Re:jestem u kresu sił c.d.

30.12.11, 08:47
Pór roku temu opisywałam na forum moją historię dot.problemów z córką. Zostałam przez was strasznie skrytykowana, i wiele osób mi zarzucało jaką to złą matką jestem.
Chcę powiedzieć, ze chyba jednak nie miałyście racji. Córka po powrocie od ojca uświadomiła sobie jedną rzecz:komu tak naprawdę zalezy na niej.Niedawno bardzo ciężko zachorowała, dusiła się co noc, wciąż wzywałam pogotowie aż w końcu wymusiłam pobyt w szpitalu. W szpitalu wreszcie zdiagnozowano b.ciężką chorobę zakaźną. Przez ten czas biegałam do niej 2 x dziennie, zwalniałam się z pracy, siedziałam z nią do nocy, a ojciec nawet się nie pojawił, bo bał się zarażenia. Od kiedy córka wyszła ze szpitala jeżdzimy 3 x w tygodniu na kontrole. Musiałam zrezygnować z pracy na jakiś czas, bo wszystkie 3 zachorowałyśmy i nie byłam w stanie tego ogarnąć.
Te ostatnie 3 miesiące przewartościowały poglądy i uczucia córki w stosunku do mnie i do młodszej córki.
Oczywiście, że nie obywa się bez zgrzytów, ale córka zawsze mnie przeprasza kiedy zawini. Stara się pomagać w domu, sprząta regularnie swój pokój (z własnej inicjatywy), chętnie bawi się z młodszą córką. Córka zobaczyła też w innej perspektywie mojego partnera, który rzucał wszystko kiedy trzeba było jechac z nami do szpitala, przywoził leki, zakupy, załatwiał rachunki, i przywoził ulubione przysmaki córki. Nie jest jej łatwo się pogodzić z tym, że ojciec ją zaniedbuje, ale staram się jakoś załagodzić ten jej ból, co nie jest łatwe.
Myślę, że najgorsze mamy za sobą.
    • bellagnos Re:jestem u kresu sił c.d. 30.12.11, 14:17
      Bardzo ciesze się, że wam się zaczyna układać, niejednokrotnie cierpienie jest drogą do otworzenia oczu na to co ważne, Szczęśliwego Nowego roku.
    • easyblue Re:jestem u kresu sił c.d. 30.12.11, 14:20
      Ogromnie się cieszę, że Ci się udało:) I mocno, mocno trzymam kciuki, by było tylko lepiej:)
      • maman3 Re:jestem u kresu sił c.d. 30.12.11, 17:42
        Nie ma tego złego... :) . Oby było jeszcze lepiej, cieszę się, że się poprawiło :)
    • kasiag1973 Re:jestem u kresu sił c.d. 30.12.11, 18:15
      W końcu przejrzała na oczy i przekonała się jakim egoistą jest jej ojciec.
      Powodzenia dziewczyny.
    • znowuniedziela Re:jestem u kresu sił c.d. 30.12.11, 22:30
      Pamiętam twój post wówczas. Gratuluje i pozdrów córkę-oby oczy były jej zawsze otwarte na Ciebie i najważniejsze-serce :)
      • e.logan Re:jestem u kresu sił c.d. 31.12.11, 00:30
        hm..
        No i jak sie czujesz?Jestes bohaterka w swoim domu?? Chyba o to chodzilo by swiatu i sobie udowodnic ze jest sie bez skazy a winna byla a zla corka buntowana przez ojca..I w koncu jest Ok bo stanelo na twoim.Prawda?

        Tak czy siak zycze powodzenia.
        • karolina33331 Re:Do logan 01.01.12, 11:56
          tak czy siak opinii takich osób jak Ty w ogóle nie biorę pod uwagę.
          • verdana Re:Do logan 02.01.12, 14:08
            Szkoda. Bo cieszysz się z tego, ze córka przekonała się, jakiego ma zlego ojca i dobrą matkę. Nie współczujesz córce, ze zawiodla się na ojcu, tylko cieszysz, ze może liczyć tyklko na Ciebie. Obawiam się, ze po krótkim okresie spokoju wszystko powróci do normy - bo Ty takze bardziej zainteresowana jesteś soba, a nie córką. Choroba, zlekcewazenie przez ojca - to wszystko u przecietnej matki wywołuje współczucie dla córki, a nie radość, ze nareszcie jest jej tak xle, ze musi byc grzeczna dla mamy...
            • morekac Re:Do logan 02.01.12, 14:58
              W sumie nieważne, co czuje córka. Najważniejsze, że zawsze przeprasza, kiedy zawini - zdaniem mamy. Czyli prawdopodobnie za często. I tak nagle anielska się zrobiła, i grzeczniutka. Zaniepokoiłabym się, gdyby mi tak dziecię nastoletnie nagle i zupełnie zmieniło się o 180 stopni. Jesteś pewna, że nie została podmieniona w szpitalu?
              Ciężki przypadek, jak na 14-latkę.
    • karolina33331 Re:Do Morekac i Verdana 02.01.12, 17:43
      Nigdzie nie napisałam, że cieszę się i skakam z radości, że ojciec córkę zawiódł. Co więcej mówię jej często, ze ojciec ją kocha tylko nie umie tego okazac. Nigdzie nie napisałam tez ze nie interesuje mnie to co czuje córka. Jedno jest pewne, że aby nasze relacje były coraz lepsze musimy unikać pseudorad takich negatywnych osób jak wy.
      • verdana Re:Do Morekac i Verdana 02.01.12, 18:21
        Ale bardzo się cieszysz, ze z powodu ciężkich przezyć okazało się, ze córka moze liczyć już tylko na Ciebie. Jesli córka pod wplywem bardzo negatuywnego doświadczenia z ojcem i choroba zrobila się nagle miła i sympatyczna i w kółko przeprasza i zapenia o uczuciach to nie dlatego,z ę coś się naprawiło, tylko dlatego, ze straciła poczucie bezpieczeństwa.
        To bardzo niepokojący objaw - zbuntowane dziecko nagle przemieniające się w aniolka , to często wstęp do naprawde powaznych klopotów - już być moze nie dla matki, ale dla samego dziecka. szczególnie, gdy matka unika wszelkich rad i uwag, ktore nie chwala jej postawy, bo wie, ze ona jest doskonała, atylko córka byla zła.
        Często takie relacje z matką potem sa coraz lepsze, aż do dnia, kiedy cóka podejmuje próbe samobójczą. Serio.
        • karolina33331 Re:Do Morekac i Verdana 02.01.12, 22:12
          nigdzie nie napisałam, że córka stała się aniołkiem. Po prostu zmieniła swoje postepowanie w stosunku do mnie i do siostry. Mówi tez co ją boli i przeprasza jeśli mnie rani. Jakie masz wykształcenie, żeby stawiać takie diagnozy? Moja córka jest świeżo po badaniu psychologicznym i jakos nikt mi nie zasugerował tego o czym ty piszesz. Zajmij się lepiej swoimi problemami, bo sądzę, ze masz i to spore.
          • morekac Re:Do Morekac i Verdana 03.01.12, 10:13
            Naprawdę bardzo bym się martwiła, jakby mi tak rogate dziecię nagle spokorniało. I niestety, z reguły jest tak, że najbardziej 'tępi się' tych najbliższych domowników - bo dziecko jest pewne, że mama nie zawiedzie i że będzie. Być może zaczęła wyrastać. A być może obrała strategię na przetrwanie najbliższych 3 lat (a potem chodu ;-) ). A może po prostu po całej chorobie ma za mało siły na stawianie się, bunt i walkę.
        • 71tosia Re:Do Morekac i Verdana 03.01.12, 00:44
          samobojstwo? bo mam ma troche lepszy kontakt z mama niz miala .... na to bym nie wpadla. Chyba troche przesadzilas.
          Moze choroba sprawila ze wydoroslala i zaczyna widziec takze szarosci a nie tylko czarno bialy obraz rzeczywistosci. Nie wiem ile corka ma lat ale moze zaczela po prostu wyrastac juz z tego najwiekszego okresu buntu.
    • mojazima Re:jestem u kresu sił c.d. 03.01.12, 00:52
      Nie ma tego złego coby na dobre nie wyszło. Przyjaciół poznaje się w biedzie. Choroba jej sprawiła że Twa córka zrozumiała na kogo może liczyć. Życzę Wam szczęścia rodzinnego.
    • karolina33331 Re:jestem u kresu sił c.d. 03.01.12, 06:43
      Moja zima i Ktosia-dziekuję za odrobinę zrozumienia. Moja córka niedługo skonczy 15 lat. Zmieniła się i to bardzo, bo zrozumiała, że obwinianie mnie za to iz ojciec ma nową rodzinę i nową córkę, nie zmieni jej sytuacji. Duzo z nią rozmawiam o tym co ją boli najbardziej, czyli o ojcu, i córka sama mi powiedziała, ze musi się pogodzić z tym iż ojciec nigdy nie wróci.
      Sielankowo nie jest, ale jesli potrafimy się dogadac, szczerze ze sobą rozmawiamy to już jest dla mnie bardzo dużo. A te Święta mimo powaznej choroby całej naszej trójki (antybiotyki,inhalacje, sterydy, dusznosci z bezdechami) były dla nas bardzo ciepłym okresem pełnym rozmów i radości.
      • beta-beta Re:jestem u kresu sił c.d. 03.01.12, 16:10
        Zbuntowana nastolatka zaczyna poważniej myśleć i dojrzalej się zachowywać i to jest znak, że popełni samobójstwo??? Ludzie, porąbało was??? Jak się buntuje to źle, jak się nie buntuje to jeszcze gorzej???? A nie można po prostu przyjąć, że dziewczyna co nieco zrozumiała, przemyślała? Że jest lepiej? Ale jak zwykle na forum pełno psychologów... Autorko, życzę powodzenia Tobie i Twojej rodzinie, trzymajcie się :)
        • morekac Re:jestem u kresu sił c.d. 03.01.12, 17:23
          Okoliczności owego spokornienia mogą budzić niepokój. To, że 15-latki są pyskate i zbuntowane - to norma. Bunt jest niemal fizjologiczny w tym wieku. I jest potrzebny.
          To, że doznała zawodu w stosunku do ojca, że czują się przez niego porzucona, że dosyć ciężko i przykro chorowała - to jest sporo dla dziewczyny w wieku nastoletnim.
          Zauważ, że dziewczyna w ciągu kilku miesięcy z pyskatej i z lekka rozwydrzonej pannicy staje się dziewczątkiem, które:
          - zawsze przeprasza matkę, kiedy zawini (nie wtedy, kiedy uzna, że przeholowała, tylko zawsze, kiedy zawini zdaniem mamy - trochę to dziwne)
          - przestała robić dzikie awantury
          - pomaga w domu (tak sama z siebie? bez wprowadzenia żadnych twardych wymagań ze strony mamy?)
          - regularnie sprząta swój pokój z własnej inicjatywy (j.w.)
          - nagle i bez bólu zaakceptowała partnera
          - chętnie się bawi z młodszą siostrą - wcześniej tępiąc ową młodszą siostrę w sposób straszny.
          Trochę za dużo tego dobrego i za nagle. Chyba że mama z lekka rozhisteryzowanej i poświętliwej niewiasty stała się nagle nieco bardziej wymagająca, mniej podatna na szantaże, histerie i wrzaski oraz przestała się zachowywać jak gimnazjalistka.
    • nabakier Re:jestem u kresu sił c.d. 03.01.12, 16:59
      Straszne jest to, że rodzice traktują dzieci jako kartę przetargową we własnych relacjach. Ty budujesz swój obraz na tle obrazu niewydolnego ojca. Cieszy Cię jego przegrana, nie martwi Cię przegrana córki, która "straciła ojca". Niesamowite.
      Potrzebujesz pomocy psychologicznej, bo nie zamknęłaś swego dawnego związku, i niszczysz tym życie swoje i córki. Nie da się żyć cudzą przegraną, zrozum to.
      Szukaj psychologa dla siebie i to szybko.
      • verdana Re:jestem u kresu sił c.d. 03.01.12, 19:42
        Otóż to. Matka, której nie amrtwi to, ze porzucona przez ojca córka żebrze o jej miłość i traktuje to jako poprawę, a nie strach , naprawde potrzebuje psychologa. Bo mam wrazenie, ze matka nie tyle kocha córke, co święty spokój.
        • karolina33331 Do Morecac I Verdana 04.01.12, 09:17
          Korzystam z terapii tyle, że u specjalisty a nie u domorosłych psychologów bez kwalifikacji jak wy.Proponuję, zebyscie zajęły się sobą bo jak mniemam żle z wami dlatego wyzywacie się na innych/
          • roza06 Re: Do Morecac I Verdana 04.01.12, 11:39
            Oczywiście psycholog tylko taki, który będzie ci przytakiwał. Zgadzam się z Verdaną (powinnaś poczytaj sobie jej posty) Jesteś strasznie samolubna. ja też mam córką w tym wieku i gdyby nagle zmieniła się tak jak twoja to wtedy zaczęłabym się martwić. Twoje dziecko boi się kolejnego odrzucenia a ty się z tego cieszysz. Smutne to.
    • karolina33331 Re:jestem u kresu sił c.d. 04.01.12, 19:27
      domorosłe terapeutki bez dyplomu proszę o spozytkowanie zbędnej energii na czyms pożytecznym.
      • yoma Re:jestem u kresu sił c.d. 04.01.12, 20:25
        Wybacz, ale wobec tego po co piszesz?
        • karolina33331 Re:jestem u kresu sił c.d. 04.01.12, 20:40
          już tu pisac nie będę możesz być spokojna.
          • yoma Re:jestem u kresu sił c.d. 04.01.12, 20:48
            Nie zakłóciłaś mojego spokoju.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja