zatrzymać go?

23.02.12, 10:40
Mój mąż się pakuje.... Mówi, że kocha mnie i się pakuje. Mieszkamy z moimi rodzicami i oni mu nie odpowiadają mówi , że ich nienawidzi, że dziecko będzie szorował domestosem bo się do dziadka przytulał, pluje mi pod nogi bo zeszłam na chwilę do moich rodziców. Moja mama zajmuje się moim synem po jego powrocie z przedszkola. Nie jest łatwą osobą ale dzięki niej mogłam wrócić do pracy i zarabiać między innymi na własne mieszkanie. Ale to się nie liczy....Na dodatek mój mąż zrezygnował z dobrze płatnej pracy bo "nie będzie sprzedawcą" i "chce mieć jeszcze jedną szansę w życiu" no i poszedł robić doktorat. A teraz się pakuje kocha mnie ale zmarnowałam mu 5 lat życia, zabrałam dobrą pracę i wszystkich przyjaciół. Wyzywa mnie od szmat, wiedźm z 3 włosami a za 5 minut pyta się gdzie jest obiad i dlaczego znowu ryczę i że powinnam pójść do psychoanalityka bo nie radzę sobie sama ze sobą. A ja mu tłumaczę co mnie zabolało a on rozumie ale nigdy nie powiedział przepraszam. Ja mu tłumaczę, że musimy jeszcze wytrzymać, bo nie mamy gdzie mieszkać bo dziecko ma tu przedszkole, że nas teraz nie stać na wynajem. W końcu moi rodzice nie wytrzymali, powiedzieli, że nie mogą dłużej patrzeć jak płaczę i sami postarali się z nim porozmawiać. Dowiedziałam się potem, że żadne cytuję "kartofle" nie będą mu się w życie wpier....i się pakuje. A dla mnie najważniejsze jest żeby mój syn miał ojca to jest priorytet ale może mam je źle ustawione może moje zdrowie i spokojny sen syna są ważniejsze. Ostatnio do syna mówi najduch, niestety jesteś podobny do dziadka, czytam Ci po raz ostatni bajeczkę, nie zobaczymy się więcej przepraszam synu..........Co ja mam robić?
    • triss_merigold6 Re: zatrzymać go? 23.02.12, 10:45
      A to mąż nie mógł na ten wynajem zarobić?
    • e-kasia27 Re: zatrzymać go? 23.02.12, 10:45
      Dać mu kopa w cztery litery na odchodne!

      Masz źle ustawione priorytety.
      Lepiej nie mieć żadnego ojca niż mieć takiego!
      Takiemu żaden doktorat nie pomoże i tak zawsze będzie chamem i idiotą.
      Odżyjesz, jak się go pozbędziesz.
    • to_ja76 Re: zatrzymać go? 23.02.12, 10:45
      to musi być żart, nie tak beznadziejnych kobiet w XXI wieku
    • orien Re: zatrzymać go? 23.02.12, 11:06
      Pomoc mu sie pakowac i dziekowac losowi, ze przemocowiec wynosi sie z Twojego i dziecka zycia...
    • marzeka1 Re: zatrzymać go? 23.02.12, 11:07
      Pomóż mu w pakowaniu.
      • default Re: zatrzymać go? 23.02.12, 11:16
        Ja bym nie pomogła - wywaliłabym jego rzeczy luzem przez okno.
        • ada16 Re: zatrzymać go? 23.02.12, 11:25
          Masz komfortową sytuację , ze nie musisz dzielić mieszkania .
          Niestety jak poczytasz wątki o przemocowych mężach zrozumiesz, ze z kazdym rokiem będzie gorzej.
          Jesteś młoda , masz gdzie mieszkać , nie zastanawiaj się i nie opłakuj łobuza.
      • sanciasancia Re: zatrzymać go? 23.02.12, 11:35
        > Pomóż mu w pakowaniu.
        No bez przesady. Przynieś mu kartony ze sklepu, żeby to robił składniej.
    • pomarola Re: zatrzymać go? 23.02.12, 11:43

      >A dla mnie najważniejsze jest żeby mój syn miał ojca to jest priorytet ale może ma
      > m je źle ustawione może moje zdrowie i spokojny sen syna są ważniejsze. Ostatni
      > o do syna mówi najduch, niestety jesteś podobny do dziadka, czytam Ci po raz os
      > tatni bajeczkę, nie zobaczymy się więcej przepraszam synu..........

      W tej sytuacji Twoim priorytetem powinno być, aby Twój syn takiego ojca NIE MIAŁ. Pozbądź się gada, masz luksusową sytuację, że jesteś u siebie.
    • gdziekolwiek1 Re: zatrzymać go? 23.02.12, 11:45
      Z jakiego ważnego powodu pytasz czy go zatrzymać? czy jest choć jedna przesłanka zebyś chciała go mieć przy sobie?
      • prawdziwygreenparamecium Re: zatrzymać go? 23.02.12, 11:51
        Sama sobie zadaję pytanie czy zrobiłam wystarczająco dużo żeby było dobrze. Poza tym chcę kochać i chcę być kochana, a zniszczyć lub zgodzić się na zniszczenie jest najłatwiej...
        • annb Re: zatrzymać go? 23.02.12, 12:00
          a czy ten pan zrobił wystarczająco dużo zeby było dobrze?
        • ola.otiska A gdzie on pójdzie?? 23.02.12, 12:02
          Ale skoro nie pracuje i robi doktorat to gdzie pójdzie? Przeciez nic nie wynajmie bo skąd wezmie kase?? Pójdzie do kolegi?? Czy do swojej mamusi?? Bardzo ciekawe....
        • aqua48 Oddaj na wyprzedaży 23.02.12, 12:07
          prawdziwygreenparamecium napisała:

          > Sama sobie zadaję pytanie czy zrobiłam wystarczająco dużo żeby było dobrze.

          Tak, zrobiłaś wystarczająco dużo dając sobą pomiatać, i zgadzając się na wyzwiska pod adresem rodziców oraz traumę, którą mąż nieustannie funduje synowi.

          Poza tym chcę kochać i chcę być kochana, a zniszczyć lub zgodzić się na zniszczeni
          > e jest najłatwiej...

          Masz jeszcze szansę na prawdziwą miłość, ale dopiero jak pozwolisz mężowi szukać szczęścia gdzie indziej. I radzę spisz sobie na dużej kartce WSZYSTKIE wyzwiska wobec Ciebie i większość typowych sytuacji w których płakałaś przez niego, żeby wyciągać ją kiedy będzie chciał wrócić, albo jeśli spotkasz jeszcze podobnego do niego mężczyznę.


    • baszi Re: zatrzymać go? 23.02.12, 12:08
      no coz pan doktorek zaluje ze sie z pospulstwem zdal...... przykro mi ale kiepsko to widze
      • ada16 Troll?? 23.02.12, 12:31
        forum.gazeta.pl/forum/w,23,131573397,131573397,praca_w_sprzedazy.html
        rok temu pantofelek (paramecium ) był facetem?
        • a.nna2 Re: Troll?? 23.02.12, 23:19
          ada16 napisała:

          > forum.gazeta.pl/forum/w,23,131573397,131573397,praca_w_sprzedazy.html
          > rok temu pantofelek (paramecium ) był facetem?


          Bo to wlasnie pan doktorek sie radzil na forum.
          • a.nna2 Re: Troll?? 23.02.12, 23:20
            Jesli nie troll,to wspolczuje ,ale ubawilam sie czytajac to do lez.
    • sabciasal Re: zatrzymać go? 23.02.12, 14:09
      mąż zachowuje się fatalnie w stosunku do syna. I tyle.
      Ale reszta.....
      Rozumiem, że rozmawiał o potrzebie zmian w życiu, doktoracie i chęci wyprowadzenia się od teściów. A tobie jest dobrze i zostało tak jak jest.
      Skoro się nie wyprowadził jeszcze jest szansa na rozmowę. Chyba że po prostu nie zamierzasz nic zmienić w swoim życiu, nawet jesli dla męża doktorat i rzucenie znienawidzonej pracy to priorytet. W takim wypadku wystarczy tylko poczekać.
      • default Re: zatrzymać go? 23.02.12, 14:15
        sabciasal napisała:

        > mąż zachowuje się fatalnie w stosunku do syna. I tyle.
        > Ale reszta.....
        > Rozumiem, że rozmawiał o potrzebie zmian w życiu, doktoracie i chęci wyprowadze
        > nia się od teściów.

        Ręce mi opadły. Wyzwiska, poniżanie i pomiatanie nazywasz "rozmową" ???? Poważną i konstryktywną rozmową, nacechowaną chęcią porozumienia i osiągnięcia dostępnego w danej sytuacji kompromisu ???
        • sabciasal Re: zatrzymać go? 23.02.12, 14:55
          Nie napisałam, że on teraz rozmawia, tylko, że rozmawiał z założycielką wątku o chęci zmian i ona ich nie zaakceptowała. Ma być tak jak jest: rodzina z teściami, mąż w sklepie, doktora na kołku. Teraz sie awanturuje. Ale mam wrażenie, że założycielka wątku w ogóle nie zakłada żadnej możliwości zmian w swoim życiu, nawet jeśli są to rzeczy niezwykle istotne dla męża. A wpisujący ją w tym wspierają.
          uważam oczywiście, że mąż założycielki wątku nie panuje nad sobą i pewnie jest w okresie radykalnych zmian w swoim życiu. nie chce mieszkać z teściami, nawet jeśli tak jest wygodniej, nie chce pracować w sklepie i zaczął doktorat, czego nie akceptuje żona. Ja odbieram jego rzeczywiście fatalne zachowanie jako wyraz ciężkiej frustracji. Ale ją rozumiem, choć - oczywiście- forma winna być inna. W szczególności w stosunku do dziecka, bo ta jest niewybaczalna.
          • ewa9717 Re: zatrzymać go? 23.02.12, 15:07
            On cię kocha??? Przecież traktuje cię niżej wycieraczki!!!!
            • ewa9717 Re: zatrzymać go? 23.02.12, 15:53
              Z emocji zapomniałam o zakończeniu: ten psychopata nazywa własne dziecko podrzutkiem (najduchem) psychicznie je wykrzywia, a dla ciebie priorytetem jest, żeby dziecko miało takiego ojca????? Wykopałabym sku... syna, a bagaże chyba oknem bym mu zrzuciła!
    • esteraj Re: zatrzymać go? 23.02.12, 15:51
      Pomyśl jaki on ma problem i co chce Ci przekazać.
      Po pierwsze, jest zły sam na siebie ze względu na swoje niepowodzenia.
      Tą całą frustrację chce przelać na Ciebie. On chce, żebyś poczuła się winna z powodu jego porażek. On nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności za swoje życie i zrzuca ją na innych.
      Dlatego Ty jesteś zła, teściowie są źli, praca jest zła...
      Wszyscy są winni oprócz niego samego.

      Co możesz zrobić?
      Uświadomić mu jego słabości, jeśli nie pomoże wysłać na terapię (choć mało kto się na nią decyduje, bo trzeba być człowiekiem dojrzałym).
      Zapytaj się go czego chce, co jest dla niego najważniejsze, jakie widzi rozwiązania problemu?
      Czy chce coś z tym zrobić, czy woli chować głowę w piasek i czekać aż wszystko samo się ułoży lub ktoś zrobi coś za niego.

      Nie pozwól obarczyć się winą za jego niepowodzenia. Nie pozwól też na poniżanie siebie.
      Jeżeli jest taka jego wola, żeby odejść, niech odejdzie.
    • kropeczka455 jakis obojniak lub troll??? 23.02.12, 16:46
      praca w sprzedaży
      prawdziwygreenparamecium 15.12.11, 09:18

      Pracowałem w dziale technicznym w pewnej firmie przez rok. W kontrakcie miałem zapisane, że podróże krajowe i zagraniczne mają mi zając 60% czasu pracy.

      forum.gazeta.pl/forum/w,23,131573397,131573397.html?v=2&f=23&w=131573397&a=131573397&wv.x=1
      prawdziwygreenparamecium zdecyduj się czy jesteś KOBIETĄ czy FACETEM
      • a.nna2 Re: jakis obojniak lub troll??? 23.02.12, 23:24
        kropeczka455 napisała:

        > praca w sprzedaży
        > prawdziwygreenparamecium 15.12.11, 09:18

        > Pracowałem w dziale technicznym w pewnej firmie przez rok. W kontrakcie miałem
        > zapisane, że podróże krajowe i zagraniczne mają mi zając 60% czasu pracy.
        >
        > forum.gazeta.pl/forum/w,23,131573397,131573397.html?v=2&f=23&w=131573397&a=131573397&wv.x=1
        > prawdziwygreenparamecium zdecyduj się czy jesteś KOBIETĄ czy FACETEM


        To zaden dowod,ze to troll.Z jednego konta moze korzystac maz ,zona itp.prawda?
        • ada16 Re: jakis obojniak lub troll??? 24.02.12, 08:25
          Hm,jakby mój mąż korzystał z tego samego konta , to ja nie opisywałabym z niego jakim potworem jest mąż
        • prawdziwygreenparamecium Re: jakis obojniak lub troll??? 24.02.12, 09:23
          Nie obojniak i nie troll ani wspólne użytkowanie konta.... Sama napisałam taki post postawiłam się w roli męża (szczerze mówiąc w takiej roli w jakiej chciałabym go widzieć). Napisałam go bo nie mam z kim rozmawiać a wysłanie takiej informacji w świat i zasięgniecie porady innych ludzi jest dla mnie cenne. Do matki nie pójdę do siostry też nie bo to są spalone adresy i zostaje mi wysłać swoje problemy w świat i liczyć na dobrą wolę i obiektywizm.
    • mruwa9 a prawda pewnie lezy posrodku 23.02.12, 17:23
      po 5 latach mieszkania z tesciami, bo corka nie potrafi sie odpepnic i wyprowadzic od mamusi, pewnie niejednego normalnego faceta szlag by trafil.
      Nie znamy szczegolow aspektow wspolnego mieszkania, jak ziec byl traktowany i jakie byly wzajemne relacje miedzy wszystkimi domownikami.
      Bylo wyprowadzic sie na swoje 5 lat temu.
      • default Re: a prawda pewnie lezy posrodku 24.02.12, 08:58
        mruwa9 napisała:

        > po 5 latach mieszkania z tesciami, bo corka nie potrafi sie odpepnic i wyprowad
        > zic od mamusi, pewnie niejednego normalnego faceta szlag by trafil.
        > Nie znamy szczegolow aspektow wspolnego mieszkania, jak ziec byl traktowany i j
        > akie byly wzajemne relacje miedzy wszystkimi domownikami.

        Oczywiście że jest bardzo możliwe, że facet czuł się w domu teściów źle, że żona nie przyjmowała do wiadomości jego aspiracji zawodowych, że dusił się w tym układzie - OK, to można zrozumieć. Ale normalny człowiek w takich okolicznościach nie posuwa się do tak wrednych zachowań jak znęcanie się psychiczne i poniżanie żony i - co gorsza - Bogu ducha winnego dziecka. Normalny człowiek stara się dogadać, a kiedy napotyka na mur niezrozumienia - wycofuje się z niepasującego mu układu w sposób najmniej krzywdzący jak tylko to jest możliwe.
        Wiem - prawie nierealne :) Na ogół ludzie zrobią wszystko żeby sobie życie uprzykrzyć...
        • mruwa9 Re: a prawda pewnie lezy posrodku 24.02.12, 20:44
          oczywiscie, ze przemocy nic nie usprawiedliwia, ale nie wiemy, jak odnoszono sie do owego faceta: czy go nie ponizano, nie upokarzano, nie dawano do zroumienia na kazdym kroku, ze jest co najwyzej maszynka do zarabiania pieniedzy albo po prostu zerem, ktore nie potrafi zapewnic bytu swojej rodzinie. A w tym wszystkim np. zona i tesciowa zwiazaly sojusz, w ktorym ow maz nie mial juz zupelnie nic do powiedzenia.
          Nie znamy sytuacji z drugiej strony. Oczywiscie to nijak nie usprawiedliwia przemocy, ale tez zona i jej rodzice nie musza byc niewinni jak te lelije ;-), bo sami moga miec calkiem sporo za uszami.
          • prawdziwygreenparamecium Re: a prawda pewnie lezy posrodku 25.02.12, 18:01
            Znasz mnie, mojego męża, czy to wszystko jest takie typowe? Brzmisz jak przyjaciel mojego męża. Ja ani razu nie powiedziałam, że jestem święta. Ani , że prawda jest po mojej stronie.






    • mama_myszkina Re: zatrzymać go? 24.02.12, 00:00
      Cóż, możesz pomóc mężowi się pakowac i natychmiast wymenić zamki w drzwiach! Ktoś, kto tak traktuje żonę i tak okropnie odnosi się do dzieci nie zasługuje ani na bycie mężem ani tym bardziej - ojcem. Facio robi C przysługę, tylko po co Ty za nim płaczesz? Kup lody i szampana i zaproś przyjaciółkę!
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: zatrzymać go? 29.02.12, 06:14
      Jeśli chce Pani utrzymać ten związek, mimo mało wybrednych i agresywnych zachowań męża jakie Pani opisała, do których mąż najprawdopodobniej będzie miał tendencje, to nie tyle zatrzymać go, co iść razem z nim. Jest wiele kobiet, może i Pani do nich należy, które są w stanie tolerować takie zachowania mężczyzn, za cenę trwałości związku i pojawiających się w nim dobrych chwil.
      Jeśli chce Pani wyjść ze związku z partnerem, który nie ma lub nie okazuje szacunku dla Pan i Pani rodziny a Pani na tym szacunku zależy, to raczej wykorzystać tę okazję i nie zatrzymywać.
      Niestety, trudno mi uwierzyć w deklarację miłości Pani męża do Pani, jeśli miałabym osądzać ją po opisanych przez Panią jego zachowaniach. To raczej wygląda na to, że mąż chce wyjść ze związku i bardziej radykalnie zmienić swoje życie.Obawiam się zatem, że trudno będzie go zatrzymać. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • demonsbaby zatrzymać go? - po co? 29.02.12, 10:46
      sama go pakuj. Po ci to?
      Gość nie dorósł do tematu rodzina, bo to nie twoi rodzice stanowią problem. Inaczej - mogą stanowić jeden z wielu, ale nie główny. Gdyby przeszkodą było wspólne pomieszkiwanie - stanąłby razem z tobą na głowie, żeby nawet skromne mieszkanie wynająć. Na decyzję o doktoracie - miał czas przed założeniem rodziny? Chce robić teraz? To niech zarabia na swój doktorat, tym samym zmniejszając standard życia rodziny - powiedzmy, w nieznośności od wielkości spłat kredytu na ten cel - tak ten standard się pogorszy. Załóżmy, przy grantach, niech się zamknie z wolnej stopy w 10tys.
      A co z twoimi aspiracjami? A co z twoją normalnością? Masz na to czas? Ten facet to przemocowiec, tym bardziej, że magiczne słowa stanowią dla niego cholerny wysiłek emocjonalny. Słuchaj - możesz tak żyć, zepchnięta z dzieckiem w kąt, bo ambicje, praca, znajomi... po czym przestaniesz pasować do obrazka, bo zostaniesz sprowadzona do woła roboczego, który musi spełniać zachcianki mężusia, w tym zapewniać byt rodziny no i pochodzisz od niewyedukowanych kartofli.
      Priorytetem dla dziecka - jest spokój i harmonia pomiędzy rodzicami, a nie szarpanina i poniżanie matki.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja