1margot1
03.03.12, 05:43
Jak to wygląda u Was? Mamy 2 córki -7 lat i 2 latka. Jak są ze mną, są spokojne, fajnie się bawią, zabawy zdecydowanie bezpieczne, lalki, zwierzątka, puzzle itp. Natomiast jak wraca tato, zaczyna się szaleństwo, a moje aniołki zamieniają się w diabełki. Jeden wrzask, pisk, ganianie po domu, każda zabawa kończy się płaczem, spadnięciem z kanapy/fotela/stołu/krzesła. Mój mąż nie zna innej zabawy niż "jak ja cię zaraz dorwę/złapię". Niestety najczęściej jest tak, że siedzi przed tv/laptopem i tylko rzuca hasło, a one uciekają z piskiem. I tak wygląda ich zabawa. Jak wychodzę zostawiając je z męzem, to wiem, ze będą siniaki i modlę się by na pogotowiu nie wylądowali. Rozmowy nie pomagają, on twierdzi, że dzieci muszą się wyszaleć. Ale nie wyjdzie z nimi do ogrodu popiegać, nie weźmie ich na spacer. Mam dość, mamy totalnie różne zdania na temat wychowywania dzieci, a przecież to on skończył pedagogikę wczesnoszkolną i przynajmniej teoretycznie powinien być przygotowany do spędzania czasu z dziećmi.