Dodaj do ulubionych

Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe

29.04.12, 18:54
Mój nastolatek od jakiegoś czasu ma ustaloną kwotę miesięcznego kieszonkowego: dostaje 200 zł. Przy czym nie jest to kwota ,,na wszystko''. Rzeczy typu ciuchy, buty, różne zajęcia, komórkę itp. opłacam ja. Taką kwotę ustaliliśmy wspólnie, przystał na nią. Miał mieć zwiększone kieszonkowe, kiedy skończy 16 lat (w lipcu). I wszystko byłoby w porzadku, gdyby nie to, że ostatnio zauważyłam u niego dość drogie, nowe rzeczy, których ja na pewno nie kupowałam. Zresztą akurat orientuję się, co ma i co sam sobie kupuje. Jak się zapytałam, skąd je ma, to powiedział, że sam sobie kupił z kieszonkowego, tylko mi zapomniał powiedzieć. Ale sprawdziłam i są to rzeczy znacznie droższe. Po drugie jest ich całkiem sporo, więc nie ma możliwości, żeby zapłacił za nie z kieszonkowego. Poza tym syn je chowa w różnych miejscach. I nie chce wyjść na matkę-detektywa, która gnębi syna i kontroluje na każdym kroku, ale kurcze boję się, czy to czasem nie jest kradzione. Wiem, że nie powinnam tak myśleć, ale zarazem skąd ona się tam wzięły? Albo raczej: za co je kupił?
Syn dostaje pieniądze od babci, ale znam te kwoty, a o żadne dodatkowe nie prosił.
Jak nawet delikatnie wspomnę o tych rzeczach, to zaraz zmienia temat.
Nie wiem, co myślec. Przesadzam w druga stronę i powinnam przymknąć na to oko?
Bo już nie chce też wyjść na matkę despotkę.
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 29.04.12, 19:02
      Mnie tam zapaliłaby się czerwona lampka i tyle; jeśli widzisz, że rzeczy, które ma znacznie wartością przekraczają kieszonkowe (spore moim zdaniem) i wiesz, że takich sum nie dostał od bliskich.
      Ty nie masz "wspomnieć", ty masz zapytać WPROST, jak ci się to kojarzy, bo mnie też tak to by się skojarzyło: kradzieże, dilerka, seks za kasę. Chyba że pracuje gdzieś, no ale o tym nie wspominasz.
      • rathbona_8 Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 29.04.12, 19:30
        Nie, pracować nie pracuje.
        Od bliskich takich kwot nie dostał, z kieszonkowego nie ma możliwości, żeby je kupił.
        Niepokoi mnie też to, że syn w ogóle nie chce o tym rozmawiać. I też boje się najgorszego właśnie.
        Ogólnie niby wszystko jest w porządku, on sam też się w miarę normalnie zachowuje, ale własnie te rzeczy mnie niepokoją, a wcześniej nie było tego na pewno.
        • marzeka1 Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 29.04.12, 19:40
          Wiesz, mój syn będzie miał w tym roku 18 lat; gdy coś jest nie tak, po prostu siadam i pytam wprost: mówię, jak coś widzę itp.
          Serio: trudno pojąć mi, aby nagle w jego szafie pojawiło się dużo drogich ubrań na sumy znacznie przewyższające kieszonkowe 200 zł. (co nie jest małą kwotą), nie przyjęłabym do wiadomości, że nie chce rozmawiać; spytałaby wprost, mówiąc o swoich podejrzeniach.
    • asia_i_p Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 29.04.12, 22:08
      Spytałabym wprost. Potem (albo przedtem, w zależności od stopnia przekonania o niewinności dziecka) serdecznie, pokornie przeprosiła za podejrzenia.
    • mama_myszkina Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 30.04.12, 02:32
      Kochana, nie chcę straszyć ale UWAŻAJ.

      Pojawienie się nowych drogich rzeczy może być znakiem,ze syn się prostytuuje. Wiem, że ja zawsze widzę najgorszy scenariusz ale jak już gdzieś pisałam, to zboczenie zawodowe.

      Dyskretnie upewnij sie, że syn nie opuszcza lekcji a po szkole niech wraca od razu do domu. Na zajęcia pozaszkolne odwoź go i przywoź z powrotem. I obserwuj.

      Nie musi być prostytucja - może handlować dragami albo zwyczajnie podprowadzać rzeczy z galerii handlowych itp.

      Masz z synem jakiś kontakt? Przecież on nie ma nawet 16 lat a widzę, że cieszy się przywilejami dorosłego człowieka. W takim wypadku moim zdaniem nie ma miejwsca na prywatność i syn powinien powiedzieć, skąd ma te rzeczy.

      Nie przymykaj oka, bo możesz pożałować.
    • noname2002 Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 30.04.12, 09:47
      Sprawdziłabym czy mi albo rodzinie nie zginęły pieniądze a potem zapytałabym wprost skąd ma te rzeczy.
      • rathbona_8 Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 30.04.12, 09:59
        Zapytałam się skąd ma, to usłyszałam to, co napisałam w pierwszym poście (ze z kieszonkowego). I syn dalej przy tym zostaje.
        Nie, pieniądze mnie nie zginęły żadne, mam ich w ogóle niewiele w domu, i przede wszystkim są dobrze schowane.
        Co do szkoły - syn po lekcjach wraca od razu do domu, dopiero później wychodzi, mówi, ze z kolegami. Lekcji nie opuszcza, a przynajmniej ja nic o tym nie wiem.
        Ogólnie niczego niepokojącego, oprócz tych drogich rzeczy właśnie, nie widzę.
        • sandrad2 Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 30.04.12, 11:00
          Niedawno na osiedlu mieliśmy akcję policyjną przeciw narkotykom. Złapano m.in. 16letniego dealera narkotyków, który zarabiał na tym spore pieniądze. Jego rodzice, dobrze sytuowani, bardzo zdziwieni, bo nic wcześniej nie zauwazyli...
          • aqua48 Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 30.04.12, 12:34
            Ja bym w takiej sytuacji poprosiła o rachunki ze sklepów, jesli powie, że nie ma, to wypisalabym sobie ceny tych zauważonych nowych rzeczy i porozmawiała wprost z dzieckiem. To co ma kosztuje w sklepie tyle i tyle, kieszonkowego dostaje tyle skąd wobec tego ta "nadwyżka"?
            Odpowiadasz za dziecko, wobec tego musisz go pilnować, żadne delikatności nie wchodzą tu w grę.
            • rathbona_8 Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 30.04.12, 13:24
              Dziękuję za wskazówki.
              Chociaż jedno mam pewne: odpada dilerka i prostytucja.
              • sandrad2 Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 30.04.12, 13:31
                Nie wiesz skąd ma pieniądze ale wiesz na pewno, że nie z dilowania albo prostytucji?

                Może jednak nie zakładaj nic z góry zanim się nie dowiesz na pewno skąd te pieniądze ma.
              • marzeka1 Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 30.04.12, 15:40
                rathbona_8 napisał(a):

                > Dziękuję za wskazówki.
                > Chociaż jedno mam pewne: odpada dilerka i prostytucja.

                - nie wiem, skąd czerpiesz tę pewność, bo jeśli z twierdzenia "mój syn nigdy by...", to można się gorzko rozczarować; jeśli tych rzeczy nowych a drogich jest sporo, skądś kasę wziąć musiał; jeśli nie dostał ani od was, ani od rodziny, ani nie pracuje; a wiesz, ze te rzeczy kosztują więcej niż kieszonkowe 200 zł.
        • misiowamama-2 Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 30.04.12, 14:13
          rathbona_8 napisał(a):

          > Co do szkoły - syn po lekcjach wraca od razu do domu, dopiero później wychodzi,
          > mówi, ze z kolegami.

          Wychodzi, warto sprawdzić gdzie i z kim, może uda się ustalić jak spędza ten czas. Może właśnie w galeriach, w których dokonuje kradzieży?
          Tego nie możesz wykluczyć...
          • katus118 Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 30.04.12, 15:58
            Nie wyobrażam sobie, żeby chłopak dawał dupy za kasę na nowe rzeczy. Chyba, ze lubi się poniżać i godności zero.
            Bardziej kradzieże lub dilerka (akurat tego nie można wykluczyć).
            • angazetka Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 30.04.12, 17:12
              No, bo złodziej albo diler to godności ma jak naplute :/
            • mama_myszkina Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 03.05.12, 20:47
              Mylisz się. Teraz dla wielu nastolatków seks to towar jak każdy inny. Zwłaszcza dla takich, których rodzice dają przykład, że w życiu tylko pieniądz się liczy.
    • alpepe Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 30.04.12, 17:53
      Miałam kiedyś koleżankę z podstawówki. Z zamożnej rodziny. Kradła ubrania, kiedy miała tak 16,17 lat. Nie wiem, jakie miała kieszonkowe.
    • 71tosia Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 30.04.12, 18:13
      boszzeee ... na co ty czekasz? Dziecko albo kradnie albo handluje narkotykami albo sie prostytuuje, albo pozycza pieniadze na potege od kolegow (najmniej prawdopodobne) NIE MA INNYCH wytlumaczen w tej sytuacji. Chcesz miec dozor kuratora i dzieciaka w poprawczaku? Jezeli syn nie chce mowic, to MUSISZ sie tego dowiedziec inaczej. Nie ma sensu bawic sie w delikatnosci , zainstaluj program monitorujacy na komorce, bedzies wiedziec gdzie bywa z kolegami, program szpiegujacy na komputer ('keylogger' chyba sie to nazywa) bedziesz wiedziec z kim jest i co robi.
      • katus118 Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 30.04.12, 22:54
        Broń Boże - złodziej i diler też nie mają więcej szacunku i godności - ale pisanie o prostytucji, to już takie typowe czarnowidztwo.
        • byle-do-wiosny-0 Re: kiepski życiowy wybór 30.04.12, 23:06
          Boże,dziewczyno,jak mi Ciebie szkoda!Tak naprawdę nie masz partnera i tracisz emocjonalnie dziecko bo nie masz dla niego czasu.Pytanie czy kochasz tego faceta mimo wszystko?Jeśli tak to postawiłabym mu warunek:albo szukasz pracy żebyś Ty mogła zrezygnować z wekendowej pracy i pobyć z dzieckiem,albo do widzenia.Twardo i stanowczo.W dodatku nie garnie się nawet do pomocy w domu a Ty zaharowujesz się?Przecież On Cię w ogóle nie szanuje!Jest Mu z Tobą po prostu wygodnie.Dziewczyno przejrzyj na oczy,popadniesz w końcu w depresję i kto Ci potem pomoże?Myślę że w tym wszystkim żal Ci dziecka gdyż ma dobry kontakt z ojcem i nie chcesz go tego pozbawiać.Ale pomyśl też o sobie.Dziecko może spotykać się z ojcem w wekendy gdyby doszło do rozstania a Ty musiałabyś podtrzymać tę pracę.Zresztą może szanowny pan przejrzy wtedy na oczy.W tym przypadku tylko wóz albo przewóz.
          • byle-do-wiosny-0 Re: kiepski życiowy wybór 30.04.12, 23:22
            ups! przepraszam.Żle wkleiłam posta,to było do innego wątku.Jeśli chodzi o ten problem to uważam że sama kwota kieszonkowego jest dużo za wysoka,a jeszcze chcesz dać mu więcej po ukończeniu 16 lat?Jeśli dzieci mają za dużo pieniędzy to tylko głupie pomysły przychodzą im do głowy,a takie właśnie rzeczy tłumaczą tym że przecież mają kieszonkowe,że zaoszczędził i takie tam bzdury.Sama mam trzech nastolatków,ubrania czy buty kupujemy razem i ja za to płacę,na jakieś tam rzeczy typu dyskoteka,kino itp.daję na bieżąco i uważam że jest to dobra metoda bo zawsze w miarę wiem ile i na co wydają.Najstarszy z racji tego że dojeżdża do szkoły ma jakieś tam drobne sumy zawsze przy sobie.Dzieci mają swoje pieniądze otrzymane z różnych okazji ale też z reguły wiem na co chcą wydać bo mówią.Jak się pieniędzy tak co chwilę nie dostaje to też się je bardziej szanuje.Bałabym się że jak ma tyle to zacznie kupować narkotyki albo inne świństwa.Nie mówię też że kieszonkowe w ogóle nie,ja akurat mam taką metodę, raczej nie odmawiam im pieniędzy ale chcę wiedzieć na co mają być.
            • byle-do-wiosny-0 Re: kiepski życiowy wybór 30.04.12, 23:29
              W tym przypadku stawiałabym na kradzież,tak czy inaczej prawdopodobnie chłopak pakuje się w kłopoty.Postawiłabym go pod ścianą,albo powiesz skąd to masz,albo pieniądze będą wydzielane w miarę potrzeb typu kino,.słodycze itp.
          • verdana Re: kiepski życiowy wybór 30.04.12, 23:25
            Nie powiem, abym zrozumiała poprzednu post.
            Gdy dziecko ma rzeczy, których nie powinno mieć, a w dodatku je ukrywa, to znaczy, zę jest fatalnie - nie ma co zastanawiać się , czy sie nie jest zbyt nachalną matką - tylko trzeba przyjąć, ze dziecje się coś fatalnegpo.
            Możliwość jest kilka - sponsor, dilerka, krradzieże. Z synem trzeba nie tylle porozmawiać, ile powoiedziec mu twardo, ze podliczyłaś jego wydatki i nie ma zmiłuj - musza pochodzić z nielegalnego źródła. Ma zatem wybór - albo Ci powie skąd je ma, alobo sprawą zajmie się szkoła i policja. Jako, zę chłopak jeszcze nie mma 16 lat powinien się wystraszyć.
            Warto też zobaczyć, z jakich sklepów pochodza rzeczy i po prostu zapytać w sklepach, czy nic podobnego im nie zginęło - o ile chgłopak się nie przyzna.
            • rathbona_8 Re: kiepski życiowy wybór 01.05.12, 10:41
              Wiesz, jaką bezczelną odpowiedź usłyszałam jak powiedziałam, że niemożliwe jest, żeby kupił takie rzeczy z kieszonkowego, a głupia nie jestem i liczyć umiem? Że chyba nie myślę, że mi prawdę powie.
              • marzeka1 Re: kiepski życiowy wybór 01.05.12, 10:45
                No to masz teraz odpowiedź, że kłamał, że rzeczy nie pochodzą z legalnego źródła, a ty dając mu 200 zł. kieszonkowego robisz za naiwną mamuśkę.
                • katus118 Re: kiepski życiowy wybór 01.05.12, 11:41
                  To teraz pozostaje się dowiedziec, co to za ,,zarobek'', bo prędzej czy później policja będzie na głowie.
                  • byle-do-wiosny-0 Re: kiepski życiowy wybór 01.05.12, 11:56
                    Tak mi jeszcze przyszło do głowy że skoro często wychodzi z kolegami "nie wiadomo gdzie" to mogą też szantażować młodszych, był ostatnio taki wątek w serialu "na wspólnej" gdzie koledzy kazali chłopakowi podebrać klucze z mieszkania zaprzyjażnionej rodziny.Przyjrzałabym się też bliżej w jakim towarzystwie ostatnio przebywa.
                    • verdana Re: kiepski życiowy wybór 01.05.12, 12:02
                      Po takiej odpowiedzi wiadomo, ze jewst bardzo xle.
                      Wiesz, jak naprawdę powiedziałabym synowi, ze albo powie Ci o co chodzi, alboi zawiadamiasz policję. I co wiecej, gdyby odmówił odpowiedzi, zadzwonilabym na policję.
                      • marzeka1 Re: kiepski życiowy wybór 01.05.12, 12:07
                        verdana napisała:

                        > Po takiej odpowiedzi wiadomo, ze jewst bardzo xle.
                        > Wiesz, jak naprawdę powiedziałabym synowi, ze albo powie Ci o co chodzi, alboi
                        > zawiadamiasz policję. I co wiecej, gdyby odmówił odpowiedzi, zadzwonilabym na p
                        > olicję.

                        - a ja stawiam zakład, że nie zrobi tego. Może aż policja zapuka. Synek pogrywa sobie, kasę dostaje, mało mu; nie zdziwiłabym się, gdyby też obowiązki domowe miał żadne.
                        • rathbona_8 Re: kiepski życiowy wybór 01.05.12, 12:10
                          A co mam policji powiedzieć, jak sama nie wiem dokładnie, o co chodzi?
                          Akurat obowiązki domowe z tym nie mają nic wspólnego.
                          • marzeka1 Re: kiepski życiowy wybór 01.05.12, 12:14
                            rathbona_8 napisał(a):

                            > A co mam policji powiedzieć, jak sama nie wiem dokładnie, o co chodzi?
                            > Akurat obowiązki domowe z tym nie mają nic wspólnego.

                            - mylisz się, mają.
                            Jak nie wiesz, o co chodzi, to USTAL, nie pozwól się zbyć; nie wiem: spakuj te rzeczy, wynieś i powiedz, że uważasz, iż kasę na nie zdobył z nielegala i nie będzie ich w domu. Nie wiem, ale jakoś ZAREAGUJ, zanim będzie za późno, bo jak ci piszą - i to także osoby, które w tym siedzą zawodowo- jest źle, jest fatalnie. Ty ustal, JAK fatalnie i o co chodzi.
                            • rathbona_8 Re: kiepski życiowy wybór 01.05.12, 12:22
                              Zareagować muszę, ale na policję nie zadzwonię - nie wyobrażam sobie nawet, co by się działo, jakbym zadzwoniła.
                              Tych rzeczy to on sam ma się pozbyć, ja nie będę się ,,bawiła'' jego syfem. Nie ja je zdobywam w taki sposób, więc nie ja się ich pozbywam.
                              • marzeka1 Re: kiepski życiowy wybór 01.05.12, 12:24
                                rathbona_8 napisał(a):

                                > Zareagować muszę, ale na policję nie zadzwonię - nie wyobrażam sobie nawet, co
                                > by się działo, jakbym zadzwoniła.
                                > Tych rzeczy to on sam ma się pozbyć, ja nie będę się ,,bawiła'' jego syfem. Nie
                                > ja je zdobywam w taki sposób, więc nie ja się ich pozbywam.

                                - no a jak synek powie: bujaj się, matka, to moje: zzhandlowałem, zdilowałem, puściłem się- MOJE i odwal się????
                                • rathbona_8 Re: kiepski życiowy wybór 01.05.12, 12:29
                                  To się wtedy może razem z tymi rzeczami wynosić z domu (i nie, nie żartuję).
                                  • marzeka1 Re: kiepski życiowy wybór 01.05.12, 12:31
                                    rathbona_8 napisał(a):

                                    > To się wtedy może razem z tymi rzeczami wynosić z domu (i nie, nie żartuję).

                                    - nie, nie możesz wywalić z domu 16-latka; naprawdę współczuję sytuacji, ale jednak podjęłabym radykalne kroki, a sama zaczęłabym od spakowania tych rzeczy i to je wywaliłabym z domu; a potem rozważyła w tej sytuacji zasadność kieszonkowego w kwocie 200 zł.
                                    • rathbona_8 Re: kiepski życiowy wybór 01.05.12, 12:42
                                      Te rzeczy na pewno zostaną wywalone z domu.
                                      Ale jakoś nie potrafię pojąć dalszego życia z nastolatkiem, który zdobył te pieniądze albo poprzez dilerkę, kradzież czy puszczanie się.
                                      • verdana Re: kiepski życiowy wybór 01.05.12, 12:50
                                        Pieniądze mogą pochodzić także z napadu rabunkowego, z paserstwa, albo - i to jest ten najlepszy wariant -od zamożnego przyjaciela-sponsora.
                                        Jeszcze jedno pytanie - co z ojcem? Czy jesteś rozwiedziona? Czy jest możliwe, ze prezenty sa od ojca?
                                        Tak czy inaczej - MUSISZ dowiedzieć się, skąd te rzeczy, a syn musi dowiedzieć się,z ę jeśli sie nie przyzna, to Ty zrobisz mu z życia piekło.
                                        • marzeka1 Re: kiepski życiowy wybór 01.05.12, 13:30
                                          verdana napisała:

                                          > Pieniądze mogą pochodzić także z napadu rabunkowego, z paserstwa, albo - i to j
                                          > est ten najlepszy wariant -od zamożnego przyjaciela-sponsora.
                                          > Jeszcze jedno pytanie - co z ojcem? Czy jesteś rozwiedziona? Czy jest możliwe,
                                          > ze prezenty sa od ojca?
                                          > Tak czy inaczej - MUSISZ dowiedzieć się, skąd te rzeczy, a syn musi dowiedzieć
                                          > się,z ę jeśli sie nie przyzna, to Ty zrobisz mu z życia piekło.

                                          - amen. Serio, moi synowie wiedzą, że staję za nimi murem, ALE są takie sprawy/zachowania nie do zaakceptowania (rozmawialiśmy jakie), kiedy to ja sama byłabym ich najgorszym wrogiem.
                                          • rathbona_8 Re: kiepski życiowy wybór 01.05.12, 16:12
                                            Jedyne, co się od niego dowiedziałam to to, że ,,te rzeczy nie są kradzione, tylko zarobił na nie''. I to wszystko. Nic więcej nie powiedział.
                                            Nie chciał wynieść tych wszystkich rzeczy, to kazałam mu się razem z nimi wynosić z domu.
                                            Wiem, że nie powinnam tak robić. Wiem o tym. Ale poniosło mnie, zwyczajnie nie wytrzymałam.
                                            Po prostu nie potrafię tego wszystkiego zrozumieć.
                                            • byle-do-wiosny-0 Re: kiepski życiowy wybór 01.05.12, 17:07
                                              Gdyby zarobił na nie w legalny sposób powiedziałby Ci w jaki.Trochę może Cię poniosło w tym wynoszeniem z domu,ja bym te rzeczy po prostu zniszczyła na jego oczach skoro nie chce ich wynieść,pocięła na kawałki i wstrzymała kieszonkowe.Dostał by też szlaban na wychodzenie z domu aż mi się odwidzi.Jak się wyniesie z domu to może popaść w jeszcze większe tarapaty,a pewnie to zrobi bo będzie chciał Ci zrobić na złość.Trochę żle zrobiłaś że nie zainteresowałaś się od razu po pojawieniu się pierwszej rzeczy w domu,jeśli coś z ubrania kupuje sam "za swoje" to niech przyniesie tę rzecz z metką żebyś mogła ocenić ile wydaje.Ja bym podeszła do niego na spokojnie choć wiem że trudno ale emocje są złym doradcą,zniszczyłabym te rzeczy i powiedziała że tak będzie z każdą następną niewiadomego pochodzenia,no i oczywiście wstrzymała na jakiś czas kieszonkowe a potem zaniżyła jego kwotę,no i szlaban żeby przemyślał sytuację.Skoro kupujesz mu ubrania ze swoich pieniędzy to po co mu jeszcze dodatkowe?
                                              • verdana Re: kiepski życiowy wybór 01.05.12, 17:45
                                                Nie.
                                                Najpierw trzeba się dowiedzieć, skąd ma pieniądze i jak zarobił, a potem niszczyć. BO okaże się, ze sprzatał mieszkanie staruszce i będzie głupio.
                                                Tak naprawdę, nalezy chłopaka nie wyrzucić, a postraszyć. Tak, aby uznał, ze lepiej powiedzieć, niż mieć w domu rewizję. Jesli zarobił - to kiedy? Ile? Dlaczego sie nie pochwalił? Na te wszystkie pytania oczywiście nie odpowie, ale zrozumie, zę się jego bajeczki nie kupiło.
                                                Akurat wstrzymanie kieszonkowego w wypadku, gdy chłopak ma duże nielegalne dochody nie jest żadną karą. Podobnie jak zaniżenie kwoty - wtedy daje się mu dobry pretekst do dalszego "zarobkowania".
                                                Wydaje mi się,że w tym wypadku nie pozostaje nic innego, jak systematyczna rewizja w pokoju, przetrzepanie komórki i komputera. Warto też przejść się do szkoły i porozmawiać z nauczycielami, o czym też nalezy powiadomić syna. Dzwonienie na wszystkie numery z komórki powinno go nastraszyć - niewątpliwiue gdzieś jest ten numer, z którym robi "lewe" interesy i nie bedzie zachwycony telefonami od mamusi. A i koledzy bedą co najmniej zdziwieni telefonami od mamy.
                                                Najpierw rewizja, gdy chłopaka nie bedzie w domu. Dokładna. Spisanie numerów i kontaktów emailowych. Potem informacja, ze albo mówi, albo zaczniesz wszystkich obdzwaniac i pytać.
                                                Powinien się złamać. Jeśli nie - zaczynasz dzwonić.
                                                • rathbona_8 Re: kiepski życiowy wybór 01.05.12, 17:54
                                                  Teraz to ja nawet nie wiem, gdzie on jest. Wiem, że nie powinnam go wyrzucać i teraz żałuję. Nie wiem, co mu chodzi po głowie, telefon ma wyłączony.
                                                  • verdana Re: kiepski życiowy wybór 01.05.12, 18:04
                                                    Bardzo dobrze. Jest pretekst, aby zawiadomić policję.
                                                  • rathbona_8 Re: kiepski życiowy wybór 01.05.12, 18:13
                                                    Zawiadomić policję? Nadawać na dziecko? Ja wiem, że to prawdopodobnie nielegalny interes jest. Z drugiej strony wstyd mi. Boje się jakiegoś handlu prochami czy coś.
                                                    Zastanawiam się, czy nie poczekac, jak wróci. Tylko nawet nie wiem, kiedy wróci.
                                                  • marzeka1 Re: kiepski życiowy wybór 01.05.12, 18:24
                                                    "Nadawać na dziecko? "- nie, czasem to sposób, by dziecko uratować- to na razie zaledwie 16-latek.
                                                  • wrzesniowamama07 Re: kiepski życiowy wybór 01.05.12, 18:44
                                                    w grę mogą wchodzić przestępstwa internetowe, bardziej prawdopodobne moim zdaniem niż dilowanie prochami czy prostytucja. Ja bym wstrzymała się z zawiadamianiem policji o możliwym przestępstwie. Najpierw powinnaś się dowiedzieć, o co chodzi, a potem zdecydować.

                                                    Ale teraz priorytetem powinno być ustalenie, co się dzieje z chłopakiem, nie wyobrażam sobie wyrzycić dziecko za drzwi, nawet jeśli podejrzewasz przestępstwo
                                                  • verdana Re: kiepski życiowy wybór 01.05.12, 18:57
                                                    W grę mogą wchodzić nieprzestępstwa nawet - siostrzeniec znajomej gra i handluje postaciami oraz znalezionym złotem.
                                                    Ale wtedy syn raczej by się przyznał.
                                                    Na co czekasz? Nie chcesz zawiadamiać policji? Przynajmniej sprawdź komputer.
                                                  • rathbona_8 Re: kiepski życiowy wybór 01.05.12, 19:02
                                                    Komputer i jego rzeczy sprawdzę.
                                                    Z policją sama nie wiem.
                                                    To naprawde nie jest takie łatwe, jak się wydaje. Po pierwsze - w życiu nie podejrzewałabym syna o coś takiego. Jeszcze nigdy nie byłam w takiej sytuacji.
                                                    Co powiedziec policji?
                                                  • verdana Re: kiepski życiowy wybór 01.05.12, 19:12
                                                    Zacznij od komputera. Może coś znajdziesz. I od przeszukania rzeczy osobistych - wszystkiego. Przy czym nie przejmuj sie, ze syn to zobaczy - powinien zobaczyć, ze nie ma prawa ukrywać, skąd ma pieniądze.
                                                    Przejrzyj kieszenie, notatki, zeszyty. Szukaj pieniędzy , narkotyków, telefonów. Sprzatać po rewizji nie musisz.
                                                    Obdzwoń też znajomych syna, informując ich, ze syn uciekł z domu.
                                                  • rathbona_8 Re: kiepski życiowy wybór 01.05.12, 19:20
                                                    Przeszukać zamierzam przeszukać, i to zaraz, chociaż to nie jest łatwe, ale zdaję sobie sprawę, ze konieczne.
                                                    Problem w tym, że to ja go z domu wyrzuciłam, czego żałuję, bo kontaktu z nim nadal zero.
                                                  • verdana Re: kiepski życiowy wybór 01.05.12, 20:03
                                                    Na razie to 16-latek wyszedł z domu na parę godzin. Byż może dobrze mu to zrobi, gdy się zorientuje, ze sie go nie boisz.
                                                  • nat.wroclaw jedno pytanie 01.05.12, 21:02
                                                    Ja w kwestii formalnej:

                                                    - wyrzucić 15+letniego syna z domu nie na skutek przemyslanej strategii (vide - postepowanie z uzaleznionymi), ale na skutek "poniesienia przez nerwy" - cacy,

                                                    - a podjęcie racjonalnych kroków i pokazanie logicznej prawnej konsekwencji czynów syna - czyli: masz drogie fanty, ale nie miałes na nie pieniedzy - w naszym kraju jest to temat dla policji - to już be i wykluczone i "jak tego syneczkowi nie zrobie"

                                                    że hę?
                                                  • verdana Re: jedno pytanie 01.05.12, 22:47
                                                    Że normalne.
                                                    W nerwach łatwiej powiedzie.ć "To spieprzaj z domu z tymi fantami" niż z zimną krwią donieść na dziecko na policję, liczac sie z tym, ze moze to się sdkończyć poprawczakiem i zmarnowaniem życia.
                                                    Rozumiem, ze straszenie policją niewiele da , tu trzeba by naprawdę ją wezwać.
                                                  • rathbona_8 Re: kiepski życiowy wybór 01.05.12, 22:51
                                                    Nie wiem czy dobrze robię, pisząc o tym wszystkim tutaj, ale jestem z tym teraz sama a nie wiem już co dalej robić: nie znalazłam kompletnie nic. Żadnych prochów, żadnych numerów, żadnych wiadomości. Jeden jedyny zapisany na luźnej kartce numer, pod którym nikt nie odbiera.
                                                    Mam nadzieję, ze syn wróci. Teraz nie mogę sobie wybaczyć, że mu się wynieść kazałam.
                                                    Wiem ze wróci, ale martwię się o niego.
                                                    I jeszcze to wszystko się nakłada z tym, skąd ma kasę, bo dalej jestem w martwym punkcie tak naprawdę. I on mi to musi powiedzieć.
                                                  • verdana Re: kiepski życiowy wybór 01.05.12, 22:57
                                                    Nie masz telefonów do żadnych kolegów? Do rodziny?
                                                  • rathbona_8 Re: kiepski życiowy wybór 01.05.12, 23:02
                                                    Numerów telefonów do kolegów nie znam, nie pytałam o nie, syn mi ich nie dawał. Nawet jeżeli je ma zapisane, bo w swojej komórce, którą zabrał.
                                                    Żadnych wiadomości nie jestem w stanie sprawdzić, bo hasła nie znam na jego pocztę.
                                                    Więc tak naprawdę nie wiem nic.
                                                  • rathbona_8 Re: kiepski życiowy wybór 01.05.12, 23:13
                                                    Do jutra to prędzej zwariuję, niż się cokolwiek dowiem.
                                                    Tak samo jak w szufladach - nic, co by wzbudziło podejrzenia.
                                                  • woda_woda Re: kiepski życiowy wybór 01.05.12, 23:17
                                                    rathbona_8 napisał(a):

                                                    > Do jutra to prędzej zwariuję, niż się cokolwiek dowiem.


                                                    Miałaś 16 lat, aby dowiedzieć się czegokolwiek o swoim dziecku, ale nie wykorzystałaś tego.

                                                    I co teraz masz zamiar zrobić?
                                                  • byle-do-wiosny-0 Re: kiepski życiowy wybór 02.05.12, 00:11
                                                    Wyrzuciłaś,trudno już czasu nie cofniesz.Syn jest na pewno u jakiegoś kolegi.Mimo,że wyłączył telefon napisałabym mu że mnie poniosło i prosisz żeby wrócił do domu.Jeśli włączy telefon sms dojdzie.To tak tylko żeby wrócił.Też nie wyobrażam sobie żeby dziecko uciekło mi z domu.Zwariowałabym chyba.Nie wiem jak było wcześniej,czy zdarzało się już że nie wracał na noc?Teraz Ci powie - wyrzuciłaś mnie.Jak wróci to zaczęłabym sprawę od początku.Z tą policją to tak fajnie się mówi jak kogoś to bezpośrednio nie dotyczy.Nikt przecież nie chce pakować własnego dziecka w kryminał.Próbowałabym tak jak mówiłam wcześniej.Można go oczywiście policją postraszyć.Jeśli zawiodą wszystkie inne metody,to wtedy tak.Ja bym zaczęła pilnować go do bólu,dzwonić czy jest w szkole,po lekcjach do domu.Czy mu się podoba czy nie.Powiedziałabym mu że tak nadszarpnął moje zaufanie że będę wydzielać pieniądze - na komórkę czy coś tam innego.Jeśli dalej będzie kombinował to przecież się zorientujesz że znów coś do domu znosi.Zresztą na jakiś czas nie pozwalałabym z domu wychodzić,a za jakiś czas wyznaczam godzinę o której ma wrócić.Jak będzie miał pretensje - mówisz - sam sobie na to zapracowałeś.Teraz ma 16 lat,to trudny wiek,ale jeśli zachowania się utrwalą to za 2 lata pewnie Ci przyłoży jak nie dasz mu pieniędzy.Nie wyobrażam sobie żeby syn powiedział do mnie że jestem głupia.Tak na serio to dałabym w pysk.
                                                  • byle-do-wiosny-0 Re: kiepski życiowy wybór 02.05.12, 00:19
                                                    Verdana mówi,że mógł zarobić na sprzątaniu mieszkania staruszce.W życiu w to bym nie uwierzy la.Gdyby zarobił w taki sposób to przecież by Ci powiedział.Ja bym te ubrania od razu niszczyła.Najpierw jedno,mówisz skąd masz,jeśli nie to dalej.Z premedytacją.
                                                  • verdana Re: kiepski życiowy wybór 02.05.12, 08:58
                                                    Też nie sądzę, ale w tym wieku młody facet potrafi się wstydzić nie tylko przestępstwa, ale i ludzkich odruchów. Serio.
                                                    Wrócił? Jeśli tak, to ja bym niec nie mowiła typu "ponioosło mnie", "bałam się", tylko okrutnie potraktowała go jak szczeniaka "no widzisz, jednak musisz tu mieszkać, wróciłeś z podkulonym ogonem, więc teraz powiedz, skąd masz te rzeczy, albo nie będziesz już miał do czego wracać."
                                                  • misiowamama-2 Re: kiepski życiowy wybór 02.05.12, 09:52
                                                    No dobrze, możesz nie mieć nr telefonów do kolegów syna, ale nie wiesz też gdzie mieszkają???? Na Twoim miejscu zamiast bez celu przeszukiwać jego pokój, ruszyła bym tyłek i poszła do tych kumpli. Może któryś widząc jak daleko zaszła sprawa, coś powie co naprowadzi Cię na jakiś logiczny trop.
                                                  • verdana Re: kiepski życiowy wybór 02.05.12, 11:59
                                                    Po namyśle doszłam do wniosku, ze ja też nie mam telefonów do kolegów syna. Nawet ich znam, ale telefonów nie mam. Natomioast nie mam pojęcia, gdzie mieszkają - w liceum na ogół tego akurat się już nie wie, bo skąsd? Tzn. mam ogólne pojęcie, w jakiej dzielnicy i tyle. W tej sytuacji trzeba zadzwonić do szkoły, powinni pomóc.
                                                  • rathbona_8 Re: kiepski życiowy wybór 02.05.12, 12:15
                                                    Wrócić wrócił.
                                                    Ale powiedzieć nie chce.
                                                    Jedyne co mi powiedział: To nie Twoja sprawa, tylko moja.
                                                  • misiowamama-2 Re: kiepski życiowy wybór 02.05.12, 12:16
                                                    Ja od czasu do czasu, gdy syn nie widzi, dorywam się do jego telefonu i odpisuję (aktualizuję ;-) kilka nr tel. jego kumpli. Nie powiem, że to ładnie, ale przeszłość niejednokrotnie pokazała, że dobrze zrobiłam ;-)
                                                  • marina2 Re: kiepski życiowy wybór 02.05.12, 12:21
                                                    obstawiam kradzieże ze sklepów chociaż syn twierdzi,ze "nie z kradzieży".
                                                    tak mi się skojarzyło z synem koleżanki ,który przed laty wynosił elektronikę z media markt,aż pewnego dnia nie udało mu się obejść systemu i zapikało na bramce.
                                                  • verdana Re: kiepski życiowy wybór 02.05.12, 12:31
                                                    Co to znaczy, jak mów3i "Nie Twoja sprawa"?
                                                    Trzeba mu powiedzieć"Jeślio nie moja, to policji. Daje ci godzinę na zastanowienie. Jeśli za godzinę sie nie dowiem, skąd te rzeczy, dzwonię". I niestety, rzeczywiscie zadzwonić.
                                                    Można też, ale to ryzykowne, zasugerować, że zarobił prostytucją. Może sie oburzy i powie prawdę.
                                                    Mam wrażenie, zę sprawy zaszły za daleko. Twój syn najprawdopodobniej popełnia przestępstwo, nie wraca na noc, nadal chamsko odpowiada - a Ty boisz się zareagować zdecydowanie.
                                                  • rathbona_8 Re: kiepski życiowy wybór 02.05.12, 13:01
                                                    Powiedział, ze sobie mogę dzwonić gdzie chce, bo on i tak nie powie.
                                                    Ale myśl, ze mam zadzwonić to chyba najgorsza myśl teraz.
                                                    I nie chodzi o strach - tylko jak pomyślę o tym, co się może dziać potem. To nie jest łatwa decyzja. Dzwonić i mówić, że moje dziecko prawdopodobnie popełnia przestępstwo.
                                                    I to wszystko się dzieje zdecydowanie za szybko. Teraz to mam ochotę ale żeby już wyszedł, i nie wracał.
                                                  • rathbona_8 Re: kiepski życiowy wybór 02.05.12, 13:05
                                                    Po prostu chyba nie potrafię zadzwonić.
                                                    Może bardziej kontrolować, pilnować, dać ostatnia szansę, przy prawdziwej kontroli, ale zadzwonić nie jestem w stanie. Po pierwsze - wszystko za szybko, po drugie - to w
                                                    końcu moje dziecko.
                                                    Przepraszam, że o tym wszystkim pisze, ale tak naprawde jestem z tym sama.
                                                  • wrzesniowamama07 Re: kiepski życiowy wybór 02.05.12, 13:12
                                                    Miotasz się strasznie w tym co piszesz - trudno doszukać się sensu. Szansę to można dać komuś, kto o nią prosi. A syn cię po prostu zlewa. To jest zasadniczy problem dla mnie - Ty nic nie wiesz o dziecku, a dziecko ma cię w d...

                                                    Nie wiem, czy umiałabym zadzwonić na policję. Zresztą - moim zdaniem - nie mieliby podstaw do zajęcia się sprawą, bo nie wiadomo jakiego rodzaju przestępstwo wchodzi w rachubę, nie będą szukać po omacku.

                                                  • agcerz Re: kiepski życiowy wybór 02.05.12, 13:13
                                                    Skoro tak, przejdź się na komisariat, postaraj się pogadać z sensownym, doświadczonym policjantem, który miał do czynienia z nieletnimi. Jest szansa, że udzieli ci wskazówek, jeśli powiesz mu, jak sytuacja wygląda (podejrzenia), bez formalnego zgłaszania sprawy.
                                                  • byle-do-wiosny-0 Re: kiepski życiowy wybór 02.05.12, 13:15
                                                    Ja powiedziałabym mu - daję ci ostatnią szansę.A rzeczy zniszczyła bo jak każesz mu wynieść to wyniesie do kolegi i dalej bedzie to samo.A teraz kontrolować,kontrolować i jeszcze raz kontrolować,próbować rozmawiać.Do bólu.
                                                  • verdana Re: kiepski życiowy wybór 02.05.12, 13:38
                                                    Nie da się kontrolować 16-latka, który najwyraźniej lekceważy matkę i się jej nie boi. Rzeczywiście, warto się przejść na komisariat i pogadać. Warto też zawiadomić szkołę - to może być dla chłopaka znacznie realniejsza groźba, niż policja.
                                                    Nie wiem, jak stoisz z pieniędzmi. W tej sytuacji, gdyby Cię było stać, ja rozwazałabym internat. Albo wysłanie chłopaka natychmiast dom kogoś z rodziny z innego miasta. Bez możliowiści pożegnania z kumplami. Pakujesz go, wyjeżdża, komórkę konfiskujesz. Drastyczne, ale skuteczne. Nie masz jakiejś rodziny na wsi?
                                                  • marina2 Re: kiepski życiowy wybór 02.05.12, 15:02
                                                    usiłuję sobie wyobrazić co czujesz/te\z mam 16 latka w domu/ i wiesz co: za Twoim synem stoi silna grupa lub silny sponsor.on czuje oparcie poza domem.a jak syn ląduje w szkole?wagary?zagrożenia?
                                                    spróbowałabym dowiedzieć się czy na Twoim komisariacie jest sensowny policjant d/s nieletnich.
                                                    w naszym jest jeden /na trzech/ i powiem Ci,że jest to policjant zupełnie nowej generacji.rozmowa sensowna,przyjemna super inteligentny .skoro jeden si\e taki trafił to i więcej ich jest.wiem,że współpracuje z naszą szkołą i dogaduje się z gagatkami po wyrokach i jakoś do nich trafia.chcę Cię ośmielić,bo być może i u Ciebie jest taki ktoś i sprawa nie musi si\e skończyć od razu wielką draką.poza tym podpowiadam:
                                                    gdziejestdziecko.pl/public/sc01-index.jsf
                                                  • kisi_165 Re: kiepski życiowy wybór 02.05.12, 21:16
                                                    Jak dla mnie pomysł z internatem bez sensu "coś w rodzaju ja nie daję rady no to ktoś inny go rozwiąże za mnie i przyjedzie odmieniony " Tyle,że wtedy kontaktu z matką może już nie mieć wcale,może ją znienawidzić a po dwóch latach pozostać tam gdzie go matka wysłała i owszem zrezygnować ze szkoły bądź iść do zaocznej i do roboty i na mieszkanie do kumpla. Owszem będzie miał godzinę policyjną z powrotem ok 19/20 ale kolegów różnej maści znów by się nabyło spokojnie.(zresztą nie wiesz jakie by tam jaja odstawiał) Równie dobrze mógł by udawać,że wszystko cacy a działo by się coś nie dobrego z nim.Dlatego ja polecam matce porozmawiać z synem,aż do skutku bez nerwów i wrzasków bo to jest coś czego nastolatkowie naprawdę nie lubią a czasami chcieli by być potraktowani jak dorośli i na zasadzie przyjacielskiej a nie rodzicielskiej. Być może jest to z nie legalnego źródła np. kradzieży bądź faktycznie dorobił u kumpla na warsztacie a się wstydzi. Porozmawiaj z nim i ustal jakąś granicę. Spytaj się czy nie mógł poprosić o kupno tych przedmiotów. Jeśli jest to z nielegalnego źródła każ mu je oddać tam skąd je nabył albo żeby się ich pozbył i nie obchodzi Cię to w jaki sposób ale mają zniknąć i nie wrócić. Dopóki się nie dowiesz skąd owe przedmioty masz związane ręce i nic zrobić nie możesz a ja już bym napewno nie mieszała w to policji. To dopiero gó...arz 16letni,który ma prawo popełnić błędy a rodzice są od tego by czuwać nad małoletnim i jego przyszłością. Czy macie dobry kontakt ze sobą?spędzacie razem czas?? Czy większość czasu w pracy a później obowiązki w domu i sen?Co z ojcem dziecka?? wydaje mi się,że brakuje mu w domu męskiej rozmowy z ojcem. Zawsze możesz iść do pedagoga szkolnego opowiedzieć o swoich obawach może akurat zwrócą uwagę w szkole czy nie dzieje się z nim coś nie dobrego. Telefonu czy komputera bym nie sprawdzała jeśli ogółem to dobry chłopak bo to raczej dużo pożytku nie da a raczej zniechęci chłopaka. No chyba,że zrobisz to dyskretnie i bez jego wiedzy. Może go pośledź zamiast się zadręczać i wtedy ewentualnie podejmiesz jakieś kroki. To jest taki wiek,że chłopak na pewno nie sypnął by kolegów prędzej by wziął winę na siebie po nie chcę być "konfidentem". Jeszcze jest czas by wszystko naprawić lecz się spiesz. Nie wyrzucaj z domu. Prędzej spokojnie zamęczaj mu ucho. Jeśli to nie poskutkuje gdy będzie w szkole wynieś owe przedmioty np do piwnicy a jemu powiesz,że wyrzuciłaś do śmietnika i już ich nie ma. Kara za nie przyznanie się. Powiedz również,że będzie gorsza gdy to się powtórzy ale wszystko w spokojnym tonie nawet jeśli on będzie zły. To go napewno zdezorientuje. Prędzej wzięła bym się za bliższych kolegów z podpytaniem i to ich postraszeniem policją,że jeśli coś wiedzą to i tak wpadną któryś może akurat się złamie i sypnie.. Najwięcej informacji zapewne znalazła byś na GADU-GADU. Masz konto na faceeboku??? może tam coś znajdziesz???
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 03.05.12, 00:10
      Myślę, że rozkręciły się w tej sprawie niepotrzebne emocje. I mają one mniej wspólnego z synem, ale z bardziej z Panią jako matką. Poczucie utraty kontroli, brak użyteczności dotychczasowych metod wychowawczych, wynikająca z tego bezradność, poczucie winy, rozczarowanie synem podsycone podejrzeniami daje straszną mieszankę.
      W jednej chwili poczuła się Pani kompletnie niewydolną matką i jedynym rozwiązaniem jest dla Pani zniknięcie syna, jako powodu i dowodu Pani opresji. Teraz Pani bardziej ,tak naprawdę ,jest skoncentrowana na sobie niż na nim. Na odzyskaniu swojej pozycji poprawnego rodzica. A syn tego, póki co, nie ułatwia.
      Nawet jak syn popełnił jakiś niegodziwy występek, albo zachował się bez godności, albo nawet popełnił przestępstwo, to nie musi z tego wynikać przekreślenie Pani rodzicielskiego dorobku, relacji z synem, Waszego dotychczasowego kontaktu. Na to trzeba postawić teraz.
      Nastolatki mają rozmaite pomysły. I nie zawsze jest to wynik niefrasobliwości rodziców, braku dozoru czy nieznajomości swojego dziecka.. Tak może być, ale rozumiem z opisu , że nie jest to Pani przypadek.
      Jak odzyska Pani swoją pozycję kompetentnego rodzica, która teraz Pani utraciła, to wtedy trzeba porozmawiać z synem.
      Powiedzieć oczywiście o swoim niepokoju, ale też zapytać o jego potrzeby, które są niezaspokojone. Potrzebę posiadania jakiś atrakcyjnych rzeczy,?zmianę wyglądu? zdobycie kogoś tym wyglądem? potrzebę imponowania? wygrania rywalizacji? zdobycia pozycji w grupie? To mogą być ważne potrzeby z jego punktu widzenia.
      Czy syn powie prawdę czy nie powie, to i tak wie, że Pani rozpoznała sytuację. Niech sprawą nie będzie na razie ta prawda, tylko te potrzeby.
      Potem można rozmawiać o konsekwencjach. Jeśli są one naprawdę kryminalne ( ja jednak stosuję domniemanie niewinności ) to albo syn ich zaprzestanie i na tym sprawa się skończy albo policja i tak się tym zajmie wcześniej czy później i społecznej sprawiedliwości stanie się zadość. Ale ta sytuacja tak czy inaczej jest ostrzeżeniem dla syna. Jest na tyle duży, że umie wyciągać ze zdarzeń odpowiednie konsekwencje. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • verdana Absurd 03.05.12, 10:30
        Przepraszam bardzo, ale odzyskać pozycję "kompetentnego rodzica" można po roku, a nie po dwóch dniach. Czyli zostawić sprawę, niech syn dalej robi to co robi aż się matka nie poczuje pewnie? Ależ to absurd! W momencie, gdy syn nie chce rozmawiać, zachowuje się dziwnie, matka ma zerowy autorytet (nie obwiniam wcale matki, tak bywa po prostu) nie nastąpi nagła zmiana, bo mama sobie postanowi, zę bedzie kompetentna.
        Ma zatem , póki nie jest pewna siebie pozwolić synowi nadal na to co robi? Czyli utwierdzić go w przekonaniu, że jest bezsilna? Czy też rozmawiać od razu - ale wtedy nie bedzie nadal niekompetentnym rodzicem.
        Tak naprawdę proponuje Pani całkowitą bierność.
        I skoncentrowanie się na potrzebach. Cóż. Potrzeby sa oczywiste - jest to albo potrzeba posiadania rzeczy, na które syna nie stać, albo potrzeba uznania - klasy, grupy przestępczej, sponsora. Obie te potrzeby sa niewatpliwie wązne, tylko co z tego? Matka, aby zapobiec kradzieżom ma kupować więcej, więcej i więcej?
        Oczywiście, ze to , co robi nastolatek nie jest winą rodzica. Natomiast niedopatrzeniem jest nie reagowanie natychmiast - a tu jest taki przypadek, brak znajomości kolegów i kontaktów, szczególnie, gdy widać,że coś złego się dzieje i strach przed własnym dzieckiem.
        Ostatni akapit jest prawdziwy w powieściach dla młodziezy. W życiu czesto dochodzi do tego, zę sprawa ma charakter kryminalny, nie zostaje wykryta, a mlody człowiek w poczuciu bezkarności demoralizuje się jeszcze bardziej - albo nie. Ale społecznej sprawiedliwości nie staje się automatycznie zadość. I chyba matce nie o sprawiedliwość społeczną tu chodzi.
        • rathbona_8 Re: Absurd 03.05.12, 10:38
          Chyba i tak za dużo opisałam na forum z całej tej sprawy.
          • rathbona_8 Re: Absurd 03.05.12, 10:44
            Skoro mój syn jest takie porządku (a bardzo bym chciała) to czemu nie chce powiedzieć, skąd miał pieniądze na te rzeczy?
            Przy czym raczej na brak ciuchów i elektronicznych gadżetów narzekać nie może, więc biedą tego tłumaczyć nie można.
            • bazia8 Re: Absurd 03.05.12, 11:00
              myślę, że jest zdziwiony gwałtownością Twojej reakcji.
              spróbuj przekazać synowi, że nie boisz się jego reakcji, nie odpuścisz wyjaśnienia tej sprawy. Oczywiście ważne jest rozpoznanie przyczyn zachowania, ale nie w chwili, gdy syn uważa Cię za głupią gęś.
        • mama_myszkina Re: Absurd 03.05.12, 21:04
          Zgadzam się z Verdaną.

          Z całym szacunkiem, ale podejście p. Ekspert jest mocno akademickie. Znam zdemoralizowanych nastolatków z tzw. 'porządnych domów'. którzy rodziców traktują jak wycieraczki do butów. I niekoniecznie jest to wina owych rodziców, tu sie zgadzam.

          Ale pozycję kompetentnego rodzica odbudowuje się latami. A w międzyczasie latorośl może wylądować w poprawczaku, zarazić się HIVem albo dostać w papę od dilującej konkurencji tak, że matce pozostanie pchanie wózka inwalidzkiego przez resztę życia.

          Ktoś tu napisał, że prostytucja (dziś 'sponsoring') to czarnowidztwo. Cóż, ostatni chłopaczek, który miał sponsora był synem adwokata i lekarki z dużego miasta wojewódzikiego. Kasy mu na pewno nie brakowało. Ale apetyt rośnie w miarę jedzenia... . Także nie, nie jest to czarnowidztwo.
          • mama_myszkina Re: Absurd 03.05.12, 21:05
            Ostatni, z którym rozmawiałam, to znaczy.
      • kropeczka455 Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 03.05.12, 11:45
        agnieszka_iwaszkiewicz napisała:
        > Potem można rozmawiać o konsekwencjach. Jeśli są one naprawdę kryminalne ( ja
        > jednak stosuję domniemanie niewinności ) to albo syn ich zaprzestanie i na tym
        > sprawa się skończy albo policja i tak się tym zajmie wcześniej czy później i spo
        > łecznej sprawiedliwości stanie się zadość.

        Czyżby Pani zdaniem matka ma biernie czekać i patrzeć jak syn znosi do domu rzeczy na które go z kieszonkowego nie jest stać.
        W Pani poradzie wyczytałam bezradność wobec trudnej sytacji z klopotliwym nastolatkiem.
        • amaroola Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 03.05.12, 12:23
          > Czyżby Pani zdaniem matka ma biernie czekać i patrzeć jak syn znosi do domu rze
          > czy na które go z kieszonkowego nie jest stać.
          > W Pani poradzie wyczytałam bezradność wobec trudnej sytacji z klopotliwym nasto
          > latkiem

          czyzbys naprawde oczekiwala odpowiedzi od ekspertki? ;PPP
          Wsak juz sie wypowiedziala , a z dyletantami dyskutowac przeciez nie bedzie
      • 71tosia Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 03.05.12, 12:08
        czajacodpowiedz Pani Iwaszkiewicz wydawalo mi sie ze chyba sie Pani psycholog sprawy pomylily i dotyczy ona czegos calkiem innego postu. Matka zdenerowana prawdopodobnie tym ze syn kradnie nie ma ku temu powodu? I jest jeszcze oskarzana ze zbyt jest skoncetrowana na sobie? Sorry to jakas glupota. I do tego ta rada by czekac az sama sie sprawa rozwiaza bo 'sprawiedliowsci stanie sie zadosc'? Sorry ale mam wraznie ze pozna pora nie sprzyja udzielaniu madrych rad.
        • lady-z-gaga Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 03.05.12, 13:11
          wydawalo mi sie ze chyba sie Pani psycholog
          > sprawy pomylily i dotyczy ona czegos calkiem innego postu.

          :DDDD
          Typowa odpowiedź tutejszej Pani Ekspert. Wygląda, jak pierwszy lepszy fragment psychologicznej literatury, który z grubsza pasuje do tematu. Dużo psychologicznego bełkotu i mało konkretów, a wszystko jakby obok rzeczywistości. To są rady w stylu "ja Wam daję teorie, a Wy je sobie łapcie" :D
          Zawsze podziwiałam różnice między tym forum a sąsiednim, gdzie - bardzo kontrowersyjna, przyznaję - Pani Ewa Żeromska potrafiła czasem zaszokować bezposredniością i radami, jakich w annałach psychologii próżno było szukac :D ale widać było, że przynajmniej dokładnie czytała posty, na które odpowiadała i traktowała cudze problemy z uwagą i zaangażowaniem.
    • kropeczka455 Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 03.05.12, 11:36
      Dajesz dość duze kieszonkowe, zapewne Cie na to stać. Wiec może syn sukcesywnie podkradał Tobie pieniadze i dlatego nie chce przyznac sie skąd ma drogie rzeczy.
    • kandyzowana30 Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 03.05.12, 13:31
      Skonfiskowalas mu komorke, komputer? Sa specjalisci od informatyki sledczej z pewnoscia szybko wyciagna ci wszystkie wiadomosci i emaile ktore cie interesuja.
      • rathbona_8 Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 03.05.12, 13:48
        To nie jest takie proste skonfiskować komuś komórkę i komputer. Łatwiej się pisze (i to nie jest zarzut do nikogo), ale gorzej to zrobić.
        Jedno postanowiłam: policji nie zawiadomię.
        • mama_myszkina Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 03.05.12, 21:07
          rathbona_8 napisał(a):

          > To nie jest takie proste skonfiskować komuś komórkę i komputer. Łatwiej się pis
          > ze (i to nie jest zarzut do nikogo), ale gorzej to zrobić.
          > Jedno postanowiłam: policji nie zawiadomię.

          OK. prędzej czy później sama zapuka do drzwi. Ale wtedy będzie już za późno na psotraszenie i sprawa się raczej po kościach nie rozejdzie.
    • mama_myszkina Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 03.05.12, 20:45
      Wybacz, ale te dwa fragmenty, oba Twojego autorstwa, wzajemnie się wykluczają:

      Co do szkoły - syn po lekcjach wraca od razu do domu, dopiero później wychodzi, mówi, ze z kolegami. Lekcji nie opuszcza, a przynajmniej ja nic o tym nie wiem.

      I:

      Chociaż jedno mam pewne: odpada dilerka i prostytucja.

      A skąd wiesz, też CI powiedział?

      Kochana, on może handolwać dragami i z kolezkami, jedno drugiego nie wyklucza. Podobnie prostytucja. Przeciwnie, nastolatki często chodzą łowić 'dziadków' w grupach, bo tak bezpieczniej.

      Widzę, że jesteś dla swojego syna nie tyle matką co współlokatorką. Nie zależy Ci na autorytecie, wierzysz w każde słowo nastolatka, bo tak przecież wygodniej, prawda?
      • rathbona_8 Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 03.05.12, 21:10
        Nie potrafię własnego dziecka wydać policji
        • rathbona_8 Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 03.05.12, 21:14
          Nawet jeżeli to dziecko traktuje mnie tak, jak traktuje.
        • verdana Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 03.05.12, 21:19
          Rozumiem i nie uwazam tego za głupie, ani nieodpowiedzialne. Ale być moze mogłabyś porozmawiać z policjantem pytając o radę, a nie składając oficjalny donos. Warto też pogadać z pedagogiem szkolnym i psychologiem.
          • rathbona_8 Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 03.05.12, 21:23
            Nie. I po prostu mam ku temu powody.
            • kropeczka455 Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 03.05.12, 22:31
              rathbona_8 napisał(a):
              > Nie. I po prostu mam ku temu powody.
              Na Twoim miejscu porozmawiałabym z psychologiem mającym duże doswiadczenie w pracy z trudną młodzieżą.
            • woda_woda Podsumujmy. 03.05.12, 22:48
              rathbona_8 napisał(a):

              > Nie. I po prostu mam ku temu powody.

              Na policję nie zadzwonisz.
              Dziecko niczego ci nie powie.
              Kolegów jego nie znasz i nie wiesz, jak spędza wolny czas.
              Nie chcesz, aby twoje dziecko myślało, że jesteś despotyczną matką, więc nie będziesz wtrącać się w dziecka sprawy.
              Nie będziesz sprawdzać jego telefonu i komputera ani grzebać w jego rzeczach.
              Pozwalasz na aroganckie i bezczelne zachowanie.
              Nie masz żadnego autorytetu u swojego dziecka a ni żadnego na nie wpływu.
              Nie interesuje cię, gdzie twoje dzicko spędziło noc poza domem.

              Co z ciebie za matka, na litość Boską?

              • nick_ze_hej Re: Podsumujmy. 03.05.12, 23:15
                Woda, a ty jak sądzę trudnych 16-latków tylko w serialach widywałaś.
                Ktoś kto to przeżył, był w takim psychicznym klinczu tak łatwo żadnego rodzica nie oceni i nie podsumuje.
                • mama_myszkina Re: Podsumujmy. 03.05.12, 23:54
                  Ja ich widywałam przez prawie dziesięć lat. I zgadzam się z wodą.

                  To nie jest tak, że ten młodzieniec popełnił błąd, szczerze go żałuje itp. Chłopiec znalazł sobie źródło utrzymania i finansowania zachcianek i nie ma zamiaru rezygnować. A czy to legalne, bezpieczne itp to go nie obchodzi. Podobnie jak nie obchodzi go jego matka.
        • mama_myszkina Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 03.05.12, 23:52
          rathbona_8 napisał(a):

          > Nie potrafię własnego dziecka wydać policji

          Nie dramatyzuj.

          Możesz poprosić jakiegoś starszego doświadczeniem oficera o pogadankę. Natomiast kiedy to policja zapuka do Twoich drzwi na tego typu straszenie i pogadanki będzie za późno.

          I w ogóle, prezentujesz dość specyficzny model rodzicielstwa: żadnych granic, traktujesz piętnastolatka jakby był Twoim współlokatorem w średnim wieku, potem wywalasz z domu ale policja to już jest be.

          Cóż, widać,ze zalezy Ci raczej na własnym dobrym samopoczuciu niż na dobru syna. Widok munduru i godzinna pogadanka może mu uratować skórę. Ale skoro wolisz poczekać, aż to policja się o niego upomni to ok.

          Widzisz, ja takim dzieciakom swego czasu rozdawałam zupę na dworcach. Zaczynali jako cwani dilerzy albo kochasiowie bogatych 'wujków' a kończyli, cóż, marnie. Żaden nie był sierotą, z tego, co wiem.
          • rathbona_8 Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 04.05.12, 00:00
            Masz tendencje do szybkiego oceniania.
            Nie, nie zależy mi na moim samopoczuciu, tylko właśnie na synu. I to jemu chce pomóc, a nie sobie.
            Nawet nie wiem, skąd ma te pieniądze, więc o czym tu w ogóle mówić.
            Chyba i tak dużo za dużo napisałam o tym wszystkim.
            Jeżeli się okaże, że to dilerka albo prostytucja, to odwołuje swoje wcześniejsze słowo: wtedy syn może się wyprowadzać z domu.
            • verdana Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 04.05.12, 09:14
              Wiesz, ja nie rozumiem. Dlaczego prostytucja ma być gorsza od kradzieży czy wymuszania. Prostytucją przynajmniej nikogo nie krzywdzi i wtedy naprawde wymaga pomocy, a nie wyrzucania z domu. A złodzieja jakoś łatwo akceptujesz...
              • mama_myszkina Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 04.05.12, 11:18
                verdana napisała:

                > Wiesz, ja nie rozumiem. Dlaczego prostytucja ma być gorsza od kradzieży czy wym
                > uszania. Prostytucją przynajmniej nikogo nie krzywdzi i wtedy naprawde wymaga p
                > omocy, a nie wyrzucania z domu. A złodzieja jakoś łatwo akceptujesz...

                W polskim prawie prostytucja nie jest przestępstwem, w przeciwieństwei do kradzieży, rozboju, handlu narkotykami itp. To po pierwsze.

                Po drugie, osoba świadcząca usługi seksualne krzywdzi jedynie siebie (nawet jeśłi, jak wielu niestety nastolatkó, temu zaprzecza), jest więc ofiarą.
            • wrzesniowamama07 Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 04.05.12, 09:30
              Mam nadzieję, że masz dobry pomysł jak pomóc synowi. Ale coś mi mówi, że niekoniecznie. Bo gdybyś miała, nie zakładałabyś z góry że jeśli się sprawdzą scenariusze z dilerką czy prostytucją to "może się wynosić z domu". Usiądź sobie w ciemnym pomieszczeniu i wyobraź sobie, że rzeczywiście okaże się że syn się sprzedaje za pieniądze/prezenty. Twój małoletni syn. Naprawdę uważasz że mu pomożesz, wyrzucając go z domu? I co się stanie po?

            • marina2 Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 04.05.12, 10:41
              bierność,zaniechanie....
              pewnego dnia zadzwoni do Ciebie policjant i wtedy się dowiesz co syn robił
              osądzą go ,trafi do poprawczaka albo do wiezienia /za dwa lata/ i wtedy przed sąsiadami będziesz udawała,ze nic nie wiedziałaś i się nie domyślałaś.będziesz "czysta"
            • squirrel9 Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 04.05.12, 10:42
              Dla mnie, jako matki najważniejsze byłby nie to co on robił ale to, jak sobie z tym w życiu poradzi, jak wpłynie to na jego życie. Nie gradowałabym czynności na takie, ze z dilerką czy kradzieżą obie poradzę ale prostytucji nie toleruję ale na to z czym on sobie poradzi. 16-latka zmusiłabym do wysłuchania, że dla mnie, matki, jest najważniejszy w zyciu, że zawsze będzie moim dzieckiem i choćby serce miało mi się rozpaść na kawałki to będę starała się go zrozumieć i pomóc mu wyjść z takich sytuacji, tylko muszę wiedzić w czym i jak mamy z tego wychodzić. Młodocianemu złodziejowi wydaje się,że on tylko ukradnie tyle by kupić samochód, młodej protytutce też wydaje się,że szybko i łatwo zarobi na to co potrzebuje a potem przestaną ... zapytałabym syna czy akceptowałby to,ze ja na rodzinę zatrabiam tak jak on teraz ? co zrobiłby gdyby dowiedział się o czymś takim ...
            • mama_myszkina Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 04.05.12, 11:21
              rathbona_8 napisał(a):

              > Masz tendencje do szybkiego oceniania.
              > Nie, nie zależy mi na moim samopoczuciu, tylko właśnie na synu. I to jemu chce
              > pomóc, a nie sobie.
              > Nawet nie wiem, skąd ma te pieniądze, więc o czym tu w ogóle mówić.
              > Chyba i tak dużo za dużo napisałam o tym wszystkim.
              > Jeżeli się okaże, że to dilerka albo prostytucja, to odwołuje swoje wcześniejsz
              > e słowo: wtedy syn może się wyprowadzać z domu.

              Może i oceniłam Cię szybko, ale za to jak trafnie!

              Czyli uczysz syna, ze w złodziejstwie nie ma nic złego? Być może on np. wymusza pieniadze od słabszych osób. To Twoim zdaniem lepsze od prostytuowania sie? A dlaczego? Bo nie daje d**y?

              Młodzież świadcząca usługi seksualne wymaga POMOCY.

              Zaczynam myśleć, że na system wartości, który prezentuje syn pracowałaś długie lata... .
              • rathbona_8 Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 04.05.12, 11:25
                Nie potrafiłabym, a przede wszystkim nie chciałabym pomóc nastolatkowi sprzedającemu się.
                Niestety.
                I mój syn dobrze wie o tym.
                I tyle w temacie prostytucji.
                • woda_woda Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 04.05.12, 11:30
                  rathbona_8 napisał(a):

                  > Nie potrafiłabym, a przede wszystkim nie chciałabym pomóc nastolatkowi sprzedaj
                  > ącemu się.


                  Biedne dziecko mające taką matkę.

                  Rzadko się widzi tak skrajny egocentryzm, jak u ciebie - bo ważne jest dla ciebie tylko to, czego ty chcesz. To, jaki problem ma twoje dziecko zupełnie cię nie interesuje. Sorry, ale tak to wygląda.
                  • verdana Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 04.05.12, 11:37
                    W takim razie zmieniam nastawienie do Twojego syna. Wydawało mi się, ze to bezczelny gnojek, który chamsko odpowiada matce, ze ma sie nie wtracać w jego sprawy. Tymczasem ma rację! Przy takim nastawieniu matki, która w wypadku 16-latka jest nastawiona na to, że jak dzieciak ma problemy, to ona cześci z nich nie zaakceptuje, tylko wyrzuci dzieciak - mnalezy milczeć, iść w zaparte i jak najmniej mówić o sobie.
                    Nie wiem, co roboi Twoje dziecko, ale to zdecydowanie Ty ponosisz winę.
                    Własnie dlatego jestem za ostroźnym karaniem nieletnich. Nie wiadomo za iloma z nich kryją sie mamusie, przy których nie da sie normalnie żyć.
                    • alpepe Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 04.05.12, 12:27
                      Wychodzi na to, że ekspertka miała rację. Matka jest bardziej zajęta swoim obrazem niż dzieckiem.
                      • marina2 Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 04.05.12, 14:07
                        skoro tak bardzo czujesz niechęć do policji i do spotkania nawet li tylko informacyjnego i doradczego zaczynam myśleć,że sama masz jakiś związek z policją poprzez pracę swoją tamże lub sama byłaś w zakresie zainteresowania policji.
                        Jako rodzic również 16latka i innych nastolatków nie pojmuję Twojej bierności,zaciukania w sobie -typowa dulszczyzna-braku wrażliwości braku empatii.
                    • mama_myszkina Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 04.05.12, 16:16
                      Zgadzam się z Tobą Verdano.

                      Pamiętam wywiad z jednym nastolatkiem (z zamożnej rodziny prawniczej) który notorycznie zwiewał z domu do 'wujka'. Wujek oczywiście nie udzielał gościny bezinteresownie. Zapytany o to, dlaczego to robi nastolatek odpowiedział szczerze, że u 'wujka' w domu jest miło, bezpiecznie, a z wujkiem można o wszystkim pogadać, zwierzyć się i... się przytulić. Czyli poza kasą (tej rodzice nie skąpili) młody zaspokajał swoje ptorzeby emocjonalne w taki właśnie sposób. Rzecz nie działa się w Polsce ale w kraju europejskim.
                      • verdana Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 04.05.12, 17:07
                        Tak. Co gorsza, dla tego typu młodych ludzi, ten "wujek" moze okazać sie drogą do normalnego zycia, zamiast etapem demoralizacji.
                  • mama_myszkina Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 04.05.12, 16:12

                    >
                    > Biedne dziecko mające taką matkę.
                    >
                    > Rzadko się widzi tak skrajny egocentryzm, jak u ciebie - bo ważne jest dla cieb
                    > ie tylko to, czego ty chcesz. To, jaki problem ma twoje dziecko zupełnie cię ni
                    > e interesuje. Sorry, ale tak to wygląda.

                    Święte słowa.

                    Widzisz, najczęściej nie prostytuują sie nastolatki z ubogich domów ale właśnie nastolatki z domów klasy średniej. Bo obserwują goniących za pieniądzem rodziców i już wiedzą, że to KASA jest najwyższą wartością. Chociaż zazwyczaj mają wysokie kieszonkowe, apetyt rośnie w miarę jedzenia i tak się to kończy.

                    Drugą grupę stanowią oczywiście narkomani ale oni nie kupują sobie nowych rzeczy tylko wydają kasę na dragi.

                    Cóż, trzeba być wyjątkowo podłym człowiekiem, żeby wartościować wyżej od prostytucji kradzież, rozbój, wymuszenie, stręczycielstwo, dilowanie narkotyków... . Skad się biorą tacy ludzie?
                • angazetka Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 04.05.12, 12:19
                  Bo?
                  • 5vjanka Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 04.05.12, 15:49
                    Specjalnie dla Ciebie zalogowałam się na portalu.
                    Nie wzbudzasz, przepraszam, że to piszę, pozytywnych odczuć. Jak się Ciebie czyta, to można odnieść wrażenie, że syn ukrywa przed Tobą pewne rzeczy ze strachu. Może się mylę. I nie nazywaj tego ,,szybkim ocenianiem'', bo to naturalny dla mnie wniosek po takich wypowiedziach.
                    Ja akurat miałam podobny problem. Nie jesteśmy bardzo bogata rodziną, ale raczej nie mieliśmy kłopotów finansowych, mój syn też dostawał normalne kieszonkowe, też miał kupowane przez nas ciuchy, książki i podobne sprawy. I też zaczęły się w domu pojawiać drogie nowości elektroniczne, drogie ciuchy, o znacznie wysokich cenach. Na początku zostałam skutecznie zbyta jego tłumaczeniami, wydawało mi się, że mówi prawdę, więc trochę spuściłam z tonu. Ale potem było tego, jak u Ciebie, coraz więcej i też dobrze pochowane w łóżku, torbach, czyli nie tam, gdzie miejsce takich rzeczy.
                    Tutaj może nie będę się dokładnie rozpisywała, co i jak, ale wiesz co wyszło na jaw (a była to trudna i długa droga)? Że właśnie mój syn się prostytuuje, czyli robi to, gdzie Ty swojemu nie udzieliłabyś żadnej pomocy i wsparcia, jeżeli okazałoby się, że też to robi.
                    Tyle że nie był, jak to określiła jedna z użytkowniczek, kochasiem ,,starego wujka'', tylko spotykał się z kobietami, które mu to sponsorowały. Lub dawały pieniądze.
                    Ale wiesz co? Nie potrafiłabym go wyrzucić z domu, chociaż byłam w szoku. Chociaż wcześniej uważałam, że tak robią osoby bez grama godności. Na dobrą sprawę to było zagubione dziecko, które potrzebowało pomocy. Ciężko było. To nie jest łatwe. Mój syn miał różne problemy w tym czasie, inne kłopoty o podłożu psychicznym. Ale nie potrafiłabym go wyrzucić, opuścić.
                    Ty naprawdę będziesz w stanie swojego syna wyrzucić, jeżeli okazałoby się, ze się prostytuuje?
                    Jeżeli tak, to chyba dalsze rozmowy z Tobą sensu nie mają. Pomyśl tylko, że to nadal będzie Twoje dziecko. I które tym bardziej będzie Ciebie potrzebowało.
                    • mama_myszkina Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 04.05.12, 16:20
                      Mój kolega z liceum też to robił, tzn był utrzymankiem bogatych pań. Dziś jest prawnikiem, rodzice oczywiście o niczym nie wiedzieli. O tej stronie prostytucji chłopców wiem mało, bo kiedy pracowałam w Polsce, dominował model 'dziadka' czy też 'wujka'.
                      • 5vjanka Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 04.05.12, 16:53
                        Wiesz, nie ukrywam, że nie jest to miłe, jak się człowiek dowiaduje, że jego syn jest utrzymankiem kobiet.
                        Ale nie wyobrażam sobie, żebym miała swojego syna wyrzucić z tego powodu.
                        • verdana Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 04.05.12, 17:07
                          Ja w ogóle nie widzę powodu do wyrzucenia z domu kogoś, kto nikomu (prócz siebie) krzywdy nie robi.
                        • mama_myszkina Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 05.05.12, 00:16
                          5vjanka napisał(a):

                          > Wiesz, nie ukrywam, że nie jest to miłe, jak się człowiek dowiaduje, że jego sy
                          > n jest utrzymankiem kobiet.
                          > Ale nie wyobrażam sobie, żebym miała swojego syna wyrzucić z tego powodu.

                          Wyobrażam sobie, a raczej mogę jedynie spróbować.

                          Ale prostytucja nie krzywdzi nikogo poza osobą, która się w to pakuje. Zaś dilerka, kradzież, rozbój, wymuszenie itp to wstrętne przestępstwa przeciwko niewinnym ludziom. I dziwi mnie, że Autorka wątku wolałaby widzieć swojego syna w roli oprawcy.
                • 71tosia Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 04.05.12, 22:40
                  Prynajmniej poszukaj kogos kto bedzie chcial pomoc synowi, sa organizacje zajmujace sie takimi dziecmi (prostytucja) np Fundacja Dzieci Niczyje. Ja bym synowi dala telefony kilku takich Fundacji plus Telefon Zaufania i poprosila by tam zadzwonil po pomoc jezeli bedzie czul ze powinien.
                  I nadal bym drazyla skad ma te rzeczy, naprawde pomysl o zainstalowaniu 'keyloggera' na komputerze syna, niewatpliwie narusza to intymnosc nastolatka ale chyba jednak lepsze to niz klopoty wynikajace z ewentualnego przestepstwa.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 05.05.12, 00:18
      W żadnym zdaniu swojej odpowiedzi nie doradzałam bierności. Natomiast w istocie, radziłam inny rodzaj aktywności, skoncentrowany nie na szukaniu, opartych jedynie na podejrzeniach, źródeł pojawienia się nowych rzeczy u nastolatka, ale na jego motywacji do ich posiadania.
      Wyobrażam sobie, znając nastolatków, że to może być droga do rozpoczęcia rozmowy skoncentrowanej na dziecku czyli na problemie.
      Dopóki, bowiem, będzie trwało siłowanie się z nim pt "powiedz prawdę", dopóty będzie trwał pat tej sytuacji.
      Pisząc o skoncentrowaniu "rathbony" na sobie miałam na myśli jej bezradność, wyrzucanie syna z domu, a potem przeżywania paniki, niemożność wytrzymania własnych agresywnych impulsów. W tym kontekście napisałam o odzyskiwaniu kompetencji rodzica. Takie sytuacje, bardzo fiksują na jednej perspektywie: jestem niewydolną matką. Jeśli jeszcze otoczenie to potwierdzi, tak jak na tym forum, bardzo trudno rodzicowi złapać balans. Tu wystarczy chwila refleksji, zmiana owej perspektywy. Nie trzeba na to czekać rok, jak napisała "verdana" .
      W końcu chodzi o to, aby pomóc dziecku i nie stracić z nim kontaktu, a nie wyłącznie o pryncypia.
      Podstawowym motywem moje wypowiedzi było wsparcie "rathbony" w jej rodzicielskiej roli i pokazanie jej innej drogi dotarcia do syna , skoro dotychczasowe działanie zawiodły i nie przyniosły rezultatu. Agnieszka Iwaszkiewicz


      • rathbona_8 Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 05.05.12, 12:36
        Chyba się nie zrozumieliśmy. Nie jest w żadnym w stopniu za kradzieżą, dilerką, wymuszaniem, i dlatego to byłaby dla mnie porażka wychowawcza. Ale prostytucja jeszcze gorzej. Pomijam fakt, że prostytuujący się krzywdzi sam siebie - na dodatek nie ma do siebie najmniejszego szacunku. Bo ktoś szanujący się sprzeda się za pieniądza, nowe gadżety, które zresztą zapewniają mu rodzice? O czym to innym świadczy, jak nie o braku szacunku do samego siebie?
        Nazywanie mnie podłym człowiekiem (padło takie stwierdzenie), mocno mnie ubodło.
        • angazetka Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 05.05.12, 13:43
          Tak, to, że dzieciak nie ma do siebie szacunku, jest straszne. Ale zamiast się od niego odwracać, chyba powinnaś spytać siebie, dlaczego go nie ma.
          BTW co takiego "szanującego się" jest w dilerze czy złodzieju?
          • mamapodziomka Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 05.05.12, 13:52
            Znaczy nastolatek majacy "wujka", ktory go sponsoruje, jest o wiele bardziej godny pogardy, niz ten, ktory staruszce bejsbolem po glowie przejedzie? Albo wymusza okup u malych dzieci?

            Nie miesci mi sie w glowie po prostu. Nie, zebym sie cieszyla, gdyby moje dziecko uprawialo prostytucje, ale jednak o wiele latwiej bym to przelknela, niz to ze jest po prostu zlym czlowiekiem i krzywdzi innych. No, ale moze to po prostu wiekszy obciach.

            Tak czy siak, dajac mu ciche przyzwolenie na to co robi, pozwalasz mus taczac sie jeszcze nizej. Skoro nie policja, to szukalabym na pewno innego miejsca, ktore ma doswiadzcenie w pracy z trudna mlodzieza. Gdzies musi byc przeciez cos takiego.
            • woda_woda Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 05.05.12, 16:19
              mamapodziomka napisała:

              > Znaczy nastolatek majacy "wujka", ktory go sponsoruje, jest o wiele bardziej go
              > dny pogardy, niz ten, ktory staruszce bejsbolem po glowie przejedzie? Albo wymu
              > sza okup u malych dzieci?

              Są ludzie, dla których najcięższym przewinieniem jest niezgodna z obyczajem ludzka seksualność. Być może autorka do takich należy.
              • mama_myszkina Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 05.05.12, 17:51

                > > Znaczy nastolatek majacy "wujka", ktory go sponsoruje, jest o wiele bardz
                > iej go
                > > dny pogardy, niz ten, ktory staruszce bejsbolem po glowie przejedzie? Alb
                > o wymu
                > > sza okup u malych dzieci?
                >
                > Są ludzie, dla których najcięższym przewinieniem jest niezgodna z obyczajem lud
                > zka seksualność. Być może autorka do takich należy.


                A ja zaczynam myśleć, że Autorka ma jakiś rys aspołeczny i modeluje syna. Bo nie wiem, kto normalny uważa, że prostytucja to zajęcie bardziej godne potępienia niż rozbój, dilowanie, kradzież itp. Moim zdaniem, jedynie ktoś, kto sam ma pwoażne zaburzenia empatii, więzi społecznych oraz wyznaje zasadę społęcznego determinizmu i kultu silniejszego. Przykro mi, ale do takich wniosków dochodzę czytając posty Autorki wątku. I już sie nie dziwię, że syn jej nic nie mówi.

                Tylko szkoda chłopaka, bo niezależnie od tego, czy zadowala wujka czy ciocię (a to podobno teraz powszechne, właśnie uzupełniam wiedze o chłopcach do towarzystwa bogatych pań), robi sobie krzywdę. A Autorka wolałaby, żeby robił tę krzywdę komu innemu! Widocznie lepiej mieć syna psychopatę niż syna 'mięczaka'. :P
                • rathbona_8 Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 05.05.12, 17:59
                  Gdzie ja napisałam, że wolałabym syna, który robi komuś krzywdę?
                  Napisałam wyraźnie, że dla mnie byłaby to porażka wychowawcza. Ale taką samą porażką byłoby dla mnie to, jakby się okazało, że się sprzedaje.
                  Nie zamierzam się zmuszać do pomagania nastolatkowi dającemu dupy tylko dlatego, że Ty byś to zrobiła.
      • mama_myszkina Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 05.05.12, 17:53
        Z całym szacunkiem uważam, że nie ma Pani racji w tym wypadku. Rathbona ma jasno sprecyzowane pryncypia rodzicielskie - dilerka, rozbój, kradzież, wymuszenie jest ok. Ale za prostytucję wyrzuci syna z domu. Jak to świadczy o rodzicu? Bo moim zdaniem nie świadczy o zagubieniu tylko o totalnym braku empatii.
        • rathbona_8 Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 05.05.12, 17:56
          Nie masz racji.
          Ale Ty oczywiście wiesz najlepiej, prawda?
        • sorvina Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 05.05.12, 18:23
          Jeśli dla matki 16 letni syn jest tylko nastolatkiem dającym dupy, którego wyrzuci z domu, bo nie widzi żadnych powodów by mu pomóc, to wszelkie dyskusje nie mają sensu.

          Kiedyś próbowałam, ale w końcu zrozumiałam, że nie da się kogoś przekonać do odczuwania empatii. To jak rozmawiać ze ślepym o kolorach. Dla niektórych takie pojęcia jak elementarny szacunek, zwykła życzliwość, o bezwarunkowej miłości nie wspominając, to pojęcia abstrakcyjne. Szkoda chłopaka.
          • rathbona_8 Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 05.05.12, 18:31
            Szkoda, że patrzysz na mnie tylko w taki sposób: że ja nie mam sumienia i empatii.
            Skąd w Was tak szybkie ocenianie drugiego człowieka?
            I jeszcze jedno: kocham swojego syna nad życie. Ale to nie znaczy, że przy każdym jego błędzie powinnam go głasakć po głowie.
            • mama_myszkina Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 05.05.12, 18:39
              rathbona_8 napisał(a):

              > Szkoda, że patrzysz na mnie tylko w taki sposób: że ja nie mam sumienia i empat
              > ii.
              > Skąd w Was tak szybkie ocenianie drugiego człowieka?
              > I jeszcze jedno: kocham swojego syna nad życie. Ale to nie znaczy, że przy każd
              > ym jego błędzie powinnam go głasakć po głowie.

              Nie kochasz jego tylko siebie.

              Jasne, za dilerkę, rozbój, kradzież będzie bura. Ale za znalezienie sobie kogoś, z kim fajnie się spędza czas i dostaje trochę grosza, wywalenie z domu.

              Nie zamierzam się zmuszać do pomagania nastolatkowi dającemu dupy tylko dlatego, że Ty byś to zrobiła.

              Nie wiem, jaka matka tak pisze o swoim dziecku.

              Matka, która wierzy w kult siły, w determinizm społeczny polegający na tym,ze są 'drapieżnicy i ofiary' i uważa, że lepiej być drapieżnikiem nawet za cenę cierpienia innych to matka aspołeczna. Wybacz, jeśli prawda w oczy kole.
        • mama_myszkina tu jest przykład 05.05.12, 18:37
          Nie zamierzam się zmuszać do pomagania nastolatkowi dającemu dupy tylko dlatego, że Ty byś to zrobiła.

          Cytat z Autorki.
          • rathbona_8 Re: tu jest przykład 05.05.12, 18:38
            I Twoim zdaniem to świadczy o tym, że nie mam empatii i nie kocham syna?
            • mama_myszkina Re: tu jest przykład 05.05.12, 18:44
              rathbona_8 napisał(a):

              > I Twoim zdaniem to świadczy o tym, że nie mam empatii i nie kocham syna?

              Świadczy to o tym, że masz poważnie zaburzone priorytety, jeśli złodziejowi, dilerowi itp będziesz pomagać, ale nastoletniej prostytutce już nie. Mimo, że to Twoje dziecko.

              Nie sądzę, żebyś to zrozumiała. Rozmawianie o empatii z osobami takimi jak Ty to jak konwersowanie ze ślepym o kolorach.
              • rathbona_8 Re: tu jest przykład 05.05.12, 18:54
                Jeżeli chciałabym pomóc prostytuującemu się nastolatkowi, to jak powinnam to zrobić?
                Tak, pytam poważnie.
            • verdana Re: tu jest przykład 05.05.12, 18:56
              Tak. Ty nie kochasz tego konkretnego syna, tylko faceta, który jest Twoim synem. Faceta, który jest "prawdziwym męzczyzną" - moze zatem kraść, dilować itd - wtedy nadal pozostaje Twoim dzieckiem, mężczyzną, którym się zajmiesz. Natomiast jeśli Twój syn wypada z męskiej roli i "daje dupy" - wtedy nie chcesz go widzieć.
              Coś jest tu nie w porzadku z Twoim widzeniem syna - postrzegasz go bardziej jak obiekt seksualny, faceta i tyliko "prawdziwego faceta" akceptujesz. Takiego, który wypada z seksualnej roli - mjuuż nie.
              Dla mnie to0 bardzo niepokojące i swiadczy o tym, zę Twój stosunek do syna jest mocno wypaczony. Zapomniałaś chyba, ze to nie Twój partner, tylko syn.
              • rathbona_8 Re: tu jest przykład 05.05.12, 19:10
                Nie. Kocham swojego syna. Chyba wiem lepiej, co do niego czuję. To moje dziecko i kocham go.
                I chciałabym, żeby ktoś odpowiedział na zadane powyżej pytanie: jak w takim razie pomóc nastolatkowi, który się prostytuuje?
                • mama_myszkina Re: tu jest przykład 05.05.12, 20:06
                  Raczej nie poprzez wyrzucenie go z domu, bo wtedy on musi się dalej prostytuować,zeby przeżyć.

                  Ktoś tu wspomniał o fundacji Dzieci Niczyje. Bardzo dobry kontakt moim zdaniem. Ośrodek Interwencji Kryzysowej też jest dobrym miejscem.

                  I dobry psycholog rodzinny, bo moim zdaniem coś mocno szwankuje w relacjach Twoich i syna.
                  • rathbona_8 Re: tu jest przykład 05.05.12, 20:21
                    Może coś jest nie tak w naszych relacjach.
                    Ale naprawdę go kocham.
                    • verdana Re: tu jest przykład 05.05.12, 20:55
                      W Waszych realacjach coś jest dramatycznie nie tak - naprawdę, ja tu widzę kontakty pomiędzy partnerami (nie chodzi mi absolutnie o seks) , a nie między matką a synem. I Twoja niechęć do zbytniej podejrzliwości i pytania syna, skąd ma rzeczy i to, zę syn nie czuje się zobowiązany do odpowiedzi,a jest pewny bezkarności i to, zę potrafisz mu wybnaczyć wszystko, prócz "zdrady".
                      To nie znaczy, ze syna nie kochasz, absolutnie. Tylko, zę relacje pomiedzy Wami są chore.
                      Przede wszystkim nie nastawiaj się, że syn się prostytuuję - podejrzewam raczej, że kradnie. Potrzebny Wam jest psycholog - obojgu i to jak najszybciej.
                      • mama_myszkina Re: tu jest przykład 05.05.12, 23:48
                        verdana napisała:

                        > W Waszych realacjach coś jest dramatycznie nie tak - naprawdę, ja tu widzę kont
                        > akty pomiędzy partnerami (nie chodzi mi absolutnie o seks) , a nie między matką
                        > a synem. I Twoja niechęć do zbytniej podejrzliwości i pytania syna, skąd ma rz
                        > eczy i to, zę syn nie czuje się zobowiązany do odpowiedzi,a jest pewny bezkarno
                        > ści i to, zę potrafisz mu wybnaczyć wszystko, prócz "zdrady".

                        > To nie znaczy, ze syna nie kochasz, absolutnie. Tylko, zę relacje pomiedzy Wami
                        > są chore.
                        > Przede wszystkim nie nastawiaj się, że syn się prostytuuję - podejrzewam raczej
                        > , że kradnie. Potrzebny Wam jest psycholog - obojgu i to jak najszybciej.


                        Zgadzam się z tym. Już na początku napisałam, że przywileje, jakimi cieszy się syn przypominają przywileje pełnoletniego współlokatora, jeśli nie partnera. Twój syn cieszy się przywilejami dorosłego człowieka, bo dla Ciebie jest Twoim partnerem a nie dzieckiem.

                        Takjze uważam, że na poziomie podświadomości i emocji sporo jest tutasj do odkręcenia i bez psychologa się nie obejdzie.
                    • mama_myszkina Re: tu jest przykład 05.05.12, 23:49
                      rathbona_8 napisał(a):

                      > Może coś jest nie tak w naszych relacjach.
                      > Ale naprawdę go kocham.

                      Tak. Ale miłość rodzicielska też moze być toksyczna. I winna jesteś synowi terapię. Taka jest rola rodzica.
                • amaroola Re: tu jest przykład 05.05.12, 20:56
                  jak pomoc?
                  teraz to juz chyba troche za pozno - wyglada na to, ze do tej pory syn mial tzw. super rodzicow, bezstresowe wychowanie, rob co chcesz, "traktujmy go jak doroslego" i inne takie (a tak przy okazji, czy wyhowujesz go sama?)...zadnych granic zakazow, hulaj dusza , wyglada tez na to, ze rodzicow za wiele nie obchodzilo, co sie z nim (a nim) dzieje bo nie bylo klopotow ze szkola itd, w sumie zadnego kontaktu i wiezi chyba nie ma , zapewne nie bylo od dluzszego czasu, i teraz, jako nastolatek syn egzekwuje to przyzwolenie na "partnerskie" stosunki z rodzicem i danie mu prawa do pelnej odrebnosci mowiac "g..no cie to obchodzi"

                  jak pomoc? - ot nawiazac kontakt z synem, emocjonalny, przekonac go, ze cie naprawde obchodzi, co sie z nim dzieje, a nie tylko te nieszczesne ciuchy.....ale Ty chyba tego nie zrobisz, za trudne :(

                  >Gdzie ja napisałam, że wolałabym syna, który robi komuś krzywdę?
                  >Napisałam wyraźnie, że dla mnie byłaby to porażka wychowawcza. Ale taką samą porażką >byłoby dla mnie to, jakby się okazało, że się sprzedaje.
                  >Nie zamierzam się zmuszać do pomagania nastolatkowi dającemu dupy tylko dlatego, że Ty byś to zrobiła.


                  Dziwi mnie Twoja logika - ty zakladasz, ze moglas popelnic bledy wychowawcze( bo porazka wychowawcza to z reguly wynik bledow) ale to syn ma za nie placic,,,

                  troche to tak, jakby ci sie ciasto nie udalo wiec do smietnika z nim....tylko, ze ty podobno go kochasz... ale z Twoich postow to wcale nie wynika
                  • rathbona_8 Re: tu jest przykład 05.05.12, 21:09
                    Syna wychowuję sama od kilku lat, bo jego ojciec nie żyje.
                    Ale jaki psycholog mógłby w ogóle pomóc? I co takiemu psychologowi powiedzieć? Jak wszystko przedstawić?
                    >
                    > troche to tak, jakby ci sie ciasto nie udalo wiec do smietnika z nim....tylko,
                    > ze ty podobno go kochasz... ale z Twoich postow to wcale nie wynika

                    Kocham. Chociaż niektóre moje posty mogły brzmieć tak, jakby było inaczej.
                    • amaroola Re: tu jest przykład 05.05.12, 21:33
                      rathbona_8 napisał(a):

                      > Syna wychowuję sama od kilku lat, bo jego ojciec nie żyje.
                      > Ale jaki psycholog mógłby w ogóle pomóc? I co takiemu psychologowi powiedzieć?
                      > Jak wszystko przedstawić?

                      ja tez niezbyt wierze, ze psycholog moze problemy rozwiazac - nie ma tak latwo, ake mozesz sie do niego udac przedstawiajac problem zaczynajac od przyczyn a nie skutkow- tzn powiedz psychologowi, ze nie masz kontaktu emocjonalnego z synem, ze cie olewa, i ze chcialabys by ci podrzycil jakies strategie (techniki?) by ten kontakt odzyskac ... ale wtedyto juz bedzie cieeezka harowa, i nie wiadomo, czy uwienczona sukcesem,,,

                      wiesz, ja mysle, ze jemu przydalaby sie dobra szkola zycia, zafundowania czegos w rodzaju "world strictest parents" angielskiego reality show (wiem, wiem, to taki pic na wode fotomontaz, ale bylo tam pokaane pare skutecznych metod na nastolatkow)

                      zblizaja sie wakacjie, wyslij go gdzies, gdzie bedzie fajnie ale bedzie tez dyscyplina, taka zelazna dyscyplina... ...o ile wogole cos mozesz ... najlepiej chyba na oboz zeglarski, jesli cie stac
                      • mama_myszkina Re: tu jest przykład 05.05.12, 23:53
                        Psycholog nie rozwiąże problemu bo psycholog to nie jest czarodziej. Psycholog pomoże zdać sobie sprawę z pewych mechanizmów, które zaburzają relację matka-syn i pomoże je zmienić.

                        Nie uważam, że synowi potrzeba 'szkoł życia'. To jest właśnie karanie dziecka za błedy rodzica. Matka uustawiłą syna w pozycji jej partnera, dorosłego człowieka. Stąd odzywki 'g...o cię to obchodzi'. I to matka ma teraz za zadanie stać się rodzicem. Wysyłanie syna na survival to ucieczka od problemu.
                        • amaroola Re: tu jest przykład 06.05.12, 03:56
                          Nie uważam, że synowi potrzeba 'szkoł życia'. To jest właśnie karanie dziecka z
                          > a błedy rodzica. Matka uustawiłą syna w pozycji jej partnera, dorosłego człowie
                          > ka. Stąd odzywki 'g...o cię to obchodzi'. I to matka ma teraz za zadanie stać s
                          > ię rodzicem.


                          bardzo latwo sie to mowi, ot, jedno zdanie i problem rozwiazany;)
                          zeby jednak matka rodzicem sie mogla stac, to musi zastosowac albo jakies radykalne metody (jak przykladowo policja) co moze dac taki skutek, ze dzieciak zwieje z domu na dobre, i guzik go bedzie obchodzic, to ze matka ma potrzebe 'zostania rodzicem'. I wtedy dopiero zacznie sie jazda w jego zyciu ..


                          a szkola zycia, to wcale nie musi byc kara, jakis fajny oboz, ktory zaciekawi chlopaka, oderwie od dotychczasowej grupy, ukaze inne wzorce uczenia sie doroslosci niz mlodziencze cwaniactwo, i jednoczesnie wpoi mu troche dyscypliny, na pewno nie bedzie postrzegany jako kara.

                          choc zgadzam sie, ze nalezy zaczac od porzadnej rozmowy, doroslej rozmowy

                          >Wysyłanie syna na survival to ucieczka od problemu.

                          jak wyzej - chyba zartujesz? oboz zeglarski to survival? , rajd rowerowy tez?


                          i... przeciez to, co on robi teraz, to nic innego jak survival, street survival ;P

                          • mama_myszkina Re: tu jest przykład 06.05.12, 15:02

                            > bardzo latwo sie to mowi, ot, jedno zdanie i problem rozwiazany;)

                            Nie rozumiem tej krytyki. Tak, pisze się łatwo ale chodzi o wykonanie.

                            > zeby jednak matka rodzicem sie mogla stac, to musi zastosowac albo jakies radyk
                            > alne metody (jak przykladowo policja) co moze dac taki skutek, ze dzieciak zwie
                            > je z domu na dobre, i guzik go bedzie obchodzic, to ze matka ma potrzebe 'zosta
                            > nia rodzicem'. I wtedy dopiero zacznie sie jazda w jego zyciu ..

                            Nie zgadzam się.
                            Czym innym jest pogadanka z policjantem (jeśli chodziłoby o kradzież albo wymuszenie a nie prostytucję) na temat konsekwencji takiego postępowania a czym innym donoszenie na policję na dziecko z każdą pierdołą.

                            Jednak wraz z tym, jak wątek się rozwijał stawało się jasne, ze to nie nastolatek jest tym krnąbrnym, zdemoralizowanym młodym człowiekiem. Jego zachowanie to efekt spaczonej więzi pomiedzy synem a matką, która nastolatka traktuje jak dorosłego, jak partnera.

                            Świat nie jest czarno-biały i nie jest tak, że każdy nastolatek, który mói do matki 'g***o cię to obchodzi' ma jechać na survival, bo jest zdemoralizowany! A rodzic święty.
                            >
                            >
                            > a szkola zycia, to wcale nie musi byc kara, jakis fajny oboz, ktory zaciekawi
                            > chlopaka, oderwie od dotychczasowej grupy, ukaze inne wzorce uczenia sie dorosl
                            > osci niz mlodziencze cwaniactwo, i jednoczesnie wpoi mu troche dyscypliny, na p
                            > ewno nie bedzie postrzegany jako kara.

                            Ale ten młody człowiek najprawdopodobniej nie jest cwaniakiem ani młodocianym przestępcą. Nie oceniaj wszystkich nastolatków jedną miarą, bo to trochę straszne jest.


                            > jak wyzej - chyba zartujesz? oboz zeglarski to survival? , rajd rowerowy tez?
                            >

                            A co to zmieni? Po dwóch tygodniach syn będzie z powrotem w domu, w najprawdopodobniej niezdrowym środowisku.
                            >
                            > i... przeciez to, co on robi teraz, to nic innego jak survival, street survival
                            > ;P
                            >

                            A skąd wiesz, co on teraz robi? Bo przecież nawet jego matka do końca nie wie.
                            • rathbona_8 Re: tu jest przykład 07.05.12, 20:46
                              > >
                              >
                              > A skąd wiesz, co on teraz robi? Bo przecież nawet jego matka do końca nie wie.

                              I powoli się to zaczyna zmieniać.
                              • mama_myszkina Re: tu jest przykład 07.05.12, 23:08
                                rathbona_8 napisał(a):

                                > > >
                                > >
                                > > A skąd wiesz, co on teraz robi? Bo przecież nawet jego matka do końca nie
                                > wie.
                                >
                                > I powoli się to zaczyna zmieniać.

                                I dobrze.

                                Postaraj się zachować zimną krew. Niezależnie od tego, co to jest, chłopak amrnuje życie sobie, nie Tobie.

                                I koniecznie poszukaj terapeuty rodzinnego. Naprawdę warto. Pierwsze kilka spotkań moze być trudnych ale potem zaczniesz dostrzegać różnicę.
                • kropeczka455 Re: tu jest przykład 05.05.12, 23:25
                  rathbona_8 napisał(a):
                  >jak w takim raz ie pomóc nastolatkowi, który się prostytuuje?

                  ciekawy artykuł:
                  crealdi.pl/artykuly/prawnik-o-prostytucji-nieletnich/
                  włączyć psychologa i seksuologa, gdyż tylko wspólna wiedza i doświadczenie wymienionych specjalistów właściwie wspomogą terapię nieletniego i nauczą żyć jego i rodzinę z piętnem przeszłości, którą była prostytucja i uzależnienie.
    • nivea63 Re: Nowe rzeczy u nastolatka, kieszonowe 05.05.12, 17:54
      Zaczęłabym od odpowiedzi na pytania, zadane samej sobie. Czy ciuchy pojawiały się co jakiś czas od dawna, czy był jakiś moment, kiedy się to zaczęło? Czy stało się coś, co mogło wtedy wpłynąć na takie postępowanie syna (scysja w domu na przykład)? Czy syn ma kontakty z ojcem (może to prezenty - w tym okresie dojrzewania kontakt z ojcem jest bardzo ważny, może się widują potajemnie - o ojcu nie piszesz, a to też jest ewentualnym wątkiem)? Czy znam jego kolegów? Czy rozmawiałam z wychowawcą - może ma jakieś spostrzeżenia i opinię? Czy naprawdę mam z synem tak słaby kontakt, że nie chce mi powiedzieć? Co robi popołudniami z kolegami - gra w piłkę, stoi w bramie, łazi po mieście? Czy w jego zachowaniu/wyglądzie jest coś, co wzbudza podejrzenia? Jak wygląda "zmienianie tematu"? Krzyczy, denerwuje się, trzaska drzwiami, milczy? Czy nie rozmawiał o tym z babcią? Czy babcia nie zadaje takich pytań?
      Moim zdaniem trzeba zacząć od takiego "rachunku sumienia". I mimo wszystko stawiać na rozmowę. Nie podejrzewając przy tym od razu najgorszych rzeczy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka