Kontakty męża z byłą kochanką - co robić?

19.02.12, 23:36

Mam problem z moim mężem, który po paru latach odnowił kontakty ze swoją byłą kochanką. Kilka lat temu w związku z m.in. jego romansem nasze małżeństwo przeszło bardzo poważny kryzys, o mało się nie rozstaliśmy. Ale udało się nam odbudować nasz związek, urodziły się kolejne dzieci. Owszem to doświadczenie zostawiło pewne rysy na naszym małżeństwie, ale bilans zysków i strat był dla mnie zdecydowanie na plus. Jednym z moich warunków zejścia się po tej zdradzie było zerwanie przez męża jakichkolwiek kontaktów z tą dziewczyną. Mąż do tej pory raczej dotrzymywał tej umowy. Niestety, latem dodał ją do znajomych na „fejsie”. Mętnie się wytłumaczył, ale nic się nie działo, więc nie wnikałam. Parę miesięcy temu skontaktował się z nią jednak przez internet. Wspominał jej o zmianach w swoim życiu m.in. o nowonarodzonych dzieciach, ale rozmawiali dość ogólnikowo. Zaproponował jej niezobowiązującą kawę, ale ona trzymała go zdecydowanie na dystans. Nie mówiłam mu, że w ogóle wiem o tej rozmowie. Jakiś miesiąc, dwa temu znów się kontaktowali. Rozmowy dalej dość neutralne, choć mąż pozwalał sobie na aluzje, co do wspólnej przeszłości, ona je zbywała milczeniem, ale tym razem zgodziła się na spotkanie. Wtedy wzięłam męża na rozmowę. Przypomniałam o naszej umowie, wyraźnie powiedziałam, że nie toleruję żadnych jego kontaktów z nią. Przyznał mi rację, był chyba nawet mile zaskoczony moją zazdrością, rozmawialiśmy szczerze i otwarcie. Na jakiś czas mu odpuściłam. Wczoraj sprawdziłam czy dotrzymuje umowy. No i okazało się, że choć nie spotkał się z nią, to od około dwóch tygodni rozmawia z nią prawie codziennie. To, co mnie szczególnie zdenerwowało to, po pierwsze, że pisze do niej, że np. wrzucił kolację do mikrofali, skończył pisać jakąś prezentację, że właśnie słucha takiej czy innej muzyki, po drugie, któregoś razu zaczęli wspominać czasy, gdy byli razem, co robili, gdzie chodzili, jak się poznali, i po trzecie, dalej planowali to spotkanie na mieście. Oczywiście, ja w ich rozmowach nie pojawiam się nigdy, mąż unika też wspominania o maluchach, które urodziły się po tym romansie, a chętnie pisze o najstarszym dziecku.
Nie wytrzymałam i zrobiłam mu awanturę. Tym razem mąż był bardziej spięty. Oczywiście, znów twierdził, że robię z igły widły, że to wszystko żarty, ale bardzo szybko zaczął mnie atakować, że mnie nie interesują te wszystkie drobiazgi z jego życia itp. Znając go wiem, że jego agresja oznacza, że mam jednak trochę racji i on przede mną coś ukrywa.
Poza tym nasze stosunki nie zmieniły się, mąż bywał nawet ostatnio bardziej czuły dla mnie niż zwykle.
No i teraz mam dylemat. Najchętniej potraktowałabym go jak dorosłego człowieka, który zna moje stanowisko, zna zasady i jest świadomy konsekwencji swoich czynów, chciałabym przestać go wypytywać, sprawdzać, kontrolować. Nie chcę go szantażować, nie chcę rzucać gróźb bez pokrycia. Nie jestem zresztą w stanie skutecznie go kontrolować. Jestem na niego wściekła, bo czuję się jak matka, która ciosa synom ciołki na głowie, a oni robią co chcą, albo jak włoska żona, która raz na jakiś czas robi pokazową awanturę, mąż się kaja, ale jak zdradzał tak zdradza. Znając go myślę, że on nie oprze się długo pokusie kontynuowania tego flirtu, jeśli tylko nagroda jest natychmiastowa, a kara odroczona czy niepewna. Ta świadomość i moja złość tworzy jednak mur między nami, tracę momentami zapał do inwestowania w naszą relację, odczuwam zniechęcenie do męża. Raz mam ochotę zupełnie sobie odpuścić i zostawić to swojemu biegowi, chwilę potem czuję, że to moje życie, moja rodzina i mam pełne prawo o nie walczyć. Pani Agnieszko, co robić?
    • squirrel9 Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 19.02.12, 23:53
      Masz prawo walczyć jesli masz dzieci ale, sorry, ja nie rozumiem jak mozna po romansie męża urodzic mu jeszcze dzieci. Jest to coś, co dla mnie, przeczy zdrowemu rozsądkowi i instynktowi samozachowawczemu.
      Nigdy nie zrozmiem jak można przy zachowaniach podważających zaufanie (zdrady, przemoc, brak wsparcia i pomocy) pakowac w to jeszcze następne dzieci. Może wyobraźni mam za mało ....
      • timetotime Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 20.02.12, 00:34
        squirrel9 napisała:

        > Może wyobraźni mam za mało ....

        Tak. Zdecydowanie masz jej za mało.
        Po zdradzie też jest ŻYCIE. Normalne życie.

        Do autorki wątku - krótka piłka do męża - albo się opamięta albo...bye.
        Nie ma co negocjować, prosić, apelować.
        • saga55-5 Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 20.02.12, 00:57

          timetotime napisała:

          > squirrel9 napisała:
          >
          > > Może wyobraźni mam za mało ....
          >
          > Tak. Zdecydowanie masz jej za mało.
          > Po zdradzie też jest ŻYCIE. Normalne życie.

          Co masz na myśli ? jakie życie ? razem czy osobno ?

          Do autorki wątku - krótka piłka do męża - albo się opamięta albo...bye.
          > Nie ma co negocjować, prosić, apelować.

          ??????
        • crises Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 20.02.12, 08:12
          Nie, po zdradzie nie ma już normalnego życia. Taki zdradzający jest jak naprawiony garnek - no dobra, gotujemy w nim, bo włożyliśmy pracę w naprawienie i szkoda wyrzucić, ale wiemy, że może puścić, więc zachowujemy szczególną ostrożność.

          Robienia sobie kolejnych dzieci ze zdrajcą nie rozumiem - chyba że z motywacją taką, że żadna normalna kobieta nie zechce faceta obarczonego trojgiem przychówku, na który potencjalnie musiałby płacić alimenty.
          • urquhart po zdradzie nie ma już normalnego życia ? 20.02.12, 08:43
            crises napisała:

            > Nie, po zdradzie nie ma już normalnego życia. Taki zdradzający jest jak naprawi
            > ony garnek - no dobra, gotujemy w nim, bo włożyliśmy pracę w naprawienie i szko
            > da wyrzucić, ale wiemy, że może puścić, więc zachowujemy szczególną ostrożność.

            Co za naiwność. Przecież niektórych dopiero zdrada i nieuchronność straty uczy wspólnego rozwiązywania problemów i kompromisu, szanowania i dostrzegania wzajemnych potrzeb.
            kobieta.interia.pl/archiwum/news-zdrada-jak-lekarstwo,nId,391599
            • momo72 Re: po zdradzie nie ma już normalnego życia ? 20.02.12, 10:17
              Oczywiscie ze zycie po zdradzie jest, i moze byc nawet piekniejsze niz przed. Zreszta u autorki watku zycie po zdradzie bylo na plus przez kilka lat. To nie 'naprawiony garnek', a zupelnie inny, nowy (po zdradzie buduje sie nowy zwiazek, nie wraca do punktu startu). Facet ma moze jakies przelotne zamacenie umyslu.

              Probowalas podejsc do tego na chlodno - porozmawiac co sie dzieje, co popycha go do tego aby odswiezal ta znajomosc? Przypomnij mu jak bylo po jego pierwszej zdradzie z ta kobieta - czy chce powtorki tej samej traumy, z ktora sie uporaliscie kilka lat temu? Nie boj sie przypomniec mu o konsekwencjach, o tym ze jestes gotowa na zerwanie zwiazku jesli bedzie kontynuowal znajomosc z ta pania. Moze to sprowadzi go na ziemie. Ma moze jakas chwilowa potrzebe silnych odczuc, chce znowu stanac na krawedzi. Przypomnij mu co bedzie jak sobie z tej krawedzi skoczy. Tylko wszystko na chlodno, bez krzykow, to dziala lepiej.
              Wierze ze dacie rade.

              przepraszam za brak polskich znakow.
              • timetotime Re: po zdradzie nie ma już normalnego życia ? 20.02.12, 11:05
                Właściwie nic więcej nie muszę pisać. Podczepię się po prostu pod wypowiedzi momo72 i urquhart, bo myślę identycznie.
            • crises Re: po zdradzie nie ma już normalnego życia ? 20.02.12, 13:22
              Związek, w którym trzeba zdrady, żeby zaczął zaspokajać potrzeby obu stron, jest dla mnie ułomny z definicji.
            • moniapoz Re: po zdradzie nie ma już normalnego życia ? 20.02.12, 20:16
              nie wiesz, że dla wielu jest jedyny słuszny wzorzec bycia razem w związku/ małżeństwie i w ten wzorzec nie jest wpisana zdrada ? osoba która wybaczy i zaakceptuje jest z reguły traktowana jakby była albo niespełna rozumu, albo naiwna albo jeszcze gorzej...

              większość pewnie odpowie, że sama sobie winna, bo sobie dzieci zafundowała ze zdradzającym (nie czytałam wszystkiego)


              a ja zgadzam się z Tobą, że po zdradzie jest szansa na normalne życie...

              ------
              Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
              Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
              • crises Re: po zdradzie nie ma już normalnego życia ? 21.02.12, 09:34
                No, wyobraź sobie, że są ludzie, dla których we wzorzec związku nie jest wpisana zdrada, trójkąty z listonoszem i picie żony laptopem po głowie.
                • crises Re: po zdradzie nie ma już normalnego życia ? 21.02.12, 09:36
                  Autokorekta: "bicie" oczywiście.
                • moniapoz Re: po zdradzie nie ma już normalnego życia ? 21.02.12, 17:13
                  > No, wyobraź sobie, że są ludzie, dla których we wzorzec związku nie jest wpisan
                  > a zdrada, trójkąty z listonoszem i picie żony laptopem po głowie.

                  i OK - dla mnie jak najbardziej jest to OK ale akceptuję, że są związki które po zdradzie funkcjonują. jeżeli jest to decyzja obu stron to NIC mi do tego i nie mam zamiaru tego oceniać oraz narzucać, że moja wizja świata jest tą najlepszą.

                  autorka i jej mąż tak postanowili nie kończyć związku po zdradzie - dla jednych nie wyobrażalne a dla innych jedyne sensowne rozwiązanie.

                  nikt Tobie nie każe zmieniać Twoich poglądów przecież ....

                  ------
                  Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                  Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                  • ledzeppelin3 Re: po zdradzie nie ma już normalnego życia ? 29.03.12, 19:37

                    > autorka i jej mąż tak postanowili nie kończyć związku po zdradzie - dla jednych
                    > nie wyobrażalne a dla innych jedyne sensowne rozwiązanie

                    Jak bardzo sensowne, widac na załączonym obrazku....
            • marc.el Re: po zdradzie nie ma już normalnego życia ? 21.02.12, 07:31
              urquhart napisał:
              > crises napisała:
              > > Nie, po zdradzie nie ma już normalnego życia. .....
              >
              > Co za naiwność. Przecież niektórych dopiero zdrada i nieuchronność straty uczy
              > wspólnego rozwiązywania problemów i kompromisu, szanowania i dostrzegania wzaje
              > mnych potrzeb.
              > kobieta.interia.pl/archiwum/news-zdrada-jak-lekarstwo,nId,391599

              Echhhhhhhhhh
              jednorazowa zdrada to i MOŻE doprowadzić do poprawy ....
              to takie wołanie na pustyni .... MOZE jeśli OBOJE sie staraja i OBOJE coś zmienią w sobie, ale z własnej woli!!!!
              Przy zdradzie długoterminowej ...... hmmmmmm .......
    • zolla78 Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 20.02.12, 10:15
      Pomijając wyżej wspomnianą kwestię czy życie po zdradzie może być normalne czy nie, to facet po prostu nie ma do ciebie najmniejszego szacunku i zwyczajnie cię lekceważy. W tych okolicznościach żądanie zaprzestania kontaktu było jak najbardziej uzasadnione i w zasadzie jedyną rzeczą jaką mógł zrobić by chociaż trochę naprawić krzywdę jaką ci zrobił i pokazać, że mu zależy, to właśnie zerwać z tamtą kontakty. A on co? Ma w chwili obecnej Ciebie i Twoje uczucia głęboko gdzieś. I jak powiedziałam, przede wszystkim pokazuje Tobie kompletny brak szacunku.
      I chyba tak bym z nim rozmawiała. Nie czepiała się, że rozmawia z nią o tym czy o tamtym, nie wypominała przeszłości tylko po prostu powiedziała, że to jest brak szacunku dla Tobie danych obietnic, Twoich próśb i Twojej osoby. Żeby zastanowił się jak on by się czuł na Twoim miejscu, gdybyś Ty mimo takiej obietnicy kontaktowała się dalej ze swoim byłym kochankiem, a jego prośby byś tego nie robiła, lekceważyła, a zatem lekceważyła też jego i zbywała, że to przecież nic takiego.
      Jak nie chcesz się od razu rozstawać, to może jeżeli okaże się, że jednak nadal ma Twoje prośby gdzieś, to powiedz tylko, że skoro traktuje Cię jak nie wartą jego szacunku, obcą osobę, to ok. dostosujesz się. I rzeczywiście przestań go zauważać. I to dosłownie. Zero rozmów, zero robienia obiadów, sprzątania po nim, gotowania, zero wspólnych wyjść, w tym też do rodziny.
      Chyba nie masz wyjścia i albo stawiasz sprawę na ostrzu noża i potem jesteś konsekwentna albo jak sama już zauważyłaś, pokazujesz mu, że nawet jak posunie się dalej, to i tak nie będzie żadnych konsekwencji. A wtedy posunie się dalej.
    • lady-z-gaga Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 20.02.12, 10:17
      >Jednym z moich warunków zejścia się po tej zdradzie było zerwanie przez męża jakichkolwiek kontaktów z tą dziewczyną.

      Złamał warunki, to powinnaś mu z dupy jesień sredniowiecza zrobić i natychmiast zagrozić rozwodem.
      Oczy
      > wiście, znów twierdził, że robię z igły widły, że to wszystko żarty, ale bardzo
      > szybko zaczął mnie atakować, że mnie nie interesują te wszystkie drobiazgi z j
      > ego życia itp

      Nie interesuje Cię, że on sobie jedzenie w mikrofali podgrzewa i jakiej muzyki słucha? :DDD
      Biedaczek niedopieszczony, ile on ma lat, 19 ?

      Raz mam ochotę zup
      > ełnie sobie odpuścić i zostawić to swojemu biegowi, chwilę potem czuję, że to m
      > oje życie, moja rodzina i mam pełne prawo o nie walczyć.

      Masz prawo walczyć, męzowi trzeba zdać pytanie, czy jest nieszczęsliwy w małżeństwie i żałuje poprzedniej decyzji. Czyli kolejny raz ultimatum.
      A ponieważ mało prawdopodobne jest, ze to poskutkuje - najwyżej zacznie się lepiej kryć -może trzeba pogadać z Panią? Na spokojnie uświadomić ją, że rozbija małżeństwo, bo Ty nie zamierzasz tolerować ich znajomości? Być może ta kobieta wcale nie ma ochoty na coś poważnego.
      Moja koleżanka też nie mogła doczekać się zakończenia romansu męża. Zadzwoniła do rywalki i powiedziała (grzecznie), że występuje o rozwód. Mniej więcej w te słowa: "Mój mąż ma prawie 50 lat, kredyt do spłacenia, dwoje dzieci do alimentowania i chorą matkę pod opieką. Jesli go pani chce, to niech go pani bierze"
      I wyobraźcie sobie, dziewczyna nie chciała! zerwała natychmiast :DDD
      • brak.polskich.liter Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 20.02.12, 10:38
        lady-z-gaga napisała:

        > Złamał warunki, to powinnaś mu z dupy jesień sredniowiecza zrobić i natychmiast
        > zagrozić rozwodem.

        Zgadzam sie. Facet pewnie mysli, ze pokica, pokica, potem sie pokaja i po raz kolejny mu sie upiecze. A dlaczego? Bo JEJ zalezy. Pytanie, czy zalezy JEMU.

        > -może trzeba pogadać z Panią? Na spokojnie uświadomić ją, że rozbija m
        > ałżeństwo, bo Ty nie zamierzasz tolerować ich znajomości?

        No, ale z opisu wynika, ze akurat pani zachowuje sie calkiem normalnie. To maz autorki inicjuje kontakt, nalega na spotkania, pieprzy jakies rzewne kocopaly, etc. To nie jest harpia-klusowniczka, nastajaca na cnote biednego misia. O czym autorka ma z nia gadac? Teksty o tolerowaniu znajomosci to raczej do misia-pysia, ktory pogrywa sobie bardzo brzydko, bardzo.

        Rada - przestac stwarzac facetowi komfort sytuacji. Zrobic pieklo na ziemi, monitorowac wszelkie kontakty towarzyskie (masz podstawy, zeby nie miec zaufania za grosz). Napisac pozew rozwodowy i polozyc gdzies w widocznym dla pana misia miejscu (pulpit kompa moze byc), uprzejmie informujac, ze jeszcze jeden numer i bedzie wypad, bo nie zyczysz sobie dyskomfortu. Czasowo zawiesic wszelkie wspolne aktywnosci, na ktorych panu zalezy - z informacja, dlaczego. Ewentualnie wystawic misia czasowo za drzwi, z informacja, dlaczego. Nie, nie rozwodzic sie od razu, tylko dac pomieszkac osobno, w miedzyczasie skladajac pozew o zabezpieczenie potrzeb rodziny (mozna to zrobic bez rozwodzenia sie).
        Jednym slowem - porzadnie typem potrzasnac.
        • lady-z-gaga Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 20.02.12, 11:12
          > No, ale z opisu wynika, ze akurat pani zachowuje sie calkiem normalnie. To maz
          > autorki inicjuje kontakt, nalega na spotkania, pieprzy jakies rzewne kocopaly,
          > etc. To nie jest harpia-klusowniczka, nastajaca na cnote biednego misia.

          Masz rację, ale nie chodziło mi o to, że pani jest winna, tylko o zniechęcenie jej do kontaktów, które byc może nie są jej do szczęścia potrzebne.
          Nawet jeśli ta kobieta nie jest prawdziwym zagrożeniem, to zagrożeniem jest sama akcja męża, któremu roi się coś głupiego we łbie i wyraźnie zaczyna się angażować.
          Pytanie - czy on jest w stanie urwać tę znajomość (a co powie przyjaciółce po paru miesiącach czułych rozmowek? że żona zabroniła?), czy może trzeba mu jakoś pomóc ;)))


          > Jednym slowem - porzadnie typem potrzasnac.

          To akurat nie ulega wątpliwości.
          Można i mężem potrząsnąć, i z "koleżanką" pogadać. Na wszelki wypadek, gdyby panu za parę lat znów zebrało się na wspominki.
        • urquhart Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 20.02.12, 11:17
          rak.polskich.liter napisała:
          > Rada - przestac stwarzac facetowi komfort sytuacji. Zrobic pieklo na ziemi, mon
          > itorowac wszelkie kontakty towarzyskie (masz podstawy, zeby nie miec zaufania z
          > a grosz). Napisac pozew rozwodowy i polozyc gdzies w widocznym dla pana misia m
          > iejscu (pulpit kompa moze byc), uprzejmie informujac, ze jeszcze jeden numer i
          > bedzie wypad, bo nie zyczysz sobie dyskomfortu.

          Sięganie po coraz grubszy kij nie ma większego sensu i jest krótkowzroczne jeśli motywowaniu z drugiej strony nie towarzyszy jakakolwiek marchewka.

          A refleksja czego zabrakło i w co należy przywrócić nadzieję ?
          Bez tego nie ma szans na odbudowanie relacji.
          • timetotime Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 20.02.12, 11:20
            urquhart napisał:


            > A refleksja czego zabrakło i w co należy przywrócić nadzieję ?
            > Bez tego nie ma szans na odbudowanie relacji.

            O ile po jednej takiej akcji jest sens odbudowywania, zaczynania na nowo, to po drugiej mocno zastanowiłabym się czy gra jest warta świeczki.
            • urquhart Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 20.02.12, 11:47
              timetotime napisała:
              > O ile po jednej takiej akcji jest sens odbudowywania, zaczynania na nowo, to po
              > drugiej mocno zastanowiłabym się czy gra jest warta świeczki.

              Po pierwsze, zależy co się traci. Całokształt zaangażowania.
              Zasadniczo zgoda. Z tym że jeżeli jedyną refleksją drugiej strony jest "byłam dla niego za dobra" i "muszę mu przykręcić smycz" to kolejne akcje są poniekąd nieuniknione o ile pan nie jest ostatnią pantoflarską łajzą i fajtłapą.
          • lady-z-gaga Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 20.02.12, 11:34
            > A refleksja czego zabrakło i w co należy przywrócić nadzieję ?

            Zabrakło w tym związku wierności (wczesniej), odpowiedzialności, lojalności, prawdomówności, dotrzymywania słowa. I mimo wszystko żona nie szuka wrażeń na boku. ;)
            Tak, wiem, nic się nie dzieje bez przyczyny, mąż Cię zdradza, zastanawiaj się, czego mu brakuje w małżeństwie i co z Tobą jest nie tak....znana forumowa śpiewka.
          • irmina51 Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 12.02.13, 07:57
            Nic nie zrobisz.Po prostu twoj maz wciaz szuka.Jak nie ta ,to bedzie inna.Taki typ.Na nic sie zdadza twoje prosby,grozby.On ma po prostu twoje uczucia w d.....pie.Masz 2 wyjscia.Zamkniesz oczy na jego zdrady,po prostu zyj z nim ale obok,/jak potrafisz,albo kopa w d....pe.Mam znajoma.Jej maz mial romans 10 lat temu ktory trwal 2 lata.Moja kolezanka przeplacila to depresja.Wybaczyla.Teraz sie dowiedziala ze znowu ma kochanke.Jest juz po rozwodzie.Ten typ sie nie zmieni.Po prostu sa tacy mezczyzni.A dziad ma 60 lat.Powodzenia.pa
    • pomarola Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 20.02.12, 11:02
      dunya2009 napisała:
      > Raz mam ochotę zup
      > ełnie sobie odpuścić i zostawić to swojemu biegowi, chwilę potem czuję, że to m
      > oje życie, moja rodzina i mam pełne prawo o nie walczyć.

      Ja w podobnej sytuacji nie miałam już siły walczyć... Po zażegnaniu wielkiego kryzysu, po załataniu związku po długofalowym romansie męża, kiedy powolutku zaczynało być lepiej - trach, okazuje się że kontakty istnieją nadal... I to raczej nie tylko smsowe czy inne wirtualne.
      Ja się wtedy poddałam, położyłam laskę na wszystko. Zresztą i tak miałam silną depresję, więc tym bardziej g...no mnie to wszystko obchodziło.
      Ta moja kompletna bierność i obojętność go otrzeźwiła, okazało się że przypadkiem i niechcący zachowałam się w najlepszy sposób, żeby go odzyskać, ciągle siedział przy mnie, opiekował się, woził do specjalistów itp. itd.
      Tyle że to już było za późno.
      Ale Ty - jeśli chcesz walczyć - to może zastosuj świadomie taką metodę, jaką ja zastosowałam niechcący - całkowite zobojętnienie. Tobie może być trudniej bo jednocześnie musisz być "normalna" dla dzieci. Ja dzieci nie miałam, córka była już dorosła wtedy.
    • zuzi.1 Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 20.02.12, 11:20
      Dunya, kopnij Pana w tyłek i zacznij życ szczęśliwie bez takich obciążeń. Ten facet nie jest wart Twojego zaufania.
    • zolla78 Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 20.02.12, 11:54
      Rozważyć czy nie ma jakiejś winy/przyczyny po mojej stronie można i należy zawsze. Ale bez przesady z tym doszukiwaniem się winy, zwłaszcza w kierunku za mało go dopieszczała, zwłaszcza, kiedy on z tym dopieszczeniem jej też jakoś nie przesadzał.
      Przecież prawda dość często jest taka, że ten zdradzający po prostu tego chce, bo nuda, bo typ macho, bo kryzys wieku średniego, bo nie docenia tego co ma, a szuka winy po drugiej stronie, typu za mało seksu, czułości itp. tylko po to by się usprawiedliwić.
      Zatem jeżeli już coś radzić autorce wątku, to oczywiście niech rozejrzy się czy w ramach walki o ten związek nie zmienić lub nie poprawić pewnych aspektów związku lub po prostu znowu zwrócić na nie większą uwagę.
      Ale to moim zdaniem nie zmienia faktu, że gość nie ma do niej szacunku i jak nie zawalczy o to ostro i bezkompromisowo, to sobie przechlapie z nim jakąkolwiek przyszłość.
      Zatem ja zrobiłabym kolejność, najpierw podstawa, czyli szacunek, a jak nie, to totalny ignor. A jeżeli facet okaże mi ten szacunek, to dopiero ew. zmiany w postępowaniu w jego kierunku, jeżeli rzeczywiście przychodzi mi na myśl, że może coś w naszych relacjach warto poprawić i włożyć w nie więcej wysiłku.
    • woda_woda Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 20.02.12, 11:58
      Co robić?

      Nic nie zrobisz, bo wszystko wskazuje na to, że tamta kobieta wciąż jest obecna w myślach i pragnieniach twego męża. A na jego myśli i pragnienia nie masz żadnego wpływu.
      • urquhart nie masz żadnego wpływu? 20.02.12, 12:07
        woda_woda napisała:
        > Nic nie zrobisz, bo wszystko wskazuje na to, że tamta kobieta wciąż jest obecna
        > w myślach i pragnieniach twego męża. A na jego myśli i pragnienia nie masz ża
        > dnego wpływu.

        No nie gadaj...
        Faktycznie tak myśląc pozostaje jedynie sięgnąć po najgrubszy możliwy kij...
        • woda_woda Ty też nie masz wpływu 20.02.12, 12:15
          na myśli i pragnienia twojej patrnerki.

          Można mieć, ewentualnie, wpływ na czyjeś czyny, nie na myśli.
          • verdana Re: Ty też nie masz wpływu 20.02.12, 12:46
            No, to ja bedę znacznie bardziej brutalna.
            Zdrada to nie jest tylko kontakt fizyczny. Zdradą może być równiez to, co robi Twój mąż - uczynienie z bylej kochanki swojej powiernicy, zwierzanie się jej, informowanie o codziennym zyciu. nawet, jeśli twój maż nie spotyka się z nią sam na sam, to prawda jest taka - zostalaś ponownie zdradzona.
            O ile pierwszy raz bylabym sklonna wybaczyć - facet może się zakochać, stracić glowe, mieć chwilowy kryzys małżeński - i nie oznacza to końca związku, to tego, co dzieje sie teraz nie wybaczylabym. Bo wiązanie się znowu z ta samą panią oznacza tylko jedno - mąż jest z nią bardziej uczucuciowo związany niz z Toba i jest sklonny zaryzykować małżeństwo i dzieci dla samego podtrzymywania kontaktów z kochanką. Jest to jednoznaczny wybór. I jednoznaczna, niestety, oznaka, ze panu na małżeństwie szczególnie nie zalezy. Może jest mu w nim wygodnie, ale tylko tyle - niczego dla przetrwania tego związku nie poświęci.
            przykro mi, myslę,z e tego nie da się juz uratować. Tzn,. małżeństwo moze przetrwac, o ile zaakceptujesz, ze nie ejst ono dla meża wazne. Ale męża, jako osoby lojalnej i kochajacej raczej już z pana zrobić się nie da.
            • lady-z-gaga Re: Ty też nie masz wpływu 20.02.12, 13:08
              Chociaż uważam, że przesadzasz, to absolutnie zgadzam się co do meritum:)
              Jedynie odnośnie fragmentu mam zastrzeżenia:

              I jednoznaczna, niestety, oznaka, ze
              > panu na małżeństwie szczególnie nie zalezy. Może jest mu w nim wygodnie, ale ty
              > lko tyle - niczego dla przetrwania tego związku nie poświęci.


              Ja bym tak jednoznacznie nie oceniła, że mu nie zależy. On po prostu czuje się pewniej, niz poprzednio, minęło parę lat, urodziły się dzieci - o ile dobrze zrozumiałam, jest ich teraz troje.
              Ma swoją żonę w szachu, bo kobieta z trójką dzieci zniesie dużo więcej, niż z jednym
              On o tym wie, nie widzi żadnego zagrożenia, więc nie ma ochoty niczego poświęcać.
              Chyba należałoby zacząć od uświadomienia mu, że się myli.
              • woda_woda Re: Ty też nie masz wpływu 20.02.12, 13:16
                lady-z-gaga napisała:


                > Ja bym tak jednoznacznie nie oceniła, że mu nie zależy.

                Ja również.

                Zapewne na rodzinie mu zależy, aby trwała.
                Ale równie mocno zależy mu na tamtej kobiecie. Pytanie - na ile zależy mu na kobiecie - żonie?
                Myślę, że chce mieć je obie jednocześnie :)
                • verdana Re: Ty też nie masz wpływu 20.02.12, 13:35
                  Może mu zależeć na rodzinie, jako domu. Bo mu wygodnie, bo kocha dzieci, bo się przyzwyczaił, bo nawet lubi żonę. Tak, to prawda.
                  Ale to wszystko jest dla neigo jednak mniej wazne, niż ta pani, jest skłonny zaryzykować. Nie moze się czuć bezpiecznie, bo już raz sprawa wyszła na jaw. Jesli swoje bezpieczeństwo opioera tylko na tym, ze zona z trojgiem dzieci sobie bez niego nie poradzi, więc spokojnie może robić co chce - to znaczy, ze byloby gorzej, niż przypuszczam. Oznaczałoby to bowiem, ze uczucia żony sa mu w ogóle obojętne.
                  Tak, chce miec jednoczesnie dom i kochankę - i w to wierzę jak najbardziej. Ale podejrzewam, ze kluczowej jest tu slowo "dom", natomiast żona stanowi tylko element tego domu, a nie osobę, z którą by się liczył. Jesli zona pójdzie na takie uklad, to małżeństwo może trwać, ale jesli chce być czyms wiecej niż gospodynią domową - to IMO nie bardzo sa już szanse.
                  • woda_woda Re: Ty też nie masz wpływu 20.02.12, 13:40
                    Verdano.
                    Warto czasem sprawdzić w archiwum, jak sie sprawy mają - czyli obejrzeć kontekst:

                    Kryzys malzenski a drugie dziecko
                    Autor: dunya2009 15.07.09, 16:33

                    " Ale moj maz wciaz jakby nie byl pewny
                    swoich uczuc do mnie. Jeszcze niedawno powiedzial mi, ze nie moze
                    powiedziec mi 'kocham cie' (jeszcze), ze nie okazuje mi czulosci
                    (poza lozkiem), bo nie potrafi sie oklamywac (?). Twierdzi ze bardzo
                    by chcial, aby bylo jak kiedys, ale nie moze mi niczego obiecac.
                    Poza tym, ze - jak twierdzi - nie rozbije nigdy swojej rodziny."
                    forum.gazeta.pl/forum/w,898,97878973,97878973,Kryzys_malzenski_a_drugie_dziecko.html
                    Tu jest wyrażnie napisane, że ów mąż chce trwania rodziny, ale nie obiecuje swojej żonie ani miłości, ani wierności.

                    Wybór należy do niej, czy jej to odpowiada.
                    • verdana Re: Ty też nie masz wpływu 20.02.12, 15:56
                      Czyli trafiłam, nawet nie znając kontekstu...
                  • wbka1 Re: Ty też nie masz wpływu 21.02.12, 11:30
                    Zgadzam się z Twoją opinią Verdano, w tym układzie żona jest elementem wystroju domu.
                    Przed autorką wątku dylemat; walczyć metodą nakazowo-rozdzielczą o męża, czy odpuścić wiedząc, że jej nie kocha i poczeka aż dzieci podrosną , żeby wylogować się z tego układu, niekoniecznie do tej z która romansuje.
    • mama_myszkina Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 20.02.12, 15:53
      Przykro mi to pisać, ale zgadzam sie z Verdaną. Mąz się urządził - ma dom, ugotowane, poprane, poprasowane, dzieci, stabilizację itp. Ty nie jesteś w centrum. Mąż ceni dom, bo zaspokaja to jesgo potrzebę bezpieczeństwa itp. Natomiast uniesień uczuciowych szuka poza domem. Ty, żona, nalezysz do sfery domu. Ten tekst z Twojego wczesniejszego wątku, że 'mąż nigdy nie rozbije rodziny' to typowe gadanie hipokryty, który chciałby mieć fajny, ciepły dom i kucharkę, a seksualnie realizować się gdzie indziej.

    • kol.3 Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 20.02.12, 17:37
      Zgodzę się z poprzedniczkami, że pan chce mieć żonę, dzieci, dom i kochankę na boku. Nie będzie ta, to będzie inna.Wyraźnie jest w fazie próbowania, żeby coś w tej sprawie zrobić. Zgodzę się także że autorka zrobiła najgorszą rzecz jaką mogla, tzn zafundowała sobie z niewiernym mężem jeszcze dwójkę dzieci. Żona obstawiona dzieciakami tak łatwo do sądu nie poleci po rozwód. I o to mężowi chodziło, zapewne.
      • dunya2009 Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 20.02.12, 22:18
        Dziewczyny, oboje z mężem marzyliśmy o dużej rodzinie. Skoro zdecydowaliśmy się razem pozostać nie widziałam powodu, by żyć na pół gwizdka. Tym bardziej, że w razie czego finansowo poradzę sobie nawet sama, a mąż jako ojciec sprawdza się pierwszorzędnie. Tak więc, dzieci nie są żadnym obciążeniem. Poza tym, ja nie chcę rozwodu, choc oczywiscie go nie wykluczam - to a propos gróźb bez pokrycia. Mąż, poza tym, że jest niewierny jest fajnym facetem. Lubimy być ze sobą, lubimy być z rodziną, kłócimy się tyle, co inne pary, dogadujemy się w większości spraw, mam wygodne życie. Owszem, jak pisałam są rysy. W domu mężowi chyba brakuje "dopieszczenia", adoracji, przygody. No, ale nikt nie ma w życiu wszystkiego ;-). Po tamtej zdradzie inaczej rozłożyłam akcenty w moim życiu. To, czy mój mąż ma w sercu czy myślach inną kobietę nie spędza już snu z moich oczu. Ma jej nie mieć "na boku".
        Martwi mnie co innego. Boję się, że mój mąż w swej lekkomyślności zrobi coś, co zburzy równowagę naszego związku i to zupełnie bez sensu. Ta dziewczyna to na dziś jakaś fantazja, w dodatku ma kogoś. Ja, z wiadomych sobie względów, wybaczyłam mu tamtą namiętność, ale nie wiem czy zniosę głupią zdradę. Jak pisałam, wkurza mnie bycie tym głosem rozsądku w naszym związku, to kontrolowanie go czy dotrzymuje słowa, Ale też żal mi nie robić nic. Zastanawiam się też jak adekwatnie zareagować na to co się dzieje, nie wyciągając armaty na wróbla. Nie wiem, chyba sobie na początek porozmawiamy o szacunku i postawię mu ulimatum, albo blokuje z nią wszystkie kontakty albo idzie spać na kanapę.
        • znowuniedziela Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 20.02.12, 22:44
          dunya2009
          a Ty nie chcesz, czy nie widzisz, co on robi Waszej rodzinie, Tobie? Bo nie rozumiem kontekstu Twych maili i pytań, próśb o poradę....
          Chodzi o to, że i Tobie wygodnie, czy o naszą aprobatę dla jego chęci kolejnego skoku w bok?
          Jeśli Ci to pasuje, po licho piszesz?
          Bo tyle wyczytałam z ostatniego postu ....
          Skoro jest, jak pisałaś w pierwszym-on ma romans(jesli JESZCZE nie fizyczny) z była kochaną(kochanka to w moi odczuciu duże znaczenie skoku w bok) i najwyraźniej jest mu z wami obiema dobrze, ba, z nia nawet lepiej, a Ciebie tylko dopieszcza w domu ....
          Jeśli Tobie to jednak nie pasuje-wystaw walizki za drzwi i .....
        • mama_myszkina Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 21.02.12, 00:48
          Nie ta, to będzie inna. Są mężczyźni, którzy są świetnymi ojcami, czułymi mężami, o ile akurat nie zdradzają. Są też tyrani, którzy nigdy nawet nie spojrzeli na inną kobietę. Nie można myśleć kategoriami czarno-biało, bo to do niczego nie prowadzi. Twój mąż ma dobre relacje z dziećmi i ceni życie rodzinne ale jednocześnie nie potrafi się powstrzymać od flirtu i zdrady. Niektóre kobiety tak żyją, pytanie, czy Ty potrafisz.

          • dunya2009 Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 21.02.12, 09:41

            Napisałam poprzedni post, bo mam wrażenie, że wiele z was źle mnie zrozumiało, albo przyjmuje złe założenia. Pisałyście, że jestem głupia i naiwna, wrobiłam się w dzieci, jestem kucharką i sprzątaczką, a małżeństwo po zdradzie nic nie jest wart i najlepiej jak wystawię mężowi walizki. Wyjaśniłam, że po zdradzie udało się nam z mężem osiągnąć kompromis, który (jak dotąd?) zadowalał obie strony. Więzy nas łączące stały się oczywiście mocniejsze, ale dla mnie to jest coś pozytywnego. Mój kompromis polegał m.in. na tym, że pogodziłam się z tym, że była inna kobieta w jego życiu i że nie mam wpływu na to, kto obecny jest w jego myślach czy sercu. On musiał m.in. zerwać z tamtą kobietą wszystkie kontakty, stracił część „swobód”. Oboje pracowaliśmy nad naszym związkiem. Tak było. To, co się dzieje teraz nie uważam jeszcze za zdradę (nie popadajmy w paranoję), ale jest złamaniem pewnych obietnic i może przerodzić się w coś więcej. Rozmawiałam z nim, on ewidentnie próbuje coś ugrać małymi kroczkami nawet jeśli nie liczy na odnowienie romansu. Nie wyobrażam sobie tolerowania jego kontaktów z tą kobietą. Zabronić czy stawiać ultimatum to akurat łatwiejsza część zadania, ale co dalej? Czy cały czas go kontrolować, sprawdzać, rozmawiać (gdzie jest granica?) czy stwierdzić, że jest dorosły i to sprawa już tylko jego sumienia i odpowiedzialności. Liczyłam też na wypowiedź pani ekspert, bo ona nie doradza tylko straszenia misia rozwodem. Zresztą pisząc i czytając Wasze posty układam sobie trochę rzeczy w głowie.
            • woda_woda Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 21.02.12, 09:51
              dunya2009 napisała:

              >
              > Czy cały czas go kontrolować, sprawdzać, rozmawiać (gdzi
              > e jest granica?) czy stwierdzić, że jest dorosły i to sprawa już tylko jego sum
              > ienia i odpowiedzialności.

              Z mojego punktu widzenia drugie rozwiązanie jest dobre.

              Bo co mi po mężu, który nie zdradza tylko dlatego, że mu nie wolno?
            • kara_mia Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 21.02.12, 10:31
              Witaj,
              z przyjemnością przeczytałam ten wyważony post.
              Najwyraźniej towarzystwo tej kobiety jest dla twojego męża wartościowe.
              Nie wiem czy ja znasz czy nie.
              Ale skoro chcą utrzymywać znajomość to czemu nie mieli by tego robić oficjalnie, to spotkajcie się na kawie czy kolacji razem.

              Skoro oficjalna wersja jest taka , że nic ich obecnie nie łączy - i są zwykłymi znajomymi to trzymać się tej wersji.

              Zauważyłam, że kiedy po zdradzie zakłada się warunek :
              nigdy już się z nim/nią nie zobaczysz, to tak jakby się podpisywał potwierdzenie : bo on/ona jest nadal dla Ciebie atrakcyjny/a i jest zagrożeniem.
              Skoro miedzy wami jest ok, to nie ma juz w niej zagrożeni i mogą się spotykać - na normalnych "zasadach zanjomościowych" tzn również w twoim towarzystwie.

              na pewno tak konfrontacja słów i zapewnień twojego męża z rzeczywistością: wy dwie przy jednym stoliku w kawiarni; spowoduje wyjście na jaw czegoś, co wydaje się być starannie w podświadomości ukryte.

              Z własnego doświadczeni podzielę się takim przemyśleniem:
              Jeżeli ktoś zdradza, to ma powód - dla niego jest to dobry powód do wejście w "dodatkowy" układ.
              Czasem jest to powód deficytu w związku z żona/ mężem - bo są braki w tym co się dostaje od męża / żony ale najczęściej jest to deficyt w sobie, który ktoś usiłuje nieudolnie w ten sposób zaspokoić.
              Stąd wychodzenie związku na prosta po zdradzie moim zdaniem powinno być po pierwsze oparte na "remanencie małżeństwa" i terapii wspólnej oraz często terapii własnej zdradzającego.

              Zdrada to nie jest "sprzeniewierzenie się moralności" " dowód na upadek moralny i etyczny" - to jest OBJAW zaspokajania swoich potrzeb - w sposób niedojrzały.
              Stwierdzenie - " wiem, że źle zrobiłem , już nigdy tego nie zrobię" Nie posuwa do przodu.
              Trzeba się naprawdę uczciwie zastanowić DLACZEGO to zrobiłem, i co zrobię, jaka prace na sobą wykonam, aby to się w przyszłości nie powtórzyło.

              I jak to się uda to była kochanka może zamieszkać w tej samej klatce i to nikogo w domu nie ruszy.



              • zuzi.1 Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 21.02.12, 10:44
                Tak, a jak się już wszyscy troje razem spotkają, to pan mąż mimowolnie będzie robił maślane oczy do pani, zaglądał jej w biust mimochodem ... i zona oczywiście będzie musiała sama przed sobą udawac, że jego zachowań nie dostrzega.... ;-) Takie spotkanie, to czysta przyjemnosc, szczególnie dla żony.
                • misterni Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 27.04.14, 18:10
                  Z tego co autorka tu pisze, pani ma kogoś. Niech umówią się w czwórkę.
              • nabakier Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 20.02.13, 11:32
                Ja zaś przeczytałam z przyjemnością Twój post, Kara_mia :-)
                Do takich rozwiązań trzeba szczególnej dojrzałości. Pytanie, czy oni ją mają. Nie twierdzę, że nie mają, zastanawiam się.
            • momo72 Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 21.02.12, 10:58
              Odnoszac sie do Twojego ostatniego pytania (czy kontrolowac czy liczyc na jego sumienie i poczucie odpowiedzialnosci) po zdradzie kieruje sie zasada ograniczonego zaufania. Ufam, ale juz nie tak na slepo. licze na to ze rozum wrocil, ale czasem warto sprawdzic czy rzeczywiscie tak jest.

              Mam jeszcze mala refleksje odnoszaca sie do dziewczny radzacych kategoryczne rozwiazania - kobiety kochane po zdradzie wszystko wyglada inaczej i to co wydawalo wam sie oczywiste takie nagle nie jest. rozwod to tylko jedno z mozliwych rozwiazan. sa tacy, ktorzy wola nad zwiazkiem popracowac i dac mu druga szanse. jest to mozliwe i tak jak mowilam wczesniej, moze byc jeszcze piekniej.

              Poza tym, wszyscy tu jestesmy swieci ;), ale w wiekszosci dlugotrwalych zwiazkow dochodzi w pewnym momencie do zauroczenia osoba trzecia. moze byc to platoniczne, fizyczne, dlugo lub krotkotrwale, ujawnione lub nie ale jest. jestesmy tylko ludzmi. ci ktorzy zdradzaja maja albo mniejsze hamulce albo gorzej sie kryja :), a zdradza wedlug roznych publikacji wiekszosc spoleczenstwa niestety... czy mozecie powiedziec ze 100% pewnoscia ze Wasz partner nigdy nie myslal o kolezance z pracy? wiem, wiem, macie pewnosc ze nie :)


              • kara_mia Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 21.02.12, 11:25
                Oczywiście, że tak!
                Dlatego jeżeli coś takiego mi przychodzi do głowy lubię jakoś tak zaaranżować spotkanie, żeby jednocześnie obejrzał mnie i koleżankę...
                Zwykle wtedy zauroczenie znacząco opada; jak się można popatrzeć z boku i to co wydawało się takie śliczne, w towarzystwie własnej kobiety jest wyraźnie mniej śliczne.

                Jeżeli ja mam chwile słabości i podoba mi się jakiś mężczyzna to również aranżuje spotkanie w towarzystwie męża i od razu wszystko to co było urocze i takie rozczulające jest po zwykła pierdołowatościa a to co było takie męskie i wspaniałe - najczęściej trafia do kosza z napisem : drobne braki w wychowaniu.

                Małżonek przy boku zawsze powoduje wyostrzenie wzroku i opadnięcie różowej mgły :)
                • zuzi.1 Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 21.02.12, 12:04
                  Gorzej, gdy się okaże podczas spotkania, że to jednak nowa pani posiada znacznie więcej widocznych walorów, niż stara żona...
                  • kara_mia Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 21.02.12, 13:18
                    Jakoś jestem przekonana, że dla mojego męża moje walory są jedyne i niepowtarzalne na świecie, tylko dobrze sobie to czasem unaocznić :)
                    • wbka1 Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 21.02.12, 13:56
                      Wiesz, to nie działa jak konkurs piękności, to nie jest mierzalne.De gustibus...
                      Z jakiegoś powodu książę Karol wybrał Kamilę a zrezygnował z Diany, przykładów tego typu duzo.
                      • kara_mia Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 21.02.12, 14:43
                        No właśnie, dlatego , że nie jest mierzalne, to czasem dobrze sobie popatrzeć na kogoś atrakcyjnego i obok stojącego własnego męża - i stwierdzić : jednak maż . Bo on ma to COŚ co mi pasuje najbardziej z wszystkiego i to działa w dwie strony
                        • mama_myszkina Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 21.02.12, 16:15
                          Puste gadanie. Porownywać to sobie można klacze podczas targów rolnych. Na samą myśl o takiej szopce robi mi się niedobrze, bo to dowodzi niezrozumienia istoty problemu i skupiania się wyłącznie na tym, co powierzchowne.
                        • urquhart Mój mąż? A kto by go chciał? 21.02.12, 16:42
                          kara_mia napisała:

                          > No właśnie, dlatego , że nie jest mierzalne, to czasem dobrze sobie popatrzeć n
                          > a kogoś atrakcyjnego i obok stojącego własnego męża - i stwierdzić : jednak maż
                          > . Bo on ma to COŚ co mi pasuje najbardziej z wszystkiego i to działa w dwie st
                          > rony

                          He, he. Raczej w znanych mi przypadkach wściekłości że mąż ma kogoś towarzyszyło bezgraniczne zdziwienie Pani Domu : "Mój mąż? A kto by go chciał?
                          • anula36 Re: Mój mąż? A kto by go chciał? 21.02.12, 16:49
                            hehe, tez to znam:)
                            ps.urquhart, mam ochote ukrasc Ci synaturke, 100% prawdy zwiazkowe w pigulce.
                            • blu_blue Re: Mój mąż? A kto by go chciał? 21.02.12, 17:45
                              Biedny zagubiony chłopczyk. Dobrze, że szybko to znalazłaś. Uważam, ze nie powinno byc z twojej strony najmniejszego przyzwolenia na takie zachowanie męża. "Tylko kontakt telefoniczny" - to az za dużo o kontakt telefoniczny. Nie potrafi skończyc z tym i oczekuje, ze Ty to zaakceptujesz. Jesli znasz numer telefonu do tej Pani, powinnas zadzwonic do niej i powiedziec, ze masz zamiar się z nią spotkac,albo wysłac jej smsa , żeby nie rozwalała małzeństwa i dzieciom ojca nie odbierała. Teraz wszystko zależy od niej. Jeżeli bedzie chciała kontynuowac, to nic z mężem nie zrobisz, tylko możesz tą Panią potrząsnąc. Jesli jest w związku, a Ty i zadziałasz szybko, opamieta się i będziesz miała spokój. Na emocjonalnych manipulantów tylko szybkie i skuteczne postępowanie. Nie udzwigniesz tego, jeśli z tym nie zrobisz porządku.
                          • kara_mia Re: Mój mąż? A kto by go chciał? 21.02.12, 18:11
                            Tego akurat nie rozumiem - skoro ja go chciałam, to widać ma zalety.
                            Akurat ma ich sporo, wiec czemu inne by tego miały nie widzieć?
                            Toteż wielu paniom się podoba, to chyba normalne.
                            Gdym miała męża, co żadnej się nie podoba, to bym się trochę zastanowiła - w czym ten mój gust tak bardzo różni się od innych?

                  • nabakier Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 20.02.13, 11:36
                    Zuzi, zawsze to jest diagnoza. Wtedy trzeba się rozstać. Bo chyba nie jest dobrze żyć z kimś, komu bardziej zależy na kimś innym.
            • kol.3 Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 21.02.12, 18:30
              Uważam, że w momencie, gdy małżeństwo szwankuje ratowanie go przy pomocy dużej liczby dzieci jest błędem. Błędnie oceniłaś sytuację w Waszym związku. Piszesz że Wasze więzy stały się mocniejsze, podczas gdy mąż szuka kontaktów z inną kobietą.
              • urquhart Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 21.02.12, 21:44
                kol.3 napisała:
                > Uważam, że w momencie, gdy małżeństwo szwankuje ratowanie go przy pomocy dużej
                > liczby dzieci jest błędem. Błędnie oceniłaś sytuację w Waszym związku. Piszesz
                > że Wasze więzy stały się mocniejsze, podczas gdy mąż szuka kontaktów z inną ko
                > bietą.

                Inną. To słowo klucz. Może nawet taką jaką była w przeszłości Dunya i w jakiej się zakochał zanim pochłonęło ją tzw życie rodzinne ? :)
                • woda_woda Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 21.02.12, 21:51
                  urquhart napisał:


                  > Inną. To słowo klucz. Może nawet taką jaką była w przeszłości Dunya i w jakiej
                  > się zakochał zanim pochłonęło ją tzw życie rodzinne ? :)
                  >

                  To by znaczyło, że mąż Dunya'i jest zupełnie niedojrzałym facetem, że zatrzymał się w rozwoju wiele lat temu :)
                  • urquhart NIedojrzałość? 22.02.12, 08:36
                    woda_woda napisała:
                    > To by znaczyło, że mąż Dunya'i jest zupełnie niedojrzałym facetem, że zatrzymał
                    > się w rozwoju wiele lat temu :)

                    Woda, dojrzałość to umiejętność godzenia i harmonijnego równoważenia różnych ról w życiu (typowo: rodzica, kochanka, pracownika) a nie tylko skupienie na dzieciach i rodzinie. Mnie wygląda że jednej z tych ról zabrakło i typowo mąż odczuwa ten brak znacznie silniej.

                    Myślisz że Dunya jest dojrzała skoro doskonale wie i opisuje jakie niezaspokojone potrzeby bliskości ma jej maż, ale to ignoruje bo nie ma czasu, ochoty, czy podobnych potrzeb? Jednocześnie dziwi się że maż szuka zaspokojenia tych potrzeb gdzie indziej zamiast dostosować się do niej i jej nowych potrzeb ?
                    • woda_woda Re: NIedojrzałość? 22.02.12, 09:13
                      Tak, niedojrzałość to szukanie kogoś, kto przypomina własną żonę sprzed lat. Wulgarnie nazywa to się "szukanie nowszych modeli".
                      Przypominam bowiem, co napisałeś i na co zareagowałam: "Inną. To słowo klucz. Może nawet taką jaką była w przeszłości Dunya i w jakiej się zakochał zanim pochłonęło ją tzw życie rodzinne ?". Nie odwracaj więc kota ogonem.

                      Nie wiem, czy Dunya jest dojrzała, ale wygląda na to, że to ona w ich małżeństwie nosi spodnie. Jeśli ów mąż chciałby w tym związku być mężczyzną, powinien tak się zachowywać, aby jego żona chciała dać mu więcej bliskości i czułości. Bo nie jest tak, jak sądzisz, że mężczyźnie czułość i bliskość należy się tylko dlatego, że jest mężczyzną (w domyśle: jeśli tego nie otrzymuje, to sobie znajdzie coś na boku.). A kobieta nie jest przedmiotem służącym do zaspokojenia potrzeb mężczyzny.

                      Tutaj mamy sytuację taką: mąż ma za mało czułości a żona ma za mało poczucia bezpieczeństwa. Nie jest wykluczone, że gdyby czuła się bezpiecznie, czułość znalazłaby się sama. Dunya ma silną osobowość, wygląda na pełną, dojrzałą kobietę, więc jak ma w sobie wykrzesać czułość wobec "czwartego dziecka", jakim jest jej mąż? Dziecka, który jeśli nie dostaje zabawki idzie sobie na sąsiednią piaskownicę zamiast o tę zabawkę zawalczyć?

                      Błąd myślenia takich facetów, jak ty polega na tym, że wychodzicie z założenia, iż coś się wam od kobiet należy. A tak nie jest. Chcecie być podziwiani? No to róbcie coś takiego, żeby było was za co podziwiać. Chcecie być przytulani? No to bądźcie oparciem dla swoich kobiet. Chcecie mnóstwo fajnego seksu? A któż wam broni być świetnymi kochankami tak, aby żona za wami tęskniła?

                      Uf :)

                      • urquhart Re: NIedojrzałość? 22.02.12, 11:03
                        woda_woda napisała:
                        > Nie wiem, czy Dunya jest dojrzała, ale wygląda na to, że to ona w ich małżeństw
                        > ie nosi spodnie. Jeśli ów mąż chciałby w tym związku być mężczyzną, powinien ta
                        > k się zachowywać, aby jego żona chciała dać mu więcej bliskości i czułości. (...)
                        > Nie jest wykluczone, że gdyby czuła się bezpiecznie, czułość znal
                        > azłaby się sama.

                        Czyli jak twoim zdaniem? Może tak a może nie. Bo publikacje psychowewo czy choćby kursy NLP zawsze podkreślają ze to największe życzeniowe myślowe nieporozumienie i paradoks damsko meskiej relacji. Im więcej bezpieczeństwa tym mniej seksu namiętności i potrzeby bliskości z partnerem.

                        > e coś na boku.). A kobieta nie jest przedmiotem służącym do zaspokojenia potrze
                        > b mężczyzny.

                        A na odwrót? Autorka przecież pisze ze mąż zaspokaja jej potrzeby i jest ok, gdyby nie ten jeden fakt. Ale sama przyznaje jego potrzeb to nie ma ochoty zaspokajać.

                        > Błąd myślenia takich facetów, jak ty polega na tym, że wychodzicie z założenia,
                        > iż coś się wam od kobiet należy.

                        A błąd myślenia kobiet takich jak Ty Woda polega na tym, ze to kobiecie się owszem należy i mężczyzna dopasować się do jedynie słusznych i z definicji dojrzałych oczekiwań kobiety i jeszcze nadążać się z dopasowaniem do ich ciągłych zmian tych potrzeb.
                        Ale facetom oczywiście w zamian nic się im nie należy :)

                        > Chcecie być przytulani? No
                        > to bądźcie oparciem dla swoich kobiet. Chcecie mnóstwo fajnego seksu? A któż wa
                        > m broni być świetnymi kochankami tak, aby żona za wami tęskniła?

                        Hormony? Rodzicielska prolaktyna która zabija libido? Brak symetrycznych potrzeb? Widziałaś może dyskusję w tym wątku? To sama sobie odpowiedz.
                        forum.gazeta.pl/forum/w,898,133376662,,Dobry_seks_co_zrobic_zeby_go_miec_.html?v=2
                        • woda_woda No panie urquhart... 22.02.12, 17:24
                          1. Jeśli nie wiesz, co to znaczy zapewnić swojej kobiecie poczucie bezpieczeństwa, to pora zacząć brać korepetycje z życia u jakiegoś dorosłego mężczyzny...
                          Piszesz: "Im więcej bezpieczeństwa tym mniej seksu namiętności i potrzeby bliskości z partnerem." Ja spytam: jesteś kobietą, że wiesz to?

                          2. Ani kobieta nie jest od zaspokajania potrzeb mężczyzny, ani odwrotnie. No chyba, że ktoś zaspokaja te potrzeby, że tak powiem, zawodowo. Ludzie są z sobą, bo CHCĄ tego i jest im razem obojgu dobrze. Inaczej to patologia.

                          3. " Hormony?"
                          Oczywiście, że tak.
                          To indyk i kogut mają kolorowe czuby, nie indyczka i kura; to lew ma grzywę, nie lwica; to paw ma kolorowy czub, nie pawica.
                          Jest tak, ponieważ to samiec jest od tego, aby uwodzić samicę - samica zaś od tego, aby pójść za tym, który jest w uwodzeniu najlepszy - tak po prostu wygląda świat. Taka jest biologia.

                          Jeśli więc kobieta odmawia mężczyźnie "dopieszczenia" może to znaczyć tylko jedno: ma z tego niewielką przyjemność, jeśli w ogóle. I żadne dzieci nie mają z tym nic wspólnego.
                          Z wyjątkiem sytuacji, gdy dzieci są maleńkie. No, ale jeśli ich ojciec nie chroni matki swych maleńkich dzieci w tym czasie (żądając "dopieszczenia" zamiast pomóc jej przejść przez ten trudny okres), to znaczy, że i na ojca się nie nadaje zazbytnio.

                          A jeśli dzieci są duże i "dopieszczenia" dalej nie ma, to znaczy, że mężczyzna musi swą kobietę od nowa uwieść i uwodzić ją zawsze wtedy, gdy chce odnaleźć jej kobiecość :)
                          • rumpa Re: No panie urquhart... 22.02.12, 17:59
                            1. Ja jestem kobietą i wiem, że misie seksu nie mają, a chamowaci faceci nie narzekają. Misie maja żony i dzieci i zony są zajete dziecmi i nie mają czasu zajmowac się misiami.

                            2. Pytanie pomocnicze - dlaczego ludziom jest ze soba dobrze? bo zapokajaja swoje potrzeby.

                            3 kobieta odmawia dopieszczenia, bo jej się nie chce. Woli posprzatać i miec opinie swietnej pani domu niż miec bałagan i opinie swietnej kochanki. Zresztą, matka dzieciom i świństwa? poza tym trzeba dojrzeć i zacząć zajmowac się powaznymi sprawami. A jak pajac będzie sie stawiał to sie go załatwi alimentami na czworo dzieci :DDD cytat z innego forum.

                            Przykład - żona pana przygłupa Marcinkiewicza. Miałam pretensję za sposób rozwodu, bo że zostawił zonę co nie chciała z nim dzielić życia ale ku zachwytowi somsiadek na kolanach klatkę schodową myła, to mnie wcale nie dziwi. Sama bym się … ewakuowała :)
                            • woda_woda Re: No panie urquhart... 22.02.12, 18:09
                              rumpa napisała:

                              > 1. Ja jestem kobietą i wiem, że misie seksu nie mają, a chamowaci faceci nie na
                              > rzekają. Misie maja żony i dzieci i zony są zajete dziecmi i nie mają czasu zaj
                              > mowac się misiami.

                              Nie wiem, co to "misie". Ja mówię o normalnych, męskich mężczyznach. A chamowaci mężczyźni mają udany seks z chamowatymi ikobietami, zapewne. Bo dla kobiecej kobiety drogą do jej seksualności jest jej głowa.

                              > 2. Pytanie pomocnicze - dlaczego ludziom jest ze soba dobrze? bo zapokajaja swo
                              > je potrzeby.

                              Owszem, niektóre.

                              > 3 kobieta odmawia dopieszczenia, bo jej się nie chce. Woli posprzatać i miec op
                              > inie swietnej pani domu niż miec bałagan i opinie swietnej kochanki.

                              Być może nie spotkała nigdy mężczyzny, przy którym znalazłaby prawdziwą przyjemność seksualną. Kobiety są istotami jak najbardziej seksualnymi i nie ma żadnego powodu (oprócz braku odpowiedniego mężczyzny), aby świadomie odmawiały sobie tej podstawowej życiowej satysfakcji.
                            • woda_woda Aha, i jeszcze jedno. 22.02.12, 18:15
                              Nie widzę niczego złego w myciu klatki schodowej, wręcz przeciwnie - każdemu życzę, aby to robił. Przynajmniej by było czysto.
                              • urquhart Nie widzę niczego złego w myciu klatki schodowej? 23.02.12, 07:46
                                woda_woda napisała:

                                > Nie widzę niczego złego w myciu klatki schodowej, wręcz przeciwnie - każdemu ży
                                > czę, aby to robił. Przynajmniej by było czysto.

                                Z reguły czas i siły nie są z gumy. Jeżeli pani ma obsesje na punkcje czystości realizuje swoje specyficzne potrzeby a potem utyska że jest tak wykończona że na nic innego nie ma już siły i ochoty to prowadzi do rozkładu związku.

                                Z tym że panie cierpiące na różnorakie nerwice natręct i realizujące się w sprzątaniu zamiast zbijać sobie winną za to prolaktynę która przy okazji powoduje zerowe libido, uważają że świat powinien być im bezgranicznie wdzięczny za ich misje, a winę że świat im się rozpada widzą jedynie we wszystkich niewdzięcznikach wokół siebie.
                                • woda_woda Ty, urquhart, zarastasz brudem? 23.02.12, 08:49
                                  Jeśli posprzątanie schodów likwiduje twoje libido, to znaczy, że było ono słabiutkie, że aż strach :)
                                  • urquhart Re: Ty, urquhart, zarastasz brudem? 23.02.12, 12:23
                                    woda_woda napisała:

                                    > Jeśli posprzątanie schodów likwiduje twoje libido, to znaczy, że było ono słabi
                                    > utkie, że aż strach :)

                                    He, he, Woda-woda (?!) czyżby wzmianka o nerwicy natręctw na punkcie czystości tak była bolesna i wzięłaś ja do siebie że odgryzasz się personalnym atakiem ? :)
                                    • woda_woda Re: Ty, urquhart, zarastasz brudem? 23.02.12, 16:08
                                      urquhart napisał:


                                      > He, he, Woda-woda (?!) czyżby wzmianka o nerwicy natręctw na punkcie czystości
                                      > tak była bolesna i wzięłaś ja do siebie że odgryzasz się personalnym atakiem ?
                                      > :)
                                      >

                                      E tam, jak chłopu po posprzątaniu schodów spada libido, to o czym tu gadać? A znowu z takim, co mieszka za brudnymi schodami w obawie o to libido to teżtakjakby... :)
                      • zuzi.1 Re: NIedojrzałość? 22.02.12, 12:37
                        Woda-woda w 100 % zgadzam się z Twoją wypowiedzią.
                      • mapewoj Re: NIedojrzałość? 22.02.12, 14:55
                        Tylko co autorka zrobi, jak niechcący się męzowi trafi na boku dziecko z inna ?
                        Przeciez od zabezpieczen ciazy jest kobieta, a gdzie pan wkladal to juz zupelnie inna historia..
                        Nie ta, przyjaciolka, dawna czy nie, bedzie kolejna, taka kolej rzeczy tego typu facetow..
        • urquhart Kompromiss?? 21.02.12, 17:56
          dunya2009 napisała:
          >Mój kompromis polegał m.in. na tym, że pogodziłam się z tym, że była inna kobieta w jegożyciu
          > że nie mam wpływu na to, kto obecny jest w jego myślach czy sercu.(...)
          > Martwi mnie co innego. Boję się, że mój mąż w swej lekkomyślności zrobi coś, co
          > zburzy równowagę naszego związku i to zupełnie bez sensu.

          Całkiem słusznie się martwisz.

          Nie rozumiem, skoro nie interesują cię podjudzania "kopnij go dupę" kobiet racjonalizujących rozczarowanie z własnych nieudanych związków, skąd tak mało refleksji?

          Jeżeli tylko tyle Cię to nauczyło że kompromis to z jego strony utrata wolności a z twojej "że mu wybaczyłaś" to znaczy że Zdradzi Cię jeszcze nie raz, do momentu kiedy czegoś cię to nauczy, albo całkowitego rozpadu więzi jaką go jeszcze darzysz. Ględzisz o wymaganiu szacunku. Ale to może jedynie opóźnić katastrofę.
          Sama piszesz że z tamtą ma Marzenia, kultywuje miłe wspomnienia, a z Tobą ma jedynie... kompromis że mu wybaczyłaś i że mu kontolujesz i reglamentujesz marzenia o innej?
          Życie rodzinne zabija nieuchronnie erotykę, namiętność, marzenia. Ale to nie zwalnia z myślenia.
          Piszesz że dobrze wiesz że brakuje mu czułości i docenienia. I masz to w dupie. A Tamta nie. Tamtą to interesuje i uważa że wart jest tego zainteresowania. Ty nie. I te rysy to pękniecie będzie się jedynie pogłębiać z czasem aż do katastrofy.
        • professional8 Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 08.06.13, 23:56
          Mąż, poza tym, że jest niewierny jest fajnym facetem.

          Skoro ma tylko taką jedną drobną przywarę, to rzeczywiście nie warto się przejmować. Powodzenia! :-)
    • joszka30 Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 22.02.12, 09:18
      Dla mnie jest to zastanawiające i ciekawe.
      Rózne forumki konfrontują autorkę wątku z tym, co dzieje sie w jej związku.
      Mianowicie, ze pan całkowicie nie liczy się z uczuciami/potrzebami swojej zony.
      A autorka zastanawia się nad postawą pt. jak "dojrzale" podejśc do swoich wątpliwości, czy męzowi odpuścić uwagi, wyrzuty.
      To trochę tak jakby zajmowac się uprawą róż, gdy dom płonie.
      Jakby autorka nie chciała się z czyms skonfrontowac i zajmuje się tematami zastępczymi...
      Pytanie: jakie znaczenie dla Ciebie ma zachowanie męża?
      Jakie znaczenie dla Ciebie ma bycie w związku, gdzie nie ma zaufania, szacunku?
      Ile wytrwasz w czymś takim? Niepewności? Ile lat?
      Wyobraź sobie siebie za 5, 10 lat, przy tej emocjonalnej huśtawce...
      Pytasz: "Czy cały czas go kontrolować, sprawdzać, rozmawiać (gdzie jest granica?) czy stwierdzić, że jest dorosły i to sprawa już tylko jego sumienia i odpowiedzialności."
      Skontrolowac i tak nei skontrolujesz. nei masz na to wpływu, ale stawiać granice mozesz...
      Tylko ze potem to nie jest tylko kwestia odpowiedzialności i sumienia męża, to tez kwestia Twoich konsekwencji i Twojego wyciągania wniosków i potem realizowania czegoś. Mówisz, coś facetowi, stawiasz mu warunki, uświadamisz zagrożenia,a on nic z tego sobie nie robi. No i na Boga: jakie to ma dla Ciebie znaczenie? Co Tobie to robi?
      Bycie z facetem, który kompletnie nie liczy się z Twoimi uczuciami? Że Cię to boli, niepokoi, dotyka? że facet na przedkłada przyjcielski kontakt nad ciebie.. czego ona tam szuka? Do czego mu to potrzebne? jakie potrzeby tam realizuje? Tylko ze mąz chyba nie jest zainteresowany szukaniem w sobie takich odpowiedzi...
      A Ty, coś widzisz, rejestrujesz ze cos jest nie w porządku, ale wniosków z tego żadnych, a co dopiero mówic działań...
      Podswawowe zasady asertywności. Stopniowanie konsekwencji, i nei będzie armaty an wróbla
      1. Mówisz ze coś cie nie odpowiada
      2.Mówisz ze coś cie nie odpowiada i zapowiadasz konskwencje w przypadku braku zmiany
      3. Nadal mówisz, ze coś cie nie odpowiada i wyciągasz konsekwencje
      nakaz wyprowadzki na kanapę jest wg mnie słabą konsekwencją...


      2.

      "Boję się, że mój mąż w swej lekkomyślności zrobi coś, co zburzy równowagę naszego związku i to zupełnie bez sensu" on juz ocs atkiego robi..
    • baszi Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 23.02.12, 12:11
      moze wiecej szacunku do siebie kobieto
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 26.02.12, 00:23
      W naszej kulturze lojalność i wyłączność w związku są bardzo ważne. Jednak każdy związek gdzie inaczej wyznacza sobie ich granice. Trzeba to zrozumieć i uznać. Szczególnie, że te granice ustawiają sobie dorośli ludzie. Intensywnej konfrontacji wymaga sytuacja przemocy lub nadużycia. Ale to dość jasno jest widoczne, gdy się dzieje i nie wygląda aby był to przypadek "dunyai2009". W zakresie tak ustanowionych swoich granic " dunya2009" widzi problem i chce go rozwiązać.
      Myślę, że oprócz złamania umowy i ponownego wykroczenia wobec zasady wyłączności, o której pisałam wyżej, Pani mąż doprowadził do Pani dylematu. Mianowicie swoim zachowaniem spozycjonował Was w rolach dziecko/ rodzic. Sam doprowadził do takiej sytuacji a teraz próbuje winą czy odpowiedzialnością za to obarczyć Panią. Trzeba mu to wyraźnie i dobitnie powiedzieć oraz dodać, że w takim razie Pani podejmie tę rolę, ale to może mieć dla Was emocjonalne konsekwencje. Szczególnie dla Pani, bo niesforny chłopiec w męskim wydaniu pilnowany przez żonę w roli matki nie jest seksi. No i dalej postępować zgodnie z zasadami asertywności. Agnieszka Iwaszkiewicz


    • ladymama2828 odpowiedź kochanki 28.02.12, 14:44
      pozwól, że na początek zacytuję VERDANĘ:

      Zdrada to nie jest tylko kontakt fizyczny. Zdradą może być równiez to, co robi Twój mąż - uczynienie z bylej kochanki swojej powiernicy, zwierzanie się jej, informowanie o codziennym zyciu. nawet, jeśli twój maż nie spotyka się z nią sam na sam, to prawda jest taka - zostalaś ponownie zdradzona.

      Święte słowa. A po drugie jak ktoś raz zdradzi i mu się upiecze zdradzi i następny raz.
      Dobrze radzę, pogoń dziada, bo takiego ślizgającego się mięczaka nie ma co trzymać pod dachem. A co będzie jak dzieci dorosną? Wtedy zostaniesz sama bo wymieni cię na młodszą. A tak jeszcze możesz zasądzić wysokie alimenty, orzec o jego winie, jescze na ciebie będzie płacił kasę. I sru wywal dziada!

      JAK DRUGI RAZ WRÓCIŁ DO KOCHANKI TO JUŻ OD NIEJ NIE ODEJDZIE, UWIERZ MI.

      Na pocieszenie-Żona mojego Misia też jest taka głupia i wierzy, że się ze mną już nie spotyka. Niby od kilku miesięcy się nie spotykamy...ha, ha, ha. Codziennie spotkania i/lub rozmowy, wiem o wszystkich ich rozmowach, o chorobach dzieci, o wszystkim. Sam powiedział, że ma wrażenie że bardziej ją zdradza właśnie tymi rozmowami, bliskością i "duchowym" kontaktem niż sexem. My już trochę razem jesteśmy, na tyle długo, że łóżko nie jest dla nas na pierwszym miejscu, chociaż nie kryję, że jest nam fantastycznie. Misio zresztą sam mówi, że przestałam już być kochanką. Kocha mnie i jestem ważniejsza od niej. Potrafi przyjechać na drugi koniec miasta, by stanąć w moich drzwiach na 5 minut i powiedzieć, że cały dzień chciał mnie przytulić i pocałować. I za to go kocham. I cały czas jest.
      • timetotime Re: odpowiedź kochanki 28.02.12, 17:27
        ladymama2828 napisała:

        > Na pocieszenie-Żona mojego Misia też jest taka głupia...

        No, fajne pocieszenie, nie ma co.

        > My już trochę razem
        > jesteśmy, na tyle długo, że łóżko nie jest dla nas na pierwszym miejscu, chocia
        > ż nie kryję, że jest nam fantastycznie. Misio zresztą sam mówi, że przestałam j
        > uż być kochanką. Kocha mnie i jestem ważniejsza od niej. Potrafi przyjechać na
        > drugi koniec miasta, by stanąć w moich drzwiach na 5 minut i powiedzieć, że cał
        > y dzień chciał mnie przytulić i pocałować. I za to go kocham. I cały czas jest.

        Słodkie. Tylko co to wnosi do tematu?
        • ladymama2828 wnosi 28.02.12, 21:50
          wnosi tyle, że jeśli po raz kolejny, mimo tego, że żona już wie, że Małżonek jest niewierny i dają im kolejną/kolejne szansy to są powody dla których ciągnie Misiów do lasu... Są szczęśliwi, zakochują się, potem kochają i jak po raz kolejny mleko się wyleje to ostatecznie odchodzą od żon.
          Czyli ryzykując "spokojne życie rodzinne" coś nadal pcha ich w nieznane
          • timetotime Re: wnosi 29.02.12, 08:41
            ladymama2828 napisała:

            > wnosi tyle, że jeśli po raz kolejny, mimo tego, że żona już wie, że Małżonek je
            > st niewierny i dają im kolejną/kolejne szansy to są powody dla których ciągnie
            > Misiów do lasu... Są szczęśliwi, zakochują się, potem kochają i jak po raz kole
            > jny mleko się wyleje to ostatecznie odchodzą od żon.
            > Czyli ryzykując "spokojne życie rodzinne" coś nadal pcha ich w nieznane

            I do tego był potrzebny opis jak to Ci och i ach z dochodzącym misiem? :)))
            Ej, ale weź opisz coś więcej, jak Wam się w łóżku układa?
            I na kiedy "zaplanowany" jest rozwód?
            :)
            To jeszcze więcej do sprawy wniesie ;).
          • woda_woda Masz rację, ladymama2828. 29.02.12, 09:01
            ladymama2828 napisała:

            > wnosi tyle, że jeśli po raz kolejny, mimo tego, że żona już wie, że Małżonek je
            > st niewierny i dają im kolejną/kolejne szansy to są powody dla których ciągnie
            > Misiów do lasu...

            Bywa jednak, że żona godzi sie na to, że nie jest najważniejszą kobietą w życiu jej męża - bo wystarczy, aby on był.
            • timetotime Re: Masz rację, ladymama2828. 29.02.12, 09:11
              Taka se... patologia ;).
              Niechby pił, niechby lżył, niechby bił, byleby był.
              • woda_woda Re: Masz rację, ladymama2828. 29.02.12, 09:15
                timetotime napisała:

                > Taka se... patologia ;).
                > Niechby pił, niechby lżył, niechby bił, byleby był.
                >
                >

                A jaki to ma związek - to bicie i lżenie - z tym, co napisałam?
                • deodyma Re: Masz rację, ladymama2828. 29.02.12, 09:23
                  > A jaki to ma związek - to bicie i lżenie - z tym, co napisałam?



                  ma i to duzo.
                  bywa, ze kobieta zgodzi sie na wszystko, byle tylko portki byly w domu.
                  w tym wypadku moze byc tak, ze zonka wie o tych spotkaniach, ale przymyka na to oko, bo jakby nie bylo, maz zawsze do niej wraca.
                  cos wiecej do szczescia jej potrzeba?
                  • woda_woda Re: Masz rację, ladymama2828. 29.02.12, 09:28
                    deodyma napisała:


                    > w tym wypadku moze byc tak, ze zonka wie o tych spotkaniach, ale przymyka na to
                    > oko, bo jakby nie bylo, maz zawsze do niej wraca.
                    > cos wiecej do szczescia jej potrzeba?

                    Właśnie o tym piszę - wystarczy, aby był i nie ma potrzeby, aby żona była najważniejszą kobietą.
                    • timetotime Re: Masz rację, ladymama2828. 29.02.12, 09:30
                      A jakie funkcje ma spełniać w związku taki facet?
                      • woda_woda Re: Masz rację, ladymama2828. 29.02.12, 09:34
                        timetotime napisała:

                        > A jakie funkcje ma spełniać w związku taki facet?


                        Spytaj o to te żony, które godzą się na taki model - widocznie ma on dla nich swoje zalety.
                        • timetotime Re: Masz rację, ladymama2828. 29.02.12, 09:37
                          Najważniejsza zaleta - ludzie nie bedo gadali ;).
                          • woda_woda Re: Masz rację, ladymama2828. 29.02.12, 09:39
                            timetotime napisała:

                            > Najważniejsza zaleta - ludzie nie bedo gadali ;).
                            >
                            >


                            Małą masz wyobraźnię.
                            • timetotime Re: Masz rację, ladymama2828. 29.02.12, 10:06
                              To może... "dzieci będą miały ojca"? ;)

                              Trafiłam? :D
                              • ciociacesia 'bo ja go kocham' 03.03.12, 19:08
                                i on mnie tez jeszcze lubi a ja tak go kocham i mam tak niskie poczucie wlasnej wartosci ze mi to wystarczy. bylam tam, widzialam, przezylam. na szczscie moj byl wted idealistą i odszedl. pocierpiałam pocierpiałam i przeszlo
                      • deodyma Re: Masz rację, ladymama2828. 29.02.12, 09:40
                        timetotime napisała:

                        > A jakie funkcje ma spełniać w związku taki facet?
                        >

                        pewnie o kase chodzi i ma byc ze wzgledu na dzieci.
                        wiele kobiet godzi sie na taki model, poniewaz nie chce pozbawiac dzieci ojca, co dla mnie jest chore, ale w koncu to ich sprawa.
                        ale kasa przede wszystkim, gdyz wiekszosc kobiet boi sie, ze jak maz odejdzie, bez niego sobie nie poradza.
                        • timetotime Re: Masz rację, ladymama2828. 29.02.12, 10:08
                          Gupoty gadasz! Koleżanka woda zaraz nam tu wyłoży jakieś bardzo ważne i nie tak przyziemne powody dla których kobiety trwają w takich chorych związkach :).
                • timetotime Re: Masz rację, ladymama2828. 29.02.12, 09:24
                  To odniesienie do tego tekstu.

                  woda_woda napisała:

                  > (...) bo wystarczy, aby on był.

                  OMG, takie powiedzenie jest, nie słyszałaś? "Niechby pił, niechby bił......".
                  Możesz tam dorzucić sobie "niechby zdradzał". Mam tłumaczyć sens powiedzenia?
                  • woda_woda Re: Masz rację, ladymama2828. 29.02.12, 09:33
                    timetotime napisała:

                    > Mam tłumaczyć sens powiedzenia?

                    Nie trzeba - nie ma ono bowiem zastosowania w interpretacji tego, co napisałam.

                    Jeśłi żona wybiera taki model małżeństwa, w którym godzi sie na inną kobietę w życiu jej męża, to jej sprawa i nie tobie to oceniać nazywając patologią.
                    • timetotime Re: Masz rację, ladymama2828. 29.02.12, 09:35
                      woda_woda napisała:


                      > Jeśłi żona wybiera taki model małżeństwa, w którym godzi sie na inną kobietę w
                      > życiu jej męża, to jej sprawa i nie tobie to oceniać nazywając patologią.

                      Nie tobie mówić co jak mam oceniać.
          • bez_przekazu do kochanki sie nie odchodzi 19.02.13, 18:27
            kochanke ma sie na boku, tak ostatnio przeczytalam (wypowiedz faceta). bardzo madra i zyciowa.
            ps.a jak tam kochan(k)a u ciebie? dalej jestes tylko kochanka?
            l
            adymama2828 napisała:

            > wnosi tyle, że jeśli po raz kolejny, mimo tego, że żona już wie, że Małżonek je
            > st niewierny i dają im kolejną/kolejne szansy to są powody dla których ciągnie
            > Misiów do lasu... Są szczęśliwi, zakochują się, potem kochają i jak po raz kole
            > jny mleko się wyleje to ostatecznie odchodzą od żon.
            > Czyli ryzykując "spokojne życie rodzinne" coś nadal pcha ich w nieznane
      • deodyma Re: odpowiedź kochanki 28.02.12, 23:30
        Misio zresztą sam mówi, że przestałam j
        > uż być kochanką. Kocha mnie i jestem ważniejsza od niej. Potrafi przyjechać na
        > drugi koniec miasta, by stanąć w moich drzwiach na 5 minut i powiedzieć, że cał
        > y dzień chciał mnie przytulić i pocałować. I za to go kocham. I cały czas jest.
        >



        łeeeeeeee.....
        obie jestescie naiwne, jak male dzieci.
        obie Was oszukuje.
        jesli tak bardzo Cie kocha, czemu nie odejdzie od zony i nie zalozy rodziny z Toba?

        • timetotime Re: odpowiedź kochanki 29.02.12, 08:37
          Oj tam, czepiasz się ;). Na pewno obiecał jej, że odejdzie ;). I na pewno wkrótce to zrobi ;).


          • deodyma Re: odpowiedź kochanki 29.02.12, 09:18
            czytalam jej wpisy i bardzo rzucila mi sie w oczy infantylnosc ladymamy.
            moze dlatego "jeszcze" Misio nie odszedl od zony:D
            no coz, zobaczymy, co napisze w maju, bo wtedy ma sie wszystko wyklarowac.
          • ciociacesia w maju 03.03.12, 19:10
            bo do maja nie moze, bo cos tam
            wspolnie sie zastanawiaja jak przeprowadzic to odejscie od zony
      • lady-z-gaga Re: odpowiedź kochanki 29.02.12, 08:55
        Potrafi przyjechać na
        > drugi koniec miasta, by stanąć w moich drzwiach na 5 minut i powiedzieć, że cał
        > y dzień chciał mnie przytulić i pocałować.

        Aż tyle potrafi dla Ciebie zrobić? :DDD
        Staje w Twoich drzwiach na 5 minut, a potem pędzi do żony? Rzeczywiście możesz czuć się najważniejsza.

        Codzienn
        > ie spotkania i/lub rozmowy, wiem o wszystkich ich rozmowach, o chorobach dzieci
        > , o wszystkim.

        To musi być ekscytujące i bardzo romantyczne... zazdraszczam :D
        • mozambique Re: odpowiedź kochanki 29.02.12, 12:07
          no wiesz - taka ladymama i inne przed nią i po niej w zyciu misia moga conajwyżej mu possać z pełnym zapałem

          a jednak pełnia czasu , uczuc, obowiązków domowych, zobowiązan prawnych i finansowych, opieki i zasobów materialnych zarezerwowana jest dla żony
          • zakletawmarmur Re: odpowiedź kochanki 02.03.12, 17:41
            > a jednak pełnia czasu , uczuc, obowiązków domowych, zobowiązan prawnych i finan
            > sowych, opieki i zasobów materialnych zarezerwowana jest dla żony


            I tyranie na trzy etaty gdy miś kochnki bzyka:-)

            Różnie to bywa. Czasami kochance wystarcza to, co daje jej kochanek- seks, emocje (często dla niej bardziej się stara niż o żonę, która już zdążyła mu się znudzić), zaangażowanie w postaci organizowania czasu, "żeby było wyjątkowo" a czasami i kasa:-) Bez brudnych skarpetek na środku pokoju, gotowania obiadków, bawienia dzieci i zarabiania kasy, którą pan wydaje, żeby zaimponować innej kobiecie.

            Nie twierdzę, że każda kobieta będzie tego chciała ale nie każda kochanka jest znowu taką frajerką.

            I dodam odrazu, (żeby nie było, że jestem mało obiektywna), nigdy nie miałam (i mieć nie będę) romansu z żontym i bardziej identyfikuje się z żonami niż z kochankami:-)
        • ladymama2828 Re: odpowiedź kochanki 29.02.12, 22:09
          no wiesz co czuję się fantastycznie, nawet przez te 5 minut.
          Żona ma już powoli serdecznie dosyć i może wreszcie przestaną się kłócić i się dogadają co do dalszego życia??
          Nie jestem infantylna. Jestem kochana. I jest zajebiście.
          • deodyma Re: odpowiedź kochanki 01.03.12, 08:19
            no to ta zona w koncu wie o tych Waszych spotkaniach, czy nie wie???
            wczesniej pisalas, ze nie wie i mysli, ze on z Toba skoncvzyl a teraz , ze ma serdecznie dosyc, wiec jak to w koncu jest???

            • ladymama2828 Re: odpowiedź kochanki 02.03.12, 18:43
              Od kilku miesięcy wie, że Misio miał wcześniej romans. Oczywiście w wersji został "skrócony" czas do 1-2 miesięcy. Grzecznie powiedział, że tylko kawa, parę razy sex i nic więcej. No i że skończył i nie ma ze mną kontaktu.

              Ona oczywiście stale go podejrzewa, wydzwania za nim, sprawdza telefon, połączenia, smsy.
              Widać, że babka już jest na skraju i wpadła w depresję. Żal mi jej bo potrafię zrozumieć, że wali jej się cały świat. Pewnie zaraz tu mnie masowo zlinczujecie, że to przecież ja jestem sprawcą!
              Nie osądzajcie ani mnie ani Misia. Ja po prostu czasem piszę tak ironicznie.
              Jeżeli między dwojgiem ludzi pojawia się dziura, a potem woda-kropla, po kropli drążąc kamień robi tę dziurę coraz większą aż jest taaaaak duża, że nie da rady nawet złapać się za rękę to już niestety jest za późno na naprawę. To zbyt skomplikowane, by opisywać ze szczegółami, zresztą większość z was zna takie historie: brak czasu, zrozumienia, ludzie sobie dopieprzają, dokuczają, przestają dbać o miłość, o siebie, każde zaczyna ić w swoją stronę. I oni tak żyli przez kilka lat. Dla mnie jest nie do pomyślenia żeby jedyną wspólną imprezą w roku (oprócz świąt) był sylwester. Szanuję sobie indywidualność i to że każdy ma swoją pasję, znajomych, ale miłość polega na tym, że trzeba BYĆ PRZY SOBIE, wspierać się w trudnych chwilach, a nie w tym czasie pakować się i jechać ze znajomymi na narty. I to nie chodzi, że Misio biedny, niekochany...Oni obydwoje zaczęli się tak zachowywać aż dobrnęli do miejsca, gdzie w zasadzie poza problemami dzieci, szkoły, kolonii, wywiadówki , co kupić do domu to nic więcej nie mieli sobie do powiedzenia. I dalej się zaczęli oddalać, dalej i dalej. Potrafiła powiedzieć, że nie kocha dzieci, albo że kocha tylko jednego, że Misio ma się nimi zajmować, bo jej to się już nudzi i jest zmęczona (a pracuje 7 godzin dziennie i nie w kotłowni tylko za biurkiem). Generalnie przykre tak mówić o swoich dzieciach. Jak poznałam tych chłopców-to na serio fajne chłopaki. Żal mi ich było, bo ja na codzień pracuję z dziećmi i generalnie uważam, że im więcej czasu, uwagi i troski im poświęcamy to one to wszystko bardzo sobie cenią. Nie można zbywać dzieci tylko trzeba przy nich być i z nimi rozmawiać. O wszystkim.
              To dlatego Misio tak na prawdę mnie pokochał. Poznaliśmy się zupełnie przypadkiem w okolicznościach, gdy pomagałam komuś obcemu, w potrzebie, nikt nie chciał się podjąć tylko ja podeszłam. To go urzekło, że byłam troskliwa i dopilnowałam wszystkiego, by dziewczynie nie stała się krzywda. Któraś z Was, śmiała się że "zazdrości mi" słuchania o jego dzieciach, chorobach czy innych błachostkach. Jeśli kogoś kochasz to jego życie staje się też Twoim. Jego problemy moimi. I vice versa.

              Nie jestem naiwna i infantylna.
              • bmk13 Re: odpowiedź kochanki 02.03.12, 21:24

                > Nie jestem naiwna i infantylna.

                Tekst miesiąca:)))
              • deodyma Re: odpowiedź kochanki 03.03.12, 08:41
                a Ty wszystko, co powie "misio", lykasz jak pelikan.
                wiesz, ile kobiet cos podobnego slyszalo od swoich misiow???

                > Nie jestem naiwna i infantylna.


                to sie okaze.
              • zakletawmarmur Re: odpowiedź kochanki 05.03.12, 17:49

                > Jeżeli między dwojgiem ludzi pojawia się dziura, a potem woda-kropla, po kropli
                > drążąc kamień robi tę dziurę coraz większą aż jest taaaaak duża, że nie da rad
                > y nawet złapać się za rękę to już niestety jest za późno na naprawę. To zbyt sk
                > omplikowane, by opisywać ze szczegółami, zresztą większość z was zna takie hist
                > orie: brak czasu, zrozumienia, ludzie sobie dopieprzają, dokuczają, przestają d
                > bać o miłość, o siebie, każde zaczyna ić w swoją stronę. I oni tak żyli przez k
                > ilka lat.

                Tak, tak "żona go nie rozumie, wcale ze sobą już nie śpią":-)
                To nieprawda, że mężczyźni zdradzają, gdy ich zwiąki są fikcją. Meżczyzna zdradza nawet jeśli jest zadowolony ze związku. Wiesz, mężczyzna- siewca nasienia, każda kochanka oznacza dodatkową szanse na przekazanie genów:-) Wygląda to tak, że każdy szuka idealnej kandydatki na matkę swoich dzieci ale pozostaje czujny, jeśli trafia się okazja- seks bez zobowiązań, to korzysta (nie chce tutaj usprawiedliwiać zdrad, bo przecież potrafimy te instynkty kontrolować).
                Dlaczego więc facet narzeka na swoją żonę? Z dwóch powodów...
                1. Gdyby powiedział wprost, mam udany związek ale chce pobzykać na boku, prawdopodobnie dostałby kosza. Narzekanie na żonę jest też taką próbą wyłudzenia od kochanki tego wszystkiego czego chcieliby dostać, dlatego też panowie narzekają głównie na brak seksu i zrozumienia. Dają w ten sposób kobiecie do zrozumienia "jeśli będziesz świetna w łóżku i wyrozumiała to masz szanse na coś więcej". Z tego powodu kochankami żonatych panów zostają często takie zakąpleksione kobiety, którym trudno jest znaleźć kogoś, kto chciałby się z nimi związać. Kochanek też oczywiście ich nie chce, choć kobieta niby spełnia te oczekiwania:-) Dlaczego? Bo tak narawdę jest z żoną szczęśliwy, często jest to zresztą atrakcyjniejsza kobieta.
                2. Chce zrzucić odpowiedzialność za zdradę na żonę. Z jednej strony odczuwa instynkt "siewczy genów" z drugiej strony, zasady moralne nie pozwalają mu tak sobie, bzykać na boku. Czasami jest to długi proces, w którym facet latami nieświadomie doprowadza do sytuacji, w której żona wreszcie w jego oczach, zasłuży na zdradę. "Jeśli chcesz udeżyć psa to kij sam się znajdzie".

                Oni obydwoje zaczęli
                > się tak zachowywać aż dobrnęli do miejsca, gdzie w zasadzie poza problemami dzi
                > eci, szkoły, kolonii, wywiadówki , co kupić do domu to nic więcej nie mieli sob
                > ie do powiedzenia. I dalej się zaczęli oddalać, dalej i dalej.

                > To dlatego Misio tak na prawdę mnie pokochał. Poznaliśmy się zupełnie przypadki
                > em w okolicznościach, gdy pomagałam komuś obcemu, w potrzebie, nikt nie chciał
                > się podjąć tylko ja podeszłam. To go urzekło, że byłam troskliwa i dopilnowałam
                > wszystkiego, by dziewczynie nie stała się krzywda

                Jeśli jest tak bardzo z nią nieszczęśliwy a z Ciebie tak bardzo kocha to dlaczego się nie rozwodzi? Dlaczego ktoś wybiera okropną babę jeśli ma możliwość związku ze swoim ideałem? Nie masz wrażenia, że demonizujesz sobie jego żonę i ich małżeństwo? Nie masz wrażenia, że dałaś się nabrać?

                Co do tej konktetnej sytuacji... Każdy czasami marudzi na dzieci, ma ich dosyć. Nie ozncza to, że ich nie kocha. Zresztą, gdyby pani o nie dbała to pan pewnie by marudził, że za bardzo dba o dzieci:-)
                • ladymama2828 Re: odpowiedź kochanki 29.03.12, 01:05
                  Nie, nie demonizuje jej. Po prostu uważam, że jest głupia i nie potrafi zatrzymać męża przy sobie. Są pewne sprytne chwyty, by rozbudzić w facecie zazdrość, namiętność i pożądanie.

                  Nie jestem zakompleksiona. Jestem atrakcyjną i baaaardzo zaradną kobietę. I "jak bym chciała bym się urządziła"-jak pisała Osiecka. Na miejsce Misia nie problem znaleźć kilku innych, wolnych, bez zobowiązań. Ale jest coś między nami czego nie potrafię opisać. Poza sexem i namiętnością. Fascynacja po roku minęła a my codziennie nie możemy się "nagadać" stale spotkania, telefony itp.

                  Co do rozwodu. Już niewiele czekania mi zostało-parę tygodni. Ale tak na serio to już jest czekanie na procedury. Na razie cisza, bo nie chcemy niepotrzebnych świadków i możę uda im się załatwić wszystko polubownie...?

                  Na razie jest pięknie. Wiosna
                  Pozdrawiam
                  • zakletawmarmur Re: odpowiedź kochanki 29.03.12, 06:33
                    > Nie, nie demonizuje jej. Po prostu uważam, że jest głupia i nie potrafi zatrzym
                    > ać męża przy sobie. Są pewne sprytne chwyty, by rozbudzić w facecie zazdrość, n
                    > amiętność i pożądanie.

                    Cholernie irytuje mnie takie podejście. "Co to za baba, która pary portek nie potrafiła utrzymać":-) Życie Ci, żebyś Ty nigdy rozwódką nie została. Nie każda kobieta ma jednak takie podejście. Zresztą nie o każdego faceta chce się walczyć:-) Ty patrzysz na niego przez różowe okulary ona ma go na co dzień.

                    Ale jest coś między nami czeg
                    > o nie potrafię opisać.

                    Może właśnie żona? Widziałam przynajmniej kilka sytuacji, kiedy to właśnie świadomość, że pan ma inną była takim magnesem. Budziła w kobietach tą chęć rywalizacji... Bez niej będzie to samo? A jeśli się też znudzi to co?

                    > Co do rozwodu. Już niewiele czekania mi zostało-parę tygodni. Ale tak na serio
                    > to już jest czekanie na procedury. Na razie cisza, bo nie chcemy niepotrzebnych
                    > świadków i możę uda im się załatwić wszystko polubownie...?

                    Poczekaj jeszcze te kilka tygodni. Może wiele się zmienić. Nie żebym straszyła ale wiele już w życiu widziałam i sądzę, że do samego końca należy podchodzić sceptycznie do słów żonatych panów:-) W końcu skoro własną żonę potrafią przez długi czas oszukiwać to dlaczego nie mieliby oszukiwać kochanek?
                  • deodyma Re: odpowiedź kochanki 29.03.12, 14:45
                    adymama2828 napisała:

                    > Nie, nie demonizuje jej. Po prostu uważam, że jest głupia i nie potrafi zatrzym
                    > ać męża przy sobie. Są pewne sprytne chwyty, by rozbudzić w facecie zazdrość, n
                    > amiętność i pożądanie.


                    glupia to ona jest, bo jeszcze z nim siedzi i tylko dlatego.
                    na jej miejscu juz dawno wykopalabym go z chalupy, osobiscie odwiozla do Ciebia Tobie kupila wielki kosz kwiatow i podziekowala Ci za to, ze bierzesz do ode mnie za darmo.
                    zreszta nie wiesz, jak naprawde miedzy nimi jest a on mowic Ci prawdy nie musi, tylko klepie to, co chcesz uslyszec.
                    skad wiesz, ze ta jego glupia zona nie ma go juz serdecznie dosyc i chetnie by sie go z chalupy pozbyla, tylko on nie chce do Ciebie isc?

                    > Nie jestem zakompleksiona. Jestem atrakcyjną i baaaardzo zaradną kobietę. I "ja
                    > k bym chciała bym się urządziła"-j


                    taka atrakcyjna kobieta a nie potrafi znalezc pana bez zobowiazan?:D

                    > Co do rozwodu. Już niewiele czekania mi zostało-parę tygodni. Ale tak na serio
                    > to już jest czekanie na procedury. Na razie cisza, bo nie chcemy niepotrzebnych
                    > świadków i możę uda im się załatwić wszystko polubownie...?


                    ale facet wniosl juz o rozwod?
                    a potem nie czeka sie 6 msc do sprawy rozwodowej, gdzie przez te pol roku trwa seperacja?
                    jakby chcial, to juz dawno by wniosl o rozwod, przeprowadzilby sie do Ciebie i te pol roku przeczekalby spokojnie do sprawy rozwodowej.
                    • ladymama2828 Re: odpowiedź kochanki 29.03.12, 23:51
                      Mała podpowiedź dlaczego tak jest.
                      Ja jestem w trakcie rozwodu z orzekaniem o winie i baaaardzo nie chętnie zapatruję się na to, by Misio i jego żona zeznawali w sądzie jako świadkowie mojego starego. Zwłaszcza, że mój jeszcze-mąż wie, że było coś między mną i Misiem. A jego żona nie specjalnie za mną przepada.
                      Po drugie wielokrotnie słyszę ich rozmowy na zestawie głośnomówiącym jak jesteśmy dzieś w drodze. I ona pyta czy spędzą razem wieczór, może kino, może weekend we dwoje, a co w wakacje? A Misio mówi, że nie. Nie chce na razie o tym mówić, bo ma na głowie inne ważne sprawy.
                      I to MI nie jest na rękę prowadzanie się z nim po całym globie. I to ja go proszę, by jeszcze trochę poczekał, bo nie jestem gotowa na takie zmiany.

                      Co do mojej atrakcyjności-to pewnie rzecz względna. Jeden lubi chude inny grube. Nie powinno być przedmiotem sprawy. Zresztą i tak daleko odbiegłyśmy od głównego wątku, nieprawdaż...?
                      • nie_alicja Re: odpowiedź kochanki 30.03.12, 01:06
                        słyszysz na głośnomówiącym jego rozmowy z żoną?
                        kiedy ona proponuje mu wspólne spędzenie czasu?
                        on relacjonuje ci ich domowe dialogi, opowiada o niej i dzieciach?

                        co za sq...syn

                        obojeście siebie warci.

                      • deodyma Re: odpowiedź kochanki 30.03.12, 08:40
                        juz przestan z tym MISIEM.
                        dorosla kobietas i taka infantylna.
                        gorzej, jak dzieciak.
                        napisz za kilka tyg, czy tam w maju i tylko klep prawde, bo za duzo klamczuchow w realu znam, zeby lyknac wszystko, co sie w sieci wypisuje.
                        i nie tlumacz sie tak na kazdym kroku, tylko winny sie tlumaczy.
                      • deodyma Re: odpowiedź kochanki 30.03.12, 08:46
                        I ona pyta czy spędzą razem wieczór, może kino, może weekend
                        > we dwoje, a co w wakacje? A Misio mówi, że nie. Nie chce na razie o tym mówić,
                        > bo ma na głowie inne ważne sprawy.


                        bo gadac o tym przy Tobie nie chce, naiwna kobieto:D
                        facet gada do Ciebie na swoja zone, do niej na Ciebie.
                        jakie on moze miec wazne sprawy na glowie???
                        chyba tylko to, zeby zadna z Was sie nie polapala, ze robi Was obie w bambuko:D
                        po co czekac kilka tyg, kiedy juz moglibyscie ze soba zamieszkac i czekac spokojnie do sprawy rozwodowej?
                        dobra, zdaj relacje w maju.


                        • ladymama2828 happy end 26.04.14, 12:19
                          No i ku zdziwieniu wieeeeeeeeeeeeelu zdruzgotanych, złośliwych, kąśliwych i najpewniej zdradzanych żon, MÓJ MISIO jednak się wyprowadził i rozwiódł.
                          I co??
                          Jesteśmy szczęśliwi.
                          tadam
                          • misterni happy end to będziesz mogła ogłaszać za 27.04.14, 18:31
                            co najmniej kilka lat. Teraz to wiesz, miej oczy na około głowy, bo Msio okazał się mistrzem krętactwa.
                      • zakletawmarmur Re: odpowiedź kochanki 03.04.12, 20:52
                        A czyli Ty też nie potrafiłaś o męża zawalczyć:-) Dlaczego nie wzbudzałaś zazdrości?!

                        Większośc facetów odchodzi od żony w ciągu pół roku od nawiązania romansu. Jeśli nie zrobią tego w ciągu 2 lat to prawdopodobieństwo rozstania maleje praktycznie do zera (chyba, ze odejdą do innej kobiety). Tak to wygląda ze statystycznego punktu widzenia. Tak więc masz małe szanse, że pan faktycznie odejdzie (z tego co pisałaś romans trwa już długo). No ale ok, jakaś tam szansa zawsze istnieje:-)

                        Napisałaś, że jego żona jest głupia bo wierzy w słowa niewiernego męża. Z drugiej strony robisz to samo, czyli wierzysz w słowa faceta, który zdradza żonę:-)
    • sensicapsychoterapia Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 02.04.12, 18:46
      Witaj,

      Jeśli poczujesz, że potrzebna Ci będzie pomoc zapraszamy do nas www.sensica.eu
      Mamy również nadzieję, że nasz post nie uraził uczuć żadnego z uczestników. Nie polujemy na ludzkie tragedie a jedynie wskazujemy drogę i pomoc. Może okazać się potrzebna.
      • timetotime Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 04.04.12, 15:15
        sensicapsychoterapia napisał:

        > Nie polujemy na ludzkie tragedie a jedynie wskazujemy drogę i pomoc.


        Charytatywnie? :)
        • nutka07 Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 04.04.12, 19:39
          Lowcy dusz ;)
      • anusia29 Re: Kontakty męża z byłą kochanką - co robić? 20.02.13, 13:10
        No, całkowicie bezinteresowanie, za ponad 12.000 :))) za miesiąc.
    • molly_wither ten watek ma ponad 2 lata! nt 26.04.14, 14:11
Inne wątki na temat:
Pełna wersja