costasa
02.11.11, 20:55
W skrócie: matka jest typem ofiary, do tego DDA. związała się wiele lat temu z ojcem, który był/jest despotą i pracoholikiem, wszystkie dzieci od małego musiały pracować ciężko w domu i w polu, obowiązki były nadrzędne, prawie zero spędzania czasu dla przyjemności, żadnych gości w domu. Ojciec chyba nie rozumiał, ze ktoś może nie mieć tyle siły co on, nie rozumiał też prawa do indywidualności dzieci, oczekiwał posłuszeństwa, dom był takim obozem pracy. Z drugiej strony, dzięki temu produkowana była własna żywność i rodzina nie żyła w nędzy. Matka płakała, obrażała się, nienawidziła , ale nic nie zmieniała , wykonywała polecenia ojca, pozwalała mu dyrygować dziećmi i sobą, albo się nie odzywali do siebie albo wrzeszczeli na siebie. Nie było normalnej spokojnej rozmowy. Matka urobiona po pachy, uwiązana była w domu bez swoich pieniędzy zalezna od ojca, z nadmiarem ciężkich fizycznie obowiązków, zajmowała się domem, gospodarstwem, zwierzątami i sporą gromadą dzieci (co rok prorok bo żony obowiązkiem jest zaspokoić potrzeby męża a kościół zabrania antykoncepcji. Antykoncepcją po kolejnym dziecku stała się awantura i oddzielne łóżka).
Na starość ojciec opadł z sił, stał się przyjemnym w kontaktach z dorosłymi już dziećmi, miewa napady swojej chęci rządzenia i dyrygowania wszystkimi, zaganiania do pracy którą wymyślił, tylko, że nie ma już kim rządzić więc zostawił sobie swoją działkę w której się realizuje i wie, że nikt go wyręczał nie będzie.
Matka jest schorowaną, sfrustrowaną, wiecznie narzekającą osobą. Przesiąkniętą jadem. Szukającą okazji do narzekania, do czarnych scenariuszy, wynajdującą sobie ciężkie choroby i epatującą siebie i otoczenie swoim cierpiętnictwem. Obsesyjnie trzyma się gotowania obiadów, sadzenia jarzyn, stękając jaka jest przemęczona i że nie daje rady. A główna myśl na jakiej jest skupiona to to jak ojciec ją skrzywdził, jak ją źle traktował, że używał przemocy. Na jego spokojne zapytanie o cokolwiek bluzga jadem, pretensjami, agresją słowną, wrzaskiem. Choć nigdy nie powie ani nie powiedziała mu wprost za co, z jakiego powodu, konkretnie.
Matka ma chyba żal do dzieci, że one mają teraz lepsze kontakty z ojcem. Przy każdej okazji nakręca rozmowę na to że ojciec był zły, nawet przy gościach. Dzieciom w rozmowach w 4 oczy wymienia swoją listę krzywd, żali, i tak od lat, nic więcej z tym nie robiąc. Rozmowa z nią że przeszłości nie da się zmienić a można spokojniej przeżyć to co zostało, nic nie daje. Uspokoi się na jeden dzień a potem tylko ojca zobaczy to już nabuzowana agresją. Nie dociera do niej, że i wtedy i teraz to ona decyduje co robi i jak chce żyć. Nie rozumie tego.
A dzieci czują się już umęczone tą sytuacją i ich zachowaniami. Przez lata nie było spokoju w domu bo ojciec tyranizował a umęczona matka odreagowywała na dzieciach , a teraz ojciec się uspokoił to każdą spokojniejszą chwilę zatruwa matka, obrażona że dzieci się nad nią nadal nie litują jeśli jej się to przecież należy...
nie wiem, czy są jakieś specjalne systemy rozmowy z ofiarami przemocy sprzed lat? z ludźmi o osobowości ofiary? jak to zrobić żeby się nasycili, zaspokoili swoje cierpienie sprzed lat i zaczęli żyć na nowo.
bo widzę, że charakter ofiary to taki wkodowany schemat działania , a raczej niedziałania...
nie umiem dotrzeć do matki.