jak pomóc?

05.02.12, 23:03
Od dłuższego czasu jestem świadkiem przemocy psychicznej stosowanej wobec 14 letniej dziewczynki której parę lat temu zmarła mama a jej ojciec związał się z inną kobietą, która ma swoje dziecko.Jest to przyjaciółka mojej córki od której o tym wiem bo często jej się skarży.Nie jest to dziewczynka która sprawia kłopoty,jest bardzo spokojna, ostatnio bardzo schudła,prawie codzień ma awantury o rzeczy wyssane z palca.Jej ojciec jest pod dużym wpływem swojej konkubiny.Parę razy już mówiłam dziewczynce że z nim porozmawiam ale ona jest tak zastraszona i zaszczuta że nie chce,bo boi się jeszcze większych awantur o to że się skarży.Dodam,że jej starszy brat wyprowadził się właśnie z tego powodu,ale on jest już pełnoletni.Przedtem miała jeszcze brata,teraz już nikogo.Ta kobieta dąży teraz do tego by dziewczyny przestały się przyjażnić,żebym o niczym nie wiedziała.W dodatku strasznie kłamie.Nie wiem co mam robić,jeśli kogoś powiadomię to będą wiedzieli że to ja,bo tylko ja o tym wiem.Zresztą już grozili mi problemami.Poradzcie coś,nie mogę już dłużej na to patrzeć,ta dziewczyna już prawie nie wychodzi z domu oprócz szkoły.Podobno opuściła się w nauce bo żyje w ciągłym strachu.Wczoraj,dziasiaj znowu miała piekło.Nie wiem w jakim celu ta kobieta to robi,a jej synek to "najlepszy" na świecie.Jak można tak traktować dziecko które już tyle w życiu przeszło,chorobę,śmierć mamy.Trzeba być potworem.
    • joshima Re: jak pomóc? 06.02.12, 08:46
      A znasz tego jej brata? Przecież to on w pierwszej kolejności powinien jej pomóc.
    • amb25 Re: jak pomóc? 06.02.12, 09:03
      Witaj. Nie mam pojecia jak mozesz pomoc tej dziewczynie. To bardzo delikatna sprawa, ktora czasami moze wygladac inaczej z zewnatrz.
      Jedyne co moge napisac to musisz postepowac b. delikatnie, bo pogorszysz jej sytuacje. Kiedy ja bylam w tym wieku, pewna zyczliwa pani sp...la mi do reszty stosunki z macocha. Bo chciala pomoc.....
    • ho_credo Re: jak pomóc? 06.02.12, 09:44
      Świat oczami dziecka wygląda inaczej niż jest to w rzeczywistości. Dzieci wchodzące w wiek dojrzewania najczęściej wszystko wyolbrzymiają i robią "z igły widły".
      To jest czas negatywnych emocji i nie należy brać dosłownie wszystkiego co dziecko mówi.
      Co nie znaczy nie nie może się tam dziać coś złego, ale dla dzieciaka w tym wieku z reguły wszyscy rodzice są źli , nietolerancyjni, ograniczający wolność, zmuszający do niewolniczej pracy itd... itp
      • morekac Re: jak pomóc? 06.02.12, 15:51
        le dla dzieciaka w tym wie
        > ku z reguły wszyscy rodzice są źli , nietolerancyjni, ograniczający wolność, zm
        > uszający do niewolniczej pracy itd... itp
        Nawet jeśli, to z tego powodu nie chudnie się 15 kg. No i od sensownych rodziców nie słyszy się "jak nie, to ci w..lę".
    • zolla78 Re: jak pomóc? 06.02.12, 10:04
      Porozmawiaj z bratem. Albo może z kimś w szkole. Tak by podjęli interwencję niby działając na własną rękę i z powodu własnych obaw.
      A nie ma ona jakiejś babci, cioci czy kogoś innego, kto ewentualnie mógłby interweniować?
      • aqua48 Idź do szkolnego pedagoga 06.02.12, 10:10
        albo psychologa i porozmawiaj z nim o całej sytuacji, sama nic nie zdziałasz. Dobrze byłoby też dotrzeć do tego brata jeśli to możliwe i jego również poprosić o rozmowę z pedagogiem w szkole dziewczynki.
    • esteraj Re: jak pomóc? 06.02.12, 10:52
      Myślę, że dobrze by było nakłonić dziewczynę na szczerą rozmowę z ojcem. Być może ona uważa, że ojciec trzyma stronę swojej partnerki, jednak niech zaryzykuje i powie mu o swoich uczuciach, obawach i lękach.
      Może tak być, że dziewczyna specjalnie robi z siebie męczennice i "kopciuszka", ale nawet wtedy potrzebna jest szczera rozmowa.
    • noemi123 Re: jak pomóc? 06.02.12, 10:57
      Prawdę mówiąc miałabym totalnie w dooopie co sądzi jej ojciec i jego konkubina!!!
      Zawiadomiłabym kogo się da; MOPS,Centrum Pomocy Rodzinie, pedagoga szkolnego, policję. Dlaczego? A dlatego że coś może się stać: dziewczyna może nie udźwignąć ciężaru psychicznego, dręczenia, braku bezpieczeństwa i coś sobie po prostu zrobić, zabić się czy uciec z domu...
      Wolę być nadgorliwa w tej sprawie bo tu chodzi o dobro dziecka.
      Miałam sytuację podobną w bloku obok, wieczorami chłopak 13 letni płakał, krzyczał, słychać było na podwórku, mieszkał z matą i ojczymem. Trwało to około 4 miesięcy, chłopak raz próbował się zabić. Sąsiadka powiadomiła odpowiednie służby dwukrotnie bo nie byli skorzy do interwencji. Rodzinie przydzielili kuratora, skierowali na terapię oboje dorosłych a dziecko do poradni psychologicznej, chłopak był dręczony przez ojczyma.
      W klasie mojej córki dziewczynka była odrzucona przez matkę, zawsze czysto ubrana, spokojna ale zastraszona, jak do nas przychodziła nie chciała wracać do domu, mówiła, że wolałaby mieć mnie jako mamę, czasem stawała się bez powodu agresywna. Porozmawiałam z pedagogiem szkolnym, pedagog z dziewczynką, potem ruszyła machina; rozmowa z matką, dziadkami. Dziewczynka była odstawiona z na zupełnie boczny tor bo mamusia urodziła córeczkę drugiemu narzeczonemu, a ta siedziała na placu do 18-19 bez obiadu i klucza od domu.
      Wolę sobie pluć w brodę że byłam nadgorliwa niż potem żałować że nie zapobiegłam tragedii.
      A że opiekunowie tej dziewczynki będą mieć pretensje, będą grozić? Miałabym to gdzieś. Odpowiedz im, że to ty możesz powiadomić policję o groźbach i zastraszaniu. Tobie nic nie grozi z tytułu zgłoszenia interwencji ale jeżeli jej coś się stanie to tak jakbyś w pewnym stopniu przyczyniła się do jej cierpienia. Grzech zaniechania w tej sprawie jest nie do odpokutowania. Zgłosić możesz anonimowo, przejść się do MOPS-u, pedagoga szkolego, zapewnią ci anonimowość..
      • mama_myszkina Re: jak pomóc? 06.02.12, 23:31
        Brawo, noemi :)
      • morekac Re: jak pomóc? 07.02.12, 00:14
        A że opiekunowie tej dziewczynki będą mieć pretensje, będą grozić? Miałabym to
        > gdzieś.
        2 lata temu córka zaciągnęła do szkolnej pedagog przyjaciółkę - też w związku ze sprawami domowymi. Od przypadkowo spotkanej tamtej mamy usłyszała potem kilka przykrych słów (o wtykaniu nosa w nie swoje sprawy itd.), ale jakoś to przeżyła. Skoro było to do przeżycia dla 11-latki, to i dorosła kobieta nie powinna się obawiać.
    • yoma Re: jak pomóc? 06.02.12, 11:09
      No, a tak właściwie to co ta macocha robi?
      • mozambique Re: jak pomóc? 06.02.12, 13:13
        no włąsnie - co takiego tam sie dzieje własciwie bo zadnych konkretów nie podano

        wlasciwie wiadomo tylko ze dziecko opuscilo sie w nauce i rzadko wychodzi z domu , a to naprawde do dręczenia jeszce bardzo daleko

        a opis taki jakbysmy mieli do czynienia z nową wersja Kopciuszka
    • nutka_mi Re: jak pomóc? 06.02.12, 11:57
      Ja zaczęłabym od rozmowy z ojcem. Zważywszy na długoletnią znajomość dzieci widzisz jak zmieniła się dzwieczynka (na niekorzyść) i martwi cię to. Możesz powiedzieć, ze wyciągasz z niej informacje i na podstawie tego mocno się obawiasz i chciałabyś pomóc.
      • byle-do-wiosny-0 Re: jak pomóc? 06.02.12, 13:16
        Jej brat znalazł sobie pracę za granicą ale ma tu mieszkanie,w sobotę do niego dzwoniłam po kolejnej awanturze,strasznie się zdenerwował i dzwonił do swojej macochy jej nagadał,a wszystko znowu odbiło się na dziewczynie bo ta znowu do niej z pretensjami że się skarży,powiedzieli że będą szukać tego "życzliwego" który donosi,ze swoim ojcem chłopak nie rozmawia.Przyjaciółka córki znowu dzwoni do niej z pytaniem i płaczem czy to ja dzwoniłam i żebym to zostawiła w spokoju bo to jej na końcu się obrywa i błędne koło się zamyka.Wczoraj właśnie dzwoniłam do jej ojca czy może do nas przyjść z córką,powiedział że nie ma czasu,dzisiaj też nie,może jutro.Chcę właśnie najpierw z nim pogadać,ale nie wiem co z tego wyniknie,pewnie mi powie żebym się nie wtrącała.Z tego co wiem to on jest pod bardzo dużą presją ze strony "żony" bo dziewczynka mówi że jak jest sama z ojcem to jest miły a jak tylko ona się pojawia zmienia się o 360 stopni.
        Wiem że w wieku dojrzewania dziewczynki dużo wyolbrzymiają sama przez to przechodzę ale tutaj nie o to chodzi.Ona już z racji tego że zmarła jej mama musiała szybko dorosnąć,zająć się sprzątaniem,gotowaniem.Co do tego co macocha jej robi,głównie to awantury o wszystko,za to co zrobi i czego nie zrobi,zawsze jest żle,dziewczyna ma prawie ciągły szlaban,przez całe ferie nie mogła nigdzie wychodzić i nie wiedziała za co,w zeszły piątek ojciec pozwolił jej iść do kina a jak wróciła to była awantura z jej strony że do tego kina nie miała iść,obwinia ją że przez nią sypie jej się małżeństwo i obrywa jej syn bo ta ją zdenerwowała,że pyskuje,jak sprząta w domu to mówi czemu w jej rzeczach grzebie,że jej wp....li.Jednym słowem co zrobi to żle,a jak nie zrobi to jeszcze gorzej.W ciągu pół roku schudła jakieś 15 kg i żle wygląda,bardzo często płacze.
        • nutka_mi Re: pobiła mnie teściowa... 06.02.12, 13:28
          Może poduń dziewczynce (jej ojcu) pomysł szkoły z internatem. To i tak będzie lepszcze niż "ciepło domowe" które ma.
          • anula36 Re: pobiła mnie teściowa... 06.02.12, 13:34
            Albo jakas inna osoba z rodziny - babcia, ciocia u ktorej dziewczyna moglaby mieszkac i zyc spokojnie. A moze za zgoda ojca moglaby wyjechac do brata?
        • morekac Re: jak pomóc? 06.02.12, 14:51
          A czy ta dziewczynka chodzi z twoją córką do jednej klasy i czy mają w szkole sensowną wychowawczynię/pedagoga?
          • kalinka711 Re: jak pomóc? 06.02.12, 15:17
            właśnie że z nikim z rodziny nie jest na tyle blisko,jedna babcia zmarła,druga jest już w sędziwym wieku,co do ojca to nie sądzę żeby się zgodził na internat,nie wiem nawet jak on to wszystko widzi,sam jest wydaje mi się "między młotem a kowadłem" i sam nie wie jak to posklejać.Nie wiem z jakim podejściem tu przyjdzie,czy widzi problem czy mi powie że mam się nie wtrącać.Co do brata,powiedział że jak trzeba będzie to wróci i zajmie się siostrą ale do tego długa droga,musiałby mieć ojciec odebrane prawa rodzicielskie a sam dziewczyny nie odda tym bardziej że sam się z synem pokłócił,też właśnie o tę macochę.W szkole jest pedagog i tak właśnie myślałam,że jak mi ta rozmowa z ojcem nie wyjdzie to ruszę sprawę od pedagoga zaczynając.Dziewczynka jest od mojej rok młodsza.Powiem szczerze sama się boję bo też nie wiem czego się mogę po nich spodziewać.
            • yoma Re: jak pomóc? 06.02.12, 16:52
              Wiesz co? Stworzenie nowej rodziny - z jednej strony matka z dzieckiem, z drugiej strony ojciec z dzieckiem - to nie jest takie proste, zapewne jakieś zgrzyty są, może rzeczywiście macocha ma nie do końca właściwe metody wychowawcze. Ale ty to opisujesz tak, jakby trzymali tę dziewczynę o chlebie i wodzie przykutą za szyję do kaloryfera, a na potwierdzenie masz to, że płacze i że schudła. A skąd wiesz, czy się nie odchudza? A skąd wiesz, czy faktycznie nie grzebie macosze w rzeczach i chlew po sobie zostawia, jak to nastolatki?

              A następne życzliwe chcą ją wysłać do internatu. No faktycznie.

              Oni się muszą dotrzeć, wypracować własne metody współżycia i ostatnie, czego im trzeba, to wścibska sąsiadka z telefonami, że dziecko schudło. I co to za wzywanie ojca z córką na dywanik? Masz interes, sama do nich pójdź.
              • morekac Re: jak pomóc? 06.02.12, 17:09
                Myślę, że Byle-do-wiosny ma jednak realne powody do niepokoju. Zna to dziecko chyba od dłuższego czasu.
                Nagłe schudnięcie o 15 kg u nastoletniej dziewczyny może być alarmujące - bo niezależnie od tego, czy się ktoś czepia jej słusznie czy niesłusznie, może to świadczyć chociażby o anoreksji.
                Jeśli pójdzie porozmawiać z ojcem na jego terytorium, zaraz włączy się tam do rozmowy jego żona i będzie kolejna awantura. Ludzie, którzy nie mają sobie nic do zarzucenia, raczej nie grożą problemami, tylko starają się wyjaśnić nieporozumienie.
                • yoma Re: jak pomóc? 06.02.12, 20:16
                  15 kg w pół roku? Ee. A i zależy, ile ważyła wcześniej, bo jak 30 kg, to faktycznie niepokojące.

                  Problemami nie muszą grozić ludzie, którzy mają sobie coś do zarzucenia, tylko ludzie, którzy próbują sobie poukładać problemy domowe i naprawdę niepotrzebna im jeszcze do tego sąsiadka.
                  • morekac Re: jak pomóc? 07.02.12, 00:05
                    Nieważne - czy schudła trochę, czy dramatycznie. Źle wygląda, płacze. Starszy brat już dał nogę - i wie, jaka jest sytuacja.
                    Nawet jeśli sytuacja jest przesadzona i wyolbrzymiona, być może dziewczynka nie poradzi sobie sama, a jej dorośli opiekunowie jakoś nie pałają chęcią do rozwiązania tego problemu.
          • byle-do-wiosny-0 Re: jak pomóc? 06.02.12, 15:22
            piszę pod spodem pomyliłam się i podpisałam nickiem z innego forum
            • byle-do-wiosny-0 Re: jak pomóc? 06.02.12, 15:24
              trochę namieszałam wypowiedż "kalinka711" jest moja
        • joshima Re: jak pomóc? 06.02.12, 16:16
          byle-do-wiosny-0 napisała:

          > Jej brat znalazł sobie pracę za granicą ale ma tu mieszkanie,w sobotę do niego
          > dzwoniłam po kolejnej awanturze,strasznie się zdenerwował i dzwonił do swojej m
          > acochy jej nagadał
          No. Czyli wylaliście dziecko z kąpielą. W takich sytuacjach to więcej wyczucia trzeba i ostrożności.
          • byle-do-wiosny-0 Re: jak pomóc? 06.02.12, 16:44
            Ale dlaczego?Lepiej jeśli brat wie o tym zwłaszcza jeśli sam się wyprowadził bo jak powiedział nie wytrzymywał już nerwowo.Jak był jeszcze w domu bardzo się o siostrę troszczył,miała w nim oparcie,teraz ile razy rozmawia z nią to płacze mu w słuchawkę.
            • nutka_mi Re: jak pomóc? 06.02.12, 17:29
              Zasygnalizowałaś bratu, porozmawiasz z jej ojcem i już nic więcej w tej rodzinie nie zrobisz. To, że macocha z pasierbicą się nie lubią, to,że macocha nie ma matczynego podejścia, że trwają tam awantury, nie jest powodem do rozmowy z psychologiem szkolnym. Psycholog szkolny nie rozwiedzie tego pana z ta panią ani ich nie zmieni, nie nakaże zmiany postępowania tej pani.
              Możesz jedynie dziewczynę wesprzeć w tym,że ma dobrze skończyć szkołę i wybrać studia poza swoim miastem.
              • verdana Re: jak pomóc? 06.02.12, 17:40
                Czyli zostawić dziewczynę samej sobie, nic nie robić, nie interweniować - a potem, jak dziewczyna skoczy przez okno pytać "A gdzie byli sasiedzi?"?
                Dziecko nie musi być bite, ani maltretowane, aby być maltretowane w domu - a tu wszystko na to wskazuje. Brat, ktory wie, co się dziecje, jest znaiepokojony, a nie jest osobą z zewnątrz. Dziewczyna się boi jakiejkolwiek interwencji, co też jest niepokojące.
                Myslę,że pedagog szkolny, o ile jest rozsądny, móglby jednak sporo zrobić - choć by wezwać ojca na rozmowę i powiedzieć, zę jest zaniepokojony wyglądem iz achowaniem dziecka, ze konieczny jest psycholog itd. Nie musi wcale mowic, ze dostał zgłoszenie - sam mógł zauwazyć, ze cos jest nie tak, mogła interweniować wychowawczyni. Presja szkoły moglaby pomóc.
                • morekac Re: jak pomóc? 07.02.12, 00:09
                  I to byłby całkiem niezły sposób na wtrącenie się dorosłych do sprawy.
              • mama_myszkina Re: jak pomóc? 06.02.12, 23:34
                Owszem, awantury w domu sa świetnym powodem do rozmowy z psychologiem szkolnym.
              • misiowamama-2 Re: jak pomóc? 08.02.12, 10:22
                nutka_mi napisała: "To, że macocha z pasierbicą się nie lubią, to,że macocha nie ma matczynego podejścia, że trwają tam awantury, nie jest powodem do rozmowy z psychologiem szkolnym. "
                TO JEST POWÓD!!! do rozmowy z psychologiem szkolnym! Psycholog oczywiście nie zmusi do rozwodu, ale ma duże kompetencje i oprócz rozmowy z rodzicami (również z macochą) i dziewczynką, również może zgłosić problem do odpowiedniej instytucji. Pani macocha wychodząc za mąż za ojca dziecka z pierwszego małżeństwa, zdaje sobie sprawę z problemów i ma obowiązek starać się im podołać. Jeśli stara się, ale przerasta to jej możliwości może skorzystać z porady psychologa. Ale jeśli nie chce, jest to świadome działanie, to ktoś taki jak pedagod szkolny (mądry pedagog) może skutecznie uświadomić tej pani, że jeśli chce zyć spokojnie i w zgodzie z mężęm to musi zmienić swoje nastawienie.
                W ostateczności zawsze mozna skorzystać z pomocy innych instytucji, np. MOPS itp.
                Nie należy czekać ,aż wydarzy się nieszczęście.
                I tu w 100% popieram zdanie (napisane powyżej) Noemi.
            • joshima Re: jak pomóc? 06.02.12, 22:38
              byle-do-wiosny-0 napisała:

              > Ale dlaczego?Lepiej jeśli brat wie
              Oczywiście, sama to zasugerowałam, ale jego działania były, chyba nieco zbyt gwałtowne. Powinnaś nieco lepiej nimi pokierować jeśli już chcesz pomóc i nie zaszkodzić.
          • zuzi.1 Re: jak pomóc? 06.02.12, 18:51
            Nie, w takich sytuacjach to trzeba ojca postraszyc, że gdy nie zainteresuje się sytuacją panującą w domu i odpowiednim podejściem macochy do córki to zainteresuje się nim sąd rodzinny i powiedziec, że świadkiem w sądzie w razie czego będzie brat dziewczyny. Poza tym powiedziec, że zgłaszasz sprawę do dyrektorki szkoły i do szkolnego psychologa i że już oni zajmą się tym, aby dziecko dorastało w prawidłowej atmosferze w domu...Czasem dobrze jest takiego "ojca" trochę postraszyc może wówczas przejmie się sytuacją własnej córki i odpowiednio ukierunkuje wredną macochę...
    • mama_myszkina Re: jak pomóc? 06.02.12, 23:28
      Nie słuchaj ludzi, którzy mówią, żeby się nie wtrącać. Przez taką postawę dzieci mają zrujnowane życie. Ja byłam takim dzieckiem, któremu nikt nie pomógł, bo nikt 'nie chciał się wtrącać'. Cenę za to płacę do dziś i tak juz będzie przez resztę mojego życia.

      Jeśli w szkole jest dobry pedagog albo zaufana nauczycielka, to bym poszła i podzieliła sie obawami. Mogą skierowac dziewczynkę na badania do poradni psych-ped (pod byle jakim pretekstem),a tam wyjdzie szydło z worka i być może uda się jej pomóc.

      Jednak najwazniejsze to żebyś ją wspierała i wspierała przyjaźń jej i Twojej córki. Są badania, które jasno mówią, że obecność 'dobrego dorosłego' znacznie zmnejsza negatywne skutki nadużyć w domu. Zapraszaj na obiad, na odwiedziny i zostawanie na noc itp. Tak,zeby wiedziała, że nie jest sama i że to nie ona postępuje źle.

      Bardzo mi jej żal.
      • byle-do-wiosny-0 Re: jak pomóc? 07.02.12, 00:36
        dzisiaj ojciec też nie przyszedł a po szkole dziewczynka napisała córce że są dzisiaj dla niej mili ale coś mi się zdaje że to macocha kazała jej tak napisać bo jak córka ją o to spytała to nic nie odpisała.Myślę że trochę się przestraszyli,na pewno to nie uśpi mojej czujności,a córka dobrze ją zna i potrafi wyczuć jej nastrój.Dziewczyna ostatnio rzadko do nas przychodzi bo nie może,czasem zostawała na noc,wie że zawsze może zostać,ale rano zawsze bez śniadania już pędziła do domu bo "musi sprzątać".W ogóle to ona boi się ojcu powiedzieć o swoich odczuciach,niedawno jej zaproponowałam żeby napisała mu to w liście,nawet chciałam jej pomóc go napisać,zgodziła się ale potem znowu powiedziała że nie bo tata i tak go nie przeczyta.Ja też wiem co znaczy bać się ojca bo mój też stosował taką przemoc,wystarczy że tylko spojrzał krzywo już wiedziałam o co chodzi i do dziś nie umiem mu powiedzieć nic co by się jemu nie spodobało choć jestem dorosła.Też wiem co to znaczy i wiem że skrzywił mi psychikę na całe życie.Tylko że ja miałam chociaż mamę,co prawda nie miała dla mnie czasu ale jednak była.
        • lewapinger Re: jak pomóc? 07.02.12, 09:41
          Nadal się zastanawiasz?

          Sorry za szczerość ale czy nie masz przybranej otoczki obserwacji z boku problemu, nie wtrącania się a później dla zabicia wyrzutów sumienia zanieść znicze i misia na miejsce tragedii?

          Na co czekasz?
          Boisz się rekcji tych ludzi to idź do pedagoga szkolnego a najlepiej do Opieki Społecznej, porozmawiaj szczerze czego się obawiasz, jaka jest sytuacja, oni zapewnią Ci anonimowość a sprawę na pewno dogłębnie zbadają.

          Nie można tu tak sprawy pozostawić samej dziewczynce. Mam córkę w jej wieku.

        • mama_myszkina Re: jak pomóc? 07.02.12, 12:00
          byle-do-wiosny-0 napisała:

          > dzisiaj ojciec też nie przyszedł a po szkole dziewczynka napisała córce że są d
          > zisiaj dla niej mili ale coś mi się zdaje że to macocha kazała jej tak napisać
          > bo jak córka ją o to spytała to nic nie odpisała.Myślę że trochę się przestrasz
          > yli,na pewno to nie uśpi mojej czujności,a córka dobrze ją zna i potrafi wyczuć
          > jej nastrój.Dziewczyna ostatnio rzadko do nas przychodzi bo nie może,czasem zo
          > stawała na noc,wie że zawsze może zostać,ale rano zawsze bez śniadania już pędz
          > iła do domu bo "musi sprzątać".W ogóle to ona boi się ojcu powiedzieć o swoich
          > odczuciach,niedawno jej zaproponowałam żeby napisała mu to w liście,nawet chcia
          > łam jej pomóc go napisać,zgodziła się ale potem znowu powiedziała że nie bo tat
          > a i tak go nie przeczyta.Ja też wiem co znaczy bać się ojca bo mój też stosował
          > taką przemoc,wystarczy że tylko spojrzał krzywo już wiedziałam o co chodzi i d
          > o dziś nie umiem mu powiedzieć nic co by się jemu nie spodobało choć jestem dor
          > osła.Też wiem co to znaczy i wiem że skrzywił mi psychikę na całe życie.Tylko ż
          > e ja miałam chociaż mamę,co prawda nie miała dla mnie czasu ale jednak była.

          Moim zdaniem nie powinnaś czekać tylko rozmawiać z pedagogiem. Ich obowiazuje tajemnica, więc to, co powiesz zostanie midzy Wami.

          Tacy ludzie się nie zmieniają. Przez tydzień bedzie dobrze, a potem rozpęta się takie piekło, że dziewczyna albo popełni samobójstwo albo ucieknie z domu i wróci z brzuchem. I niestety, ale za to będą tez odpowiedzialni wszyscy ci wokół dziecka, którzy widzeli, że coś jest nie tak ale nie reagowali.
          • verdana Re: jak pomóc? 07.02.12, 12:11
            Pedagoga nie obowiązuje tajemnica, niestety.
            • mama_myszkina Re: jak pomóc? 07.02.12, 14:43
              verdana napisała:

              > Pedagoga nie obowiązuje tajemnica, niestety.

              Z tego, co wiem obowiązuje go tajemnica rozmowy jeśli dana osoba sobie tego zażyczy. Pytanie, czy w tej szkole rpacuje pedagog z powołaniem.

              Sprawdziłam jednak dokładnie i wychodzi na to, że tajemnica oowiązuje psychologa szkolnego, a z pedagogiem to jest chyba na zasadzie umowy. Jednak pedagog, który nie dotrzymuje tajemnicy strzela sobie w stopę.

              W każdym raze coś zrobić trzeba, bo moze zdarzyć się tragedia.
              • mama_myszkina a jednak... 07.02.12, 14:47
                trafiłam na takie coś:

                Pedagoga obowiązuje tajemnica zawodowa, a więc zakaz mówienia komukolwiek o Twoich problemach, chyba że sam go do tego upoważnisz.

                Tyle, że to strona jakiegoś liceum, wiec nie wiem, czy to wynika z przepisu czy z ich interpretacji kodeksu zawodowego.

                www.zs-tyczyn.szkoly.itl.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=18&Itemid=37
    • quba Re: jak pomóc? 07.02.12, 14:50
      Wtrąć się koniecznie,
      gdyby dziewczynka odebrała sobie zycie, nie będziesz mogła sobie darować tego, że sie nie wtrąciłaś.
      Zwróć sie do jej brata, do szkoły, do psychologa na policji, (poproś o dyskrecję)
      Ja bym się wtrąciła do tego.
      • anula36 Re: jak pomóc? 08.02.12, 12:15
        gorzej jak przyjdzie z reklamacja ze rodzina zastepcza do ktorej trafila nie spelnia jej oczekiwan:)
        No ale takie ryzyko wszystkich pomagajacych.
        • morekac Re: jak pomóc? 08.02.12, 12:51
          Anula, ale dlaczego zakładasz, że zwrócenie się z tym problemem do szkoły = wylądowanie dziecka w rodzinie zastępczej?
          • anula36 Re: jak pomóc? 08.02.12, 13:02
            Nie zakladam, ale droga - szkola-mops- centrum pomocy rodzinie- sad - rodzina zastepcza, nie jest niemozliwa, nawet w Polsce.
            Nie wiadomo co tak do konca w tej rodzinie siedzi.
            • morekac Re: jak pomóc? 08.02.12, 13:49
              To lepiej nic nie robić?
              • anula36 Re: jak pomóc? 08.02.12, 14:15
                alez robic.

                Tylko w trakcie liczyc sie takze z taka mozliwoscia, ze wybawiony przez nas z opresji nieszczesnik nam nie podziekuje.
                • mama_myszkina Re: jak pomóc? 08.02.12, 15:33
                  anula36 napisała:

                  > alez robic.
                  >
                  > Tylko w trakcie liczyc sie takze z taka mozliwoscia, ze wybawiony przez nas z
                  > opresji nieszczesnik nam nie podziekuje.

                  Jeśli pomagasz tylko po to, żeby usłyszec dziękuję to rzeczywiscie, lepiej nie pomagaj.

                  Natomiast Twoja opinia o dzieciach bardzo źle o Tobie świadczy. Nie lubisz swojego pasierba/pasierbicy?
        • mama_myszkina Re: jak pomóc? 08.02.12, 15:28
          anula36 napisała:

          > gorzej jak przyjdzie z reklamacja ze rodzina zastepcza do ktorej trafila nie s
          > pelnia jej oczekiwan:)
          > No ale takie ryzyko wszystkich pomagajacych.

          Ale pie*przysz. Twoim zdaniem pomoc taki dzieciom polega jedynie na szukaniu im rodzin zastępczych?
          • anula36 Re: jak pomóc? 08.02.12, 15:50
            chyba po prostu nie podniecam sie tak ta cala sytuacja i spokojnie oraz bez inwektyw poczekam na jej final.
            • lewapinger Re: jak pomóc? 08.02.12, 16:06
              Właśnie przez takich czekających jak ty na rozwój sytuacji wiele dzieci doznaje krzywd, którym można zapobiec.
            • mama_myszkina Re: jak pomóc? 08.02.12, 16:06
              anula36 napisała:

              > chyba po prostu nie podniecam sie tak ta cala sytuacja i spokojnie oraz bez inw
              > ektyw poczekam na jej final.

              Chyba jednak się podniecasz, skoro już wybiegłaś w przyszłość tak daleko, że widzisz czternastolatkę w rodzinie zastępczej, 'niewdzięczną' za okazaną pomoc.

              Perspektywa jak dla mnie mocno skrzywiona.

              Nie myl oburzenia z podnieceniem :P
            • misiowamama-2 Re: jak pomóc? 08.02.12, 16:38
              No tak... Po co reagować? Lepiej poczekać..W ostateczności przybiegniesz (jak słusznie zauważyła któraś z forumowiczek) ze zniczem, lub misiem- złożysz pod krzyżem, pomodlisz sie za "biedną" duszyczkę, tak skrzywdzoną przez złych ludzi...I bedziesz rozgrzeszona...
              Aż mnie mdli od takiego podejścia jak twoje anula36...
              • anula36 Re: jak pomóc? 08.02.12, 20:15
                Drogie oburzone forumowiczki, pomylilyscie mnie chyba z zalozycielka watku. To nie jest kolezanka mojej corki, tylko dziewczynka dla mnie nieznana, wiec co innego proponujecie w tym konkretnym przypadku, poza spokojnym poczekaniem na happy, lub mniej happy end tej konkretnej historii?
                • mama_myszkina Re: jak pomóc? 08.02.12, 23:15
                  anula36 napisała:

                  > Drogie oburzone forumowiczki, pomylilyscie mnie chyba z zalozycielka watku. To
                  > nie jest kolezanka mojej corki, tylko dziewczynka dla mnie nieznana, wiec co
                  > innego proponujecie w tym konkretnym przypadku, poza spokojnym poczekaniem na
                  > happy, lub mniej happy end tej konkretnej historii?

                  Twoja wypowiedź jednoznacznie dowodzi, że całkowicie brak Ci empatii i że sie zapętliłaś we własnych wynurzeniach. Sugerowanie, że nastolatka będzie reagowała fochem na pomoc, która wciąż nie nachodzi jest co najmniej niesmaczne.
                  • anula36 Re: jak pomóc? 09.02.12, 09:54
                    sugerowalam ze zycie to nie bajka o krolewnie sniezce, ani innym kopciuszku gdzie wystepuje z zalozenia zla macocha, ucisniona pasierbica, zla siostra ( w tej wersji zly brat) i zaslepiony machocha ojciec, nieczuly na krzywdy wlasnego dziecka.
                    Konflikty rodzinne bywaja czasami znacznie bardziej wielowymiarowe, a wynik tego co sie odkryje po glebszym pogrzebaniu w nich moze zaskakiwac. Nie wszystkie sa odbiciem naszych wlasnych historii.
                    Najlepszym przykladem, a propos misiow i kwiatkow, ostatnia historia tej zaginionej dziewczynki, cala Polska wspoczula nieszczesnej matce, zeby sie potem nieco zdziwic.
                    Swoja droga ciekawa jestem czy interwencja MOPS czy szkoly bedzie zaakceptowana przez sama zainteresowana ( bo jak widac z 1 postu interwencji aujtorki watku poszkodowana sobie nie zyczy) i co najwazniejsze skuteczna przy pozostawaniu w tym samym srodowisku, czy tylko formy konfliktow przyjma bardziej wyrafinowana forme.

                    • morekac Re: jak pomóc? 09.02.12, 12:20
                      Konflikty rodzinne bywaja czasami znacznie bardziej wielowymiarowe, a wynik teg
                      > o co sie odkryje po glebszym pogrzebaniu w nich moze zaskakiwac
                      Hm, sugerujesz, że za konflikt w domu odpowiedzialna jest wyłącznie 13-latka, zaś tatuś i mamusia to niewinne lelije, pełne dobrych chęci i kompetencji wychowawczych? Że 13-latka kłamie/przesadza, zaś rodzice są po prostu niecnie szkalowani? I pomimo, że sobie nie radzą z kłamliwą nastolatką, nie szukają pomocy i są pełni ciepła i zrozumienia?
                      Bo jeśli masz na myśli inne tajemnice, to chyba lepiej zająć się nimi wcześniej niż później.

                      > Swoja droga ciekawa jestem czy interwencja MOPS czy szkoly bedzie zaakceptowana
                      > przez sama zainteresowana ( bo jak widac z 1 postu interwencji aujtorki watku
                      > poszkodowana sobie nie zyczy)
                      Albo sobie nie życzy, albo nie może sobie życzyć. Jest od nich prawie całkowicie zależna -wystarczyło, że jej powiedzieli 'to się wynoś, jak ci tu nie pasuje'. Mało to rodziców wyznających zasadę 'dopóki cię utrzymuję, jesteś na mojej łasce i ma być tak jak mówię, a jak nie - to won" ?
                      O tym,jak wyglądają stosunki w tej rodzinie - ma swoje zdanie starszy brat. I podejrzewam, że nawet jeśli dojdzie do sytuacji, że dziecko będzie chciało czy musiało opuścić dom rodzinny, wcale nie musi wylądować nie wiadomo gdzie, tylko właśnie pod jego opieką.
                      Poza tym prośba, aby psycholog/pedagog szkolny przyjrzał się tej sprawie, porozmawiał z dziewczynką i jej tatą, nie oznacza, że zrobi się jeszcze większy gnój.
                      • anula36 Re: jak pomóc? 09.02.12, 12:38
                        Sugeruje,ze jest to sprawa ktora wzbudza bardzo zywe emocje,zwlaszcza u osob, ktore sie z owa nastolatka identyfikuja, ale poki co wiecej w niej domniemywan, niz faktow.
                        Dlatego ciekawa jestem jej dalszego ciagu, zeby wlasnie poznac realne fakty i jej zakonczenie, ktore niekoniecznie musi byc zgodne z oczekiwaniami forumowiczow.Scenariusze moga byc rozne.
                        I tyle, ewentualne inwektywy, oskarzenia o brak empatii, czy sympatii, oraz czytanie miedzy linijkami czego nie napisalam i tak nie bede miec na ta historie zadnego wplywu, wiec mozna je sobie spokojnie darowac, no chyba ze juz naprawde niektorzy nie moga sie powtrzymac.

                        • morekac Re: jak pomóc? 09.02.12, 13:25
                          Dwa lata temu moja córka zaprowadziła swoją szkolną koleżankę do szkolnej pedagog, bo uznała, że ktoś dorosły musi potraktować poważnie, to co tamta mówi. Ale była też mama innej koleżanki, która potraktowała opowieści 11-latki jak beletrystykę. Bo czego to dzieci nie wymyślą...
                        • morekac Re: jak pomóc? 10.02.12, 17:18
                          > Dlatego ciekawa jestem jej dalszego ciagu, zeby wlasnie poznac realne fakty i
                          > jej zakonczenie, ktore niekoniecznie musi byc zgodne z oczekiwaniami forumowicz
                          > ow.Scenariusze moga byc rozne.

                          Ale tak ogólnie - to co proponujesz? Szkoła nie, inne instytucje też nie, rozmowa z tatą - nie jest chyba do zrealizowania ze względu na jego bierny opór, rozmowa z macochą - także, ze względu na opór czynny.
                          Bo na razie to, co proponujesz, to jest pozostawienie 13-latki własnemu losowi - bez względu na to, czy jej problemy wynikają z jej wieku, z którymi nie radzą sobie jej rodzic i opiekunka (oraz sama 13-latka) czy też z ogólnej sytuacji rodzinnej. A to jest trudny wiek.
                          • anula36 Re: jak pomóc? 12.02.12, 00:07
                            jedyne co moge zaproponowac na ten moment to przejscie z DOMNIEMYWAN do FAKTOW, czyli odpuszczenie amatorskich nerwowych ruchow przez autorke watku i napuszczenie na ta rodzinke jakiejs instytucji i to raczej OPS czy CPR, maja wieksze uprawnienia niz szkola i ustalenie jaka jest naprawde sytuacja tej dziewczyny i pozwolenie tejze instytucji na stworzenie ew planu naprawczego calej sytuacji, ktory juz wtedy ta jedna prywatna osoba moze w jakis sposob monitorowac.
                            lekarz tez, no dobra nie kazdy,ale przewaznie usg obejrzy nim wytnie chory organ, a nie wycina na slepo, bo domniemuje ze jest chory.Ja tez jakos najpierw pragne poznac diagnoze, a potem opracowywac terapie.
                            • morekac Re: jak pomóc? 12.02.12, 07:15
                              hm, ale rozsądny wychowawca w szkole czy też szkolny pedagog mogą zrobić dokładnie to samo - zbadać sytuację przed podjęciem jakiś kategorycznych działań. W znanym mi przypadku szkoła interweniowała skutecznie, a interwencja polegała tylko na poważnej rozmowie z rodzicami.
                              • anula36 Re: jak pomóc? 12.02.12, 08:31
                                wszystkie mozliwosci pomocy zostaly w tym watku poruszone, moze poza interwencja u ksiedza proboszcza.
                                Nie wiudze sensu ich walkowania w kolko. To autorka watku musi ocenic ktora opcja bedzie najlepsza, ma przynajmniej jakies pojecie o ludziach dookola calej tej sytucji, w przeciwienstwie do mnie, a nawet do ciebie.
                                BTW sensowny wychowawca sam by sie zastanowil czemu uczennica opuszcza sie w nauce, jednoczesnie chudnie i chodzi smutna,nie uwazasz?
                      • mama_myszkina Re: jak pomóc? 09.02.12, 19:05

                        > Albo sobie nie życzy, albo nie może sobie życzyć. Jest od nich prawie całkowic
                        > ie zależna -wystarczyło, że jej powiedzieli 'to się wynoś, jak ci tu nie pasuje
                        > '. Mało to rodziców wyznających zasadę 'dopóki cię utrzymuję, jesteś na mojej ł
                        > asce i ma być tak jak mówię, a jak nie - to won" ?

                        Oczywiście, że tak! Dzieci wykorzystywane też nie życza sobie interwencji, bo są zastraszone. Ta dziewczynka ma 13 lat i trudno wymagać od niej myślenia na poziomi trzydziestokilkuletniej kobiety! Ona po prostu robi wszystko, żeby zminimalizowac swoje cierpienia, więc woli siedzieć cicho. Dlaczego? Bo prawdopodobnie nie wierzy w skuteczność pomocy ani zmiany sytuacji - 99% ofiar długotrwałego znęcania się jest przekonanych o tym, że są od agresora całkowicie zależne i każda niesubordynacja będzie miała katastrofalne skutki.

                        Anula sama jest macochą i to od stosunkowo niedawna, więc się chyba za bardzo zidentyfikowała z macochą z postu Autorki. Tak to widzę.


                        • anula36 Re: jak pomóc? 09.02.12, 19:11
                          a ty z kolei jako osoba wykorzystywana seksualnie i zastraszana z nieszczesna, przesladowana ofiara.
                          Lubisz takie stereotypy?
                          • mama_myszkina Re: jak pomóc? 09.02.12, 23:44
                            anula36 napisała:

                            > a ty z kolei jako osoba wykorzystywana seksualnie i zastraszana z nieszczesna,
                            > przesladowana ofiara.
                            > Lubisz takie stereotypy?

                            Ja wcale nie jestem zastraszoną ofiarą. Akurat wykorzystywanie seksualne, nawet zdaniem specjalisty, nie zaważyło na moim życiu w stopniu poważnym. Czyli jakoś się obroniłam, przynajmniej częściowo.

                            Takie doświadczenia uczą jednak wrażliwości, której Tobie zwyczajnie brakuje.
                            • anula36 Re: jak pomóc? 10.02.12, 07:34
                              i bogu dzieki. moga mi dzieki temu zwisac personalne wycieczki wszystkich czesciowo obronionych, ktorym zabraklo racjonalnych argumentow.
                              • mama_myszkina Re: jak pomóc? 10.02.12, 16:18
                                Argument o tym, że z racji własnych doświadczeń utożsamiasz się z macochą jest racjonalnym argumentem. Podobnie jak argument,że ja, jako osoba, która przeszła swoje w dzieciństwie z powodu braku reakcji dorosłych, utożsamiam się z dziewczynką.

                                Cóż, chyba nie wiesz, co to jest argument ad personam?
                          • misiowamama-2 Re: jak pomóc? 10.02.12, 09:37
                            Nigdy nie byłam wykorzystywana seksualnie, zastraszana, nikt ani fizycznie ani psychicznie nie znęcał się nade mną. Dzieciństwo, lata młodzieńcze miałam szczęśliwe.
                            Natomiast jestem, (ładnie to brzmi;-) ) ...macochą. Macochą, w której moje "przybrane" dzieci mają we mnie matkę, przyjaciółkę, powiernika serc. Są tak samo traktowane (dobrze) jak moje rodzone dzieci. A nawet powiedziałabym że lepiej, bo jestem w stosunku do nich ostrożniejsza. Nie zawsze było "różowo", ale mój stosunek (dorosły, dojrzały i odpowiedzialny) do nich pozwolił na wypracowanie relacji, której niejedna macocha może pozazdrościć.
                            A już na pewno, (sądząc po twoim podejściu anula, bezczelnych postów w stosunku do innych forumek, ) taka macocha jak ty. Jawisz mi się jako ta " z Kopciuszka", ( nie będę wymieniać tu jej wad i przywarów bo każdy tą bajkę zna).
                            Nie mówiąc już o twoim żałosnym podejściu do innych gdy braknie ci własnych argumentów (języka w gębie) i wywlekania faktów, które dla innych mogą być przykre. I nie piszę tu o stereotypach...
                            • anula36 Re: jak pomóc? 10.02.12, 14:58
                              nie ja zaczelam wycieczki personalne.
                              I zycze ci rowiez milego dnia i wszystkiego najlepszego.
                              • misiowamama-2 Re: jak pomóc? 10.02.12, 15:31
                                pomijając moje zdanie, wzajemnie ...
                                • anula36 Re: jak pomóc? 10.02.12, 15:39
                                  oraz blogoslawienstwa bozego na wszystkie dni.
                                  • misiowamama-2 Re: jak pomóc? 10.02.12, 15:52
                                    oczywiscie -nawzajem ;-)
    • tatibi Re: jak pomóc? 09.02.12, 17:37
      Wyrazy wielkiego szacunku dla autorki watku. Pomagasz słabszej stronie konfliktu. Argumentu o nie wtracania lubia uzywac ci ktorzy preferuja tzw. swiety spokoj czy innymi słowy mam to w d.... bo nie o mnie chodzi. Autorko watku masz moralny obowiazek wsparcia tego dziecka. Jestem z toba i jako prawniczka, powiem ze istnieje obowiazek interwencji ze strony odpowiednich instytucji. Sprobuj zadzwonic na niebieska linie i moze tam uzyskasz porady jak dalej działac.
      A swoja droga takie historie o Kopciuszku nie wzieły sie z nikąd ale z zycia własnie.
    • kropeczka455 Re: jak pomóc? 10.02.12, 00:38
      > Nie jest to dziewczynka która sprawia kłopoty
      > ty,jest bardzo spokojna, ostatnio bardzo schudła,prawie codzień ma awantury o rzeczy
      > wyssane z palca.
      > ta dziewczyna już prawie nie wychodzi z domu oprócz szkoły.
      > Podobno opuściła się w nauce bo żyje w ciągłym strachu.

      Może porozmawiaj z wychowawczynia w szkole. Dziecku trzeba pomoc. Milczenie dorosłych na krzywde dzieci to jest przyczyna samoóojstw maloletnich.
    • agnes3131 Re: jak pomóc? 16.02.12, 10:15
      Czy coś udało się ruszyć w tej sprawie? Ja miałam taką sytuację, że u sąsiadów małe dziecko- 1,5 roku bardzo często płakało. Budził mnie płacz w nocy, nad ranem, słychać ją było o różnych porach dnia. Nie będę opisywać szcegółów, ale powiem co zrobiłam- zgłoszenie do MOPS-ów nie dało rezultatu, nie mogli zastać ich w domu itp. Ponieważ nie znam tych ludzi- są z klatki obok, łączy nas ściana w bloku, napisałam list- o tym, że dziecko nie płacze bez powodu, że trzeba małej pomóc, że może coś się dzieje w żłobku, że niedzielny poranek nie powinien zaczynać się od słów " przestań bo już mam dość itp..." itp był to długi list... i że jeżeli nic się nie zmieni zgłoszę sprawę do odpowiednich organizacji typu Ośrodek Pomocy Społecznej i to trochę podziałało. Mała mniej płacze, a jak płacze to rodzice pomagają się jej uspokoić, a nie jak wcześniej nie reagują długi czas. Nie wiem, czy w tej sytuacji taki list by pomógł, ale jak obawiasz się iść do nich, to może spróbuj.... napewno trzeba próbować pomagać bezbronnym dzieciom, bo same przed dorosłymi się nie obronią.
      • anula36 Re: jak pomóc? 27.02.12, 12:54
        Czy coś udało się ruszyć w tej sprawie?

        No wlasnie?
        • byle-do-wiosny-0 Re: jak pomóc? 28.02.12, 01:36
          Zapraszałam ojca na rozmowę,nie przyszedł.Po tym jak się zorientowali że wiem o tej sytuacji,macocha przeprosiła dziewczynkę za to że była zbyt nerwowa i obiecała że postara się to zmienić.Dam jej jeszcze szansę.Od tego czasu obserwuję i pytam,dziewczyna mówi córce że narazie jest dobrze.Wiem że wczoraj znowu był jakiś konflikt między małżonkami ale nie wpłynął on na relacje macocha-pasierbica bo dziś mówiła córce że normalnie się do niej odzywa a ze sobą nie rozmawiają.Trochę mnie tylko zastanawia fakt że dziewczynka w ogóle do nas nie przychodzi,jak chcą się spotkać to córka zawsze idzie do niej.Tak jakby się bała że coś będę się pytać.Ale córka twierdzi że narazie jest w miarę dobrze.Sama nie wiem czy w to wierzyć,nie chciałabym też wywoływać konfliktów jeżeli jest może naprawdę dobrze.Pozostaje mi chyba obserwować,w razie gdyby znów coś się działo to będę działać.Nie wiem czy tacy ludzie się naprawdę zmieniają.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja