drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i mam

20.10.11, 10:17
dzien dobry. mamy 3 letnia coreczke.chodzi do przedszkola. mam 37 lat i mysle coraz czesciej ze to juz ostatni dzwonek na drugie dziecko, ktore bym bardzo chciala.moj mąż ma obawy.boi sie ze urodzi sie niepelnosprawne lub z jakas wada, bo w jego rodzinie jego taty brata syn ma dziecko z porazeniem dzieciecym.pani doktor i drogie mamy podpowiedzcie co o tym myslicie.jestem zalamana a nie moge nie wiadomo ile czekac. pozdrawiam.
    • mawitka Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 20.10.11, 10:30
      Ja drugie urodzilam majac 34 lata. Dziecko to okaz zdrowia.
      Ty majac 37 lat badania prenatalne bedziesz miec za darmo.
      Poczytaj ryzyko jakich wad wzrasta wraz z wiekiem matki (chyba porazenie mozgowe nie ma nic wspolnego z wiekiem) i spokojnie rzeczowo przedyskutuj to z mezem. Moze on ma jakies inne obawy, o ktorych nie mowi.
      • attiya Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 23.10.11, 19:52
        raz, że autorka gdyby chciała urodzić, to urodzi mając 38 lat, czyli 4 lata później niż ty a dwa, przecież autorka wyraźnie napisała jakiego typu obawy ma jej mąż
    • joshima Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 20.10.11, 10:40
      xsenia.pl napisała:

      > dzien dobry. mamy 3 letnia coreczke.chodzi do przedszkola. mam 37 lat i mysle c
      > oraz czesciej ze to juz ostatni dzwonek na drugie dziecko, ktore bym bardzo chc
      > iala.moj mąż ma obawy.boi sie ze urodzi sie niepelnosprawne lub z jakas wada, b
      > o w jego rodzinie jego taty brata syn ma dziecko z porazeniem dzieciecym.
      O ile mi wiadomo nie jest to choroba uwarunkowana genetycznie. Poza tym od czego są badania prenatalne? Nie żyjemy w średniowieczu.

      > a nie moge nie wiadomo ile czekac. pozdrawiam.
      To nie czekaj, bo odwlekanie takiej decyzji to nic dobrego.
      • mali-nea Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 20.10.11, 12:20
        Ja mam 39 lat i kilka m-cy temu urodziłam zdrowe dziecko.Badania prenatalne masz za darmo powyżej 35 roku życia.Dziecięce porazenie mózgowe nie ma nic wspólnego z wiekiem matki nie jest też dziedziczne.Z tego co mi wiadomo powoduje je żle funkcjonujace łozysko(za mała ilosc tlenu i skladników odżywczych docierajaca do plodu).Pytanie tylko czy te obawy męża to nie wymowka przed tym aby nie miec wiecej dzieci.Może on zwyczajnie woli poprzestac na jednym.Teraz mnóstwo kobiet decyduje sie na dziecko w oklicach 40-tki .Moja kolezanka jest dokładnie w twoim wieku i w styczniu zostaniu mamą zdrowego chlopca(jak wskazuja badania prenatalne).
        • ula-35 Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 20.10.11, 12:25
          Mam 36 lat i 4 mies temu urodziłam zdrowego synka.To trzecie dziecko po 11 latach przerwy.
        • tautschinsky Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 31.10.11, 13:52
          mali-nea napisała:

          > Ja mam 39 lat i kilka m-cy temu urodziłam zdrowe dziecko.Badania prenatalne mas
          > z za darmo powyżej 35 roku życia.


          I co jeśli dziecko okaże się chore? Zamorduje je gdy okaże się chore?
      • an_ni Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 20.10.11, 14:16
        badania badaniami a realia zakonczenia ciazy po nieprawidlowym wyniku sa juz sredniowieczne
    • alinka_li Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 20.10.11, 14:20
      Jaka decyzja miałaby nie być nie podejmuj jej sama, to najważniejsze. Mąż też ma prawo decydować o swym ojcostwie. Obawy rozwiejcie u lekarza, a potem razem zdecydujcie, czy na pewno oboje chcecie drugiego dziecka
    • blue_romka Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 20.10.11, 17:04
      Nikt Ci tu nie napisze: na pewno urodzisz zdrowe dziecko. Poczytajcie z mężem badania naukowe, pogadajcie z Twoim ginem.
    • kol.3 Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 20.10.11, 17:23
      Urodzenie dziecka to zawsze decyzja dwojga. Mąż ma prawo mieć obawy. Nie doradzałabym działań bez wiedzy męża. Podstaw do załamania nie widzę, nie przesadzaj masz jedno dziecko. Wiele kobiet nie ma nawet jednego.
      Obawiam się, że wszystkie argumenty o zagrożeniach Downem do Ciebie nie trafią bo jesteś w stanie ciężkiej histerii aby natychmiast zostać po raz drugi mamą.
      • panikorbka-to-ja Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 20.10.11, 19:08
        po pierwsze, mówimy nie tylko o zespole downa, ale też o innych wadach genetycznych. Z drugiej strony, prawdą jest, że po 35 roku życia ryzyko urodzenia dziecka z zespołem Downa i innymi nieprawidłowościami chromosomalnymi gwałtownie rośnie, jednakowoż kobiety po 35 roku życia rodzą tylko co piąte dziecko w zespołem Downa. 80% dzieci z zespołem Downa to dzieci matek poniżej 35 lat, wiadomo o czym to świadczy. Jeśli stać was na dobra opiekę medyczną, prywatne badania usg 3d na dobrym sprzęcie plus kontakt do lekarza państwowego, który skieruje na te bezpłatne prenatalne w rozsądnym terminie, jeśli ustalicie, co zrobicie, jeśli takie wady wyjdą, to możecie się decydować, ja bym nie demonizowała, ale nie czekaj też do 40
        • panpaniscus Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 20.10.11, 22:41
          > 80% dzieci z zespołem Downa to dzieci matek poniżej 35 lat, wiadomo o
          > czym to świadczy.

          To świadczy o tym, że dużo więcej dzieci (sumarycznie) jest rodzonych przez kobiety poniżej 35 roku życia. O to ci chodziło?
          • ciociacesia dodatkowo 24.10.11, 11:10
            > > 80% dzieci z zespołem Downa to dzieci matek poniżej 35 lat, wiadomo o
            > > czym to świadczy.
            >
            > To świadczy o tym, że dużo więcej dzieci (sumarycznie) jest rodzonych przez kob
            > iety poniżej 35 roku życia. O to ci chodziło?

            powyzej 35 roku zycia standardowo kieruja ciezarna na badania wiec ewentualna ciaze z zespolem Downa mozna zakończyc, ponizej 35 roku kobiety rzadziej poddaja sie badaniom pod tym kątem
    • mama_myszkina Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 20.10.11, 17:39
      Mózgowe porażenie dziecięce nie jest wadą wrodzoną ale wynika z uszkodzenia mózgu podczas akcji porodowej (brak tlenu) lub z ostrego niedotlenienia w czasie ciąży.

      Mąż powinien był uwazać na lekcjach biologii ;)

      A tak serio, to przegadajcie to z mężem (argument o porażeniu raczej odpada). Moja koleżanka lat 43 właśnie urodziła swoje pierwsze dziecko. Piękne, zdrowe i rumiane. Fakt, na Zachodzie sytuacja trochę inaczej wygląda, o matki w wieku 35+ dba się naprawdę dobrze. No, ale decyzja jest Wasza. Z tym,ze jeśli mąż nie chce teraz, to później nie będzie chciał tym bardziej i należy to jednak uszanować.
    • triss_merigold6 Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 20.10.11, 18:05
      Mam 37 lat i 3 miesiące temu urodziłam zdrową córkę (drugie dziecko). Oczywiście robiłam amniopunkcję, od 35. roku życia jest bezpłatna.
      Po to są badania prenetalne genetyczne, żeby wychwycić ciężkie i nieuleczalne wady płodu.
    • nowy99 Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 20.10.11, 20:14
      Twoje obawy co do wieku poczecia maja uzasadnienie tylko do zagrozenia zespolem downa, ktory po 35 roku zycia matki wzrasta duzo szyb iej niz u matek mlodszych. Dlatego jesli chcecie dziecka to juz od jutra kup kwas foliowy i lykaj. Dobrze jest zabezpieczyc sie nim juz na pol roku przed poczeciem, ale w waszym przypadku im szybciej zajdziesz w ciaze tym lepiej i bezpieczniej. No. W 12, 13 tyg ciazy robisz bezplatnie badanie na wykluczenie zdowna i tyle. Przeszlam przez to, rodzilam drugie po 13 latach w wieku 38 lat. Jest zdrowiutka i najwazniejsze ze dziewucha, o ktorej to marzylam;)
      I jest to zupelnie inne macierzynstwo. I ojcostwo tez. Rozkoszujemy sie naszym kurduplem i nasz nastolatek tez caly scieszony mala zadziorna siorą...
    • mruwa9 Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 20.10.11, 21:32
      Ale co ci powiedziec? Nikt nie da ci gwarancji ze donosisz ciaze, ze urodzisz zdrowe dziecko, ktore w szczesciu, zdrowiu i pomyslnosci dozyje pelnoletnosci. Ze swojej strony mozesz starac sie zmniejszyc ryzyko, odpowiednim trybem zycia przed i w trakcie ciazy, nie odwlekajac w nieskonczonosc decyzji o prokreacji, czy poddajac sie badaniom prenatalnym, ale gwarancji nie da ci nikt. Dojrzalosc do rodzicielstwa polega m.in. na akceptacji tego, co los przyniesie, jakim dzieckiem was obdarzy. Na pocieche- wiekszosc dzieci, rowniez nieco starszych matek, rodzi sie zdrowych. Niektore maja pecha i tyle.
      • xsenia.pl Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 22.10.11, 09:40
        niestety nie moge jak narazie porozumiec sie z moim mężem.nie powie mi wprost ze nie chce juz wiecej dzieci ale zawsze ma jakas wymowke, ze jeszcze zdazymy, ze znowu trzy lata wyciete z zycia. on poprostu nie chce nowych obowiazkow. a ja bardzo bym chciala zeby coreczka miala rodzenstwo musze sie chyba pogodzic z ta decyzja bo co ciagle mam go nagabywac o ciazy?? to tez jest niedobre.widze tez ze mąż unika teraz sexu. powiedzcie mi kochane jak ja mam sie zachowywac. nie cchce sie zabezpieczac a maz sie bedzie bal kochac bez zabezpieczenia.jestesmy dwoma osobami ktore oczekuja czego innego.poradzcie cos.
        • mruwa9 Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 22.10.11, 10:09
          Jedyne wyjscie- szczere rozmowy z mezem, Zadne "wpadki" z premedytacja, maz unika seksu , bo nie ma do ciebie zaufania w tym wzgledzie. Trzeba byc uczciwym wobec siebie, miec do siebie zaufanie i wspolnie wypracowac kompromis.
          Mam znajoma, ktora zdecydowala sie na dziecko, wiedzac, jakie zdanie na ten temat ma jej partner, ktory dziecmi nie potrafi i nie chce sie opiekowac. Nigdy nie miala zludzen, ze jesli urodzi im sie dziecko, jego ojciec palcem nie kiwnie w kwestii pielegnacji i opieki, wszystko zawisnie calkowicie na niej. I tak sie stalo, choc ojciec bezgranicznie kocha swoja pocieche. Ale od poczatku sprawa byla jasna, klarowna, wiedzieli, na co sie decyduja i nie bylo zludzen, ze ojcu nagle sie odmieni i z checia bedzie zmienial dziecku pieluchy, a w nocy wstawal do placzacego neimowlecia.
          • xsenia.pl Re:do mruwa9 22.10.11, 10:12
            to co ja kochana mam robic jak postepowac?
            • mruwa9 Re:do mruwa9 22.10.11, 11:21
              siasc i podgadac, szczerze. Moze w towarzystwie psychologa/psychoterapeuty/terapeuty rodzinnego, ktory moze moderowac rozmowa. Ty mowisz swoje argumenty za i przeciw, jak wyobrazasz sobie dalsze funkcjonowanie waszej rodziny we trojke lub we czworke, mowisz, co czujesz. I maz podobnie- swoje argumenty za i przeciw, swoje uczucia i obawy. Mozecie to sobie spisac na kartce, zeby zobaczyc, ktore argumenty przewazaja. ustalic, czego od siebie i od zycia oczekujecie. SLUCHAC SIE wzajemnie i nie atakowac. Moze sie okazac, ze wasza sytuacja finansowa jest niestabilna i maz boi sie o przyziemne sprawy bytowe-ekonomiczne, podczas , gdy ty uwazasz, ze jakos to bedzie. Moze maz przyjmie argument, ze korzysci dla corki z posiadania rodzenstwa przewyzsza ewentualne ryzyko. Ze jesli w ogole maz nie wyklucza drugiego dziecka, to nie ma sensu zwlekac w nieskonczonosc, bo lata leca. Chyba , ze absolutnie i bezwzglednie nie chce wiecej dzieci i nie przyjmuje argumentu, ze byc moze wasza corka na tym straci, to pozostaje albo podporzadkowac sie temu, cieszac sie z tego, co JUZ macie, zamiast plakac nad tym, co was mija, albo liczyc sie z ewentualnoscia rozpadu zwiazku, jesli wbrew mezowi postawisz na swoim i zajdziesz w ciaze, ktorej on absolutnie nie zaakceptuje.
              Nie mozna w zyciu miec wszystkiego. Taka prawda.
          • tautschinsky Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 03.11.11, 11:01
            mruwa9 napisała:

            > Jedyne wyjscie- szczere rozmowy z mezem, Zadne "wpadki" z premedytacja, maz uni
            > ka seksu , bo nie ma do ciebie zaufania w tym wzgledzie. Trzeba byc uczciwym wo
            > bec siebie, miec do siebie zaufanie



            Mądrze piszesz. Tak powinno być.



            >> i wspolnie wypracowac kompromis.


            Ale powiedz, jaki to może być kompromis?
            Ona chce kolejne dziecko, on nie chce.
            Nie da się urodzić kolejne i go nie urodzić.
            Któreś z nich będzie musiało W CAŁOŚCI
            ustąpić. Bo przecież w tym przypadku, kiedy
            wiek dojrzały na dziecko, nie da się tego
            odłożyć na później, bo każde później to jest
            tylko gorzej dla potencjalnego zdrowia dziecka.
            • mruwa9 Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 03.11.11, 21:32
              Kompromis w tym przypadku oznacza dla mnie spokojna, powazna rozmowe, bez emocji, histerii i bez pretensji, za to z uzyciem racjonalnych argumentow za i przeciw kazdego z partnerow. I akceptacja tej decyzji, na rzecz ktorej bedzie wiecej argumentow za. Bo moze uda sie z meza w trakcie rozmowy wyciagnac prawdziwe powody jego niecheci do prokreacji ( moze jest jedynym zywicielem rodziny i nie ma sily ani ochoty jeszcze szybciej przebierac w tym kieracie, zeby zarobic kase na utrzymanie wiekszej ilosci potomstwa. Moze rzeczywiscie nie jest gotowy na akceptacje rodzicielstwa tak zupelnie bezwarunkowo, w koncu sytuacja, gdy ojcowie porzucaja rodziny,w tkorych rodzi sie chore dziecko, nei naleza do rzadkosci. A facet moze ma tego swiadomosc i cieszy sie z tego, co juz ma, nie chce sie testowac w innych okolicznosciach. I dlatego probuje grac fair. A moze maz ulegnie argumentowi, ze rodzenstwu latwiej w zyciu, ze finansowo nie oznacza to podwojenia wydatkow ani pracy, ze jednak wiekszosc dzieci rodzi sie zdrowa i ryzyko urodzenia chorego, niepelnosprawnego dziecka nie jest az tak ogromne, jak mu sie wydaje). A po takiej rozmowie na argumenty, nie na emocje, uda sie wspolnie podjac decyzje, co dalej.
        • kol.3 Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 22.10.11, 10:25
          Widać więc wyraźnie, że mąż w ogóle nie chce drugiego dziecka.
          Jestem w stanie go zrozumieć. Macie w tej chwili dziecko odchowane, spokojną stabilizację, a Ty koniecznie chcesz to mężowi zburzyć i dołożyć pracy, wydatków i trosk, a czasy mamy niepewne.
          Czy Ty pracujesz zawodowo, czy mąż jest jedynym żywicielem rodziny?
          Nawiasem mówiąc, co zrobisz jeśli zdecydujecie się na dziecko i urodzi się ono niepełnosprawne?
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 22.10.11, 16:32
      Ponieważ pytanie jest skierowane do mnie, to odpowiadam. Ale moja odpowiedź właściwie potwierdzi, to co już tu napisano.
      Jeśli chodzi o wady to są badania prenatalne. Dotyczą wad rozwojowych i genetycznych. Jeszcze przed ciążą warto udać się wspólnie do poradni genetycznej i poddać się pod ocenę genetyka, który może ocenić ewentualne zagrożenie nawet w fazie planowania ciąży.
      Oczywiście porażenie mózgowe nie jest dziedziczne.
      Natomiast co do chęci posiadania dzieci, sprawa nie jest już taka jednoznaczna. Nie ma tu możliwości osiągnięcia kompromisu. Sprawa jest zerojedynkowa, ktoś komuś musi ulec w bardzo poważnej decyzji, mającej całożyciowe konsekwencje.
      Musicie rozmawiać właśnie o tym. Które z Was to ma zrobić i dlaczego. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • anula36 Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 24.10.11, 12:23
        wszystko jest kwestia WSPOLNEJ Z MEZEM decyzji. Ja jestem rok starsza od Ciebie i staram sie o 1 dziecko,ale to jest nasza wspolna decyzja, zdajemy sobie sprawe z jej konsekwencji.
        Spotkanie z mediatorem/ terapeuta, moze pomoc mezowi zrozumiec czego tak naprawde sie boi w powtornym "tacierzynstwie", moze wlasnie nie chorob/nieplenosprawnosci,a problemow finansowych, przemeczenia obowiazkami itp.
        • anula36 Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 24.10.11, 13:02
          albo tego ze we dwojke to juz naprawde go zbija;P
    • jakierzymskie Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 25.10.11, 14:26
      Każdy oczekując dziecka, lub wcześniej, decydując się na dziecko chce dziecko zdrowe, chce by nie było komplikacji przy porodzie. Trzeba mieć jednak świadomość, że nie wszyscy rodzą zdrowe dzieci i że im później tym większe ryzyko. Tak jak pisali przedmówcy to musi być wspólna decyzja i najlepiej przedyskutować to i w domu i u lekarza aby małżonek miał pełną wiedzę dotyczącą zagrożeń. Nie mniej przeraża mnie to co piszą tu kobiety, że są badania prenatalne i przecież jak się dowiesz, że jest chore to możesz usunąć.
      Zachodząc w ciąże kobieta, jak i mężczyzna powinni wziąć odpowiedzialność za tego człowieczka który się począł niezależnie czy będzie zdrowy czy chory. A gdy wasze narodzone juz dzieci zachorują to też się ich pozbędziecie bo nieuleczalnie chore? Straszne to.

      • mawitka Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 26.10.11, 09:53
        A nie przyszlo Ci do glowy, ze dzieki badaniom prenatalnym pewne wady (np. serca) mozna korygowac jeszcze zanim dziecko sie urodzi.
        Poza tym dzieki badaniom prenatalnym rodzice wiedza czego sie spodziewac; maja czas zeby sie oswoic z mysla, ze dziecko bedzie chore, albo i nie. Poczytac troche na temat danego schorzenia i wspolnie zdecydowac czy urodzic dziecko. Ich prawo i odpowiedzialnosc, o ktorej piszesz.
        • jakierzymskie Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 26.10.11, 14:14
          Przyszło mi do głowy, przyszło, dlatego pisałam, że badania prenatalne to fajna sprawa. Nie mniej forumowicze niejednokrotnie w tym wątku pisali, że gdy w czasie badań wyjdzie wada to usunie i problem z głowy. To mnie przeraża! Jak chore to zabić, problem z głowy, a jak wyjdzie, ze zdrowe to cieszyć się różowiutkim bobasem. Dlatego właśnie pisałam o odpowiedzialności za swoje czyny, o odpowiedzialności za drugiego człowieka. Dla mnie aborcja to zabójstwo, dlatego dziwię się, że ludziom tak łatwo przychodzi dawanie tego typu rad, takie proste rozwiązanie w razie komplikacji.
          • sanciasancia Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 31.10.11, 10:14
            > bobasem. Dlatego właśnie pisałam o odpowiedzialności za swoje czyny, o odpowie
            > dzialności za drugiego człowieka. Dla mnie aborcja to zabójstwo, dlatego dziwię
            > się, że ludziom tak łatwo przychodzi dawanie tego typu rad, takie proste rozwi
            > ązanie w razie komplikacji.
            A dla mnie, kobiety, która urodziła jedno dziecko z letalną wadą genetyczną, aborcja jest być może najlepszym sposobem wyjścia z tej sytuacji. Dlatego dziwią mnie osoby, które tak lekko ferują wyroki o tym, kto nie podejmuje odpowiedzialności za swoje czyny, a kto podejmuje.
            Masz potrzebę zbawienia świata? Zgłoś się jako wolontariuszka do domu dziecka, domu opieki społecznej albo po prostu do rodziny z chorym dzieckiem. Chociażby ma emamie są matki z chorymi dziećmi, którym jakakolwiek pomoc by się przydała.
    • calineczka_777 Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 26.10.11, 12:16
      1) Odpowiem ci tak: Urodzenie dziecka to zawsze pewne ryzyko. Jesli chodzi o inne niz trisomia choroby dziecka/wady dziecka to nie ma zwiazku pomiedzy wiekiem matki a wystapieniem danej wady u dziecka. "Wadliwe" moze byc i dziecko wysportowanej i zdrowo zyjacej 22-latki:-( W twoim wieku masz tylko i wylacznie wyzsze prawdopodobienstwo niz 20-latka, ze dziecko bedzie mialo trisomie, np. zespol Downa. Tym niemniej w twoim wieku masz 99,55 % szans, ze twoje dziecko NIE bedzie mialo zespolu Downa a tylko okolo 0,45 % ze jednak bedzie mialo ta chorobe. Zrodlo: cafeteria.pl/dziecko/ciaza-po-35-roku-zycia/zespol-downa-wady-genetyczne-plodu/ (informacja za Harwardzka Encyklopedia Zdrowia)
      2) Nie chce ci nic sugerowac, ale znam wiele kobiet, ktore mowia, ze gdyby nie postawily na swoim tylko robily jak chca ich mezowie to w ogole nie mialyby dzieci, bo zawsze bylyby jakies przeszkody. Duzo mezczyzn nie ma takiego instynktu macierzyskiego jak kobiety, niektorzy nawet nie lubia dzieci. Oczywiscie takie "postawienie sie" mezowi i zrobienie po swojemu (np. jedna oszukiwala meza, ze bierze tabletki anty a nie brala, wiec byla ciaza) jest zwiazane z ryzykiem rozwodu, choc (o dziwo!) nie zawsze w takim przypadkach do niego dochodzi, bo czasami panowie jakos sie przyzwyczajaja do nowej sytuacji. Znam tez kilka kobiet, ktore sie podporzadkowaly mezczyznom i nie mialy dzieci badz tylko jedno dziecko, bo na wiecej pan maz nie pozwalal. Wszystkie teraz zaluja tej decyzji, ale juz dla nich jest za pozno by urodzic dziecko. Wiesz jak smutna jest rozmowa z taka starsza pania, kiedy ona jeczy, ze mogla miec dziecko, ale maz nie chcial? Co wiecej czesc tych malzenstw i tak sie rozpadlo, choc kobiety byly takie posluszne swoim mezom i to w kwestii tak waznej jak potomstwo. Pozostawiam ci to do przemyslenia...
      3) Osobiscie uwazam, ze powinnas zrobic jak TY uwazasz, biorac pod uwage wielorakie skutki swojej decyzji. Tak naprawde w Polsce to glownie kobiety wychowuja dzieci i placa cene za macierzystwo (np. na rynku pracy itp.) - wiem, wiem, zsaraz posypia sie na mnie gromy... :-))
      • xsenia.pl jak postępować???? 30.10.11, 19:42
        czesc.rozmawialam z mezem o tej naszej sprawie, ale on do konca nie jest przekonany.jak teraz mam postepowac, kiedy bedziemy sie kochac.ja nie chce sie zabezpieczac i co mam robic jak postepowac. ciagle przypominac mezowi i nalegac???pomozcie.
        • panikorbka-to-ja Re: jak postępować???? 30.10.11, 20:04
          no wiesz, jak się nie chcesz zabezpieczać to tego nie rób, TYLKO POWIEDZ O TYM MĘŻOWI. Niech on się zabezpiecza, w końcu czemu i antykoncepcja ma zawsze na naszych barkach spoczywać:)a w międzyczasie odczekaj jakiś tydzień i spróbuj pogadać z nim jeszcze raz, stać was na drugie dziecko? macie pewne prace oboje?jakbyś Ty nie mogła pracować przez dłuższy czas to on utrzyma 4 osoby??
          • calineczka_777 Przypominam, ze autorka postu ma 37 lat i jest 31.10.11, 11:06
            Przypominam, ze autorka postu ma 37 lat i jest to wazny czynnik, ktory trzeba uwzglednic w tej dyskusji. To taka moja mala uwaga. Milo, ze piszecie o tym czy sa pieniadze na dzieci, milo, ze piszecie o porozumieniu i przedyskutowaniu tej sprawy z malzonkiem. Tym niemniej ona ma 37 lat a menopauza czasami przychodzi u niektorych kobiet tuz po 40-tce. Staranie sie o dziecko tuz przed 40-tka tez potrafi troche potrwac. Moze sie okazac, ze sie dogada z mezem, pieniadze sie znajda na to drugie dziecko ale uplynie przy tym tyle czasu, ze i tak nic nie wyjdzie z planow typu "drugie dziecko". A potem taki maz wyprodukuje sobie nastepne dziecko z mlodsza (tez takie przypadki widzialam).
            Zgadzam sie z pania psycholog, ktora napisala, ze jest to sprawa zerojedynkowa. Ciekawa jestem, czy autorka postu przed slubem rozmawiala z mezem na temat tego czy i ile chca miec dzieci?
            • panikorbka-to-ja Re: Przypominam, ze autorka postu ma 37 lat i jes 31.10.11, 12:17
              ja pamiętam, ile autorka postu ma lat, tylko,że co ona może poza merytoryczną dyskusją, która być może trafi do chłopa? postawić go przed faktem dokonanym i podkopać małżeństwo? zgadzam się, że nie ma tu czasu na czekanie, ale jeśli jej się uda przekonać męża, który, jak wynika z postów nie jest jednoznacznie na "nie", to byłoby najlepsze rozwiązanie.Do facetów często trafiają rzeczowe argumenty typu, takie a takie jest ryzyko, taką a taką mamy sytuację, takie warunki mieszkaniowe, tyle a tyle czasu na podjęcie decyzji, a wiadomo, że im szybciej tym lepiej,można napomknąć, że lepiej, żeby dziecko nie było jedynakiem( sama jestem jedynaczką, więc na mnie nie krzyczcie:))
        • kol.3 Re: jak postępować???? 31.10.11, 08:34
          Ja się naprawdę tym facetom nie dziwie, że rzucają kobiety.
        • sanciasancia Re: jak postępować???? 31.10.11, 16:12
          Tak sobie myślę, że skoro nie chcę mieć kolejnego dziecka, to dobrze, że jestem kobietą, bo przynajmniej mój mąż ie może "wpaść".
          • calineczka_777 Re: jak postępować???? 31.10.11, 16:20
            sanciasancia napisała:

            > Tak sobie myślę, że skoro nie chcę mieć kolejnego dziecka, to dobrze, że jestem
            > kobietą, bo przynajmniej mój mąż ie może "wpaść".

            Mylisz sie. Twoj maz moze "wpasc" z inna kobieta. :-(


            • sanciasancia Re: jak postępować???? 31.10.11, 17:14
              > Mylisz sie. Twoj maz moze "wpasc" z inna kobieta. :-(
              Całe szczęście nie ja będę wtedy w ciąży, nie ja będę rodzić i nie ja będę wychowywać.
              • mruwa9 Re: jak postępować???? 31.10.11, 17:48
                Taa, ale z twojego domowego budzetu pojdzie kasa na alimenty ( chyba, ze panu wystawilabys walizki za drzwi).
              • calineczka_777 Re: jak postępować???? 31.10.11, 17:51
                sanciasancia napisała:

                > Całe szczęście nie ja będę wtedy w ciąży, nie ja będę rodzić i nie ja będę wych
                > owywać.


                To fakt. :-) Ale jesli twoj maz odejdzie do innej zaplodnionej przez siebie kobiety albo nawet i nie odejdzie ale bedzie musial placic alimenty to wplynie to na cala twoja rodzine i ciebie sama w sposob raczej negatywny. Dodajmy do tego, ze twoj maz zapalawszy ojcowskim uczuciem do nowonarodzonego dziecka moze zechciec je odwiedzac co drugi weekend albo przywozic do ciebie bys i ty mogla sie zachwycic malenstwem. Niestety sa tacy pomylency. :-( Czego ani tobie ani sobie nie zycze.
                • sanciasancia Re: jak postępować???? 31.10.11, 18:03
                  To równie dobrze ja mogę odejść do kogoś, kto nie będzie mnie boksował o dziecko, bo będę miała serdecznie dosyć presji.
                  Wtedy mój mąż pewnie będzie mógł sprawdzać się jako ojciec w terminach wyznaczonych przez sąd, a i jego budżet zostanie obniżony o alimenty.

                  Dlaczego od razu zakładać, że kobieta jest zawsze mniej atrakcyjna od mężczyzny, i cokolwiek się nie stanie, obróci się to przeciwko niej? Równie dobrze autorka wątku może sobie znaleźć nowego tatusia dla nowego dzieciątka, jak i mąż może zreygnować ze związku małżeńskiego pod wpływem presji na spłodzenie nowego potomka.
                  • calineczka_777 Re: jak postępować???? 01.11.11, 10:55
                    sanciasancia napisała:

                    > To równie dobrze ja mogę odejść do kogoś, kto nie będzie mnie boksował o dzieck
                    > o, bo będę miała serdecznie dosyć presji.
                    > Wtedy mój mąż pewnie będzie mógł sprawdzać się jako ojciec w terminach wyznaczo
                    > nych przez sąd, a i jego budżet zostanie obniżony o alimenty.
                    >
                    > Dlaczego od razu zakładać, że kobieta jest zawsze mniej atrakcyjna od mężczyzny
                    > , i cokolwiek się nie stanie, obróci się to przeciwko niej? Równie dobrze autor
                    > ka wątku może sobie znaleźć nowego tatusia dla nowego dzieciątka, jak i mąż moż
                    > e zreygnować ze związku małżeńskiego pod wpływem presji na spłodzenie nowego po
                    > tomka.


                    I to jest prawidlowe nastawienie. :-)
    • tautschinsky Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 31.10.11, 13:50
      Zaryzykowałbym twierdzenie, że twój mąż może PO PROSTU nie chcieć drugiego dziecka nawet jeśliby miało się urodzić zdrowe jak rydz, miało pulchne różowe policzki i pierwszego dnia swojej bytności na matce Ziemi miało rzucając się ojcu na szyję krzyknąć: Kocham cię tatusiu! A jego obawy o zdrowie dziecka spłodzonego w tym wieku nie są bezpodstawne i żadne tłumaczenia niewiele dadzą. Można mnożyć przykłady zdrowych dzieciąt poczętych nawet w późniejszym wieku, można przytaczać badania mówiące o chorych szczęściach, to są statystyczne dane, choć ważne jak granice Polski po drugiej wojnie światowej, to jednak nie znaczy, że trwałe i pewne na wieki wieków amen. Przyjmij do wiadomości, iż będąc w średnim wieku i mając już bardzo małe trzyletnie dziecko niekoniecznie trzeba pałać radością na myśl o kolejnym. Można rozmawiać z mężem o twoim pragnieniu posiadania kolejnego malca, nie można jednak wrednie stawiać go pod ścianą prawdy dokonanej cudownym zrządzeniem losu ani tym bardziej grozić rozwodem i odebraniem mu dziecka wychowywanego na co dzień w imię kolejnego, które chciałabyś powołać na ten przeludniony świat. Otóż dziś czy wczoraj stuknął siódmy miliard człowieczeństwa wśród innych żyć.
      • calineczka_777 Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 31.10.11, 15:45
        tautschinsky napisał:

        > Zaryzykowałbym twierdzenie, że twój mąż może PO PROSTU nie chcieć drugiego dzie
        > cka nawet jeśliby miało się urodzić zdrowe jak rydz, miało pulchne różowe polic
        > zki i pierwszego dnia swojej bytności na matce Ziemi miało rzucając się ojcu na
        > szyję krzyknąć: Kocham cię tatusiu!

        Tu sie z tautschinskim zgadzam. Zreszta juz pani psycholog stwierdzila w odpowiedzi, ze jest to "sytuacja zerojedynkowa", bo ona chce a on nie chce. Wydaje mi sie, ze prosby, tlumaczenie itp. nic tu nie zdzialaja. Choc oczywiscie moge sie mylic... Ale nie sadze, ze maz tej pani dozna nagle olsnienia po takiej rozmowie i zapragnie splodzic z nia jeszcze 5 dzieci.

        >Przyjmij do wiadomości, iż będąc w średnim wie
        > ku i mając już bardzo małe trzyletnie dziecko niekoniecznie trzeba pałać radośc
        > ią na myśl o kolejnym. Można rozmawiać z mężem o twoim pragnieniu posiadania ko
        > lejnego malca, nie można jednak wrednie stawiać go pod ścianą prawdy dokonanej
        > cudownym zrządzeniem losu ani tym bardziej grozić rozwodem i odebraniem mu dzie
        > cka wychowywanego na co dzień w imię kolejnego, które chciałabyś powołać na ten
        > przeludniony świat.

        Tylko ja z tym mam pewien problem: dlaczego to ona jako kobieta musi podporzadkowywac sie swojemu mezowi? Parafrazujac tauschinskiego: dlaczego to jej maz nie moze "przyjac do wiadomości", iż ona bedac w średnim wieku slyszy ostatni dzwonek na posiadanie dziecka (i przy okazji danie dziecku rodzenstwa)? Dlaczego to maz moze "wrednie stawiać" ja pod ścianą prawdy dokonanej o przeludnionym swiecie, braku ochoty na nastepne dziecko czy grozić jej rozwodem gdyby doszlo do wpadki?

        >Otóż dziś czy wczoraj stuknął siódmy miliard człowieczeńst
        > wa wśród innych żyć.

        Problem zbyt wysokiej dzietnosci dotyka biednych krajow tego swiata. Bogate czy bogatsze kraje borykaja sie z problemem zbyt malej ilosci dzieci. I teraz zaskocze co niektorych: Polska jest w porownaniu do wiekszosci krajow swiata krajem bogatym, gdzie nie ma wojen i panuja naprawde wspaniale warunki do wychowania dzieci. Afrykanczycy, duzy procent Azjatow (chocby Chinczycy czy obywatele republik postsowieckich), duzo osob z krajow Ameryki Pld. czy Srodkowej czy z czesci krajow arabskich maja o wiele gorsze warunki do wychowywania dzieci.
        • kol.3 Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 31.10.11, 17:59
          Nie wiadomo tak naprawdę jak mąż to widzi, bo przedstawiony jest jak zwykły wygodnicki uparciuch, który boi się że na dziecko jest za późno i mogą być wady wrodzone.
          Natomiast nie wiemy nic o istotnych okolicznościach dodatkowych, które może brać pod uwagę mąż:
          1. Czy autorka pracuje, czy odchowała na wychowawczym jedno dziecko i chce drugiego aby nie wracać do pracy no i dlatego że chce mieć dwójkę dzieci.
          2. Kto zatem jest żywicielem rodziny
          3. Czy rodzina da radę finansowo na wypadek gdyby drugie dziecko urodziło się np. chore i trzeba by było pieniędzy na rehabilitację, leczenie itp.
          4. Co na wypadek utraty pracy przez męża?
          • easyblue Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 01.11.11, 10:44
            Wszelkie decyzje wiążą się z ryzykiem. Niezależnie od tego, jaki jest ich stan majątkowy dzisiaj, NIKT NIGDY nie zagwarantuje, że tak będzie zawsze. Gdyby każdy przed podjęciem decyzji o dziecku brał wszystkie "ale" pod uwagę, świadomie na dziecko nie zdecydował by się nikt.
            Bo:
            -wypadek męża/żony/dziecka i dożywotnie kalectwo
            -krach na giełdach i nici z oszczędności
            -bankructwo ZUS i dupa a nie renta
            -pożar miejsca pracy męża/żony i likwidacja zakłądu pracy
            -trzęsienie ziemi /tak, tak, u nas też się zdarzają/ i z domu gruzowisko
            -itd itp
            Zawsze podejmuje się jakieś ryzyko. Nawet mając najidealniejsze warunki do wychowywania dziecka na sporą cześć tego, co nas spotyka mamy zerowy wpływ.

            A mąż owej pani jest raczej wygodnicki, niż przewidujący: znowu trzy lata wyciete z zycia.
            • kol.3 Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 01.11.11, 11:15
              Są rodziny dobrze zabezpieczone finansowo, a są takie które żyją od pierwszego do pierwszego, to znaczna różnica.
    • easyblue Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 31.10.11, 19:15
      Wśród znajomych w wieku przed-poprodukcyjnym mam całkiem niezle grono osób:)
      42 latkę w pierwszej ciąży, 2-3 lata później drugie dziecko /obie ciąże jak najbardziej planowane/ i cale stado 37-39 latek - dzieci zdrowe, dobrze się rozwijające. Mój gin, gdy miałam wątpliwości co do swojego wieku /38 lat jak urodziłam/ i ew. ciązy odparł: będziemy się martwić, jak pani skończy 40-tkę.
      W drugą ciążę zaszłam mimo szalejącej prolaktyny, po pól roku /na leczeniu/.
      • kol.3 Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 01.11.11, 08:15
        A ja mam znajomą która w wieku ok. 40 lat urodziła trzecie dziecko opóźnione w rozwoju, no i co? Raz się uda, raz się nie uda.
        • verdana Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 01.11.11, 09:13
          A poza tym uwazam, ze większość 35- cterdziestoparoltakoq ma dosyć energii, aby miec jeszcze jedno dziecko i wychowywać niemowlę. Natomiast znacznie mniej pięćdziesięcioparolatków ma energie na wychowanie nastolatka, a co dopiero dwoch.
          Jesli mąż mysli perspektywicznie, to zdaje sobie też sprawę, ze czas najwiekszych wydatków - wiek nastoletni i studia przypadnie na okres, gdy większość ludzi nie musi już zasuwać na dwóch etatach, a "zbiera plony" z tego, co dotychczas wypracowała i może odpocząć.
          Pisze to jako 54-letnia matka nastolatka, bardzo zadoweolona z sytuacji, ale mająca jednak trzy miejsca pracy:)
          • kol.3 Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 01.11.11, 11:07
            Dokładnie. Zajść w ciążę i urodzić to żadna sztuka. Nawet po czterdziestce. Trzeba jednak pamiętać, że w perspektywie jest ok. 25 lat wychowywania i kształcenia dziecka, na co trzeba mnóstwo energii i pieniędzy. W starszym wieku ma się mniej siły, ze zdrowiem może być krucho, tak samo z pracą. Cały czas żyje się z myślą, czy zdążę, czy dam radę dać dziecku wszystko co trzeba (tzn wykształcenie i jaki taki start życiowy). Pracować trzeba będzie nie do 60 roku życia, a znacznie powyżej i intensywnie, podczas kiedy zwykle osoby w wieku 50+ otrzepują się z obowiązków rodzicielskich i mogą zwolnić tempo.
            Piszę to jako matka która urodziła dziecko późno, nie dla kaprysu, tylko dlatego, że tak mi się ułożyło życie.
            • calineczka_777 Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 01.11.11, 11:17
              kol.3 napisała:

              >Pracować trzeba będzie nie do 60 roku życia, a
              > znacznie powyżej i intensywnie,

              To moze w Polsce jeszcze pracuje sie do 60 ale podejrzewam ze i to sie zmieni. W Niemczech i kobieta i mezczyzna musi pracowac do 67 roku zycia, a od czasu do czasu tocza sie w "wielkiej polityce" dyskusje, zeby podniesc wiek emerytarny do 70 roku zycia. I to dla kobiet jak i dla mezczyzn. :-( Ostatnie lata przed emerytura sa niezmiernie wazne, chocby do naliczania emerytury, wiec i tak trzeba tyrac niezaleznie czy sie ma czy sie nie ma dzieci. :-( Odpoczac to niedlugo mozna bedzie w grobie, jak podniosa wiek emerytarny do 70-tki. :-(
              • kol.3 Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 01.11.11, 11:47
                Tak tylko przy tej przy tej stopie bezrobocia to masz szansę przed emeryturą dostać kopa w d. i wylądować na bezrobociu, a wydatki na dziecko pozostaną.
        • easyblue Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 01.11.11, 10:32
          Wśród znajomych mających dziecko w trochę późniejszym wieku nie znam nikogo, kto miałby dziecko chore. I tylko o to mi chodziło, ani nie o licytowanie się. Dzieci z obciążeniami rodzą się niezależnie od wieku matki, jedynie prawdopodobieństwo urodzenia chorego dziecka wzrasta z jej wiekiem.
          • calineczka_777 Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 01.11.11, 11:05
            easyblue napisała:

            > Wśród znajomych mających dziecko w trochę późniejszym wieku nie znam nikogo, kt
            > o miałby dziecko chore. I tylko o to mi chodziło, ani nie o licytowanie się. D
            > zieci z obciążeniami rodzą się niezależnie od wieku matki, jedynie prawdopodobi
            > eństwo urodzenia chorego dziecka wzrasta z jej wiekiem.


            xsenia pisze tylko, ze maz argumentuje, ze nie chce dziecka, bo urodzi sie z wada. (Co ja tez uwazam za przesadzone). Xsenia nic nie pisze, ze maz nie chce dziecka, bo nie ma pieniedzy albo mieszkanie jest za ciasne. Wg mnie pan jest wygodny i miga sie od posiadania wiekszej ilosci dzieci. Woli cisze i spokoj niz obowiazki zwiazane z nowym dzieckiem. Xsenia jest inna niz jej maz, ma inne priorytety. Tak mi sie przypomnialo: kiedys jechalam pociagiem ze starsza pania, ktora opowiadala mi o swoich zwiazkach, malzenstwach itp. Ogolnie miala roznych mezow/kochankow ale na koncu stwierdzila: "Wie pani, oni byli rozni, mieli rozne zawody, jeden gruby, drugi chudy a trzeci piegowaty ale laczylo ich jedno: byli wygodni i leniwi. NIech pani sobie zapamieta: wiekszosc mezczyzn jest wygodna i leniwa." Im dluzej zyje tym bardziej sie ta wypowiedz tej starszej pani potwierdza. Mezczyzni nie lubia komplikacji, a dziecko to jednak wysilek.
            • kol.3 Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 01.11.11, 11:13
              Xenia pisze to co jej wygodnie napisać. Nie wiadomo co dokładnie myśli jej mąż. A człowiek ma prawo do spokojnego życia, nie musi zachrzaniać.
            • mruwa9 Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 01.11.11, 11:17
              Ja tez jestem wygodna i leniwa. Normalna ludzka cecha. Ot, ergonomia zycia- osiagnac pozadany efekt jak najmniejszym nakladem sil i energii :-)
              Co w tym zlego?
              • verdana Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 01.11.11, 13:46
                Rozumiem, ze jedyna prawidlowa postawa to maksymalne utrudnianie sobie zycia i harowanie dla samego harowania. Ktoś, kto nie ma ochoty zajmować sie kolejnym dzieckiem, bio jest już zmeczony jednym i zmusza się, w imię wlasnie "nieleniwego" zycia do posiadania następnego, to pomyłka.
                Kazdy ma prawo chcieć miec w życiu trochę przyjemności i odpoczynku. A dla wielu osób kolejne dziecko koło czterdziestki to koniec marzeń o odpoczynku przez wiele nastepnych lat...
            • panikorbka-to-ja Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 01.11.11, 17:52
              no nie wiemy jaka jest sytuacja, może xsenia wróciła dopiero do pracy po wychowawczym i małżonek otarł pot z czoła, bo zasuwał n.p. po 11 godzin dziennie na 3 osoby plus kredyt. A wracając do domu miał się choć trochę zająć dzieckiem, albo wręcz przeciwnie oboje mają wolne zawody i zarabiają nieźle, a facet ma dość pieluch, to chyba jest różnica, w I przypadku bym sie nie dziwiła, że się broni przed II dzieckiem ręcami i nogami:)
              • calineczka_777 Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 02.11.11, 18:56
                panikorbka-to-ja napisała:

                > no nie wiemy jaka jest sytuacja, może xsenia wróciła dopiero do pracy po wychow
                > awczym i małżonek otarł pot z czoła, bo zasuwał n.p. po 11 godzin dziennie na 3
                > osoby plus kredyt.


                Przeciez xsenia napisala, ze jej 3-letnia coreczka chodzi do przedszkola. W takim razie xsenia pracuje, bo inaczej to takie male dziecko siedzialoby z nia w domu.

                A wracając do domu miał się choć trochę zająć dzieckiem,

                Biedactwo.... A matka dziecka pewnie w tym czasie lezala na kanapie, pachniala i wcinala pralinki.....

                al
                > bo wręcz przeciwnie oboje mają wolne zawody i zarabiają nieźle, a facet ma dość
                > pieluch, to chyba jest różnica, w I przypadku bym sie nie dziwiła, że się bron
                > i przed II dzieckiem ręcami i nogami:)

                Mnie to w ogole dzwi, ze coraz wiecej ludzi, takze w Polsce, reprezentuje taka postawe anty jesli chodzi o dzieci. Nie jestem za posiadaniem 5 czy 10 dzieci, ale 2 dzieci to jednak wg mnie idealna liczba. Dziecko ma rodzenstwo, z ktorym moze sie bawic, po smierci rodzicow ma zawsze jakas rodzine (oprocz ewentualnego malzenstwa, w ktore nie kazdy wchodzi badz tez moze skonczyc sie rozwodem). W Niemczech tez jest tak, ze wartosciowe osoby nie chca sie rozmnazac. Wartosciowe to wg mnie osoby wyksztalcone, posiadajace dobra prace, na poziomie. A rozmnazaja sie na potege rozne malo wartosciowe odpady, np. zyjacy od dziesiecioleci na socjalu, wieloletni bezrobotni, pewne grupy cudzoziemcow, osoby bez zadnej szkoly i zawodu itp. A ich dzieci ta biede i specyficzny styl zycia polegajacy na "nicnierobieniu", utrzymywaniu sie tylko z socjalu, wstrecie do pracy zawodowej potem powtarzaja. Widze po niektorych wypowiedziach, ze ta tendencja doszla juz do Polski. :-(
                • kol.3 Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 02.11.11, 19:18
                  A nie zauważyłaś że życie w Polsce jest bardzo ciężkie, mamy kryzys ekonomiczny i nie wiadomo co jeszcze przed nami, państwo prowadzi politykę antyrodzinną i antykobiecą.
                  Ludzie się po prostu boją więc nie rzucają się na posiadanie wielu dzieci.
                  • easyblue Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 02.11.11, 21:43
                    No ok, ale jakoś ci wielodzietni i na garnuszku OPSów nie mają problemu, by sobie kolejne dziecko zafundować:/ Tylko myślący wstrzymują się z rozrodem....
                    I tak rośnie nowe społeczeństwo przyzwyczajone do brania...
                    • panikorbka-to-ja Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 02.11.11, 22:52
                      a osoby wielodzietne są traktowane z lekką podejrzliwością, bo kto jak nie margines ma 3 albo 4 dzieci..
                      ale co się dziwić, jak z pracą krucho, żłobków państwowych jak na lekarstwo, z przedszkolami krucho/opiekunka dla młodszego plus przedszkole państwowe dla starszego to ok. 2000 zł/ a nie daj Boże jakiekolwiek choroby, rehabilitacja, leki
                      ludzie myślący zwyczajnie nie chcą popaść w biedę, bo czasem się okazuje, że kolejne dziecko to już nie do dźwignięcia finansowo, bo standard życia drastycznie się obniży
                      ..to raczej off topic, bo autorka wątku ew. problemów finansowych nie sygnalizuje, ale wspomniałam o tym, bo primo dość surowo oceniacie męża xsenii, a secundo to rzeczywistość większości rodzin w tym kraju, nawet jak teraz jest dobrze, to nie wiadomo jak będzie za 3 lata, a państwo Ci co najwyżej da 68 zł zasiłku rodzinnego.. no chyba, że się wybitnie postarasz i przekroczysz minimum egzystencji:)
                    • kol.3 Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 03.11.11, 17:42
                      Każdy planując potomstwo bierze pod uwagę własne możliwości. Dla przyszłych pokoleń, to już pracowaliśmy, w socjalizmie, i wiadomo co z tego wyszło.
                      • easyblue Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 03.11.11, 18:40
                        Teraz nasze składki ZUSowskie idą na... bieżące emerytury:) Ale będzie fajnie za paręnaście lat...
                        • xsenia.pl Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 04.11.11, 11:47
                          jestesmy normalna szczesliwa rodzina.coreczka była nieplanowana ale tak wyszlo z czego bardzo sie cieszylismy bo byl juz na nas jak najbardziej czas.jest przez nas kochanym oczkiem w glowie.coreczka tatusia.mąż ma dobra prace, dobrze platna. nie jest jakos mocno przeciazony pracuje po 8 godzin.ja jestem pielegniarka.mysle ze mąż nie chce znowu tych wszystkich obowiazkow zwiazanych z dzieckiem i w tym tkwi problem.mamy to jeszcze obgadac, ale czas ucieka.pisalyscie tu niektore ze mam cisnienie na to drugie dziecko i zadne argumenty na mnie nie zadzialaja, ale czy to jest takie dziwne????nie mamy zadnych przeszkod zeby tego dzidziusia wychowac.Pozdrawiam.
                          • calineczka_777 Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 04.11.11, 12:30
                            xsenia.pl napisała:

                            > jestesmy normalna szczesliwa rodzina.coreczka była nieplanowana ale tak wyszlo
                            > z czego bardzo sie cieszylismy bo byl juz na nas jak najbardziej czas.jest prze
                            > z nas kochanym oczkiem w glowie.coreczka tatusia.mąż ma dobra prace, dobrze pla
                            > tna. nie jest jakos mocno przeciazony pracuje po 8 godzin.ja jestem pielegniark
                            > a.mysle ze mąż nie chce znowu tych wszystkich obowiazkow zwiazanych z dzieckiem
                            > i w tym tkwi problem.mamy to jeszcze obgadac, ale czas ucieka.pisalyscie tu ni
                            > ektore ze mam cisnienie na to drugie dziecko i zadne argumenty na mnie nie zadz
                            > ialaja, ale czy to jest takie dziwne????nie mamy zadnych przeszkod zeby tego dz
                            > idziusia wychowac.Pozdrawiam.

                            xsenia, nie tlumacz sie. Oczywiscie, ze macie jak najbardziej dogodne warunki na drugie dziecko. Ewentualnie mozecie dogadac sie tak, ze ty przejmiesz wiekszosc obowiazkow zwiazanych z dzieckiem? Bo raczej nieekonomicznym byloby zeby maz zrezygnoewal z pracy czy ryzykowal utrate pracy na skutek zwolnien na dziecko czy niedospania, skoro on dobrze zarabia. A ty jako pielegniarka zapewne mniej. Moze tak porozmawiaj z mezem? Swoje pierwsze dziecko choc "nieplanowane" jednak bardzo kocha - moze tez zapytaj sie czy wyobrazalby sobie teraz zycie bez nieplanowanej w koncu coreczki? Ja osobiscie nie krytykuje ciebie, ze masz cisnienie na dziecko. Zreszta kiedys to sama przezylam i rozumiem takie kobiety. :-) Glupimi komentarzami sie nie przejmuj. Mysle, ze jakos sie dogadacie. :-)
                            • xsenia.pl Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 04.11.11, 12:41
                              dziekuję za ciepłe słowa otuchy.pozdrawiam
                              • xsenia.pl niestety mąz nie chce 05.11.11, 17:32
                                rozmawialam z mezem po raz kolejny.teraz ma wymowke ze nie damy rady, bo mamy kredyt mieszkaniowy, gdzie obydwoje dobrze zarabiamy i mamy wielka pomoc ze strony rodzicow i tesciow. tak ze po prostu nie chce.najpierw bal sie dziecka chorego, potem ze znowu te obowiazki a teraz ze nie damy rady finansowo.dziewczyny jak sie do tego odniesc, skoro my mamy calkiem inne myslenie pod tym kątem, czy mam z nim normalnie sie kochac i sie zabezpieczac, skoro ja tak bardzo pragne miec dziecko? jak postepowac, poradzcie cos.dziekuje.
                                • mruwa9 Re: niestety mąz nie chce 05.11.11, 18:14
                                  Widac nie chce i go nie przekonasz. Masz do wyboru zaakceptowac to i przyjac do wiadomosci, ze w zyciu nie mozna miec wszystkiego, co sie chce, lub zajsc w ciaze wbrew mezowi, z prawdopodobnym skutkiem w postaci odejscia meza, lub rozejsc sie z mezem i znalesc innego ojca dla swoich kolejnych dzieci.
                                  Rozwaz, jakie sa priorytety i co jestes w stanie ofiarowac, z czego zrezygnowac: czy dziecko jest dla ciebie wazniejsze i jestes w stanie poswiecic dla niego swoj obecny zwiazek, czy raczej docenisz to, co juz masz: meza i dziecko, zamiast plakac za tym, czego nie masz.
                                  • xsenia.pl Re: niestety mąz nie chce 06.11.11, 11:49
                                    dziewczyny podpowiedzcie jak teraz postepowac?przeciez my mamy calkiem inne priorytety.ja oczekuje czego innego.zawsze chcialam miec dwojke albo trojke dzieci a tym bardziej ze sa ku temu warunki.czy mam przejsc do porzadku dziennego i normalnie finkcjonowac?pogodzic sie z tym? ale czemu to ja mam ustapic?
                                    • calineczka_777 Re: niestety mąz nie chce 06.11.11, 12:40
                                      xsenia.pl napisała:

                                      > dziewczyny podpowiedzcie jak teraz postepowac?przeciez my mamy calkiem inne pri
                                      > orytety.ja oczekuje czego innego.zawsze chcialam miec dwojke albo trojke dzieci
                                      > a tym bardziej ze sa ku temu warunki.czy mam przejsc do porzadku dziennego i n
                                      > ormalnie finkcjonowac?pogodzic sie z tym? ale czemu to ja mam ustapic?

                                      Xseniu, nikt za ciebie nie podejmie tej decyzji. Te decyzje musisz ty sama podjac. Na tym (niestety) polega doroslosc, ze samemu trzeba podejmowac trudne decyzje. Dla ulatwienia jakie moga byc konsekwencje twojej decyzji: jesli nie zdecydujesz sie teraz na drugie dziecko,bo maz tego nie chce, to prawdopodobnie bedziesz zawsze miala pretensje do meza za to, ze "nie pozwolil" ci na dziecko; pewnie tez bedziesz odczuwala pewna frustracje, ze masz tylko jedno dziecko albo zazdrosc w stosunku do osob majacych dwojke o ktorej marzylas. Zas gdybys zdecydowala sie na przekor decyzji meza na drugie dziecko (np. podstepem, wmawiajac mu ze bierzesz tabletki anty a w rzeczywistosci nie biorac ich) ryzykujesz konflikt, byc moze nawet dlugoletni, z mezem, ze maz utraci zaufanie do ciebie, klotnie, moze nawet i rozwod. Konsekwencje ci napisalam, ale decyzje musisz podjac ty sama. Sama znasz sie najlepiej i wiesz, ktore konsekwencje twojej decyzji jestes w stanie uniesc i ile jestes w stanie poswiecic by miec (ewentualnie) drugie dziecko.
                                      • xsenia.pl Re: niestety mąz nie chce 06.11.11, 13:44
                                        musze sie z tym chyba pogodzic tylko jak funkcjonowac w miare normalnym zwiazku, skoro nie moge miec dla mnie najwazniejszego priorytetu jakim sa dzieci.mam byc kochajaca zona i kochanka????
                                        • kropeczka455 Re: niestety mąz nie chce 06.11.11, 15:11
                                          xsenia.pl napisała:
                                          > musze sie z tym chyba pogodzic tylko jak funkcjonowac w miare normalnym
                                          > zwiazku, skoro nie moge miec dla mnie najwazniejszego priorytetu jakim sa
                                          > dzieci.mam byc kochajaca zona i kochanka????

                                          xsenia.pl, pozwolilam sobie poczytać Twoje wypowiedzi na innym forum.
                                          forum.gazeta.pl/forum/w,26140,129379069,,jak_dlugo_probna_antybiotykoterapia.html?v=2
                                          xsenia.pl 02.10.11, 10:23 Odpowiedz
                                          lecze domniemana borelioze od miesiaca. mamy zobaczyc reakcje organizmu. jak narazie mialam na tych antybiotykach wodnisty katar z temperatura,straszny bol szyi po tym przeziebieniu. jak dlugo powinna trwac taka probna antybiotykoterapia?
                                          xsenia.pl 03.10.11, 19:53 Odpowiedz
                                          ja nie mowie ze mam tylko takie objawy, tylko one mnie najbardziej martwia, bo sa charakterystyczne dla stwardnienia rozsianego,ale przepraszam nie oczekiwalam zadnego linczu, chcialam poprostu ludzkiego zrozumienia .dziekuje wszystkim i pozdrawiam.

                                          Na tym wątku nie wspominasz o swych problemach zdrowotnych które trwają od 6 lat. Nie podnosisz kwestii swego zdrowia a to bardzo istotne przy powiększaniu rodziny. Twój mąż boi się ze jeśli diagnoza SR potwierdzi się będzie musiał zająć się sam dwójka dzieci i chorą zoną.
                                          To nie jest egoizmem z JEGO strony lecz realne spojrzenie na kłopoty waszej rodziny.
                                          To one są zapewne problemem z jakim boryka się Twój mąż nie chcąc drugiego dziecko.

                                          • kol.3 Re: niestety mąz nie chce 06.11.11, 18:27
                                            No i wyszło szydło z worka. Toż Xsenia już pisze, że chce nawet trójkę dzieci, mając podejrzenie boreliozy i Bóg wie czego jeszcze i zarabiając " krocie" jako pielęgniarka.Mówiłam, że pisze co chce, żeby wyszło że chłop to leń i egoista, a ona jedyna mądra.
                                          • sanciasancia Re: niestety mąz nie chce 06.11.11, 20:30
                                            > To nie jest egoizmem z JEGO strony lecz realne spojrzenie na kłopoty waszej rod
                                            > ziny.
                                            > To one są zapewne problemem z jakim boryka się Twój mąż nie chcąc drugiego dzie
                                            > cko.
                                            Bingo.
                                            No, coż, w związku z człowiekiem (potencjalnie) przewlekle chorym na pewno nie zdecydowałabym się na więcej niż jedno dziecko z przyczyn praktycznych.
                          • kropeczka455 Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 06.11.11, 14:03
                            xsenia.pl napisała:
                            > mąż ma dobra prace, dobrze platna.
                            > nie jest jakoś mocno przeciążony pracuje po 8 godzin.
                            > ja jestem pielegniarką

                            Nie słyszałam o dobrze zarabiających pielęgniarkach, wszystkie narzekają na niską płacę..

                            > teraz ma wymowke ze nie damy rady, bo mamy kredyt mieszkaniowy,
                            > gdzie obydwoje dobrze zarabiamy i mamy wielka pomoc ze strony
                            > rodzicow i teściów.

                            Oboje inaczej rozumiecie sytuacje finansową swej rodziny. A może to nie jest wymówka męża tylko realne spojrzenie na finanse rodziny.
                            Jak dorosła osoba może mówić o dobre sytuacji finansowej rodziny jednocześnie korzystając z pomocy rodziców i teściów. Oni nie będą wieczni!!!
                            Może Twój mąż wstydzi sie ze musi korzystać z pomocy rodziny!!

                            Obydwoje macie inne oczekiwania. Kazde z was chce czego innego. Rozważ dwa rozwiązania które mogą was czekać.

                            -życie w szczęśliwej rodzinie z jednym dzieckiem które ma mamę i tatę.

                            -zafundować sobie drugie dziecko bez akceptacji męża. Zaplanowana przez Ciebie wpadka z kolejnym dzieckiem spowoduje utratę zaufania co skutecznie oddali Was od siebie i może skończyć brakiem akceptacji przez męża dziecka i ciebie, rozpad rodziny i w konsekwencji rozwód.
                            Czy dasz sobie wówczas sama rade z dwójką dzieci?
                            Mam nadzieje że bez pomocy rodziców i teściów oraz alimentów spłacisz kredyt mieszkaniowy i utrzymasz dzieci z pensji pielęgniarki.
                            Pogodzisz się z wyrzutami sumienia ze osiągnęłaś co chciałaś ale za cenę pełnej rodziny dla swych dzieci które nie będą miały na co dzień taty a ty męża.
                            • xsenia.pl Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 06.11.11, 18:11
                              moja sytuacja zdrowotna nie ma tu znaczenia.nie mam zadnego stwardnienia rozsianego i nigdy mezowi nie narzekam jesli nawet cos sie dzieje.dziekuje za wszystkie opinie.
                              • kropeczka455 Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 06.11.11, 19:02
                                xsenia.pl napisała:
                                > moja sytuacja zdrowotna nie ma tu znaczenia. nie mam zadnego stwardnienia > rozsianego i nigdy mezowi nie narzekam jesli nawet cos sie dzieje
                                NAPISZ KOBIETO ZE ŻARTUJESZ BO NIE WIERZĘ ABY MĄŻ NIE WIDZIAŁ TEGO CO SIE Z JEGO ZONA DZIEJE!!!!!
                                forum.gazeta.pl/forum/w,26140,124717230,124717230.html?v=2&f=26140&w=124717230&a=124717230&wv.x=1
                                xsenia.pl 28.04.11, 19:18 Odpowiedz
                                .czesc wszystkim.pisalam juz na tym forum kilka razy, ale w roznych watkach.chcialam to wszystko usystematyzowac.moje problemy zdrowotne tak na dobre rozpoczely sie w lipcu 2006 roku.jednak od dziecinstwa jak pamietam mialam wiecznie bole glowy.wymioty.mam jezdzila ze mna po lekarzach i wszyscy mowili ze to migrena, nie moglam tez normalnie zlapac oddechu.w okresie dziecinstwa mialam na sobie jednorazowo ok.8-10 kleszczy.przynioslam je z lasu po jagodkach.
                                moje objawy, ktore mi zaczely utrudniac zycie od 2006 roku to:
                                -widzenie za mgla
                                -sreaszne bole glowy, nudnosci, wymioty, zawroty glowy
                                -krecenie stawow nog(ASO powyzej 200)
                                -bole kolan, wyginanie stawu kolanowego, wykreca mi sie noga
                                -poranne bole stop po wstaniu z lozka
                                -nocne goraczki z dreszczami, ok.pol roku, nie codziennie
                                -CRP na trzy plusy
                                -HCV dodatni, po antybiotykach ujemny nie wiem jakim cudem
                                -zla tolerancja ciepla(goracy napoj, suszarka, upal na dworzu),jest mi wtedy niedobrze mam nudnosci, zawroty glowy i jestem roztrzesiona
                                -drzenie rak, platanie jezyka,przestawianie slow w zdaniu
                                -bole i trzeszczenie szyi
                                - bole miedzy lopatkami i sztywnosc miedzy nimi
                                -przeczulica skory plecow, pieczenie plecow
                                -pulsujace bole barkow takie nachodzace
                                -od grudnia mam bol biodra a ok.dwoch lat prawe ramie.
                                -biegunki( sama woda z piana)
                                -bolacy odbyt
                                -na lewym ramieniu czerwone plamki
                                -skurcze zoladka
                                -cierpniecie skory twarzy
                                -porazenie bella
                                -epizod bolu palca ok dwa dni
                                -bole pacow wszystkich u stop, nie moglam na nich stawac.
                                -bole gardla
                                -strzelanie w stawach
                                -bole lydek przy zginaniu nog, jkaby byly napompowane
                                -zapominalstwo
                                • cherry-cherry Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 06.11.11, 22:19
                                  > -biegunki( sama woda z piana)
                                  > -bolacy odbyt
                                  > -na lewym ramieniu czerwone plamki
                                  > -skurcze zoladka
                                  > -cierpniecie skory twarzy

                                  OMG, mam nadzieje, ze ten watek to jakis zart lub wypociny trolla. W glowie mi sie nie miesci, ze kobieta z takimi problemami zdrowotnymi (prawdziwymi czy przekolorowanymi) chce sobie machnac jeszcze trojke dzieci i sie zarzynac jak kon w kieracie. Prawda jest taka, ze aby moc sobie pozwolic na dziecko w okolicach czterdziestki trzeba miec konskie zdrowie i realnie ocenic sily na zamiary. Trzeba spojrzec na sprawe racjonalnie. Dla siebie, zeby wydolic w tej dzieciowej kolomyi i nie pasc na pysk, oraz dla samych dzieci, zeby dac im swoje sily i energie.
                                  A nie tylko zaspokoic swoj obsesyjny wsciek macicy, zrobic sobie egoistycznie czeredke dzieci, a potem nie miec sily ani zdrowia, zeby je godziwie wychowac.
                                  Nie rozumiem takich kobiet, ze prokreacja za wszelka cene i nic poza tym sie nie liczy. To dla mnie jakis kosmos.
                              • kropeczka455 Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 06.11.11, 19:12
                                forum.gazeta.pl/forum/w,26140,124717230,124717230.html?v=2&f=26140&w=124717230&a=124717230&wv.x=2
                                xsenia.pl 07.09.11, 14:22 Odpowiedz
                                lecze sie 13 dzien po unidoxie, duomoxie, flukonazolu, tinidazolu bez zadnej poprawy.doktor wlaczyl nowy zestaw summamed, zinnat i reszta to samo.nekaja mnie problemy narzadu rodnego mam jakis taki dyskomfort, moze to jakas grzybica.

                                xsenia.pl 27.09.11, 19:22 Odpowiedz
                                nie wiem czemu jestem w ten sposob oceniana, ja tylko potrzebuje waszego wsparcia. nic wiecej, czy to tak duzo????miotam sie miedzy borelioza i koinfekcjami a stwardnieniem rozsianym i jestem naprawde pelna obaw i potrzebuje jakiegos zrozumienia.

                                Masz bardzo mądrego i rozsądnego męża. Kobieto jesteś nierozsądna jeśli łykasz takie ilości leków chcesz za chodzić w ciążę???
                                Albo jesteś zdrowa na ciele a chora na duszy ale ta choroba nazywa się hipochondria

                                • panikorbka-to-ja Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 06.11.11, 19:33
                                  osz ja cie kręce,
    • easyblue kochanie, z takimi objawami 06.11.11, 20:20
      nie zachodź w ciążę, bo masz całkiem spore szanse urodzić dziecko chore. Powiedziałabym nawet, zę masz to zagwarantowane:(
      Wiem, że chciałabyś ogromnie kolejne, ale musisz wziąć pod uwagę, że wydasz na dziecko wyrok i zamiast zdrowego brata/siostry zafundujesz starszemu dziecku kulę u nogi:( NIE WARTO!!! To egoizm z Twojej strony i Twój mąż ma 100% rację, że nie chce dziecka - MA RACJĘ! Musisz pierw się wyleczysz zanim zaczniesz myśłeć o dziecku, NIE PRĘDZEJ!
      • panikorbka-to-ja Re: kochanie, z takimi objawami 06.11.11, 20:29
        no trochę mnie przytkało...
        Xsenia, dziewczyno sprowokowałaś 1/2 forumowiczów do wieszania psów na twoim mężu, a tymczasem z innych wątków wynika, że pozostajesz w stałym leczeniu, bardzo źle się czujesz i nie do końca wiadomo co CI jest. I TY SIĘ DZIWISZ MĘŻOWI?czy chcesz go odsunąć od decyzji o posiadaniu dziecka, potem może całą ciąże przeleżeć, co się w tym wieku zdarza i zdrowym jak koń babeczkom i zostawić go z opieką nad 3 letnią córką plus troska o zdrowie twoje i nienarodzonego? ta dyskusja nie ma sensu faktycznie
    • kropeczka455 Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 06.11.11, 21:19
      forum.gazeta.pl/forum/w,851,116327427,,corcia_byla_z_babcia_teraz_niania.html?v=2
      Drogie mamusie prosze was o porady.w moim zyciu ułozylo sie tak ze corka od 8 miesiecy bardzo czesto przebywala z babcia a nawet tam mieszkala.jezdzilismy z mezem na weekendy.byly to sprawy rodzinne, ktore uniemozliwily mi ze corcia byla z nami, wiem ze to zle ale to bylo minelo, nic juz na to nie poradze.teraz coreczka ma rok i osiem miesiecy.biore ja do domku i bedzie juz z nami,

      Córka naszej xsenia.pl przez rok była u babci bo choroba nie pozwalała zająć sie jej dzieckiem. Chora jest dalej i chce następem dziecku zgotować sierocy los. Dalej jest chora, z jej relacji wynika ze lekarze nie wiedzą co jej jest. Mąż skutecznie powinien jej wybic z głowy do czasu wyleczenia kolejne dziecko



      forum.gazeta.pl/forum/w,26140,127614726,,lekarz_warszawa.html?v=2
      xsenia.pl 04.08.11, 15:38 Odpowiedz
      jestem pelna wahan i nie wiem co dalej robic czy sie leczyc czy zostawic to w cholere.ciezko tez z kasa, wiadomo leczenie jest bardzo drogie.dziekuje ci serdecznie za meila.

      Kobitka ma niezła fantazje. Na innym forum pisze ze ciężko z kasą a tutaj pisze ze ma dobrą i stabilną finansowo sytuacje rodzinna.


      • easyblue Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 07.11.11, 17:34
        Może dziewczyna ma jakieś zaburzenia psychiczne?
      • kol.3 Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 07.11.11, 18:34
        Ależ Xsenia by urodziła drugie i nawet trzecie dziecko, które podrzuciłaby dziadkom. Są panie które rodzą dzieci, sobie nie robiąc roboty i wydatków, tylko swoim mamom, teściowym itp. Mąz by zapitałal na oczy nie widząc, żeby zarobić na to całe bractwo, a ona by zaspokoiła swoje instynkty. Poza tym ona jest z gatunku takich że musi być taki jak ONA chce i nie ma dyskusji. Trąci mi chorobą psychiczną.
        • xsenia.pl Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 07.11.11, 19:21
          dziewczyny jak mozecie mnie tak oczerniac, skoro nie znacie mojej sytuacji. gdybym byla chora psychicznie nie miala bym zdrowej slicznej coreczki, kochajacego meza i nikt nie trzymalby mnie w tak odpowiedzialnym zawodzie pielegniarki a pracuje juz 15 lat i to na oddziale zabiegowym.mozecie myslec co chcecie ale te slowa co padly z waszych ust w moja strone naprawde mnie zabolaly. ja potrzebowalam wsparcia.jesli chodzi o moje choroby to najlepiej zna te sytuacje moj lekarz.jestem zdrowa fizycznie a na umysle tym bardziej, dlatego wlasnie chcialam tak bardzo tego dziecka.nie mam pstra w glowie zeby splodzic dzieci i je komus oddawac bo nie taka moja natur. dziekuje za wszystkie komentarze i prosze o zamkniecie tego watku. pozdrawiam wszystkie mamusie te wysmienicie sie czujace i te w troszke gorszej dyspozycji.
          • panikorbka-to-ja Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 07.11.11, 20:04
            nikt cię nie oczernia, wszyscy po prostu wyciągają wnioski z Twoich 350 wpisów na forum borelioza, gdzie opisujesz swoje dolegliwości, oraz kilku innych, chciałaś wiedzieć co forumowicze myślą o tym, że mąż nie chce się zgodzić na drugie dziecko, to masz odpowiedzi, że w związku ze stanem Twojego zdrowia, czy to fizycznego czy psychicznego i nie do końca zdiagnozowaną chorobą ( chyba-wybacz nie czytałam wszystkich wątków, tyko część) naprawdę trudno mu się dziwić..
            zrozumiałe jest, że masz 37 lat i czujesz ostatni dzwonek, jedną ciąże już z tymi dolegliwościami przeszłaś, ale twojemu chłopu nie ma się co dziwić i nie rób z niego wariata, że się boi o urodzenie niepełnosprawnego dziecka bo siostry męża dziadka córka takie miała, tylko dlatego, że do zakażenia boreliozą może dojść także poprzez przeniknięcie bakterii przez łożysko, zdaje się, że to rzadko występuje, ale się zdarza
          • easyblue Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 07.11.11, 20:04
            Xeniu, dziewczyny wkleiły linki i Twoje cytaty. Nie odniosłaś się do nich, zamiast tego napisałaś, ze Cię oczerniają. Jednakże sama przyznasz, ze coś tu nie gra, I albo kłamałaś w wszystkich innych postach, albo w tym wątku piszesz nieprawdę. Zastanów się proszę nad sobą, bo coś tu nie gra. Albo Twoja potrzeba rodzenia dzieci, bo chyba nie do końca macierzyństwa, skoro zostawiłaś dziecko na rok babci. jest silniejsza od rozsądku. A jeżeli faktycznie Twoje zdrowie do tego stopnia było fatalne, ze nie mogłaś sie opiekować własnym dzieckiem, to wybacz, ale pragnienie następnego jest w najwyższym stopniu nieodpowiedzialne. Jeżeli do tego wszystkiego jesteś pielęgniarką, to lepiej uważaj, bo w Twoich rękach jest zdrowie i życie pacjentów, i nie da się ich oddać babci na przechowanie.
          • kol.3 Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 08.11.11, 06:21
            Opieramy się tylko na tym co sama napisałaś.
            A jak Ty mogłaś przedstawić męża w takim świetle, to Ci nie przychodzi do głowy?
    • ania_aaa0 Re: drugie dziecko i obawy męża do pani doktor i 08.11.11, 00:00
      Ja urodziłam w wieku 43 lat zdrowego chłopaka. Badania prenatalne oczywiście robiłam. Stres podczas oczekiwania na wyniki amniopunkcji nie do opisania.
      • calineczka_777 do ania_aaa0 08.11.11, 14:42
        ania_aaa0 napisała:

        > Ja urodziłam w wieku 43 lat zdrowego chłopaka. Badania prenatalne oczywiście ro
        > biłam. Stres podczas oczekiwania na wyniki amniopunkcji nie do opisania.

        Ale jest ogromna roznica pomiedzy zdrowa 43-latka w ciazy a kobieta 37-letnia majaca juz rozne choroby i bioraca w zwiazku z tym leki (ktore tez nie sa obojetne dla plodu). Oczywiscie, ze zdrowa 43-latka urodzi na 98-99 % zdrowe dziecko. Ale juz chora kobieta i to niezaleznie od wieku (!!!!), bioraca silne i szkodliwe dla plodu leki, oslabiona chorobami moze miec trudnosci z donoszeniem ciazy i urodzeniem zdrowego dziecka. Ze nie wspomne tutaj o dlugoletnim procesie wychowawczym dziecka, do czego tez trzeba miec sily. Przy pewnych chorobach to lekarze odradzaja nawet 20-latkom zajscie w ciaze. Problem tutaj nie w wieku ale w chorobach zalozycielki postu, ktore to ciekawskie moje poprzedniczki odkryly. Poczytaj posty powyzej.
        • xsenia.pl Re: do ania_aaa0 08.11.11, 15:56
          dziewczyny prosze o zakonczenie tego watku.dziekuje.pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja