pytanie2012
02.02.12, 16:08
Witam, mam siostre starsza 10 lat,ja mam juz ok 35 ona 45, i ma 7 letnie dziecko. Mieszkamy w odleglych miastach, siostra poznala teraz faceta, ale to swiezy bardzo zwiazek. CHodzi o to, ze dojezdza do miejscowosci w ktorej praucje ok 2.5 godziny dziennie, w tej mneijszej ma dom, dzieckiem zajmuje sieopiekunka na przemian z moja mama. Ojciec dziecka (zyli na kocia lape) siedzi gdzies za granica, nie ma z nim kontaktu, dzieckiem sie wcale nie interesowal. Moja siostra teraz znalazla sie w szpitalu(sa badania) mowilam jej wielokrotnie ze niech sie przeprowadzi do tego wiekszego miasta, ale odpowiada ze jest patriotka ( a chodzi o silna zaleznosc od matki, na szczescie moja mama jest normalna matka nie toksyczna, ale to chodzi o to, ze iostra moje urodziny przezyla dosc mocno, byla wychuchana jedynaczka, teraz wie ze ma matke tylko dla siebie, nie chce tego odpuscic)i rozne takie blahe aguemnty, a chodzi wlasnie by nie opuszczac miasta w ktorym jest mama. Dziecko na tym traci bo matki prawie wcale nie widuje, jakkolwiek rozmowa, zeby sie przeprowadzila do wiekszego miasta...bo dziecko bedzie czesciej i dluzej widywac, i to i to konczy sie awantura. A ja sie doslownie boje, bo co bedzie jak cos sie stanie.Zadne argument do niej nie docieraja,jak wczesniej napisalam, wszystkie rozmowy koncza sie z jej strony kryzkiem (jak zawsze)....ja choruje na depresje juz dlugo, ale mam stan stabilny, praucje,jestem w stalym szczesliwym zwiazku. Chce dla niej jak najlepiej ale do niej nic nie dociera. Boje sie po prostu co bedzie w razie negatywnego scenariusza, dziecko dostanie najnizsza rente,dom, jest na kredycie....a do niej zadne argumenty nie docieraja...