Rodzina mojego męża.

18.10.11, 22:25
Mieszkam od dwóch lat z rodziną mojego męża.Mamy małe dziecko i jeszcze przed ślubem mąż obiecywał mi,że na pewno będziemy mieszkać osobno,ale ja już tracę nadzieję.Teściowa i siostra męża strasznie faworyzują jednego członka rodziny,a mianowicie brata mojego męża.To facet około 40stki,który jest kawalerem i mega pupilkiem mamusi!W duchu podśmiewałam się z tego,bo on taki zdziwaczały,ale to ich wina,że stworzyły potwora.Mianowicie brat męża nie toleruje naszego dziecka,potrafi powiedzieć"weź to coś",nie odwzajemni uśmiechu dziecka,patrzy na nie z niechęcią.Serce mi pęka jak widzę jego beznadziejne zachowanie.Nie odzywam się do niego w ogóle,a one(teściowa i szwagierka) udają,że nie widzą problemu.Ta niechęć do naszego dziecka wynika moim zdaniem z zazdrości.Tylko,że inne dzieci z rodziny ten człowiek lubi,bawi się z nimi itd.Mojego męża zresztą też traktują w domu jakby był gorszej kategorii.Nie rozumiem tylko,dlaczego mój mąż tak zwleka z budową naszego domu(jesteśmy na etapie odkładania pieniędzy,ale są przecież jeszcze kredyty).On całe życie mieszka ze swoją rodziną i chyba nie zdaje sobie sprawy,że na swoim żyje się lepiej.Chciałabym drugie dziecko,ale nie w takich warunkach.Może dla kogoś to błahy problem,ale ja już nie wiem jak mam sobie z tym radzić.Nie potrafię dalej udawać,że jest super,a tak zachowuje się rodzina męża jak ktoś nas odwiedzi,że pokazujemy jaką jesteśmy super kochającą się rodziną.Taki zaścianek!Poradźcie,co mogę zmienić,bo już dłużej nie mogę zasiadać do stołu z kimś,kto nie uznaje mojego dziecka.Jak nakłonić męża do zmian?
    • noname2002 Re: Rodzina mojego męża. 18.10.11, 22:52
      Porozmawiać z mężem? Ustalić termin wyprowadzki i albo się z Tobą wyprowadzi albo koniec Waszego związku?
    • default Re: Rodzina mojego męża. 19.10.11, 09:27
      Mieszkanie wspólnie z rodzicami/teściami/rodziną męża/żony to pewna droga do rozpadu małżeństwa, niestety. Nie powinnaś była decydować się na dziecko, póki nie mieszkacie osobno, jako bezdzietni jeszcze jakoś byście przewegetowali, ale cóż - stało się.
      Czy w ogóle rozmawiasz z mężem o tym ? Czy tylko napisałaś na forum ? Musisz z nim porozmawiać i uświadomić mu, że kwestia znalezienia własnego lokum to po prostu być albo nie być dla Waszego związku. Skoro on odwleka decyzję o budowie, dopiero "odkłada pieniądze" - to czekaj tatka latka. Zmarnujecie w tym kołchozie najlepsze lata Waszego małżeństwa i dzieciństwa Waszego dziecka. Przedstaw mężowi sytuację jak najbardziej tragicznie, niech się ocknie. Bo on może tego tak nie odbierać, on jest z własną rodziną, Ty - z obcymi ludźmi. Uświadom mu to.
      • mawitka Re: Rodzina mojego męża. 19.10.11, 09:59
        Ale czy koniecznie musicie budowac dom, zeby sie wyprowadzic? Wiesz ile to kosztuje i przede wszystkim trwa??????? Pewnie dzialki jeszcze nie macie wiec nie licz, ze to przedsiewziecie jakim jest budowa domu (wraz z zalatwianiem wszystkich papierow) uda sie w ciagu roku.
        Wezcie kredyt i kupcie mieszkanie, albo chociaz wynajmijcie. Dziecko rosnie i z kazdym dniem wiecej rozumie. Jak myslisz co czuje widzac to niechec skierowana do siebie????
    • marzeka1 Re: Rodzina mojego męża. 19.10.11, 10:08
      Kurczę, no nigdy nie zrozumiem takiego myślenia: siedzimy w kołchozie na kupie: my- nowa rodzina z dzieckiem, teściowie, szwagierka, szwagier, no ale czekamy aż się pobudujemy. Dom to duży koszt, mieszkanie- mniejszy, ale za to SAMODZIELNOŚĆ jest bezcenna. Dlaczego to musi byc od razu dom? A nie nieduże mieszkanie- szybciej, taniej i możliwość wyprowadzki realniejsza od "odkładamy na dom", czyli ok.300 tyś. min.
      • mawitka Re: Rodzina mojego męża. 19.10.11, 10:19
        Znam ludzi, ktorzy z zalozenia 'do blokow nie pojda' i cale zycie przez zasiedzenie mieszkaja w kolchozie. Dom gdzies tam sie buduje przez kilkanascie lat, bo kretydu tez nie wezma, a kogo dzis stac zeby bez kredytu dom wybudowac.
        Takze chce tu oglosic, ze mieszkanie w bloku nie jest niczym strasznym :-) Ma nawet plusy szczegolnie zima.
      • wbka1 Re: Rodzina mojego męża. 19.10.11, 11:02
        Szkoda, że w szkole nie uczą ekonomii; wystarczyłoby wtedy zrobić kosztorys, dodać koszty materiałów (już nie mówię o robociźnie), policzyć własne dochody i wtedy okaże się, że większości nie stać na budowę, a kwota 300 tys zł za dom a nie budę to kwota z poprzedniego wieku.
    • efi-efi Re: Rodzina mojego męża. 19.10.11, 11:06
      aspazja30 napisała:
      >Nie rozumiem tylko,dlaczego mój mąż tak zwl
      > eka z budową naszego domu(jesteśmy na etapie odkładania pieniędzy,ale są przeci
      > eż jeszcze kredyty

      -A ja nie rozumiem dlaczego o to go nie spytasz tak po prostu.
      Poza tym weź sprawy w swoje ręce , pogoń po bankach , dowiedz się co i jak, oblicz gdzie najlepszy kredyt.

      A odnośnie Twojego szwagra - spytałabym wprost : czy ty nie lubisz swojego bratanka?
      A na chamską uwagę "weż to coś" , należy zająć kategoryczne stanowisko : "proszę żebyś do naszego dziecka odnosił się z szacunkiem bo pewnie tego samego będziesz wymagał od niego".

      A ja spytam podobnie jak reszta: dlaczego nie kupicie najpierw mieszkania?
    • aspazja30 Re: Rodzina mojego męża. 19.10.11, 13:14
      Nie kupimy mieszkania,bo będziemy mieli dom.Działka już dawno jest i plany na agroturystykę.Ten dom,to spełnienie naszych marzeń,a mieszkanie z rodziną męża,to etap przejściowy.Sprawy finansowe nie wyglądają tak źle jak Wam się wydaje.Napisałam pod wpływem emocji,ale widzę,że nie zrozumieliście,co jest dla mnie największym problemem.Jak wytrzymać pod jednym dachem z kimś kto nie uznaje mojego dziecka?jak nakłonić męża do szybszego działania,skoro są wspólne plany,ale on jest tak bardzo związany ze swoją rodziną:(
      • verdana Re: Rodzina mojego męża. 19.10.11, 13:20
        Cóż, wobec tego, ze nie jesteś u siebie, będziesz musiała jeszcze całe lata wytrzymywać. Takie sa koszty budowy własnego domu i mieszkania w cudzym mieszkaniu. Szwagrowi to dziecko pewnie przeszkadza, bo chciałby mieć spokój.
        Nie chcesz się wyprowadzić? Cóż, podejrzewam, ze nic nie jesteś w stanie poradzic nie będąc u siebie - tym bardziej,że nie tylko Ty mozesz mieć dosyć mieszkania z rodziną. Rodzina meża też moze mieć dosyć. Marzenia są dobre, ale te marzenia odbywają sie cudzym kosztem.
        • wbka1 Re: Rodzina mojego męża. 19.10.11, 13:42
          Bardzo trafnie to ujęłaś! Dodam jeszcze, że 3-osobowa rodzina może bardzo zagęszczać atmosferę w cudzym domu, no ale oni maja marzenia!
      • tumoi Re: Rodzina mojego męża. 19.10.11, 13:24
        a mieszkanie z rodziną męża,to etap przejściowy
        Jesteście razem x lat, do tej pory macie tylko plany (a może to tylko Ty masz plany a mąż dla świętego spokoju tylko potakuje?) więc nie próbuj nam wmówić, że to jest tylko etap przejściowy - przy oporach Twojego męża do własnego domu wprowdzicie się na emeryturze albo dawno nie będziecie razem.
        A agroturystyka to cięzki kawał chleba, poradzisz sobie sama? Bo mąz będzie zajęty swoją rodziną
      • kiszczynska Re: Rodzina mojego męża. 23.10.11, 18:49
        aspazja30 napisała:

        > Nie kupimy mieszkania,bo będziemy mieli dom.Działka już dawno jest i plany na a
        > groturystykę.Ten dom,to spełnienie naszych marzeń,a mieszkanie z rodziną męża,t
        > o etap przejściowy.Sprawy finansowe nie wyglądają tak źle jak Wam się wydaje.Na
        > pisałam pod wpływem emocji,ale widzę,że nie zrozumieliście,co jest dla mnie naj
        > większym problemem.Jak wytrzymać pod jednym dachem z kimś kto nie uznaje mojego
        > dziecka?jak nakłonić męża do szybszego działania,skoro są wspólne plany,ale on
        > jest tak bardzo związany ze swoją rodziną:(

        a po co ci ten dom?
        i dlaczego nie pracujesz?
    • aspazja30 Re: Rodzina mojego męża. 19.10.11, 13:45
      Złośliwość aż kipi w waszych odpowiedziach.Przykre to,a może zwykła zazdrość,że ktoś będzie mieszkał w domu,a nie kisił się w klitce w bloku,na dodatek na kredyt.Loża szyderców i tyle.Siedzicie znudzeni w pracy albo bezrobotni w domu i udzielacie porad typu:zostaw męża,wasze małżeństwo i tak się posypie,rodzina męża ma też was dość.Dziękuję za takie wsparcie!
      • joshima Re: Rodzina mojego męża. 19.10.11, 14:09
        aspazja30 napisała:

        > Złośliwość aż kipi w waszych odpowiedziach.
        Eee tam zaraz złośliwość. Dziewczyny trochę pojechały po bandzie, ale zamiast się najeżać przyjrzyj się temu oczyma innych. Życie jest brutalne a jedną z bardziej bolesnych prawd jest ta, że nie jesteś w stanie zmienić innych, możesz tylko zmienić siebie (swoje reakcje i decyzję) i tylko w tym kierunku warto podejmowac jakiekolwiek działania.


        > Przykre to,a może zwykła zazdrość,że
        > ktoś będzie mieszkał w domu,a nie kisił się w klitce w bloku
        Akurat ja mieszkam w domu i nie mam Ci czego zazdrościć. Nie chciałabym być a ni na Twoim miejscu ani na miejscu reszty Twojej rodziny.

        BTW. Jakiej porady oczekiwałaś?
      • amantedelsole Re: Rodzina mojego męża. 19.10.11, 14:12
        aspazja30 napisała:

        > Złośliwość aż kipi w waszych odpowiedziach.Przykre to,a może zwykła zazdrość,że
        > ktoś będzie mieszkał w domu,a nie kisił się w klitce w bloku,na dodatek na kre
        > dyt.Loża szyderców i tyle.Siedzicie znudzeni w pracy albo bezrobotni w domu i u
        > dzielacie porad typu:zostaw męża,wasze małżeństwo i tak się posypie,rodzina męż
        > a ma też was dość.Dziękuję za takie wsparcie!

        Oj dziewczyno, to w Tobie właśnie widać ogromne kompleksy i wiesz co, nie dziwię się temu, ja wstydziłabym się nawet przyznać, że siedzę na kupie z rodziną, która nienawidzi mnie i mojego dziecka, a mój mąż nie ma dość odwagi i szacunku do mnie, aby przerwać tę chorą sytuację. Klitka w bloku mówisz? A Wy ile macie salonów do dyspozycji w domu teściów? Wolałabym tysiąc razy taką klitkę w bloku, ale własna i urządzoną przez siebie, niż lekko patologiczna sytuacja, w jakiej tkwisz. I po co Ci ten ogromny dom? Żeby po latach (bo wątpię, czy z nastawieniem Twojego meża potrwa to krócej), kiedy dziecko będzie miało zerowe poczucie własnej wartości dzięki durnemu wujkowi, pochwalić się koleżankom, ze masz wreszcie te salony, a one klitkę w bloku? Wiesz co, nie zazdroszczę priorytetow.
        • kiszczynska Re: Rodzina mojego męża. 23.10.11, 18:52
          amantedelsole napisała:

          > Oj dziewczyno, to w Tobie właśnie widać ogromne kompleksy i wiesz co, nie dziwi
          > ę się temu, ja wstydziłabym się nawet przyznać, że siedzę na kupie z rodziną, k
          > tóra nienawidzi mnie i mojego dziecka, a mój mąż nie ma dość odwagi i szacunku
          > do mnie, aby przerwać tę chorą sytuację. Klitka w bloku mówisz? A Wy ile macie
          > salonów do dyspozycji w domu teściów? Wolałabym tysiąc razy taką klitkę w bloku
          > , ale własna i urządzoną przez siebie, niż lekko patologiczna sytuacja, w jakie
          > j tkwisz. I po co Ci ten ogromny dom? Żeby po latach (bo wątpię, czy z nastawie
          > niem Twojego meża potrwa to krócej), kiedy dziecko będzie miało zerowe poczucie
          > własnej wartości dzięki durnemu wujkowi, pochwalić się koleżankom, ze masz wre
          > szcie te salony, a one klitkę w bloku? Wiesz co, nie zazdroszczę priorytetow.

          i ja to samo bym napisała, gdyby m isei chcialo odpowiadac
          Widocznie to jakas wieśniaczka.
          • joshima Re: Rodzina mojego męża. 23.10.11, 19:18
            kiszczynska napisała:

            > i ja to samo bym napisała, gdyby m isei chcialo odpowiadac
            > Widocznie to jakas wieśniaczka.

            A Ty to chyba troll, bo strasznie chamstwem zaleciało.
      • tumoi Re: Rodzina mojego męża. 19.10.11, 15:29
        a czego mamy Ci zazdrościć? Siedzenia z dzieckiem, mężem i jego rodzeństwem u teściów z perspektywą mieszkania w takich warunkach jeszcze przez kilka lat? Męża dla , którego Twoje potrzeby się nie liczą, męża który pozwala na złe traktowanie własnego dziecka?
        Osobiście mam 3-poziomowy własny dom i faceta, który nie pozwoliłby nikomu źle traktować mnie lub naszych dzieci.
        • zuzi.1 Pytanie do Pani Agnieszki 19.10.11, 15:53
          Z czego wynikają takie zachowania męża tj. nie liczenie się z potrzebami żony i pozwalanie na złe traktowanie dziecka?, czy to kolejny przykład maminsynka na tym forum, skąd takie zachowania się biorą, co jest ich źródłem? Czy mogłaby Pani jakoś obszerniej ten temat wyjaśnic?
          • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Pytanie do Pani Agnieszki 22.10.11, 14:48
            Nie wiem z czego wynikają takie zachowania męża. Autorka o tym nie napisała wiele. Ale czytając jej wątek trudno jest mi wyprowadzić z niego wniosek , że mąż nie liczy się z potrzebami żony. Raczej wydaje mi się, że on je próbuje zaspokoić, tylko inaczej. Wydaje się mu, że budując dom, odkładając na niego, planując makroprzyszłość działa na rzecz rodziny i żony. Dom i związane z nim plany to zdaje się także marzenie żony.
            Takie zachowanie niekoniecznie musi zatem wynikać z patologicznego przywiązania męża do swojej rodziny, co często lubią podkreślać kobiety. W tym wypadku wygląda to ta wspólną decyzję, która dopiero w praktyce zaczęła przeszkadzać żonie. To oczywiste, że mąż tę sytuację będzie lepiej lub z większą wyrozumiałością znosił, bo to jest jego rodzina, on ja zna i umie się w niej dobrze poruszać.
            Jeśli zaś chodzi o "syndrom maminsynka" to w dużej mierze jest za to odpowiedzialna dynamika relacji matka - syn i to od bardzo wczesnego jej okresu. Jeśli do niej doda się wycofanie ojca z relacji z dzieckiem, to to chyba jest powód.
            To jest bardzo generalna teza i pewnie rozmaicie rozgrywana w każdej sytuacji, która ma swoje niuanse. Dużo jest na ten temat popularnych publikacji, więc nie chcę o tym tu się rozpisywać. Szczególnie, że tak jak napisałam wyżej, nie postrzegam tak tej sytuacji.
            Co do stosunku rodziny męża do dziecka, to więcej napiszę w kolejnej odpowiedzi w tym wątku. Agnieszka Iwaszkiewicz
            • zuzi.1 Re: Pytanie do Pani Agnieszki 23.10.11, 23:13
              Dziękuję za odpowiedź. A czy mogłaby Pani podac jakieś publikacje na ten temat?
      • angazetka Re: Rodzina mojego męża. 19.10.11, 15:47
        Kilka słów prawdy zabolało... Tak, wszystkie ci zazdrościmy siedzenia teściom na głowie.
      • sanciasancia Re: Rodzina mojego męża. 20.10.11, 09:45
        > Złośliwość aż kipi w waszych odpowiedziach.Przykre to,a może zwykła zazdrość,że
        > ktoś będzie mieszkał w domu,a nie kisił się w klitce w bloku,na dodatek na kre
        > dyt.
        Lepsza klitka w bloku na kredyt i placki ziemniaczane na obiad niż mieszkanie z teściową choćby jeden dzień.
        > dzielacie porad typu:zostaw męża,wasze małżeństwo i tak się posypie,rodzina męż
        > a ma też was dość.
        Ja mam ciebie dość po dwóch twoich postach. Srsly, współczuję mężowi.
      • deodyma Re: Rodzina mojego męża. 22.10.11, 15:00
        aspazja30 napisała:

        > Złośliwość aż kipi w waszych odpowiedziach.Przykre to,a może zwykła zazdrość,że
        > ktoś będzie mieszkał w domu,a nie kisił się w klitce w bloku,na dodatek na kre
        > dyt




        nie, tu nie ma czego zazdroscic, naprawde.
        radzilabym Ci sie przygotowac na to, ze nigdy sie nie wyprowadzicie i nigdy nie dojdzie do budowy Waszego domu, bo ze strony meza sie na to po prostu nie zanosi.
        wspolczuje.
      • edor67 Re: Rodzina mojego męża. 23.10.11, 16:48
        :)
        Czego ci zazdrościć? Tego, że będziesz mieszkać w swoim domu? Albo nie będziesz, któż to wie, skoro sama nie wiesz, kiedy z budową ruszycie
    • wbka1 Re: Rodzina mojego męża. 19.10.11, 15:48
      O! Co za ton Aspazjo30? Ty tak naprawdę nie chcesz rady, bo ty masz marzenia... Co robisz poza naciskaniem męża na realizacje tych marzeń? Porozmawiajmy konstruktywnie; ja rzadko mówię o sobie, ale tym razem zrobię wyjątek. Mieszkałam w bloku z wielkiej płyty (65 m kw) przez kilka lat, bardzo mi się to nie podobało, dlatego odeszłam z nisko płatnej, ale prestiżowej roboty i po kilku latach bardzo intensywnej pracy na własne konto udało nam sie zamieszkać w wygodnym domu (290 mkw).
      Na marginesie; ja jestem ugodową dziewczyną, przez 5 dni musiałam mieszkać u teściowej, która jest kulturalna, ale tam się dusiłam i najchętniej po 5 dniach wzięłabym kluczyki i pozostawiła męża > mamusi<. Co mną wtedy powodowało, że tego nie zrobiłam sama nie wiem, ale dzięki temu mam świetnego faceta, którego kocham nawet po wielu latach, myślę, że z wzajemnością.
      • marzeka1 Re: Rodzina mojego męża. 19.10.11, 16:08
        "Ten dom,to spełnienie naszych marzeń,a mieszkanie z rodziną męża,to etap przejściowy"


        - tyle ze ten etap przejściowy może trwać całe lata, a twoja psychika to wytrzyma???
        Obraziłaś się bardzo, gdy spojrzano na twoją sytuację z innej strony- dowaliłaś od razu z zawiścią i zazdrością? A CZEGO mamy ci zazdrościć, domu, który jest "na papierze" w w sferze marzeń? Mam swoje fajne 4-pokojowe mieszkanie z cudnym widokiem, i mam to, czego ty nie masz: ŚWIĘTY spokój, uwierz: BEZCENNE.

        Bo prawda jest taka:teściowa i jej dzieci są u siebie; wy- nowa rodzina zostaliście przygarnięci i pewnie i im z wami nie jest za fajnie. Serio nie rozumiem,jak można zgodzić się na taki układ na całe lata.
    • enith Re: Rodzina mojego męża. 19.10.11, 17:50
      Kompletnie nie zrozumiałaś, co dziewczyny tutaj chcą ci przekazać. Ciskasz się i złorzeczysz, bo napisano ci tu prawdę, a prawda jest taka: mieszkasz na kupie w kołchozie. Mieszkasz z biernym, nieodpępnionym mężem, który od lat snuje przed tobą urocze wizje domku agro, który to domek to na razie sterta planów. Mieszkasz ze szwagrem, chamem, który regularnie gnoi twoje dziecko oraz teściami i szwagierką, którzy nie widzą nic złego w tym gnojeniu.
      Ja się ciebie pytam: CO TY TAM JESZCZE ROBISZ??
      Żądasz zmiany zachowań u męża, szwagra, teściów, szwagierki, ale sama nie wykazujesz ŻADNYCH chęci, żeby zmienić coś u siebie. A od tego należałoby zacząć, bo choćbyś się usrała po pachy, dorosłych ludzi i to w ich własnym domu nie będziesz wychowywać. Przyjmij to do wiadomości: w domu teściów nie będzie lepiej, będzie tylko gorzej. Dlatego bierz męża za fraki, dziecko pod jedną pachę, plany budowy domu pod drugą i wynoś się z tego toksycznego środowiska choćby i do wynajętej kawalerki, zanim ci się całkiem posypie małżeństwo. WSZYSCY na waszej wyprowadzce skorzystają, a już najbardziej WY.
      • zuzi.1 Re: Rodzina mojego męża. 19.10.11, 18:11
        O tak, w 100 % zgadzam się z enith.
    • pomarola Re: Rodzina mojego męża. 20.10.11, 08:34
      aspazja30 napisała:

      > Mieszkam od dwóch lat z rodziną mojego męża.Mamy małe dziecko i jeszcze przed ś
      > lubem mąż obiecywał mi,że na pewno będziemy mieszkać osobno,ale ja już tracę na
      > dzieję.

      Trzeba było zaczekać ze ślubem i dzieckiem do czasu, aż mąż spełni tę obietnicę - i to niekoniecznie od razu w formie wybudowania dla Was domu, ale np. wynajęcia mieszkania. Osobne mieszkanie to podstawa udanego małżeństwa, mieszkanie z rodziną prędzej czy później rozwali nawet najlepszy związek. Facetowi odpępowionemu i dojrzałemu do związku z kobietą nie trzeba tego uświadamiać.

      >Teściowa i siostra męża strasznie faworyzują jednego członka rodziny,a m
      > ianowicie brata mojego męża.

      Jeśli jest on starym kawalerem uczepionym mamusi to typowe, że go faworyzują. A przede wszystkim - on nie sprowadził im na głowę obcej baby z dzieciakiem, już za samo to mogą go lubić ;-)

      >Mianowicie brat męża nie toleruje naszego dziecka,
      > potrafi powiedzieć"weź to coś",nie odwzajemni uśmiechu dziecka,patrzy na nie z
      > niechęcią.Serce mi pęka jak widzę jego beznadziejne zachowanie.Nie odzywam się
      > do niego w ogóle,a one(teściowa i szwagierka) udają,że nie widzą problemu.

      Szwagier pewnie nie za bardzo nie lubi dzieci - szczególnie dzieci, które musi znosić w swoim domu. Powiem Ci szczerze, że mnie by też irytowało dziecko biegające po MOIM domu. Teściowa i szwagierka widzą problem, ale inny niż Ty - też zapewne nie są szczęśliwe z powodu zamieszkiwania razem. Dlatego nie ganią szwagra - bo przyznają mu w duchu rację.

      > Ta niechęć do naszego dziecka wynika moim zdaniem z zazdrości.

      Nie rozumiem - o co niby ta zazdrość ???

      > Mojego męża zresztą też traktują w domu jakby był gorszej kategorii.

      Bo mają do niego pretensję o to że zrobił im w domu kołchoz, to oczywiste.

      > Nie rozumiem tylko,dlaczego mój mąż tak zwleka z budową naszego domu.
      > On całe życie mieszka ze swoją rodziną i chyba nie zdaje sobie sprawy,że na swoim żyje
      > się lepiej.

      No i sama sobie odpowiedziałaś. On jest w swoim domu, u siebie, ze swoją rodziną i jemu jest dobrze. Tylko że dla mnie chłop, co woli mieszkać z mamusią i rodzeństwem niż z własną żoną i dzieckiem, to dupa z uszami, a nie chłop. Facet nie dorósł do małżeństwa - vide pkt 1 mojego posta.

      > .Nie potrafię dalej udawać,że jest super,a tak
      > zachowuje się rodzina męża jak ktoś nas odwiedzi,że pokazujemy jaką jesteśmy super
      > kochającą się rodziną.

      Pewnie oni też już nie bardzo potrafią udawać, stąd szwagrowi się czasem "uleje". Nie pochwalam tego oczywiście, bo to niegrzeczne i chamskie, niemniej potrafię go zrozumieć, że mu nerwy puszczają. Patrzysz na tę sytuację ze swojego punktu widzenia - spróbuj ją odwrócić: Mieszkasz sobie spokojnie w rodzinnym domu z rodzicami i bratem, a tu on wprowadza do tego domu żonę i dziecko. Nagle wali się ustalony porządek, po TWOIM domu kręci się obca baba, lata dzieciak, nie ma spokoju, bo trzeba się dostosować do innych zwyczajów, a w dodatku obca baba usiłuje się rządzić, stroi fochy i ma za złe, jak się tylko krzywo spojrzysz. Nie żeźliłabyś się ? Bo ja bardzo!

      > Taki zaścianek!Poradźcie,co mogę zmienić,bo już dłużej nie mogę zasiadać
      > do stołu z kimś,kto nie uznaje mojego dziecka.Jak nakłonić męża do zmian?

      Możesz zmienić tylko miejsce zamieszkania, bo domu rodziny męża nie zmienisz, to ich dom i mają prawo w nim żyć jak chcą. To Ty jesteś tam intruzem, a winę za to ponosi głównie Twój mąż (bo postanowił Cię wprowadzić do tego domu, zamiast pomyśleć o osobnym mieszkaniu, choćby wynajętym) , ale także i Ty (bo się na ten układ bezmyślnie zgodziłaś).
      Rozważcie z mężem wynajęcie choćby niedużego mieszkania - i w nim doczekajcie zbudowania domu. Na pewno lepiej męczyć się z powodu ciasnoty niż z powodu codziennych niesnasek rodzinnych.
      Podejrzewam (przeczytawszy Twój kolejny, nieco histeryczny post), że oczekiwałaś rad jak "ustawić" rodzinę męża, żeby skakali tak jak Ty im zagrasz, żeby dostosowali się do Twoich oczekiwań. Nie tędy droga. Pmiętaj - to Ty im siedzisz na głowie, a oni mają prawo być niezadowolonymi z tego powodu.
      • noname2002 Re: Rodzina mojego męża. 20.10.11, 10:10
        Z większością się zgadzam, ale zachowanie szwagra jest obrzydliwe-dziecko jest w tym wszystkim kompletnie niewinne. Szwagier i jego rodzice mogli przecież się nie zgodzić, żeby mąż założycielki wątku zamieszkał u nich z rodziną. Albo niech się wyładowuje na bracie czy bratowej a nie na dziecku.
        • mawitka Re: Rodzina mojego męża. 20.10.11, 10:18
          A dla mnie obrzydliwe jest, ze ojciec dziecka nie reaguje na takie traktowanie dziecka. Bo to on a nie jakis byle jaki wujek jest za nie odpowiedzialny.
          A zalozycielce watku chce powiedziec, ze to Ty zazdroscisz mi, bo moim marzeniem jest wygrac w totka 10 milionow. I jak wygram to kupie firme w ktorej pracuje, a nastepnie zwolnie prezesa i jeszcze kilka osob malo sympatycznych :-P I 3 domy wybuduje :-P
          Nie chce byc zlosliwa, ale tak wlasnie marzenia maja sie do rzeczywistosci jesli n ie zacznie sie dzialac. Ja przynajmniej kupony kupuje ;-)
      • deodyma Re: Rodzina mojego męża. 22.10.11, 14:56
        > Jeśli jest on starym kawalerem uczepionym mamusi to typowe, że go faworyzują. A
        > przede wszystkim - on nie sprowadził im na głowę obcej baby z dzieciakiem, już
        > za samo to mogą go lubić ;-)




        dokladnie.
        znam przypadki osob, ok 40 roku zycia, ktorym matki wbijaja do glowy, ze zwiazek/malzenstwo to samo zlo i im nie potrzebne sa zony/mezowie/dzieci.
        nie zazdroszcze autorce watku, bo na szybka wyprowadzke sie nie zanosi, jesli w ogole wchodzi ona w rachube dla jej meza.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Rodzina mojego męża. 22.10.11, 15:16
      Dzieci, nawet te małe i słodkie, budzą w ludziach różne uczucia. Nie wszyscy je muszą lubić. Dopóki dziecku nie dzieje się realna krzywda, taka postawa innych należy do przejawów różnorodności życia. Państwo postawiliście na tę różnorodność, skoro wprowadziliście się do domu pełnego ludzi różnych pokoleń. Prawdę mówiąc nie ma powodu, aby brat męża lubił Pani dziecko z tego tylko powodu, że zamieszkaliście razem. Lub z tego powodu, że "wszystkie dzieci są nasze". Z jakiś powodów ten człowiek nie założył rodziny i nie zdecydował się dzieci. Może to jest słuszny wybór.
      Pani, zdaje się , przeżywa rozczarowanie obecną sytuacją, która wcześniej i z daleka wyglądała lepiej. Rozumiem to. Ale warto przypomnieć sobie, to co i Pani przypomniała tutaj innym. Macie oboje z mężem plan, do którego droga wiedzie przez takie oto trudniejsze sytuacje. To jest swoisty koszt takiej decyzji. W takiej sytuacji jak ją Pani opisała dziecko nie ucierpi. O to może być Pani spokojna. Natomiast w chwili obecnej staje się ono racjonalizacją w Pani walce z rodziną męża. Dostarcza po prostu doskonałego argumentu za który warto ponieść swoistą ofiarę. Zastanawiam się czy to skuteczny oręż.
      Może przekonywać męża do zmiany przedstawiając dobry biznesplan budowy domu na kredyt. Choć w dobie nadciągającego kryzysu może to mąż ma rację, nie zadłużając się a oszczędzając. Agnieszka Iwaszkiewicz
Inne wątki na temat:
Pełna wersja