grossvenor
13.11.11, 12:22
Mam ogromny problem z moja matka schizofreniczka. Matka choruje od 25 lat i się leczyc nie chce. Kazda proba przekonania jej konczy się karczemna awantura. Matka kilka razy była hospitalizowana bez jej zgody, kiedy poziom jej agresji osiagal szczyt. Jedyna metoda jaka można ja leczyc jest wlewanie jej kropli do herbaty dyz nawet podczas pobytu w szpitalu wszelkie leki wypluwala i zawsze kończyło się na zastrzykach.
Moja matka obecnie mieszka z moja babcia, za wyszlam za maz i mieszkam daleko.
Moja babcia praktycznie caly czas się nia zajmowala, leczyla po swojemu, czyli dawala dawki lekow które ona uważała za sluszne(duzo mniejsze albo w ogole) a nie takie jakie lekarz zalecil. Babcia nigdy nie chciala przyznac przed rodzina, znajomymi i kimkolwiek, ze matka jest ciezko chora, bo to w jej mniemaniu wstyd. Zawsze traktowala matke jak stere dziecko, wszystko wybaczala, nic nie wymagala i znosila cierpliwie karczemne awantury urządzane przez matke.
I wszystko byloby pieknie ale za matka babci nienawidzi, wini ja za wszystko co ja spotyka. Ma non stop rozne schizy ze ktos nia steruje, namawia, tworzy niesamowite scenariusze z niezwiązanych ze soba faktow.
Jedyna osoba która matka kocha jestem ja, ale kocha mnie w taki sposób, ze po dniu pobytu u nich chce uciekac, bo mam dosc awantur o rzeczy które nawet nie umiem opisac, bo przypominaja jakies wizje narkotyczne. Matka zazwyczaj kloci się o jedno nie tkaie slowo, wtedy zaczyna wrzeszczec tak ze sasiedzi pare Pieter wyzej nie raz przychodzili.
Ja zawsze mówiłam, ze matka powinna być leczona wg wskazan lekarza, hospitalizowana i jeżeli trzeba w domu leczyc to powinna być leczona. Jedna babcia nigdy nie widziala tego w sposób. Ona zawsze ulegala matki krzykom i nigdy jej do niczego nie namawiala.
Ja nie bardzo wiedziałam co w tej sytuacji zrobic, ja i mój wujek-brat mamy stwierdziliśmy, ze dopóki babcia zyje nie da się za wiele zrobic, bo nikt nie chce aby dostala kolejnego zawalu, poza tym babcia nie jest sama dzieki temu ze jest z nia matka. Pomimo tej sytuacji babcia kocha matke i traktuje jak dziecko, pomimo niechęci do niej ze strony matki.
Jednak babcia jest już bardzo stara i coraz gorzej radzi sobie ze wszystkim, mieszkanie jest brudne (matka nic nie robi nawet smieci nie wyrzuci) a ja mogę przyjechac raz na pare miesięcy, wtedy pomagam. Proponowalam, ze wynajme kogos do pomocy, kto przyjdzie posprząta i zrobi zakupy, ale babcia nie chce za żadne skarby. Wujek tez prosil abym nie naciskala.
Matka nie dba o higiene, okropnie smierdzi, ma jeszcze jedno mieszkanie po swoim ojcu, które stoi puste i marnuje się, bo wynająć nie chce – ma jakies schizy na ten temat. Wiec placi za nie czynsz co miesiąc ze swojej malutkiej renty, a mieszkanie w który mieszka z babcia oplaca babcia.
Ja mam dosc tej sytuacji, ale nie wiem jakie jest wyjscie. Matka jak z nia rozmawiam ten temat zawsze się awanturuje. Dzwoni do mnie, tez żeby się pokłócić, na przykład o 5 rano kiedy jeszcze spimy. Prosilam, aby nas nie budzila w nocy ale nie dociera, robi to specjalnie aby dokuczyc.
Moglabym napisac o tym książkę, ale to nie ma sensu. Ja chciałabym poprosic o jakas porade co z tym zrobic. Jestem corka i czuje się odpowiedzialna, tylko kazde wyjscie z sytuacji nie jest dobre.