kolezanka mojego meza....

28.03.12, 13:10
Mam problem moj maz nie ukrywal ze przed slubem mial kolezanki teraz jedna z nich z ktora nic nie wyszlo do niego wydzwania niewiem jak mam postapic on nie lubi zazdrosci a dla niego to tylko kolezanka a dla mnie jest problemem,czy powinnam zazadac by zerwal z nia kontakt?czy wogole nie zwracac na nia uwagi jak sa tylko telefony.
    • edw-ina Re: kolezanka mojego meza.... 28.03.12, 13:54
      a) INTERPUNKCJA!!!!!!!!!!!
      b) Jeśli jesteś pewna męża, to nie widzę powodu do paniki.
      c) Mam bardzo wielu kumpli/kolegów i nawet kilku ewidentnych przyjaciół. Gdyby mój mąż zażądał ode mnie, bym zerwała z nimi kontakty, to zaśmiałabym mu się w nos. Gdyby przy tym obstawał, skończyłoby się to wojną. Taką mnie poznał, z taką się związał i nie widzę powodu, by raptem przestało mu odpowiadać.
    • woda_woda Re: kolezanka mojego meza.... 28.03.12, 14:02
      Zdecydowaniezabracmuwszystkietelefony
    • joshima Re: kolezanka mojego meza.... 28.03.12, 16:19
      To się leczy.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: kolezanka mojego meza.... 02.04.12, 00:04
      Życie nie zaczyna się z dniem ślubu i nie powinno się na nim kończyć. Chyba nie ma Pani złudzeń, że mąż wszedł w małżeństwo nie mając swojej przeszłości. Trudno też wymagać, aby ograniczył teraz swoje kontakty wyłącznie do osób tej samej płci. Jeśli nic nadzwyczajnego się nie dzieje, nie warto zwracać na to uwagi. Można nawet życzliwie się interesować taką znajomością. Może to kiedyś stanie wspólna znajoma i poszerzy Wasz wspólny krąg. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • elizabeth311 Re: kolezanka mojego meza.... 03.04.12, 09:26
        Nie sądzę bym chciała aby była naszą znajomą,mamy wielu innych wspaniałych osób.Nie oczekuje też by zerwał wszystkie kontakty,normalne,że ma kolezanki,ale ta znajomość z nią mi nie pasuje bo próbowali być parą.
      • titti_pecci_scialoja Re: kolezanka mojego meza.... 06.04.12, 09:46
        Obawiam się,że jeśli coś nadzwyczajnego zacznie się dziać będzie za późno na ratowanie małżeństwa.
    • gemmi18 Re: kolezanka mojego meza.... 02.04.12, 15:42
      Nie uściśliłaś, czy to jest jego była? I w jakim celu wydzwania (mąż mówił Ci, o czym z nią rozmawia?)? Jeżeli nie dzieje się nic nadzwyczajnego, to nie ma powodu do niepokoju.
      Z chorobliwej zazdrości wynikają same kwasy.
      • nutka07 Re: kolezanka mojego meza.... 02.04.12, 16:09
        Napisala ze to kolezanka, z ktora nic nie wyszlo czyli chyba jakies proby byly.
      • elizabeth311 Re: kolezanka mojego meza.... 02.04.12, 22:44
        tak jego była,spotkali się i nic nie wyszło teraz mają kontakt telefoniczny ja zerwałam kontakty z moimi byłymi ponoć ona nic dla nie znaczy to po co te telefony???
        • edw-ina Re: kolezanka mojego meza.... 02.04.12, 22:53
          A dlaczego zerwałaś kontakty z byłymi? Ja nie kumam. Spędziłaś z tymi ludźmi jakiś tam kawałek życia, za coś ich lubiłaś i co, przestają istnieć jak się obrączkę na palec zakłada? Przecież to jak wymazywanie kawałka swojej przeszłości, a co za tym idzie siebie.
          • elizabeth311 Re: kolezanka mojego meza.... 03.04.12, 09:23
            Może to być dziwne dla innych,ale ja nie potrafię utrzymywać kontaktów z byłymi coś było skończyło się i idę dalej.Pozostają jakieś wspomienia,ale żyję dniem codziennym.Ona miała możliwość bycia z moim mężem coś jej nie pasowało a teraz jak jest już ze mną to się odzywa po co?chce namieszać w czyimś życiu?takie kobiety nie mają taktu,pozatym dzwoni do niego jak jest w pracy a czemu nie jak jest w domu?czemu się ukrywa?.Pozatym chce jemu się przypodobać bo wymyśla co rusz fajnego dzieje się w jej życiu i jaka jest przebojowa tylko po co?kobieta,która nie może znaleźć partnera to bierze się za żonatego.Mąż jest ze mną szczery opowiada o rozmowie,jestem jego pewna,ale nie wierzę w jej intencje.
            • edw-ina Re: kolezanka mojego meza.... 03.04.12, 13:31
              Prawda jest taka, że jeśli facet będzie chciał cię zdradzić, to i tak cię zdradzi i żadne zastanawiania się niczego nie dadzą. Z drugiej strony to, że ty masz tak, że jak kończysz jakiś rozdział to wymazujesz ludzi, którzy w nim uczestniczyli nie oznacza jeszcze, że to musi być koniecznie norma. Mam wśród bliskich znajomych kilku ex. Wychodzę z założenia, że było, minęło, nie byliśmy sobie pisani, ale to nie oznacza, że ci ludzie nie byli dla mnie ważni. Rozmawiamy, piszemy do siebie, czasami szukamy pomocy, rady. Zdarzy nam się nawet wspomnieć dawne czasy i pośmiać się z tego. To jeszcze nie oznacza, że któregoś chcę odebrać jego kobiecie. Mam swój związek, faceta, którego kocham i którego WYBRAŁAM. Tak i on ma swoje ex, znajomych, znajome i mnie, którą WYBRAŁ. Mógł przecież inaczej. A jeżeli już wybraliśmy siebie, to po co udawać, że na nas świat się zaczął?
      • elizabeth311 Re: kolezanka mojego meza.... 03.04.12, 09:32
        Próbowali być razem,ale nie wyszło ona nie chciała a nagle się częściej odzywa jak jest już zajęty.Dzwoni opowiada jak to u niej jest świetnie,jak się rozwija,chce jemu zaimponować?mąż opowiada o rozmowach,boję się żeby te rozmowy się nie stały dniem codziennym,bo jego jestem pewna a jej nie ufam.Uważam na zazdrość,ale jak się kocha to dzieje się to samo.Niewiem może powinnam nawiazać kontakty z byłymi i dać mężowi coś do zrozumienia żeby zerwał właśnię tę znajomość.Inne koleżanki są spoko przede wszystkim mężatki.
        • kisi_165 Re: kolezanka mojego meza.... 03.04.12, 10:54
          Ja na Twoim miejscu porozmawiała bym na temat tej znajomości z mężem i wprost powiedziała,że Ci się ona nie podoba. Spytała w jakim celu służą ich rozmowy? Co jak co ale chyba każda rozsądna kobieta wie,że w dzisiejszych czasach jest wiele "byłych" partnerek i przyjaciółek,które kompletnie nie przejmują się żona,rodziną "kolegi" tylko przy pierwszej lepszej okazji jak się uda wskoczą mu do łóżka a przy okazji zniszczą życie. A ona? pójdzie w cholerę a problemy zostaną na kogoś innego głowie. Nie mówię oczywiście o wszystkich kobietach bo są i takie które od początku znajomości nie chciały nic więcej. Ale co jak co nie chciała bym aby mój partner utrzymywał bliski kontakt z była z którą przeżył jakiś kawałek życia,mieli wspólne życie intymne. Bo jednak zawsze zostanie jakiś pociąg. (tym bardziej,że chłopa łątwiej skusić bo to są przecież "wzrokowcy";/)
          • elizabeth311 Re: kolezanka mojego meza.... 05.04.12, 09:09
            Widzę,że rozumiesz mój problem i moje stanowisko.Rozmawiałam z mężem o tej znajomości,ona dla niego nic nie znaczy poza koleżanką,nic do niej nie czuje,dzwonią do siebie i ogólnie na zasadzie co słychać?chciałabym żeby zakończył tę znajomość,ale niewiem jak to zrobić bo jak piszesz nigdy niewiadomo co może się zdarzyć takie "koleżanki"mogą ostro namieszać a ona na taką wygląda,miałam z nią styczność,więc wiem jaka jest.
            Z drugiej strony patrząc niewiem jak mąż by się czuł gdybym ja dzwoniła do swojego eks i na zasadzie co słychać?
            • woda_woda Re: kolezanka mojego meza.... 05.04.12, 09:13
              elizabeth311 napisała:

              > chciałabym żeby zakończył tę znajo
              > mość,ale niewiem jak to zrobić

              Niech jej powie, że już nie będzie z nią rozmawiał, bo żona mu nie pozwala.
              • elizabeth311 Re: kolezanka mojego meza.... 06.04.12, 08:39
                Bardzo śmieszne ha ha ha,widać nie rozumiesz problemu.
                • mola_84 Re: kolezanka mojego meza.... 06.04.12, 08:47
                  Wiesz, jesli masz mozliwosc to nawiaz kontakt z twoim bylym i tez dzwoncie do siebie na tej samej zasadzie, moze maz skuma o co chodzi to odpusci bo sam bedzie mial do ciebie o to pretensje
                • woda_woda Re: kolezanka mojego meza.... 06.04.12, 09:17
                  elizabeth311 napisała:

                  > Bardzo śmieszne ha ha ha,widać nie rozumiesz problemu.

                  Dlaczego śmieszne?
                  Przeciez powiedziałby prawdę. Ma do niej nie dzwonić, bo ty mu na to nie pozwalasz. Nie jest tak?
            • titti_pecci_scialoja Re: kolezanka mojego meza.... 06.04.12, 09:39
              Elisabeth też bym się czuła zaniepokojona taką 'przyjaźnią'. I nie daj sobie wmówić chorobliwej zazdrości. U nas w pracy był przypadek,że dziewczyna chciała pomóc innej (samotnej), której zepsuł się komputer w domu i wysłała do niej swojego męża. Mąż już tam został. Należy uważać na takie koleżanki i inne 'przyjaciółki rodziny' i zwyczajnie bronić swojego gniazda inaczej sprawy mogą potoczyć się dla Ciebie nieciekawie. Inna sprawa,że jak do związku dopuszczany jest poniekąd ktoś trzeci to znaczy,że jest dla niego miejsce. Przypatrz się swojemu małżeństwu.
              Jeśli mogę coś radzić, to porozmawiałabym z mężem. Powiedz zdecydowanie,że stresuje Cię ta sytuacja,że Ci ona nie odpowiada. Jeśli Cię kocha to powinien zaniechać kontaktów z ta kobietą.
              Ja spotkałabym się również z nią i dość dosadnie poprosiła o 'nie wchodzenie w drogę'. Powinno poskutkować. W tej chwili dla mnie pachnie to romansem.
              • angazetka Re: kolezanka mojego meza.... 06.04.12, 10:29
                > U nas w pracy był przypadek,że dziewczyna chciała
                > pomóc innej (samotnej), której zepsuł się komputer w domu i wysłała do niej swo
                > jego męża. Mąż już tam został. Należy uważać na takie koleżanki

                Gromkie LOL. Czy mąż to przedmiot? Nie ma własnej woli?
                • kisi_165 Re: kolezanka mojego meza.... 06.04.12, 10:46
                  "Chłopy mają własną wolę ale gdy koleżanka ma zbyt krótką spódniczkę to czasem się opanować nie mogą" Niestety chyba tylko ślepa z klapkami na oczach wierzy,że chłop to pantofel co na inną nie spojrzy i będzie wiecznie grzecznie na każde skinienie biegał za nami. Starać się trzeba z oby dwóch stron. Zabiegać. Czasem się może wkraść troszkę rutyny to wtedy usprawiedliwiają się chwilą zapomnienia. Nie mówie każdemu może się zdarzyć(kobiecie,mężczyźnie) Jednak mężczyźni mają większą zdolność do tego. A niestety trzeba w związku trzymać rękę na pulsie a nie czekać na wszystko na tacy.
                  • woda_woda Re: kolezanka mojego meza.... 06.04.12, 10:59
                    kisi_165 napisała:

                    A najprościej to chłopa w ogóle z domu nie wypuszczać.
            • kisi_165 Re: kolezanka mojego meza.... 06.04.12, 10:42
              To i ja może przytoczę pewną historię... Moja ciocia wysłała swojego męża(Brata mojej mamy) aby pomógł jej dobrej koleżance która mieszkała drzwi obok nich. (Mieszkają w bloku) I to pomaganie później skończyło się na czymś innym i to nie jedno krotnie. Dlatego wniosek jest taki,że nie ma co ufać w 100% bo w życiu jednak trzeba być czujnym zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Ja zawsze powtarzałam,że chłopakowi/narzeczonemu/mężowi ufam ale żadnej kobiecie a tym bardziej już nie byłej NIE. Dlatego powiedziała bym wprost mężowi,że chciałabyś aby zakończył tą "przyjaźń" ponieważ ona niczemu nie służy. O czym tak często mogą rozmawiać? Powiedz,że nie życzysz sobie żeby opowiadał o waszym życiu bo jeśli nie rozmawiają co u nich to o czym? A jemu po co wiedzieć co się u niej dzień w dzień dzieje?? Powiedz mu wprost,że mu ufasz ale jej nie ponieważ wiesz jak "dziś" jest. To tak jest najpierw zacznie się od rozmów,potem kawka a na końcu seks. A potem Kochanie przepraszam to był błąd jakoś tak wyszło. Jeśli rozmowa z mężem nie podziała wzięła bym nr z jego komórki i pogadała z Tą dziewczyną. Co jak co ale przyjaźń damsko męska jest naprawdę rzadka (miałam chłopaka który miał przyjaciółkę ale to od gó...arza). Musisz poważnie z mężem porozmawiać zwłaszcza,że jak sama mówisz ona Ci się nie podoba a kobiety przeważnie mają nosa,że coś nie gra.
              • elske Re: kolezanka mojego meza.... 06.04.12, 12:09
                Nie tłumacz mężowi, dlaczego nie chcesz, żeby dalej kontynuował tą znajomość. Opowiedz mu za to taka historyjkę :
                Mam kolegę. Kiedyś próbowaliśmy być para, ale nam nie wyszło. Kolega jest sam i od jakiegoś czasu bardzo często do mnie dzwoni. Opowiada co u nie go słychać, pyta co u mnie. Bardzo często ze sobą rozmawiamy. Jak widzisz ta sytuację?

                Bo tak naprawdę punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Niech twój maż postawi się w twoim położeniu i gwarantuję ci, ze twoje zapewnienia, że to tylko kolega miałby w głębokim poważaniu.
    • irmina51 Re: kolezanka mojego meza.... 12.02.13, 06:50
      Elisabeth nie sluchaj ed-winy.Jezeli nie czujesz sie z tym komfortowo,po prostu cie to denerwuje porozmawiaj z mezem powaznie.Ze bardzo cie to boli ze woli poswiecac czas i swoja uwage obcej kobiecie i ty czujesz sie jakby cie zdradzal ./psychicznie/Tym bardziej ze wiesz ze cos tam miedzy nimi moglo byc w przeszlosci.Ona jest po prostu bezczelna wiedzac ze on ma zone,i dalej wydzwania do niego.Musisz ta ich sielanke uciac w zarodku.Jak dalej sie bedzie upieral ze to nic takiego,zapros sobie ex chlopaka do domu na kawe i baw sie dobrze.Ciekawe jak maz zareaguje?Powiedz mu tak.Jezeli twierdzisz ze ta znajomosc dla ciebie nic nie znaczy,ze to tylko kolezanka to nie bedzie ci trudno z niej zrezygnowac .Prawda?tym bardziej ze widzisz jak ja sie z tym mecze.Po prostu nie lubie jak z nia rozmawiasz.Wiec jak mnie kochasz i liczysz sie z moimi uczuciami to zakoncz te znajomosc.Kropka.Pozdrawiam,mezatka z 30 letnim stazem .Strzez swojego domowego ogniska.A suki odganiaj.Pozdrawiam.Pa
      • joanna35 Re: kolezanka mojego meza.... 12.02.13, 07:05
        A suki odganiaj.
        Tak wyraża się kobieta o innych kobietach. I jeszcze chwali się wiekiem.
        • edw-ina Re: kolezanka mojego meza.... 12.02.13, 10:48
          Bo boi się, że jak nie odgoni i mąż będzie miał wybór, to jej nie zechce :)
          • joanna35 Re: kolezanka mojego meza.... 12.02.13, 10:56
            A powinna docenic to, że mąż jest z nią nie dlatego, że ona odgania tylko dlatego, że on chce z nią być.
            • yoma Re: kolezanka mojego meza.... 12.02.13, 10:58
              Ludzie, czemu odświeżacie wątki sprzed 10 miesięcy?
              • edw-ina Re: kolezanka mojego meza.... 12.02.13, 11:06
                To pani Irmina chodzi po starych wątkach, wtrąca swoje trzy grosze, a przy okazji regularnie mnie obraża. Yoma, ja bym bardzo chętnie nie odpisywała, ale na takie wyżyny się jeszcze niestety nie wzniosłam, by siedzieć cicho, kiedy ktoś mnie personalnie wyzywa i poddaje w wątpliwość moją umiejętność kochania oraz sam związek.
                • yoma Re: kolezanka mojego meza.... 12.02.13, 15:00
                  A to jak tak, to masz dobrą okazję potrenować :) Co cię "ktoś" obchodzi?
                  • edw-ina Re: kolezanka mojego meza.... 12.02.13, 18:42
                    Masz rację, olać. Tylko ciąża uwrażliwiła mnie na przejawy agresji, a jak jak zwykle walczę z wiatrakami.
                    • yoma Re: kolezanka mojego meza.... 12.02.13, 19:33
                      Gratulacje i powodzenia w trudnej sztuce olewania :)
                • nabakier Re: kolezanka mojego meza.... 13.02.13, 16:37
                  Edwino, gratulacje :-)
                  (Lubię czytać Twoje posty)
                  • edw-ina Re: kolezanka mojego meza.... 13.02.13, 16:44
                    Dzięki!!!!!!!!!! W dodatku wymarzona, wytęskniona dziewczynka :) :)
                    • nabakier Re: kolezanka mojego meza.... 13.02.13, 18:57
                      :-) :-)
        • irmina51 Re: kolezanka mojego meza.... 12.02.13, 18:47
          Joanna jak nazwiesz pieska ktory lata za psem?suka.prawda? czy uzylam zlego okreslenia?nie jest moim zamiarem obrazac z premedytacja inne kobiety.Ale sa takie ze na inne okreslenie nie zasluguja.Naprawde.Podam przyklad.Restauracja nad morzem,siedze z mezem przy stoliku ,naprzeciw usiadla kobieta w spodniczce,bezczelnie rozchylila nogi a ze byla bez majtek to pokazala sie w calej okazalosci .Z premedytacja po chamsku.Jak nazwiesz ta ''kobiete?''Suczka.Tak ze nie ma reguly czy nas maz zdradzi czy nie,ale nie nalezy stwarzac niepotrzebnych okazji.Nigdy nie ufac zadnej kolezance,jak jest samotna owszem ale jak najmniej ze swoim mezem.Jak chce byc twoja kolezanka to nie jest w jej interesie szukac towarzystwa twojego meza .Prawda?Co do Ed-winy.Zyj kobieto i kochaj sie ty jak chcesz.Tylko nie wciskaj mlodym kobietom ze zdrada jest OK.Pozdrawiam.Pa
          • joanna35 Re: kolezanka mojego meza.... 12.02.13, 19:12
            Ja nie jestem w ciąży, ale zrobiło mi się niedobrze. Skoro kobiety w otoczeniu Twojego męża to suczki to kim jest Twój mąż - pies na baby? A co z odpowiedzialnością mężczyzny - męża?Dlaczego większej lojalności wymagasz od obcej kobiety niż od faceta, który przysięgał Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską? I , proszę , nie pisz, ze jak suka nie da to pies nie weźmie. Pies nie myśli, działa instynktownie, mąż powinien, prawda?

            Irmino, Ty czytasz swoje posty przed wysłaniem? Już dawno nie czytałam postów, w których byłoby tyle jadu/pogardy dla innych. Musisz być bardzo nieszczęśliwą kobietą. Przypominasz mi mnie sprzed paru lat, też czepiłam się wtedy ed-winy, dosłownie każdego słowa. Dopiero gdy ochłonełam i przeczytałam naszą "dyskusję' jeszcze raz zrozumiałam, ze mam problem, ale ze sobą. Nie musisz zgadzać się a ed-winą, ale ona ma takie samo prawo jak Ty wypowiadać się na tym forum, zwłaszcza, ze czyni to z szacunkiem dla rozmówcy.
            • bez_przekazu Re: kolezanka mojego meza.... 12.02.13, 19:36
              mezczyni to psy na baby. dobrze by bylo, gdybys to dla wlasnego dobra zrozumiala i wyciagnela wnioski/

              joanna35 napisała:

              > Ja nie jestem w ciąży, ale zrobiło mi się niedobrze. Skoro kobiety w otoczeniu
              > Twojego męża to suczki to kim jest Twój mąż - pies na baby? A co z odpowiedzial
              > nością mężczyzny - męża?Dlaczego większej lojalności wymagasz od obcej kobiety
              > niż od faceta, który przysięgał Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską? I ,
              > proszę , nie pisz, ze jak suka nie da to pies nie weźmie. Pies nie myśli, dział
              > a instynktownie, mąż powinien, prawda?
              >
              > Irmino, Ty czytasz swoje posty przed wysłaniem? Już dawno nie czytałam postów,
              > w których byłoby tyle jadu/pogardy dla innych. Musisz być bardzo nieszczęśliwą
              > kobietą. Przypominasz mi mnie sprzed paru lat, też czepiłam się wtedy ed-winy,
              > dosłownie każdego słowa. Dopiero gdy ochłonełam i przeczytałam naszą "dyskusj
              > ę' jeszcze raz zrozumiałam, ze mam problem, ale ze sobą. Nie musisz zgadzać się
              > a ed-winą, ale ona ma takie samo prawo jak Ty wypowiadać się na tym forum, zwł
              > aszcza, ze czyni to z szacunkiem dla rozmówcy.
              • joanna35 Re: kolezanka mojego meza.... 12.02.13, 19:53
                A Ty dla własnego dobra zrozum, ze facet skada się z trzech organów, a nie, jak dotąd myslałaś, z dwóch.
                • ellareth Re: kolezanka mojego meza.... 13.02.13, 11:05
                  z dwóch kulek i armatki :)
          • yoma Re: kolezanka mojego meza.... 12.02.13, 19:34
            > .Jak nazwiesz ta ''kobiete?''Suczka

            Nazwę tę kobietę kobietą bez majtek...
            • bez_przekazu Re: kolezanka mojego meza.... 12.02.13, 19:37
              a ty sie lansuj na rozwodowym.\
              yoma napisała:

              > > .Jak nazwiesz ta ''kobiete?''Suczka
              >
              > Nazwę tę kobietę kobietą bez majtek...
          • bez_przekazu Re: kolezanka mojego meza.... 12.02.13, 19:35
            masz racje Irmina. kobiety to suki.

            irmina51 napisał(a):

            > Joanna jak nazwiesz pieska ktory lata za psem?suka.prawda? czy uzylam zlego okr
            > eslenia?nie jest moim zamiarem obrazac z premedytacja inne kobiety.Ale sa takie
            > ze na inne okreslenie nie zasluguja.Naprawde.Podam przyklad.Restauracja nad mo
            > rzem,siedze z mezem przy stoliku ,naprzeciw usiadla kobieta w spodniczce,bezcze
            > lnie rozchylila nogi a ze byla bez majtek to pokazala sie w calej okazalosci .Z
            > premedytacja po chamsku.Jak nazwiesz ta ''kobiete?''Suczka.Tak ze nie ma regul
            > y czy nas maz zdradzi czy nie,ale nie nalezy stwarzac niepotrzebnych okazji.Nig
            > dy nie ufac zadnej kolezance,jak jest samotna owszem ale jak najmniej ze swoim
            > mezem.Jak chce byc twoja kolezanka to nie jest w jej interesie szukac towarzys
            > twa twojego meza .Prawda?Co do Ed-winy.Zyj kobieto i kochaj sie ty jak chcesz.T
            > ylko nie wciskaj mlodym kobietom ze zdrada jest OK.Pozdrawiam.Pa
            • joanna35 Re: kolezanka mojego meza.... 12.02.13, 19:51
              bez_przekazu napisał(a):

              > masz racje Irmina. kobiety to suki.
              Tylko dla biednych, nieszczęśliwych i ziejących nienawiścią kobiet(?) :-(
            • paris-texas-warsaw Re: kolezanka mojego meza.... 12.02.13, 21:26
              Pani Irmino, proszę zachować precyzję w posługiwaniu się językiem. Pani, która się obnażyła, to nie suczka, a EKSHIBICJONISTKA. Chyba, że to była plaża naturystów, to wtedy by to była NATURYSTKA.
              • altz Re: kolezanka mojego meza.... 12.02.13, 22:13
                paris-texas-warsaw napisała:
                > Pani Irmino, proszę zachować precyzję w posługiwaniu się językiem. Pani, która
                > się obnażyła, to nie suczka, a EKSHIBICJONISTKA. Chyba, że to była plaża natury
                > stów, to wtedy by to była NATURYSTKA.
                Mnie się to bardzo podoba, takiej pani bezmajtkowej może bym i jakieś piwo postawił! A co!
                Nie tylko mężczyźni się obnażają, w końcu jest równouprawnienie! :-) Jest argument przeciwko potępieniu wyłącznie panów!

                Może faktycznie pani przyszła z plaży naturystów, nikt tego nie zauważył, oprócz innej ale zawistnej kobiety. ;-)
            • angazetka Re: kolezanka mojego meza.... 13.02.13, 10:44
              Takie prostactwo umysłowe musi być strasznie upodlające.
            • nie_alicja Re: kolezanka mojego meza.... 15.02.13, 19:31
              dobre.

              sameście tę klasyfikację wymyśliły, to same jej podlegajcie.
              no, chyba że nie jesteście kobietami.

              jak rozumiem, można teraz używać tego określenia zamiast Waszych nicków?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja