Małżeństwo z rozsądku

31.01.12, 14:37
Potrzebuję porady. Internet daje względną anonimowość, a kuzynka poleciła mi właśnie forum.gazeta.pl, bo twierdziła, że tu jest sporo osób, które mogą pomóc albo podpowiedzieć, co robić.

Mam 41 lat i troje dzieci, dziewczynki. Moja żona nie żyje dopiero od niecałych trzech lat. Jednak wychowywanie dzieci jest bardzo trudne. Domowi brakuje kobiecej ręki i da się to wyczuć. Mamy na razie tylko dwie sypialnie: jeden dla starszych dziewczynek, jeden dla mnie i dla najmłodszej. Ale w planach mamy przeprowadzkę do małego domku. Ziemię podarowała nam poruszona naszą sytuacją bezdzietna ciocia, która tylko w ten sposób może nam pomóc. Ona podpowiedziała mi pomysł, jak zapewnić dzieciom właściwą opiekę, a mnie - towarzyszkę życia. Zasugerowała, że powinienem dać ogłoszenie matrymonialne, że szukam takiej osoby jak ja, która może też ma dzieci i jest samotna. Jej ojciec (a brat mojego ojca) właśnie tak zrobił, gdy został wdowcem i zyskał naprawdę wspaniałą żonę. Nawet mój ksiądz proboszcz mnie namawia. On mówi póki jesteś młody, to szukaj, bo potem już Jagódka się nie przyzwyczai tak łatwo. Śmiałbym się z tego, ale ostatnio oglądałem z córkami "Sleepness in Seattle" i starsza mi powiedziała, niby żartem, że może też powinna zadzwonić do radia po macochę. Nawet gdy półżartem powiedziałem, że dostanie wtedy mniejszą część spadku, ona powiedziała, że jest gotowa na mniej pieniędzy, jeśli w zamian za to przestanę snuć się po domu w starym dresie i marudzić.

Krótko mówiąc, cały świat próbuje mnie wyswatać. Czuję się jak dureń, bo przecież nie tak dawno żona jeszcze żyła, razem ze mną wybierała nowe mieszkanie (na które po jej śmierci nie mogliśmy sobie pozwolić i przepadło), wychowywała dzieci, dbała o dom. Teraz dzieci są nieupilnowane, a chyba nie muszę mówić, że zarówno przedszkolaki, jak i nastolatki szczególnie potrzebują mamy, żeby prowadziła je przez życie.Nie umiem po prostu zignorować tej potrzeby, a sam mamą przecież nie zostanę - choćby dlatego, że muszę całymi dniami pracować na moje królewny.

Co tu robić? Dzwonić do tego nocnego radia, dawać anonse? Bo nie sądzę, bym przypadkiem spotkał jakąś panią chętną do zamążpójścia za podstarzałego, zapracowanego wdowca z trójką dzieci i zarośniętym brudem małym mieszkaniem.
    • lady-z-gaga Re: Małżeństwo z rozsądku 31.01.12, 14:50
      Nigdzie nie dzwoń, ciocia i wujek do spółki z proboszczem znajdą Ci oblubienicę. Ty tylko cierpliwie czekaj, co najwyżej kup nowy dres, tak na wszelki wypadek.
      • taarby Re: Małżeństwo z rozsądku 31.01.12, 15:07
        Dres zażyczyłem sobie na urodziny, uff, jeden punkt wykonany.
        • joanna35 Re: Małżeństwo z rozsądku 31.01.12, 15:12
          :-) Może dla większości kobiet facet z trójką dzieci, starym dresem i zapuszczonym mieszkaniem nie jest wielką atrakcją, ale poczucie humoru na własny temat - rzecz bezcenna:-)
    • skwargosia Re: Małżeństwo z rozsądku 31.01.12, 15:00
      o ludzie...........
      • anula36 Re: Małżeństwo z rozsądku 31.01.12, 15:31
        A dlaczego koniecznie z rozsadku?

        Mozna sie po prostu zakochac, takze we wdowcu, z wzajemnoscia i zaplanowac wspolna przyszlosc. Mnie to akurat spotkalo. Dzieciom jest potrzebna p/o matki, ale mysle ze na zdrowie bym im wyszlo gdyby to byla osoba, ktore cieple uczucia ma tez dla ich ojca.
        Do samego sprzatania, wychowywania dzieci itp, bez zadnych glebszych emocji to lepiej pomoc domowa zatrudnic,niz sie od razu zenic.
        • triss_merigold6 Re: Małżeństwo z rozsądku 31.01.12, 15:34
          Twój ma jedno dziecię i to przedszkolne, a nie troje, w tym nastolatki.
          • anula36 Re: Małżeństwo z rozsądku 31.01.12, 15:38
            no i?
            • triss_merigold6 Re: Małżeństwo z rozsądku 31.01.12, 15:54
              Skala problemu większa?
              • anula36 Re: Małżeństwo z rozsądku 31.01.12, 16:00
                jesli zakladasz ze to problem to tak,ale z takim mysleniem to sie w takim zwiazku nie zajedzie.
        • taarby Re: Małżeństwo z rozsądku 31.01.12, 15:44
          Dziecko ma opiekunkę i to już bardzo nadwyręża nasz budżet, a jak pisałem zbieramy na domek, żeby dziewczyny miały osobne pokoje. Bo coś czuję, że ojciec śpiący z trzyletnią dziewczynką jest automatycznie podejrzewany o różne paskudztwa.

          Problem w tym, że nie bardzo mam gdzie tę kobietę spotkać. W pracy siedzę całymi dniami i w większości towarzyszą mi mężczyźni. Jako opiekunkę to mogę sobie wyobrazić faceta, ale na towarzysza życia nie, nie jestem aż tak postępowy. Poza tym chodzę tylko na plac zabaw, na zakupy i do kościoła. Z tego wszystkiego to chyba tylko plac zabaw się nadaje do spotykania ludzi, ale tam dla odmiany ciężko znaleźć osobę niezamężną. I koło się zamyka.

          Gdybym dał anons, to sprawa byłaby jasna: spotykamy się w takim-a-takim celu, pobieramy się, żyjemy długo i szczęśliwie. Jak się zgodzi na ten układ, to się zaczniemy spotykać, zobaczymy, czy lubią się ona i dziewczynki i czy my lubimy się nawzajem i tyle.

          Powinienem pewnie przytoczyć zamiast opinii proboszcza opinię mojej teściowej, która jest jedyną osobą, która jest przeciw i która mówi, że próbuję dziecku dwuletniemu zrobić pranie mózgu i wymazać matkę na rzecz jakiejś obcej baby. Dzwoni do mnie co drugi dzień i wypytuję, czy już posłuchałem swojej starej, wścibskiej ciotki czy jeszcze zachowuję zdrowy rozsądek.
          • aaaniula Re: Małżeństwo z rozsądku 31.01.12, 15:54
            Sposóbów na znalezienie kandydatki jest sporo, internet wcale nie jest najgorszy. Tylko pytanie czy Ty już jesteś gotów na nową żonę? Chyba jeszcze mocno tęsknisz za pierwszą. Zresztą nie musisz tak zaraz zakładać, że kobieta którą masz poznać ma zostać Twoją żoną i macochą dla dziewczynek. Możesz się mocno zawieść. Może najpierw lepiej szukać przyjaciółki? Pozwolić sobie samemu na odrobinę zauroczenia? Owszem nie ukrywaj że jesteś wdowcem z tróją dziewczynek, ale obawiam się, że jeśli wprost rzucisz ogłoszenie mówiące o tym że szukasz żony i matki dla dzieci to mogą się zgłosić desperatki, które niekoniecznie będą chciały dać Ci szczęście, a jedynie pozyskać rodzinę, której same nigdy nie potrafiły założyć.
            Głowa do góry, trochę wiary i wszystko się poukłada.
            • anula36 Re: Małżeństwo z rozsądku 31.01.12, 16:01
              desperatki, które niekoniecznie będą chciały dać Ci szczęście, a jedynie pozyskać rodzinę, której same nigdy nie potrafiły założyć.

              Patrzac przez pryzmat wlasnych doswiadczen, mysle ze desperatki szybko odpadna, tylko szkoda dzieciom fundowac taki plodozmian.
              • taarby Re: Małżeństwo z rozsądku 31.01.12, 16:21
                No i nie bardzo sobie wyobrażam parady przyszłych mamuś po moim małym mieszkaniu i przedstawianie: ciocia Bożenka, jutro ciocia Ula, pojutrze ciocia Krysia... moje córki by mnie śmiechem zabiły.
                Sprawa jest trudna, a ja jestem w tym mocno zagubiony. Na przykład jak myślę o tym, że moja córka ma już czternaście lat i lata moment trzeba będzie ją wtajemniczyć w kobiece sprawy, to mi się robi niedobrze. A nie mam żadnej przyjaciółki, która by to przejęła. Jedna koleźanka żony pomagała mi tuż po jej śmierci, bo przecież zostałem sam z noworodkiem, ale wyjechała do Anglii ze swoją rodziną i nie mam z nią wielkiego kontaktu.

                Krótko mówiąc, potrzebuję mamy dla dzieci, a kompletnie nie mam pojęcia, czyjej rady słuchać. Was jest więcej, no i patrzycie na sprawę z boku, na razie się przyzwyczajam do różnych możliwości.

                Dobrze uciekam do mojej córki, bo mam wolne na opiekę nad nią (rozchorowało mi się dziecko na grypę) i obiecałem, że będę te całe trzy dni dla niej, nadrobię trochę zaległości, a tu siedzę w internecie. Zajrzę wieczorem bo jestem bardzo ciekaw, jak wy to widzicie.

                Chociaż z drugiej strony biję się w piersi, gdybym był wolny i chciałbym się żenić to pewnie patrzyłbym raczej na panny niż wdowy z trójką dzieci. Zdaję sobie sprawę, że nie jestem towarem pierwszej jakości na rynku matrymonialnym.
                • baszi Re: Małżeństwo z rozsądku 31.01.12, 16:39
                  mezczyzni troche inaczej na to patrza, dla 40 latka nawet dzieciatego zaden wielki problem znalezc 20latke, szczegolnie jak ma kase, ale ty nie szukasz panienki na pokaz wiec raczej bedzie to kobieta w podobnym wieku a ta juz czesto ma dzieci, albo zdaje sobie sprawe ze szukajac partnera na zycie nie bedzie szukac wsrod 20 latkow a starsi panowie juz reguly tez sa z jakas przeszloscia.
                  co do wtajemniczania corki, jednak to juz jest dosyc pozno wiec radzilabym ci sie przelamac i z nia o tym porozmawiac, nawet jak szybko kogos poznasz to zanim sam zaufasz i zanim zaufa dziecko minie zbyt duzo czasu. a moze jednka w rodzinie jakas mlodsza ciocia, starsza kuzynka, jak nie m akup odpowiednia lekture polz na biurku a za pare dni sam podejmij temat.
                  • anula36 Re: Małżeństwo z rozsądku 31.01.12, 16:47
                    Albo wujek google juz odpowiedzial na wszystkie pytania:)
                    Zwlaszcza kiedy sie zerknie na te dane:

                    W Polsce przed 15. rokiem życia inicjację seksualną przeżyło 3% dziewcząt i 10% chłopców. Pośród 15- i 16-latków inicjację seksualną ma za sobą 19% osób. W grupie 17-19-latków inicjację seksualną przeżyło 51% badanych.[1]

                    Średni wiek pierwszych kontaktów seksualnych według ankiety telefonicznej z 2011 roku wynosi 18,7 lat lat dla kobiet i 18,1 lat dla mężczyzn[2].
                    • baszi Re: Małżeństwo z rozsądku 31.01.12, 16:53
                      google i kolezanki mogly powiedziec ale rodzic zrobi to z uczuciem i no o uczuciach powinien porozmawiac, same suche fakty to jednak za malo tym bardziej ze wiadomo na co mlodzi ludzie a szczegolnie dziewczynki sa narazone
                      • anula36 Re: Małżeństwo z rozsądku 31.01.12, 17:01
                        ale co z tego ze rodzic rozmawia o uczuciach, jesli jednoczesnie szuka zony z rozsadku?
                        • baszi Re: Małżeństwo z rozsądku 31.01.12, 17:10
                          mysle ze mimo wszystko jedno nie wyklucza drugiego ,tez byl mlody i jednak mlodosc mysli i robi inaczej czesto kierujac sie jedynie uczuciem i emocjami a dojrzaly czlowiek podejmuje inne decyzje czesto juz kierowany glownie rozsadkiem, poza tym autor watku jednak jeszcze nie szuka a dopiero zastanawia sie jak sie wziac za sprawe. poza tym pisalam ze rozmowa o uczuciach ale i zagrozeniach, o tych owszem mozna poczytac ale mlodziez szuka raczej innych informacji i od tego jest rodzic aby poruszyc kazdy temat a szczegolnie ten omijany
                        • taarby Re: Małżeństwo z rozsądku 31.01.12, 17:34
                          I do tego jest olewający potrzeby kontaktu - właśnie zostawiłem córkę z pilotem od telewizora i tak się skończyło nadrabianie brakującego czasu. Chociaż dla dwunastolatka granie z tatą w gry planszowe nie jest tak fajne, jak mogłoby się tatusiowi wydawać.

                          Co do rozmów - trzeba organizować osobną rozmowę o uczuciach między ludźmi, współżyciu, poszanowaniu intymności drugiego człowieka i poszanowaniu człowieka tak ogólnie? Myślałem, że sprytnie przemycane przy okazji jakiegoś filmu czy podróży samochodem informacje są lepszą formą, którą staram się stosować. Chyba bym się spalił ze wstydu, gdybym miał wyznawać mojej przecież jeszcze małej córeczce własne przeżycia w tym zakresie.

                          Myślałem raczej o kwestiach technicznych, ja wiem? Moja córka jeszcze nie miesiączkuje, bo sama mi powiedziała przed świętami, a ja spaliłem buraka, wymamrotałem coś w rodzaju: yyyy, masz jeszcze trochę czasu, w ogóle może cię zabiorę do lekarza, jakby to się przeciągało, tego... - i uciekłem. Nawet nie wiedziałam, że to już ten czas. Pod tym względem jestem beznadziejny. Nie znam się na podpaskach i tych drugich. Nie mam pojęcia, z czym wiąże się dojrzewanie dziewcząt, to znaczy chodziłem na biologię, ale na przykład po wygooglowaniu sobie odpowiednich słów od razu robię się skrępowany i wstyd powiedzieć, trochę mnie to brzydzi.

                          Jestem z rodziny dość konserwatywnej i u nas się nie rozmawiało na ten temat. Czuję, że zawalam, nie tylko w tej kwestii. Jedyny posiłek, który jem z dziećmi, to kolacja, a opiekunka jest u nas dziesięć-dwanaście godzin dziennie. To nie jest zdrowy układ. Wychodzę z domu zanim dzieci się budzą, jak wracam, to najmłodsza już jest śpiąca. Potrzeba tego drugiego rodzica... Przecież ja nie mogę wiedzieć, gdzie są moje córki, gdy ja pracuję i co robią. Co prawda nie przypuszczam, żeby moja córka była w tej części czternastolatków, którzy już współżyją, jest trochę jak jej matka, bardzo religijna, chodzi na oazę i może to trochę sprawia, że odsunąłem od siebie tę myśl, ale czy można być pewnym? Teraz mam masę wątpliwości. Nie radzę sobie. Nie wiem, jak to robią samotne matki. Może kobiety mają to wrodzone jakoś, że sobie lepiej radzą z równowagą zarabianie-dbanie o dom-odpoczynek-dzieci? Ja mam najczęściej ochotę walnąć się przed telewizorem i tak zostać do następnego ranka. A nie mogę, bo trzeba wyprasować, ugotować coś na następny dzień, trochę posprzątać... Zmywarkę i pranie dziewczyny nastawiają same (jak im się zachce), ale już prośba o starcie kurzy i odkurzenie podłóg powoduje, że odzywa się u królewien ból głowy, ogólne zmęczenie, rwanie w kolanie i łamanie w krzyżu. I że w innych domach nie trzeba, bo robią rodzice.

                          Tak, przyznaję, nie radzę sobie sam, denerwuje mnie, że cały wieczór dziewczęta mi szczebioczą nad głową i z niepokojem myślę o feriach, bo jedziemy do brata w góry - pociągiem - i cały czas mam wrażenie, że albo pogubię dzieci, albo któreś sobie połamie nogi na nartach, albo starsze się pokłócą i cały wyjazd będą się na siebie boczyć...

                          Chyba przechodzę porządny kryzys, skoro wylewam swoje żale na forach internetowych, ale co do kogo zadzwonię, to dostaję sprzeczne rady. Przoduje w tym moja teściowa, która dzwoni cztery razy w tygodniu i raz mnie poinformowała, że sam sobie zasłużyłem, bo trzeba było nie robić żonie trzeciego dziecka, to by nie umarła.

                          I bądź tu mądry, człowieku.
                          • baszi Re: Małżeństwo z rozsądku 31.01.12, 17:51
                            owszem w formie sprytnie przemyconej, przy okazji codziennych sytuacji, przy okazji tego jak postepujesz ty ojciec, z ktorego dzieci beda braly przyklad, czasem z progarmow czy filmow jak najbardziej, ale czasem potrzeba rozmowy konkretnej, skoro corka powiedziala ci ze nie ma okresu znaczy chce o tym porozmawiac, moze zabierz ja na zakupy w weekend, zagadaj ze mozecie kupic kilka rzeczy na wypadek gdyby ten okres dostala bo to raczej ten czas - na poczatek wystarcza po paczce podpaski i wkladki higieniczne niech sobie czekaja w szafce, moze zapytaj czy nie chcialaby isc do ginekologa ktory odpowiedzialby na jej pytania - tu dobrze gdybys sam mogl wczesniej umowic sie z tym lekarzem po co przyjdzie corka, o ile sprawy czysto techniczne mozesz w ostatecznosci zostawic ksiazce i obrazkom o tyle kwestie ewentualnego zabezpieczenia i tego ze nie nalezy sie zgadzac na sex kiedy nie jest sie na to gotowym to nalezy mowic wpros. a moze moglbys poprosic o pomoc opiekunke skoro ona tyle godzin u was spedza.

                            co do madrych uwag tesciowej jednym uchem wpuszczaj drugim wypuszczaj, zacznij tez ufac kobiety maja swoja intuocje moze masz po prostu odczucia, przeczucia czy tak ci podpowiada rozsadek, jak popelnisz blad zawsze mozesz go naprawic
                          • default Re: Małżeństwo z rozsądku 01.02.12, 08:52
                            taarby napisał:
                            > Wychodzę z domu zanim dzieci się budzą, jak wracam, to najmł
                            > odsza już jest śpiąca. Potrzeba tego drugiego rodzica...

                            Do czego ? Do siedzenia cały dzień z obcymi dziećmi ? Czy do zarabiania na te dzieci i Ciebie żebyś Ty mógł z nimi spędzać wiecej czasu ?
                            Moim zdaniem Ty nie szukasz żony, tylko gosposi i niańki.
                            Martwisz się, że z powodu pracy zaniedbujesz dzieci, ale poznanie i "urobienie" jakiejś pani w celu poślubienia jej, zabierze Ci jeszcze dodatkowo czas... Bo przecież chyba nie wyobrażasz sobie, że zaprosisz panią do domu, pokażesz dzieci i zakres obowiązków, a następnie poprosisz o rękę - i z głowy. Wziąć ślub to trochę więcej zachodu niż zaangażować gosposię. Poza tym - większe ryzyko: niedobrą gosposię po prostu zwalniasz, a z żoną już gorzej.
                            Podejrzewam, że gdyby udało Ci się za te same pieniądze zatrudnić gosposię, która zgodziłaby się włączyć do zakresu swoich obowiązków seks z Tobą - to byłbyś całkowicie usatysfakcjonowany :)
                            • mozambique Re: Małżeństwo z rozsądku 01.02.12, 10:53
                              zgadzam sie - autor potzrebuje po prostu całodobwej nanio-gosposi z zamieszkaniem opd jendym dachem , dyspozycyjnej 24 dobe, włącznei z usługami seksualnymi

                              tylko nie zdaje sobei sparwy ze takie uslugi kosztuja i to słono ,ubezpieczeni zdorowtne i emerytalne tez by sie przydało nie ?

                              czy stac go na to ?
                              zdaje sie ze chciałby aby taka pani jeszce za włąsne pieniądze utrzymywała owe 3 księżniczki i podpaski kupowała

                              ps.
                              w/s podpasek i tamponów najstarszą ksiezniczkę uswiadomic mogłaby owa mocno zainteresowana teściowa
                              • baszi Re: Małżeństwo z rozsądku 01.02.12, 12:43
                                tak tak..... a jakby napisl ze szuka baby bo potrzebuje kobiety i nie umie zyc sam to by sie grad posypal co z niego za ojciec ze zamiast szukac kobiety dla siebie i matki dla dzieci to o wlasnego ptaka tylko dba ....
                                aj jak ktos chce to sie zawsze czepi bez sensu zamiast udzielic rzeczowej wartosciowej odpowiedzi
                          • fruzia01 Re: Małżeństwo z rozsądku 02.02.12, 11:47
                            taarby napisał:

                            > Chyba przechodzę porządny kryzys, skoro wylewam swoje żale na forach internetow
                            > ych, ale co do kogo zadzwonię, to dostaję sprzeczne rady. Przoduje w tym moja t
                            > eściowa, która dzwoni cztery razy w tygodniu i raz mnie poinformowała, że sam s
                            > obie zasłużyłem, bo trzeba było nie robić żonie trzeciego dziecka, to by nie um
                            > arła.

                            tekst teściowej karygodny!!!! jak ty po czymś takim jesteś w stanie utrzymywać z nią kontakt?
                          • attiya Re: Małżeństwo z rozsądku 07.02.12, 11:45
                            a bierzesz po uwagę że pani którą poznasz też będzie pracować, będzie wracać do domu później, będzie może miała własne dziecko, będzie chciała odpocząć i raczej nie zrezygnuje z pracy, coby za free siedzieć z twoimi dziećmi i nie mieć własnej kasy
                          • kropeczka455 Re: Małżeństwo z rozsądku 10.02.12, 00:28
                            Gdyby ten watek napisała wdowa wszyskie forumowiczki wspierałyby ja w poszukiwaniu partnera aby dzieci miały pełna rodzine. Wiec nie przemuj sie negatywnymi wypowiedziami. Masz prawo do ulozenia sobie zycia a dzieci do dorastania u boku obiety ktora bedzie dla nich może nie matka ale przyjaciółką.
                            Znam malżeństwo wdowiec z 2 dzieci -rozwodka z 3 dzieci. Choć rodzina byla duza zdecydowali się na wspolne dziecie. Są wspaniałym malzeństwem i cudowna rodziną.
                          • yenna_m Re: Małżeństwo z rozsądku 18.02.12, 01:42
                            > Może kobi
                            > ety mają to wrodzone jakoś, że sobie lepiej radzą z równowagą zarabianie-dbanie
                            > o dom-odpoczynek-dzieci? Ja mam najczęściej ochotę walnąć się przed telewizore
                            > m i tak zostać do następnego ranka. A nie mogę, bo trzeba wyprasować, ugotować
                            > coś na następny dzień, trochę posprzątać...

                            witamy w matrixie
                            kobiety mają dokładnie takie same odczucia i tak samo przytłaczają je codzienne obowiązki
                • attiya Re: Małżeństwo z rozsądku 07.02.12, 11:41
                  potrzebujesz mamy dla dla dzieci...a co w zamian jej zaoferujesz?
                  wikt i opierunek?
          • anula36 Re: Małżeństwo z rozsądku 31.01.12, 15:57
            No to dawaj te anonse, tylko z jasnym zakresem obowiazkow i przywilejow,zeby potem nikt sie nie czul poszkodowany.
            Zastanow sie tez jaki bylby twoj stosunek do ew dzieci malzonki.

            Moja pasierbica co prawda lat prawie 5, sama sprawe mamy zalatwila idealnie, po prostu ma stara mame i nowa mame, albo mame X i mame Y.Potrzebe posiadania namacalnej matki ma ogromna.
            Zdaje sobie sprawe z tego ze matka twojej zmarlej zony boi sie wymazania obrazu jej corki z glowy z wnuczki,ale przy odrobinie dobrej woli nie musi tak byc, tym bardziej ze najmlodsza corka ma starsze siostry ktore ich wspolna matke pamietaja i zawsze bedzie mogla o niej z nimi rozmawiac, tak samo z tesciowa.
          • attiya Re: Małżeństwo z rozsądku 07.02.12, 11:35
            Aha
            czyli zamiast na opiekunkę wydałbyś na wasz nowy domek a nowa żona zajęłaby miejsce opiekunki?
    • hawa.etc Re: Małżeństwo z rozsądku 31.01.12, 16:01
      Anons możesz dać. Tylko jaka będzie oferta? Wdowiec z trójką dzieci szuka pani, która posprząta, ugotuje, zaopiekuje się dziećmi i dołoży do interesu, a w zamian....? W zamian będzie miała spodnie w domu i "zemężna" w papierach?

      Jak dla mnie dylematy są przedwczesne. Najpierw znajdź panią. Zanim się uda będziesz mieć mnóóstwo czasu, żeby się zastanowić, czy to dobry pomysł.
      • baszi Re: Małżeństwo z rozsądku 31.01.12, 16:12
        moze po prostu napisz ze jestes wdowcem z 3 dzieci i szukasz bratniej duszy, bo milo czasem pogawedzic wieczorem przy herbacie albo pospacerowac nie tylko z dziecmi, napisz co lubisz, co cie interesuje, jakie masz pasje i czekaj, a noz znajomosc przerodzi sie w przyjazn a potem milosc, tylko nic na sile i jednak odradzam anonse w stylu szukam zony.
    • altz Re: Małżeństwo z rozsądku 31.01.12, 16:07
      Raczej powinieneś się nauczyć we wszystkim radzić sam, dopiero potem rozejrzeć po okolicy, a na końcu zajrzeć na strony.
    • mruwa9 off topic 31.01.12, 16:10
      ciekawe, ze w przypadku samotnych matek takich poruszonych cioc, obdarowujacych ziemia i wsparciem wszelakiego typu, sie nie spotyka..Samotna matka chocby piatki dzieci , MUSI sobie poradzic, bo nie ma wyboru i nikogo jej los tak naprawde nie obchodzi. Samotny ojciec urasta do rangi bohatera, podejmujacego nadludzki wysilek .
      (zupelnie abstrahuje od twojej osobistej sytuacji, ktorej ci wspolczuje. Taka mnie tylko ogolna refleksja naszla..).
      • asialub1 Re: off topic 31.01.12, 17:11
        Wyjęłas mi to z ust mruwa. Słyszałam od koleżanki o panu , który oddal po smierci swojej zony czwórke dzieci do Domu Dziecka i na wsi uszło to jakby nic. Wyobraż sobie co by było gdyby tak samo postapiła kobieta, zlinczowali by ją.
        • baszi Re: off topic 31.01.12, 17:22
          jest sporo racji w tym co mowicie ale jednak taka prawda ze kobieta chocby ze wzgledu na swe predyspozycje psychiczne szybciej i lepiej sobie poradzi kiedy zostanie sama z dziecmi - tu np. caly wachlarz prac domowo wychowawczych o ktorych jednak nadal niewielu facetow ma wieksze pojecie, poza tym choc osobiscie uwazam ze dzieciom nalezy sie tyle samo milosci i opieki ze strony matki i ojca to jednak bardziej mnie dziwi jak matka np. porzuca wlasne dziecko niz kiedy robi to ojciec chocby dlatego ze jednak krzywda wyrzadzona dzieciom przez matke odbija sie mocniej niz ta wyrzadzona przez ojca. rownouprawnienie rownouprawnieniem ale nie dajmy sie zwariowac, facet w ciazy nie chodzi, nie rodzi, cyckiem nie karmi, miedzy nogami ma ptaka, i mozg inaczej skonstruowany niz kobieta wiec niestety trzeba przyjac do wiadomosci ze sa rzeczy do ktorych sie lepiej nadaje kobieta a takie do ktorych mezczyzna. nie ma co na sile wciskac nas w role do ktorych nie dokonca sie nadajemy czy do ktorych zostalismy przygotowani, a nie ma co ukrywac nawet dzisiejsze 5latki tkwia w stereotypach pieknych rozowych krolewien i silnych nieplaczacych chlopcow bawiacych sie autami, a co dopiero ludzie 40letni ktorzy cale zycie praktycznie odgrywaja role wlasciwe ze wzgledu na plec, taka prawda, nie wygodna moze ale prawda.

          inna sprawa malo kto ma w rodzinie majetna bezdzietna ciocie
          • mruwa9 Re: off topic 31.01.12, 21:23
            gadka szmatka.
            Facetowi i tak zwykle latwiej, bo jest mu latwiej zawodowo, faceci ciagle zarabiaja wiecej od kobiet, wiec i ekonomiczne podstawy bytu dla rodziny samotny ojciec ma lepsze, niz samotna matka, ktorej nikt po pierwsze nie zechce zatrudnic, bo kobieta, a po drugie - jesli juz zatrudnic, to za gorsza kase, bo kobieta.
            • princy-mincy Re: off topic 31.01.12, 22:19
              aspekt finansowy to jedna sprawa
              druga- pozycja matki i potrzeba matki w zyciu dziecka
              przeczytaj watki tu- na ile watkow o problemach i zalach doroslych dzieci w stosunku do rodzicow pojawia sie ojciec a na ile matka?
              glownie to zle relacje z matka odbijaja sie na dziecku, w znacznie wiekszym stopniu niz podobne relacje ale z ojcem
              matka jest najwazniejsza, taka jest prawda, czy sie to komus podoba, czy nie.
            • taarby Re: off topic 31.01.12, 22:30
              Temu się nie da zaprzeczyć. Gdyby nie daj Boże się zdarzyło, że to żona zostałaby z dziećmi, nie wiem z czego by żyli, z samej renty byłoby im raczej trudno. No i też racją jest to, że wiele osób lituje się nad samotnym ojcem, ale to ze zrozumiałych względów, bo ojciec musi bardzo szybko nauczyć się opiekować nad dziećmi, które tracą matkę. Tymczasem ojciec często swoich dzieci wcale dobrze nie zna, nie wie, jak im pomóc. Może matka wdowa czy samotna matka są częstsze i dlatego nie robią takiego wrażenia?

              Z drugiej strony, przyzwolenie na branie wolnego na dziecko jest dużo mniejsze, gdy chodzi o mężczyznę. Z tego powodu musiałem zmienić pracę. Pracodawca powiedział, że nie będzie tolerował takiej ilości zwolnień. Na szczęście zacząłem pracę w firmie, która stawia na równouprawnienie.

              Przykład, niestety z mojego życia. Pochorowała mi się córka w czasie urlopu w lecie, więc to ja poszedłem z nią do przychodni. Miała wtedy dziesięć lat, było to dwa miesiące po śmierci żony. Pani doktor spytała mnie, czy dziecko jest uczulone na jakiś lek. Musiałem dzwonić do teściowej, bo nie wiedziałem (ona zresztą też nie). Można mnie nazwać wyrodnym ojcem, ale po prostu nigdy nie zaprzątałem sobie tym głowy. Tego typu rzeczy wiedziała zawsze Jaśmina, a była matką bardzo samodzielną i nie dzieliła się specjalnie takimi szczegółami.
              • mruwa9 Re: off topic 01.02.12, 00:13
                Ojciec, ktory od poczatku , od narodzin dziecka, angazuje sie i jest angazowany w sprawy okolodzieciowe, nie ma tego typu watpliwosci. Po prostu zna swoje dziecko/dzieci, wie, co sygnalizuja swoim zachowaniem, potrafi zmienic pieluche, nakarmic i zabawic. To nie jest kwestia wrodzona, sprzezona z plcia, tylko kulturowa, a to latwo zmienic.
                Nie kupuje argumentu, ze facetom ta wiedza przychodzi trudniej. Owszem, moze i przychodzi trudniej, jesli sami sie od niej izoluja ( z czystej wygody) lub sa od niej izolowani przez matki-kwoki, zawlaszczajace dzieci.
                Dziecko ma dwoje rodzicow, o rownych prawach, a wiec- i obowiazkach, i kompetencjach.
                Tylko trzeba samemu sobie uzmyslowic (dotyczy zarowno matek, jak i ojcow), ze nie ma ludzi niezastapionych. I starac sie tak zyc, zeby w razie podobnej, jak u ciebie , sytuacji (zostanie samotnym rodzicem, czy to matka, czy to ojcem), miec baze, ktora umozliwi rodzinie egzystencje. Zarowno w kwestii znajomosci wlasnych dzieci, umiejetnosci ich obslugi, jak i bytu ekonomicznego (dlatego swiadoma rezygnacja z pracy zawodowej kobiety, zyjacej na garnuszku partnera, jest dla mnie rodem z kosmosu. Przejawem niefrasobliwosci, nieodpowiedzialnosci i bardzo malej wyobrazni).
                • altz Re: off topic 01.02.12, 00:59
                  Panowie wyjeżdżają za pracą i nie widują dzieci miesiącami, giną często w wypadkach i szybciej umierają. Dlatego nie dziwi nikogo wdowa z dziećmi, a wdowiec z dziećmi już tak. Różnica w długości życia się zmniejszyła i wynosi obecnie tylko 8 lat, na korzyść kobiet, które krócej pracują i w sumie dostają dużo większą emeryturę, niż mężczyźni. Kobiety mają badania przesiewowe. mammografie itp. a więcej panów umiera na problemy z prostatą. I dobrze robią, że szybko umierają, bo nikt ich tu nie chce w Polsce.
                • baszi Re: off topic 01.02.12, 10:22
                  mruwa chyba strasznie nie lubisz mezczyzn....
                  jeszcze co do rownouprawnienia o ktore tak zaciekle walczysz mimo ze rowno po rowno to i na chlopski rozum sie nie da .... moze zawalczysz zeby mezczyzni mieli rowne prawa w sadzie do opieki nad dziecmi, bo poki co matka moze byc ostatnim scierwem a sad dzieci przyzna jej zamiast ojcu ktory jest normalnym facetem, ktory moze dzieciom zapewnic normalny dom, dla sadu liczy sie tylko to ze jakis babsztyl jest matka i tylko w znaczeniu biologicznym bo z matka nic wspolnego nie ma.
                  • mruwa9 Re: off topic 01.02.12, 10:38
                    ja? Moich mezczyzn bardzo lubie :-)
                    I jak najbardziej jestem za tym, zeby ojcowie w sadach mieli rowne prawa z matkami, zeby sad , przydzielajac prawo do opieki nad dzieckiem, kierowal sie dobrem dziecka, a nie przydzielal je matce z automatu, tylko dlatego, ze jest matka.
                    • baszi Re: off topic 01.02.12, 10:48
                      ja mysle ze dotad ojcowie nie beda zdolni w jednakowym stopniu do wychowywania dzieci dokad prawo nie przestanie ich ignorowac i dokad same kobiety im w tym nie beda przeszkadzac, czesto zaczyna sie od tego ze one zrobia to szybciej, lepiej, dokladniej a kiedy po latach zaczyna im brakowac sil i czasu zaczynaja wymagac pomocy, aleczesto troche za pozno zeby zmienic zasady panujace w domu i zaczac wymagac zeby maz zrobil to czy tamto, poza tym to my kobiety w glownej mierze wychowujemy synow i choc tyle sie mowi o rownouprawnieniu nadal dziewczynka moze jedno albo nie moze i tyle rzeczy musi i wypada nie wypada, a chlopiec to co innego..... w ten sposob nigdy nie dojdziemy do punktu w ktorym oboje rodzice radza sobie rownie dobrze.
                      • mruwa9 Re: off topic 01.02.12, 13:08
                        alez ja dokladnie sie z tym zgadzam.
                        jedyne, w czym ojciec nie moze zastapic matki, to karmienie piersia. Cala reszta- nie ma przeszkod. Tylko kobiety musza ojcom pozwolic na bycie ojcami, a nie tylko reproduktorami. A na takim ukladzie wszyscy skorzystaja- i rodzice, kazdy z osobna, i dzieci.
                        Odgrywanie Niezastapionej Matki-Polki to strzal we wlasna stope.
                      • taarby Re: off topic 01.02.12, 16:36
                        baszi napisała:

                        > ja mysle ze dotad ojcowie nie beda zdolni w jednakowym stopniu do wychowywania
                        > dzieci dokad prawo nie przestanie ich ignorowac i dokad same kobiety im w tym
                        > nie beda przeszkadzac, czesto zaczyna sie od tego ze one zrobia to szybciej, le
                        > piej, dokladniej a kiedy po latach zaczyna im brakowac sil i czasu zaczynaja wy
                        > magac pomocy, aleczesto troche za pozno zeby zmienic zasady panujace w domu i z
                        > aczac wymagac zeby maz zrobil to czy tamto, poza tym to my kobiety w glownej mi
                        > erze wychowujemy synow i choc tyle sie mowi o rownouprawnieniu nadal dziewczynk
                        > a moze jedno albo nie moze i tyle rzeczy musi i wypada nie wypada, a chlopiec t
                        > o co innego..... w ten sposob nigdy nie dojdziemy do punktu w ktorym oboje rodz
                        > ice radza sobie rownie dobrze.

                        O, widzisz, nawet nie czytałem Twojej wypowiedzi, a nawiązałem do podziału ról w swojej mowie obrończej.

                        Do tego mam wrażenie, że matki są zazdrosne o uczucia dzieci. No dobrze, znałem bliżej oprócz swojej matki tylko matkę moich dzieci, ale tak to czuję. Moja żona dostała anginy akurat w przeddzień pierwszego pójścia do cyrku z dziewczynkami. Bilety dla nich dostaliśmy w przedszkolu, dzieci wiedziały od dawna o wyprawie, byłyby bardzo zawiedzione, gdybyśmy nie poszli. Poszedłem z nimi sam, a wtedy miałem zwyczaj zabierać dzieci w soboty do parku, więc obiad zjedliśmy na mieście, a potem pozwoliłem im zjeść watę cukrową, która zazwyczaj była zakazanym owocem. Żona, jak dzieci jej opowiadały o tym "wspaniałym, mamusiu, wspaniałym" dniu spłakała się jak bóbr. Dzieci były przerażone. Potem wydusiłem z niej, że chciała zobaczyć na własne oczy, jak jej córeczkom podoba się przedstawienie cyrkowe i miała żal, że neguję jej zalecenia dotyczące słodyczy. Oczywiście, miło było obserwować dzieciaki, które z otwartymi buziami obserwowały arenę i wydaje mi się, że dziecku wolno czasem posmakować czegoś nowego. Ale i tak czułem, że coś zabrałem mojej ukochanej żonie, której nigdy nie chciałem przecież skrzywdzić. To tylko taki obrazek z rodzinnego życia. Trudno wymagać od kogoś, by na trzy cztery wszedł w nową rolę.

                        Wysłałem dzisiaj ogłoszenie, na razie do pewnej gazety, do kącika samotnych serc, bo portale randkowe jakoś mnie do końca nie przekonują. Wydaje mi się, że jest stosowne i ciepłe, chociaż jednoznacznie matrymonialne. Napisałem, że jestem wdowcem (wolałem nie pisać: samotny ojciec), opisałem krótko siebie, konkretnie napisałem, że szukam dla siebie towarzyszki, która lubi dzieci, ponieważ mam trzy córki.
                  • wjw2 Re: off topic 02.02.12, 17:22
                    Czy "normalny facet", jak piszesz, bierze sobie za żonę kobietę, która jest "ostatnim ścierwem"????
                    Mruwa dobrze prawi, społenicznie mężczyzna wychowujący samotnie dziecko to bohater, a kobieta cóż...., MUSI sobie poradzić...
                    • baszi wjw2 02.02.12, 19:11
                      czasem takie pytania mnie rozwalaja po prostu ..... normalny facet nie trafi na takie babsko bo przeciez normalny facet zna przyszlosc, przewidzial wszystkie scenariusze i normalnemu facetowi zycie nagle sie nie zawali bo jego wybranka przeciez jest zawsze doskonala.....
                      w zyciu roznie sie toczy gdyby tak nie bylo to rozwody siegalyby 1% i dzialy sie tylko w patologicznych rodzinach. czasem ludzie sa slepi, nie chca widziec problemow, czasem choroba psychiczna czy inna choroba zmienia czlowieka, czasem jakis zyciowy problem wpedza w nalog a wtedy latwo sie stoczyc na samo dno, poza tym to ostatnie scierwo to dla mnie matka krzywdzaca wlasne dziecko a krzywdzaca moze byc w rozny sposob, taka matka moze byc twoja sasiadka o ktorej sie mowi ze to taka dobra porzadna ba nawet bogobojna kobieta a czasem odzywa sie w niej diabel i malo kto o tym wie, ba malo kto w ogole dopuszcza do siebie mysl ze jest potworem bo przeciez na codzien taka dobra, czasem to kobieta ktora tak pragnie milosci i akceptacji czy spodni w domu ze jest slepa ze np. kochanek krzywdzi jej dziecko woli nie widziec zeby tylko gnoja zatrzymac a moze byc calkiem "porzadna" ale po prostu zupelnie niedojrzala i normalny facet tez moze sie z taka zwiazac, wiec prosze mniej naiwnosci i dzielenia na czarne i biale a wiecej zyciowego podejscia.

                      poza tym dyskusja nie toczyla sie na temat bohaterstwa autora watku .....
                      • wjw2 Re: wjw2 03.02.12, 16:20
                        Zauważ, że "normalny facet" napisałam w cudzysłowie, bo kto jest "normaly"?
                        Zgodnie ze stwierdzeniem: "Każdy wariat uważa, ze jest normalny", wykazuję duuużą dozę ostrożności wobec chełpiących się ową "normalnością"
    • mama_myszkina Re: Małżeństwo z rozsądku 31.01.12, 17:54
      Ja tam myślę, że jeśli chcesz, to trzeba działać. Bo siedzenie na d***e jeszcze nikomu niczego w życiu nie rozwiązało. Może profil na jakimś portalu społecznościowo-randkowym?

      Znam kobiety, które z różnych powodów nie moga mieć dzieci i chętnie zwiążą się z panem z przychówkiem. Sama jestem tego przykładem, więc to nie jest niemożliwe.

      Mama mojej kolezanki znalazła miłość życia (też wdowca) jak koleżanka była na pierwszym roku studiów. Od dziesięciu lat są razem i jest coraz lepiej. Takze naprawdę można.

    • blue_romka Re: Małżeństwo z rozsądku 31.01.12, 21:07
      Z góry zaznaczam, że nie czytałam poprzednich wypowiedzi.
      Moim zdaniem przede wszystkim Ty musisz być gotowy do wejścia w nowy związek, który będzie od Ciebie wymagał emocjonalnego zaangażowania. Jeśli potrafisz i chcesz- dlaczego nie szukać sobie partnerki. Ale jeśli nie, to lepiej zatrudnij pomoc domową.
    • 71tosia Re: Małżeństwo z rozsądku 31.01.12, 23:04
      Na milosc 'od pierwszego wejrzenia' bym nie liczyla, bo raczej poza wiekiem nastoletnim nie czesto sie to zdarza. Na poczatku raczej szukalabym przyjaciolki takiej bratniej duszy, co wcale z czasem uczucia nie wyklucza. Problem jak kogos nowego poznac, bo wieku 40+ mozliwosci spotkania kogos ograniczaja sie praktycznie do miejsca pracy.
      Jakies nauczycielki corki (pogadaj z dziewczynkami nie zdradzajac planow), moze w jakies kobiety w dalszej rodzinie, moze jednak ten ksiadz - szczegolnie w mniejszych srodowiskach zwykle swietnie zorientowany kto jest jest 'dostepny' i 'rokuje' no i internet.
    • triss_merigold6 Re: Małżeństwo z rozsądku 01.02.12, 13:08
      Ok, a co Ty możesz kobiecie zaoferować poza obsadzeniem jej w funkcji czułej opiekunki dla córek i gosposi?
      • anka_cyganka35 Re: Małżeństwo z rozsądku 01.02.12, 14:54
        czemu tak strasznie agresywnie Kobiety do tego podchodzicie? ktos prosi o poradę a tu prawie sam jad, że szuka gosposi. może na początku jakas przyjaciólka by Ci sie przydała, która pomogłaby Ci sie jakoś ogarnać i pogadac z dziewczynami. powodzenia życzę.
        • triss_merigold6 Re: Małżeństwo z rozsądku 01.02.12, 15:05
          Głównie dlatego, że facet wylicza niedogodności spowodowane brakiem kobiety w domu: brudno, byle jakie jedzenie, niepoprasowane rzeczy, trzeba się zwalniać, żeby iść z dzieckiem do lekarza, krępuje go rozmowa z córką o fizjologii etc.
          Gdyby na jakimkolwiek forum zdominowanym przez mężczyzn (tak jak to jest zdominowane przez kobiety), samotna matka-wdowa-z trójką dzieci napisała, że potrzebuje mężczyzny jako dostarczyciela kasy, kierowcy, złotej rączki i kaowca dla potomstwa, to by ją zabili śmiechem, że szuka totalnego łosia.
          • taarby Re: Małżeństwo z rozsądku 01.02.12, 16:20
            Ależ mogę robić za kaowca, kierowcę, opiekunkę, kucharza, klauna i co tam jeszcze będzie potrzeba. Dlatego szukam żony, że dla mnie naturalną formą wspólnego zamieszkania, prowadzenia domu, przyjaźni damsko-męskiej jest małżeństwo. Dlaczego mam na siłę szukać konkubiny czy "bratniej duszy"? Jeśli będziemy bratnimi duszami, to dla mnie najbardziej właściwe jest małżeństwo. Nic nie poradzę, jestem katolikiem i żadne ciocie-konkubiny nie wchodzą w grę. Czy wolno mi mieć taki pogląd? Myślę, że proponowanie jakiejś kobiecie "to ty sobie niezobowiązująco przychodź poopiekuj się moimi dziećmi, potem sobie posprzątaj i jak ci starczy czasu to mogłabyś też zająć się mną, co?" byłoby przynajmniej wysoce niestosowne. W zasadzie to buractwo. Nie potrzebuję służącej ani kochanki, tylko żony, kobiety do dzielenia życia, radości, obowiązków i tak dalej. Ale obowiązków też. W zamian co mogę jej dać? Trudno powiedzieć, nie umiem się dobrze ocenić. Może się w moim domu dowolnie rządzić (o ile nie będzie to szkodliwe dla dzieci), meblować sobie wszystko jak zechce (oczywiście w granicach moich możliwości finansowych), a tak zupełnie pragmatycznie to jeśli nie będzie pracować, to zawsze będzie ubezpieczona przy mnie, no i po mojej śmierci zostanie z jedną czwartą działki od ciotki ;).

            Nie jestem tak zupełnie tragiczny, mogę utrzymywać piątą osobę, a jeśli będzie miała dzieci, to jeszcze szóstą, siódmą i tak dalej. Jeśli będzie chciała pracować, to też miło. Moja żona pracowała kilka lat i nie wydawała się przygnieciona nadmiarem obowiązków. Zawsze myślałem, że mamy partnerskie układy, ona miała swoje obowiązki, ja swoje i tyle. W momencie, gdy odeszła, nagle oprócz swojej pracy zarobkowej, a utrzymanie dużej rodziny to nie lada wysiłek, oprócz moich zajęć domowych doszło mi drugie tyle obowiązków. Gdybym był kobietą i związał się z kimś dla bezpieczeństwa materialnego dzieci przy sympatii i szacunku do mojego nowego męża, uważalibyście mnie za dobrą, roztropną matkę. No to szukam powiedzmy miłej duszy do zapewnienia bezpieczeństwa emocjonalnego.

            Świat nie jest idealny i ja też nie jestem idealny. Przyznaję, że korzystałem z pomocy koleżanki mojej żony w początkowym okresie wdowieństwa, że nie do końca radziłem sobie z dziewczynkami i teraz nie do końca sobie radzę z ich dorastaniem. Tak, pomogła mi ciotka, darując mi działkę pod miastem, pomógł mi mój brat, który sam ma dzieci i mógłby się łatwo wymigać - a wziął miesięczny urlop, przyjechał, pomógł poukładać wszystko, uporządkował rzeczy po żonie, to wbrew pozorom ogromna pomoc. Nie jestem najlepszy i nie będę. Są ludzie ciepli i otwarci, którzy łatwo nawiązują kontakty i są tacy, którzy nie mają tej łatwości, ja nie mam i dziewczyny pewnie nie wiedzą, jak bardzo je kocham, bo po prostu nie umiem tego okazać. Moja żona była ode mnie dużo młodsza, energiczniejsza, bardziej konkretna i konsekwentna. Dziećmi zdecydowanie więcej zajmowała się ona. Tak szczerze, czy wasi mężowie są głównymi opiekunami dzieci? Nie, to jest mama, to z mamą dziecko jest najbardziej związane. Jaśmina była poza tym dość zaborcza i niecierpliwa, nie podobał jej się sposób, w jaki brałem na ręce dziecko, cały czas bała się, że upuszczę, że coś zrobię nie tak. Gdy pod moją opieką dziecko nabijało sobie guza, zawsze wiedziałem, że zostanę skrzyczany jak dzieciak przez troskliwą matkę. Gdy na lodowisku K. rozbiła sobie głowę, przez tydzień żona się do mnie nie odzywała, bo nie umiałem upilnować jej skarbu. To nie było dobre, nie jestem sobą zachwycony. Ale na Boga, który rodzic jest zawsze w stu procentach zadowolony?

            Tak, mam trochę żalu do żony, ale dużo więcej dla siebie, że nie umiałem być nowoczesnym, stanowczym ojcem, tupnąć nogą i zabrać niemowlaka ze sobą do pubu, na wycieczkę w góry, nurkowanie na rafie koralowej czy taniec nowoczesny. Myślałem jednak, że zwłaszcza w wychowaniu dziewczynek rola ojca jest raczej wspierająca. Bliższy kontakt z matką wydawał mi się zupełnie normalny. Poza tym, kto mógł przypuszczać, że matka umrze? Ile matek siedzących w domu w ogóle się nie zastanawia nad tym, że ich mąż może nagle umrzeć i zostaną same z dzieckiem? Dlaczego zajęcie się wychowywaniem dziecka jest aż o tyle ważniejsze niż zabezpieczenie materialne rodziny? Czy byłbym większym bohaterem, gdybym powiedział żonie: "ty pracujesz pół etatu, ja pracuję pół etatu, dzielimy się opieką na pół, a to, że ty zarabiasz pięć razy mniej, to trudno, nie potrzebujemy pieniędzy, żywmy się rosą, ale za to ja będę mieć wspaniałe kontakty z dziećmi"? Już pomijam, że wcale nie ma gwarancji, że dzieci nie uznałyby mnie wtedy za obiboka, a pracodawca nie wyśmiałby mnie i nie kazał spadać na drzewo (w zasadzie i tak to zrobił, no ale za zwolnienia na dzieci). Chcieliśmy większe mieszkanie niż te nędzne pokoiki, chcieliśmy też zapewnić córkom przyszłość. Czy to jest aż taka zbrodnia? Teraz też chcę dla swoich dzieci jak najlepiej. Jeśli jakaś kobieta ma się czuć w tym układzie jak robot kuchenny, to nie musi się poświęcać. Wolę być sam niż z niewolnicą.
            • sabciasal Re: Małżeństwo z rozsądku 14.02.12, 10:47
              zajrzyj na
              www.przeznaczeni.pl, www.dopasowani.pl

              czytałam kiedyś artykuł, to portale społecznościowe dla szukających związku, a wierzących.
              nie zaczynaj jednakze od opowieści o zakresie obowiązków nowej żony.
        • mozambique Re: Małżeństwo z rozsądku 01.02.12, 15:39
          moze dlatego ze autor nie napisal ze szuka - bratniej duszy , towarzyszki zycia, miłosci , przyjażni, zony , konkubiny , itepe tylko włąsnie tego co napisała- wieloczynnościowego całodobowego robota o ponętnych kształtach coby jeszce własną kase dokładał do tego całego interesu

          baj de łej = ten robot przy tylu obowiazkach domowych raczej nie mialby szansy normalnei pacaowac wiec autorowi przyszloby utzrymuwac nie 4 osoby jak dotychczas ale 5 ????
          • taarby Re: Małżeństwo z rozsądku 01.02.12, 16:51
            Może źle się wyraziłem. Nie umiem dobrze formułować swoich myśli. Na pewno nie chodziło mi o znalezienie gosposi ani au pair.
    • taarby Re: Małżeństwo z rozsądku 01.02.12, 17:03
      Chciałem pięknie podziękować wszystkim za odpowiedzi. Ponieważ mój temat ma już pięćdziesiąt wpisów i zdążyłem dowiedzieć, jakim robotem bez serca jestem, który szuka drugiego robota do prac domowych, myślę, że nie będę więcej zawracał głowy.

      Jeżeli ktoś jeszcze chciałby coś dodać, to oczywiście będzie mi miło, ale chciałem napisać, że poszedłem za ciosem, decyzja podjęta, odpowiedni anons zamieszczony, jak się ożenię, to napiszę z podróży poślubnej, a jak się nie ożenię, to umrę wdowcem z trójką dzieci i też dobrze (chociaż nie aż tak dobrze, jak mieć zmieniane pieluchy na starość przez dwadzieścia lat młodszą żonę).

      Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję, dałyście mi sporo materiału do przemyśleń. Szkoda, że niektórzy przypisali mi tak paskudne intencje, no ale to forum, ludzie mogą mieć różne opinie.
      • baszi Re: Małżeństwo z rozsądku 02.02.12, 09:43
        ja trzymam kciuki za powodzenie w szukaniu bratniej duszy
        a zlosliwymi komentrzami sie nie przejmuj, niektorzy maja problem z czytaniem ze zrozumieniem, inni swoja zolc mogla wylac jedynie na forum bo w ich domu panuje zasada morda w kubel jeszcze inni coz tak maja ze wiedza swoje i juz :)

        wazne ze decyzje podjales, moge ci zyczyc wszystkiego najlepszego :)
      • attiya Re: Małżeństwo z rozsądku 07.02.12, 11:57
        to życzę powodzenia i trzymam kciuki :-)
        i napisz kiedyś co z tego wyszło i czy się Tobie/Wam udało :-)
    • efi-efi Re: Małżeństwo z rozsądku 01.02.12, 17:12
      A ja powtórzę za Triss pytanie, które zada Ci każda kobieta odpowiadająca na Twój ewentualny anons : co Ty możesz zaoferować kobiecie?
      Nie jest to z mojej strony atak na Twoją osobę, ale powiedzmy pytanie handlowe. No bo zdajesz sobie sprawę, że w zamian za odciążenie Cię z niemałych obowiązków , sam też coś musisz zaoferować .

      Kobiety z reguły poszukują w życiu miłości, czułości, ZAANGAŻOWANA emocjonalnego.
      Piszę z reguły bo czasy takie, że większość kobiet pracuje, jest w stanie zarobić na siebie i często na dzieci i dom więc nie mają noża na gardle żeby za chleb trzeba było wiązać się z dzieciatym mężczyzną.

      Jak czytam Twoje wypowiedzi , to odnoszę wrażenie, że jesteście z dziewczynkami fajną, ciepłą rodzinką. To, że jesteś ojcem z doskoku , albo że kurze leżą na półkach to pikuś, ważne jest żeby Twoje kobietki czuły się kochane przez Ciebie. Sama logistyka spraw codziennych jest do opanowania bez macochy w domu, wystarczy, że poświęcisz 15 minut dziennie na włączenie 12 i 14 letnich panien w domowe obowiązki, w końcu nie są już malutkie.

      Ja bym Ci proponowała poszukanie kobietki dla samej przyjemności poprzebywania z kobietą, wydaje mi się, że chyba tego też Ci brakuje.
      Jeżeli oprócz tego, że polubi Ciebie , polubi też dziewczyny to już będzie fajnie.


      • taarby Re: Małżeństwo z rozsądku 01.02.12, 17:29
        Pisałem wyżej: udział w spadku, pakiet ubezpieczeń, dobre warunki finansowe, nowy domek do zagospodarowania po swojemu, jeśli też jest wdową, to oczywiście jej dzieci będą utrzymywane i kształcone na równi z moimi (uważam to za naturalne), oprócz tego związek sakramentalny - może dla niektórych jest to ważne tak jak dla mnie - plus wszystkie korzyści ze związku cywilnego, jakie by nie były. Ważnym warunkiem jest wzajemna sympatia, sądzę, że powinniśmy się spotykać jakiś czas bez dzieci, żebym mógł dobrze poznać panią, więc pani nie może liczyć na natychmiastową przeprowadzkę. Chciałbym też poznać jej rodziców i znajomych, żeby wybadać, jaki ma charakter i co się stało z jej poprzednimi związkami. Ze względów oczywistych musi być zaakceptowana przez córki, które będą musiały też przyobiecać, że będą dla nowej mamy życzliwe (inaczej zagrożę szkołą z internatem ;)). Obiecuję się zajmować dziećmi tak jak teraz, bo nowa rodzina nie może oznaczać odwrócenia się od dzieci. Przecież są w tym wszystkim najważniejsze, tak? Przez ostatnie trzy lata bardzo się zżyliśmy z córkami i nie wyobrażam sobie, żeby nowa mama stawała między nimi a mną.

        Poza tym: może i powinna czuć się jak u siebie, czyli zakładam, że jeśli będzie chciała założyć amatorską hodowlę paprotek czy kurczaków to nie będę jej przeszkadzał, ale pomogę, jak będę umiał. Za stary jestem na uchylanie się od obowiązków małżeńskich. Nawet, jeśli nie będzie zarabiać, będzie mogła dysponować moimi pieniędzmi. Nie mam zamiaru utrudniać jej kontaktów z rodziną, przykuwać łańcuchem do jakiegokolwiek mebla, bić, wyzywać czy traktować jak darmową pomoc domową. Obowiązki podzielimy też wspólnie, absolutnie nie mam zamiaru jej do niczego zmuszać.

        Zauważ, że też sporo stracę, jeśli kandydatka okaże się niewłaściwa, pewnie nawet więcej niż ona. To spore ryzyko, tym bardziej chyba lepiej podjąć decyzję na trzeźwo.
        • beniakasiunia Re: Małżeństwo z rozsądku 01.02.12, 17:47
          Myślę, że jesteś dzielnym facetem, który stara się poradzić w sytuacji, która cię spotkała. NIEŁATWEJ, dodam!Nie przejmuj się komentarzami. Jeśli jesteś katolikiem to wiem, że jest chrześcijański portal randkowy - przeznaczeni.pl ( przynajmniej był kiedyś - mam znajomych, którzy tam "się spotkali" i obecnie są małżeństwem).Poza tym jest na gazetowym forum dział "dziecko", w którym to jest forum dla wielodzietnych (WIELODZIETNI Z WYBORU- czy jakoś tak) i jest ono o wiele bardziej przyjazne niż to.
          Powodzenia w szukaniu i odnajdywaniu tego co będzie dobre dla Ciebie i córek.Nic na siłę. Wszystko ma swój czas....
        • anusia29 Re: Małżeństwo z rozsądku 01.02.12, 18:32
          smutne, ale jakoś mi z Twoich postów bije egoistą, ja , ja , ja...
          dałeś anons, ok, lae nie sądzę, aby ktoś odpowidział. Przeczytaj jeszcze raz swoje maile, i zobacz co chcesz ofiarować... NIC... dla niej nic.

          • margotta77 Re: Małżeństwo z rozsądku 10.02.12, 23:50
            co za głupoty? Ma szansę znaleźć bratnią duszę jak każdy! Co oferuje? Bardzo dużo. A od kiedy związki są tylko oparte na tym co mi ktoś da, a nie co ja mogę mu oferować? Brać jest łatwo, trudniej dać coś od siebie.
        • fruzia01 Re: Małżeństwo z rozsądku 02.02.12, 09:16
          taarby napisał:

          > Pisałem wyżej: udział w spadku, pakiet ubezpieczeń, dobre warunki finansowe, no
          > wy domek do zagospodarowania po swojemu, jeśli też jest wdową, to oczywiście je
          > j dzieci będą utrzymywane i kształcone na równi z moimi (uważam to za naturalne
          > ), oprócz tego związek sakramentalny - może dla niektórych jest to ważne tak ja
          > k dla mnie - plus wszystkie korzyści ze związku cywilnego, jakie by nie były. W
          > ażnym warunkiem jest wzajemna sympatia, sądzę, że powinniśmy się spotykać jakiś
          > czas bez dzieci, żebym mógł dobrze poznać panią, więc pani nie może liczyć na
          > natychmiastową przeprowadzkę.

          rzadko tu piszę, ale skoro czujesz się katolikiem na poważnie, to proszę rozważ, że

          w przysiędze małżeńskiej będziesz ślubował na pierwszym miejscu MIŁOŚĆ, potem WIERNOŚĆ i UCZCIWOŚĆ MAŁŻEŃSKĄ;

          spadek, ubezpieczenie, warunki finansowe, pomoc w założeniu królikarni - spoko, to jest właśnie uczciwość małżeńska;
          wierność - wierzę że dochowasz;
          ale czy ty w ogóle pomyślałeś o MIŁOŚCI? ty oferujesz wzajemną SYMPATIĘ!!! no to trochę mało - ty masz swoją żonę kochać a nie tylko lubić! kochać jak Chrystus Kościół- miłością tak wielką że aż oddał za niego swoje życie; proszę rozważ, czy jesteś gotowy na miłość w swoim życiu-dawać i przyjmować? jeśli nie, to ja prywatnie (podkreślam prywatnie) wątpię w ważność tak przyjętego sakramentu; od czasu SVII nauka Kościoła dotycząca rodziny i małżeństwa sporo się zmieniła; przeczytaj może coś o teologii ciała, duchowości małżeńskiej, "Parami do nieba" na start będzie fajne, książki o. Knotz'a
        • default Re: Małżeństwo z rozsądku 02.02.12, 09:51
          taarby napisał:

          > Pisałem wyżej: udział w spadku, pakiet ubezpieczeń, dobre warunki finansowe, no
          > wy domek do zagospodarowania po swojemu

          Myślę, że dobrym targetem będą nielegalne imigrantki ze wschodu. Rozejrzyj się w takich kręgach - na pewno zwiększysz swoje szanse.
    • moniapoz Re: Małżeństwo z rozsądku 01.02.12, 17:59
      moim zdaniem z pewnością będzie Ci trudno znaleźć kandydatkę nawet jak będziesz szukał przez biuro matrymonialne, ale jeżeli czujesz, że to dla Ciebie i dzieci najlepsze rozwiązanie to próbuj - nic nie tracisz przecież i zawsze na etapie wstępnym masz szansę się wycofać.
      fajnie gdybyś podszedł do tego w taki sposób, że szukasz nie tylko kobiety do sprzątania, gotowania i zajmowania się dziećmi, ale do kobiety z którą chciałbyś spędzić życie bo jest tym kim jest.

      natomiast co do chętnych....to niestety w dzisiejszych czasach gdzie wymagania co do facetów rosną mocno, a do tego nie koniecznie modny jest model kobiety zajmującej się domem i dziećmi....to może nie być łatwo. poza tym nie oszukujmy się: wychowywanie nieswoich dzieci to też wymaga charakteru i nie każdy to potrafi czy lubi.

      ja życzę Ci powodzenia !

      ------
      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
      • anula36 Re: Małżeństwo z rozsądku 01.02.12, 21:30
        ja rowniez,tylko blagam nie wmawiaj corkom "nowej mamy" , bo to trauma dla obu stron.one matke mialy i kim dla nich bedzie twoja partnerka musza okreslic same.
    • aqua1980 Re: Małżeństwo z rozsądku 01.02.12, 22:05
      Chodzi o to, żebyś mógł, żebyś był gotowy, zaoferować tej kobiecie uczucie. A udziały w czymś tam czy zapewniony byt, to moim zdaniem nie wystarczą.
    • martusia416 Re: Małżeństwo z rozsądku 02.02.12, 09:01
      Przerażają mnie Twoje wpisy. Mam poczucie, że głównym powodem poszukiwania żony, jest potrzeba pomocy w wychowywaniu dzieci. Dla mnie to jest straszne.
      Oczywiście ludzie w związkach wzajemnie sobie pomagają, ale dla mnie celem małżeństwa jest intymność, miłość między dwojgiem ludzi, ich porozumienie, bliskość.
      Ale może Ty też tego właśnie szukasz, tyle że masz z tego powodu poczucie winy wobec zmarłej żony i dlatego tak usilnie próbujesz motywować poszukiwania dobrem dzieci (dobrem JEJ dzieci)?
      • anula36 Re: Małżeństwo z rozsądku 02.02.12, 09:44
        Teraz to budzi takie kontrowersje, kiedys bylo normalne,ze wdowiec szuka zony glownie do opieki nad dziecmi i dla ich dobra.A reszte mozna wypracowac w trakcie.
        kazdy ma prawo do swoich motywacji.

        • triss_merigold6 Re: Małżeństwo z rozsądku 02.02.12, 10:54
          Ale kiedyś samotnej kobiecie, zwłaszcza z dziećmi, trudno było samodzielnie utrzymać gospodarstwo domowe, zwłaszcza na wsi więc śluby wdów i wdowców były na porządku dziennym. Zwłaszcza jeśli wdowiec był w miarę zamożna, a panna w latach vide "Chłopi" i Boryna z Jagną.
    • triss_merigold6 Określ sobie target 02.02.12, 11:06
      Proponuję, żebyś określił sobie target tj. grupę kobiet, która mogłaby ewentualnie być zainteresowana Twoją ofertą.
      Młode, wolne, niezależne finansowo - masz zero szans, dwudziestoparolatka z jakimikolwiek perspektywami nie spojrzy na mężczyznę z trójką dzieci i niewielką ilością czasu, tym bardziej jeśli chciałaby mieć własne potomstwo.
      Trochę starsza rozwódka z własnym dzieckiem/dziećmi, pracująca i z jakąkolwiek niezależnością, własnym życiem towarzyskim etc. - też mało prawdopodobne, własnego kieratu ma dosyć.
      Ubezpieczenie, część spadku etc. to - wybacz - nie są żadne atrakcje dla kobiety, która pracuje, ma własne lokum. Nie pijesz, nie bijesz, nie jesteś chamem etc. - pięknie, ale to nie zaleta tylko warunki brzegowe. Nie ograniczałbyś kobiecie kontaktu z jej rodziną - hm...a na jakiej podstawie miałbyś prawo ograniczać?
      Oferujesz małżeństwo - wiesz, j.w. dla pracującej i w miarę ogarniętej finansowo, posiadającej własne dzieci to żaden biznes. Pani bezdzietna lub z 1-2 dzieci, po ślubie z Tobą, nagle miałaby wspólnotę małżeńską i musiałaby w części finansować Twoje córki.
      Bycie katolikiem nie jest szczególną zaletą, nie dzisiaj.
      Nie obraź się ale spójrz realistycznie - masz szanse na miłą, skromną, przyzwyczajoną do bardzo ciężkiej pracy, ubogą kobietę w średnim wieku, której zależy na bezpieczeństwie fizycznym, dachu nad głową i spokoju, nie oczekuje natomiast od życia i mężczyzny szczególnych atrakcji.
      • anula36 Re: Określ sobie target 02.02.12, 13:22
        Nie obraź się ale spójrz realistycznie - masz szanse na miłą, skromną, przyzwyczajoną do bardzo ciężkiej pracy, ubogą kobietę w średnim wieku, której zależy na bezpieczeństwie fizycznym, dachu nad głową i spokoju, nie oczekuje natomiast od życia i mężczyzny szczególnych atrakcji.

        jak nie oczekuje, to sie nie rozczaruje:) I wszyscy beda zadowoleni:)
        • mamapodziomka Re: Określ sobie target 02.02.12, 20:28
          > Nie obraź się ale spójrz realistycznie - masz szanse na miłą, skromną, przyzwyc
          > zajoną do bardzo ciężkiej pracy, ubogą kobietę w średnim wieku, której zależy n
          > a bezpieczeństwie fizycznym, dachu nad głową i spokoju, nie oczekuje natomiast
          > od życia i mężczyzny szczególnych atrakcji.

          Ja chce taka, ja!!!! Nie bede jej bila, nie zabronie kontaktow z rodzina i do pracy tez w sumie moge chodzic. Od seksu mam niemalza, ale zeby tak kto dom poprowadzil <rozmarza sie....>
    • niebieski_lisek Re: Małżeństwo z rozsądku 02.02.12, 12:29
      Nie spodobał mi się twój post. Szukasz sprzątaczko- kucharko-opiekunki, która zajmie się twoimi dziewczynkami i ogarnie twoje zarośnięte brudem małe mieszkanie. Nie chciałabym spędzać życia z facetem, który jest ze mną tylko dlatego, że nie stać go na opłacenie gosposi. W sprzątaniu mogą pomagać ci już dzieci, teściowa może je wprowadzać w arkana kobiecego dojrzewania, jeśli ty się wstydzisz. Moi rodzice też chyba nie umieli ze mną rozmawiać o seksie i antykoncepcji, ale podsuwali mi mądre lektury przeznaczone dla nastolatków na ten temat. Kobieta - piszę ze swojej perspektywy - chce być kochana, szanowana i dopieszczana - znajdziesz na to czas i siły? Myślę że mogłabym pomagać w opiece nie swoich biologicznie dzieci, ale jeśli to miałby być jedyny powód dla którego ktoś byłby ze mną w związku to czułabym się wykorzystywana. Myślę, że dopóki nie zmienisz nastawienia i nie zaczniesz szukać partnerki, kogoś bliskiego dla siebie a nie bezpłatnej służącej, to nie zaczynaj szukać bo zrobisz krzywdę takiej kobiecie.
      • squirrel9 Re: Małżeństwo z rozsądku 03.02.12, 01:16
        Okropne jesteście, dziewczyny. Normalnie okropne i bezwzględne. Bo cóż ma napisać facet, któremu 3 lata temu zmarła zona i musiał pozbierać się po tym, pomóc w pozbieraniu się córkom, zająć się niemowlakiem, zarobic na dom i ogrnąć wszystko czego wcześniej nie musiał. Łatwiej jest wezwać hydraulika jak się na tym nie zna, samochód odstawić do warsztatu niż wspierać dzieci (one straciły mamę)i stworzyć im dom. To taka mała analogia dla tych którzy porównują z nagle samotną matką. Człowiek po tych 3 latach pewnie wreszcie odnalazł się w tym wszystkim i sam jest gotowy na nowy związek i widzi, że dzieciom potrzebna jest matka. Dzieci o tym mówią. A facet tak przez rozsądek, na razie, przypuszczam zastanował się co z tym fantem robić. Pewnie nie raz się zastanowił, jesli juz na forum pisze ...
        A wy go "z buta", że nic nie jest w stanie kobiecie ofiarować. No bo jasna sprawa, ze jak ma 3-kę dzieci to potrzebuje praczki, kucharki i sprzątaczki w chwilach wolych świadczącej mu usługi seksualne. Wszystko to co robi to jasne,że musi, to co zamierza to jasne,że powinien a czego nie zamierza, to jasne,że nie powienien ... wszytko co pisze świadcyz przeciwko piszącemu ... Zanim napisze anons dzieci powienien oddać do sierocińca? wtedy miałby co ofiarować tej wybrance? pominąć dzieci w tym wszystkim? szukać miłości życia?
        Wyobraźcie sobie,ze macie dziecko, dzieci i piszecie sobie same anonas matymonialny ... miałbyście coś do zaoferowania?
        żeby czytać te wasze superuwagi to trzeba miec dużo poczucia humoru:) Taarby to ma, a to duuuzy plus.
        Życzę powidzenia. W tym targecie widzę też miejsce dla kobiety ceniącej odpowiedzialność mężczyzny dającego jej stabilny, pewny i partnerski związek bez rywalizacji i dużą rodzinę.
        • mamapodziomka Re: Małżeństwo z rozsądku 03.02.12, 09:24
          Yyyyyyy, mialam dziecko i po jakims czasie od rozstania faktycznie zaczynalam szukac nowego partnera. Nowego partnera dla siebie, ktoremu moglam zaoferowac uczucie i rzeczywisty zwiazek, a nie etat ojca dziecku i zywiciela rodziny.
          • baszi Re: Małżeństwo z rozsądku 03.02.12, 10:00
            a ja szukalabym partnera dla siebie i jednoczesnie kogos kto moglby byc ojcem dla mojego dziecka, kto kochalby moje dziecko rownie mocno jak mnie no nie chcialabym fundowac wlasnemu dziecku etatu piatego kola u wozu
            • mamapodziomka Re: Małżeństwo z rozsądku 03.02.12, 12:07
              Ale to chyba kolejny etap zwiazku, nie?? Czy przedstawiasz kazdego potencjalnego kandydata dziecku i pierwsza randke uzalezniasz od tego czy juz pokochal dziecko, czy nie? No i jak to sobie wyobrazasz z nastolatkami na przyklad?

              Poza tym moze byc tak, ze dziecko ojca ma i kolejnego ani nie potrzebuje, ani nie chce. To tak na marginesie, bo u nas jest inna sytuacja. Tak czy siak zwiazek miedzy doroslymi musi byc na miejscu pierwszym, cala reszte mozna ukladac dopiero jak sie miedzy doroslymi uklada.
              • martusia416 Re: Małżeństwo z rozsądku 03.02.12, 13:28
                Dokładnie tak. Partner życiowy jest 'do kochania' i dopiero na wzajemnej miłości można budować całą resztę.
              • baszi Re: Małżeństwo z rozsądku 03.02.12, 13:46
                po pierwsze omawiamy nadal sytuacje autora watku ktory jest wdowcem wiec w odpowiedzi na twoj watek zakladalam ze hipotetyczne dziecko ojca nie ma a matka jest wdowa to dosyc logiczne i wydawalo mi sie ze nie musze tlumaczyc ze jak jeden ojciec jest to drugiego nie trzeba ( zakladam ze ojciec a nie gnojek)

                co maja do tego nastolatki, boze ludzie omawiamy konkretny przypadek doroslego czlowieka z gromadka dzieci ktory szuka partnerki dla siebie i matki dla dzieci a nie przypadek pryszczatego nastolatka,

                smieszne pytanie czy pierwsza randke uzalezniam od tego czy partner juz pokochal dziecko, troche dziecinna ta twoja gra,
                jesli dorosly odpowiedzialny czlowiek szuka tego co autor watku i w dodatku przez biuro matrymonialne uwazam ze nalezy jasno okreslic czego sie szuka, owszem nie nachalnie, ze smakiem, nie narzucajac nic - jesli szanowna rada czepiajacych sie kazdego slowa czy niesprezcyzowanego do konca zdania i pogladu rozumie co mam na mysli-
                jakos nie wyobrazam sobie spotkac sie z kims iles randek i po tym czasie wypalic mu ze nie inetersuja mnie przelotne znajomosci a pryz okazji dowiedzic sie ze jego nie interesuja stale zwiazki. moze to jest pozbawione romantyzmu ale ten glowna role odgrywa wlasnie u nastolatkow, dorosli uksztaltowani psychicznie raczej nie powinni miec problemu z tym ze otwarcie mowia czego oczekuja i potem daja sobie czas zeby zobaczyc czy im to wyjdzie czy nie, ale oboje wiedza czego u siebie nawzajem szukaja, jak ma pryzjsc uczucie to pryzjdzie a jak nie to i po najromantyczniejszych podchodach nic z tego nie bedzie.

                poza tym ja decyzje o byciu z kims podejmowalabym tylko wtedy jesli wiedzialabym jaki ma ogolny stosunek do dzieci czy jest w stanie wychowywac cudze dziecko

                od takich ukladow ze najpierw mamusia zlapie pana a potem zobaczymy co on na dziecko w wiadomosciach sie slyszy ze konkubent skatowal dziecko a ostatni to byl nawet pedagogiem wiec niby zadna tam patologia .......

                poza tym madry czlowiek nie przedstawia od razu dziecku wujka ale kolege, znajomego a jak chlop jest ok w stosunku do matki i dziecka mozna zglebiac relacje na obu poziomach w miare rownomiernie.

                no ale ja akurat nigdy nie uzaleznialam swojego zycia od faceta a teraz tez nie mam takich dylematow wiec moze was nie rozumiem bo dla mnie najwazniejsze zawsze bedzie najpierw dziecko
                • mamapodziomka Re: Małżeństwo z rozsądku 03.02.12, 17:16
                  A ja totalnie nie rozumiem Ciebie, bo w budowaniu zwiazku z druga dorosla osoba, to nie dziecko jest najwazniejsze.

                  AKurat pan ma na stanie dwie nastolatki (zapewne nie pryszczate), o ktore miedzy innymi chodzi, wiec czy przyszla kandydatka je tez musi pokochac? Akurat milosci do cudzego dziecka wymusic sie w zaden spsob nie da, na dodatek nie da sie na sucho sprawdzic czy pan/pani bedzie w stanie to dziecko pokochac czy nie. A od pana, ktory na pierwszej randce deklaruje, ze dziecko bedzie kochal jak wlasne to wialabym w podskokach, bo albo mitoman i fantasta, albo klamie ;)))

                  Rodzina rekonstruowana to kawalek dosc ciezkiej pracy, i do tego trzeba miec motywacje. Ja sobie u w miare niezaleznych osob innej niz milosc nie wyobrazam, ale to ja.

                  Oraz naturalnie, ze bezpieczenstwo dziecka JEST elementem absolutnie podstawowym, jak rowniez w moim przypadku nawiazanie przyjacielskiej wiezi z moim dzieckiem. Z tej linii bazowej mozna sie poruszac dalej i akurat w naszym przypadku to sie udalo (choc nie bez wysilku ze wszystkich stron), ale to juz wisienka na torcie.

                  A "rownolegle" budowanie zwiazku i z kobieta i z dzieckiem niesie ze soba ogromne ryzyko tego, ze jesli nie wyjdzie to najbardziej bedezie cierpialo dziecko. Bo ono sie czesto przywiazuje, nawet wtedy kiedy pan nie ma zamiaru go pokochac i swoja uwage poswieca tylko szczatkowo. Dlatego ja troche dziecko odstawilam w tym okresie na bok spotkaniowo, mimo, ze dziecko nexta znalo, bo przyjaznilismy sie przez kilka lat. Ale nie chcialam, zeby sie nadmiernie przywiazalo zanim ja zdecyduje w ktora strone ten zwiazek ma podazac, choc oczywiscie mialam ulatwienie, bo znalam juz wczesniej stosunek nexta do mojego dziecka (mimo, ze okazjonalne widywanie sie ma niewiele wspolnego ze wspolnym zamieszkaniem).

                  • baszi Re: Małżeństwo z rozsądku 03.02.12, 21:24
                    no tak dziecko na ostatnim planie bo mamusi musi miec spodnie ......
                    dziecko jest najwazniejsze w sensie ze mamy jak najszybciej zrobic rozpoznanie czy kandydat w ogole lubi dzieci i nie napisalam ze wymagam na pierwszej randce deklaracji ze pokocha moje dziecko , niestety ponownie sie klania czytanie bez zrozumienia co probuje drugi czlowiek napisac, wmawiasz mi cos czego w moim poscie nie bylo
                    na pierwszej randce ustalamy czego szukamy sexu na jedna noc, na kilka nocy, niezobowiazujacego zwiazku, przyjazni, docelowo zony/meza itd itp plus badamy jaki jest ten drugi czlowiek do dzieci i tu trzeba sie troche wysilic bo wydawalo mi sie dosyc oczywiste ze nikt ci w oczy nie powie szczerze tak pokocham to brzmialoby raczej falszywie i nawet balabym sie ze ten czlowiek za wszelka cene szuka kogos i powie to co na;ezy a nie to co czuje.

                    zgadzam sie o nawiazaniu wiezi przyjacioelskiej z dzieckiem i wydaje mi sie ze za tym juz idzie jakas milosc, milosci sa rozne i pewnie ta bedzie zupelnie inna niz do wlasnego dziecka ale sama pryzjazn powoduje ze sie troszczysz, martwisz o drugiego czlowieka co do autora watku ma on mala coreczke i tu tez dla mnie oczywiste ze wiez miedzy jego kobieta a najmlodsza corka beda zupelnie inne niz z nastolatkami

                    > A "rownolegle" budowanie zwiazku i z kobieta i z dzieckiem niesie ze soba ogrom
                    > ne ryzyko tego, ze jesli nie wyjdzie to najbardziej bedezie cierpialo dziecko.

                    no nie pisalam od poczatku raczej od etapu ze juz sie wie ze ten czlowiek jest godny zaufania i ze znim chce byc - chyba przegapilas w moim wpisie fragment o koledze, potem przyjacielu a dopiero kims wiecej
                    • mamapodziomka Re: Małżeństwo z rozsądku 04.02.12, 09:30
                      Hmmm, i komu klania sie czytanie bez zrozumienia? ;)))

                      Geberalnie sie ze mna zgadzasz i co do deklaratywnej milosci do dziecka od poczatku i do tego, ze jakakolwiek relacje z dzieckiem nalezy budowac dopiero wtedy kiedy dorosly jest w miare pewny, ze bedzie chcial z tym partnerem w ogole probowac i mu z nim "po drodze" i ze wlasciwie wiecej niz przyjazni wymagac nie mozna.

                      Ale i tak mnie oceniasz: > no tak dziecko na ostatnim planie bo mamusi musi miec spodnie ......

                      Mamusia spodnie akurat ma, bo w sukienkach nie chodzi. Ale tatusia dziecku tez nie szukala, trafil sie calkiem przy okazji szukania partnera dla siebie ;)))
                      • baszi Re: Małżeństwo z rozsądku 04.02.12, 13:50
                        o tym ze mamusia musi miec spodnie nie pilam do ciebie pisalam hipotetycznie ogolnie bez odniesienia do zadnej konkretnej osoby :)
                        • anula36 Re: Małżeństwo z rozsądku 04.02.12, 14:04
                          wlasnie takie "ogolne sady" sa przewaznie najbardziej krzywdzace dla jednostek.
                          • taarby Re: Małżeństwo z rozsądku 04.02.12, 15:56
                            anula36 napisała:

                            > wlasnie takie "ogolne sady" sa przewaznie najbardziej krzywdzace dla jednostek.

                            Nie sposób się nie zgodzić.
                          • baszi Re: Małżeństwo z rozsądku 06.02.12, 09:33
                            nie omawialismy przykladu mamapodziomki a hipotetyczna sytuacje podobna do sytuacji autora watku ....... bez komentarza
          • claudel6 Re: Małżeństwo z rozsądku 11.02.12, 01:41
            no to slabą matka jestes, bo jak sie ma dziecko, to na pierwszym miejscu powinno byc to, czy partner bedzie w stanie zaakceptowac dziecko i zastąpić mu rodzica, a nie to, czy Ciebie kocha. sorry, na romantyczną egoistyczną milość to może sobie pozwolic bedzietna, nie matka.
        • wjw2 Re: Małżeństwo z rozsądku 03.02.12, 16:12
          > Zanim napisze ano
          > ns dzieci powienien oddać do sierocińca? wtedy miałby co ofiarować tej wybrance
          > ? pominąć dzieci w tym wszystkim? szukać miłości życia?

          Może powinien zacząć od podziału obowiązków i egzekwowania tychże?
          Wszak dwie "księżniczki", nastolatki 12 i 14 lat są chyba w stanie, do spółki z ojcem, uprzątnąć "małe dwupokojwe mieszkanko", by nie zalegała tam warstwa grubego kurzu?
          Wtedy, odpadł by motyw "pani do ogarnięcia mieszkanka" a anons wyglądał by tak mniej więcej tak:
          "zaradny, zorganizowany, opiekuńczy, radosny wdowiec z trójką wspaniałych dziewczynek poszukuje partnerki, na dobre i na złe".

          Jest róznica?



          • taarby Re: Małżeństwo z rozsądku 03.02.12, 16:53
            Włączanie nastolatek w porządki to nie jest taka prosta sprawa, bo często ich "NIE! Nie będziesz mi rozkazywać! Nie jestem służącą od sprzątania! NIEEE!" oraz epidemia "zaraz, potem, za chwilę" mnie obezwładnia. Z niewolnika nie ma pracownika, no i, jak mówiłem, moje dziewczyny mają już gotową odpowiedź: że ich koleżanki nie muszą, a tak w ogóle to wszyscy dookoła mają matki, które ich obsługują, tylko one biedne nie.

            Korzystając, fuj, jak to brzmi, z choroby średniej córki wziąłem wolne i porządkujemy po kolei wszystkie pomieszczenia, żeby przed dziesiątym mieć zupełny porządek, bo wyjeżdżamy. Zagroziłem brakiem wyjazdu na ferie i mam jedną "niewolnicę" do częściowej pracy (tata, daj spokój, oceny na semestr, zmęczona jestem, w gardle drapie), bo druga ma grypę, a trzecia trzy lata. Moje dzieci są do tego dość rozbestwione z powodu braku odpowiedniego dozoru, więc tym trudniej je przekonać do roboty. No, ale się posuwamy do przodu.

            Myślę, że można by zbudować tu kolejne przekleństwo: Obyś córki do sprzątania gonił.

            Tak że podziwiam was, które potraficie z nastolatka wycisnąć chęć do sprzątania. U nas dziewczyny raczej bez protestów zajmują się praniem czy ładowaniem i rozładowywaniem zmywarki, ale bardziej wymagające fatygi i mokre prace omijają z właściwym sobie wdziękiem i udają, że nie słyszą moich próśb. Szczerze mówiąc, myślałem, że to TYPOWE dla tego wieku i dlatego nie działałem przemocą.

            (Z góry mówię, że pierwszą osobę, która zaproponuje, że w zasadzie najstarsza córka może w zastępstwie matki wychowywać najmłodszą, uznam za niepoważną. Myślę, że czternastolatka ma prawo do wolnego czasu, odpoczynku i bycia wolną ciężkiej pracy)

            Często czytam to, co mi tu radzicie i zarzucacie, i staram się codziennie trochę modyfikować swoje zachowanie, tak że za dwa miesiące będę mógł się kanonizować za życia, jeśli utrzymam tempo zmian :). Anons powinien niedługo się ukazać, poza tym wpisałem się też na jeden z serwisów matrymonialnych: córka podrasowała komputerowo moje zdjęcie tak, że wyglądam jak sam Brad Pitt, może pomoże.

            (W tajemnicy dodam, że kupiłem sobie książkę o wychowywaniu nastolatków (Tytuł to: "Jak mówić do nastolatków, żeby nas słuchały, jak słuchać, żeby z nami rozmawiały" - uznałem, że brzmi nieźle) i teraz spędzam wieczory opracowując sobie poszczególne rozdziały.)

            Trochę już wychodzę z tego chwilowego marazmu, chociaż teściowej nadal się nie przyznałem i pewnie w życiu się nie przyznam do aktywnego poszukiwania żony.
            • kooreczka Re: Małżeństwo z rozsądku 03.02.12, 17:36
              Nikt nie mówi o wychowaniu- ale czternastolatka jest w pełni w stanie ogarnąć niewielkie mieszkanko. W obsłudze odkurzacza czy umyciu okien nie ma nic ponad siły. Podobnie w gotowaniu i przypilnowaniu od czasu do czasu młodszego rodzeństwa.
              • anula36 Re: Małżeństwo z rozsądku 03.02.12, 20:28
                Mysle ze dziewczynom wygodnie jechac na stereotypie biednych sierotek, co nie znaczy ze nie powinny niczego w domu robic.Bo i mamusia obrabiajaca 2 dorastajace pannice bedzie zadnym pracownikiem, a raczej niewolnikiem.

            • nutka_re Re: Małżeństwo z rozsądku 03.02.12, 23:51
              Ciężkie życie czeka twoją przyszła wybrankę w konfrontacji z przekonaniami córek o usługowej roli matki. Przyzwyczajenie do tego,że panny czegoś nie muszą bo w innych domach robi to matka (ich zdaniem) może zaogniać konflikty. Bo z jedenej strony obca kobieta wychowywac nie powinna, matką nie jest, a z drugiej powinna obsługiwać jak matka.
              Może pogadaj w zaprzyjaźnionych rodzinach o tym jakie dzieci tam maja obowiazki i takie same egzekwuj w domu.
            • purpurowa_komnata Re: Małżeństwo z rozsądku 04.02.12, 08:38
              Masz w domu spore nastolatki(które niezależnie od płci) powinny wraz z Tobą zadbać o dom- czyli porządek i przygotowanie jedzenia. Jeśli nie wprowadzisz podziału obowiązków- robisz zwyczajnie krzywdę sobie i Twojej rodzinie. Jest trudno- ale potraktuj to jako wyzwanie.
              Jeśli już będziecie zgranym zespołem- będziecie się dobrze rozumieć- wtedy zacznij szukać żony.
              Pewnie tego nie czujesz- ale aktualnie szukasz robotnicy do ciężkiej pracy, a zapłatą za nią ma być seks, który zaoferujesz (bo go potrzebujesz).
              Reasumując -chcesz mieć żonę? To jej poszukaj oferując wsparcie, pomoc, jedność dusz....
              Na razie oferujesz dużo ciężkiej pracy. Ja Wam życzę powodzenia.
              • anula36 Re: Małżeństwo z rozsądku 08.07.12, 10:32
                Prawie pol roku minelo, co tam u Ciebie slychac? Cos sie wydarzylo pozytywnego w Waszym zyciu?
              • konwalka Re: Małżeństwo z rozsądku 18.12.12, 15:52
                paczpani, a Marek Mostowiak opedzic sie nie moze...
            • sinusoidaa analogie 04.02.12, 09:51
              Taarby, z uwagą śledzę Twój wątek, odnajduję w nim sporo analogii.
              Mój mąż stracił matkę w wieku 14 lat. Ma młodszą o 7 lat siostrę. Znałam wówczas już, wtedy jeszcze nie-męża, był moim chłopakiem. I uczestniczyłam pośrednio, siłą rzeczy, w organizacji tego domu, w większości jako obserwator. Mój maż , jako czternastolatek, sam wziął na swoje barki "prozę życia". W tamtym okresie rozpoczął naukę w technikum-dziennym. Po powrocie ze szkoły robił obiad (zakupy po drodze, albo też był to element naszej "randki"-szliśmy razem. Obiady nie były wyszukane, praktycznie na okrągło schabowe. Potem pranie, sprzątanie, pilnowanie młodszej siostry, żeby odrobiła lekcje. Pod wieczór wracał ojciec, jadł obiad, przejmował obowiązki - prasował, gotował zupę na następny dzień itp. Nie było łatwo - tata mojego męża pracował od rana do wieczora, podobnie, jak Ty. Ale muszę przyznać, ze w tym domu panował porządek wzorcowy. Nie twierdzę, ze wszystko układało się idealnie, ale nie była to rodzina dysfunkcyjna. Gdzieś tam po drodze pogubiły się uczucia, mąż był osobą chłodną, poukładaną, ale dość zimną. Mądrą, ale nieumiejącą okazywać uczuć. Dość długo uczył się ciepła, ale nie ma problemu z tym obecnie. Pisząc o tym chcę pokazać Ci, ze można, można zorganizować dom, angażując w to dzieci. Choć przyznam się, ze mając na stanie nastolatkę, wychowaną w pełnej rodzinie, nie potrafiłam wdrożyć ją w obowiązki, choćby podstawowe. Owszem, wykonuje polecenia, ale trzeba stać nad nią jak żandarm. I tutaj kolejne podobieństwo - córka również twierdzi, ze w domach koleżanek wszystko robi matka, matka odkurza, gotuje, sprząta smarkatym w szafie, kompletuje skarpetki przed włożeniem ich do szuflad. A do tego pracuje zawodowo, jest spełniona, uśmiechnięta i jeszcze wszystkie te rzeczy robi z uśmiechem na umalowanych ustach:-). Osłupiałam słuchając tych rewelacji, zastanawiałam się, czy nie popaść w depresję ;-) Bo z powyższych przyporządkować mogłam jeno pracę zawodową, gotowanie, ogólne odgruzowywanie na bieżąco chałupy i dbanie o siebie. Nie zamierzałam sprzątać po córce, porządkować jej szaf itp. Przypadkowo któregoś dnia porozmawiałam na ten temat z matką jednej z koleżanek. I co? jednak wielka ściema! Żadna matka nie jest cyborgiem, żadna nie sprząta chałupy, żeby księżniczka mogła się li i jedynie ewentualnie uczyć w czystym pokoju. Mało tego, koleżanki, o których mówiła moja córka, gotowały regularnie obiady, regularnie zajmowały się pieleniem w ogródkach, pilnowaniem młodszego rodzeństwa, czyli obowiązkami, o których moja latorośl nie miała zielonego pojęcia! Dla której wypakowanie naczyń ze zmywarki to skaza na honorze. Która myślała, ze brudna bluzki same wchodzą do pralki, same rozwieszają sie na sznurku, prasują, a po drodze do szafy same przyszywają sobie guziki.
              Do czego zmierzam? Do tego, ze córki najzwyczajniej w świecie Cię wkręcają! Jak 80% nastolatek. Podświadomie (mam nadzieję) wykorzystują Cię, a Ty, mając poczucie winy (irracjonalne) za taki, a nie inny stan , braki matki, zaiwaniasz jak osiołek.
              Nie popieram, ale też nie potępiam Twoich poszukiwań. Jestem tylko jakoś dziwnie pewna, ze po znalezieniu tej idealnej (pod jakim tam chcesz kątem), dasz swoim córkom kolejny pretekst do nicnierobienia - przecież macocha jest be! Nie nakaże, bo nie jest matką, jeśli nakaże, to będzie to wykorzystywanie biednych sierotek. Kopciuszek normalnie.
              Moim zdaniem, jeśli mogę je wyrazić, najpierw powinieneś "wycisnąć" maksimum ze starszych córek, czyli wyegzekwować to, co dzieci robią w większości normalnych domów. Małymi kroczkami, systemem nagród i kar. Nie chodzi tu przecież o noszenie węgla z piwnicy i wiórkowanie podłóg, tylko o normalne dbanie o czystość w domu, wokół siebie.
              Pozdrawiam:-)
              • taarby Re: analogie 04.02.12, 10:51
                sinusoidaa napisała:

                > anizować dom, angażując w to dzieci. Choć przyznam się, ze mając na stanie nast
                > olatkę, wychowaną w pełnej rodzinie, nie potrafiłam wdrożyć ją w obowiązki, cho
                > ćby podstawowe. Owszem, wykonuje polecenia, ale trzeba stać nad nią jak żandarm
                > . I tutaj kolejne podobieństwo - córka również twierdzi, ze w domach koleżanek
                > wszystko robi matka, matka odkurza, gotuje, sprząta smarkatym w szafie, komplet
                > uje skarpetki przed włożeniem ich do szuflad. A do tego pracuje zawodowo, jest
                > spełniona, uśmiechnięta i jeszcze wszystkie te rzeczy robi z uśmiechem na umalo
                > wanych ustach:-). Osłupiałam słuchając tych rewelacji, zastanawiałam się, czy n
                > ie popaść w depresję ;-)

                Czyli mój egzemplarz nie jest jedyny :).

                W ramach czyszczenia łazienki wczoraj dziewczęta chcąc dokładnie wyczyścić odpływ "tylko tatusiu odkręciłyśmy tę kratkę" i cała nienowa plastikowa instalacja pod wanną się najzwyczajniej posypała, więc na własne życzenie dołożyłem sobie obowiązków hydraulicznych. Zastanawiam się, czy mogły to zrobić specjalnie. Biorąc pod uwagę, jak ciężko jest rozwalić coś takiego, przypuszczam, że chciały dać mi nauczkę. Poza tym stało się to pretekstem do odwiedzenia marketu budowlanego w centrum handlowym, a to znowu do odwiedzin w pizzerii, bo komu by się chciało robić kolację, kiedy musi naprawić rury pod wanną, tatusiu, rozumiesz.

                Wracam do wanny i idę trochę zdyscyplinować moje dzieci, które, sądząc z dźwięków dochodzących z kuchni, topią się nawzajem w płynie do mycia podłóg.

                Gdyby mężczyźni wiedzieli, że będą ich wodziły za nos córeczki, to decydowaliby się zwyczajem chińskim wyłącznie na synów. No jak odmówić osóbce, dla której jest się jednoosobowym gronem rodzicielskim, i do tego ta osoba ma wielkie niebieskie oczy i mówi, że jest za delikatna na prace domowe, bo zaraz schodzi skóra z rąk?
                • purpurowa_komnata Re: analogie 04.02.12, 11:09
                  > Gdyby mężczyźni wiedzieli, że będą ich wodziły za nos córeczki, to decydowaliby
                  > się zwyczajem chińskim wyłącznie na synów. No jak odmówić osóbce, dla której j
                  > est się jednoosobowym gronem rodzicielskim, i do tego ta osoba ma wielkie niebi
                  > eskie oczy i mówi, że jest za delikatna na prace domowe, bo zaraz schodzi skóra
                  > z rąk?

                  To nie to. Dowiedziałeś się najzwyczajniej,ze obowiązki domowe i wychowanie dzieci to ciężka- często niewdzięczna praca.
                  A poza tym najczęściej niedoceniana- wykonywana przez kobiety...
                  Dowiedziałeś się o nich dlatego,ze nie żyje Twoja żona. Ogromna ilość mężczyzn w Polsce nie doświadczy tego na własnej skórze- za to doświadczają tego na co dzień ich żony.
                • kooreczka Re: analogie 04.02.12, 11:24
                  A dlaczego pizza? Nie ma kasy, trza kratę naprawić. Dajesz się wkręcać w poczucie winy. Nie ma, że mityczne "wszystkie mamusie" zasuwają, rączki urosły, do roboty.

                  Bądź twardy dla ich własnego dobra, bo zrobisz z nich kaleki. Możesz się wspomóc historią z mojej budy: przed przyjazdem uczniów z wymiany przygotowywaliśmy sale i wśród kilkudziesięciu znalazła się panienka, co szczotki chwycić nie umiała i przebrać pościeli. Śmiech obijał się od ścian.

                  Cytaty do rozważenia, za Musierowicz "Szósta Klepka"

                  Zastała sytuację jasno określoną;
                  ponieważ na Julię i mamę nie można było liczyć w dziedzinie twórczości kulinarnej, obiady
                  gotowała Celestyna. Co do reszty zajęć domowych, mama Żakowa udzielała im swojej uwagi tylko
                  z konieczności, natomiast Julia nie przykładała się do nich wcale. Był wprawdzie w życiu rodziny
                  długotrwały okres, kiedy usiłowano przyuczyć Julię do pracy i wdrożyć ją do tych wszystkich
                  czynności, które są, niestety, nieodłącznym składnikiem losu każdej kobiety. Julia wszakże szybko
                  zrozumiała, że jeśli przy każdym myciu naczyń stłucze minimum jedną szklankę, zaszczyt
                  pomagania mamusi zostanie jej odjęty. I tak się stało.

                  (...)


                  - Co robisz? - spytała nie patrząc w stronę Cesi. - Zmywasz?
                  - Nie - odparła nagle Cesia i zakręciła kran. - Nie, nie zmywam.
                  - Zwariowałaś? I co, będą tak stały te gary? - zatroszczyła się Julia.
                  - Nie będą. Bo ty je umyjesz.
                  - Ja?
                  - Ty! - wrzasnęła Celestyna.
                  - Nie mogę - rzekła Julia pobłażliwie. - Właśnie pomalowałam paznokcie.
                  - Ja też! - krzyknęła Celestyna. Wyrwała jej buteleczkę z lakierem i zgrzytając zębami,
                  przejechała sobie pędzelkiem po wszystkich palcach pod rząd.
                  - Co się z tobą dzieje? - Julia nie posiadała się ze zdumienia.
                  - Nic! Tylko mam dosyć! Wykorzystujesz mnie! Wszyscy mnie wykorzystują! Nikt mnie
                  nie kocha!
                  Zwabieni krzykami nadciągnęli domownicy.
                  - Co ona mówi?
                  - Mówię, że od dziś nie będę myła garów! Kolej na Julię!
                  - Racja - poparł Cesię ojciec.
                  - Też tak uważam - mruknął dziadek, dłubiąc w cygarniczce, - Julia powinna nabierać
                  wprawy, panie tego. A Cesia przecież musi się dużo uczyć, podczas gdy na Julii studiach...
                  - Podczas gdy na moich studiach, co? - spytała Julia uprzejmie.
                  - Zbija się bąki - wyjaśnił dziadek. - A Cesia już w tej chwili musi zacząć myśleć o maturze
                  i egzaminie wstępnym.
                  - Julia wszystko tłucze - zauważyła mama.
                  - No, to co - rzekł dziadek. - To kamuflaż.
                  - No, wiesz! - oburzyła się Julia.
                  - Nie bójmy się spojrzeć prawdzie w oczy - wygłosił odważnie ojciec. - W tym domu
                  istnieje uciskana mniejszość. Mam na myśli Cielęcinę i Wiesię.
                  - A pewna artystka obija się - syknęła Celestyna.
                  • purpurowa_komnata Re: analogie 04.02.12, 11:26
                    > A dlaczego pizza? Nie ma kasy, trza kratę naprawić. Dajesz się wkręcać w poczuc
                    > ie winy. Nie ma, że mityczne "wszystkie mamusie" zasuwają, rączki urosły, do ro
                    > boty.
                    I jeszcze jedno- matka to nie robot wieloczynnościowy, który nie potrzebuje odpoczynku-warto to przemyśleć....
                    • taarby Re: analogie 04.02.12, 11:44
                      Poczułem się jak nierób. Moje zasuwanie po dziesięć godzin dziennie na etacie już nie jest nic warte? Wychowywanie dzieci, dbanie o dom, owszem. Ale mężczyźni to też nie są roboty i po pracy, często bardzo odpowiedzialnej i wymagającej uwagi, gdy wracają do domu, chcieliby mieć wolne. Przecież tego się od nas wymaga, tak? Jak mężczyzna nie zarabia albo zarabia mało, to nierób. Żeby zarabiać dużo, trzeba wziąć na siebie odpowiedzialność za coś. Jak kobieta pracuje mało i za małą kwotę, to jest spisek pracodawców, którzy nie chcą dać jej roboty, bo dzieci. Albo po prostu poświęca się dbaniu o dzieci. No, dziękuję bardzo, chcę zobaczyć moją doskonałą rodzinę umierającą z głodu.

                      Co do pizzy, nie widzę powodu, by odmawiać moim dzieciom przyjemności, zwłaszcza w weekendy. Zaoszczędziłem na hydrauliku ;). Czasem bycie mężczyzną ma swoje dobre strony, na przykład dziewczynki może i uczy się gotować i dbać o dom, ale chłopców przyucza się do babrania się w kanalizacji. Też nie jesteśmy takimi darmozjadami, na jakich wyglądamy.
                      • anula36 Re: analogie 04.02.12, 12:05
                        Ale mężczyźni to też nie są roboty i po pracy, często bardzo odpowiedzialnej i wymagającej uwagi, gdy wracają do domu, chcieliby mieć wolne.
                        Wobraz sobie ze kobiety tez nie sa robitami i czesto tak samo po powrocie z odpowiedzialnej pracy do domu pragnelyby wolnego;) a tu dom czeka i jeszcze papiery firmowe w teczce ktore sie zabralo z biura,zeby nie siedziec tam do 20 i miec szanse zobaczyc dziecko przed zasnieciem:)
                      • kooreczka Re: analogie 04.02.12, 12:08
                        Zrobisz jak chcesz, ale pokazałeś im, że miganie się od spraw domowych uchodzi na sucho i jeszcze dostają przyjemności. Nic tylko tłuc szklanki.
                        Nikt nie mówi, ze jesteś nierobem, po prostu dałeś się wkręcić w układ, kiedy nikt inny jak Twoje własne dzieci wykorzystują Cię jako robota wieloczynnościowego.

                        Argumenty o kanalizacji nie rozumiem. Czyszczenie i wymiana pewnych części to podstawa dla każdego.
                      • purpurowa_komnata Re: analogie 04.02.12, 12:09
                        > Poczułem się jak nierób. Moje zasuwanie po dziesięć godzin dziennie na etacie j
                        > uż nie jest nic warte? Wychowywanie dzieci, dbanie o dom, owszem. Ale mężczyźni
                        > to też nie są roboty i po pracy, często bardzo odpowiedzialnej i wymagającej u
                        > wagi, gdy wracają do domu, chcieliby mieć wolne. Przecież tego się od nas wymag
                        > a, tak? Jak mężczyzna nie zarabia albo zarabia mało, to nierób. Żeby zarabiać d
                        > użo, trzeba wziąć na siebie odpowiedzialność za coś. Jak kobieta pracuje mało i
                        > za małą kwotę, to jest spisek pracodawców, którzy nie chcą dać jej roboty, bo
                        > dzieci. Albo po prostu poświęca się dbaniu o dzieci. No, dziękuję bardzo, chcę
                        > zobaczyć moją doskonałą rodzinę umierającą z głodu.
                        • purpurowa_komnata Re: analogie 04.02.12, 12:51
                          > > Poczułem się jak nierób. Moje zasuwanie po dziesięć godzin dziennie na et
                          > acie j
                          > > uż nie jest nic warte? Wychowywanie dzieci, dbanie o dom, owszem. Ale męż
                          > czyźni
                          > > to też nie są roboty i po pracy, często bardzo odpowiedzialnej i wymagają
                          > cej u
                          > > wagi, gdy wracają do domu, chcieliby mieć wolne. Przecież tego się od nas
                          > wymag
                          > > a, tak? Jak mężczyzna nie zarabia albo zarabia mało, to nierób. Żeby zara
                          > biać d
                          > > użo, trzeba wziąć na siebie odpowiedzialność za coś.

                          czyli jak zauważyłeś od kobiet wymaga się więcej- nie tylko powinna zarabiać ale i dbać o dom
                          Może inaczej: dom to jej działka: jak nie pracuje zawodowo to siedzi w domu- i najlepiej sporo zarabiać bo jest przecież równouprawnienie...
                          • taarby Re: analogie 04.02.12, 15:54
                            > czyli jak zauważyłeś od kobiet wymaga się więcej- nie tylko powinna zarabiać al
                            > e i dbać o dom
                            > Może inaczej: dom to jej działka: jak nie pracuje zawodowo to siedzi w domu- i
                            > najlepiej sporo zarabiać bo jest przecież równouprawnienie...

                            Tylko że jak mężczyzna nie zarobi na rodzinę, a zamiast tego "siedzi" w domu to nieudacznik.
                            Jak kobieta - no to po prostu matka.

                            Wiele razy pisałem, że wydawało mi się, że mam związek partnerski. Mieliśmy różne obowiązki domowe - ja robiłem to, ona co innego. Jeśli chodzi o kanalizację czy elektrykę, moja żona nawet by się nie dotknęła tej pracy, a od razu wolałaby za ciężkie pieniądze fachowca. Naprawa potrafi zająć kilka godzin, bez względu na to, że praca, że obiad, że inne obowiązki. Jak się nie posprząta, to sąsiad nie przychodzi z pretensjami, że mu sufit zamókł. Nie mówię, że jej obowiązki były mniej dokuczliwe, ale... Moja żona nigdy nie musiała się troszczyć o płacenie rachunków, o samochód, o naprawy, o ubezpieczenie. Ja zajmowałem się praniem i prasowaniem, gdy było sobotnie sprzątanie, to dzieliliśmy się obowiązkami - oprócz czasu, gdy była w ciąży, oczywiście, bo wtedy wszystkie ciężkie prace musiałem robić ja i nie płakałem nad sobą. W soboty też wychodziliśmy z dziećmi do parku czy do kina, bo oboje pracowaliśmy. Teraz mnie się to wydaje nierealne. Żona pracowała poza tym pięć godzin dziennie, nie osiem i nie dziesięć. Ona też uważała, że utrzymanie rodziny to mój obowiązek. Sama wolała poświęcić się dzieciom. No i nie mówię, łatwiej robić w parze, łatwiej się zmotywować.

                            A jeśli chodzi o moją pracę zawodową, to lubię mój zawód i nie wiem, ile musiano by mi dopłacić, bym zgodził się spędzać całe dnie w domu.

                            Teraz użalam się, bo mi wyraźnie nie wychodzi wykonywanie wszystkich obowiązków. Moi kumple ledwo widują swoje dzieci i są przekonani, że są ojcami na piątkę. Bo pewnie są. Ojcowie zawsze byli moim zdaniem odsuwani od dzieci, pewnie też się wycofywali sami. A ja sobie nie mogę powiedzieć: chrzanię, po robocie idę na piwo.

                            Na pociechę sobie i wam powiem, że akcja sprzątanie/naprawianie udała się (jakby to był problem ogarnąć te czterdzieści metrów...) i od tej pory mamy pilnować bieżącego sprzątania. Zapisaliśmy to na kartce i wisi w kuchni na ścianie. Zostałem już trzy razy upomniany przez córki: raz za buty, które nie trafiły na stojak, raz za niewłożony do zmywarki talerz i raz za to, że któraś znalazła moją zapomnianą skarpetkę za kanapą. Czekam trochę złośliwie na ich pierwsze potknięcie ;] rozwalenie kanalizacji uznałem za wypadek.
                  • kajluna84 Re: analogie 10.02.12, 10:59
                    hej..sledze twoj watek.. i wiesz co.. podziwiam... ja zostalam wdowa majac 20 lat.. moj syn mial miesiac... i wiem jak trudno jest sprostac wszystkiemu a ty masz 3... mysle ze dziewczynkom brakuje kobiety.. tak jak mojemu brakowalo mezczyzny... mimo ze minelo prawie 8 lat coraz bardziej widze ze brak mu taty.. wiesz.. nauczenie ich pozadku... wychowanie... to jakos sie da zalatwic.. najtrudniej jest gdy dziecko pyta o zmarlego rodzica.. ja dalej nie umiem mu tego wszystkiego do konca wytllumaczyc..
            • rozwiedziona7 Re: Małżeństwo z rozsądku 15.02.12, 22:39
              Jestem trzy lata po rozwodzie, mam 12 letniego syna, rozumiem to szukanie drugiej połówki. Sama mam takie myśli , żeby znaleźć osobę, która po część zastępowałaby mojemu synowi ojca. On jest w takim wieku, że potrzebuje męskiego wzorca, a ze swoim tatą nie ma kontaktu. Są dnie kiedy cieszę się, że żyję swoim nowym życiem, ale czasami bywa tak, że czuję się bezradna. Często mówię moim znajomym, że potrzebuję mężczyzny bardziej dla mojego dziecka, niż dla siebie samej.
              Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że są momenty, kiedy bardzo chciałbyś, żeby obok ciebie była ta osoba, która po prostu będzie nie bacząc na trudną sytuację, w której się znajdzie.
              Kiedy tak osoba się w końcu znajdzie, trzeba ostrożnie przekonywać do niej dzieci, żeby się nie zraziły. Trzymam kciuki i pozdrawiam.
    • wolf40 Re: Małżeństwo z rozsądku 04.02.12, 00:08
      Rozumiem, że szukasz gosposi, opiekunki do trójki Twoich (i ewentualnych jej) dzieci oraz kochanki w jednym, z mile widzianym wkładem finansowym w zakup małego białego domku oraz utrzymanie całej gromady czyli pracującej?

      Hmm.. szczerze – i bez pejoratywnego wydźwięku – szukaj raczej w anonsach kobiet z państw zza wschodniej granicy, myślę, że możesz trafić na uczciwą, pracowitą, wykształconą, fajną babkę, która może spełnić Twoje oczekiwania.

      Wybacz, ale wydaje mi się, że nie jesteś w targecie singielek, a Matki-Polki, które samodzielnie wychowują swoje dzieci pracując zawodowo - a jest ich niemało (i dają radę, bo nikt nad nimi nie pochyla się) - szukają raczej wsparcia i relaksu w mężczyźnie po codziennej gimnastyce życiowej albo świętego spokoju.
      Chociaż zdarzają się również te ambitne, może poszukaj w chrześcijańskim biurze matrymonialnym?
    • woda_woda taarby... 04.02.12, 01:46
      Oczywiście, że twoje dziewczęta są rozpuszczone.
      Oczywiście, że starsze powinny sprzątać itp oraz opiekować się najmłodszą.
      Oczywiście, że jeśli nie umiesz tego wygezekwować, to znaczy, że nie masz u nich autorytetu.
      Oczywiście, że powinieneś zrobić raspiskę, która za co odpowiada i ją egzekwować.
      Oczywiście, że weszły ci na głowę.

      Trzeba towarzystwo zebrać do kupy, postawić sprawy jasno i w końcu stać się szefem tej grupy, bo na razie dajesz się swoim dzieciom manipulować.

      A jeśli idzie o żonę - jeśli spotkasz jakąś kobietę, która będzie najważniejszą osobą w twoim zyciu, to czemu nie?
    • unica76 Re: Małżeństwo z rozsądku 05.02.12, 00:03
      Z ciekawością przeczytałam całą dyskusję. I trzymam kciuki aby się udało :)
    • fiamma75 Re: Małżeństwo z rozsądku 05.02.12, 10:52
      Przeczytałam całą dyskusję i nadal nie rozumiem czemu niektóre kobiety tutejsze po Tobie jadą. Może muszą coś odreagować?

      Życzę Ci małżeństwa nie z rozsądku a z miłości, bo to zdarza się w każdym wieku. I masz szansę znaleźć pannę/wdowę katoliczkę, sama znam takich wiele.

      W moim bliskim otoczeniu zdarzył się podobny przypadek - zmarła siostra szwagra - jej mąż został z 5 letnią córkę. Poznał kobietę, która pokochała także jego córkę i została jej drugą mamą, od wielu lat są małżeństwem.
      • breadalone Re: Małżeństwo z rozsądku 06.02.12, 01:17
        Zycze powodzenia.Ja akurat mecze sie w tzw.malzenstwie z rozsadku i tez nie jest mi latwo. Ale to inna historia.Czasem malzenstwa z rozsadku maja sens jezeli dwoje ludzi do siebie pasuje,ma podobne oczekiwania,dazenia.
      • nutka_mi Re: Małżeństwo z rozsądku 06.02.12, 11:50
        Hmmm, trochę czym innym jest jedno dziecko a czym innym trójka. Często trudno wychować własną trójkę, zdyscyplinować, wyegzekwować porządek a tu - trójka nieswoich. Do tego trzeba się zmierzyć z wyobrażeniami dzieci o matce która wszytko zrobi i pomoże ale bez wymagań i wyobrażeniami faceta o żonie (poprzednia zajmowała się domem i dziećmi, pracowała i "nie narzekała"), dokadając do tego całodzienną nieobecnośc tatusia w domu.
        powodzenia zyczę, choć ciemność widzę, ciemność ...
        • taarby Re: Małżeństwo z rozsądku 06.02.12, 13:02
          nutka_mi napisała:
          > zrobi i pomoże ale bez wymagań i wyobrażeniami faceta o żonie (poprzednia zajm
          > owała się domem i dziećmi, pracowała i "nie narzekała")

          Ale bez przesady, wiele razy pisałem, że sama nie zajmowała się domem i dziećmi (chociaż oczywiście dużo więcej niż ja) i pracowała nie na cały etat, tylko na pół. Wiem, że mężczyzna idealny po dziesięciu godzinach pracy zmienia żonę przy dziecku, a potem sam obrabia cały dom, ale nasz świat idealny nie jest i niektórzy bywają zmęczeni po pracy, nawet jeśli już mieli pecha urodzić się mężczyznami.

          Gdy żona żyła, te trzy lata temu, robiłem w zakładzie od szóstej do czternastej, czyli tak naprawdę do szesnastej, bo byłem potrzebny i nie dało się wyjść. Żona chodziła najczęściej na dziewiątą i kończyła też o czternastej. Z tym, że ona o tej czternastej wychodziła, bo zmienniczka przychodziła na swoją zmianę i tyle. Dzieci, już w szkole przecież, nie wymagały wycierania nosów, miały swoje koleżanki i swoje sprawy, lekcje. Nic dziwnego, że w tych warunkach żona miała więcej czasu na zaopiekowanie się domem. Co nie zmienia faktu, że pomagałem jej w pracach domowych, miałem swoje obowiązki, a ona swoje.

          I wiem, że liczba dzieci działa na moją niekorzyść. Jak i fakt, że wcale nie mam ochoty usunąć pierwszej żony z życia moich dzieci i swojego własnego. Teraz naskoczcie na mnie, że nie jestem gotów oddać nowej kobiecie 100% uczuć. Człowiek to nie jest prosta maszynka, naciskasz guzik i masz.
          • woda_woda Re: Małżeństwo z rozsądku 06.02.12, 13:10
            taarby napisał:

            > Teraz naskoczcie na mnie, że nie jestem gotów oddać nowej kobiecie 100% uczuć.
            >

            A ile?

            Raczej kiepsko to wygląda.
            Wyobrażasz sobie, że ta nowa żona wskoczy na miejsce starej i odpuści sprzątanie twojej córce, bo ta ma duże niebieskie oczy i sama weźmie się za robotę otrzymując w zamian jakiś niewielki procent twoich uczuć?
            • anula36 Re: Małżeństwo z rozsądku 06.02.12, 13:37
              Na te wszystkie dylematy to przyjdzie czas jak sie jakas kandydatka pojawi:)
              • woda_woda Re: Małżeństwo z rozsądku 06.02.12, 14:03
                anula36 napisała:

                > Na te wszystkie dylematy to przyjdzie czas jak sie jakas kandydatka pojawi:)

                Kandydatka na płatną pomoc domową?
                • negentropia Re: Małżeństwo z rozsądku 06.02.12, 14:18
                  Jaką płatną??? Przecież będzie nosiła zaszczytne miano "żony"...
                  • woda_woda Re: Małżeństwo z rozsądku 06.02.12, 14:33
                    negentropia napisała:

                    > Jaką płatną??? Przecież będzie nosiła zaszczytne miano "żony"...

                    A to już tylko kwestia tego, jak będzie nazywał się kontrakt, jaki Autor podpisze z tą kobietą.

                    Istota rzeczy przecież sie zmieni, no chyba, że owa kobieta też będzie miała duże niebieskie oczy i tym samym ze sprzątania będzie zwolniona :)
                  • zolza42 Re: Małżeństwo z rozsądku 06.02.12, 14:35
                    Jaką płatną? Pani będzie się jeszcze musiała DOŁOŻYĆ finansowo do interesu.
                    A jak pani będzie miała swoje dziecko? To już nie będzie życie, to będzie walka o przetwanie.
                    Oni się zaduszą na tych 40m2.
                    • woda_woda Re: Małżeństwo z rozsądku 06.02.12, 14:40
                      zolza42 napisała:

                      > Jaką płatną? Pani będzie się jeszcze musiała DOŁOŻYĆ finansowo do interesu.


                      Aha. To jaki interes może mieć ta pani w tym, że ma sprzątać, wychowywać i dokładać?
          • nutka_mi Re: Małżeństwo z rozsądku 06.02.12, 15:09
            To, co sam jesteś w stanie jej dać jest tak samo ważne jak to czego od niej oczekujesz. I tak samo ważne jak to, czego twoje dzieci oczekują. Z jednej strony musi byc związek dwojga ludzi a z drugiej byłby/będzie związkiem conajmniej pięciorga. Kobieta nie maszynka - co innego zauroczyć się czy zakochać w mężczyźnie a co innego w nim i jego trójce dzieci. Chociaż byś nawet miał ochotę usunąc pierwszą żonę z życia dzieci, to już od ciebie to nie zależy, twoje starsze dzieci przy każdym konflikcie z następną mamą podkreślą,że ich matką nie jest. "Podział majątku" (wiem, wiem, to taki żart) to najlżejszy kaliber problemów.
    • iza38bp Re: Małżeństwo z rozsądku 06.02.12, 17:41

      Smiac mi się chce, jesli masz cos do zaoferowania! NIE ! NIE MASZ NIC!! i bez oburzenia,pisze to jako osoba,która zwiazana była do niedawna z wdowcem z 2 dzieci,Twoje o ile dobrze czytam najmłodsze ma 3 lata. Sama miłosc nie wystarczy,zreszta jesli kobieta bedzie miała do wyboru miłosc bez obciazen [ a przeciez zwiazujemy sie z kims własnie z powdu miłosci] zawsze przegrasz. To kierat,co bedzie jesli kobieta bedzie miał swoje dzieci, mysl o takich sytuacjach;dzieci nie akceptuja sie nawzajem,ty nie akceptujesz dzieci partnerki,ona nie moze sie przełamac, itd. Kiedy jest czas przy tej ilosci domowników na jakiekolwiek swoje jak piszesz zainteresowania? to tylko frazesy,które z w realu nie zdaja egzaminu
    • attiya Re: Małżeństwo z rozsądku 07.02.12, 11:33
      zapytaj się samego siebie czy szukasz żony i partnera dla siebie czy też sprzątaczki, kucharki, opiekunki i jeszcze kogoś do łóżka coby się i tobą zajął jak już cały dom posprząta, ugotuje, z twoimi dziećmi odrobi lekcje itd itd
    • nika-1979 Re: Małżeństwo z rozsądku 07.02.12, 23:14
      A ja myślę,że jesteś fajnym facetem, dzielnym ciepłym i z poczuciem humoru, rozsądnie i realnie podchodzisz do życia, w dodatku potrafisz dobrze pisać po polsku, miło się czyta twoje wpisy, nie jeden facet na twoim miejscu by się załamał, rozpił i poszedł na baby, a poza tym te ostrzejsze posty też tu były potrzebne, szukaj dobrej kandydatki na żonę, z którą połączy cię prawdziwe uczucie, to może trochę potrwać, ale zasługujesz na to. Na studiach miałam koleżankę, która w wieku 23 lat wyszła za mąż za wdowca. Facet był od niej ze 20 lat starszy i miał dwóch nastoletnich synów, ona się w nim autentycznie zakochała, a jak się cieszyła, jak ten młodszy zaczął do nie mówić "mamo". Poznali się jakoś naturalnie, on był kierowcą w autobusie, a ona jego pasażerką, jej ojciec był jego kolegą, z tego co wiem, są dobrym małżeństwem i mają bliźniaki. POWODZENIA
      • monika19782 Re: Małżeństwo z rozsądku 09.02.12, 22:35
        Po przeczytaniu całego watku doszlam do wniosku że masz wiecej do zaoferowania kobiecie niż statystyczny idealny kandydat. Jesteś przede wszystkim uczciwy i jasno wyrażasz swoje pragnienia. To zaleta a nie wada. Zycze Ci powodzenia i pisz co u Ciebie.
    • jul-kaa Re: Małżeństwo z rozsądku 09.02.12, 23:00
      Przeczytałam wątek, a raczej Twoje, Autorze, wypowiedzi w nim, bo większość wypowiedzi rozmówczyń mnie z deczka obrzydziła, więc je pomijałam.
      Powiem tyle: jesteś przezabawnym, dowcipnym, inteligentnym facetem. Dzielnym, wytrwałym odważnym. Sądzę, że jesteś też bardzo dobrym, ciepłym, fajnym ojcem. Uważam, że masz bardzo dużo do zaoferowania (i nie myślę tu o kwestiach materialnych).
      Mam szczerą nadzieję, że znajdzie się kobieta, która Cię doceni i z którą stworzysz dobry związek.
      Powodzenia!
      • kajluna84 Re: Małżeństwo z rozsądku 10.02.12, 11:01
        hej..sledze twoj watek.. i wiesz co.. podziwiam... ja zostalam wdowa majac 20 lat.. moj syn mial miesiac... i wiem jak trudno jest sprostac wszystkiemu a ty masz 3... mysle ze dziewczynkom brakuje kobiety.. tak jak mojemu brakowalo mezczyzny... mimo ze minelo prawie 8 lat coraz bardziej widze ze brak mu taty.. wiesz.. nauczenie ich pozadku... wychowanie... to jakos sie da zalatwic.. najtrudniej jest gdy dziecko pyta o zmarlego rodzica.. ja dalej nie umiem mu tego wszystkiego do konca wytllumaczyc..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja