korag1000
02.02.12, 23:23
Hej
Jestem na forum od dawna, co prawda mało piszę ale uważnie śledzę wątki i odpowiedzi które są dla mnie bardzo cenną lekcją życia. Czasem jak czytam rady to chciałabym umieć tak właśnie żyć, myśleć, postępować. Dlatego ja opiszę moją sytuację i bardzo proszę o odpowiedzi. Nie jestem osobą (przynajmniej mam taką nadzieję) która piszę by utwierdzić się w swoim przekonaniu ale umiem przyjąć krytykę aczkolwiek konstruktywną. Ale do rzeczy.
Jestem samotną matką, mam 7,5 letniego syna. Miałam męża ale 7 lat już nie mamy kontaktu.
w październiku 2009 roku poznałam faceta, który jest szczery i odpowiedzialny ale....
No właśnie spotykamy się już tyle czasu i nic. Kiedy go poznałam był w trakcie rozwodu, żona go zostawiła dla innego. Ja myślę ale nie wiem na pewno że ona była jego pierwszą dziewczyną, bo on najpierw był w Legii Cudzoziemskiej pięć lat a potem w polskim wojsku na wyjazdach na misje. On twierdzi że stracił zaufanie, w ogóle bardzo przeżył ten rozwód i ciągle zabiega o spotkania z synem (10 letnim) i jest nieszczęśliwy że za rzadko. Między nami jest raczej ok ale widujemy się raz w tygodniu w weekend, na więcej nie ma szans bo mieszkamy 30 km od siebie, pracujemy oboje do 16 a o nie ma samochodu. Ja mam ale nie mogę pojechać bo on mieszka z rodzicami którzy nie mają o mnie pojęcia. Jak przyjedzie w sobotę ok 16 to o 20 zawsze idzie na autobus. Nie ma szans żeby został dłużej a pytanie dlaczego zawsze zostaje bez odpowiedzi.
Po drugie wprost mówi że mnie nie kocha bo już nie umie ale bardzo mnie lubi i chcę się spotykać tylko nie chce być w związku.
Ale zawsze jak przyjeżdża to się kochamy, jest zazdrosny i w ogóle.
Następny problem to że mi nie ufa, tu nie jestem bez winy bo parę razy skłamałam co prawda w drobnych sprawach ale jednak. A on już chyba nikomu nie ufa.
Ważną kwestią jest również że on w trakcie znajomości pożyczał ode mnie pieniądze i razem już będzie ok 12 tysięcy i jeszcze nie oddał, twierdzi że ma duże pieniądze gdzieś zamrożone ale przestałam w to wierzyć bo już dwa lata oddaje. Pomyślałam że może dlatego się spotyka bo nie ma oddać a mam umowę pożyczki i mogłabym iść do sądu ale z drugiej strony gdybym powiedziała że albo będzie związek albo pójdę do sądu to wiem że wybrałby sąd.
I ostatnia kwestia zawsze jak pytam o nas, co dalej, o związek albo czy mu zależy ( zwykle przez gg bo codziennie tak piszemy) to zaraz idzie spać i je wyłącza. Powiedział mi również że im bardziej naciskam tym bardziej go od siebie odpycham.
A ja oczywiście naciskam zawsze mniej więcej co drugi, trzeci dzień bo mi zależy i bardzo bym chciała. Może i jest moja wina w tym że tak jest ale muszę zaznaczyć że to ja zawsze wspieram go finansowo, wakacje we Włoszech ja, kupiłam mu laptop i smartfona. Gdybym powiedziała że pojedziemy na wakacje gdzieś w Polsce to by powiedział że nie chce i że woli sam a na Włochy się zgodził. I do tego ma pretensje że pracuję nie tylko na etat ale też dorabiam jak się da, krytykuje mnie za to bo sam ma etat i koniec.
To by było na tyle, przepraszam że długo. Na koniec chciałam tylko powiedzieć że nie oczekuję potwierdzenia że facet jest zły ani też że ja jestem dobra. Chciałabym bardzo żeby mądre i doświadczone osoby, które tu są powiedziały mi gdzie tkwi problem, albo uświadomiły mi że to nie ma sensu bo jakoś tak ostatnio mi się wydaje. Ale może nie mam racji może ja jestem zaborcza i chcę za szybko, za dużo albo coś
Dziękuję wszystkim, którzy dotrwali do końca
Pozdrawiam
Agnieszka