mantis_after_dinner
03.01.12, 14:22
Czy ograniczyć kontakty z dziadkami?
Syn ma prawie 11 lat. Mieszkamy za granicą. Dziadków widuje 2-3 razy do roku, czyli rzadko, ale za to są to odwiedziny intensywniejsze czasowo np. tygodniowy pobyt w trakcie wakacji czy tez kilkudniowy w trakcie Świąt.
Od jakiegoś czasu zauważyłam (chyba) nieświadomą potrzebę rywalizacji dziadka (mojego ojca) i udowodnienia, iż on jest lepszym dziadkiem niż my rodzicami. Hmmm ... wszystko byłoby dobrze, gdyby nie metody, których w tym celu używa, czyli:
- podkopywanie naszej pozycji w oczach dziecka
- wyśmiewanie naszych metod wychowawczych
a wszystko to w bezpośredniej rozmowie z synem (bynajmniej nie z nami) – w ten sposób syn jest ukierunkowywany w stronę myślenia, ze rodzice robią coś źle albo go wręcz krzywdzą.
Juz kilkakrotnie przekonałam się tez, ze dziadkowie wykorzystują syna do rozgrywek między sobą, odnosząc się do niego jak do równorzędnego wiekowo partnera, a nie jak do dziecka oraz używają w rozmowach z nim narzędzi, przed którymi 8-10 letnie dziecko nie potrafi się bronić tzn. szantażu emocjonalnego lub ironii albo wywołując w nim poczucie winy.
Dotychczasowe konflikty udawało nam się łagodzić w imię utrzymania i tak juz nieczęstych kontaktów syna z dziadkami, chociaż z moich obserwacji wynika, ze źródłem tych konfliktów zwykle byli dziadkowie a nie syn (a raczej: to oni doprowadzali do eskalacji). Dodam, ze syn nie jeździ do nich z przymusu. Raczej lubi ich odwiedzić od czasu do czasu, chociaż jak ma wybór – zdecydowanie wybiera drugich dziadków.
Punkt przegięcia nastąpił w trakcie ostatnich odwiedzin z okazji Bożego Narodzenia. Po nocy spędzonej u dziadków odebraliśmy syna – niestety był w nieco markotnym nastroju. Podpytałam się delikatnie, co się stało. Dowiedziałam się, ze „dziadek mi mówi, ze rodzice to mnie chyba nie kochają”. Zapytałam: „A ty mu wierzysz?” „Nie – ale czemu on mi to mówi?”
Nie drążyłam tematu dłużej: po pierwsze, aby nie rozdmuchiwać sytuacji i aby nie utknęło to w głowie syna; po drugie – nie interweniowałam i nie rozmawiałam z rodzicami, bo w podobnej sytuacji dwa lata temu synowi później oberwało się od dziadków za ‘kablowanie’.
Dlaczego dziadek to robi? Moi rodzice należą do typu toksycznych (chociaż każde w swoim rodzaju). Ojciec ma prawdopodobnie (słuszne zresztą) poczucie ze cos schrzanił w moim procesie wychowawczym i w ten pokraczny sposób stara się ‘odkupić winy’ w stosunku do wnuka (nie poprawiając własnych błędów, a raczej wytykając nasze).
Pytanie jest, co robić?
a) rozmowa – prawdopodobnie nic nie da. Typ toksyczny, który nie przyjmuje słów krytyki. Zwrócenie uwagi albo krytyka ich zachowania kończy się wyciąganiem z ich strony argumentów typu ‘a pamiętasz, co ty nam zrobiłaś x lat temu’ (byle tylko wykazać, ze to ja jestem ta zła).
b) ograniczenie kontaktów w sposób dla nich niezauważalny (np. poprzez zorganizowanie czasu wolnego w ten sposób, ze syn nie spędza juz wakacji w Polsce) – jest to jedyne rozsądne rozwiązanie, które przychodzi mi do głowy. Niby dużo tych kontaktów nie ma – jednak jakoś nieszczególnie się czuję fundując synowi z okazji wakacji tydzień bojów z dziadkami zamiast przyjemności (nawet, jeśli okazje do widywania się są rzadkie). Jednak prędzej czy później padnie z ich strony pytanie ‘a dlaczego?’ I co wtedy? Odpowiedzi wymijające?
W sumie pewnie ma to małe znaczenie, ponieważ syn juz niedługo będzie nastolatkiem i zacznie być bardziej zainteresowany spędzaniem czasu w grupie rówieśniczej niż z dziadkami, wiec problem w jego przypadku sam się rozwiąże. Tyle ze jest jeszcze rodzeństwo, które na razie jest zbyt małe na samodzielne wysyłanie na wakacje, a w przypadku, którego (różnica wieku 10 lat) tez trzeba będzie obrać jakąś strategię kontaktów z dziadkami.