eternalangel
06.04.12, 18:24
Witam, zaczne od tego, ze z ojcem dziecka nie jestem odkad bylo ono malutkie.
Teraz ma prawie 2 lata.
Zwiazek z ojcem dziecka byl toksyczny. Manipulowal mna, wymusil na mnie wiele rzeczy, zdarzalo sie, ze podnosil na mnie reke (na oczach dziecka).
Po rozstaniu nie odzywal sie do nas, nie chcial pomagac finansowo. Robil to tylko na pokaz, tj. pisal mi smsa zebym podala mu numer konta, a on cos wysle. I koniec. Ja jemu mowilam, z checia przyjme pieniadze, osobiscie lub nawet przekazem pocztowym jesli chce miec dowod, bo ja konta praktycznie nie uzywam, operuje gotowka. i tutaj mur: nie i koniec. Zero odzewu, ew. "NIE".
Rozstawalismy sie 2 razy. Dopiero po tym drugim podalam go o alimenty. Minely prawie 3 miesiace od rozstania do sprawy, w tym czasie widzial dziecko raz - przed sama sprawa, zeby pokazac jak on sie dzieckiem interesuje. Wczesniej to JA dzwonilam do niego i prosilam o spotkania z dzieckiem.
Pobicie zglosilam tylko raz na policje, po tym z urzedu wyslali wniosek o ograniczenie mu wladzy rodzicielskiej (myslac ze nadal jestesmy razem).
Jak juz napisalam dziecko ma prawie 2 lata. Poniewaz juz od czasu ciazy nie bylo "nas" tylko ja i on, klamal mnie i bil, juz wtedy myslalam o tym zeby znalezc kogos innego. Ocknelam sie dopiero kiedy dziecko plakalo przy kazdym jego zblizeniu sie do mnie oraz jak zmusil mnie do stosunku, pomimo moich lez i mowienia ze nie chce. Jeszcze na koniec sam na mnie nakrzyczal, ze myslal, ze mi sie zachce "w trakcie" i zaczal sie na mnie wyzywac psychicznie.
Teraz zaczelam ukladac sobie zycie. Mam kogos, planujemy slub, jestem w ciazy. Stalo sie to dosc szybko, nie zaprzeczam. Jest dobrym ojcem, dziecko zwraca sie do niego jako do taty.
"Bylego" prawie nie pamieta. Zaczal sie w ogole do nas odzywac kiedy dowiedzial sie od kogos, ze jestem z kims innym w zwiazku. To nie byly czeste spotkania. Raz zobaczyl mojego obecnego partnera na takim spotkaniu, zaczal go wyzywac, ze bawi sie w ojca i pytal jak mu sie zajmuje cudzym dzieckiem. Ani razu nie wezwalismy policje. Zaczal sie z nami widywac tylko w celu klotni.
Kiedy dowiedzial sie o mojej ciazy, zaczal nas prowokowac i nagrywac. Zarzadal spotkan z dzieckiem co najmniej co tydzien, lacznie z tym zeby zabieral go do siebie (na co absolutnie sie nie zgadzam, bo on jest z rodziny patologicznej, nie chce zeby moje dziecko przebywalo sam na sam z alkoholikami, beze mnie). Dzwoni do mnie i chce sie umowic w ten sam dzien lub kolejny, jesli mowie, ze mam czas np. tydzien pozniej i ustalam czas, on zaczyna mnie wyzywac. Jestem w ciazy, staram sie nie denerwowac, ale jest ciezko... I osadza mnie o utrudnianie kontaktow z dzieckiem (to nie jest prawda, kazdy jego telefon konczy sie spotkaniem z dzieckiem w ustalony dzien). Ustalilam, ze bedzie sie widywal z dzieckiem co 2 tygodnie, i najlepiej ustalic to tez w sadze zeby wiedzial. On sam straszy mnie ciagle sadami i policja.
Ostatnio naslal na mnie policje, podobno utrudnialam mu kontakt z dzieckiem. Nie minal nawet tydzien od spotkania (na ktorym wyzywal mnie i mojego partnera), ja powiedzialam kiedy mamy czas i ze na pewno nei w ten dzien. Policja spisala dane i poszla.
Co moge z nim zrobic?
Zaznacze, ze mam wlasne mieszkanie, ktore aktualnie jest wynajmowane. Niestety zameldowalam go tam, on nie chce sie wymeldowac, ostatnio nachodzil ludzi, ktorzy je wynajmuja o 1 w nocy. Przez domofon mowiac ze to policja. Chcial wyniesc rzeczy (nie ma tam juz nic co do niego nalezy) i pokazywal dowod, mowil ze jest tam zameldowany i chce tam mieszkac. Oraz ze nie zyczy sobie tam mnie i mojego partnera. Bal sie, ze mieszkamy tam z dzieckiem...
Raz kiedy dowiedzial sie, ze wyjechalismy na weekend, nachodzil moja mame i chcial naslac na nia policje. Straszyl sadem i kazal mi zameldowac o ktorej wroce z dzieckiem, a jak nie to on przyjdzie z policja...
Nie wiem co z nim robic. Ewidentnie widac, ze jemu w ogole nie zalezy na dziecku, tylko na klotni ze mna. Dziecko go prawie nie pamieta, jest przez niego traktowane jak zabawka. Boje sie, ze to sie zle odbije w jego zyciu.
Teraz mnie podal do sadu. Nie wiem ile spotkan dostanie. Zaluje, ze nie wzywalam policji zawsze kiedy nas nachodzil w celu klotni. Co moge zrobic? Jak sie zachowac? Zglaszac to pozniej na policje? Dzwonic jesli jest agresywny? Bardzo prosze o pomoc.