aloiw1985
14.02.12, 22:14
długo by o zaistniałej sytuacji pisać, ale chce usłyszeć opinie osób postronnych co do mojej sytuacji..
Mieszkam za granica mam męża i dziecko, rodzice nalegali bym pomogła bratu- nie chciałam bo wiedziałam co może sie stać jednakże maż sie zgodził brat przyleciał załatwiliśmy mu prace mieszkał u nas, po pracy pil wstrzynal awantury i bojki, wiec maz kazał mu wracać. Matka miała pretensje ze tak brzydko potraktowałam brata, a ja po prostu miałam dość- nie chciałam awantur pijackich z jego kumplami chciałam tu spokojnie żyć. teraz sytuacja sie powtarza bo brat sie żeni, mieszka w Polsce i ja na ten ślub nie chce jechać przez wzgląd iz on sam jest mi winien pieniądze które ukradł. Dochodziło do tego ze chodził w rzeczach męża- mamy pokój u rodziców kiedy przyjeżdżamy do polski mamy tam swój kat i sila rzeczy swoje osobiste przedmioty. on z wszystkiego korzystał bez pytania o zgodę. zastawił moje złoto, ktore przechowywała używała moja matka w lombardzie na długi(dowiedziałam sie niedawno bo mama okrywała i jestem pewna ze gdyby miała kasę odkupiła by to bym sie tylko nie dowiedziała, pech chciał ze był mi potrzebny jak nigdy łańcuszek i zapytałam o niego choć nie lubię złota i to dlatego moja mama ich używała) i teraz to ja jestem ta złą ze nie pojawię sie na slubie brata. Prosze mnie zle nie zrozumieć- odzywam sie do niego jesli jestem w polsce ale nie wydam kasy specjalnie na wesele i do koperty skoro on w tak bezczelny sposób nas traktuje. Dodam ze w swoich pijackich amokach wyzywał mnie i mojego męża- szmata, ku... to jego normalka po pijaku. Nic sie nie zmienił ciągle pije.
Czy dobrze robię ze nie lecę na wesele?