w124
28.05.12, 08:55
Witam Was wszystkich,
Jestem po rozwodzie 2 lata, rozwód bez orzeczenia o winie. Ja złożyłąm pozew o rozwód z powodu kontaktów mojego ex z inną kobietą. Dałam sobie rok, widząc, że nic się nie zmienia i złozyłam pozew. Przeszłam piekło z podziałem domu (już po podziale) jemu się udało nie włożył nic jedynie mój ojcec a i tak dostał (chciałam mieć spokój). W małżeństwie prowadziliśmy razem firmę (zapisaną na niego) po rozwodzie nie rościłam sobie praw bo chciałam mieć spokój, zresztą on do wszystkiego podchodził, że i tak zrobi w ten sposób, że nie dostane nic. Co do alimentów ugadaliśmy, się jego propozycja - że będzie płacił dziecku przedszkole 450, a alimentów z tego tutułu już nie (zasądzone alimenty 350 zł mies za moją zgodą bo zdeklarował się, że będzie pomagał poza tym ciuchy, przedszkole itp). Zgodziłam się na to.
Jednak jest inny problem on tak naprawdę robi sobie co chce, oczekuję, że udostępnie mu dom na widzenie z córką (widuje ją co środ e i zabiera do siebie drugi weekend sobota, niedziela) w sensie tylko ja, bez mojego partnera z którym mieszkam, co chwila chce coś wynośic z mojego domu w ramach pożyczenia a potem nie oddaje. Robi awantury jak np widzi, ze mój partner pali papierosa na podwórku jak przyjeżdzą po córkę, że pewnie pali w domu i truje dziecko.
Posługuje się emocjami na dziecku - jak coś mu się nie podoba (widział jak mój partner wziął córkę za ręke) to mówi, że nie pozwala mu na to i odbierze mi córkę. Twierdzi, że źle ją wychowuje. I nie nadaję się na matkę. Jest człowiekiem bardzo złym - posługuje się straszeniem , zna czułe punkty i oczernia i straszy aby uzyskać energie.
Po rozwodzie sądziłam, że będe miała spokój bo w sumie dostał więcej z majątku wspólnego, zostawiłam mu firmę bez miałknięcia, niskie alimenty, nie robię problemów z dzieckiem może brać kiedy chce.Jak nie che się dołożyć nie robię problemów. Nie szykanuje córką, że jej nie dostanie bo związał się z kobietą która mnie zdradzal. Jednak psychicznie czasami siadam.
W sobotę była taka sytuacja - że przyjechał po córkę rano a za kilka godzin mi ją przywiózł - bo miała festyn w przedszkolu a on nie miał czasu z nią tam pobyć. Po przywiezieniu stwierdziła, że małej głowa śmierdziała i nie miała umytej głowy i jej umył ( w ciągu dnia temp 14 stopni). Lekko zasugerował, że nie myję dziecka (dziecko było kąpane w piątek wieczorem). Po każdym weekendzie czepia się a to że nie takie kapcie, a to, że nie taka bluzka, a to, że ma to i tamto (sądzę też , że to wpływ tamtej jego partnerki bo on nie był taki upirdliwy, zresztą to się zawsze dzieje po weekendach jak są w trójkę).
Psychicznie jestem wypompowana, dodatkowo słysze jak córka mówi o partnerce męza ( ta z którą mnie zdradził) że powiedziała to i to sugerując dziecku że mama źle uczy.
Co mam zrobić w takiej sytuacji.? Ciągłej kontroli - potrafi dzwonić codzienie i wypytywać się niby o córkę, gdzie byłyśmy itp. , jest bardzo zazdrosny cokolwiek ja pojadę i zrobię on to samo. Najgorsze jest w tym wszystkim , że kiedy trzeba zając się dzieckiem (choroba, itp) to umywa ręce bo ma dużo pracy. Nie mówiąc już o pieniądzach i większych wydatkach, przestaałm się do niego zwracac z prośbą o dołożenie do czegoś - bo tak i tak słysze, że jest biedny. Czy można się psychicznie od tego uwolnić. Wczoraj znów poczułam lęk że może mi ją odebrać, Przy nim nie można nic powiedzieć ani zrobić bo może to wykorzystać przeciwko mnie.