to_la1
19.10.11, 16:47
Witam,
poczytuję często to forum i widzę, że pani psycholog i forumowiczki pomagają dziewczynom podjąć ważne decyzje. Oczywiście nikt do końca nie zna naszej sytuacji i widzi problem tylko ze strony piszącej, ale warto jest zobaczyć co na dany problem czy temat mają do powiedzenia inne osoby bezstronne.
Ja również postanowiłam napisać tutaj. Może ktoś podpowie mi co robić.
Jesteśmy po ślubie 7 lat. Mamy syna w wieku 5 lat. Od początku mieszkamy w moim domu rodzinnym z moimi rodzicami. Mamy zrobione swoje całe piętro domu, osobno kuchnia, łazienka. Mąż zawsze dobrze dogadywał się ze swoimi teściami, szczególnie z moim tatą. Mogli ze sobą rozmawiać godzinami. Nie było problemów z wtrącaniem się do naszego życia, ale...
Między mną a mężem nigdy nie było dobrze. Z boku patrząc nikt nie widział, że coś jest nie tak. Mąż mnie nie szanował od początku i nie liczył się z moim zdaniem. Musiało być tak jak on chce. Chciał robić wszystko po swojemu, było dobrze jeśli mu przytakiwałam. Często obraża mnie i wyzywa przy dziecku. Zauważyła to moja mama i nie raz (spokojnie) prosiła go aby się zmienił w stosunku do mnie. Wszystkie inne rzeczy były dla nich ok tylko nie to jak jestem przez niego traktowana. Przekonał się o tym nawet mój tata, który pierwszy raz stanął przeciwko niemu. Mój mąż poczuł się strasznie urażony. Nie widzi w swoim zachowaniu nic złego. Teraz twierdzi, że moi rodzice ingerują w nasze życie i wtrącają się. Oni po prostu chcieli nam pomóc jako małżeństwu, ale wyszło jeszcze gorzej. Mąż chce się wyprowadzić (tylko nie mamy gdzie). Twierdzi, że ja nie żyję z nim tylko dalej z rodzicami. Tłumaczę mu, że tak nie jest, że to chodzi o NAS. Mogłabym zamieszkać z nim nawet za granicą, jeśli byłabym pewna, że uzdrowi to nasze małżeństwo, ale w to nie wierzę. Rodzice teraz zmienili do niego nastawienie, widzę że przestali go lubić, tolerują go po prostu bo mieszkamy razem i jest nadal moim mężem, ale nie jest tak jak było. Tak samo zmieniło się nastawienie męża do nich. Zawsze mówił, że mieszka mu się dobrze i że on ma teściów z którymi się zgadza. Postawiłam wreszcie na swoim i kazałam mu się wynieść to zmienił zdanie z dnia na dzień i obwinia o to moich rodziców.
Mam nadz. że ktoś wypowie się na ten temat. Nie wiem co robić, próbować żyć osobno?