkę.
          Na marginesie: gdy czytam o trudach wychowania dzieci obecnie, zastanawiam się jak jeszcze nie tak dawno kobiety dały radę pracować i jednocześnie wychowywać dziec, piorąc pieluchy tetrowe w nieautomatycznych pralkach, prasując codziennie 40-50 pieluch, gotując przecierane zupki (roboty były rzadkością a o słoiczkach nikt nie słyszał), przy absolutnie pustych pólkach w sklepach.
          • verdana Re: rozczarowanie własną Matką 21.12.11, 17:58
            Mogły, bo nikt od nich nie wymagał, aby przez 24/7 rozwijały intelektualnie i fizycznie swoje dziecko, nie spuszczały go z oczu nawet na moment, nie chodziły same do toalety itd...
            jmowię to jako matka pioraca w reku tetrowe pieluchy, pracująca, przecierająca zupki przez sito i karmiaca dzieci starsze kaszanką , bo z powodu lenistwa odpuszczałm sobie kolejki po szynkę. Przypominam też, ze w pracy rzadko trzeba było być dyspozycyjnym, tylko wychodziło się po 8 godzinach (tzan. ja pracowałam znacznie mniej, zeby nie było), przedszkola były bardzo tanie.
            Ale gdy przy trzecim byla pralka, jednorazowe słoiczki i pampersy to było widać, że roboty ubylo sporo, ale nie az tyle, ile teoretycznie powinno...
            • kol.3 Re: rozczarowanie własną Matką 22.12.11, 17:33
              A teraz to mamusie nagle tak się rozwijają intelektualnie? Jedne się rozwijają, inne nie, dokładnie tak samo jak kiedyś.
        • mojko-2 Do claudel6 rozczarowanie własną Matką 23.12.11, 13:58
          Miałaś kiedykolwiek do czynienia z chorym na Alzheimera ? Jeśli nie , wstydź się tej wypowiedzi i poczytaj na ten temat . Mój ojciec chorował wiele lat i choć nie opiekowałam się sama bo byłam zbyt młoda to coś na ten temat wiem.
          Córka zachowała się jak egoistyczna , roszczeniowa suka . Kiedy chętnie brała mieszkanie , nie miała obiekcji ale 2 godziny w tygodniu , żeby odciążyć wykończoną psychicznie i fizycznie matkę to był zbyt duży wysiłek . Porównywanie wychowywania nawet pięciorga dzieci z opieką na chorym nad Alzheimera jest nieporozumieniem i świadczy o kompletnej nieznajomości tematu .
          Współczuję matce i życzę siły .
          • tully.makker Re: Do claudel6 rozczarowanie własną Matką 19.12.12, 09:11
            Miałaś kiedykolwiek do czynienia z chorym na Alzheimera ? Jeśli nie , wstydź s
            > ię tej wypowiedzi i poczytaj na ten temat . Mój ojciec chorował wiele lat i ch
            > oć nie opiekowałam się sama bo byłam zbyt młoda to coś na ten temat wiem.
            > Córka zachowała się jak egoistyczna , roszczeniowa suka . Kiedy chętnie
            > brała mieszkanie , nie miała obiekcji ale 2 godziny w tygodniu , żeby odciążyć
            > wykończoną psychicznie i fizycznie matkę to był zbyt duży wysiłek . Porównywan
            > ie wychowywania nawet pięciorga dzieci z opieką na chorym nad Alzheimera jest n
            > ieporozumieniem i świadczy o kompletnej nieznajomości tematu .

            No coz, ja mialam doczynienia z osoba chora na Alzheimera - moja babacia chorowala, gdy ja bylam nastolatka. Teraz jestem matka 3 i szczerze mowiac sadze, ze jednak opieka nad babacia byla duzo latwiejsza. Ciekawa kestem, czy masz 5 dzieci, zeby miec porownanie?
        • jar-ka Re: rozczarowanie własną Matką 21.12.12, 12:01
          a dlaczego nie uwzglednia sie opieki rodzicielskiej? ta sie juz nie liczy? jest obowiazkiem, ale mozna tez oddac dziecko do internatu, domu dziecka badz bavbci pod opieke. nie rozumiem tego oburzenia.
          dlaczego uznajecie ze opieka nad wnukami to obowizek i sie nalezy???

          mozee kiedys tak bylo, kiedy na jednym M mieszkaly rodziny wielopokoleniowe, kobiety nawzajem sobie pomagaly bo bylo to jedynym sposobem spedzenia wolnego czasu takiej babci. egoizm ludzi jest nie do pojecia. przykre to!!!
    • jar-ka Re: rozczarowanie własną Matką 21.12.12, 10:12
      jest tez druga strona: babcia schorowana zajmuje sie wnukami , pierwsze 3 lata wnuczkiem, kolejne 3 lata drugim wnukiem. ma zwyrodnienie stawowo i stale migreny. syn i synowa maja w nosie zdrowie babci, bo babcie sa od tego by zajmowaly sie wnukami. szkoda wszak tak male dzieci oddac ludziom obcym, badz do zlobka, no i do tego cala jedna pensje. babcia kocha wnuki, wiec przez 6 lat dzielnie, ostatkiem sil opiekuje sie zwawymi, skocznymi wnusiami. niech starsze ma katar to babcia ma dwoje bezstresowo wychowywanych wnuczat przez n-godzin. po opiece nad malymi dziecmi leci do swich rodzicow : matka z alzhaimerem, ojciec ma zwichiete biodro i od kilku miesiecy nie wstaje z lozka. do domu wraca wieczorem, zmeczona bardzo. syn i synowa nie widza problemu. gdy do dzieci przychodzi z migrena (bole kilkudniowe ze swiatlowstretem, nudnosciami, itd) synowa czule pyta: o boli pania glowa??? no, mnie tez . po czym wychodzi do pracy. gdy sie zdarzy, ze babcia musi isc do lekarza ze soba badz z ktoryms z rodzicow musi oczywiscie odrobic nieobecnosc.
      to w odpowiedzi dla tych, ktorzy tak jadliwie uwazaja ze babcia ma swiety obowiazek opiekowac sie wnukami. prosze pani, nie ma czegos takiego jak obowiazek a ewentualnie wolna wola pomocy w miare mozliwosci. obowiazek to ma matka i ojciec zapewnic wlasnemu dziecku podstawowe potrzeby dziecka!! a egoistyczne podejscie do tematu jest naprawde wredne.
      no i oczywiscie nie nalezy generalizowac. jedna babcia , mloda pelna werwy da rade z rozbrykanymi dziecmi, inne babcie , widoczne tak czesto na placach zabaw, naprawde "padaja" po wielu godzinach biegajac za wnukami. zreszta kto ma/mial male dzieci, wie ze to nie jest lekka praca!. i niejednokrotnie mama przyznaje sie, ze praca zawodowa to odpoczynek w pracy nad dzieckiem. duzo egozimu jest w WYMAGANIU od babci opiekowania sie nad wlasnym dzieckiem.
      a co do autorki, sprobuj sie dogadac z mama. mozna dojsc do kompromisow. nie wymagac a ustalic cos wspolnie. moze nie calkowita opieka a od czasu do czasu. nie wymagaj obowiazku, nie zawodz sie na tym, ze nie chce, ale popros o pomoc i docen chec i to co moze ofiarowac. a i stosunki wasze sie poprawia. powodzenia!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja