jestemzla333
06.12.11, 15:37
Wychowywałam się w rozbitej rodzinie. Mój ojciec był alkoholikiem.Żyliśmy wtedy w innych czasach. dzieci komuny z kluczem na szyi. ale w niektórych domach gościła przecież miłość ,u mnie nie. Od maleńkości mój starszy brat za sposób dręczenia mnie obrał umacniane mnie w przekonaniu że nie należę do rodziny jestem nie chcianym dzieckiem ,przygarniętym z domu dziecka .Wiem że to nie prawda ale wtedy będąc maluchem powodowało to morze łez. dom rodzinny… No cóż był domem ale chyba nie do końca rodzinnym .Moja mama bardzo się starała żeby zarobić pieniądze , wyjeżdżała na saksy ,dorabiała po pracy szyjąc ubrania( a pracowała jako kierownik w dużej szkole mając pod sobą sporo ludzi)Zawsze wydawało mi się że jestem zbędna w tej rodzinie, byłam zakałą wszystko żle robiłam nie to co mój odpowiedzialny starszy brat machający mi w ramach zabawy młotkiem nad głową albo sprawdzający ile wytrzymam z poduszką na głowie. Jak wspomniałam dorastałam w latach 80 – wstydem wtedy strasznym było mieć rozbitą rodzinę , koleżanki nie mogły mnie zapraszać do domu bo przecież byłam córką alkoholika .Co wtedy robiłam? Chyba najgłupsza z możliwych rzeczy podkradałam mamie i ojcu pieniądze i stawiałam koleżanką ciastka, sprawa się wwydała.Mama nie drążyła tematu kazała mi usiąść i napisać kartkę „jestem złodziejem ukradłam pieniądze” .Nie padło pytanie dlaczego …Raz przydałam się na pewno .Było to chyba jak miałam 7 lat. Rodzice mimo tego że byli po rozwodzie mieszkali razem – ojciec nie chciał się wyprowadzić .Wróciłam pewnego dnia ze szkoły w galowym stroju i tak podobała mi się niebieska plisowana spódniczka którą miałam na sobie że nie chciałam jej zdjąć – kręciłam się w kółko a ona tak pięknie falowała .Nie wiem co dokładnie było później wiem tylko że ojciec wrócił z pracy i kazał mi się przebrać a ja zawsze pyskata nie chciałam. Pobił mnie wtedy strasznie .Miałam na szyi krwawe wybroczyny na rozharatane usta itd .Mama wróciła i chyba w tej kolejności zawiozła mnie autobusem na drugi koniec miasta pokazać jednej babci , później na drugi koniec drugiej babci, później do jakiegoś lekarza na obdukcję.Ojciec szybko wyprowadził się – ponoć zaszantażowany tym że jeżeli tego nie zrobi sprawa trafi na policję.Zostaliśmy sami .Mama jak pisałam wcześniej bardzo dużo pracowała i bardzo ciężko ..Teraz dochodzimy to kolejnego fantastycznego momentu w moim życiu i układach rodzinnych .Nie wiem kiedy to było po prostu nie wiem wymazałam to z pamięci domyślam się tylko że na pewno miałam więcej niż 8 lat .Mój dorastający brat(starszy o 4 lata) wrócił z kolegą ze szkoły i postanowili pobawić się mała dziewczynka .Prawie doszło do gwałtu. Boże …nigdy tego nikomu ni e mówiłam i teraz przy pisaniu mam aż zawroty głowy .Mimo tego że przecież nie mówię tylko piszę ….Zdarzyło się to tylko raz.4 lata temu brata czekała bardzo poważna operacja ,na pograniczu życia i śmierci wtedy usłyszałam że chce mnie przeprosić za wszystko zło które mi uczynił – myślę że mówił o tym .I tak płynęło moje życie .Nigdy nie byłam z mamą w kinie czy teatrze, nie grała ze mna w żadne gry. Nie miała czasu musiała pracować .Nie zdążyła nigdy porozmawiać o dorastaniu i dojrzewaniu .Pierwszy okres jaki dostałam ukrywałam .Bałam się jej o tym powiedzieć .Zużyte podpaski wyrzucałam przez okno (kretynizm i a fuj…) ale sprawa się rypła wcale się nie dziwię Przyszła sąsiadka z pretensjami (też się nie dziwię) ,matka nakrzyczała na mnie i na tym temat się skończył..Raz wyjechałyśmy we dwie na wczasy i to był chyba najlepszy okres w naszych relacjach .Była tylko dla mnie .Chodziłyśmy razem na plażę , rozmawiałyśmy –było fajnie.Ale mimo tego naprawdę nie pamiętam kiedy mnie przytuliła czy powiedziała kocham cię.W 2 klasie liceum poznałam chłopaka i po 1,5 miesiąca się z nim przespałam .Dlaczego myślę że dlatego że on mówił mi to wszystko co chciałam usłyszeć .Czułam się ważna i kochana .Komuś na mnie zależało ..Ale seks nie sprawiał mi żadnej przyjemności .Wręcz przeciwnie czułam wstręt. Nasz związek trwał 3 lata. Później poznałam swojego męża .Od początku był na przegranej pozycji .An i moja mama ani brat go nieakceptowani. W wieku 21 zaszłam w ciążę .Celowo… Chciałam założyć własny dom własną rodzinę i być szcześlwą .Przerwałam studia .pobraliśmy się i tu zrobiłam chyba najgłupszą rzecz na świecie .Ponieważ nie mieliśmy gdzie mieszkać postanowiliśmy po wspólnych rodzinnych ustaleniach wprowadzić się do domu który budowała moja mama.(za pieniądze które dostała od mojej babci).Zgodziła się na to pewnie dlatego że inaczej sama nie była by wstanie tam zamieszkać ze względu na fundusze których jej po prostu zabrakło. Dostaliśmy piętro domu w stanie surowym otwartym. Wspólnie podłączyliśmy wszystkie media , równo dzieląc się kosztami, Nasz wkład wynosił wtedy tyle ile kosztowało 2 pokojowe mieszkanie w bloku .Jak tylko się przeprowadziliśmy mój mąż usłyszał że nigdy nie będzie tu zameldowany .Urodziła się nasza córka kawał cholery .Przez pierwsze 3 lata darła się po nocach i nie dawał nam spać – często chodziłam jak półprzytomna ale pomimo tego nigdy nie otrzymałam pomocy od mieszkającej niżej babci .Potrafiła tylko wpaść o 1 w nocy z awantura że dziecko płacze i groźbą że wezwie policję.Jeżeli chciałam gdzieś wyjść( na zakupy ) musiałam jej zapłacić za opiekę nad córką.Z mamą na dole mieszka również mój brat w tej chwili osoba głęboko niepełnosprawna .Po odchowaniu córy zaczęłam pracować .Wiodło nam się bardzo dobrze. Szybko dorabialiśmy się sprzętów, wyposażenia .Starałam się pomagać mamie i bratu –dawałam im drobne sumy pieniędzy .Później zaszłam w 2 ciążę. Marzyłam o tym żeby mieć większą rodzinę i wtedy zaczęły się nasze problemy finansowe . w ciągu roku straciliśmy wszystko 85 tys zł ,skradziono nam samochód , otworzyliśmy interes który po miesiącu zamknęliśmy .Wtedy zmarła moja babcia .Mama odziedziczyła spory majatek .Nigdy nie dociekałam co z nim stało, o wszystkim wie mój brat, a dla mnie to ma pozostać tajemnicą .Przecież jestem obca.Skończyłam studia mając malutkie dziecko , muszę się pochwalić że przez 3 lata byłam najlepszą studentka ,dostawałam stypendium naukowe i byłam z siebie naprawdę dumna. Po obronie pracy jedyne co usłyszałam od mamy to to że szkoda że na 4+ a nie na 5 .Wiem że to wszystko jest bardzo chaotyczne ale mam jakąś straszną potrzebę po prostu wyrzucić to z siebie Od 5 lat nie da się w naszym domu żyć .Nie mamy żadnych oszczędności i alternatywy wyprowadzk i. Mój mąż jest dla mojej mamy „śmieciem i gównem które brzydzi się nawet kopnąć” .Według niej nie zasługuje na szacunek i choćby nie wiem co robił nigdy nie będzie dobrym człowiekiem. Choć widzę jak się starał. Dla niej nigdy nie wystarczająco.Kuzyn mojej mamy znający jednocześnie mojego ojca na początku ich małżeństwa stwierdził że ojciec popadł w alkoholizm właśnie dlatego że nie mógł sprostać jej wymaganiom – nie wiem ile w tym prawdy i nigdy nie odważyłabym się jej tego powiedzieć .My systematycznie jesteśmy wyrzucani z domu w który jak wspominałam włożyliśmy niemały wkład finansowy choć prawnie nic do nas nie należy. Już nieraz usłyszałam że mamy wypie...ć – przepraszam ale cytuje. Wczoraj po kolejnej awanturze powiedziałam że w porządku jesteśmy w stanie wyprowadzić się nawet jutro pod warunkiem że nas spłaci usłyszałam że nic nie dostaniemy bo przez 13 lat nie płaciliśmy jej czynszu .Dodam że nie chodzi o rachunki za media bo te sami regulujemy. Mama ma również pretensje że za wszystkie remonty musi płacić sama – bo musi to co mój mąż potrafi sam zrobić lub naprawić –robi ale finansowo w żadnych naprawach nie partycypujemy, dlaczego? Otóż dlatego że nigdy nie wiemy kiedy znowu każe nam się wyprowadzać Po prostu sielanka ….Jak to ma się do mnie , jaka po tym wszystkim jestem.Trudna , skomplikowana , nie potrafiąca okazywać uczuć ludziom –udaje mi się to tylko w stosunku do dzie