Problem z mamą albo ze mną

23.10.11, 22:45
Nie potrafię znaleźć wyjścia z sytuacji.. Nie wiem czy pytam w dobrym miejscu, ale spróbuję.

Jestem na początku mojej "dorosłej drogi", tzn planuję wyprowadzkę z domu rodzinnego i ślub. To wszystko zaplanowane było na zeszły rok, ale kiedy szukaliśmy mieszkania mój tata poważnie zachorował i zmarł. Porzuciłam wtedy plany wyprowadzki ze względu na mamę. Teraz, półtora roku później chciałabym wreszcie zacząć żyć na swoim. Moja mama trochę się pozbierała (na szczęście jeszcze pracuje) ale tak naprawdę żyje moim życiem. Najlepiej się czuje kiedy może mi ugotować obiad po pracy i "opiekować się" mną tak jak kiedyś opiekowała się całą rodziną.

Problemem jest to, że moja mama nie chce zostać sama, w domu jest wystarczająco dużo miejsca (właściwie to zmieściłyby się dwie pełnowymiarowe rodziny), a ja nie chcę żyć jak dziecko. Mój facet ją bardzo lubi i pomaga we wszystkim, ale też jest zdania że można spotykać się bardzo często (kupiliśmy mieszkanie bardzo blisko, w zasięgu spaceru), ale najlepiej mieszka się samodzielnie. Czy to jest egoizm z mojej strony?

Rozmawiałam z mamą o wyprowadzce i teoretycznie rozumie i akceptuje, ale ja widzę że boi się samotności a mnie zżera poczucie winy, nic mnie nie cieszy. Myślę o tym obsesyjnie od kilku miesięcy, w domu jestem sfrustrowanym kłębkiem nerwów, stany lękowe które pojawiły się po śmierci taty nie odpuszczają do dziś. Zdaję sobie sprawę z logicznych przesłanek tego, że mam prawo do swojego życia, że dzieci wychowuje się dla świata, ale to nie sprawia że jest mi lepiej.

Ciągle sobie zadaję pytanie jak inni ludzie sobie z tym radzą, przecież to jest naturalna kolej rzeczy i większość ludzi potrafi poskładać swoje życie.. a ja czuję się jak na zaciągniętym hamulcu ręcznym. Tkwię w impasie - mieszkanie już mamy ale ja ciągle czekam na cud, a facet z którym chcę tworzyć rodzinę mieszka w nim sam. On na szczęście wiele rozumie i w ogóle jest jasnym punktem tej historii, zawsze naładowany optymizmem, z którego i ja czerpię kiedy jest obok, ale przecież nie mogę na nim wisieć emocjonalnie.

Jak mam sobie poradzić z poczuciem winy, jak wyjść z tej sytuacji, żeby nikt nie ucierpiał?
    • zuzi.1 Re: Problem z mamą albo ze mną 23.10.11, 23:10
      Wyprowadzic się od mamy na swoje, jeżeli mamy mieszkanie jest za duże, sprzedac je i kupic jej mniejsze, mniej kosztochłonne i łatwiejsze do ogarnięcia, odwiedzac ją b. często, zapraszac często do siebie, zapisac na uniwersytet 3 wieku, żeby poznała tam ciekawe osoby w jej wieku, które natchną ją optymizmem do dalszego życia....Nie możesz spędzic życia z mamą, a zaczynanie życia mieszkając we 3 też nie jest dobrym pomysłem...Dac mamie poczucie, że jestes obok i kochasz ją, ale jednocześnie masz własne życie i musisz się nim zając.
    • sootball Re: Problem z mamą albo ze mną 24.10.11, 00:18
      Musi sobie znaleźć zajęcie. Moja teściowa, kiedy obaj jej synowie założyli rodziny i wyprowadzili się z domu (ojciec mojego męża zmarł dużo wcześniej), założyła pogotowie opiekuńcze. Trafiają do niej na pobyt czasowy (kilka-kilkanaście miesięcy) dzieci kierowane tam przez MOPS. Ma mnóstwo roboty i nigdy się nie nudzi. Czuje się potrzebna, a taka praca daje jej naprawdę dużą satysfakcję.
    • amb25 Re: Problem z mamą albo ze mną 24.10.11, 08:50
      Witam. Rozumiem cie, ze mozesz czuc sie zaniepokojona, bo to chyba normalne w tej sytuacji. Mamy sytuacja tez nie jest zbyt optymistyczna - z twojego postu wynika, ze jest samotna, nie ma zbyt wielu przyjaciol czy zajec.
      Ale niestety, jesli chcesz stworzyc udany zwiazek, to musisz brac pod uwage takze zdanie twojego meza (aczkolwiek to nie ono powinno byc decydujace :) bo on tez musi sie do ciebie dostosowac ).
      Kiedys rodziny wielopokoleniowe mieszkaly razem (zawsze zazdroscilam mojej ciotce, bo mieszkala z mezem i swoja matka, ktora bardzo jej pomagala w prowadzeniu domu i wychowaniu dzieci, ale tam wujek nie mial NIC do gadania) i bylo ok.
      Teraz czasy sie zmieniaja i to, ze wyprowadzicie sie od mamy i bedziecie jej pomagac (albo ona wam) to nic zlego.
      Ja tez nie zgodzilam se mieszkac w poblizu tesciowej, choc stosunki mialysmy dobre :), ale ona byla czlowiekiem, ktory ma zawsze mnostwo znajomych i zajec.
    • joshima Re: Problem z mamą albo ze mną 24.10.11, 10:30
      emma789 napisała:

      > Czy to jest egoizm z mojej strony?
      W moim przekonaniu, nie.
    • garibaldia Re: Problem z mamą albo ze mną 24.10.11, 11:12
      Jeśli się nie wyprowadzisz to nie dasz matce szansy na odcięcie pępowiny, na znalezienie innych znajomych i zacieśnienie więzi z kimś innym.
      Teraz matka jest uzalezniona, koncentruje się na twoim życiu i nie ruszy z miejsca jesli jej pozwolisz uwięzić się w domu.
      Nie robisz jej krzywdy wyprowadzką.
      Pozwolisz jej tym na zbudowanie siebie na nowo, może na poznanie nowych ludzi, na oddzielną własną tożsamość.
      MUSISZ dać jej przestrzeń bez siebie i bez waszej grubej pępowiny.
      Z dalszej perspektywy - Dla dobra wszystkich.
      I mówię ci to z doświadczenia.
      Jeśli skoncentrujesz swoje życie wokół domniemanych potrzeb mamy to zrobisz jej i sobie krzywdę. Ona sama musi nauczyć się żyć, bo jeszcze przed nią dużo samodzielnego życia. Im wcześniej jej to umożliwisz tym lepiej. Przy tobie się już nie rozwinie, nie pomyśli o sobie, ale utkwi w roli nieszczęśliwego sprzętu domowego.
    • sanciasancia Re: Problem z mamą albo ze mną 24.10.11, 11:21
      Nie żartuj, problem z Tobą? Jeżeli mama ma niedomkniętą żałobę, polecam terapię, mnie bardzo pomogła.
      Wyprowadzaj się spokojnie.
    • psychospec Re: Problem z mamą albo ze mną 24.10.11, 11:27
      Emma789 na początku wspomnę, że doskonale, że Twój partner jest tak wyrozumiały i cierpliwy. Teraz ta druga strona medalu: musisz wziąć pod uwagę, że jego cierpliwość może się w końcu skończyć. Jesteś bardzo przywiązana do mamy, ale obawiasz się, że swoją wyprowadzką ją zranisz. Z tego co piszesz odnoszę wrażenie, że to Ty bardziej boisz się zostawić mamę. Nie wiem czy wynika to ze strachu przed samodzielnym życiem (choć biorąc pod uwagę fakt, jak piszesz o swoim partnerze jest to mało prawdopodobne). Raczej boisz się o mamę. Skoro mówi Ci że rozumie i akceptuje może warto jej uwierzyć. Nie możesz traktować jej jak nieodpowiedzialne dziecko. Jest dorosłą kobietą, która potrafi sobie poradzić w życiu. Powinnaś zmobilizować się odejść z domu a z matką pozostawać w bliskich (choć nie zbyt bliskich relacjach) Zrobiłaś dla niej dużo i ona nie potrzebuje już Twojej opieki (mimo że Ty uważasz, że to ona opiekuje się Tobą). Nie szukaj już akceptacji swojego zachowania. Twoja matka doskonale sobie poradzi, uwierz w nią, z pewnością będzie Ci wdzięczna. Pozdrawiam i trzymam kciuki.
    • kol.3 Re: Problem z mamą albo ze mną 24.10.11, 23:46
      Wg mnie problem masz i Ty i Twoja mama. Ty masz poczucie winy że mamę zostawisz samą, mama boi się samotności i chce zachować choćby szczątki dawnej rodziny. Na szczęście mama jeszcze pracuje, co jest wielkim plusem w tej sytuacji.
      Wasze obawy i stan ducha są normalne. Ty musisz się wyprowadzić i zacząć żyć swoim życiem, mama musi się odnaleźć w nowej sytuacji i wcale nie musi żyć Twoim życiem a nawet na to specjalnie nie pozwól.
      Pamiętam, że kiedy opuszczałam dom rodzinny i dwójkę rodziców w nienajgorszym stanie zdrowia, miałam obawy, zwłaszcza, jak sobie mama, którą mocno wspierałam w obowiązkach domowych, poradzi i też miałam coś na kształt poczucia winy. Z czasem sprawy się same poukładały i każda ze stron zaczęła żyć swoim własnym życiem.
    • olenka_a Re: Problem z mamą albo ze mną 25.10.11, 13:08
      Miałam podobną sytuację - mieszkałam pól roku z moim facetem kiedy zmarł mój Tato. Wróciłam do mamy i siostry. Po roku sie wyprowadziłam, nawet moja siostra tez wyjechała do innego miasta - mamam nie protestowała, rozumie,że każdy ma prawo do swojego życia.
      Wszystko jest kwestia charakteru.
      A kiedy zmarł mój dziadek to babcia postawnowiła sie wprowadzic do mojej mamy i gotowac jej obiady, ścielic łóżko, itd. Moja mama nie wyraziła zgody, babcia sie wyrzekła córki. Co zrobić...

      Moim daniem powinnas zyc swoim życiem. Taka kolej rzeczy,że dzieci sie wyprowadzają. to nie jest egoistyczne myślenie. Twoja obecnośc nie zmniejszy bólu po stracie męża.

      Kup mamie psa, zawsze będzie jej raźniej.

      Aha, dodam,że moja mam odżyła jak sie wnuki urodziły :-)
    • mruwa9 Re: Problem z mamą albo ze mną 25.10.11, 15:58
      emma789 napisała:

      >>
      > Jak mam sobie poradzić z poczuciem winy, jak wyjść z tej sytuacji, żeby nikt ni
      > e ucierpiał?

      Zapomnij o sytuacji, ze nikt nie ucierpi- jesli sie wyprowadzisz, ucierpi mama , i jej toksyczna glowa w tym, zebys o tym pamietala do konca zycia. Jesli sie nie wyprowadzisz, ucierpisz ty, twoj zwiazek i twoj facet (do czasu,w ktorym znajdzie sobie partnerke bez obciazen w postaci toksycznych mamusiek). I tak bedziesz cierpiala do konca swojego zycia, bez wlasnej rodziny, bez partnera, bo mama cie uwiaze dozywotnio. A kiedy cie juz ( w sposob naturalny) uwolni, bedziesz pewnie sama emerytka (lub w wieku przedemerytalnym), z zalem do calego swiata za nieudane, samotne zycie.
      Wybor nalezy do ciebie.
      Nie da sie zawsze wszystkich zadowolic.
      • kostruszka Re: Problem z mamą albo ze mną 25.10.11, 23:26
        Moja teściowa ma znajomą, która kilkadziesiąt lat temu mogłaby napisać taki sam list. Była w związku, ale "żal jej było zostawic mamę". W końcu facet zniecierpliwił się i odszedł. Po latach mama zmarła, a ona została sama jak palec. Teraz jest samotną, zgorzkniałą starszą kobietą z depresją i myślami samobójczymi - uwierz mi, nie chciałabyś tak skończyć.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Problem z mamą albo ze mną 27.10.11, 14:43
      W procesie separacji przenikają się różne uczucia. Smutku związanego z pozostawianiem i nieunikniona stratą, ale też radości z osiągnięcia stanu samodzielności oraz z pojawienia się różnych nowych możliwości. Poczucie winy jest z jednym z uczuć jakie także może się pojawić. To nic dziwnego. Jednak dojrzałość, w tym dojrzałość do separacji, polega na poradzeniu sobie z takim uczuciem, na zniesieniu go i na podjęciu swojej zamierzonej decyzji mimo wszystko.
      Warto zdać sobie sprawę, że Pani nie opuszcza mamy w potrzebie, ale w naturalnym procesie swojego rozwoju. Mama teraz się Panią opiekuje, ale , bo nic się nie zmieniło. Pani wspólnie mieszka w rodzinnym domu, więc czemu nagle mama miałaby tego nie robić. Zrobi się ruch w systemie i mama przestanie tak się Panią zajmować. Myślę, że mama nie byłaby zadowolona gdyby Pani nie umiała rozpocząć swojego samodzielnego życia. Oznaczałoby to jej porażkę.
      Dzieci lubią myśleć, że są najważniejsze dla rodziców na każdym etapie ich życia. To miła fantazja, ale często nieprawdziwa. Rodzice mają swoje niezależne byty i nie spełniają się wyłącznie w tej jednej, jedynej rodzicielskiej roli. Warto, żeby dzieci nie zawłaszczały im tej przestrzeni. Szczególnie te już dorosłe. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • emma789 Re: Problem z mamą albo ze mną 05.11.11, 15:54
      Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Teorię mam opanowaną, tylko nie potrafię się przestawić w sferze emocji. Mam jeszcze brata, ale on ma swoje życie, to ja zostałam wychowana na tę grzeczną.. :(
      • azjaodkuchni Re: Problem z mamą albo ze mną 10.11.11, 03:44
        Oj nie zazdroszczę... i trzymam kciuki za przecięcie pępowiny, za to by mama ułożyła sobie swój świat na nowo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja