Kiedy pokocham moje dziecko?

02.11.11, 08:59
Ma 20mscy. Zabawa z nim to przykry obowiazek,a karmienia podczas gdy nic nie chce jesc,szczerze nienawidze. Nie pracuje ale mam pomoc mojej mamy. Mimo kilku zakupionych ksiazek o dzieciach,nie moge zmusic sie do przeczytania ich...Nie chce mi sie cokolwiek robic przy dziecku bo po prostu tego nie czuje...tego co inne mamy,tego zachwytu,szczescia i blogiego spokoju. To trwa juz prawie 2 lata i pozostaje mi tylko improwizacja,ze super jest itd. Chcialabym byc szczesliwa mama ale dziecko zamiast mnie uszczesliwiac to odbiera mi energie,mam wyrzuty sumienia ale nie potrafie sie cieszyc z dziecka. Zaluje,ze je urodzilam.
    • joshima Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 02.11.11, 09:50
      dominika-32 napisała:

      > Ma 20mscy. Zabawa z nim to przykry obowiazek,a karmienia podczas gdy nic nie ch
      > ce jesc,szczerze nienawidze.
      Wcale się nie dziwię, że nie chce jeść, skoro podchodzisz do niego z takim nastawieniem.

      > To trwa juz prawie 2 lata i
      > pozostaje mi tylko improwizacja,ze super jest itd.
      Improwizacja nic Ci nie pomoże. Unieszczęśliwiasz i siebie i własne dziecko. Nie przyszło CI do głowy, że potrzebujesz pomocy jakiegoś terapeuty?
      • fruzielka27 Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 02.11.11, 10:02
        Joshima! Nie przyszło Ci do głowy, że dziewczynie trzeba po prostu podpowiedzieć, żeby szukała pomocy? A nie zgryźliwe uwagi rzucać??? Czemuś miały one służyć? Masz niejadka w domu? Podaj propozycje jak s postępować, a nie komentuj, bo to raczej do niczego nie prowadzi.

        Dominika!
        Aż dziwne, że nikt z bliskich nie zauważył z jakim problemem się borykasz, a szkoda, bo może wcześniej zgłosiłabyś się po pomoc i dziś już inaczej byś się czuła.
        Musi być to strasznie przykre co napisałaś. Nie wiem w jakich okolicznościach zaszłaś w ciążę, jak ona przebiegała, może to ma wpływ na Twoje odczucia?
        Wg mnie wizyta u terapeuty jest konieczna, bo i Ty jesteś nieszczęśliwa i dziecko również, niestety. Nawet jak udajesz. Spróbuj coś z tym zrobić!
        • joshima Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 02.11.11, 10:12
          fruzielka27 napisała:

          > Joshima! Nie przyszło Ci do głowy, że dziewczynie trzeba po prostu podpowiedzie
          > ć, żeby szukała pomocy?
          Wydaje mi się, że właśnie to napisałam.

          > Masz niejadka w domu? Podaj propozycje jak s postępować,
          Nie robić dziecku traumy z jedzenia. Zdenerwowana mama nie wpływa dobrze na apetyt dziecka. To proste i to napisałam.
          • twoj_aniol_stroz Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 02.11.11, 10:50
            Hm, każdą rzecz można powiedzieć tak, żeby kogoś podnieść na duchu i pomóc przyjąć pomoc, a można powiedzieć też tak, że człowiekowi odechciewa się czegokolwiek, a propozycję pomocy odbiera jako atak. Twoja odpowiedź była tym drugim typem wypowiedzi.
            > > Masz niejadka w domu? Podaj propozycje jak s postępować,
            > Nie robić dziecku traumy z jedzenia. Zdenerwowana mama nie wpływa dobrze na ape
            > tyt dziecka. To proste i to napisałam.
            To jest propozycja typu: zacznij się uśmiechać podczas gdy człowiek cierpi na depresję. W sumie niewiele zmienia poza podniesieniem Twojego poczucia własnej wartości.
            • joshima [OT] Kiedy pokocham moje dziecko? 02.11.11, 12:35
              Jeśli masz jakieś uwagi do mnie to to nie zaśmiecaj wątku tylko napisz do mnie.
              • twoj_aniol_stroz Re: [OT] Kiedy pokocham moje dziecko? 02.11.11, 12:40
                A to tak publicznie niewygodnie, co?
                Nie mam więcej uwag :)
          • fruzielka27 Re: Joshima 02.11.11, 13:41
            Jak zazwyczaj pozjadałaś wszystkie rozumy. Może pomyśl o założeniu własnego forum i tam będziesz głosem wiodącym??? Na pewno wielu pomożesz :-D

            Tu dopiero radzisz, o ile to można radą nazwać:
            Nie robić dziecku traumy z jedzenia. Zdenerwowana mama nie wpływa dobrze na apetyt dziecka. To proste i to napisałam.

            A jeśli nie ogarniasz co piszesz, to cytuję co napisałaś w pierwszej wypowiedzi:
            Wcale się nie dziwię, że nie chce jeść, skoro podchodzisz do niego z takim nastawieniem.

            Gdzie tu ta prostota napisana? Walisz dziewczynie jak obuchem w głowę, zamiast napisać coś normalnego - masz jakiś cel w tym? Bo co? Bo Ci się niepodoba, że dziewczyna się pogubiła i nie umie kochać dziecka? Mnie się nie podoba Twój odwiecznie mentorski ton.
            Miała odwagę o tym napisać i widać potrzebuje pomocy. I widać, że nie ma wielkiego pojęcia o tym jak sobie pomóc, bo pójście do terapeuty oznacza dla niej antydepresanty. Taka jesteś pomocna? To albo napisz coś normalnego, a nie drwij, albo może się nie wypowiadaj po prostu.
      • dominika-32 Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 02.11.11, 10:02
        Gdy je karmie staram sie byc spokojna. Tak,myslalam,ze moze to depresja. Ale doszlam do wniosku,ze jej przyczyna jest wlasnie SAMO DZIECKO. Co tu pomoga antydepresanty,skoro dziecko juz jest i czasu nie cofne.
        • dominika-32 Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 02.11.11, 10:09
          Nie potrafie zaakceptowac,ze ono juz jest,pogodzic sie z tym. Nigdy tak naprawde nie czulam sie gotowa do roli matki. I najgorsze jest to,ze nadal mimo 2 lat,nie czuje sie gotowa by nia byc...przykre to dla mnie,bo myslalam ze po jakims czasie poczuje ten zachwyt i szczescie.
          • joshima Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 02.11.11, 10:16
            Nadal nie rozumiem na co czekasz...
          • twoj_aniol_stroz Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 02.11.11, 10:58
            Pierwsza i podstawowa sprawa to mitem jest, że każda mama jest przeszczęśliwa zawsze i wszędzie, bo jest mamą i patrzy z niesłabnącym entuzjazmem na każdy grymas własnego dziecka.
            Współczuję tych uczuć, bo oprócz tego, że masz dość samego macierzyństwa, opieki nad dzieckiem itd to dodatkowo męczą Cię wyrzuty sumienia i lęk o to co tak naprawdę się dzieje. Myślę, że psychiatra może by się przydał, ale przede wszystkim przydałby się dobry psycholog po to by dotrzeć do źródła tej niechęci, a dodatkowo po to by nauczył Cię spokojnego spojrzenia na pojawiające się uczucia. Niestety jesteśmy wychowani (większość) w ten sposób, że pewnych uczuć (zazdrość, złość, wstyd itd) nie akceptujemy, odrzucamy je a w najlepszym wypadku czujemy się winni, że one są. A one są niezaleznie od tego, czy tego chcemy, czy też nie natomiast są bardzo wartościowe dla nas, choć trudne, bo bardzo wiele możemy się od nich dowiedzieć o nas samych, o naszych motywacjach, o naszych zranieniach, o tym co nas boli :)
        • joshima Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 02.11.11, 10:16
          dominika-32 napisała:

          > Gdy je karmie staram sie byc spokojna.
          To nie ma większego znaczenia. Dzieci to bardzo czułe barometry nastroju mamy. Niestety.

          > Tak,myslalam,ze moze to depresja. Ale do
          > szlam do wniosku,ze jej przyczyna jest wlasnie SAMO DZIECKO. Co tu pomoga antyd
          > epresanty,skoro dziecko juz jest i czasu nie cofne.

          Ale kto mówi o antydepresantach? Owszem, antydepresanty mogą być konieczne na początek, żeby przywrócić równowagę chemiczną w mózgu, ale depresji nie leczy się pigułkami. Trzeba się przyłożyć i ciężko pracować z terapeutą, co z kolei bez antydepresantów może być niewykonalne.
        • mrrraaau Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 02.11.11, 21:27
          Terapia to nie antydepresanty, choć fakt, na początku mogą pomóc wyrównać poziom serotoniny w mózgu i poprawić nastrój.

          Terapia to odnajdywanie siebie, swoich celów, zrozumienie własnych zachowań, zaakceptowanie ich i próba znalezienia tego, co w życiu cieszy żeby zniwelować to, co martwi.

          Uważam, że cierpisz na depresję, może nawet poporodową, wstępnie utajoną i nie leczoną, teraz daje takie efekty. Wierz mi, można znaleźć wyjście z każdej depresji. Wtedy czytając ten post będziesz się śmiać z siebie lub opowiesz kiedyś komuś w podobnej sytuacji jak ty teraz że miłość do dziecka można odnaleźć...
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 02.11.11, 10:59
      Dla jednych kobiet urodzenie dziecka to szczery zachwyt, uniesienie, błogie szczęście, spokój i spełnienie marzeń.
      Dla innych te uczucia są niedostępne. Mają inne. Np: obojętność, poczucie uwiązania, brak możliwości zmiany, bo dziecko jest "na stałe" i pewnie bardzo wiele innych subtelnych przetworzeń tego co napisałam wyżej.Kobiety bardzo się tym obwiniają, bo jest to sprzeczne z bradzo silnym przekazem społecznym o cudzie macierzyństwa i o tym, ze to jest rzecz jedynie uszczęśliwiająca.
      Myślę, że właśnie ten konflikt powoduje niemożność nawiązania kontaku z dzieckiem. Cały czas działa tutaj czynnik przesśadującego poczucia winy, które nie daje spokoju.
      To trzeba zmienić. Przyjąć swoje uczucia inne niż wymagania zewnętrzne. Pogodzenie się z nimi i uznanie, że to też jest foram macierzyńskich uczuć.
      Najpierw trzeba zadbać o siebie. Pomoc, w jakiejkolwiek będzie formie, terapii czy nie, ma posłużyć zrozumieniu siebie, a nie doprowadzeniu to tego, aby Pani zaczęsła przeżywać te cudowne uczucie, które Pani zdaniem przeżywają inne kobiety.
      Chodzi o dotarcie do Pani autentycznych uczuć, a nie do produkowania sztucznych. Tu lezy Pani konkretny problem. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • ola.42 Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 03.11.11, 17:45
        wtedy kiedy pokochasz siebie ;
    • sanciasancia Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 02.11.11, 11:29
      Co mąż zawarczał z rana, więc poprawiasz sobie humor, dołując kogoś, kto ma prawdziwe problemy?
    • joshima Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 02.11.11, 12:38
      ca.melia napisała:

      > Kolejna wyegzaltowana, pokrzywdzona przez dziecko kobieta.
      Nie wiem czemu napisałaś/eś to pod moją wypowiedzią. Chyba coś Ci sie pomyliło. Reszta jest tak żałosna, że nawet tego nie skomentuję.
      • ca.melia Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 02.11.11, 15:42
        Nie Joshima, absolutnie nie do Ciebie.

        Dziewczyny jeżeli ktoś od 20 miesięcy widzi, że ma problem, ewidentnie zdaje sobie z tego sprawę, stwierdza, że nie idzie do specjalisty, bo po co skoro problemem jest dziecko, to jest egoistą. I możecie sobie mówić, że to żałosne tudzież nie.


        Ja rozumiem, że nie każda kobieta ma rozwinięty instynkt macierzyński, ze samo bycie matką nie jest sielanką. Ale skoro widzisz, że coś jest nie tak, to nie odgrywasz spektaklu tylko szukasz pomocy.

        Bo chodzi tu o małe dziecko, któremu trzeba stworzyć jak najbardziej optymalne warunki do życia. Jak słusznie ktoś tu zauważył dziecko to barometr - czuje wszystko.

        Zatem albo się idzie do specjalisty i szuka pomocy dla siebie, albo weryfikuje uczucia i idzie w drugą stronę.

        Czasem miłości do dziecka trzeba się nauczyć - ale trzeba coś w tym kierunku robić a nie patrzeć w lustro i biadolić, jak to dziecko niszczy mi życie i jaka to ja jestem nieszczęśliwa.

    • mruwa9 Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 02.11.11, 13:22
      Idz do pracy, opieke nad dzieckiem sceduj na zlobek/przedszkole/nianie, a najchetniej ojca dziecka. Na pewno nie bedzie gorzej, niz pod twoja opieka.
      A jesli oderwiesz sie od domowo-dzieciowego kieratu, moze dojdziesz do wniosku, ze w zasadzie tesknisz za ta zaraza i milo jest przyjsc po pracy do domu i zobaczyc te mala jape.
      A moze po prostu naczytalas sie za duzo czasopism i forow dla rodzicow, i myslisz, ze jestes nie dosc doskonala matka, bo twoje dwuletnie dziecko nie chodzi na angielski, plywanie i balet, ani nie uczysz go czytac, czy nie stymulujesz go rozwojowymi zajeciami przez 20 godzin na dobe, jak to powinien robic wspolczesny odpowiedzialny i troszczacy sie o przyszlosc dziecka rodzic?
      Dlatego sugeruje powrot do pracy- dla wyrwania sie z kieratu, zeby dziecko w przedszkolu /zlobku spotykalo rowiesnikow i mialo zapewniony program zabaw, na ktore sama nie masz ochoty i ktorych perspektywa doprowadza cie do szalu..
    • dominika-32 Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 02.11.11, 16:04
      Dziekuje Wszystkim za wpisy. Nie wiem od czego zaczac. Tak naprawde wiem,ze nic i nikt mi nie pomoze bo ja nie powinnam miec dziecka. Za 5 lat czy nawet za 20 bedzie to samo,nigdy nie zdolam polubic mojego dziecka. Nawet jesli zaakceptuje te moje odczucia,pogodze sie z nimi ,to co to zmieni? Samych odczuc nie zmieni nic. Co mi pomoze akceptacja tego co mam w glowie?
      • ca.melia Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 02.11.11, 16:23
        Dominika

        zobacz , a Ty znowu swoje

        "Za 5 lat czy nawet za 20
        > bedzie to samo,nigdy nie zdolam polubic mojego dziecka."

        Ja Cię pytam skąd to wiesz? Wróżka czy co?

        Dlaczego nie poprosisz męża/niemęża o pomoc? Wolisz sama się męczyć? Bo nie pojmuję.

        Wiesz, Tobie może niewiele pomoże ale dziecku na pewno. Bo skoro go urodziłaś, to jesteś za jego życie ODPOWIEDZIALNA i nie masz żadnego prawa mu tego życia w żaden sposób niszczyć. Nie chcesz pomocy dla siebie, musisz to zrobić dla niego.

        dziecko czuje czy jest kochane czy nie. Życie w poczuciu "moja mama nigdy mnie nie kochała" może byc piętnem na całe życie.

        każdy Ci tu podpowiada wizytę u psychologa ale Ty tego nie chcesz. Najzwyczajniej z każdego zdania przebija Twoja niechęć. Książki nie przeczytasz, bo Ci się nie chce, na wizyte nie pójdziesz, bo "co to zmieni".

        Dziewczyno, masz 32 lata (jeśli wierzyć loginowi) i ja powtórze, choć odsądzone mnie od czci i wiary, dorośnij. Dziecko zmienia wszystko, już nigdy nie bedzie tak, jak było, kiedy byłaś panną. Nigdy i trzeba się z tym pogodzić.

        Ale może być inaczej i równie dobrze. Ale trzeba chcieć. Ty nie chcesz.

        I tu jest problem. Bo znalezienie w internecie psychologa w swojej okolicy zajęłoby ci 10 minut, ale Ty nie chcesz, bo nie, bo nie pokochasz, nie polubisz, bo nie chciałaś. Po co zachodziłaś w ciążę? Pytam zupełnie niezłośliwie.

      • asia_i_p Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 03.11.11, 13:23
        Poczekaj trochę, nie zarzekaj się tak.
        Widziałam kiedyś program BBC o depresji poporodowej. Była tam matka, która codziennie szła spać z nadzieją, że jej dziecko umrze w nocy na śmierć łóżeczkową i nie będzie w tym jej winy, ale dziecka już nie będzie. Po terapii - normalnie funkcjonująca matka.

        Czasu już nie cofniesz. Dziecko już masz i coś z tym trzeba zrobić, żebyście przez całe życie nie unieszczęśliwiały się nawzajem.
        Zacznij od tego psychiatry, rozpatrzcie najpierw depresję, bo to w razie czego od razu można zacząć leczyć. Jeśli nie depresja, przemyśl poważnie oddanie dziecka do adopcji. Najprawdopodobniej tego nie zrobisz, ale samo przemyślenie sprawi, że zaczniesz dostrzegać także dobre strony posiadania dziecka i zaczniesz dostrzegać, że masz wybór. W tej chwili problem polega na tym, że ty czujesz się przyparta do ściany, a w oddali od siebie widzisz twoim zdaniem nieosiągalną dla ciebie, twoim zdaniem idealną sytuację. Chodzi o to, żebyś zobaczyła więcej możliwości - że tych dobrych sytuacji może być więcej, a nie tylko jeden model, i że ty nie jesteś tak całkiem przyparta do ściany, masz jakieś pole manewru.

        Pogadaj o tym z partnerem, nie pozwól na to, żeby ta rozmowa wyglądała tak, że on przeprowadza prezentację swojej miłości ojcowskiej, a ty dołujesz się coraz bardziej. Uświadom mu, że w obecnej sytuacji przede wszystkim dla dobra dziecka powinien przejąć sporą część obowiązków przy nim.
        Jeżeli nie zdecydujesz się oddać dziecka (a pewnie się nie zdecydujesz) spróbuj sobie dać opcję zero - nie myśl o tym, czy się wykazałaś, czy nie wykazałaś jako matka, w ogóle nie oceniaj swojego macierzyństwa, nie stawiaj sobie żadnych emocjonalnych wymagań, co powinnaś czuć - tylko powiedz sobie, że jest w domu nowy człowiek i ty go poznajesz. Nie musisz go pokochać, musisz go poznać. Być może jeśli usuniesz przymus, więź się w końcu pojawi. Bo na razie zablokowałaś samą siebie wymaganiami wobec siebie.
    • computerro Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 02.11.11, 16:24
      To jest naprawdę proste: jeżeli nie chcesz mieć dziecka a je masz to oddajesz je do adopcji np. ze wskazaniem.
      Twoje dziecko ma prawo być otoczone miłością. Aby prawidłowo się rozwijało musi czuć się akceptowane i kochane. Inaczej zniszczysz dziecko emocjonalnie. Wyrośnie na nieszczęśliwego kalekę z problemami.

      Są osoby z silnym instynktem macierzyńskim czy opiekuńczym. Właśnie takie osoby powiny mieć dzieci a nie Ty.

      Czy ojciec Twojego dziecka Cię opuścił? Kolejność jest taka, że facet opiekuje się i troszczy o matkę z dzieckiem a kobieta o dziecko (dopóki jest małe). Czy Twój facet stanął na wysokości zadania?

      Co w tym układzie robi Twoja matka? Czy zastępuje Twojego faceta?
      • dominika-32 Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 02.11.11, 16:31
        tak,caly czas zajmowal sie bardzo dobrze dzieckiem. chcial,zebym odeszla i zostawila mu dziecko....mile,prawda? takie otrzymalam duze wsparcie; nie podoba sie-odejdz,a nie narzekaj.
        • ca.melia Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 02.11.11, 16:41
          ale ma racje.

          Dominika co ty zrobiłaś przez te dwa lata żeby naprawić sytuacje? nic!

          Dziwisz mu się? Bo ja nie. Przestań myśleć o sobie.
        • computerro Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 02.11.11, 16:45
          Czyli wszystkich interesuje wytwór Twojej macicy a nie Ty sama. Z całej Ciebie interesująca dla innych jest tylko zawartość macicy i Twoje możliwości rozrodcze?

          Ty jesteś dla innych jak powietrze?

          Skoro facet chciał, żebyś odeszła to znaczy że Cię nie kocha i nie wspiera. Znaczy, że nikt Cię nie kocha. To znaczy nie kocha Cię nikt poza Twoim dzieckiem. Ono kocha Cię na pewno. Na 100% swojego dziecięcego serduszka

          Natomiast sprawa wygląda na konfliktową między dorosłymi.
          Dobrze, że facet zajmuje się dzieckiem. Ale jeszcze powinien zająć się Tobą. Chociażby przez umożliwienie Ci rozmów z psychologiem.

          Słowa "Odejdź, nie narzekaj" - to nie jest zainteresowanie Twoim problemem. A facet powinien się zainteresować. Zastanowić dlaczego jest problem. Pomóc w rozwiązaniu
          • joshima Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 03.11.11, 11:51
            computerro napisała:

            > Dobrze, że facet zajmuje się dzieckiem. Ale jeszcze powinien zająć się Tobą.
            No sorry, ale jak, skoro przez dwa lata dziewczyna nie chciała się sama sobą zająć i dalej nie widzi w tym sensu? No święty by stracił cierpliwość jak ktoś tylko smędzi i narzeka zamiast wziąć dupę w troki i sobie pomóc.
        • asia_i_p Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 03.11.11, 13:27
          Tym bardziej idź do psychologa - tam będziesz miała kogoś, kto przez godzinę będzie się skupiał tylko na tobie, tylko ciebie słuchał.
          Mężczyźni niestety słabo znoszą narzekanie, niestety mają tendencję do uważania, że to pikuś wziąć się w garść.
    • efi-efi Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 02.11.11, 17:08
      dominika-32 napisała:
      >>tak,caly czas zajmowal sie bardzo dobrze dzieckiem. chcial,zebym odeszla i zostawila mu >>dziecko....mile,prawda? takie otrzymalam duze wsparcie; nie podoba sie-odejdz,a nie >>narzekaj.

      Dlaczego tego nie zrobiłaś? Boisz się presji społecznej, nieprzychylnej opinii albo wyrzutów Twojej mamy?
      Czasy się zmieniły i odsetek ojców wychowujących dzieci też jest znacznie wyższy.
      Myślę, że skoro wobec swojego dzieciaka masz takie, a nie inne odczucia, nie powinnaś się wahać tylko scedować opiekę nad dzieckiem na jego ojca.
      Wszystkich wścibskich pytających o taki stan rzeczy należy odsyłać z kwitkiem , nie tłumacząc się ze swojej decyzji, a jedynie odpowiadając, że uznaliście, że tak będzie lepiej dla dziecka.
      Uważam, że jeżeli ojciec dziecka wyraża chęć opieki nad nim to powinnaś w tym wypadku kierować się dobrem malucha i oddać mu dziecko.
      Przynajmniej tyle jesteś mu winna.
      • mamajaneczki Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 02.11.11, 22:22
        Do autorki: po urodzeniu Janki, byłam w tym samym miejscu, w którym Ty jesteś teraz. Taka depresja się zdarza, u mnie trwała bez porównania krócej, ale też za dlugo. Przy czym to nie była jakaś tam niechęć. To było automatyczne wykonywanie wszystkich czynności zwiazanych z małą, kompletny brak uczuc i baardzo złe myśli. Tak złe, że sama się ich bałam. Dlatego postanowiłam sobie pomóc. Duże wsparcie dał mi co prawda mąż, Ty tego nie masz, ale jestem pewna, ze jest ktoś koło Ciebie, kto może i chce Cię wysłuchać. Juz samo to powinno pomóc. Miłość do dziecka bardzo często rodzi się długo, który to fakt jest tabu oczywiście. Stąd masz poczucie winy, wiem, bo też je miałam. Proponuję taką kolejność: najpierw rozmawiasz z kimś życzliwym o swoim problemie. Potem dajesz sobie czas. Pokochasz dziecko, zobaczysz
    • mama_myszkina Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 03.11.11, 16:54
      Ja tam myślę, że to, co przeżywasz jest bardziej powszechne, niż myslisz.

      Znam kobiety, które nie lubią swoich dzieci, miacierzyństwo zostało na nich wymuszone przez rodzinę itp. Starają się być dobrymi matkami i myślę, że nimi są, ale dziecko nie jest dla nich całym światem.

      To trudne, bo od kobiety oczekuje się 1.posiadania dzieci 2.uwielbiania tych dzieci

      W każdym razie ja myślę, że Twoje uczucia chociaż społecznie nieakcepowalne nie są niczym nienormalnym.

      Terapia miałaby na celu nie unicestwienie tych uczuć ale oswojenie ich i oswojenie całej tej sytuacji tak, aby Tobie było dobrze.

      Pocieszę Cię, że czasami ta miłość macierzyńska przychodzi z czasem. Społeczeństwo nie ma nic przeciwko temu jesli ojciec nie angażuje się uczuciowo w sprawy niemowlaka i zaczyna interesowac się dzieckiem w wieku ok. 6 lat. Cóż, z kobietami może być podobnie. Nie dla wszystkich niemowlak to ósmy cud świata.

      Jedna z moich dobrych kolezanek przez 4 lata miała problemy z zaakceptowaniem swojego dziecka. Matką była dobrą, ale nie była szczęśliwa. Teraz dziecko ma 7 lat i przez ostatnie trzy wiele się zmieniło na lepsze za sprawą terapii. Moja rada - nie czekaj tak długo.

      Paradoksalnie oswojenie tych negatywnych uczuć pozwoli Ci na bardziej pozotywne spojrzenie na swoje dziecko ;)
    • efi-efi Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 03.11.11, 20:05
      Dominika -32, ile masz lat?
    • lilyrush Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 24.11.11, 15:18
      Dominika- odezwij sie do mnie na maila :-)
    • saguaro70 Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 25.11.11, 20:33
      Przestań bredzić, kochanie i natychmiast udaj się do psychiatry, a potem do psychologa? Co to za tekst- nie nie nawidzę? Masz chyba depresję. I przebadaj sobie hormony.
      Pozdrawiam cieplutko :):)
      • saguaro70 Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 25.11.11, 20:35
        Bo czasem leczenie farmakologiczne działa cuda, poprawiając poziom serotoniny. Jak u Ciebie jest z tarczycą, troglicerydami?
    • to.niemozliwe Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 26.11.11, 14:25
      A nie sadzisz, ze moze byc tak, ze przypisujesz dziecku sprawstwo swojej sytuacji, ktora Ci nie odpowiada, podczas, gdy tak na prawde nie ono Cie ogranicza? I zle lokujesz powod dyskomfortu, ktory odczuwasz.
    • bellaana Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 26.11.11, 18:26
      Czuję podobnie do drugiego dziecka. Żałuję, że je urodziłam. Staram się, ale dominującym uczuciem jest właśnie żal. Dzień za dniem jakoś mija, z trudem wykonuję wszystkie obowiązki. Leczę się psychiatrycznie, chodzę na terapię.
    • boryska_only Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 26.11.11, 20:28
      Też kiedys załowałam, miałam niecale 20 lat... Dzis ta, ma córa ma 18lat i jest niezastapioną siotrą, drugą mamą dla dwóch młodszych ;) Wiem,że ci cięzko, zero wsparcia i wytłumaczenia, ze taki stan u kobiet bywa i to normalne... Jak zbyt długo, potrzebne wsparcie specjalisty, do czego szczerze namawiam!!! Jakbyś chciala pogadac to pisz na priv gazety. Daj sobie pomóc. Pozdrawiam ciepło, czekam na mejla od Ciebie!!! Buziaki...
      • aniazavonlea Re: Kiedy pokocham moje dziecko? 27.11.11, 08:49
        Córka siostrą i nianią? Czas żeby była córką...to chyba nie potrafisz jej zaakceptować roli swojego dziecka a ona odnajduje się w zastępczych rolach. może kiedy jest Ci potrzebna to wtedy zasługuje na akceptację. Wzburzyło mnie to naprawdę co napisałaś.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja