zal, niespr. do partera, dzieci, zycia pomocy

20.05.12, 20:08
Pani Agnieszko
Odczuwam straszny zal, niesprawoedlwiosc do mojego zycia rodzinnego, partnera. Zaraz potem jestem na wszystko wsciekla a potem bezradna, a dlaczego.
Pierwszaciaze 6 mcy lezalam, wycofalam sie z zycia ale jakos zapomnialam o tym bo mam wspanialego synka. Teraz jestem w drugoejciazy, znowu 5mcy lezenia w zagrozeniu przedwczesnego porodu. Czuje ze musialam wiele poswiecic dla dzieci, znajomi znikneli, zycie zniknelo, zostaly tylko 4 sciany pokoju. Moj partner natomiast z niczego nie rezygnowal, byl na kazdym meczu na, torym chcial, nie odwolal zadnego spotkania z kolegami, wiele razy wracal nad ranem a ja w zagrozonej ciazy opiekowalam siesynkiem. Nawet tydzien przed porodem, teraz, wymigujac sie ze idzie na spacer z malym idzie na spotkanie z kolegami ale oczywiscie wg niego jest taki dobry bo samochodem i komorke ma nanaskuchu gdybym zaczela rodzic.
Nigdy mu nie ograniczalam, lazil gdzie chcial.
Ale mam poczucie zalu i niesprawiedliwosci, tyle dla dzieci musze znosic, zrezygnowalam ze wszystkich moich zainteresowan, bo musialam lezec, znajomi nie mieli czasu, ja poprpstu juz nie istnieje, plakac mi sie chce.
Nie da sie znim rozmawiac, bo kazde jego wyjscie juz mnie wk......., i moje uwagi ze moglby tez cos poswiecic konczy sie mega awantura bo on uwaza ze tyle robi-zakupy i pracuje.
W koncu za kilka dni rodze i uwolnie sie od lozka ale juz zycia nie odzyskam a jego widok jedynie podnosi mi adrenaline
:-((((((
    • lilyrush Re: zal, niespr. do partera, dzieci, zycia pomocy 20.05.12, 21:04
      Dzieci Ci siła zrobił? Gwałtem? O ile pierwszy raz mogłaś nie wiedzieć jak będzie przebiegała Twoja ciąża, to druga można juz było przewidywać

      • glamourous Re: zal, niespr. do partera, dzieci, zycia pomocy 20.05.12, 21:09
        Dokladnie. Kobieta wie, ze ciaze znosi bardzo ciezko, a facet sie nie sprawdza jako wspierajacy i pomocny partner - a mimo to funduje sobie drugi raz powtorke z rozrywki. Chyba tylko po to zeby ostatecznie zrazic sie do meza, rozwalic malzenstwo i zostac sama z calym tym bigosem. Ech...
        • niedziela_po_sobocie Re: zal, niespr. do partera, dzieci, zycia pomocy 20.05.12, 21:15
          to po cholere bylo ci drugie?
    • marzeka1 Re: zal, niespr. do partera, dzieci, zycia pomocy 20.05.12, 21:25
      "Nigdy mu nie ograniczalam, lazil gdzie chcial. "

      - ty tak serio czy po prostu rozumu nie masz????
      A kto kazał ci się na drugie dziecko z takim facetem zdecydować? Zgwałcił cię?
    • fomica Re: zal, niespr. do partera, dzieci, zycia pomocy 20.05.12, 21:34
      Powiem banalnie: czas leczy rany. Za 5 lat będziesz śmigać do pracy, przecież dzieci nie sa niemowlętami do końca zycia? Teraz masz trudny okres w życiu, niepokoisz się, ale to kiedyś minie, zobaczysz. Co do partnera: może czas, żebys jednak zaczeła mu stawiać granice? Dwoje dzieci, no to juz się kawalerem nie jest... Jeżeli czujesz że nie dajesz rady z dwójką, fizycznie, psychicznie, potrzebujesz wyjśc, odpocząc, wziąc długą kąpiel, to masz prawo od niego zażądać żeby został w domu i przejął część obowiązków. No chyba twój parter wiedział, że dzieci to tez obowiązki i - zwłaszcza na początku - rezygnacja z niektórych przyjemności?
      Nie daj się, powodzenia.
    • triss_merigold6 Re: zal, niespr. do partera, dzieci, zycia pomocy 20.05.12, 21:41
      No dobrze ale dlaczego nigdy mu nie ograniczałaś? Chyba nie sądziłaś, że facet to doceni i będzie Ci wdzięczny.
    • edw-ina Re: zal, niespr. do partera, dzieci, zycia pomocy 20.05.12, 21:42
      Czujesz żal i złość, ale niestety w dużym stopniu chyba na samą siebie za dokonanie złego wyboru. Czujesz złość, że poświęciłaś się dla dzieci, nie spotykasz się ze znajomymi, ponieważ musisz leżeć. Może spójrz na to z innej perspektywy: jest wiele kobiet, takich jak choćby ja, które chętnie przeleżałyby pełne 9 miesięcy, by w ogóle móc mieć dzieci. Więc nie jest wcale tak źle. Ale na to, że wybrałaś niewłaściwego partnera, to już ci nikt nie poradzi.
    • antheax Re: zal, niespr. do partera, dzieci, zycia pomocy 20.05.12, 21:47
      Zachoruj tak, żeby musiał zająć się przynajmniej starszym dzieckiem, jeżeli już nie Tobą. Najlepiej, jak poprosisz mamę, żeby pomogła Ci w opiece nad dzieckiem a ona nie będzie mogła i wciśnie dziecko Twojemu mężowi z takim tekstem, jak tylko sterane życiem teściowe potrafią.

      Albo zatrudnij pielęgniarkę dla siebie i dzieci i przedstaw mężowi rachunek. To naprawdę podziała! Jak chcesz, żeby podziałało bardziej zatrudnij pielęgniarza faceta ;)
      • brunero Re: zal, niespr. do partera, dzieci, zycia pomocy 21.05.12, 09:28
        A nie prościej porozmawiać z mężem? On wychodzi, Ty zostajesz sama. Emocje Cię zżerają. Czy mąż wie o tych emocjach? Czy kiedy mówi, że ma jakąś imprezę, robisz dobrą minę do złej gry, czy otwarcie komunikujesz, że potrzebujesz jego obecności, pomocy itp? Dzieci nie są Twoje ani Jego, tylko Wasze. Nie zabraniaj mu niczego. Spraw, żeby sam chciał zostać z Tobą.
        • baszi Re: zal, niespr. do partera, dzieci, zycia pomocy 21.05.12, 11:08
          zal do meza to jedno, to ze zdecydowalas sie na 2 dziecko wiedzac jak bylo z pierwszym no twoje ryzyko ale ja nie o tym
          sama siebie stawiasz w roli takiej biednej porzuconej opuszczonej przegranej
          co prawda w ciazy lezec nie musialam ale lekkie nie byly, tez sobie nie uzylam zycia no ale oczekiwac tego ze bede prowadzic dotychczasowy tryb w ciazy to troche utopia, owszem sa kobiety ktore czuja sie swietnie i nic nie musza zmieniac no ale nawet pojscie do pubu czasem trzeba odwolac zeby dziecka nie truc dymem papierosowym jesli nie ma tam odrebnego pomieszczenia dla niepalacych albo znajomi maja gdzies ciebie i twoje dziecko bo papieros musi byc ....
          zamiast biadolic i narzekac zajmij sie czyms, poczytaj zalegla lekture, podszlifuj jezyk, zacznij sie go uczyc, obejrzyj zalegle filmy, w tv poza bzdurami sa wartosciowe programy, moze zacznij jakis kurs internetowy a przede wszystkim nie narzekaj na swoj los i nie mow ze zycie sie skonczylo, jak widze ty nawet po ciazy swoje zycie uwazasz za skonczone, no to po co ci te dzieci byly?
          nie rozumiem, chyba nie myslalas ze same sie beda chowac no albo miala je wychowywac babcia a okazalo sie ze sie wypiela i slusznie zreszta...
          troszke nadinterpretuje ale dziecko zawsze zmienia zycia, w jakis sposob je ogranicza ale wszystko da sie pogodzic - nawet w pojedynke jesli na faceta liczyc nie mozna. ale biadolenie do tego nie prowadzi, tylko odpowiednie podejscie i robie czegokolwiek w tym kierunku zeby bylo lepiej.
          • brunero Re: zal, niespr. do partera, dzieci, zycia pomocy 21.05.12, 11:24
            baszi napisała:

            > zal do meza to jedno, to ze zdecydowalas sie na 2 dziecko wiedzac jak bylo z pi
            > erwszym
            No nie, jeszcze tego brakowało, żebym jakimś feministą został. Kobieta takie rzeczy pisze! Jak to się zdecydowała? To mąż nie brał w tym udziału? A może z kim innym ma to dziecko?
            • baszi Re: zal, niespr. do partera, dzieci, zycia pomocy 21.05.12, 13:49
              ty masz chyba za duzo wolnego czasu ze sie czepiasz slow , owszem pewnie zdecydowali razem o kolejnym dziecku szczegolnie ze samemu ciezko je sobie splodzic ale sa dwoma odrebnymi osobami i kazde z nich choc wspolnie wspolnie to kazde z osobna swoim wlasnym mozgiem podjelo decyzje,
        • trusia29 Re: zal, niespr. do partera, dzieci, zycia pomocy 21.05.12, 11:35
          Popieram brunero - powinnaś z nim porozmawiać, wyjaśnić co czujesz.
          • sebalda Re: zal, niespr. do partera, dzieci, zycia pomocy 21.05.12, 12:08
            >Nie da sie znim rozmawiac, bo kazde jego wyjscie juz mnie wk......., i moje uwagi ze moglby tez cos poswiecic konczy sie mega awantura bo on uwaza ze tyle robi-zakupy i pracuje.

            Jak się komuś radzi, to może wypadałoby przeczytać, co autorka napisała. Jak facet ma gdzieś potrzeby kobiety i obowiązki rodzinne, to i milion rozmów tego nie zmieni. Ktoś może napisać, że może autorka zbyt roszczeniowo wyraża potrzeby, skoro napisała, że ją to wk.... i on ma prawo się obrażać. Ale coś mi mówi, że ona próbowała też rozmawiać i po dobroci, jednak gdy facet kolejny i kolejny raz to olewa, to ja się nie dziwię, że ona w końcu krzyczy, a stąd już krok do awantury. A po takiej awanturze to facet już daje sobie pełne prawo do wyjścia.
            Mama mi opowiadała, że jak ojciec chciał wyjść, to celowo prowokował kłótnie, po czym wychodził obrażony. Typowe.
            • brunero Re: zal, niespr. do partera, dzieci, zycia pomocy 21.05.12, 12:46
              Naprawienie czegokolwiek jest zawsze możliwe, jeśli spełniony jest jeden podstawowy warunek: oboje tego chcą. Może autorka powinna zacząć od postawienia takich elementarnych pytań: czy małżeństwo i dzieci są dla ciebie ważne? Czy chcesz być razem ze mną? Czy uważasz, że powinnam szanować twoje emocje i uczucia? Jak nie dostanie trzech odpowiedzi na tak, to chyba nie ma o czym gadać, bo jak facet już nie kocha, olewa, to siłą się go nie zatrzyma. Pozostanie rozstanie, albo koegzystencja, jedno i drugie bolesne. Tyle, że w tym drugim wypadku, powinna czekać w butach na wracającego męża z pracy i w drzwiach mówić wychodzę, zajmiesz się dzieckiem.
              • fomica Re: zal, niespr. do partera, dzieci, zycia pomocy 21.05.12, 14:41
                > Jak nie dostanie trzech odpowiedzi na tak, to chyba nie ma o czym gadać, bo jak facet już nie kocha, olewa, to siłą się go nie zatrzyma.
                Oj, nie zgodziłabym sie z druga częścia zdania. Zakładasz dwa rozwiązania: albo facet chce byż z nia i z dziećmi, wtedy trzeba rozmawiac, rozpracować to, albo nie chce i wtedy... koniec, trzeba go po prostu uwolnić. Czy z perspektywy mężczyzny dwoje dzieci to jakis "epizod" w życiu, zdarzyło sie, nie udało, odkryłem że jednak "to nie to"?
                Ja uważam, że autorka powinna zdecydowanie wyegzekwowac jego udział w opiece, nie ma żadne "on już nie chce" - on ma psi obowiązek i koniec kropka. Nawet jeśli nie uda sie naprawic relacji między nimi, to nie zmienia faktu że on jest tak samo odpowiedzialny za to co sie dzieje z dziecmi jak ona. Jak trzeba to wstaje w nocy, przewija, nosi na rękach przez cały wieczór, przejmuje dziecko tylko dlatego że np. ona chce wziąc kapiel i ktos ja musi zastapic na pół godziny. I nie widze dla niego żadnej taryfy ulgowej, nawet jeśli przestał ją kochać.
            • trusia29 Re: zal, niespr. do partera, dzieci, zycia pomocy 21.05.12, 14:57
              Przeczytałam, owszem. I podtrzymuję swoje zdanie, ze na tym etapie ROZMOWA jest konieczna.

              Autorka pisze, ze niczego nigdy mężowi nie zabraniała, nie dawała sygnałów że coś ją dręczy, ze jej źle. Teraz nagle to robi ale w jaki sposób? Robiąc uwagi ,ze mógłby coś poświęcić itd w chwili gdy on wychodzi z domu... Moim zdaniem nie tędy droga. po pierwsze rozmowa powinna się odbyć nie wtedy, gdy on już jest w drzwiach, ale na spokojnie, kiedy oboje są w domu. Powinna powiedzieć że czuje się samotna, ze ma wrażenia że tylko ona poświęca sie dla rodziny, że chciałaby poczuć jego wsparcie itd - spokojnie mówić o tym co sie czuje a nie atakować go w chwili, gdy wychodzi na jakieś spotkanie.

              Nie bronię męża, absolutnie. Uważam tylko że jakiekolwiek radykalne kroki powinny nastąpić po spokojniej rozmowie.
            • mama_myszkina Re: zal, niespr. do partera, dzieci, zycia pomocy 21.05.12, 16:09
              sebalda napisała:

              > Mama mi opowiadała, że jak ojciec chciał wyjść, to celowo prowokował kłótnie, p
              > o czym wychodził obrażony. Typowe.

              Nom, mój ojczym (okreslony przez specjalistę jako osobowość skrajnie narcystyczna) robił to samo jak chciał wyjść i się zabawić (co zazwyczaj oznaczało napicie się). Zazwyczaj niestety prowokował kłótnie ze mną (wtedy kilkulatką) aby móc powiedzieć, że 'gó***ara go wyprowadziła z równowagi i on ma dość' po czym wyjść do kolegów.

              Także zgadzam się z Tobą Sebaldo, nie wyciągałabym zbyt daleko idących wniosków. Mało tego, na tym forum jest wpis pani, której mąż przemocowiec od pewnego czasu prowokuje ją w ten sposób, że to ona krzyczy (a on prawdopodobnie to nagrywa, bo jest mowa o rozwodzie).
    • mama_myszkina Re: zal, niespr. do partera, dzieci, zycia pomocy 21.05.12, 16:05
      Widzisz,

      specyfiką tego forum jest to, że kobiety w Twojej sytuacji są wbijane w ziemię jako głupie i mało przewidujące.

      Ja uważam,że na wyciągniecie wnioskó nigdy nie jest za późno i że to, że uzmysłowiłaś sobie powagę sytuacji to dobry znak, bo to może być pierwszy krok do zmiany.

      Poczytaj sobie o asertywności, może zainwestuj w jakiś poradnik (polecam Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, bo jako tako trzymają poziom, więc mniejsza szansa, że kupisz chłam). Trenuj stawianie granic. W zależności od tego, jak na zmiany zareaguje partner podejmiesz dalsze decyzje. Na rozstanie zawsze jest czas.
      • bez_przekazu Re: zal, niespr. do partera, dzieci, zycia pomocy 25.05.12, 18:42
        i zapomnij o trzeciej ciazy.

        mama_myszkina napisała:

        > Widzisz,
        >
        > specyfiką tego forum jest to, że kobiety w Twojej sytuacji są wbijane w ziemię
        > jako głupie i mało przewidujące.
        >
        > Ja uważam,że na wyciągniecie wnioskó nigdy nie jest za późno i że to, że uzmysł
        > owiłaś sobie powagę sytuacji to dobry znak, bo to może być pierwszy krok do zmi
        > any.
        >
        > Poczytaj sobie o asertywności, może zainwestuj w jakiś poradnik (polecam Gdańsk
        > ie Wydawnictwo Psychologiczne, bo jako tako trzymają poziom, więc mniejsza szan
        > sa, że kupisz chłam). Trenuj stawianie granic. W zależności od tego, jak na zmi
        > any zareaguje partner podejmiesz dalsze decyzje. Na rozstanie zawsze jest czas.
        >
    • powracajac-a Re: zal, niespr. do partera, dzieci, zycia pomocy 21.05.12, 16:19
      nie ma to jak wyrzucic z siebie zal i dostac po grzbiecie od forumowych "ekspertek" :(
      jesli juz dziewczyna pisze ze ma dola i zal, to raczej oczekuje wsparcia albo poklepania po plecach. naprawde jesli ktos ma ochote dolozyc jeszcze to lepiej nie pisac nic :( i tak takimi tekstami pewnych rzeczy sie nie cofnie, no chyba, ze jej zyczyc pozbycia sie juz poczetego dziecka!!! :/:/ :(
      to, ze chciala (chcieli ) drugie dziecko to nie nasz sprawa. dziecko jest i tyle. a ono rodzicow ma dwoje i oboje powinni czuc sie w obowiazku byc dla niego. z opisu wynika, ze pan maz faktycznie ma luzackie podejscie do obowiazkow, do bycia mezem, ojcem i autorka ma prawo miec o to zal. wierze, ze hormony robia swoje, dochodzi zmeczenie ciaza, co NA PEWNO nie ujmuje jej milosci do dzieci, mimo ze moze teraz wydawac sie poza jej sily.
      masz prawo potrzasnac mezem!!!! na pewno potrzeba rozmow na spokojnie i ustalenia pewnych granic , pewnych zasad od juz i teraz. na twoim miejscu postawilabym pewnie kilka warunkow!!!
      trzymaj sie, niedlugo przytulisz malucha, odejdzie zal, zlosc... no moze nie zmeczenie. pogon meza i wygospodaruj tez czas dla siebie. od czasu do czasu przyda ci sie zostawic rodzinke w domu, pod okiem meza i wyjsc na pare godzin bez dzieci, bez pieluch. od karmienia do karmienia to dobry czas by zlapac oddech. mimo milosci do dzieci nalezy ci sie na pewno porcja zdrowego egoizmu!!!! przytulam i zycze szybkiej stabilizacji!!!!
      • baszi Re: zal, niespr. do partera, dzieci, zycia pomocy 22.05.12, 07:14
        mezem potrzasnac ma prawo, ale autorka poza biadoleniem jak to juz skonczyla zycie niewiele robi, niech zacznie od siebie, zacznie myslec bardziej pozytywnie, ja jakos nie umiem jej poklepac po plecach i mowic tak ty biedna jestes twoje zycie sie skonczylo bo sie nie skonczylo, ciaza to ciezki okres ale potem juz jest z gorki, im starsze dziecko tym wiecej wolnosci odzyskujesz i niech sie na tym skupi a nie na tym ze jej zycie sie skonczylo bo w ten spsob ani sama nie bedzie szczesliwa ani faceta nie zacheci do zostawania w domu, sama pewnie tez bym nie chcial sluchac wiecznie nieszczesliwej baby co to tylko mowi jak jej zycie sie skonczylo na zawsze ......
    • asia_i_p Re: zal, niespr. do partera, dzieci, zycia pomocy 21.05.12, 20:06
      Podziwiam cię serdecznie - jakbym miała leżeć dwa dni, diabli by mnie wzięli. Jesteś dzielna.
      Moja rada - nie podejmuj żadnych decyzji, dopóki nie urodzisz i nie odzyskasz możliwości ruchu. Może być tak, że wtedy popatrzysz na rzeczy zupełnie inaczej.
      Natomiast ochrzaniać od góry do dołu i stanowczo zażądać towarzystwa możesz spokojnie także na leżąco.
      Trzymam kciuki za udany poród.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: zal, niespr. do partera, dzieci, zycia pomocy 23.05.12, 06:58
      W opisanej przez Panią sytuacji, partner zbiera chyba wszystkie Pani frustracje. I te które są słusznie, być może, kierowane do niego jak np: brak troskliwości, brak empatii dla Pani potrzeb,pozostawianie Pani samej bez swojego towarzystwa itp.
      Natomiast Pani czyni go odpowiedzialnym również za utratę swojego hobby, odsunięcie się znajomych, za skomplikowaną ciążę, która jest obiektywnym zdarzeniem na które trudno coś poradzić poza tym, że ją trzeba przetrwać.
      Rozumiem Pani rozżalenie, sytuacja jest trudna dla Pani, ale może jak Pani zdejmie z partnera część tej odpowiedzialności to nie będzie się Pani czuła taka bezradna. Będzie Pani czuła, że wiele zależy od Pani, że po porodzie będzie Pani mogła odbudować swoje życie i jego utracony koloryt. Jak Pani wszystkie pretensje skieruje do partnera to będzie trudniej , bo na zachowania innych mamy jedynie niewielki wpływ. Dodatkowo partner może na taki stos żalów reagować odsunięciem. Nie twierdzę, że postępuje słusznie, że nie powinien bardziej Panią wspierać. Bardziej opisuję mechanizm, który po namyśle może warto przerwać, aby lepiej funkcjonować i aby poczucie niesprawiedliwości nie dominowało i zniekształcało Pani rzeczywistość.
      Od Pani zależy czy podejmie Pani życie towarzyskie, czy powróci Pani do hobby po szczęśliwie zakończonej ciąży. Zbyt duży żal rozlany na wszytko utrudnia życie. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • ozal2 Re: zal, niespr. do partera, dzieci, zycia pomocy 23.05.12, 13:17
      Dzięki za wszystkie uwagi.
      Chyba potrzebowałabm pomocy psychologa żeby pozbyć się przerzucania odpowiedzialnosci na partnera.
      jak na razie to znalazłam że on wyszukuje dziewczyny na stornie anonsów seksualnych. jeszcze musze znaleźć czy dzwonił - super atmosfera przed porodem.
      ja się poświęcam a ten ........
      • penelopa40 Re: zal, niespr. do partera, dzieci, zycia pomocy 24.05.12, 15:51
        j a się poświęcam a ten ....... może trzeba było się nie poświęcać??? poza tym dla kogo ty się tak poświęcasz? chcesz mieć dzieci czy nie? jeśli tak to się nie poświęcasz... jeśli nie to czemu zaszłaś 2 razy w ciążę... jasne, że posiadanie dzieci wymaga pewnych poświęceń, ale jeśli dla kogoś jest to jedno wielkie poświęcenie to chyba ma zaburzone reakcje...
        po ciąży przeleżanej 6 miesięcy i zagrożonej raczej bym się nie decydowała na następną,
        z partnerem, który nie interesuje się mną, domem, dzieckiem nie miałabym drugiego i generalnie dawno bym się rozstała...
        może spróbuj pochodzić do psychologa, psychoterapeuty i zastanowić się czego w życiu chcesz...
      • ktosia73 Re: zal, niespr. do partera, dzieci, zycia pomocy 24.05.12, 20:45
        Ja się poświęcam"...- I teraz przeczytaj sobie to co napisałąś, i zastanów się, dlaczego sytuacja się coraz bardziej pogłębia..
        Jeśli twój mąż i dziecko ciągle żyją w pzreświadczeniu, że ty nie robisz czegoś dla nich z miłości, tylko dla tego że się " poświęcasz" -to jeszcze trochę, a ci podziękują za współpracę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja