marzena604
13.05.12, 00:08
Właśnie stanęłam na rozdrożu i mam wrażenie, że świat mi się wali. Mam męża alkoholika (jest uzależniony od piwa, reszta alkoholi mogłaby dla niego nie istnieć). Półtora roku temu zaczął terapię, której nie skończył. Zrobił tylko pierwszy krok z 12, zaczął drugi, potem dostał dodatkową pracę w innym mieście i nie było jak tego czasowo ogarnąć. Dodatkowa praca się skończył, ale na terapię nie wrócił. Myślałam, ze jest na tyle dobrze, że możemy się na drugie dziecko zdecydować. No i jestem w ciąży. Niedawno zaczęłam mieć podejrzenia, że znowu pije (nie pił dużych ilości, nie miał ciągów-zresztą nigdy ich nie miał-więc ciężko było mi się tak na 100% zorientować). Ale już wiem, że pije od jakiegoś czasu i to jednocześnie chodząc na terapię! Kazałam mu się wyprowadzić... Okłamał mnie nie pierwszy raz i nie tylko w sprawie picia.
I nie wiem co dalej... Walczyć o to małżeństwo? Czy jest sens? Z jednej strony myślę o dzieciach, ale z drugiej jak ja mam żyć w ciągłym strachu i nieufności?
Czy któraś z Was była w podobnej sytuacji? Jak to się skończyło?
Panią Agnieszkę też proszę o radę.
Pozdrawiam