Gorycz..(

09.10.11, 22:58
Często tu zaglądam bo ponad trzy lata , to tyle mineło od śmierci mojego męza. Tak wiele chciała bym napisać a jednak jescze nie potrafię. Ostatnio czuję się tak strasznie przygnębiona bardzo mi męza brakuje i ten brak miłości odczuwam coraz bardziej. Tak bardzo bym chciała się przytulić. Często rozmyslam że chcę zacząc życie od nowa ale jakoś boję się, właściwie to zamknełam się w sobie i raczej nigdzie nie chodzę przyjaciele też jak to bywa odsuneli się.
Kiedyś brakowało mi miłości czułości a teraz zaczyna również brakować sexu - to znaczy że jestem normalna a bałam się że ze mna coś nie tak.

Tak bardzo chcę być szczęśliwa ale nie wiem czy jeszcze kiedyś będę czy pokocha mnie ktoś i czy ja bedę potrafiła.
    • grosz-ek Re: Gorycz..( 10.10.11, 21:54
      Ha, lekarze nawet ukuli nazwę na te przypadłości: syndrom wdowy/wdowca
    • lynka81 Re: Gorycz..( 16.10.11, 00:18
      ja również tu rzadko zaglądam, czuję jakiś wewnętrzny opór. dziś jest ten dzień, że czytam, piszę i czuję potrzebę by tu być. ja również przeżywam rozterki. strasznie brakuje mi mojego męża, ale sobie jakoś radzę, jedni mówią dobrze, jedni mówią, ale dzielna, a ja poprostu muszę, nie mam wyjścia, tak jak pewnie Wy wszyscy. ale mam często dość, naprawdę jest mi ciężko, mieć jednoosobową odpowiedzialność za dwóch synków, zajmować się domem, ogrodem i wieloma innymi sprawami. nie chcę być sama, też chciałabym móc wtulić się w silne ramiona, kto powie będzie dobrze, "ja zadzwonię do hydraulika" itd, ale nie ma takiej osoby. nie wiem czy jestem w stanie wogóle być z inną osobą, nawet nie wiem czy poznam równie wspaniałą osobę jak mój zmarły mąż, który weźmie odpowiedzialność za mnie i dwójkę nie swoich dzieci i pokocha mnie tak bardzo jak ja jego starałabym się. to wszystko takie trudne, aż wydaje mi się mało prawdopodobne. aczkolwiek znam różne historie i wiem, że to możliwe ;)
Pełna wersja