zielona_szparaga
15.02.12, 19:58
....Jestem ogromnie rozczarowana życiem rodzinnym, kiedy mam po pracy odebrać dzieciaki z przedszkola wzbiera we mnie złość. Mąż albo jest w pracy, albo musi sie wyspac po pracy, nie pomaga mi w ogole, zarabia przecież pieniądze. Dzieciaki ciągle cos ode mnie chcą, biją się, kłócą, mamo, mamo, mamo...czuję się jakby ktoś ubrał mi na głowę żelazny kask..Nie wytrzumuję napięcia, krzyczę, szarpię czasem dziećmi, dostają klapsy i jest atmosfera jest napięta, dzieci marudzą, są smutne..
Psycholog powiedzial mi po kilku sesjach, ze wedlug niego to zlosc na męża jest tak ogromna, i że ją wyładowuje na dzieciach. Ja zarabiam 1300 zl..nie utrzymam się sama z dwojką dzieci. Każdego dnia się zastanawiam, po co mi to było..Czuję się jakby mnie ktoś zamknął w klatce..