mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejść..?

29.02.12, 14:52
Witam,
Nawet nie wiem od czego zacząć... to trwa już tyle lat..
Jesteśmy parą od 11 lat,małżeństwem od 4... 7-8lat temu byłam młodą, energiczną osobą, miałam mnóstwo znajomych... niestety miałam też swoje wady.. będąc z moim mężem (wówczas chłopakiem) czasem zdarzyło mi się go oszukać (najczęściej w sytuacjach, gdy np. spotykałam się ze znajomymi, wśród których byli mężczyźni), po to aby nie mieć z jego strony bezpodstawnych awantur, ponieważ mąż nie uznaje „męskich” znajomych.. ba on w ogóle nie uznaje moich znajomych... dlaczego? Ponieważ jeden z nich kiedyś mnie kokietował, żartowaliśmy sobie razem... podobnie z innym kolegą, z którym rozmawiałam, czasem się spotkałam, kokietowaliśmy się nawzajem... nigdy nie zdradziłam męża. jest pierwszym i jedynym facetem z jakim byłam. A on nawet w to nie wierzy... W każdym razie do czego zdążam, to to, że od tylu lat on ciągle mi wypomina, że według niego nie byłam fair, ponieważ spotykałam się, rozmawiałam z innymi facetami... – o czym dowiadywał się najczęściej przypadkiem. Od tamtej pory on mi nie ufa, nie wierzy, ciągle jest podejrzliwy, doszukuje się drugiego dna we wszystkim (np. wrócę z pracy pół godz później – gdzie byłaś? Pewnie się z kimś spotkałaś?”) Ja wiem, że on miał podstawy żeby tak myśleć, żeby czuc się źle, oszukanym, ale na tym etapie naszego związku, to on przez 2,5 roku spotykał się równocześnie ze mną i ze swoją eks.. ja dowiedziałam się o tym dużo później.. niemniej jednak postanowiłam, albo zapominamy o tym i zaczynamy od nowa, albo się rozstajemy. I zaczęliśmy. Tylko że od tamtego okresu minęło mnóstwo czasu... wzięliśmy ślub, mamy 2,5 letnie dziecko, ... a ta przeszłość i jego żal do mnie ciągle jest.. przy czym nie jest to jakieś tylko wypominanie... Powodem kłótni może być cokolwiek (np. że źle postawiłam garnek), a kończy się zawsze tym samym: „ty kur.., nie potrafisz kochać, nie potrafisz dawać, wypier... stąd, nigdy nie darzyłem, nie darzę i nie będę cię darzyć żadnym szacunkiem...sama sobie na to zasłużyłaś... wszystko zawdzięczasz sobie... było nie pieprz... się z kim popadnie to miałabyś normalny dom... zresztą to u Ciebie rodzinne... twoja matka to zły człowiek... (ponieważ 20 lat temu się rozwiodła)... itd.itp. Zawsze słucham obelg. Zazwyczaj w domu robię tylko wszystko źle, nie umiem sprzątac, nie umiem tego tamtego, wychowuję syna zbyt łagodnie, bo jestem „chołotą z małego miasteczka, która myśli że wszystkie rozumy zjadła” a „nie znam życia...”.. Zaznaczę, że to ja utrzymuje dom, nas, dziecko, spłacam kredyty... pracuję i zawsze pracowałam (z przerwą na urlop macierzyński), mąż nie pracuje – czasami w letnim sezonie zarobi 5-6tys.zł i to wszystko...i o ile zdążę mu zabrać aby nie przegrał kasy na automatach... Ostatni o zaczął mi wykrzykiwać (zawsze krzyczy, on nie rozmawia tylko krzyczy), że „nie chce ze mną być – chociaż to właściwie słyszę od 10 lat... że tak mu zje...ałam życie, żebym się wyprowadziła a dziecko i tak zostanie z nim... i żebym go lepiej nie sprawdzała, bo mi taki numer wytnie, że się nie pozbieram..” On ma strasznie trudny charakter, ale wiem, że w głębi serca jest dobrym człowiekiem.. czy go kocham? Tego właśnie nie wiem już... nie wiem jak on może się tak zachowywać... traktuje mnie bardzo źle... nigdy nie składa mi życzeń na urodziny, imieniny, Święta, itd itp. nie przytula, nie całuje (oprócz seksu – od którego jest uzależniony), nie daje z siebie nic.. od ponad roku nawet nie nosi obrączki ... nigdzie razem nie wychodzimy – barrdzo rzadko.. on siedzi w domu i jest wiecznie zdołowany życiem, tym że nie może znaleźć pracy (której tak po prawdzie wcale nie szuka)... i są własnie takie dni, kiedy strasznie się kłócimy (a to wtedy kiedy ja się odezwę, bo jak mu przytakuję to zazwyczaj jest ok, chociaż tez nie zawsze..), on mnie wyzywa, wyrzuca z domu.. ciągle wykrzykując moje błędy z przeszłości (czy one były aż takie straszne??).. staram się być dobrą matką, oddaną żoną... nie piję, nie palę, nie imprezuje... cały wolny czas poświęcam dziecku i jemu... nawet w pracy nie wychodzę na żadne imprezy integracyjne (chociaż szczerze mówiąc to chyba bym chciała), bo mój mąż uważa że są one po to aby ktoś z kimś się pieprzył itp... „więc po co mam tam chodzić? Szukać wrażeń?”... on prawie nie ma znajomych, pomijając 3-4 kolegów do wódki pod sklepem... z moimi nie chce wychodzić (kiedyś miałam zgraną paczkę, ale się od nich odizolowałam...) bardzo niewiele ludzi go lubi, tak ogólnie... jego rodzina jest bardzo podobna.. tam się nie obchodzi urodzin, imienin, zero jakichkolwiek uczuć okazywanych, rodzice po rozwodzie... ale nadal razem – i to według mojego męża jest mądrość, bo jak kobieta się rozwodzi i po jakims czasie wiąże się z innym to jest kur... i tyle...
Ja już się pogubiłam.. czasem myślę, że on w ogóle nie ma racji, myli się w 100% w tym co mówi, bo przecież go nie oszukuję, nie zdradzam, jestem fair, słucham.. (i słucham się) i wkurzam się i postanawiam odejść, a drugim razem zaczynam analizować i dochodzę do wniosku, że to chyba jednak ja we wszystkim zawiniłam... może on przeze mnie jest taki a nie inny... to wszystko jest strasznie skomplikowane... ja się boję jego, jak wracam do domu to jestem cała w stresie: „co tym razem źle zrobiłam... boję się odejść, bo straszy że zabierze mi dziecko... i chyba gdzieś w środku ja ciągle mam nadzieję, że nam się uda, że gdyby nie te jego cholerne podejrzenia i durne „zasady” to byłoby naprawdę pięknie... ale też wiem, że tak nie będzie... i dlatego nie potrafię siebie zrozumieć? Dlaczego nie potrafię po prostu odejść? A jeśli jestem z nim, dlaczego nie potrafię do końca z nim być? Nie mam siły za każdym razem dawać, chciałabym też czuć się kochana, czuć że mu zależy, że chce być ze mną....
Co ja mam robić... ja naprawdę nie wiem.. po prostu nie wiem... i wegetuję, wyjąc co dzień po kryjomu..bo nie chcę mieszać innych w moje problemy/...
Czy ktos może pomóc? Czy ktoś może powiedzieć, czy to że go kiedyś okłamywałam, to daje mu prawo tak mnie teraz traktować? Czy rzeczywiście jestem takim złym człowiekiem?
    • aniazavonlea Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 29.02.12, 15:02
      Chyba jesteś trollem...
      • aaaniula Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 29.02.12, 15:20
        nie wierzę...
      • samotnazonaa Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 29.02.12, 15:37
        dzięki... widzę że humor dopisuje.. dobrze że chociaż Tobie.. Ja tylko prosiłam o pomoc..
        • aramea Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 29.02.12, 15:45
          "w głębi serca jest dobrym człowiekiem" - naprawdę tak myślisz? Obudź się! Po tym, co tu napisałaś trudno się tego doszukać.
          Jakiej pomocy w ogóle oczekujesz?
        • aaaniula Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 29.02.12, 17:19
          nie, to nie jest śmieszne, że ludzie nie wierzą w to jaką masz sytuację. I jeśli nie jesteś trolem to zasadź mu porządnego kopa w tyłek, zabieraj dziecko i przestań dawać się traktować jak śmieć.
          Po prostu nie wierzę w to, że kobieta zastanawia się nad tym czy jej mąż jest w głębi dobrym człowiekiem, jeśli wyzywa ją od ku... i szma..
          • rikol Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 20.03.12, 17:03
            Jest to typowe dla ofiar przemocy. Facet pracowal nad nia wiele lat, krok po kroku. Dlatego jest to takie niewiarygodne dla ciebie. W kazdym razie takie rzeczy sie zdarzaja i to dosc czesto. Syndrom Otella. Facet jest chorobliwie zazdrosny, uwaza, ze ona powinna mu sie ze wszystiego spowiadac. No i oczywiscie jesli nie uwielbia go na kleczkach, to wedlug niego jest 'nie fair'.

            Oczywiscie, ze w takim przypadku nalezy odejsc. i zmienic numer telefonu, bo on na pewno bedzie probowal prosba i grozba zmusic do kontynuowania 'zwiazku'. No i prosze isc na terapie. dzieci mozna od niego oddzielic spokojnie, bo sie zneca, wiec nie powinien miec z nimi kontaktu.
    • empirical Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 29.02.12, 16:38
      Czytam i oczom nie wierze. Wystarczyloby, by chociaz jeden raz moj maz nazwal mnie tak, jak Twoj nazywa Ciebie, i juz bym mu spakowala walizki.
      Marnujesz sobie (i swojemu dziecku) zycie! Najpierw popracuj nad swoim poczuciem wlasnej wartosci (tu moze pomoc psycholog) i koniecznie zacznij zbierac dowody przemocy meza, nagrywaj wyzwiska i grozby - przyda sie podczas sprawy rozwodowej.
      Zaslugujesz na normalne zycie i zwiazek pelen milosci, nie daj palantowi zniszczyc Ci zycia!
    • moniapoz Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 29.02.12, 17:50
      mam nadzieję, że nie jesteś trollem...

      czy Ty jesteś z takim człowiekiem tylko ze strachu....bo nie wierzę, że z miłości, po tym jak Cię traktuje.

      Kobieto ratuj dziecko, przecież jak się napatrzy na taką patologię to jego życie też nie będzie dobre. Dziecka Ci Twój mąż nie odbierze, bo jak nie pracuje to nie ma na to żadnych szans, pomijając już fakt, że sądy w Polsce rzadko kiedy nie przyznają opieki matce (są to z reguły sytuacje ekstremalne jak pijaństwo narkomania czy choroba psychiczna)

      pracujesz, zarabiasz na wszystko i jeszcze go utrzymujesz - no nieźle się Pan urządził....niewolnice Izaurę ma....

      koniecznie dla Ciebie : psycholog i jakieś centrum pomocy rodzinie gdzieś w pobliżu !


      ------
      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
      • ewa9717 Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 29.02.12, 18:29
        Nigdy nie zrozumiem, dlaczego kobieta jest z kimś, kto traktuje ją niżej wycieraczki i w dodatku utrzymuje tego ktosia.
        Jeśli nie jesteś trolem, spakuj dziada w jednorazówkę i niech sobie idzie. Może jeszcze twoje dziecko ędzie miało szansę na normalne życie.
    • zielony_marcepan Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 29.02.12, 18:47
      Wszystko po kolei,zacznij zmiany od siebie,powoli malymi krokami do celu.A ten cel powinien byc jeden-przeprowadzic rewolucje w swoim dotychczasowym zyciu.Musisz odbudowac poczucie swojej wartosci i zaczac szanowac siebie.Tkwisz w zwiazku z przemocowcem,pomysl jak to sie odbije na waszym dziecku?Ty sobie nie radzisz z ta sytuacja a co dopiero dziecko.Wybierz sie do psychologa,koniecznie!A nastepnie do prawnika po porade rozwodowa.Zbieraj dowody,nagrywaj go.Straszenie,ze odbierze ci dziecko moze sobie wsadzic...W Polsce w wiekszosci przyznaje sie prawo do opieki matce,poza tym na jego niekorzysc dziala tez fakt,ze jest bezrobotny.
      Juz teraz widac,ze swietnie radzisz sobie bez niego.Bez problemu jestes w stanie zapenic sobie i dziecku byt,tylko musisz w to najpierw uwierzyc.Trzymam kciuki:)
    • zolza42 Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 29.02.12, 18:56
      Wystawić palanta za drzwi.
      NATYCHMIAST.
      Zmienić zamki, aby ścierwo nie mogło wrócić.
      Zacząć nowe, NORMALE życie. Spotykać się z przyjaciółmi, dbać o siebie i dziecko.
      I może nawet kiedyś poznasz kogoś, kto na Ciebie zasłuży.
    • zolza42 Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 29.02.12, 19:02
      www.niebieskalinia.pl/
      Mnie możesz nie wierzyć, ale uwierz specjalistom. Jesteś ofiarą przemocy w rodzinie.
      Szukaj pomocy, zanim będzie za późno dla Ciebie i dla Twojego dziecka.
    • ciociacesia tak byc nie moze 29.02.12, 19:12
      dziecka zal, zostaw trutnia
    • tab-ris Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 01.03.12, 14:51
      !!!!???????
      _ _
      * ! *
      O
      Niejeden Sk......el chciałby mieć taką użyteczną żone...
      Jestem w szoku...
      • sebalda Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 01.03.12, 15:53
        Mam jedną propozycję i parę pytań: przeczytaj swój post uważnie. Potem jeszcze raz. Teraz zastanów się, co byś odpowiedziała kobiecie, ktora to napisała.
        Pytanie drugie: co masz z męża? Jeśli on jest wyłącznie przyczyną Twoich stresów i wątpienia w swoją wartość, z tego co piszesz, niczego z siebie nie daje, to po co z nim jesteś? Jakie czerpiesz profity z bycia ofiarą?
        Twoich wyrzutów sumienia chyba nikt na świecie nie rozumie tak dobrze jak ja, bowiem miałam identycznie, jeśli chodzi o zazdrość. Też lubiłam się w młodości podobać (jak większość kobiet), też lubiłam niewinny flirt i też mąż wypomina mi to na każdym kroku, a jesteśmy razem dwa razy dłużej niż Wy. I nie wiem jak Ty, ale ja brałam te jego wieczne ataki zazdrości za wielką miłość. Otóż to nie jest miłość, tylko jedno wielkie zakompleksienie, frustracja, chęć dominacji. Na innym forum przeczytałam niedawno taki fragment wypowiedzi dziewczyny, ktora przechodziła piekło życia z przemocowcem:
        "Postaw na szali jego stosunek do Ciebie i Twój stosunek do niego? Czy raniłabyś go jak on to robi? Czy używałabyś takie słowa do osoby, którą kochasz? Dlaczego chcesz wszystkiego co najlepsze dla osoby, którą kochasz i unikasz ranienia go, natomiast on tego nie robi?
        Myślałaś pod tym kątem?".
        Twój związek jest związkiem przemocowym pod każdym względem (izolacja od znajomych to tylko jeden z aspektów). Możesz zrobić jak ja: rozeznać się w temacie, a potem szukać sposobów na uniezależnienie się od męża (to bardzo trudne), na końcu jest, sama wiesz już pewnie co, ale do tego czasu musisz się sama zmienić i wzmocnić.
        Jeśli chcesz, mogę Ci przesłać na maila różne informacje na temat przemocy psychicznej. I polecić odpowiednie lektury. Zacznij od uświadomienia sobie problemu, to pierwszy krok.
        • samotnazonaa Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 01.03.12, 16:16
          dziękuję.. naprawdę.... byłam u psychologa, 2 razy, i więcej się raczej nie wybieram - szczerze, uważam że wypowiedzi na tym forum są o wiele lepszą terapią i podnoszą mnie na duchu...nawet bardzo... to że muszę być silniejsza to wiem... ale to naprawdę nie jest łatwe.. jakieś 11 lat temu sama napisałabym to co piszecie, też tak myślałam, nawet nie wiem kiedy to się zmieniło.. chyba stawało się tak powoli... aż dobrnęło do ściany, której nie mogę przejść, nie mam siły i po prostu przestaję chcieć tak żyć.. a co mnie zmobilizowało? w przyszłym roku jest wesele mojej przyjaciółki, na które On juz zapowiedział że nie idzie i że jeśli ja pójdę, to mój wybór będzie świadczył o tym co dla mnie najważniejsze.. i pomyślałam dość. To moja przyjaciółka. I choćby nie wiem co, ja będe na tym weselu...
          Sebalda - prześlij proszę te informacje, myślę że są mi niezbędne...( samotnazonaa@wp.pl) Dziękuję ps.dlaczego ciągle czuję się winna? dlaczego oszukuję go z drobnostkami? czy we mnie też leży problem?
          • zuzi.1 Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 01.03.12, 16:23
            Facet Tobą manipuluje, to jest toksyczna relacja i dlatego czujesz się winna, wina nie leży w Tobie tylko w jego przemocowości. Znasz jego rodziców, jacy są?
          • zuzi.1 Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 01.03.12, 16:31
            a co do oszukiwania z drobnostkami, może jakieś represje stosuje wobec Ciebie, skoro w niektórych sprawach go oszukujesz, no nie wiem, np. wysoka cena kremu/ukrywasz prawdziwą, bo facet by na zawał zszedł, gdyby się dowiedział prawdy, bo jest sknerusem i skąpcem....i Ci żałuje wszystkiego, np. taki przypadek...czy tylko jego oszukujesz z drobnostkami, czy zdarza się to również w stosunku do innych osób, bo jeśli do innych też, to może byc z Tobą problem
          • maggy30 Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 02.03.12, 19:25
            Zabieraj dziecko i odejdź od niego. Masz możliwość wrócić do rodziców? Jak tak to jego kopnij w dupę, wnieś sprawę o rozwód i alimenty. Zanim do tego dojdzie nagrywaj na komórkę każde jego wyzwiska i zrzuć to na dysk komputera, wypal płytę i dołącz ją do dowodów do sprawy rozwodowej. Prawa rodzicielskie mu ogranicz. TKOPD jak wklepiesz w google mają tam specjalistów od rozwodów i od tego jak chronić dziecko przed rozgrywkami między rodzicami (to tak na wszelki wypadek, gdyby straszył, że Ci dziecko odbierze lub coś w tym stylu).
        • zuzi.1 Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 01.03.12, 19:10
          Sebalda, czy Ty się kiedyś zastanawiałaś nad tym, że przemocowiec może byc takim psychopatą pozbawionym uczuc wyższych i empatii, za to wypełniony po brzegi agresją i dlatego z taką łatwością mówi o miłości i traktuje bliskie sobie osoby jak swoje ofiary, moim zdaniem przemocowcy nie wiedzą co to znaczy kochac, co to jest miłosc, dla nich to jest tylko słowo, w dodatku puste słowo, bo nie wypełnione emocjami, skoro takich emocji w sobie nie posiadają.
          • sebalda Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 02.03.12, 13:22
            Zuzi, z przemocowcem jest ten kłopot, że on w swoim przekonaniu jest nie tylko niewinny, ale też jest wyjątkowo dobry i wspaniałomyślny. Mam na myśli rodzaj przemocowca, o jakim pisze Verdana. Bo on z pozoru faktycznie jest niemal ideałem. Ale znaczące jest tutaj słówko "niemal". Jak w tej reklamie "prawie czyni różnicę". Przemocowiec z reguły poświęca czas rodzinie, nie szwenda się, nie chodzi z kolegami na piwo (bo kolegów na ogół nie ma), uważa się za wyjątkowo oddanego (bo z pozoru jest oddany), jest też przekonany, że kocha rodzinę. Ale masz rację, to tylko słowa i pozory. Myślę, że to nie jest rys psychopatyczny i że ta "miłość" jest, tylko ona jest chora, niezdrowa. W tym wątku widać to na przykład po chorobliwej zazdrości i zaborczości faceta, ja też to przerabiałam od początku. Dopóki uważałam swoje małżeństwo za burzliwy związek i wszystkie ataki męża po czasie mu wybaczałam, wracaliśmy po tym do starych obyczajów, mąż wręcz mnie momentami adorował, bardzo często mówił, że mnie kocha. Niemniej to mu nie przeszkadzało co jakiś czas wpadać z błahego lub zgoła żadnego powodu w potworną złość, co z reguły kończyło się karczemną awanturą z wyzwiskami, popychaniem, ubliżaniem i poniżaniem mnie, często potem zakończonymi jeszcze kilkudniowym milczenie za karę wobec mnie, choć to on zaczynał i on przekraczał granice.
            On uważa, że kocha i robi wszystko dla dobra rodziny, tylko ja tego nie doceniam i wciąż go prowokuję. Jest kompletnie ślepy na to, że ani tak nie jest, ani moje "winy" nie są nijak współmierne wobec jego ataków, ani nie rozumie, że miłość nie może prowadzić do poniżania i pomiatania partnerem, że słowa ranią nie mniej niż bicie. Ostatnio nawet w kłótni powiedział: to tylko słowa!!! I weź wytłumacz takiemu, że one są nie do przyjęcia w związku ludzi, którzy się naprawdę kochają i szanują.
            Przemocowiec skupia się całkowicie na ofierze. Stąd brak innych znajomych, brak zainteresowań, grzeczne powroty do domu. W jego mniemaniu to wzór cnót małżeńskich. Terapeutka mi kiedyś powiedziała, gdy odpowiedziałam negatywnie na pytanie, czy mąż ma jakieś hobby: a pani myśli, że to takie łatwe, tak trafić w punkt, żeby kogoś zranić? To jego zamiłowanie. Dlaczego nie ma prawie wcale przyjaciół: a pani by chciała się z nim przyjaźnić?
            Ale on uważa, że robi wszystko dla szczęścia rodziny, tylko czemu ta rodzina, kurcze, tego nie docenia?
    • edw-ina Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 01.03.12, 16:13
      Aż przykro mi to czytać. Wiesz, niedawno mój bliski przyjaciel powiedział, że facet jest od tego, by dawać kobiecie szczęście w każdym aspekcie, bo to jego też uszczęśliwia. Jeśli nie chce tego szczęścia dawać, widocznie nie zasługuje na kobietę. Słowa dojrzałego, mądrego faceta. Przemyśl to.
      • sebalda Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 02.03.12, 11:40
        Wysłałam wczoraj 2 maile, doszły?
        A co do pytania, czy w Tobie jest też problem, tak, jest, ale nie problem winy, tylko podatności na manipulacje. Ale to długi temat, radziłabym zgłębianie tematu, przynajmniej w sieci i poradnikach, jeśli nie masz zaufania do terapeutów.
        Tutaj masz ciekawy artykuł na temat ofiar przemocy:
        www.pismo.niebieskalinia.pl/index.php?id=515
      • sebalda Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 02.03.12, 13:24
        Edwino, bardzo to mądre, co piszesz, ale typowy przemocowiec stosujący agresję psychiczną jest święcie przekonany, że on to szczęście właśnie stara się dawać, tylko ona, kurcze, tego nie docenia, a wręcz przeciwnie, ciągle prowokuje. Pisałam o tym obszernie piętro wyżej w odpowiedzi na post Zuzi.
        • edw-ina Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 02.03.12, 14:22
          Nie miałam do czynienia z przemocowcami. Zawsze uważałam, że facet, z którym się wiąże musi być również moim przyjacielem, samo zakochanie nie wystarcza. To na szczęście ustrzegło mnie przed wszelkimi szaleńcami.
          Za to wiem, że kobiety potrafią sobie świetnie tłumaczyć zachowania swoich mężczyzn. I tej cechy nigdy nie potrafiłam zrozumieć. Szczególnie, że ci sami faceci zazwyczaj dla swoich kobiet nie są już tacy pobłażliwi i pełni zrozumienia.
          • sebalda Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 02.03.12, 15:15
            Edwino, mechanizmy i motywy wyboru takiego a nie innego partnera są często znacznie bardziej skomplikowane, niż może nam się przyśnić:) Nie zawsze kobieta wpada jak śliwka w kompot z czystej głupoty czy ślepego zakochania. U mnie w każdym razie tak nie było, a jednak...
            Tutaj świetna diagnoza Verdany na temat takiego związku, nie wiem, jak ona to robi, że tyle wie i rozumie, choć sama tego nie doznała:
            forum.gazeta.pl/forum/w,898,133436072,133761283,Re_Czy_jest_szansa_Czy_jest_sens_.html
    • korag1000 Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 03.03.12, 21:49
      Hej
      Ja może nie powiem nic nowego ale nasunęły mi się takie wnioski.
      1. On spotykając się ze swoją byłą Cię zdradzał i Ciebie mierzy tą samą miarą
      2. Nic nu w życiu nie wyszło i z zawiści neguje to co Ty robisz
      3. Sam wie że jest nikim i poniżając Ciebie stara się dowartościować
      4. Uzależniając Cię od siebie ma dom, kasę, jedzenie i to bez wysiłku.

      A poza tym już tak Cię zniewolił że myślisz iż jesteś zobowiązana robić to wszystko i masz prawie zerowe poczucie własnej wartości. A to działa tak że nawet jak się odważysz postawić ( choć to prawie niemożliwe) to dostaniesz wyrzutów sumienia bo on dobry a Ty zła. To właśnie przemoc psychiczna nie daj się i uciekaj

      Pozdrawiam
      Aga
      • saga55-5 Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 05.03.12, 00:23
        Od podobnego człowieka odeszłam 3 lata temu i była to SUPER decyzja.
        Pewnego dnia powiedziałam DOŚĆ ! i wyniosłam się z córką do wynajętego mieszkania.
        Aj co to on miał nie zrobić !!! dziecko mi odebrać ( stać go na to było finansowo ) następna faza to że w odwiedziny do dziecka przychodził nie będzie ( niech wie, że matka odebrała jej ojca ) i mnóstwo innych rzeczy.
        Po pół roku mu przeszło, zaczął gadać ludzkim głosem i namawiać do powrotu.No bo on się już zmienił i w ogóle.
        Nie zdołał mnie namówić, ale od tamtej pory tylko czasami się kłócimy.
        Mieszkamy oddzielnie, kiedy ja muszę gdzieś wyjechać córka nocuje u niego, czasami chodzi nawet na wywiadówki. No prawie jak kumple.
        Kilka razy namawiał mnie bym wracała, ale rok temu OSTATECZNIE mu odpowiedziałam ze NIE.
        Ty dłużej nie czekaj, bo z każdym rokiem będzie Ci trudniej.
        Trzymam kciuki :)
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 06.03.12, 17:38
      Bez wdawania się w nieświadome motywy takiego stanu, to co Pani przedstawiła to relacja sado-masochistyczna. Każdy powód jest dobry do oskarżenia i każde, choćby najbardziej absurdalne oskarżenie, jest przeżywane jak prawdziwe i zasadne. Po wielu latach takiej ponurej symbiozy żadne z Was nie odróżnia już rzeczywistości, tylko ją widzi w swojej własnej karykaturze. Stąd Pani pytania: Czy naprawdę jestem takim złym człowiekiem ?
      Pani trudno podjąć stosowną decyzję, bo po tylu latach czuje się Pani złym człowiekiem. Z takiej perspektywy patrzy Pani na działania męża. I dlatego zaczyna Pani się czuć winna i czuć, że zasługuje Pani na takie obelgi. To mieści się w Pani kolejnym pytaniu i wątpliwości " Czy ktoś może powiedzieć, czy to że go kiedyś okłamywałam, to daje mu prawo tak mnie teraz traktować? "
      Nie łatwo jest ofierze oderwać się od swojego agresora. To silny związek. Nawet jeśli z zewnątrz dochodzą głosy rozsądku a i samemu coś niecoś zaczyna się dostrzegać. Zawsze znajdzie się dostatecznie silna racjonalizacja i dostatecznie silna wątpliwość, aby poniechać zmiany.
      Musi Pani pamiętać, że nie ma co liczyć na zmianę męża. On nie ma żadnej motywacji. Straciłby poczucie władzy, które koi jego poczucie niskiej wartości. Czemu miałby się tego pozbywać.
      Pozostaje zmiana Pani, bo na to ma Pani choćby niewielki wpływ.
      Ciężka praca przed Panią, jeśli się Pani zdecyduje. Zmiana może być radykalna czyli odejście. Zmiana w obrębie związku możliwa, ale to Pani musiałaby wyjść z roli ofiary i tym samym zdestabilizować ten układ. Czy jest Pani w stanie to zacząć bez pomocy psychoterapeuty? Najlepiej wzmocnić się w jakiejś grupie dla ofiar przemocy. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • samotnazonaa Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 20.06.12, 14:52
        nie jest łatwe odejść.. nadal w tym tkwię... bez perspektyw na inną (lepszą?) przyszłość... strach, przyzwyczajenie, niemoc.... dni przeciekają przez palce, zima, wiosna, lato... i tylko po synku widze że jest coraz starszy... prawie rok mija jak postanowiłam odejść i co? nie ma nikogo kto by pomógł... są chwile że mam ochotę w środku nocy wziąć dziecko na ręce, wyjść i już nigdy nie wrócić? ale gdzie? dokąd? ja po prostu nie daję rady... totalny sumtek i depresja (chyba tak to sie teraz nazywa...)... forum pomaga i to bardzo. I właśnie teraz podejmuję drugi (i ostatni) krok aby się wyrwać... pomóżcie i powiedzcie że jest szansa.. ps.nie wyprowadzę się do Domu samotnej matki...
        • enia17 Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 20.06.12, 15:18
          no to plyn dalej z pradem.
          forum nic za Ciebie nie zrobi.
          i tylko dziecka szkoda ...

          Pani expert napisala CI wczesniej 100% prawdy:

          "Nie łatwo jest ofierze oderwać się od swojego agresora. To silny związek. Nawet jeśli z zewnątrz dochodzą głosy rozsądku a i samemu coś niecoś zaczyna się dostrzegać. Zawsze znajdzie się dostatecznie silna racjonalizacja i dostatecznie silna wątpliwość, aby poniechać zmiany. "[
        • marzena604 Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 20.06.12, 17:12
          Skoro stać Cię na utrzymywanie całej rodziny, to pomyśl o wynajęciu czegoś. Wyprowadź się, załóż sprawę rozwodową i będziesz miała spokój. Dasz radę, tylko najgorszy jest pierwszy krok! Już teraz zaraz zacznij szukać mieszkania, nie odkładaj tego na później, bo to później może nigdy nie nadejść.
        • asocial Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 23.06.12, 19:16
          pisalas, ze to ty utrzymujesz dom i oplacasz kredyty. Masz realne podstawy by myslec, ze sama sie utrzymasz- ba! Jestem przekonana, ze finansowo byloby tobie latwiej- bo przeciez nie musialabys utrzymywac doroslego faceta, ktory jak sie domyslam cos tam jednak je i pije.

          Jesli czujesz, ze sama nie dasz rady, zglos sie do jakiegos centrum ofiar przemocy (?), dopytaj sie o kwestie legalne (np. mieszkanie- moze jest zapisane na ciebie?). Walcz. Wyobraz sobie, statystycznie kobiety zyja ok 80tki... Nie wiem, ile masz lat, ale... jestes przekonana, ze chcesz cale swoje zycie przezyc wlasnie tak?
    • anaisanais Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 20.06.12, 15:17
      Uciekaj jak najdalej od typa, juz sie zastanawiasz czy jego obelgi maja jakas podstawe, jeszcze kilka lat i bedziesz sama o sobie tak myslec.
      Twoj maz nie reprezentuje soba nic, zeruje na twojej niepewnosci, to jak do ciebie mowi to po prostu obelgi, nie pozwol aby dziecko sie wychowywlo w takiej rodzinie.
      Maz sie nie zmieni, wierz mi. Pewnie ci bedzie obiecywal jak bedziesz chciala odejsc ale sie nie zmieni
      • aniaidaniel Re: mąż znęca psychicznie,czy ma rację? jak odejś 25.06.12, 12:01
        Fakt, na jego zmianę nie ma co liczyć... z czasem zaczniesz zauważać agresywne pozbawione szacunku zachowanie syna wobec Ciebie... kobiet. Tyle lat świetnie sobie radzisz sama... on nie ma podstaw by odebrać Ci syna. A to picie pod sklepem... hmm czyżby on miał problem alkoholowy? W to by się wpisywały jego urojenia zdrady z Twojej strony. szukaj wsparcia w jakimś ośrodku interwencji kryzysowej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja