rodzina narzeczonego niszczy nas

24.05.12, 12:48
historia jest długa i skomplikowana, postaram się ją maksymalnie streścić. Jesteśmy razem od 6 lat, mieszkamy razem od 4. Za rok nasz ślub. Kochamy się bardzo, pomimo dosyć długiego związku jest między nami bardzo dobrze, coraz lepiej. Jednym problemem jest jego rodzina. Narzeczony pochodzi z rodziny dysfunkcjonalnej, od zawsze były tam awantury wywoływane przez rodziców, choroba psychiczna ojca, olbrzymie problemy emocjonalne całej rodziny z tym związane. Siostra narzeczonego jest osobą neurotyczną,konfabulantką, nawet wspólny psycholog, do którego chodzili ostrzegał go przed nią, mówił, że będzie się starała rozbijać rodzinę i to robi. Opowiada o każdym bardzo złe rzeczy, wyssane z palca. W tym momencie wszyscy już przejrzeli na oczy i odwrócili się od niej oprócz matki. Nigdy nie byłam w dobrych kontaktach z nią i ona od lat nastawia matkę przeciwko mnie, ale wcześniej ze strony przyszłej teściowej to była raczej bierna niechęć, poza tym jeździliśmy do jego domu rodzinnego bardzo rzadko bo te kontakty są dla niego trudne. Od kiedy powiedzieliśmy jego rodzicom o ślubie zaczęło się piekło. Teściowa dzwoni np w nocy żeby natychmiast przyjechał bo w domu awantura ( a mieszkamy 50 km od nich). Albo dzwoni i mówi, że słyszała, od swojej córki (siostry narzeczonego o której pisałam wcześniej), że ja mówię złe rzeczy o swojej rodzinie. Są to oczywiście absurdalne zarzuty, szuka na mnie jakiegoś haka, czegoś co by zniechęciło narzeczonego do mnie. Robi nawet więcej, dwa lata temu mieliśmy poważny kryzys, z którego wyszliśmy umocnieni. Ale wtedy narzeczony był w bardzo złym stanie psychicznym i zwierzył się matce i siostrze. Teraz jak tam pojade to matka opowiada mi wszystko co mówił o mnie wtedy, chce też mnie do niego zniechęcić. Mój narzeczony jest zrozpaczony, kłóci się z nimi o mnie, walczy o to, żeby przestali nas szkalować. Jest mu potwornie przykro, czuje się zdradzony i opuszczony przez nich. Oni nigdy o niego nie dbali, nie przyjechali do szpitala gdy mieliśmy wypadek samochodowy ani gdy narzeczony spadł z dwupiętrowego budynku i trafił do szpitala.
Nie wiem co mam robić...nie mam już siły, czuje się wyczerpana, nie mam siły słuchać jakiś oskarżeń z ich strony...wiem, ze chaotyczne to co pisze, ale może ktoś ma jakąkolwiek radę...był w podobnej sytuacji...
    • palore25 Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 24.05.12, 13:04
      Najlepszym rozwiązaniem byłoby odcięcie się od tej rodziny, ignorowanie ich komentarzy, nie wszczynanie między sobą nieporozumień, bo to będzie miało wpływ na Wasze relacje. Skoro mogłoby być faktycznie tak jak opisujesz to po co przejmujecie się ich opiniami pod swoim adresem jak są one nieprawdziwe i zmyślone ? Chyba główny sęk tej całej sytuacji jest pośrodku, ja do końca nie wierze w słowo pisane szczególnie od kogoś obcego przez neta tutaj klawiatura wszystko przyjmie, a jak to naprawde wygląda to trzeba byłoby się o tym samemu przekonać.
      • sorvina Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 24.05.12, 13:07
        Oczywiście każdy może być trollem, ale zakładamy uczciwość inaczej nie odpisywalibyśmy na żadne wątki.

        Osobiście znam takie osoby jak opisywana mama i siostra, więc wierzę, że coś takiego jest możliwe i to bez "zasługiwania" na to ze strony autorki i jej narzeczonego. Po prostu bywają ludzie wredni bezinteresownie, pozostaje trzymać się od nich z daleka.
        • palore25 Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 24.05.12, 13:20
          sorvina napisała:

          > Oczywiście każdy może być trollem, ale zakładamy uczciwość inaczej nie odpisywa
          > libyśmy na żadne wątki.
          >

          To może Ty nim jesteś jak każdy może nim tutaj być..



          > Osobiście znam takie osoby jak opisywana mama i siostra, więc wierzę, że coś ta
          > kiego jest możliwe i to bez "zasługiwania" na to ze strony autorki i jej narzec
          > zonego. Po prostu bywają ludzie wredni bezinteresownie, pozostaje trzymać się o
          > d nich z daleka.
          • sorvina Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 24.05.12, 13:45
            Teoretycznie mogę być, jak i ty. A po co w ogóle ta sugestia?
    • sorvina Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 24.05.12, 13:05
      Od takich ludzi najlepiej trzymać się jak najdalej. Jeśli teraz zobaczą, że pozwalacie im wchodzić sobie na głowę, opowiadać niestworzone historie i zupełnie nie przejmować się waszymi uczuciami, to będzie tylko gorzej. Ale wymaga to od narzeczonego wyjścia z pozycji dziecka, które kłóci się z rodzicami, ale czuje się bezradne i jeśli oni nie ustąpią to pozostaje mu bezradnie płakać. Matka i siostra nie ponoszą na razie żadnych konsekwencji tego co robią. Takie osoby kłócić się lubią, więc awantury to dla nich żadna kara i tak olewają to co narzeczony mówi. Muszą zrozumieć, że mają 2 alternatywy - albo przestaną się w stosunku do was toksycznie zachowywać, albo stracą jakikolwiek kontakt. Być może zerwanie kontaktu na np. pół roku da im do myślenia.

      Pytanie co narzeczony dostaje takiego od rodziny, że po tym wszystkim ciągle się jej trzyma? Może warto odpuścić sobie złudzenia, że kiedyś będzie dobrze, opłakać żale i żyć dalej - budując WŁASNĄ rodzinę, którą należy przed taką mamusią i siostrą chronić. Jeśli nie potrafi sam odejść psychicznie od rodziny, może warto wspomóc się terapią by to przepracować.

      Do ciebie pytanie - po co słuchasz ich oskarżeń? Wierzysz, że jak będzie miła i pokorna to w końcu się do ciebie przekonają? Tym mniej cię będą szanować. Jak zaczynają jazdy trzeba powiedzieć, że w ten sposób nie rozmawiacie wstać i wyjść. Bo tak oni narzucają zasady gry a wy się dostosowujecie.
      • cytrynkowa.galaretka Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 24.05.12, 13:27
        nie słucham ich oskarżeń,one nie mają odwagi powiedzieć mi tego wprost, mówią to do niego albo do dalszej rodziny. Ja wiem, że najlepiej się odciąć od jego rodziny, ale to jest jego matka...on to bardzo przeżywa. Matka to najbliższa osoba, ona kiedyś nie była taka, ale dała się omotać córce. Wiem, że gdybym mu to zasugerowała to odciął by się od niech, sam zresztą o tym mówi...ale znam go bardzo dobrze i wiem też, że gdyby to zrobił to by cierpiał.
        Ostatnio jak zadzwoniła, że w domu jest awantura to powiedział jej, że nie może przyjechać to ona odłożyła słuchawkę. On chwilę siedział bez słowa, potem zaczął chodzić po pokoju a potem zapytał czy z nim pojadę...
        Moi rodzina uwielbia mojego narzeczonego i cieszą się na nasz ślub, ale moi rodzice bardzo się martwią, że wchodzę do takiej rodziny...
        Wiecie, jak miałam 20 lat to też myślałam, że rodzina nie jest ważna, ważne, że się kochamy...ale teraz wiem, że tak nie jest do końca.
        Ja starałam się wyciągnąć ręke, zadzwoniłam do jego mamy i zapytałam czy chce jechać z nami oglądać salę na wesele, nie chciała. Potem pojechaliśmy jej opowiedzieć o tym, jaka sala itd to siedziała bez słowa...
        • morekac Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 24.05.12, 13:42
          zadzwoniłam do jego mamy i zapytałam czy chce jechać z nami oglądać salę na wesele, nie chciała. Potem pojechaliśmy jej opowiedzieć o tym, jaka sala itd to siedziała bez słowa...

          to ma być wyciąganie ręki na zgodę? ;-)
          Kobieta jest niespecjalnie tym zainteresowana waszym ślubem (a nawet przeciwna), a ty jej takimi rzeczami czas marnujesz? Czego oczekiwałaś? Entuzjazmu w jej głosie? Rady, żeby różowe serwetki zmienić na niebieskie?
          BTW:gdyby mi nawet własna córka opisywała salę weselną, też chyba siedziałabym bez słowa , marząc o szybkim końcu tej opowieści. Miej litość nad ludźmi - niektórych takie rzeczy nie interesują aż tak, jak ciebie.

          Wiem, że gdybym mu to z
          > asugerowała to odciął by się od niech, sam zresztą o tym mówi...ale znam go bar
          > dzo dobrze i wiem też, że gdyby to zrobił to by cierpiał.

          Zasugeruj mu pójście do terapeuty, jeśli mu ciężko z takimi relacjami rodzinnymi, a nie odcięcie.
          • sorvina Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 24.05.12, 13:47
            > Zasugeruj mu pójście do terapeuty, jeśli mu ciężko z takimi relacjami rodzinnym
            > i, a nie odcięcie.

            Odcięcia, nawet jeśli jest najlepszym rozwiązaniem, bez terapii bym nie proponowała. Bez przerobienia tematu, narzeczonego zje poczucie winy. Niech to sobie wpierw poukłada. Ale już teraz może stawiać granice i ograniczyć kontakt. Zrezygnować z "ratowania" w przypadku awantur, które nic nie wnosi bo nikt nic nie zmienia. Za jakiś czas jest powtórka z rozrywki.
          • cytrynkowa.galaretka Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 24.05.12, 13:48
            po pierwsze ja nie uważam, że on powinien się odcinać.
            Po drugie, z powodu tego, że ta kobieta wierzy w każde słowo swojej córki i z innych powodow ode mnie niezależnych to nie mam z nią kontaktu i nie mam z nią o czym rozmawiać. Wtedy gdy do niej dzwoniłam to nie wiedzieliśmy, że ona jest przeciwna bo to później wyszło. I wydawało mi się, że to będzie miły gest, że dam jej do zrozumienia, że zalezy nam na jej opinii itd. A nie opowiadaliśmy o wyglądzie sali tylko o rożnych rzeczach związanych z weselem i niezwiązanych. Bo np mówilismy też o przebiegu rehabilitacji ręki mojego narzeczonego (jak wspominałam spadł z dachu i doznał bardzo skomplikowanego złamania kości łodeczkowatej) i to też jej nie zainteresowało.
            • morekac Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 24.05.12, 14:12
              Bo
              > np mówilismy też o przebiegu rehabilitacji ręki mojego narzeczonego (jak wspomi
              > nałam spadł z dachu i doznał bardzo skomplikowanego złamania kości łodeczkowate
              > j) i to też jej nie zainteresowało.
              Ale miała wybuchnąć szlochem i użalić się nad synkiem? Przecież wszystko jej opowiadaliście... Być może była średniozainteresowana (albo i wcale), być może nie opanowała technik podtrzymywania rozmowy (typu: aha, to ciekawe etc), a być może nadajecie na całkiem innych falach.
              Osobiście wszelkie opowieści o szczegółach czyjegokolwiek wesela , mającego odbyć się za rok , potraktowałabym jako rozmyślne dręczenie. ;-)

              Tak na powaznie - daj sobie spokój z zabiegami o serce jego mamy i siostry, bo cokolwiek nie zrobisz, i tak zawsze coś ci wytkną. Jeśli będą chciały. Spytasz o radę - powiedzą, że nie potrafisz podjąć samodzielnie decyzji, nie spytasz - wyrażą niezadowolenie, że nie spytałaś. Nie masz wpływu na to, co zrobią, ani co o tobie pomyślą. Zdrowsza będziesz, jak przestaniesz koło nich skakać.
              • cytrynkowa.galaretka Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 24.05.12, 14:19
                ja wokół nich nie skacze, to one szkalują nas wśród znajomych, ale chciałam dla dobra mojego narzeczonego nawiązać kontakt. I twierdzisz, że normalne jest nie wykazanie braku zainteresowania gdy syn opowiada o szansach, na to, że jego ręka będzie w ogóle sprawna? To nie był monolog. A jeszcze co do siostruni...ona niby jest ukochaną córeczką mamy, ale gdy podejrzewali u niej raka i zadzwoniła do matki powiedzieć, ze jednak jest zdrowa to usłyszała tylko "aha. A ojciec to znow się kłócił ze mną ...."
                • sorvina Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 24.05.12, 14:25
                  Patrzysz na tą toksyczną rodzinę przez pryzmat swojej - zdrowej. To co u ciebie jest dobre - jak bliski kontakt, dla twojego narzeczonego niekoniecznie jest dobre, bo oczekiwania rozmijają się z realiami. Rozumiem, że zachowanie matki narzeczonego cię szokuje. Każdego przyzwoitego człowieka, który troszczy się o innych by szokowało. Ale ona tak ma, z wiekiem dodatkowo pewne cechy się wzmacniają. Czas uznać fakty i zdecydować co robić by zadbać o waszą przyszłą rodzinę. Ona powinna być teraz najważniejsza.
                • morekac Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 24.05.12, 14:58
                  ale chciałam dla
                  > dobra mojego narzeczonego nawiązać kontakt.
                  No i po co?
                  Z tego, co piszesz o mamie narzeczonego - chyba nigdy nie była specjalnie troskliwą ani interesującą się matką (reakcja na rękę, wypadki, raka i podbieranie kasy nieletniemu), więc skąd zaskoczenie, że teraz też nie jest? I że nie interesuje się przygotowaniami do ślubu? Jest dosyć spójna w swoim zachowaniu i cudów nie należy się spodziewać.
        • sorvina Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 24.05.12, 13:43
          >Wiem, że gdybym mu to z
          > asugerowała to odciął by się od niech, sam zresztą o tym mówi...ale znam go bar
          > dzo dobrze i wiem też, że gdyby to zrobił to by cierpiał.

          A teraz nie cierpi?
          Wiem, że to się tak łatwo mówi i że człowiek długo gryzie się z myślami. Jednak można uporać się z wkodowanym poczuciem odpowiedzialności za matkę, a gdy nie tkwi się po kolana w toksycznych zachowaniach na co dzień , człowiek ma więcej siły psychicznej i jest mu łatwiej. Czy narzeczony jest DDA? Bo to wygląda na typowe zachowanie. Na szczęście można wyjść z tego i nauczyć się skupiać na własnym życiu, bez względu na to jak rodzina szaleje.

          Narzeczony musi chyba zrewidować swoje wyobrażenie o matce z rzeczywistością. Bo różnie można nazwać to jak go traktuje, ale nie bliskością. I czy rzeczywiście była taka dobra, skoro wypięła się całkiem na syna w trudnych chwilach. Nie siostra jej mózg wyprała, ona odpowiada za to jak was traktuje. Nie usprawiedliwiajcie jej. Narzeczony jest dorosłym mężczyzną, czas by to nie mamusia była najważniejszą osobą w jego życiu.

          Z rodziną jest tak, że jest ważna, ale jeśli jest toksyczna ale przepracowana niekoniecznie ma obciążający wpływ. Szkoda, że nie ma fajnych relacji, ale lepiej brak relacji niż toksyczne relacje. Co więcej, przepracowaniu DDA to często bardzo fajni, świadomi i wrażliwi ludzie.

          Jeśli masz dobre relacje z własnymi rodzicami możesz nie rozumieć swojego narzeczonego i wierzyć, że na pewno rodzice kochają i może da się jakoś dogadać. Ale czasem nie kochają tylko niszczą i nie da się tego zmienić. Poczytaj sobie o Toksycznych rodzicach, może zrozumiesz pewne mechanizmy i co tak naprawdę trzyma narzeczonego przy matce.

          Na pewno nie powinien podejmować tak ważnej decyzji bo ty mu coś zasugerujesz, musi do tego dojrzeć. Ale też nie wybijaj mu jej z głowy, bo to matka... Czasem nie matka tylko potwór, przed którym trzeba uciec jak najdalej.
          • cytrynkowa.galaretka Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 24.05.12, 13:56
            nie jest DDA. W domu były awantury, ale spowodowane głownie tym, że jego matka nie chciała slubu z jego ojcem, ale była w ciąży i tylko dlatego rodzina zmusiła ją do małżeństwa. I wiecie...ona była kiedyś troskliwa i dobra dla niego, nawet dla mnie w bardzo początkowych etapach naszego zamieszkania razem była dobra. Ja rozumiem to, że ona jest wyniszczona tymi awanturami, chorobą męża. Ale w tym momencie córka skłóciła ją z całą rodziną ( z resztą rodziny narzeczonego mam bardzo dobry kontakt, bardzo się lubimy)
            To jest bardzo trudna sytuacja, skomplikowana. Chodzi o to też, że ja wiem, że każdy człowiek musi dbać również o siebie. a ja widzę jak bardzo ta sytuacja na mnie wpływa. Przeżyliśmy razem wiele, wypadki, olbrzymie kłopoty finansowe z ktorych nie wyszlibyśmy bez pomocy rodziny..I cały czas staliśmy za sobą murem, wspieraliśmy się..a teraz w starciu z takimi kłopotami ja się załamuje, nie mam sily i chyba nie chce....
            Nie wiem właściwie czego oczekuje pisząc to, jest mi ciężko i chyba chce to wyrzucić z siebie...nie wiem
            • sorvina Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 24.05.12, 14:15
              > Chodzi o to też, że ja wiem, że
              > każdy człowiek musi dbać również o siebie. a ja widzę jak bardzo ta sytuacja na
              > mnie wpływa.
              Masz rację. Powiem więcej, człowiek przede wszystkim musi dbać o siebie, bo tylko na siebie ma realny wpływ i tylko za siebie jest odpowiedzialny. Nie za decyzje życiowe swojej/narzeczonego matki i jej konsekwencje. Malujesz ją jako jakąś bezwolną istotę, za którą inni podejmują decyzje, ona nie decyduje nawet o tym co myśleć. A to też jest decyzja by ulegać innym. I bez względu na to ile narzeczony będzie tam jeździł nie uczyni ją szczęśliwą bo ona sama musi dokonać zmian w swoim życiu. Za to ten kontakt, w czasie którego ona pokazuje mu, że jest dla niej równie ważny jak zeszłoroczny śnieg, jest dla niego raniący a i dla Ciebie przykry. Więc płacicie za niego dużą cenę. Macie prawo postawić granice, stwierdzić na co się godzicie a co was przerasta. Czego sobie wprost nie życzycie. Nie na zasadzie awantur, bo przekonać matki raczej narzeczony nie przekona, ale konsekwentnego egzekwowania.

              DDA i DDTR (dorosłe dziecko toksycznych rodziców) mają wiele wspólnego. U mnie też nie było alkoholu, ale w testach na DDA na wszystkie pytania poza stosunkiem do alkoholu odpowiadałam kiedyś TAK. Dużo mi dała terapia, ale też książki o toksycznych rodzicach, wrednych ludziach, współuzależnieniu itp. Nauczyłam się rozpoznawać mechanizmy, manipulacje i im nie ulegać. Do dało mi dużo wolności. Tobie też może pomóc zorientować się co się dzieje i lepiej zrozumiem narzeczonego.

              Chyba najwyższy czas byś i ty i narzeczony pomyśleli przede wszystkim o sobie, jak o siebie zadbać i odpocząć.
              • cytrynkowa.galaretka Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 24.05.12, 14:26
                masz w 100% rację jeśli chodzi o jego mamę,jest bezwolna i wszystkich wokół obarcza swoimi obowiązkami. i to jest czasem śmieszne, ale np oni mają gospodarstwo rolne i gdy ojciec narzeczonego nie pracował zawodowo to narzekała, że nie ma pieniędzy bo on nie umie pracować na polu i nie umie się tym zająć (sama nie robiła nic). Gdy poszedł do pracy to narzekała, że on sobie pracuje (tak jakby dla przyjemności zasuwał na budowie) a na polu nic nie zrobione. A teraz bierze pieniądze od najmłodszego, 16 letniego syna, który dorabia sobie po szkole. Bardzo Ci dziękuję za tytuły tych książek. Co do terapii to własnie jak pisałam zarówno narzeczony jak i jego siostra chodzili do psychologa, ale trafili na takiego, co koniecznie chciał ich pogodzić i mówił narzeczonemu, ze zgoda w rodzinie musi być bez względu na wszystko.
                • sorvina Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 24.05.12, 14:37
                  Zgoda w rodzinie na pewno jest czymś wzmacniającym i budującym, ale w toksycznych rodzinach jest często niemożliwa. Po pierwsze obarczona jest listą warunków do spełnienia wśród których znajdują się - weź odpowiedzialność za moje życie, przyjmij moje obowiązki, daj mi robić sobie dobrze swoim kosztem, w nagrodę dostąpisz łaski nie bycia wbijanym w poczucie winy... Za relację odpowiadają 2 osoby, jak jedna nie chce zadbać o swoje 50% to druga i pracując na 200% nic nie wskóra. Zgoda wymaga dobrej woli i wzajemnego szacunku, narzeczony może robić pewne rzeczy co najwyżej dla świętego spokoju, bo szacunku od matki, która uważa, że jej się należy, nie dostanie. Im szybciej przestanie reagować na jej manipulacje i przestanie czuć się winny, że swoim urodzeniem zniszczył matce życie, bo musiała wyjść za mąż za ojca, tym lepiej dla niego.
                  • aqua48 Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 24.05.12, 15:38
                    Wydaje mi się, że powinnaś się zastanowić jakiego rodzaju porady oczekujesz, bo mam wrażenie, że na razie chciałabyś cudownie "naprawić" rodzinę narzeczonego co nie wydaje się realne. Pomyśl natomiast trochę jak będziesz znosić ten fakt gdy już na dobre wejdziesz do tej rodziny, czy dasz radę? Czy będziesz w stanie znosić załamania męża i jego chęć do gnania na pomoc w nocy mimo, że nic poważnego sie nie dzieje, i te jady i jątrzenie na wasz temat w dalszej rodzinie?
                    Jeśli tak, to pozostaje na razie ograniczyć kontakty do minimum, nie poddawać się manipulacjom i puszczać plotki mimo uszu. I nie liczyć na to, że sytuacja nagle się zmieni, wręcz przeciwnie z czasem może być gorzej, bo dojdzie konieczność opieki nad dwiema niechętnymi i niewdzięcznymi osobami z powodu ich wieku lub chorób.
                    • cytrynkowa.galaretka Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 24.05.12, 16:36
                      ja się właśnie nad tym zastanawiam. Wiem, że ich nie zmienię....ale nie wiem jak tu ustawić granice pomiędzy moim dobrem, dobrem naszego związku, dobrem narzeczonego...I mówiąc wprost: bardzo boje się wchodzić do tej rodziny...nie takie związki się rozpadały przez rodziny...
                      jedna z jego cioć powiedziała, że to nie jest tak, że oni nie akceptują mnie konkretnie tylko nie chcą nikogo kto odciągałby M. od realizowania ich potrzeb, a przede wszystkim nie zależy im na M., tylko na tym co może dla nich zrobić. I myślę, że to prawda.
                      Ale jest tak jak piszesz....i boję się tego.
                      • sorvina Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 24.05.12, 17:45
                        Myślę, że ciocia trafnie to opisała. I słuszne są uwagi, że z czasem ilość roszczeń się zwiększy.Tym bardziej, że skoro narzeczony na razie jest na każde zawołanie to rodzice nie czują potrzeby ustawienia swojego życia tak, by go jak najmniej obciążać. Jest im tak wygodniej.

                        Nie rozumiem tylko dlaczego patrzysz tak czarno-biało - albo narzeczony tańczy jak mu rodzina zagra, ty jesteś wciągana w ich gierki co za jakiś czas zniszczy was i waszą relację. Albo całkowite zerwanie kontaktu, które załamie narzeczonego. Jest jeszcze wiele miejsca na stawianie granic i ograniczanie kontaktu. Gdzie ty masz prawo i trzeba to zrobić teraz - przed ślubem, stwierdzić, że nie wyobrażasz sobie by dalej narzeczony rzucał wszystko i jechał do rodziców bo mamcia w środku nocy zadzwoni, że się z ojcem awanturują. Miłość do matki nie oznacza bycia chłopcem na posyłki i spełniania wszelkich zachcianek. Warto rozdzielić realne potrzeby np. kwestia zawiezienia do szpitala itp, od fanaberii bo matce się nie chce.

                        Twój narzeczony chce się odpępowić, wspieraj go w tym. Czym innym są słuszne, czym innym wkodowane wyrzuty sumienia, narzeczony może nauczyć się czuć ok, gdy odmawia brania na siebie odpowiedzialności za życie swojej mamy. Jeśli tak zrobi to owszem, nie będziesz miała kochającej teściowej, ale możesz mieć wspaniały związek.

                        Na chwilę obecną narzeczony nie jest wcale dobry dla matki, bo pozwala jej kontynuować chore zachowanie, robić z siebie kalekę życiową. To jak dawanie alkoholikowi na wódkę, bo tak bardzo chce, wtedy jest zadowolony przez chwilę, A czy on jej kiedyś nie znienawidzi za zniszczenie mu związku i życia?

                        Mylisz dobro narzeczonego z chwilowym brakiem poczucia winy za to, że nie zaspokaja oczekiwań mamusi. Nie warto go wspierać w takim rozumieniu miłości i odpowiedzialności.
                        • cytrynkowa.galaretka Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 24.05.12, 18:17
                          wiesz, on nie jest za bardzo z nimi związany tak na prawdę, od 18 roku życia sam się utrzymuje, na początku studiów wyprowadził się na dobre z domu.
                          Masz dużo racji w tym co mówisz, widać, że jest to znany dla Ciebie temat.
                          Ale to też jest tak jak z dziećmi z domu dziecka...są bite przez rodziców, zaniedbywane itd a jak się je zapyta o czym marzą to mówią, że o powrocie do domu...wydaje mi się, że tych rodziców zawsze się kocha i zawsze się chce dobrze, nawet podświadomie i wbrew logice.

                          a jeszcze a propo tej awantury wtedy to jak dojechaliśmy to się okazało, że nie ma i nie było żadnej awantury...
                          Jest jeszcze jedna sprawa, o której nie pisałam. W domu z rodzicami mieszka 16-letni brat M., który jest doszczętnie zniszczony kłótniami domowymi itd. I M. chce zostawić rodziców bez pomocy w kwestii ich awantur, sam to mówił. Ale szkoda mu strasznie brata...
                          • sorvina Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 24.05.12, 18:35
                            Narzeczony wyprowadził się fizycznie, ale jeszcze zostaje mu oderwanie się emocjonalne. Zaprzestanie życia tym co się dzieje w domu.

                            > Ale to też jest tak jak z dziećmi z domu dziecka...są bite przez rodziców, zani
                            > edbywane itd a jak się je zapyta o czym marzą to mówią, że o powrocie do domu..
                            > .wydaje mi się, że tych rodziców zawsze się kocha i zawsze się chce dobrze, naw
                            > et podświadomie i wbrew logice.

                            Owszem, z tymże dzieci kiedyś dorastają i zaczynają rozumieć, że to nie jest tak, że jest kochana mamusia, która kiedyś wróci i zła mamusia, która krzywdzi, ale że to jest jedna i ta sama osoba, która się raczej nie zmieni. Rodzic wychodzi też z roli autorytetu, a dla dziecka jest nim zawsze. Kochać i chcieć dobrze można zawsze, ale podejmować tylko takie działania i kontakty, które nie krzywdzą nas. Bo na zachowanie drugiej strony i jej motywację do tego by też chciała dobrze, nie mamy wpływu.

                            Masz rację, "czuję temat". Mam też młodszego brata, którego chciałam chronić przed rodziną. Ale tak naprawdę niewiele mogłam. Wchodząc w awantury twój narzeczony staje się kolejną stroną konfliktu, a nie wsparciem dla brata. Lepiej zrobi pokazując, że można sobie zbudować szczęśliwe życie na zupełnie innych zasadach. Wyciągając go często poza dom. Wspierając w decyzji wyprowadzki stamtąd. Mój brat długo trwał przy rodzicach, bo rola maskotki była przyjemniejsza niż ta wyznaczona mnie. Ale z czasem widział jak ja się zmieniam, pytał jak to robię, bo sam ledwo sobie radził z narastającą złością i też trafił na terapię. W końcu sam się wyprowadził, choć mamusia liczyła, że zostanie z nią na etacie darmowej służby.
        • koronka2012 Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 22.11.15, 16:14
          cytrynkowa.galaretka napisał(a):

          > nie słucham ich oskarżeń,one nie mają odwagi powiedzieć mi tego wprost, mówią t
          > o do niego albo do dalszej rodziny.

          Ale ty nie musisz (i nie powinnaś) tego słuchać. Wystarczy powiedzieć wszystkim życzliwym, którzy ci to powtarzają, że nie chcesz o tym wiedzieć, prosisz żeby ci nie powtarzali tych bzdur. Ta wiedza jest ci najdoskonalej zbędna, jedynie jątrzy.

          Ja wiem, że najlepiej się odciąć od jego ro
          > dziny, ale to jest jego matka...on to bardzo przeżywa.

          Słowo klucz: JEGO matka. Uświadom sobie, ze dla ciebie to obca, zaburzona osoba, z którą niczego nie musisz - ani rozmawiać, ani wizytować, ani spędzać świąt. Nie masz szans na normalne, zdrowe relacje z tymi ludźmi.

          Narzeczony powinien iść na terapię, bo musi nauczyć się odcinać od syfu, w którym dorastał. To co możesz zrobić to zachęcić go do tego - i zostawić tą sprawę swojemu biegowi. Ułożenie relacji z rodziną musi być jego decyzją, podjętą bez twojego udziału.
    • joshima Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 24.05.12, 19:01
      cytrynkowa.galaretka napisał(a):

      > Nie wiem co mam robić...
      Skoro to rodzina dysfunkcyjna to przede wszystkim wyślij faceta na jakąś terapię, żeby nauczył się dystansować od nich. Tobie się to tez przyda. To, albo nawet całkowite zerwanie kontaktów to jedyne co możesz zrobić, bo przecież ich nie zmienisz.
      • cytrynkowa.galaretka Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 24.05.12, 20:04
        pisałam już, że był na terapii, ale wyjątkowo źle trafił. Powiedział, że nie chce znów obcemu człowiekowi wszystkiego opowiadać, żeby usłyszeć, że za wszelką cenę musi mieć dobre kontakty z mamą i siostrą.
        • joshima Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 24.05.12, 20:10
          Bo to trzeba na terapię do kogoś znającego się na DDD albo do grupy wsparcia dla DDD. Może niech zacznie od odwiedzenia ich strony w internecie.
          • cytrynkowa.galaretka Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 24.05.12, 20:18
            był na terapii w centrum leczenia uzależnień, własnie u specjalisty u DDA:)
            • sorvina Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 24.05.12, 20:36
              To niech się wpierw popyta na forach o DDA/DDD/DDTR o dobrego specjalistę. Tacy z fanatycznie katolickim zacięciem potrafią takie "prawdy" głosić, że głowa boli.

              Też za pierwszym razem trafiłam na taką panią fachowiec, chociaż z 20 letnim stażem, że zastanawiałam się czy ona kiedykolwiek choć czytała o dysfunkcyjnych rodzinach, bo rady dawała takie jakbyśmy się z mamusią nie zrozumiały w kwestii jakie ciasto upiec na święta i pewnie jak dam mamusi szansę to wszystko będzie ładnie i cacy.
            • joshima Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 24.05.12, 20:45
              Chyba chciałaś napisać "specjalisty".
              • cytrynkowa.galaretka Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 24.05.12, 20:53
                z tego co ja zrozumialam to ten pan "specjalista" miał taką koncepcję, że najpierw trzeba go umocnić w jego rodzinie, sprawić, żeby on zaakceptował swoją rodzinę, a dopiero brać się za jego terapię. I np zadał mu "pracę domową", porozwieszać wszędzie zdjęcia rodziny, co miało rzekomo mu pomóc, miał jeszcze wiele innych rewelacyjnych rad, ale szkoda gadać.
                Bardzo dziękuję za to wszystko co piszecie, wbrew pozorom (bo to niby tylko forum) pomaga jakoś złapać spojrzenie inne.
                • cytrynkowa.galaretka Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 24.05.12, 20:56
                  Sorvina, czy mogłabyś się odezwać do mnie kiedyś na gg w wolnym czasie? Bo chciałabym jeszcze zapytać o parę rzeczy. GG 42438484, mail szeriapple@gmail.com
                • joshima Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 24.05.12, 21:00
                  cytrynkowa.galaretka napisał(a):

                  > z tego co ja zrozumialam to ten pan "specjalista" miał taką koncepcję, że najpi
                  > erw trzeba go umocnić w jego rodzinie, sprawić, żeby on zaakceptował swoją rodz
                  > inę, a dopiero brać się za jego terapię.
                  Taki z niego specjalista jak, za przeproszeniem, z koziej d..y trąba.
                  • cytrynkowa.galaretka Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 24.05.12, 21:05
                    myślę to samo. Ale na początku byliśmy oboje, oczywiście zwłaszcza narzeczony, pełni nadziei, że coś się poprawi. Pogorszyło się, bo jego poczucie winy, że nie dogaduje się z rodziną sięgnęło zenitu.
    • baszi Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 25.05.12, 08:17
      tu glowna role odgrywa twoj przyszly maz, albo raz i na zawsze przeciwstawi sie tym manipulacjom, bedzie twardy i silny nawet gdyby to w poczatkowej fazie mialo oznaczac zero kontaktow z rodzina albo przygotuj sie ze cale zycie bedziesz znosic upokorzenia i kiedys twoj zal do M o jego slabosc bedzie wiekszy od tej dzisiejszej milosci
      • cytrynkowa.galaretka Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 25.05.12, 09:19
        już zaczyna być...ale to po prostu zmęczenie sytuacją:(
        • sorbeta Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 25.05.12, 11:30
          Te panie się nie zmienią i jeżeli chłopak się nie odetnie, to będzie jeszcze gorzej, a chłopak pewnie nie zrobi tego kroku, wyrzuty sumienia by go zabiły, że jest wyrodnym synem itd.....
          • sorvina Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 25.05.12, 11:40
            Dysfunkcyjni rodzice narzucają dzieciom wypaczony system wartości, gdzie dobrem jest to co służy rodzicom, a złem to co służy dziecku. W ten sposób za każdym razem gdy dorosłe dziecko chce stawiać granice by zadbać o siebie - czuje się winne, jakby nie wiem jaką krzywdę rodzicom uczyniło. Trzeba zrewidować swój system wartości, uwolnić się od nawyku reagowania poczuciem winy na oskarżenia rodzicielki, że syn nie spełnia jej oczekiwań.

            Da się. M.in. na tym polega bycie dorosłym, że weryfikujemy mądrości i "mądrości" wyniesione z domu i decydujemy co uważamy za wartościowe, wg. czego chcemy żyć, a co warto zmienić. Bardzo pomocne są tutaj afirmacje by "przeprogramować" swój sposób myślenia. To, że większość ludzi zupełnie tego nie robi i bezrefleksyjnie kopiuje schematy myślenia i wzorce zachowań z domu, nie znaczy, że jest to niemożliwe.
            • trinna Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 25.05.12, 14:34
              musisz nauczyć się żyć z nimi w zgodzie. Nie zapominaj o wartościach, które wpojono Tobie. A na pokonanie poczucia winy możesz zgodnie z metodą Bacha stosować wyciąg z sosny pospolitej
    • panizalewska Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 25.05.12, 15:10
      Kochana, że tak sobie pozwolę :)
      Teraz to Wy będziecie tworzyć własną rodzinę, już tworzycie stały związek i to też jest już Wasza RODZINA.
      Niestety jest tak, że dorosłych ludzi się na siłę, nawet siłą dobrej woli własnej - nie zmieni. Zwłaszcza zdiagnozowanej dysfunkcyjnej. Akceptacji nie można dostać tam, gdzie jej po prostu nie ma. Jasne, że to rodzi w Was cierpienie, gniew, ból, bezsilność. To jest przykre. Ale z rodziną męża nic nie zdziałacie. To on musi podjąć decyzję, czy dalej będzie domagał się ich akceptacji, czy potrzebuje ich ciepła, a będzie się srogo zawodził, że go nie dostaje, czy izolujecie się od nich oboje.
      Mam podobną, chociaż nie tak hardkorową sytuację u siebie. To ja jestem nieakceptowalnym dziwolągiem w rodzinie (gł przez mamę, dziwna rzecz), a moja teściowa po moich i męża zaręczynach wpadła w szał, depresję i właśnie coś takiego jak u Ciebie - dzwonienie po nocy, że jak nie przyjedzie to ona sobie coś zrobi, no w ogóle jazdy. Z tym, że teściowa CHCIAŁA się leczyć, sama zainicjowała terapię. Po 1,5 roku wróciła do swojego normalnego stanu i teraz jest między nami super. Z wyjątkiem okazyjnego focha, że nie przyjeżdżamy ;) A moja mama - dalej jest "mimochodem nieakceptująca" - wymyka jej się często "ło Jeeezu" na jakieś moje decyzje i poglądy, narzuca mi swoją wizję mojego życia. Co mnie wk**wia nieziemsko, bo to upierdliwe, ale w nosie mam to, co sobie pomyśli, jak zrobię inaczej.

      Także życzę Wam szczęścia i spokoju ducha, żeby Wasz związek się rozwijał bez toksyczności wszelakiej :)
    • adeninka Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 22.11.15, 12:56
      Częstą przyczyną rozpadu związków są rodzice, znajomi, przyjaciele. Chcecie wiedzieć jak to działa?
      Przeczytajcie to:

      adeninka.pl/ludzie/siecispoleczneniszczazwiazki/
    • koronka2012 Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 22.11.15, 16:06
      Mogę ci tylko powiedzieć, co ja bym zrobiła na twoim miejscu. Otóż powiedziałabym narzeczonemu, że kocham go bardzo, ale nie widzę siebie w gronie jego rodziny z powodów oczywistych. I nie tylko nie zamierzam utrzymywać z nimi kontaktu, ale też proszę, żeby mnie nie obarczał dodatkowym stresem i nie powtarzał tych wszystkich bzdur, bo zdrowie mam jedno.

      I odcięłabym się od tego syfu na tyle, na ile to możliwe. Tylko w taki sposób możesz przetrwać.
      • 71tosia Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 22.11.15, 17:32
        ja bym sie jeszcze powaznie zastanowila czy nie wyprowadzic sie dalej niz te 50 km? Odleglosc fizyczna czesto prowadzi do rozluznienia relacji emocjonalnych, nawet w rodzinie.
        • zuzi.1 Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 22.11.15, 22:46
          Ale fajny stary watek do poczytania, dzieki za wyciagniecie !
    • adeninka Re: rodzina narzeczonego niszczy nas 23.11.15, 13:04
      sieci społeczne niszczą, dlaczego>przeczytaj

      adeninka.pl/ludzie/siecispoleczneniszczazwiazki/
Inne wątki na temat:
Pełna wersja