ewad123
24.03.12, 20:58
Witam
Jestem tu bo musze soe wreszcie komus wyzalic. Niewiem od czego zaczac moze od poczatku. Mojego męża poznałam ok 9 lat temu juz wtedy pojawily sie problemy z moja tesciowa ludziom opowiadala ze moj maz jest ze mna bo mu do lozka wskoczylam co prawda nie bylo. Chodzila i plotla ale ja udawalam ze nic niewiem i staralam sie byc mila. po 2 latach byla sytuacja ze moj maz wyjechal za granice i zostawil mi swoje auto. I zaczelo sie. Chcialam wtedy pojechac do siebie do domu i zaczela skakac do mnie ze nie pozwoli mnie (nie bylismy jeszcze po slubie) cala jego rodzina zrobila mi wojne pozniej zaczely sie smsy ze mam przywiezc auto itd wiec zawiozlam im to glupie auto bylam u nich nikim jestem zreszta do dzisiaj. kazdy mnie zawsze wyzywal ze jestem gruba itd k..... itd mimo wszystko wzielam slub (jestem 5 lat po)mieszkam z tesciowa ciagle sa problemy wiecznie sie bez powodu do mnie nie odzywa kieruje moim synkiem coi ma 2,5 roczku jak ja mowie chodz do mnie to ona swoje chodz do mnie i dziecko niewie co ma robic i w taki sposob izoluje go ode mnie a nie zapomne jak powiedziala gdy zaszlam z nim w ciaze ze zrobilam sobie go na lewo i ona bawic nie bedzie a teraz mi go zabiera jakby to nie bylo moje dziecko tyl,ko jej. ma jeszcze 2 synowe ale tamte to sa skarby a ja mam tylko ugotowac wysprzatac i siedziec z dziecmi nigdzie mi wyjsc nie wolno bo przeciez z kim zostawie dzieci wiecznie ma do mnie problem mam jej dac spokoj mam jej dosc jej syn a mojego meza brat nie odzywa sie do mnie od 2 lat powiedzial ze ja dla nich rodzina nie jestem szm,acil mnie gdy bylam z moim drugim dzieckiem w ciazy dzis corka ma 10 miesiecy i on jeszcze ani razu na nia nie spojrzal na roczku u synka nie byl na chrzcinach u corki tez nie na roczek tez na pewno nie przyjdzie a do innych sdzieci swoich braci leci jak na skrzydlach a moje traktuje jak powietrze boli mnie to bo co dzieci winne tesciowa nie widzi oczywiscie problemu staje w jego obronie chodzi ciagle po ludziach i opowiada glupoty na mnie juz nie wytrzymuje psychicznie a nie mam gdzie pojsc chocbym chciala nie mam sie komu wyzalic bo przez nia nie mam przyjaciol bo nikt do mnie nie przyjdzie przez nia i siedze sama w 4 scianach mezowi tez sie nie wyzale nigdy nie stanal i nie stanie w mojej obronie to synusie mamusi. jak mu mowie co jego mama mowi na mnie lub co mi robi to podnosi glos i np" po co do niej gadasz" , "co ci sie w glowe robi" "co wymyslasz" zaluje ze za niego wyszlam gdy mu groze ze albo cos z tymm zrobi albo zabieram dzieci i sie wyprowadzam to mowi " ale glupoty gadasz juz ci sie cos w glowe robi" a ja juz naprawde nie mam sil i zdrowia na rodzicow nie mam co liczyc wychowywalam sie w domu dziecka ojciec jest alkoholikiem matka po mojej maturze mnie zostawila bez mieszkania na ulicy a teraz jest w osrodku pomocy spolecznej poniewaz miala udar mozgu wiec nie mam nikogo moze wy mi poradzicie co mam robic bo jestem u kresu wytrzymalosci zyc mi sie juz nie chce lez juz nie mam zeby plakac:( pomozcie