mama2cor
12.11.11, 12:04
Witam,
Zacznę od tego, że jestem chyba niewolnica mojej matki. Tak mogę nazwać to co czuję. Pochodzę z bardzo dysfunkcyjnej rodziny. Padłam ofiarą ogromnej przemocy psychicznej i fizycznej, jak również seksualnej ze strony ojczyma oraz mojej matki, która się również znęcała nade mną ( to taki typ zimnej ryby, jest wychowanką dd). Zawsze byłam "grzecznym" dzieckiem, bardzo dobrze uczyłam się, byłam"inna" i za to mnie tępiono w domu, za wrażliwość i inne poglądy. Nie miałam jednego spokojnego dnia w domu i jeśli istnieje piekło, to ja je już przezyłam. Tuż po maturze zostałam wyrzucona z domu" bo nie będą utrzymywać darmozjada". Jakimś cudem wyjechałam do dużego miasta, jakoś sobie poradziłam i ułozyłam życie. Skończyłam studia. Nigdy się nie leczyłam, nigdy nie byłam u psychiatry ale bywało ciężko. Teraz mam dwójkę cudownych dzieci i mężą, który jest moim najlepszym przyjacielem.
Kontaktów z matką nigdy nie zerwałam ale były to relacje chore oparte na matkowaniu jej, dawaniu pieniędzy, rozwiązywaniu problemów, nic nie otrzymywaniu w zamian. Kiedy urodziłam I dziecko coś się w niej odmieniło i pokochała wnuczkę, przyjeżdżała, zaczęłyśmy normalne rozmowy. Po mniej więcej dwóch latach znów zaczęło się psuć. Kiedy byłam w ciąży z 2 im dzieckiem pokłóciłyśmy się ( no to nazwać kłótnią właściwie, powiedziałam jej, że nie chce mi mi robiła wodę z mózgu) i obraziła się na ok pół roku, nie zadzwoniła nawet gdy urodziłam dziecko. Nic po prostu beton. Ja wyciągnęłam rękę pierwsza. Po 3 miesiącach znów obraza, teraz nasze kontakty wyglądają tak, że ja dzwonię, ona nigdy, 0 kontaktu, zero odwiedzin.
Wczoraj dowiedziałam się, że moja siostra ma 18 tkę, oczywiście nie zaproszono nas( choć moja siostra bywała u nas w każde wakacje, ferie etc) Znów czuję nóż w plecach.
Męczą mnie te relacje, czuję się jej niewolnicą, chciałabym żyć pełnią życia a nie mogę, móc cieszyć się dziećmi, życiem.
Myslę o terapii ale na NFZ (Warszawa). Proszę o poradę, czy brak kontaktu byłby lepszy?