życie z alkoholikiem

13.05.12, 00:08
Właśnie stanęłam na rozdrożu i mam wrażenie, że świat mi się wali. Mam męża alkoholika (jest uzależniony od piwa, reszta alkoholi mogłaby dla niego nie istnieć). Półtora roku temu zaczął terapię, której nie skończył. Zrobił tylko pierwszy krok z 12, zaczął drugi, potem dostał dodatkową pracę w innym mieście i nie było jak tego czasowo ogarnąć. Dodatkowa praca się skończył, ale na terapię nie wrócił. Myślałam, ze jest na tyle dobrze, że możemy się na drugie dziecko zdecydować. No i jestem w ciąży. Niedawno zaczęłam mieć podejrzenia, że znowu pije (nie pił dużych ilości, nie miał ciągów-zresztą nigdy ich nie miał-więc ciężko było mi się tak na 100% zorientować). Ale już wiem, że pije od jakiegoś czasu i to jednocześnie chodząc na terapię! Kazałam mu się wyprowadzić... Okłamał mnie nie pierwszy raz i nie tylko w sprawie picia.
I nie wiem co dalej... Walczyć o to małżeństwo? Czy jest sens? Z jednej strony myślę o dzieciach, ale z drugiej jak ja mam żyć w ciągłym strachu i nieufności?
Czy któraś z Was była w podobnej sytuacji? Jak to się skończyło?
Panią Agnieszkę też proszę o radę.
Pozdrawiam
    • gosia198123 Re: życie z alkoholikiem 13.05.12, 00:50
      Ja nie byłam z alkoholikiem, ale mogę Ci napisać moje przeżycia od strony dziecka. Mój ojciec był/jest alkoholikiem. Dzieciństwo to był wieczny stres czy tato przyjdzie pijany czy nie. Zawsze jak na złość upijał się wtedy, gdy mama miała nocne dyżury. Później mama chodziła zła na ojca, a ja żyłam w poczuciu winy że to przeze mnie się pokłócili bo naskarżyłam mamie. Nie pamiętam aby moi rodzice się kłócili (krzyki, wyzwiska ...) ale były ciche dni. Po wielu latach trwania w takim stanie rzeczy widzę jaki rodzice mają do siebie "suchy" stosunek. Ojciec nadal pije, a jak nie pije to mama wiecznie na niego "burczy". Nie potrafią ze sobą normalnie rozmawiać. Nawet gdy tato zrobi coś dobrze, mama zawsze widzi te negatywne strony nigdy nie chwali lecz zawsze krytykuje. Ojciec pod nosem komentuje i oboje idą w swoją stronę. Mama stała się zgryźliwa i oschła. Co gorsza mama ciągle mi powtarza że gdyby nie ja i moja siostra to już dawno by od ojca odeszła, że została z nim bo my byłyśmy małe. Czyli to nasza wina:(
      Niestety te wszystkie wydarzenia przedłożyły się na moje życie małżeńskie. Nigdy nie podobało mi się gdy mąż sięgał po piwo, a gdy zaczął pić np co weekend widziałam w nim przyszłego alkoholika.
      Myślę, że jeżeli ktoś pije i nic z tym SAM nie chce zrobić, to nie ma ratunku. Z resztą , nawet gdyby się udało, nie wierzę w całkowite uzdrowienie. Zawsze nadarzy się okazja aby sięgnąć po to piwko.
      • marzena604 Re: życie z alkoholikiem 13.05.12, 12:21
        Gosiu wiem o czym piszesz, bo ja też miałam ojca alkoholika, tyle, że zmarł jak miałam 12 lat. Nie mam takiego poczucia jak Ty, że mama była z nim, bo ja i moja siostra, może dlatego, że nigdy nam czegoś takiego nie powiedziała. Ale wisi to gdzieś nad moim życiem, tak jak u Ciebie.
        A u alkoholików nie ma mowy o całkowitym wyleczeniu-oni są już do końca życia alkoholikami, tyle, że mogą być niepijący...
        A tak na marginesie weekendowe picie to już jest sygnał alarmujący-każde picie regularne, to coś na co powinno się zwrócić uwagę. U nas też tak się zaczęło...
    • mruwa9 Re: życie z alkoholikiem 13.05.12, 10:21
      Wywal chlopa. Dla dobra wlasnego i dla dobra dziecka, zeby mu nie zrabac zycia.
      Pozwol mezowi wrocic tylko i wylacznie jako niepijacemu .
      • marzena604 Re: życie z alkoholikiem 13.05.12, 12:26
        Mruwa tyle, że widzisz, problem w tym, że ja nie mam pewności, że jak wróci, to już nigdy nie wypije. A o to mi głównie chodzi. Bo to, że teraz się przestraszył (kazałam mu się wyprowadzić) i nie będzie pił, to ja wiem, ale ile to potrwa? Ile mi jeszcze zafunduje takich powrotów do nałogu?
        Mam taką straszną rozterkę, bo go kocham, bo poza tym piciem, to naprawdę fajny i wartościowy facet. Jest pracowity, uczynny, dba o dom, o nas-nawet jak pije to niczego nie zaniedbuje (może dlatego, że nie pije na umór, tylko 1-2 piwa dziennie)... Chciałabym bardzo by to się wyprostowało i jakoś nam wyszło, ale boję się mu zaufać...
        • hankam Re: życie z alkoholikiem 13.05.12, 13:39
          Tyle, że jest spora szansa, że 1-2 piwa dziennie za jakiś czas przemienią się 5-6 piw dziennie.
          • marzena604 Re: życie z alkoholikiem 13.05.12, 14:03
            Hankam wiem o tym i dlatego się boję...
            • bibe08 Re: życie z alkoholikiem 13.05.12, 14:59
              Jesteś osobą współuzależnioną, skorzystaj z pomocy dla żon alkoholików w poradni leczenia uzależnień lub u innych współuzależnionych Al-Anon.
              • marzena604 Re: życie z alkoholikiem 13.05.12, 18:28
                Bibe wiem, że jestem i na terapie pójdę, tylko nie wiem kiedy...
    • sawa1983 Re: życie z alkoholikiem 13.05.12, 10:38
      marzena604 napisała:

      > Półtora roku temu zaczął terapię, której nie skończył. Zrobił tylko pierwsz
      > y krok z 12, zaczął drugi, potem dostał dodatkową pracę w innym mieście i nie b
      > yło jak tego czasowo ogarnąć. Dodatkowa praca się skończył, ale na terapię nie
      > wrócił. Myślałam, ze jest na tyle dobrze, że możemy się na drugie dziecko zdecy
      > dować. No i jestem w ciąży.

      Na jakiej podstawie zdecydowałaś, że jest dobrze? Bo stracił pracę, nie ukończył terapii i nie miał zamiaru na nią wrócić i pomyślałaś, że to najlepszy z możliwych momentów na powiększenie rodziny??
      Czegoś tu nie rozumiem...
    • marzeka1 Re: życie z alkoholikiem 13.05.12, 11:31
      " Z jednej strony myślę o dzieciach,"

      - jeśli faktycznie myślisz o dzieciach, to mądra matka nie zafunduje im życia na co dzień z alkoholikiem, by w dorosłe życie weszły jako DDA.
      I serio? Na podstawie CZEGO stwierdziłaś, że jest dobrze?: utraty pracy, nieskończenia terapii??? Błędem było zdecydowanie się z kimś takim na drugie dziecko,no ale stało się, mega błędem będzie zafundować dzieciom życie z alkoholikiem. Tylko proszę nie pisz w takim wypadku argumentów, że dzieci "muszą mieć ojca" itp.
    • marzena604 Re: życie z alkoholikiem 13.05.12, 12:15
      Sawa, Marzenka on nie stracił pracy. To była praca dodatkowa. Cały czas pracuje zupełnie w innym miejscu, a tamto zlecenie wziął, żeby coś dorobić. Akurat czego jak czego, ale tego, że nie jest pracowity zarzucić mu nie mogę. Był nawet czas, że pracował na 2 zmiany w tym jedna w nocy.
      Co do terapii, to przerwał ją, bo ta praca dodatkowa była w innym mieście, pracował po 12-14h, nie było szans na jakąkolwiek terapię w tym okresie.
      A na jakiej podstawie stwierdziłam, że jest lepiej? Widziałam to, znajdywał radość w pracy (organizował nową placówkę, z tym wiązało się wiele nowych zadań, musiał wszystko ogarnąć i widziałam, że się w tym odnajduje), zaczął uprawiać sport, widać było, że odżył, że CHCE się zmienić.
      Marzenka i wiem co to jest DDA, bo sama jestem DDA, a ojca dzieci maja, tyle, że może być tak, że będzie dochodzący...
    • notting_hill Re: życie z alkoholikiem 13.05.12, 12:17
      O, następna która chce "walczyć o małżeństwo"... Droga Autorko tego wątku, koncepcja, że o małżeństwo z osobą uzależnioną od alkoholu się walczy jest z gruntu poroniona.
      Z taką osobą się o nic nie walczy, bo nie tędy droga. Osoba uzależniona od alkoholu/dragów/hazardu i innych ma sama zadbać o swoją trzeźwość, a Ty możesz najwyżej postawić jej warunki i ich dotrzymać. Tyle. To jest dorosła osoba, ten uzależniony, to on decyduje czy chce mieć rodzinę czy nie chce, a Ty choćby skały srały (za przeproszeniem) nie masz wpływu na te decyzje, możesz jedynie pokazać jakie skutki one rodzą po Twojej stronie.
      Ja nie wiem, że ta prawda ma taki straszliwy kłopot, żeby się przedrzeć do ludzkiej świadomości, a jest jedną z najbardziej fundamentalnych w życiu....
      • marzena604 Re: życie z alkoholikiem 13.05.12, 12:36
        Notting_hill wiem o co Ci chodzi. Mi nie tyle o jakąś walkę chodziło, bo widzę, że żeby skały srały, to jak on nie będzie chciał, to ja mogę sobie co najwyżej w kieszeń napluć. Jedyne co mogę dla niego zrobić teraz, to iść na terapię dla rodzin. Wiem, że to on ma zadbać o trzeźwość. Jak teściowa mi powiedziała, że będzie go pilnować, to jej powiedziałam, że jak będzie chciał się napić, toto zrobi, to on sam musi się upilnować.
        A warunki postawiłam po poprzednim razie (to był początek półtora roku temu, powiedziałam, że widzę, że ma problem i ma się leczyć-trochę to trwało, ale dotarło do niego-to tak w skrócie), powiedziałam, że jak go kiedykolwiek przyłapię na piciu, to będzie się musiał wyprowadzić. I skutek jest taki, że nie mieszka z nami od wczoraj.
        • notting_hill Re: życie z alkoholikiem 13.05.12, 12:43
          No, to zrobiłaś co do Ciebie należało, chociaż zapewne z dużym trudem, to jasne i naturalne, że masz wątpliwości. Ale teraz to on ma ruch, ma szansę żeby pokazać, że mu zależy.
          Jest szansa, że coś zrozumie i pójdzie po rozum do głowy, ale pewności naturalnie nie ma żadnej. Idź na terapię dla rodzin, co Ci szkodzi, nic Ci od tego nie ubędzie, oprócz inwestycji dwóch- trzech godzin w tygodniu. Powodzenia!
          • marzena604 Re: życie z alkoholikiem 13.05.12, 12:47
            Pójdę na tą terapię, tylko nie wiem, czy to jest dobry pomysł, żebym tam szła teraz jak jestem w ciąży... Wiele mnie to będzie kosztowało emocjonalnie... A może taka terapia mnie uspokoi? Muszę nad tym pomyśleć...
            • sawa1983 Re: życie z alkoholikiem 13.05.12, 16:13
              Mam wrażenie, że próbujesz go usprawiedliwić i teksty, że pije tylko piwo, a nie inny alkohol i że tylko 2 dziennie a nie na umów, że pracuje daję Ci jakieś złudzenie, że nie jest źle. Może faktycznie nie jest źle, a nawet pewne, że może być gorzej, ale skoro Tobie to nie pasuję, on też miał na ten temat refleksję to trzeba iść za ciosem i nie usprawiedliwiać tylko wrócić na terapie. Staranie się ładny gest, ale dobrymi chęciami...
              Chyba rozsądnym jest pójcie na terapie na współuzależnionych, są mitingi i nie wydaje mi się, że ciąża to przeszkoda. Nikt nie będzie od Ciebie wymagał czegoś co przekroczy Twoje możliwości. Później urodzi się dziecko, więc czasu i chęci też nie będzie. A później być może pomyślisz " w sumie nie jest źle, wypłatę przynosi, nie bije, poczekam, aż dzieci dorosną, bo lepszy taki nie żaden."
              Być może to tylko zły scenariusz i jesteś od niego daleko, ale z tego co wiem, problemy same się nie rozwiązują, zwłaszcza gdy chodzi o nałóg.
              • marzena604 Re: życie z alkoholikiem 13.05.12, 18:36
                Sawa to nie jest usprawiedliwianie siebie czy jego, tylko chcę być sprawiedliwa. Nie mogę o nim powiedzieć, że jest człowiekiem zepsutym do szpiku kości, bo tak nie jest. O piciu 2 piw pisała w kontekście tego, że być może to, że nie wpada w ciągi i nie pije na umór, to jest powód tego, że nie zawala obowiązków.
                Wiem, że są terapie dla współuzależnionych i chcę na taką pójść, albo na terapię dla rodzin uzależnionych. Tylko widzisz, moja ciąża nie jest bezproblemowa. Mam problemy z nadmiernym napinaniem się macicy i niestety w stresie to się nasila. Dlatego się waham, czy iść teraz, czy po porodzie. Zdaję sobie sprawę, że może być kiepsko z czasem. Dlatego tak bardzo się miotam, bo nie wiem co robić.
                A jakbym miała takie podejście jak piszesz, to teraz by mieszkał ze mną i udawałabym, że nic nie widzę, bo "nie jest aż tak źle"...
                • sawa1983 Re: życie z alkoholikiem 14.05.12, 12:50
                  W takim razie, co jest dla Ciebie mniejszym stresem. mieszkanie bez Niego ze świadomością, że prawdopodobnie się nic nie zmieni, Ty będziesz samotna i pewnie nieszcześliwa czy pojście na 1 miting, tak na próbę. Nic nie musisz mówić, skoro nie chcesz. Możesz słuchać tylko opowieści innych. I tak ta sprawa Cię w jakiś sposób męczy. Jeśli Ci zależy na tym związku, to nie należy czekać.
                  Głowa do góry!
                  • marzena604 Re: życie z alkoholikiem 14.05.12, 18:46
                    Sawa mylisz meetingi z terapią. Ja mówię cały czas o terapii, czyli spotkaniu z psychologiem lub terapeutą. Meetingi to inna bajka, to spotkania alkoholików bez "przewodnika". I na terapii, by miała sens, trzeba mówić.
                    Zresztą już się zdecydowałam, że pójdę, bo czuję, że doszłam do muru i sama nie sam rady.
            • sandrad2 Re: życie z alkoholikiem 13.05.12, 16:24
              Nie myśl, tylko idź na terapię. Nie szukaj wymówek czemu nie możesz na nią iść.
              • marzena604 Re: życie z alkoholikiem 13.05.12, 18:38
                Sandrad spójrz na moją wypowiedź nad tym, co Ty napisałaś-będziesz wiedziała dlaczego "szukam wymówek"...
                • verdana Re: życie z alkoholikiem 13.05.12, 20:52
                  A mozesz napisać, jak to się zaczęło? Czy to było tak, zę najpierw mąż zaczął pić w weekendy 1-2 piwa, a Ty zaczęłaś sie tym niepokoić? I pilnować, by pił mniej, namawiać, by przestał, robić wymnówki, ze pije? Czy to jeszcze Cię nie niepokoiło specjalnie?
                  • marzena604 Re: życie z alkoholikiem 13.05.12, 21:20
                    Verdana niepokoiło mnie to, tyle, że ja sobie jeszcze wtedy nie zdawałam sprawy, że on już codziennie pije. Bo w weekend to tak "legalnie" pił, a na tygodniu się krył. Zaczęło mnie to niepokoić jak weekend z soboty rozszerzył się do piątku, soboty i niedzieli. Czy robiłam wymówki? Chyba nie, a przynajmniej o weekendy nie. Pretensje miałam jak znajdywałam puste puszki po piwie w różnych miejscach, on tłumaczył ,że nie jego, że stare, że coś tam, a już pianę złapałam jak na kłamstwie go przyłapałam...
                    • verdana Re: życie z alkoholikiem 13.05.12, 21:43
                      A, to rzeczywiście miałaś powody, aby się niepokoić. Bo picie jak picie, ale ukrywanie się świadczy o tym, ze nawet sam pijący wie, ze ma problem.
                      • marzena604 Re: życie z alkoholikiem 13.05.12, 21:48
                        Wierz mi, że miałam. Zresztą samo to, że nie jest w stanie wytrzymać bez picia i wrócił do niego, świadczy o tym, że problem jest.
                        • yoma Re: życie z alkoholikiem 14.05.12, 15:12
                          No ja was proszę - nie róbcie z człowieka alkoholika tylko dlatego, że żona z alkoholowego domu patrzeć nie może na 1-2 piwa.

                          Zdiagnozował go jakiś fachowiec czy tylko żona i forum?
                          • sawa1983 Re: życie z alkoholikiem 14.05.12, 16:44
                            Był na terapii, więc chyba go ktoś zdiagnozował i sam miał też refleksję, że nad czymś nie panuje. Skoro MUSI pić codziennie to chyba o czymś świadczy. Skoro mimo postanowień (!!) wraca do butelki, to chyba traci kontrole. Skoro partnerce to przeszkadza najwidoczniej jakiś problem jest.
                            Ja rozumiem, że w niektórych środowiskach piwo to nie alkohol a dwa piwa dziennie to słaba rozgrzewka, ale jednak to nie ilość i jakość alkoholu decyduje, że ktoś ma problem, ale POTRZEBA i PRZYMUS picia w określonych warunkach. Skoro ukrywa butelki i okłamuje partnerkę w sprawie ilości wypijanego alkoholu, to chyba nie należy tego bagatelizować.
                            • yoma Re: życie z alkoholikiem 14.05.12, 17:34
                              Nie wiem, czy był na terapii. Autorka pisze, że przerobił 1. krok, więc raczej był na mitingu AA. Nie wiem, czy musi pić codziennie - najpierw w opisach był weekend, potem się zrobiły cztery dni, teraz już codziennie. Nie wiem, czy ma przymus picia, czy raczej ukrywa butelki dlatego, że jak wypije jedno piwo, to ma jazdę przez miesiąc i wyrzucanie z domu.

                              Ja rozumiem, że w niektórych środowiskach jak ktoś raz w roku na własne imieniny wypije lampkę wina, to jest alkoholikiem, ale też nie jest chyba dobrze robić z ludzi alkoholików na siłę. Zwłaszcza że z autorki emocje aż biją, a przesadne emocje są złym doradcą.
                              • marzena604 Re: życie z alkoholikiem 14.05.12, 18:58
                                Yoma nie robię z niego alkoholika i wyobraź sobie, że był diagnozowany (rozmowa z terapeuta, psychologiem i psychiatrą) i 12 kroków przechodzi się również na terapii.
                                Tak, w opisach był weekend, potem kilka dni, potem codziennie, bo chyba nie myślisz, że pewnego dnia z abstynenta postanowił stać się alkoholikiem i pić codziennie. Jeśli się pije w jakiś sposób regularnie to wzrasta potrzeba i ilości i częstotliwości picia. Tak to zwykle działa. A jazd nigdy nie robiłam, nie jestem tego typu osobą.
                                I mimo, że jestem DDA nie robię alkoholików z osób pijących jedną lampkę wina rocznie.
                                I powiedz jak mają ode mnie nie bić emocje skoro piszę o moim mężu, którego kocham i ojcu moich dzieci?
                                • yoma Re: życie z alkoholikiem 14.05.12, 21:22
                                  Ano biją, poza tym jesteś w ciąży i hormony ci skaczą. Niemniej nadal nie jestem przekonana, czy facet, który jest troskliwy, czuły, pracowity, dbający o rodzinę i pijący dwa piwa jest alkoholikiem, którego należy wyrzucić z domu, czy tylko ma żonę DDA.

                                  Jazd nie robiłaś, tylko z domu wyrzucasz, tak też można. Za chwilę, znając tendencje forumowe, zupełnie normalny facet okaże się zwyrodniałym przemocowcem lejącym po pijaku żonę i wymagającym kopa z domu :)

                                  No ale to twoje życie. Skoro uważasz, że to jest dla ciebie dobre...
                                  • marzena604 Re: życie z alkoholikiem 14.05.12, 21:40
                                    Naprawdę 2 piwa dzień w dzień nie są dla Ciebie problemem? I to po kryjomu? I nawet na początku się z tym krył, jak jeszcze nic zupełnie niem mówiłam. Sam czuł, że coś jest nie tak, że za często pije. Pił sam, wracał z pracy kupował pod domem piwo i pił w aucie. To jest wg Ciebie ok?
                                    Alkoholikiem nie jest tylko ten, który chodzi obrzygany, śmierdzący, śpi po klatkach schodowych i pije mózgotrzepy. Jest wiele odmian alkoholizmu i w każdej poradni leczenia alkoholizmu Ci to powiedzą. Każdy przypadek jest inny. Ja po prostu zareagowałam szybko i dlatego może wydaje Ci się to takie błahe. Bo ciągów nie było, nie było rzygania po ulicy, agresji, itp.

                                    A czy ktoś się okaże przemocowcem, alkoholikiem, narkomanem to pozwól niech ocenią ludzie, którzy z nim żyją i sam zainteresowany. Zakładając ten wątek nie pytałam o zdanie na temat tego, czy mój maż ma problem, czy nie-bo to wiem. Cel był zupełnie inny.
                                    • yoma Re: życie z alkoholikiem 14.05.12, 22:35
                                      Pytałaś, czy walczyć o to małżeństwo. Skoro tak cię mierżą dwa piwa, to nie walcz. Natomiast nie możesz od kogokolwiek wymagać, żeby na forum dyskusyjnym trzymał się wyłącznie łaskawie zadanego przez ciebie tematu. I dlaczego tak cię drażni pytanie, czy twój mąż ma problem?

                                      Dwa piwa dzień w dzień nie byłyby dla mnie żadnym problemem, pod warunkiem, że nie przeszkadzają w innych aspektach życia.

                                      Natomiast IMHO problem masz ty, a nie mąż. Sama przyznajesz, że jest idealny poza tym, że pije dwa piwa, które mu zresztą w niczym nie przeszkadzają pozostawać idealnym pod innymi względami. I owszem, to ty zachowujesz się tak, jakby pił tych piw piętnaście, wpadał w ciągi, poniewierał się po rynsztokach itd., co zresztą sama wyliczyłaś. Stąd wnioskuję, że na Bogu ducha winnego chłopa zwalasz swoje projekcje: wypił piwo? za chwilę wpadnie w ciąg, zacznie się poniewierać, bić, zaniedbywać rodzinę, straci pracę etc. I współczuję chłopu, bo jeśli faktycznie ma predyspozycje do alkoholizmu, to robisz wszystko, żeby je uwolnić.

                                      A na tytułowe pytanie nikt ci sensownie nie odpowie, bo tylko ty masz wszystkie dane i to twoje małżeństwo.

                                      Aha, może jeszcze jedno: czy gdyby mąż, zamiast pić dwa piwa, dajmy na to zeżerał wieczorem dwie czekolady, też byś go wyrzuciła z domu?
                                      • marzena604 Re: życie z alkoholikiem 14.05.12, 23:10
                                        Nie chodzi mi o ścisłe trzymanie się tematu, ale ty kwestionujesz to, co ja stwierdziłam, terapeuta, psycholog, psychiatra... Widzę, że masz do tego jakieś predyspozycje-wykształcenie w tym kierunku?, wieloletnie doświadczenie w pracy z uzależnionymi? Szczęśliwa osoba z ciebie skoro posiadasz tak szeroką wiedzę w temacie-co ja głupia się znam? W końcu jestem tylko żona rzekomego alkoholika, suszę chłopakowi głowę z powodu buzujących w moim organizmie hormonów i trudnych doświadczeń w dzieciństwie, a on Bogu ducha winien... Nie ważne jest też to, że jesteśmy ze sobą ponad 10 lat i kiedyś tego rzekomego problemu nie było i na moich oczach się problem zrobił i zaczął się pogłębiać... O ja głupia tak pochopnie zareagowałam-trzeba było czekać aż uzależnienie doszło by do stopnia zagrażającego zdrowiu i życiu... Może na marskość wątroby trzeba było poczekać? Konieczność przeszczepu na pewno byłaby jakimś dowodem na uzależnienie (a może i nie, bo przecież nie tylko alkohol powoduje marskość wątroby, można by się doszukać innych przyczyn), bo to, że sam czuje przymus, myśli o piwie natrętnie, ma problem z powstrzymaniem się od picia nie jest żadnym dowodem...
                                        No tak, mój mąż jest idealny, poza tym, ze kłamie i nie mogę na niego czasami liczyć w ważnych sprawach, bo jest po piwie-czyli np. nie może jechać samochodem. jest tak idealny, że nie siądzie po alkoholu za kierownicę.

                                        Jedzenie czekolady nie ma tak poważnych następstw społecznych, zdrowotnych, psychicznych jak picie regularne alkoholu. Ale jeślibym widział, że ma to jakiś wpływ na jego zdrowie (tusza, cholesterol, itp) na pewno bym robiła coś, by przestał.

                                        Życzę Ci byś nigdy nie musiała stawać przed dylematem, czy twój partner już ma problem, czy jeszcze nie i co z tym zrobić i jak reagować. I byś nigdy nie musiała przeżywać tego, co się czuje, gdy ktoś notorycznie kłamie i wraca do nałogu i nic tak naprawdę wtedy nie zależy od ciebie. Nie życzę ci tego.
                                        • yoma Re: życie z alkoholikiem 15.05.12, 09:19
                                          > trzeba było czekać aż uzależnienie doszło by do
                                          > stopnia zagrażającego zdrowiu i życiu... Może na marskość wątroby trzeba było
                                          > poczekać?

                                          A no właśnie, o tym piszę. Dwa piwa, a ty kładziesz faceta do grobu na marskość wątroby.

                                          > nie mogę na niego czasami l
                                          > iczyć w ważnych sprawach, bo jest po piwie-czyli np. nie może jechać samochodem
                                          > . jest tak idealny, że nie siądzie po alkoholu za kierownicę.

                                          Czyli wolałabyś, żeby jeździł po alkoholu? Dlaczego wymyślasz mu zajęcia wymagające jazdy samochodem akurat wtedy, kiedy już wypił to piwo? Nie mogłaś wcześniej? Nie mogłaś sama pojechać, skoro sprawa była aż tak pilna?

                                          > > Jedzenie czekolady nie ma tak poważnych następstw społecznych, zdrowotnych, psy
                                          > chicznych jak picie regularne alkoholu.

                                          Czekolada też uzależnia. Zawiera bodaj teobrominę i inne metyloksantyny. Nałogowiec pozbawiony swojej czekolady też będzie rozdrażniony i roztrzęsiony, nałóg jest nałóg...

                                          > Ale jeślibym widział, że ma to jakiś wp
                                          > ływ na jego zdrowie (tusza, cholesterol, itp) na pewno bym robiła coś, by przes
                                          > tał.

                                          Oj, mamuśka, niedobrze. To jest dorosły chłop, a nie twój dzieciak.

                                          > Nie życzę ci tego.

                                          Dziękuję. Na szczęście nie mam potrzeby wmawiania patrnerowi nałogu w brzuch.
                                          • hankam Re: życie z alkoholikiem 15.05.12, 11:45
                                            Czasem trudno zaplanować, kiedy potrzeba będzie pojechać gdzieś samochodem. Późny wieczór, małe dziecko dostaje wysokiej gorączki, trzeba podjechać do lekarza - ale tata nie podwiezie, trzeba wziać taksówkę.
                                      • edw-ina Re: życie z alkoholikiem 15.05.12, 17:05
                                        Ja zwykle na tym forum też wychodzę na alkoholiczkę, bo jakoś trudno jest mi oskarżać człowieka wypijającego piwo nawet codziennie o alkoholizm. Co tam, jak jest ciepło i mogę usiąść w ogródku to sama z przyjemnością wypijam takowe nawet codziennie.
                                        Ale do rzeczy - np. w Czechach piwo jest traktowane jako normalny napój i kufel piwa dostają do obiadu już nastolatkowie. Na szczęście nie jestem DDA, ale chętnie podam przykład rozsądku mojej ciotki, która jest DDA i w dodatku jej pierwszy mąż był alkoholikiem: ona nie robi jazd o piwo, dwa. Sama z przyjemnością wypije i wychodzi z założenia, że lepiej jak człowiek może sobie normalnie w domu piwko strzelić, niż musi się chować, bo w końcu kończy na wódzie i to w ilościach znacznych. Ale jak widać taki rozsądek nie zdarza się często.
                                    • preston72 Re: życie z alkoholikiem 14.05.12, 23:41
                                      dwa piwa nie są żadnym przejawem alkoholizmu, śmieszne jest to co piszesz, więcej inwestuj uczuć w dom niż w te literki, ktore w necie pozostawiasz po sobie....
                    • kropeczka455 Re: życie z alkoholikiem 14.05.12, 17:27
                      > Pretensje miałam jak znajdywałam puste puszki po piwie w różnych
                      > miejscach, on tłumaczył ,że nie jego, że stare, że coś tam, a już pianę złapał
                      > am jak na kłamstwie go przyłapałam...

                      DDA często widzą w kazdym alkoholika. Panicznie boją się. Powinnaś pójść na terapię. Puste puszki i jego tłumaczenie mogą świadczyć że pije po cichu ale również puste puszki po piwie nie musza być klamsptwem. Łatwo można to zweryfikować, da wyczuć odór nawet po jednym piwsku facetowi bo śmierdzi z ust jak w browarze.
                      • marzena604 Re: życie z alkoholikiem 14.05.12, 19:03
                        Kropeczko nie widzę w każdym alkoholika, potrafię obiektywnie ocenić sytuację. A jego puszki był kłamstwem, bo jak już zaczął się leczyć, to mi powiedział, ze kłamał, że to puszki po tym co wypijał, a potem upychał w różnych miejscach. A jeśli chodzi o wyczucie na węch czy pił, czy nie, to niestety u mnie jest ten problem, że mam bardzo słaby węch i po prostu nie czuję wielu zapachów wyczuwalnych przez innych. Ja poznaję, że pił po jego oczach, jak więcej wypije, to po tym jak mówi...
                        • konto_jest_zajete Re: życie z alkoholikiem 14.05.12, 22:13
                          Według mnie to nie kwestia ilości, ale jakości picia.
                          Obserwuję od kilku lat dwie rodziny, w których faceci mają problem z alkoholem.

                          Pierwsza rodzina: facet przed 50-tką, pije dzień w dzień drinki ok. pół litra dziennie, żonie może zabraknąć na zakupy na jedzenie, ale on ze swojej pracy na czarno musi sobie te 20 pln zostawić, żeby mieć na flaszkę. W gruncie rzeczy bardzo miły człowiek, ale po alkoholu robi się nieznośny - czyli codziennie w godzinach wieczornych.
                          Żona przywykła - nie chce się jej pracować, nie chce odejść, męża olewa, dla niej najważniejsze jest to, żeby wieczorem wyjął 50 - 100 pln z kieszeni i miała na zakupy. Gdy jest cienko z pracą, to nagle robią się solidarni, zapożyczają, u kogo się da, ponieważ obydwoje wypalają ok. paczki papierosów dziennie, więc co najmniej 20 pln musi być. Dziecko może jeść chleb z masłem i naleśniki ze serem, teść który mieszka z nimi ostatecznie pomoże.
                          Dodam, że pani ma wykształcenie wyższe, ale w pewnym momencie życia została gospodynią domową i nie pójdzie do pracy za 1500 pln, bo - chociaż jest przed 50-tką - może doić swoich rodziców, siostrę, liczyć na MOPS i nowych znajomych, którzy słuchając rzewne historie z życia się zlitują i pożyczą na wieczne oddanie jakąś kasę. Oczywiście ona nie odda, bo jak już będzie coś mieć, to musi spełnić swoje zachcianki: nowe meble, nowy telewizor, remont łazienki, wyjazd do Rzymu - ona jest wiecznie poszkodowana przez los i życie, a wszyscy inni mają lepiej od niej, więc życie jest tak niesprawiedliwe....


                          Druga rodzina: obydwoje przed trzydziestką, pracują, zarabiają dość dobrze, on dzień w dzień wypija wieczorem 1-2 piwa. Jak to powiedziała znajoma psycholog - nie liczy się tak bardzo ilość, ale jakość i okoliczności. On chyba czuje, że coś jest nie tak, bo piwo wnosi do domu cichaczem przed żoną, nie wypije do kolacji, tylko siedząc samotnie przed komputerem. Czy to dużo, czy mało? No cóż, kilka lat mieszkałam w Niemczech, tam codziennie po obiedzie wypijaliśmy piwo i było to normalne, jakoś nie czułam ani przymusu, ani problemu z tego powodu. To tzw. różnice kulturowe. Nie wyobrażam sobie picia alkoholu i prowadzenia samochodu, nie jest dla mnie problemem to, że jadę autem na imprezę i nie mogę pić, nie piję w samotności i "do lustra".

                          Byłam swojego czasu związana z facetem, który pił sporadycznie, ale po kryjomu, czułam od niego zapach wódki, ale wmawiał mi, że jest absolutnie trzeźwy. Kupował "małpki", czyli butelki wódki 100 ml, których całą pustą kolekcję odnalazłam swojego czasu w jego kuchni. Jeżeli ktoś się ukrywa, kłamie i kręci, to ewidentnie ma problem z alkoholem. Może to być upijanie się tylko w weekendy, ale jeżeli koniecznie musi, chociaż zawala inne ważne sprawy to moim zdaniem daje to do myślenia.

                          Sama lubię w okresie wakacyjnym kończyć dzień zimnym piwem, ale nie ma dla mnie problemu, jeżeli z róznych powodów (prowadzenie samochodu, lekarstwa itd.) nie mogę nic wypić. Nie czuję również żadnego dyskomfortu ani wyrzutów sumienia, żeby się przyznać, że wypiłam piwo. Moim zdaniem wszelkie tłumaczenia się, kłamstwa i ukrywanie do powód do podejrzeń, że ktoś ma z tym problem.
                          • marzena604 Re: życie z alkoholikiem 14.05.12, 22:44
                            Konto_jest_zajete otóż to! Alkoholik alkoholikowi nie równy. Mąż mi trochę opowiadał o terapii, o ludziach tam przychodzących i nie było 2 takich samych przypadków. Są alkoholicy, którzy piją wszystko co im w ręce wpadnie a ma %, a mój mąż zupełnie nie reaguje na wódkę, wino, nalewki, itp. Jego problemem jest piwo.
                            I powiem Ci, że pewnie bym może tak szybko nie zareagowała, gdyby nie to, że zorientowałam się, że on to przede mną ukrywa, że pije sam, że gdzieś te puszki upycha i kłamie potem co do ich pochodzenia.
                            Ja też owszem lubię alkohol, ale nie robię z tego dramatu, że już bardzo dawno nie piłam, bo najpierw długo się leczyłam, potem ciąża. Najdzie mnie czasami ochota na piwo, czy jakieś dobre winko, ale mam wrażenie, że to jak ze słodyczami, albo jakąś potrawą. Zaspokoję i z głowy (oczywiście nie teraz, bo nie mogę).
                            • yoma Re: życie z alkoholikiem 15.05.12, 09:26
                              > zo
                              > rientowałam się, że on to przede mną ukrywa,

                              No dobrze. Ukrywa dlatego, że ma przymus ukrywania czy dlatego, że żona, zobaczywszy piwo, suszy mu głowę i wymyśla od alkoholików?

                              > że pije sam,

                              No i?

                              > że gdzieś te puszki u
                              > pycha i kłamie potem co do ich pochodzenia.

                              Uwierz mi, że gdyby naprawdę chciał ukryć te cholerne puszki, to one by do dziś dnia nie wypłynęły. To, że się o nie potykasz, świadczy o tym, że ich NIE ukrywa...

                              No dobra, a co on właściwie robi po tych dwóch piwach? Pada na ziemię tracąc świadomość? Łazi po dachach, wyje do księżyca, szczypie sąsiadki w tyłek i w ogóle wyczynia rzeczy, których by nie wyczyniał przed dwoma piwami?
                          • sawa1983 Re: życie z alkoholikiem 15.05.12, 07:32
                            Mam takie samo zdanie jak konto_jest_zajete
                            Bo kiedy się zaczyna problem jak są to 4 piwa czy 5? Problem się zaczyna jak jest przymus.
                            Jeśli mąż nie miałby problemu, to jaką różnicę by mu robiło picie czy nie picie, zwłaszcza jak wie, że żonie to przeszkadza i jest ona teraz w trudnej sytuacji, choćby ze względu na zagrożoną ciąże. Jeśli picie nie stanowi problemu, to co to za problem skończyć, choćby na okres ciąży partnerki, która po prostu się denerwuje.
                            Gdyby tylko chodziło o ilość alkoholu nie byłoby mowy o stopniu uzależnienia a tylko o ilości spożytego alkoholu i na tej podstwie wydawano by opinie o chorobie alkoholowej.
                            Uważam, że autorka tematu ma prawo czuć niepokój, bo skoro jest oszukiwana to znaczy ze alkohol ma wpływ na relacje rodzinne i je psuje. Chyba nikt mi nie powie, że takie kłamstwa to żadne kłamstwo i też nie ma się czym przejmować...
                            Kłamstwo to kłamstwo.
                            • yoma Re: życie z alkoholikiem 15.05.12, 09:32
                              > autorka tematu ma prawo czuć niepokój, bo skoro jest oszukiwana

                              A ja uważam, że to autorka tematu dopuściła się nieuczciwości małżeńskiej. A tak. Trzeba było przed ślubem UCZCIWIE powiedzieć: Jestem DDA, nie toleruję żadnego alkoholu, nie mam zamiaru się leczyć i przyjmij to albo odejdź. A nie wmawiać chłopu alkoholizm, ciągać po terapiach, wyrzucać z domu i kłaść do grobu na marskość wątroby, bo wypił dwa piwa, a jednocześnie robić sobie z nim dwoje dzieci i wypytywać po forach, droga redakcjo, jak ratować małżeństwo z alkoholikiem, który wypił dwa piwa. Bo tak się po prostu nie robi.
                              • marzena604 Re: życie z alkoholikiem 15.05.12, 10:49
                                Yoma a Ty umiesz czytać ze zrozumieniem??????? On ma ZDIAGNOZOWANY alkoholizm przez osoby które się tym zajmują na co dzień, mają wykształcenie w tym kierunku (w tym lekarza) i pracują z osobami uzależnionymi.
                                A doczytałaś, że u niego choroba POSTĘPUJE? Że on SAM czuje, że ma problem i czuł to zanim ja się zorientowałam w czymkolwiek?
                                A chowanie to nie potykanie się o puszki. Puszki poupychane za szafkę kuchenną nazywasz nie chowaniem ich?
                                Pozwolisz, że nie będę już odpowiadać na twoje posty, bo chyba tego nie potrzebujesz. Wszystko wiesz w temacie najlepiej, a moja opinia nic nowego nie wniesie w to, co piszesz. Zresztą odnosisz się do tych części postów do których jest Ci wygodnie, a te niewygodne pomijasz.
                            • marzena604 Re: życie z alkoholikiem 15.05.12, 10:57
                              Sawa i właśnie u mojego męża jest przymus. Czuje np. w sklepie zapach piwa (z zamkniętych puszek, butelek...), nęcą go reklamy pokazujące piwo, jak widzi w restauracji ludzi pijących. Musi wkładać dużo wysiłku by po prostu nie sięgnąć po piwo w sklepie. Myśli o jego smaku i chęci napicia się.
                              Zastanawia mnie tylko to, że udało mu się rzucić palenie po wielu latach palenia jak komin (nie bez wysiłku na początku, ale teraz nie pali już chyba ok. 10 lat i nie czuje potrzeby wracania do palenia, nie korci go), a z alkoholem nie może sobie porazić... Stosunkowo dużo więcej palił, niż pije, a tak bardzo go to uzależniło...
                              • hankam Re: życie z alkoholikiem 15.05.12, 11:47
                                Ale tak bywa. Tata mojej córki też rzucił palenie z dnia na dzień, a palił jako młody człowiek jak smok. To nie ma nic do rzeczy.
                                • marzena604 Re: życie z alkoholikiem 15.05.12, 13:20
                                  Wiem, że to 2 różne nałogi, ale miałam nadzieję jak szedł pierwszy raz na terapię, że mężowi tak samo dobrze pójdzie z alkoholem, jak z papierosami... Teraz już wiem, że to 2 różne bajki...
                                  • verdana Re: życie z alkoholikiem 15.05.12, 13:49
                                    Pamiętaj, ze nie każdy, kto pali jest uzależniony, tak samo, jak nie każdy kto pije. Być może od papierosów mąż nie był az tak uzalezniony, tylko po prostu lubił palić. Nie ulega jednak wątpliwości,z ę od piwa jest uzalezniony, bo nie moze nie pić - alkoholik to nie ten, co pije, bo chce, tylko ten, co pije, nawet jak juz bardzo nie chce . A to chyba przypadek Twojego męża.
                                    Podejrzewam, zę te same osoby, ktore twierdzą,z ę dwa piwa codziennie to nic, za parę lat, gdy mąż piłby sześć piw dziennie mówiłyb "A gdzieś ty była, zę nie widziałaś, jak maż stacza się w nałóg". Nie dwa piwa są tu groźne, tylko to,z ę maż musi pić coraz wiecej.
                                    Ale pamiętaj też, zę wychodzenie z nałogu nie jest łatwe i to nie jest po prostu kwestia decyzji "Od jutra nie piję". To jedna z najtrudniejszych rzeczy w zyciu. Nie warto - przynajmniej na razie - podejmować drastycznych kroków, tylko namówić meża na kolejną terapię. Jesli odmówi zdecydowanie - to wtedy trzeba myśleć, co dalej.
                                    • sawa1983 Re: życie z alkoholikiem 15.05.12, 16:40
                                      Nie znam się za bardzo na uzależnieniu od nikotyny ani od alkoholu jako takim. Znam się natomiast na uzależnieniu od hazardu, a ponoć mechanizmy wszystkich uzależnień są podobne. Być może Twój mąż nie był uzależniony od nikotyny a być może alkohol jest uzależneniem zastępczym. Nieprzepracowane nałogi głównie prowadzą do zastępownia ich, tj. człowiek ma przymus. Być może np. przestał grać, ale zastąpił to piciem. Przechodzi sobie z jednego "obsesyjnego" zachowania do drugiego. Nie wiem jak jest w tym przypadku, bo pytanie jest czy był uzależniony od nikotyny.
                                      Moim zdaniem jeśli jemu tak samo zależy na ratowaniu związku jak Tobie powinień wrócić na terapię. Jeśli zależy mu mniej niż Tobie... to chyba nie da się kochać za dwoje.
                                      Również uważam, że nie chodzi o to by powiedzieć " już nigdy nie będę pić" ale wytrzymać 24 godziny bez picia. I każdego dnia właśnie tylko o te 24 godziny się starać.
                                      • marzena604 Re: życie z alkoholikiem 15.05.12, 18:24
                                        Verdana, Sawa myślę, że jednak był uzależniony od nikotyny, bo palił długo i dużo. Palił ok. 7 lat i na pewno paczkę dziennie. Myślę, że po takiej ilości i czasie palenia nie można być nieuzależnionym. Zresztą pamiętam jak rzucał, było mu ciężko, ciągnęło go, nawet gumy z nikotyną żuł, wiadomo, że z czasem było lepiej, a teraz nawet dym mu przeszkadza... Ale to tak abstrahując od wszystkiego, bo już wiem, że nałóg nałogowi nie równy.
                                        Myślę, że mu zależy, bo na terapię się zgodził bez żadnego ale, tylko tak bardzo bym chciał żeby wytrwał... Chcę mu pomóc i dlatego idę na tą terapię, mam nadzieję, że tam się dowiem jak postępować... A i pomogę sobie, bo jest mi też ciężko z tą sytuacją... Samo to ,że mieszkamy osobno jest trudne, ale musiałam jakoś nim potrząsnąć, skoro normalne rozmowy nie skutkowały.
                                        • sawa1983 Re: życie z alkoholikiem 15.05.12, 19:33
                                          Myślę, że to najlepsze wyjście i dobrze, że on chcę i wie, że powinien skorzystać z terapii, bo to jedyna droga. Teraz chyba ważna jest konsekwencja i myślenie o sobie tj. myśl o sobie i dzieciach. Nie ma innego wyjścia jak przepracowanie tematu. Cieszę się, że i Ty zdecydowałaś się na terapię, bo Ci to pewnie pewne sprawy wyjaśni. Jeśli nie czujesz się jednak na siłach to mitingi myślę, że też w jakimiś stopniu uświadamiają pewne sprawy przy bezpieczeństwie tego, że nic na siłę nie musisz mówić. Skoro Twój mąż sam widzi problem i chcę ten kłopot rozwiązać to nie mogło Cię spotkać w tej sytuacji nic lepszego. Wykorzystajcie to jak najlepiej. Twarda miłość i jasne zasady tu chyba najwięcej pomogą. Powodzenia:)
                                          • marzena604 Re: życie z alkoholikiem 15.05.12, 19:56
                                            Dzięki Sawa :) Też czuje, że to jest wszystko, co mogę teraz zrobić.
                                            Wolę jednak terapię, bo potrzebuję spojrzenia i opinii profesjonalisty. I profesjonalnej pomocy...
    • wikiki87 Re: życie z alkoholikiem 24.05.12, 12:21
      Może ten blog Ci pomoże poradzić sobie z tą sytuacją. swolniak.blogspot.com/2012/05/jak-odaczyc-sie-od-sieci.html. Autor jest psychiatrą i z tego co słyszałam zajmuje się leczeniem uzależnień. Może znajdziesz coś przydatnego. Trzymam kciuki :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja