Czy to fizjologia?

23.05.12, 12:10
Widzę, że małżeństwa przechodzą kryzysy. Po odchowaniu dzieci faceci dostają małpiego rozumu i nagle wszystko niszczą. O co chodzi? Mąż koleżanki rzucił ją i założył nową rodzinę. Mąż innej chwali się, że chętnie rzuciłby swoją żonę. (Jeszcze tego nie zrobił). Mój facet przy takich kumplach głupieje i za moment też mnie rzuci.

Patrzę na to wszystko i zastanawiam się, jak tym niszczycielskim zapędom zapobiec. Albo jak osłabić ich siłę.

Waham się, czy ratować się rozwodem i pozostać potem sama, uwalniając durnego małżonka od siebie, czy ciągnąć jak najdłużej, korzystając ze wspólnego dorobku, jaki wypracowaliśmy

Czy takie zachowania mężczyzn to fizjologia? Czy w rodzinach wielodzietnych też jest ten problem?
    • verdana Re: Czy to fizjologia? 23.05.12, 13:15
      Istnieje jeszcze inna możliwość. Sporo kobiet, niestety, po urodzeniu dziecka zaczyna skupiać na nim całą uwagę, lekceważąc partnera. Całe życie kręci się wokół dziecka, gdy ono odchodzi z domu okazuje się, zę żadnego związku już nie ma, jest pustka.
      I facet szuka sobie innej rodziny, nie z powodów fizjologicznych, tylko uczuciowych.
      • sebalda Re: Czy to fizjologia? 23.05.12, 13:45
        Prewencyjny rozwód, dobre:)))
        W moje rodzinie i wśród wszystkich naszych wspólnych znajomych nie ma ani jednego rozwiedzionego małżeństwa. W pracy natomiast prawie wszystkie koleżanki, z którymi jestem bliżej związana, są po rozstaniach. Nie wszystkie z powodu zdrady. Znam też kilka trwających ze sobą małżeństw, mimo że wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że powinni się od siebie nawzajem uwolnić. Życie znaczy. Nie ma reguł, nie ma jednego wzorca.
        Jeśli kochasz męża i Ci na nim zależy, okazuj mu to na każdym kroku. Z reguły to wystarcza. No i jeśli na to zasługuje, chwal go jak najczęściej. Oni to uwielbiają:)
      • kol.3 Re: Czy to fizjologia? 23.05.12, 17:32

        No proszę jakie te misie biedne.
        Partnerstwo w polskiej rodzinie to jednak nadal pieśń przyszłości, dlatego kobiety pracują w domu więcej, więcej zajmują się dziećmi, panowie urywają się chętnie od obowiązków, pryskając po prostu fizycznie z domu. Kobieta nie pryśnie, bo trzyma ją instynkt i poczucie obowiązku. Pan szuka sobie miejsca gdzie nie wyje niemowlak, nie ma przewijania, karmienia itp.
        • verdana Re: Czy to fizjologia? 23.05.12, 17:34
          Niemowlak raczej nie wyje, jak Pan w średnim wieku , a dzieci dorosły. Pan zatem raczej szuka miejsca, gdzie wyłby mu nowy niemowlak:)
          • marianka_marianka Re: Czy to fizjologia? 23.05.12, 18:13
            verdana napisała:
            Pan zatem raczej szuka miejsca, gdzie wyłby mu nowy niemowlak:)


            Postawiłabym raczej kolokwialnie mówiac, na pragnienie młodej i nowej d..., z wyłączeniem opcji: nowe dziecko:)
            • verdana Re: Czy to fizjologia? 23.05.12, 18:23
              To wcale nie jest takie proste. Bardzo dużo facetów ma nowe dziecko.
              I podejrzewam,z e nie chodzi tu czesto o nową d..., tylko o noiwą rodzinę, bo po odejściu dziecka okazało się,z ę stara już nie istnieje.
              • to-wlasnie-ja Re: Czy to fizjologia? 26.05.12, 14:22
                A ja podejrzewam, ze facet jednak chce nowej d... i nie mysli, ze ona bedzie chciala dziecka . Ktory facet po czterdziestce z rozkosza bedzie wstawac po nocach , przewijal, godzinami nosil na rekach i uspokajal niemowlaka, ktoremu wyrzynaja sie zabki?
    • kol.3 Re: Czy to fizjologia? 23.05.12, 19:42
      Może raczej chodzi o banalny kryzys wieku średniego, facet ma 40+ i chce mu się jeszcze przeżyć coś romantycznego, żona stara i przechodzona, pojawia się apetyt na świeże mięsko.
    • kami_hope Re: Czy to fizjologia? 26.05.12, 02:36
      Mnie się wydaje, że to pragnienie przeżycia czegoś co „nam się należy”. Szczególnie, że podsycane wszechobecnymi hasłami reklam lub innymi medialnymi obrazami, które przedstawiają szczęśliwych, uśmiechniętych i pięknych ludzi. Dalej… widok znajomych zmieniających partnerów, wszak „każdy ma prawo do szczęścia”. Albo i znajomości wirtualne, które mogą wydawać się atrakcyjne bo przez ukrycie „szarej codzienności”, a eksponowanie superlatywów – każdy z nas ma swoje lepsze i to gorsze odbicie - internet daje doskonałą możliwość by manipulować rzeczywistością na naszą korzyść. Chce się wierzyć w lepszy świat (wiadomo, że „wszędzie lepiej, gdzie nas nie ma”), więc kiedy okazja się przytrafia, stajemy przed wyborem pognania za marzeniem (złudzeniem) lub pozostaniu na ziemi w przekonaniu, że szczęściem jest to co mamy, a nie to, co moglibyśmy mieć…

      Złudzenia nie są łaskawe dla codzienności...

      Oczywiście po fakcie trudno wszystko odwrócić. Złudzenia i inne obietnice mają swoją cenę.
      Niestety, jeśli ktoś wbije sobie coś do głowy, to trudno go przekonać. Musi sam skonfrontować swoje marzenie, „jestem tego warty/a”, „należy mi się”, „mam prawo do szczęścia”, itp. z rzeczywistością.

      Myślę, że wielu ludzi jakoś zagubiło swoją drogę, rzekłabym – zaprzedało się wizji świata narzuconej przez komercję, przez co zatracili zdolność rozróżniania tego, co pochodzi od dobra, a co od zła.


    • moopsinka Re: Czy to fizjologia? 26.05.12, 10:45
      niestety raczej fizjologia - kryzys wieku średniego.

      znam parę, która po bardzo burzliwym okresie 40+, przeszła do okresu 50+ unikając rozwodu i zdają się być na nowo szczęśliwi.
      • idoli Re: Czy to fizjologia? 26.05.12, 11:53
        poza tym kryzys małżeński może istnieć od dawna tylko ludzie czekają z rozwodem aż dziecko dorośnie.
        • aqua48 Re: Czy to fizjologia? 26.05.12, 12:08
          A mnie się wydaje, że mało kto zdaje sobie sprawę, że małżeństwo to ciężka praca i poświęcenia z obu stron, choć zazwyczaj jest tak, że jedna(ta której bardziej zależy, albo która ma więcej do stracenia) daje więcej. Ludzie teraz raczej oczekują przyjemności i radości, a jak jej szybko nie dostaną to najprostszym rozwiązaniem wydaje się rozwód. Tylko co potem? Rozżalenie i pretensje?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja