Facet który stracił swoją Rodzinę

28.05.12, 14:52
Facet który stracił swoją Rodzinę to ja....

12 lat razem , 7 po ślubie . dwóch synów ( 5 , 7 lat ) . Fajne rodzinne życie ,
Pierwszy poważny problem pojawił się 3 lata temu , odnalazłem w mailach korespondencję mojej Żony do jej kolegi , flirt biurowy bez zdrady raczej . Moja wsciekłość , żal , przepraszanie mojej Żony. Moje obrażanie jej , nękanie psychiczne :( , powracało niestety . nie było ta ciągłe ale wracało. 2 lata temu powtórka, moja Żona mimi swoich obietnic zrobiła to ponownie. Moja wściekłość , złość , żal . Nie mogłem sie powstrzymać , nękałełem ją swoim gadaniem .
W końcu nie wytrzymała , powiedziała iż nie może tego znieść , nie umie już nazwać tego co do mnie czuje . Zostałem sam, wyprowadziła się.
Przez swoją głupotę , straciłem to co najważniejsze - Rodzinę, chcę naprawić to co popsułem, nie wiem co mam zrobić.
poszedłem do psychologa aby mi pomógł zrozumieć , dlaczego to popsułem.

    • galwaygirl Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 28.05.12, 15:03
      tak na mój może i mały rozumek, to nie Ty to popsułeś, ale oboje się przyłożyliście do rozpadu związku...
    • asia_i_p Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 28.05.12, 15:06
      Bardzo współczuję rozbcia związku.
      Ale to jednak nie to samo, co strata rodzina. Nawet jeśli uważasz, że z żoną nie masz już szans się dogadać, zostają synowie, którzy dalej potrzebują ojca. Z żoną obydwoje zachowywaliście się nie w porządku, ona zaczęła, ale ty pomogłeś nakręcić to koło, i tu nie wiem, czy da się coś jeszcze odrobić, czy w ogóle jeszcze się kochacie (bo jeśli się kochacie, to uważam, że się da, tylko obydwoje musielibyście się uczyć, jak się porozumiewać z innym człowiekiem). Ale rodzinę dalej masz, tylko chyba już mniejszą.

      Wiesz, kiedy przeczytałam tytuł wątku, aż się bałam wejść, bo mi się przypomniał znajomy ciotki. Miał dwadzieścia kilka lat, jego żona tyle samo, jechała na rowerze z ich dwuletnim synkiem, zabił ich nieprawidłowo wyprzedzający kierowca. To jest strata rodziny. To, co przeżywasz, chociaż strasznie bolesne, to przedefiniowanie rodziny, nie strata.
    • bez_przekazu odpowiednik watku Agnes 3131 28.05.12, 15:24
      teraz prosze wszystkie panie, ktore skrytykowaly zachowanie autorki watku wobec flirtujacego meza z klientka o wypowiedzenie sie:)
      • moniapoz Re: odpowiednik watku Agnes 3131 28.05.12, 17:31
        bardzo chętnie się wypowiem.
        otóż autor wątku ma właśnie to czego niektórym brakuje....autorefleksję.....widzi, że również sam przyczynił się do rozpadu związku - nie obwinia tylko żony
        przeczytaj uważnie co napisał i sama wyciągnij wnioski:
        "Myślę że ona mnie też ale jej uczucie jest prztłumione moimi słowami i zachowaniami , wydarzyło się dużo złego . W zasadzie 3 ostatnie Nasze misiące były pasmem kłótni , wypominania itd.
        Poszedłem na terapie , aby zrozumieć siebie , dzisiaj jestem załamany , muszę poznać siebie , wstać i walczyć . Naprawić to co zostało zepsute .


        podtrzymuję: awantury, wypominanie, kłótnie, wywalanie z domu itd .....wbijasz sobie sama gwóźdź do trumny swojego małżeństwa.

        ------
        Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
        Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
        • bez_przekazu Re: odpowiednik watku Agnes 3131 28.05.12, 18:30
          masz jakas obsesje na punkcie autorefleksji? a moze lepiej doradz autorefleksje jego zonie?
          trudno wymagac od ludzi, ktorzy odkrywaja straszne rzeczy o zwiazku,aby zachowali zimna krew i spokoj.nie kazdy to potrafi.ja np. potrafilam, czemu do dzisiaj nie moge sie nadziwic, wiedzac, jak bardzo jestem emocjonalna w zyciu. widocznie tacy ludzie,jak ja, na co dzien reagujacy emocjonalnie, w sytuacjach ekstremalnych zachowuja sie odwrotnie.
          nadal bede ci zyczyla wiecej zrozumienia i empatii.


          moniapoz napisała:

          > bardzo chętnie się wypowiem.
          > otóż autor wątku ma właśnie to czego niektórym brakuje....autorefleksję.....wid
          > zi, że również sam przyczynił się do rozpadu związku - nie obwinia tylko żony
          > przeczytaj uważnie co napisał i sama wyciągnij wnioski:
          > "Myślę że ona mnie też ale jej uczucie jest prztłumione moimi słowami i zach
          > owaniami , wydarzyło się dużo złego . W zasadzie 3 ostatnie Nasze misiące były
          > pasmem kłótni , wypominania itd.

          > Poszedłem na terapie , aby zrozumieć siebie , dzisiaj jestem załamany , muszę p
          > oznać siebie , wstać i walczyć . Naprawić to co zostało zepsute .
          >
          >
          > podtrzymuję: awantury, wypominanie, kłótnie, wywalanie z domu itd .....wbijasz
          > sobie sama gwóźdź do trumny swojego małżeństwa.
          >
          > ------
          > Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
          > Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
          • moniapoz Re: odpowiednik watku Agnes 3131 28.05.12, 18:41
            nie mam obsesji na tym punkcie....tylko własne osobiste doświadczenia
            łatwo zwalić winę na kogoś a już trudniej spojrzeć w lustro i zobaczyć swoje błędy
            Tobie również życz więcej empatii - mam wrażenie, że tak bardzo skupiłaś się na sobie i swoich doświadczeniach, że nic innego nie widzisz.
            sama odkryłam różne straszne rzeczy w swoim związku, również potrafiłam zachować zimną krew również uważam, że był to błąd...idąc dalej tym wątkiem doszłam do wniosku, że gdybym nie popełniła kiedyś tych błędów które popełniłam to dziś może miałabym szczęśliwa rodzinę, a jeżeli nie to sama byłabym po prostu szczęśliwym człowiekiem....

            ------
            Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
            Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
            • bez_przekazu Re: odpowiednik watku Agnes 3131 28.05.12, 19:20
              ja nie rozstrzasam,bo szkoda na to czasu. zylam tak,jak umialam , bylam uczciwa i tego oczekiwalam. a szczescie? jeszcze niedawno rzeczywiscie uzaleznialam je od jednej osoby, dopoki do mnie nie dotarlo,ze to wylacznie ode mnie zalezy czy jestem (bede) szczesliwa czy nie.
              moniapoz napisała:

              > nie mam obsesji na tym punkcie....tylko własne osobiste doświadczenia
              > łatwo zwalić winę na kogoś a już trudniej spojrzeć w lustro i zobaczyć swoje bł
              > ędy
              > Tobie również życz więcej empatii - mam wrażenie, że tak bardzo skupiłaś się
              > na sobie i swoich doświadczeniach, że nic innego nie widzisz.
              > sama odkryłam różne straszne rzeczy w swoim związku, również potrafiłam zachowa
              > ć zimną krew również uważam, że był to błąd...idąc dalej tym wątkiem doszłam do
              > wniosku, że gdybym nie popełniła kiedyś tych błędów które popełniłam to dziś m
              > oże miałabym szczęśliwa rodzinę, a jeżeli nie to sama byłabym po prostu szczęśl
              > iwym człowiekiem....
              >
              > ------
              > Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
              > Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
              • moniapoz Re: odpowiednik watku Agnes 3131 28.05.12, 19:26
                sorry, ale nie wydajesz się być szczęśliwą osobą ....choć może błędnie to oceniam.

                ------
                Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                • bez_przekazu Re: odpowiednik watku Agnes 3131 28.05.12, 20:27
                  ale sie staram.

                  moniapoz napisała:

                  > sorry, ale nie wydajesz się być szczęśliwą osobą ....choć może błędnie to oceni
                  > am.
                  >
                  > ------
                  > Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                  > Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
    • inside77 Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 28.05.12, 15:58
      Kocham swoją Zonę , to kobieta mojego życia .
      Myślę że ona mnie też ale jej uczucie jest prztłumione moimi słowami i zachowaniami , wydarzyło się dużo złego . W zasadzie 3 ostatnie Nasze misiące były pasmem kłótni , wypominania itd.
      Poszedłem na terapie , aby zrozumieć siebie , dzisiaj jestem załamany , muszę poznać siebie , wstać i walczyć . Naprawić to co zostało zepsute .

      • jagienka75 Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 28.05.12, 18:23
        A żona ma zamiar iść na terapię? Nie rozumiem, dlaczego to Ty obwiniasz bsię o rozpad rodziny, jeśli wina leży po stronie żony.
        Czy byś gderał, czy nie, ona i tak by odeszła.
        • moniapoz Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 28.05.12, 18:29
          no tak....tylko żona winna zwłaszcza, że autor sam pisze:
          "Moje obrażanie jej , nękanie psychiczne :( "

          na pewno to przyczyniło się do kolejnych poszukiwań "oddechu" przez żonę, ale....dla niektórych tylko ona winna.....

          ------
          Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
          Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
          • jagienka75 Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 28.05.12, 19:22
            Jasne, żonę rozgrzeszyć.
            • moniapoz Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 28.05.12, 19:25
              w życiu...ale nie zwalać całej odpowiedzialności....a to duża różnica.
              za to jak wygląda związek odpowiadają obydwie strony.
              nie piszę o winie tylko o odpowiedzialności.

              ------
              Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
              Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
    • marc.el Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 28.05.12, 19:05
      > 12 lat razem , 7 po ślubie . dwóch synów ( 5 , 7 lat ) . Fajne rodzinne życie ,
      To tobie się wydawało że jest "fajnie" - żyłęś w w swoim matriksie.
      Żonie czegoś brakowało.

      > Pierwszy poważny problem pojawił się 3 lata temu , odnalazłem w mailach korespo
      > ndencję mojej Żony do jej kolegi , flirt biurowy bez zdrady raczej . Moja wscie
      > kłość , żal , przepraszanie mojej Żony. Moje obrażanie jej , nękanie psychiczne
      > :( , powracało niestety . nie było ta ciągłe ale wracało.

      Normalne odczucia .... szkoda, ze wtedy nie poszliscie do psychologa, aby spróbować POROZMAWIAĆ ZE SOBĄ ...... albo chocia zTy sam , ABY ZROZUMIEĆ ....
      A Twoje zachowanie było karygodne, chociaz pewnie większosc z nas tak by postąpiła ...
      >2 lata temu powtórka , moja Żona mimi swoich obietnic zrobiła to ponownie.
      Brak komunikacji .... wypominki i skrucha żony zamiast powiedzenia sobie czego Wam brakuje .. co chcecie zmienić ....
      > W końcu nie wytrzymała , powiedziała iż nie może tego znieść , nie umie już naz
      > wać tego co do mnie czuje . Zostałem sam, wyprowadziła się.
      > Przez swoją głupotę , straciłem to co najważniejsze - Rodzinę, chcę naprawić to
      > co popsułem, nie wiem co mam zrobić.
      > poszedłem do psychologa aby mi pomógł zrozumieć , dlaczego to popsułem.
      Dobrze, ale popsuliście to oboje ...
      aaaa i rodziny nie straciłeś ..... być może żonę .. ale rodzine dalej masz ...
      Być moze da się namówic później żonę na pracę z psychologiem być moze tym samy być moze z innym.
      Moze coś z tego bedzie .... i pamiętaj masz dzieci i dla nich i dla siebie samego warto próbowac się zmienic ... zrozumieć ...

      ps. Nie pytaj żony czy zdradziłą .. jak to było ... kiedy i w jakiej pozycji ... ta wiedza nie jest ci potrzebna ... albo kochasz albo nie .......
    • mama_myszkina Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 28.05.12, 20:31
      Zaraz, zaraz, ale to nie Ty zdradzałeś, tak?

      Nawet jeśli w małżeństwie były problemy, problemów małżeńskich nie rozwiązuje się poprzez wypinanie się w stronę innego pana ani tym bardziej poprzez rozkładanie przed nim nóg.

      Tyle ode mnie.
      • moniapoz Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 06:52
        zdrada i rozkładanie nóg zdaje się były tylko w wyobraźni męża i Twojej (jak widać po tym mailu)
        autor sam napisał, że był to biurowy flirt bez zdrady raczej....wyobraźnia podpowiedziała mu pewnie sceny których nie było ale które powodowały wieczne znęcanie się nad żona i wyzywanie jej pewnie od dziwek itd.
        wcale się nie dziwie, że po takim dręczeniu żona autora znowu szukała "bratniej" duszy poza małżeństwem (wcale nie musiał to być kochanek, tylko facet który nie wyzywa jej od najgorszych oraz nie kontroluje na każdym kroku) a w końcu po prostu odeszła.
        chorobliwi zazdrośnicy naprawdę potrafią człowieka wykończyć...i tylko czasem terapia im pomaga.

        ------
        Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
        Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
        • brunero Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 08:22
          Napisałem w jednym poście, że lojalność męża wobec żony nie polega tylko na tym, że on nie bzyka innych kobiet. I odwrotnie. Przeczytałem kilkakrotnie post autora i nie znalazłem nic, co by pozwalało stwierdzić, że wyzywał ją od dziwek itp. To twoja wyobraźnia raczej pracuje za bardzo. Rozumiem z postu, że biurowy flirt żony, to coś z czego mąż powinien się leczyć.
          • moniapoz Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 08:48
            moja wyobraźnia być może faktycznie trochę za bardzo pracuje ale to w wyniku tego, że ktoś tu pisał o rozkładaniu nóg sugerując, że flirt biurowy to to samo.
            autor sam czuje, że musi iść na terapie - nikt go przecież nie zmusza, to jego wewnętrzna potrzeba.
            a sedno którego Ty cały czas nie widzisz jest takie: nawet jeżeli małżonek zachowuje się nielojalnie wdając się we flirt biurowy, to obrażanie go, dręczenie psychiczne (o czym pisze sam autor) nie prowadzi do polepszenia sytuacji a właśnie do jej pogorszenia.
            jeżeli ktoś zachowuje się nielojalnie w stosunku do partnera to z reguły jest jakiś tego powód: może to być brak komunikacji, brak zaspokojenia potrzeb itd.....wyzywając małżonka, wypominając itd na pewno nie dotrze się do przyczyn.

            chyba, że Twoim zdaniem przy pierwszym takim zachowaniu należy małżonkowi od razu pokazać pozew rozwodowy i nie walczyć o małżeństwo, bo tak rozumiem Twoje posty.


            ------
            Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
            Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
            • brunero Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 08:58
              moniapoz napisała:
              > chyba, że Twoim zdaniem przy pierwszym takim zachowaniu należy małżonkowi od ra
              > zu pokazać pozew rozwodowy i nie walczyć o małżeństwo, bo tak rozumiem Twoje po
              > sty.
              Dokładnie odwrotnie.
              Ja też uważam, że dobra komunikacja jest podstawą w związku. Wygląda na to, że mąż komunikował swoje emocje. Prawdopodobnie robił to w sposób niewłaściwy. Żona nie podjeła jednak rozmowy, ani na temat swojego romansu, ani na temat komunikacji. Skoro sytuacja się powtórzyła, widocznie żona ma gdzieś emocje męża, bo emocje towarzyszące relacjom z innym facetem są dla niej ważniejsze niż to co dzieje się w małżeństwie.
              • bez_przekazu Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 09:08
                brunero napisał:

                Skoro sytuacja się powtórzyła, widocznie żona ma gdzieś emocje męża, bo
                > emocje towarzyszące relacjom z innym facetem są dla niej ważniejsze niż to co d
                > zieje się w małżeństwie.

                bardzo dobrze napisane.
              • moniapoz Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 10:19
                > Dokładnie odwrotnie.
                > Ja też uważam, że dobra komunikacja jest podstawą w związku. Wygląda na to, że
                > mąż komunikował swoje emocje. Prawdopodobnie robił to w sposób niewłaściwy. Żon
                > a nie podjeła jednak rozmowy, ani na temat swojego romansu, ani na temat komuni
                > kacji. Skoro sytuacja się powtórzyła, widocznie żona ma gdzieś emocje męża, bo
                > emocje towarzyszące relacjom z innym facetem są dla niej ważniejsze niż to co d
                > zieje się w małżeństwie.

                i widzisz, właśnie to, że komunikował ale w sposób niewłaściwy: wypominając, awanturując się itd, było jego błędem, dlatego on sam czuje, że jest odpowiedzialny za sytuację.
                wcale to nie oznacza, że żona jest niewinna i w ogóle się do rozpadu nie przyczyniła.
                błędem autora jest oczywiście branie całej winy na siebie, ale mnie osobiście cieszy, że są ludzie którzy potrafią spojrzeć również na swoje zachowanie i przyznać się, że nie zachowali się tak jak powinni.

                ja wcale się nie dziwię, że żona "nie podjęła rozmów" bo to po prostu nie było możliwe w tej sytuacji....szkoda, że jak to ktoś zauważył nie poszli po pierwszym takim zdarzeniu do poradni, terapeuty który być może pomógłby im porozumieć się bez wyzwisk, wypominania i złości....albo by te negatywne emocje jakoś kontrolował tak żeby komunikacja była możliwa i to na poziomie satysfakcjonującym obydwie strony.
                ------
                Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
            • bez_przekazu Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 09:07
              moze to byc takze "tradycja rodzinna", tzn. otrzymane w genach od tatusia sklonnosci do flirtowania. no, a na geny nic nie poradzisz!

              moniapoz napisała:

              > > jeżeli ktoś zachowuje się nielojalnie w stosunku do partnera to z reguły jest j
              > akiś tego powód: może to być brak komunikacji, brak zaspokojenia potrzeb itd...
              >
              • sorvina Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 11:21
                bez_przekazu napisał(a):

                > moze to byc takze "tradycja rodzinna", tzn. otrzymane w genach od tatusia sklon
                > nosci do flirtowania. no, a na geny nic nie poradzisz!

                Rozumiem, że wyzłośliwiasz się do mojego komentarza z innego wątku?

                Szkoda tylko, że przeoczyłaś tekst o tym, że są granice, których się nie przekracza. Albo mamy inne definicje flirtu. Dla mnie to chwilowa zabawa słowna, nie konsekwentnie budowany romans, nawet platoniczny. Ja nie wyobrażam sobie bym czując, że coś mi w związku szwankuje, zamiast rozmawiać o tym, robić sobie dobrze na boku. Ale ja codziennie rozmawiam z moim partnerem. Wiemy jak nam ze sobą jest, wszelkie żale omawiamy na bieżąco i coś z nimi robimy. Znamy swoje koleżanki/kolegów. Nie przerywamy rozmów/nie zasłaniamy monitora gdy druga osoba wchodzi do pokoju, bo nie mamy się czego wstydzić. Regularnie rozmawiamy o tym czego potrzebujemy, co może być lepiej. Pracujemy nad swoimi wadami, a jednocześnie bronimy swoich granic.

                Jak dla mnie do rozpadu małżeństwa autora przyczyniły się obie strony. Dobrze, że autor zdał sobie sprawę ze swoich błędów i nad sobą pracuje. Nie wiemy czy żona próbowała coś zmienić w tym małżeństwie zanim zaczęła szukać zrozumienia i zaspokojenia swoich potrzeb poza nim. Być może autor, który był sam zadowolony w związku, nie przyjmował do wiadomości, że odczucia żony są inne. Mimo wszystko żona mogła dążyć do terapii małżeńskiej. Nękania żony nic nie usprawiedliwia. Tym bardziej, że jest w tym podejście - jak mogłaś MI to zrobić, a nie chęć zrozumienia - dlaczego - i wprowadzenia też zmian po swojej stronie. Że żona miała dość po kilku latach - wcale się jej nie dziwię.

                Natomiast sprawdzania maili partnera nie rozumiem. Dla mnie to przekraczanie jego granic. Gdybym nie mogła komuś ufać, to bym z nim po prostu nie była.
                • bez_przekazu Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 18:20
                  czy wiekszosc w tym watku to ludzie sfrustrowani? gdzie kobieto widzisz moj pot pod twoim? nawet nie wiem, ktory to twoj wpis. pilnuj drzewka - bedziesz zdrowsza psychicznie:)
                  sorvina napisała:

                  > Rozumiem, że wyzłośliwiasz się do mojego komentarza z innego wątku?
                  >
                  >
                  • sorvina Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 04.06.12, 10:48
                    >Rozumiem, że wyzłośliwiasz się do mojego komentarza z innego wątku?

                    Opanowanie czytania ze zrozumieniem ułatwia życie. A jeśli tracisz rachubę w jakich tematach zabierasz głos i czyje wypowiedzi komentujesz, to może ogranicz pisanie, albo poświęć minutę na przewertowanie komentowanych przez siebie tematów, bo bez powodu skaczesz ludziom do oczu.
        • mama_myszkina Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 16:23
          Cóż, są ludzie bardziej i mniej profesjonalni.

          Ja wychodzę z założenia, że w pracy się pracuje a nie leczy kompleksy. Od leczenia kompleksów jest terapia.

          Osoby uzależnione od flirtowania są najczęściej tak naprawdę zakompleksione, a wdodatku brakuje im elementarnych manier i kultury. Takich rzeczy się po prostu w pracy nie robi.

          Każdy flirt w pewien sposób nawiązuje do rozkładania nóg. Inaczej nie byłby flirtem. Nie wiem jak Ty, ale ja nie po to chodze do pracy.
          • bez_przekazu Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 18:25
            terapia kosztuje, a komplementy kolezanki czy inne cieple gesty ma sie za darmo (to samo dotyczy kolegow).

            mama_myszkina napisała:

            >
            > Ja wychodzę z założenia, że w pracy się pracuje a nie leczy kompleksy. Od lecze
            > nia kompleksów jest terapia.
            >

          • moniapoz Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 19:12
            w pracy się pracuje ale pracuje się nie z robotami tylko z ludźmi i mogą tam powstać różne emocje pozytywne lub negatywne, czasem nawet niezależnie od nas samych.
            ocenianie człowieka który flirtuje w pracy jako takiego któremu brakuje kultury i manier to moim zdaniem właśnie brak kultury i przede wszystkim empatii.

            ------
            Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
            Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
            • bez_przekazu Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 19:14
              ja pracuje z robotami.

              moniapoz napisała:

              > w pracy się pracuje ale pracuje się nie z robotami tylko z ludźmi i mogą tam po
              > wstać różne emocje pozytywne lub negatywne, czasem nawet niezależnie od nas sam
              > ych.
              > ocenianie człowieka który flirtuje w pracy jako takiego któremu brakuje kultury
              > i manier to moim zdaniem właśnie brak kultury i przede wszystkim empatii.
              >
              > ------
              > Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
              > Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
              • moniapoz Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 19:20
                no tak....jesteś trollem to myślę, że jest to możliwe, ale ludzie tak naprawdę pracują z ludźmi i wyobraź sobie, że mają czasem nawet tam przyjaciół...sama utrzymuję kontakt z osobami z mojej pierwszej pracy.... przyjaźnimy się od lat.

                ------
                Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                • bez_przekazu Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 20:03
                  mam juz dosc twojej impertynencji i niedojrzalosci. najlepiej zrobie,jesli przestane z toba rozmawiac.

                  moniapoz napisała:

                  > no tak....jesteś trollem to myślę, że jest to możliwe, ale ludzie tak naprawdę
                  > pracują z ludźmi i wyobraź sobie, że mają czasem nawet tam przyjaciół...sama u
                  > trzymuję kontakt z osobami z mojej pierwszej pracy.... przyjaźnimy się od lat.
                  >
                  > ------
                  > Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                  > Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
              • mama_myszkina Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 19:27
                moniapoz napisała:

                > > ocenianie człowieka który flirtuje w pracy jako takiego któremu brakuje k
                > ultury
                > > i manier to moim zdaniem właśnie brak kultury i przede wszystkim empati
                > i.
                > >


                Powiedz to wszystkim działom HR w cywilizowanych krajach, gdzie flirt karany jest naganą albo wywaleniem z pracy. I bardzo dobrze. Do pracy się idzie pracować. Owszem, nalezy być uprzejmym ale flirtowanie to już jest inna kategoria wagowa w pracy niedopuszczalna.

                Jak lubisz takie przaśne klimaty to Twoja sprawa ale naprawdę, są inne formy wyrażania serdeczności.
                • moniapoz Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 19:36
                  i znowu oceniasz mnie pisząc "jak lubisz takie przaśne klimaty" - nie znasz mnie, niewiele o mnie wiesz, ale już oceniasz wartościując negatywnie. moim zdaniem jest to bardzo nie OK.
                  rozumiem też, że to Polska jest przaśna i niecywilizowana a tylko kraje na szeroko pojętym zachodzie są te wspaniałe i trzymające standardy w pracy ?

                  nie nie lubię takich klimatów i nigdy nie przekraczam granic "normalnych" relacji międzyludzkich w pracy ale jestem w stanie zrozumieć innych ludzi....poza tym nie narzucam swoich konserwatywnych poglądów innym.

                  ------
                  Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                  Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                  • bez_przekazu Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 20:06
                    no kuzwa nie wytrzymalam i musze zabrac glos! albo jestes perfidna, albo masz slaba pamiec. to,co zarzucasz mamie dokladnie robisz mnie. oceniasz mnie, nie wiedza kim jestem i jaka jestem,smiesz nawet wmawiac mi,ze jestem nieszczesliwa, ba,nawet wspolczujesz mojemu mezowi,choc nawet nie wiesz,jaka osoba on jest.
                    kobieto, moze jakas autorefleksja?
                    moniapoz napisała:

                    > i znowu oceniasz mnie pisząc "jak lubisz takie przaśne klimaty" - nie znasz mn
                    > ie, niewiele o mnie wiesz, ale już oceniasz wartościując negatywnie. moim zdani
                    > em jest to bardzo nie OK.
                    > rozumiem też, że to Polska jest przaśna i niecywilizowana a tylko kraje na szer
                    > oko pojętym zachodzie są te wspaniałe i trzymające standardy w pracy ?
                    >
                    > nie nie lubię takich klimatów i nigdy nie przekraczam granic "normalnych" relac
                    > ji międzyludzkich w pracy ale jestem w stanie zrozumieć innych ludzi....poza ty
                    > m nie narzucam swoich konserwatywnych poglądów innym.
                    >
                    > ------
                    > Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                    > Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                    • moniapoz Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 20:22
                      no tak :)
                      1. mylisz fora rozwód i co dalej z życie rodzinne. na forum rozwód i co dalej jest grono osób które twierdzą, że jesteś trollem i ja się jednak skłaniam do tego, żeby przyznać im rację
                      2. nie wmawiam Ci, że jesteś nieszczęśliwa, tylko tak odbieram Twoje posty o czym napisałam
                      3. na forum rozwód i co dalej Twojemu mężowi współczuł a raczej gratulował ktoś inny - przeczytaj jeszcze raz ten wątek ze zrozumieniem:
                      forum.gazeta.pl/forum/w,24087,136223701,136230064,Re_Rozrywki_samotnego_mezczyzny.html
                      4. w opcjach masz możliwość zablokowania moich wypowiedzi - i to Ci zalecam, nie będziesz się denerwować:)


                      ------
                      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
    • woda_woda Ludzie czytają cudzą korespondencję 29.05.12, 10:02
      a potem mają pretensje, że dowiedzieli się czegoś niefajnego.

      Szkoda, że skutkiem tego czytania bie było zainteresowanie się, dlaczego żona flirtowała.
      • brunero Re: Ludzie czytają cudzą korespondencję 29.05.12, 10:15
        Czytanie cudzej korespondencji jest obrzydliwe. czytanie korespondencji żony czy męża jest czymś naturalnym, przynajmniej w moim małżeństwie. My po prostu nie mamy przed sobą tajemnic. Uważam, że jeśli małżonkowie nie mogą czytać swojej korespondencji to jest to chyba jakieś zaburzenie w funkcjonowaniu związku. Jesteśmy na siebie otwarci, tak,ale...
        • woda_woda Re: Ludzie czytają cudzą korespondencję 29.05.12, 10:23
          brunero napisał:

          > czytanie korespondencji żony cz
          > y męża jest czymś naturalnym

          Owszem, w sytuacji, gdy żona / mąż godzi sie na to.
          • woda_woda I wyjaśnię: 29.05.12, 10:25
            żona koresponduje ze swoimi przyjaciółkami, w listach są ich tajemnice - czy mąż powinien to czytać bez pozwolenia owych przyjaciółek?


            • brunero Re: I wyjaśnię: 30.05.12, 12:01
              Oczywiście, że tak. Przyjaciółka powinna wiedzieć, że jej przyjaciółka ma męża.
          • brunero Re: Ludzie czytają cudzą korespondencję 29.05.12, 10:27
            No oczywiście. tylko trudno znaleźć uzasadnienie dla braku zgody.- Nie czytaj moich maili, bo może napisała do mnie kochanka? Albo: -wiesz prowadzę niejasne operacje finansowe i wolałbym, żebyś o nich nie wiedziała. może jakieś inne uzasadnienie?
            • woda_woda Re: Ludzie czytają cudzą korespondencję 29.05.12, 10:30
              brunero napisał:

              > No oczywiście. tylko trudno znaleźć uzasadnienie dla braku zgody.

              Bynajmniej. Każdy człowiek ma prawo do prywatności. Czytanie żoninej korespondencji to brak zaufania i szacunku do niej.
              • jagienka75 Re: Ludzie czytają cudzą korespondencję 29.05.12, 10:39
                > Bynajmniej. Każdy człowiek ma prawo do prywatności. Czytanie żoninej koresponde
                > ncji to brak zaufania i szacunku do niej.



                Ta pani na szacunek oraz zaufanie sobie zasłużyła?
                • woda_woda Re: Ludzie czytają cudzą korespondencję 29.05.12, 10:59
                  jagienka75 napisała:


                  > Ta pani na szacunek oraz zaufanie sobie zasłużyła?

                  A co takiego ta pani strasznego zrobiła, że nie zasłużyła na szacunek?
                  • jagienka75 Re: Ludzie czytają cudzą korespondencję 29.05.12, 11:08
                    > A co takiego ta pani strasznego zrobiła, że nie zasłużyła na szacunek?



                    Za długo na upale siedziałaś? Przestań już wypisywać te swoje farmazony.
                    • woda_woda Re: Ludzie czytają cudzą korespondencję 29.05.12, 11:09
                      jagienka75 napisała:

                      > Za długo na upale siedziałaś? Przestań już wypisywać te swoje farmazony.

                      A umiesz odpowiedzieć na pytanie?
              • brunero Re: Ludzie czytają cudzą korespondencję 29.05.12, 10:45
                Głupoty. Moja żona zajrzy czasami do mojej korespondencji, ja do jej i jakoś nie czujemy braku wzajemnego szacunku. Po prostu trudno wyobrazić mi sobie sytuację, że mąż czy żona coś przed sobą ukrywają. Załóżmy, że przychodzi list (papierowy) do żony. Wyciągam go ze skrzynki i nie otwieram. Żona go potem czyta a ja pytam, co tam ciekawe pisze X? i słyszę odpowiedź, tajemnica. No głupie po prostu i nienaturalne.
                • woda_woda Re: Ludzie czytają cudzą korespondencję 29.05.12, 11:00
                  brunero napisał:

                  > Głupoty.

                  Dla ciebie głupoty, dla innych nie.

                  Do głowy by mi nie przyszło czytać coś, co nie jest kierowane dla mnie. Ale to kwestia smaku.
                  • sorvina Re: Ludzie czytają cudzą korespondencję 29.05.12, 11:36
                    Ja też traktuję partnera mimo wszystko jako odrębną osobę, choć niezwykle mi bliską i zawsze się pytam czy mogę coś przeczytać, zobaczyć itp. Zawsze słyszę tak, bo nie chodzi tu o posiadanie tajemnic, ale o uszanowanie cudzych granic. Podobnie nie zakładam, że partner zawsze coś zrobi, bo musi... Nie lubię takiego podejścia, muszę to płacić podatki. Cała reszta wynika z naszych wyborów i preferencji. I tak wolę, przynajmniej wiem, że sam z siebie chce i się stara. I on ma tą pewność wobec mnie.
                  • bez_przekazu Re: Ludzie czytają cudzą korespondencję 29.05.12, 18:31
                    nie mieszaj listu z zupa:)))))
                    a w lozku tez trzeba miec tajemnice?
                    woda_woda napisała:

                    > brunero napisał:
                    >
                    > > Głupoty.
                    >
                    > Dla ciebie głupoty, dla innych nie.
                    >
                    > Do głowy by mi nie przyszło czytać coś, co nie jest kierowane dla mnie. Ale to
                    > kwestia smaku.
              • edw-ina Re: Ludzie czytają cudzą korespondencję 29.05.12, 10:50
                Mnie w domu nauczono, że czytanie cudzej korespondencji/pamiętników itp. to zachowanie nieprzyzwoite. Tak, jak w czasach dzieciństwa nie chowałam pamiętnika, tak teraz nie chowam korespondencji, ale nie życzę sobie, by ktoś do niej zaglądał. Kiedy mój mąż wychodzi i zostawia włączony komputer z otwartą skrzynką, to wygaszam ekran.
                • brunero Re: Ludzie czytają cudzą korespondencję 29.05.12, 10:53
                  Mnie też tak uczono. Ale my z żoną nie uważamy korespondencji kierowanej do mnie, czy do niej za cudzą. Bo jesteśmy małżeństwem.
                  • brunero Re: Ludzie czytają cudzą korespondencję 29.05.12, 10:56
                    Dodam jeszcze, na tej samej zasadzie jak nie ukrywamy przed sobą dochodów czy wydatków, chociaż zaglądanie do cudzego portfela jest równie niegrzeczne.
                    • edw-ina Re: Ludzie czytają cudzą korespondencję 29.05.12, 10:59
                      no, ale my siebie nie uważamy za jedną osobę i wzajemną własność, stąd mimo wszystko jest to cudza korespondencja, tak, jak dla moich rodziców mój pamiętnik był moim pamiętnikiem, a nie ich, choć byłam ich dzieckiem.
      • bez_przekazu nie cudza tylko meza lub zony 29.05.12, 18:27
        w zwiazku ,jak nie ma intercyzy wszystko jest wspolne. jak dochodzi do podzialu majatku to raptem sie okazuje,ze kazda najmniejsza pie... jest wspolna.
        wiec maile tez sa wspolne:)
    • inside77 Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 10:40
      Moje "rozmowy" były przepełnione żalem , złością , byłem wsciekły , nie pytałem co robiła nie wyzywałem od jastarszego zawodu , rozkładałem na czynniki pierwsze. Pytałem dlaczego? Brak odpowiedzi lub " nie wiem " potęgowały moją wściekłość , która była wymieszana z bezdradnośćią .Jednak wracałem do tego , niestety za często.
      Bardzo wq.... jest to że nie byli to faceci którzy mogli zawrócić kobiecie w głowie , byli po prostu "nijacy" nie był to typ za którym kobieta " odwróci się na ulicy " .
      Kompletnie tego nie rozumiem . dlatego jest to dla mnie wewnętrzny dramat. Rodzina była i jest dla mnie najważniejsza.
      • edw-ina Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 10:57
        Bo może twoja żona wcale nie szukała faceta, który zawróci jej w głowie, tylko takiego, który wykaże się zrozumieniem wobec niej, będzie sympatyczny, da jej oddech. Mogła wcale nie chcieć romansu, ale potrzebowała nieco ciepła, wsparcia.
        Skoro było źle, to trzeba było szukać pomocy u terapeuty, który mógłby pomóc wam się wysłowić i zrozumieć wasze emocje.
        • brunero Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 11:01
          Edw-ino masz męża? Jak masz to powiedz mu, że chcesz poszukać faceta, który da Ci trochę ciepła, wsparcia. Ciekawe jak zareaguje.
          • woda_woda Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 11:03
            brunero napisał:

            > Edw-ino masz męża? Jak masz to powiedz mu, że chcesz poszukać faceta, który da
            > Ci trochę ciepła, wsparcia. Ciekawe jak zareaguje.

            Odpowiem za ed-winę :)

            Tak normalnie to powinien zastanowić się, czemu żona szuka tego na zewnątrz.
            • mama_myszkina Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 16:26
              Tak normalnie to powinien zastanowić się, czemu żona szuka tego na zewnątrz.

              Mam nadzieję, że dokładnie tę samą zasadę stosujesz, kiedy to facet chodzi na boki. Nie znam bardziej niedojrzałego sposobu radzenia sobie z problemami w związku.
              • woda_woda Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 16:30
                mama_myszkina napisała:

                Nie znam bardziej niedojrzałego sposobu radzenia sobie z problemami w zwią
                > zku.

                no to mogę tylko współczuć osobie, która nie wie, że wszystko ma swoją przyczynę
          • edw-ina Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 11:06
            Mam męża, od bardzo wielu lat. I tak, kiedy mieliśmy problemy właśnie tak mu powiedziałam, że potrzebuję mężczyzny, który będzie dla mnie oparciem i da mi trochę ciepła. Początkowo zabolało, a w konsekwencji bardzo go to postawiło na nogi.
            • brunero Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 11:24
              No właśnie, powiedziałaś i dało efekt. Zwróć uwagę, że w tamtej sytuacji kontekst był inny. Kobieta nie powiedziała mężowi, że potrzebuje tego od niego, tylko znalazła u innego. To chyba różnica.
              • edw-ina Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 12:02
                to kwestia porozumienia w związku. Jeden to usłyszy, drugiemu można będzie drzeć się do ucha, a i tak będzie udawał, że to wiatr.
                • marc.el Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 16:49
                  edw-ina napisała:

                  > to kwestia porozumienia w związku.
                  Tu się zgadzam.
                  >Jeden to usłyszy, drugiemu można będzie drze
                  > ć się do ucha, a i tak będzie udawał, że to wiatr.

                  I tu jest jedno małe ale ..... niektóre kobiety maja tendencje do
                  "wysyłania sygnałów" "dawania do zrozumienia"
                  zamiast otwartej rozmowy ....
                  śmiem podejrzewać, ze żona mu jakoś to chciała przekazać ..
                  ale on tego nie wyczuł, nie widział ...... on cały czas był przekonany, ze jest DOBRZE!!!
                  Czy szukac winnego braku komunikacji?? chyba nie. Ale trzeba to poprawić.
            • sorvina Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 11:31
              Ja też czasem mojemu partnerowi mówię np. wiesz co, w tym tyg. tak fajnie mi się rozmawiało z X na komunikatorze, gdy zwróciłeś mi uwagę, że my mało razem rozmawialiśmy w tym czasie, zastanawiałam się do czego jest mi to pisanie potrzebne i uświadomiłam sobie, że dawno nie wygłupialiśmy się razem i bardzo mi tego brakuje. Jak Ty do tego podchodzisz? Może byśmy ... (tu spis propozycji).
              Pewnie męską dumę czasem to boli, ale zawsze wychodzi nam to na dobre. Czasem ja dostaję trudną do przełknięcia informację i razem wypracowujemy jakieś rozwiązanie satysfakcjonujące obie strony.
      • moniapoz Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 11:07
        przepraszam, to mnie wyobraźnia poniosła i pisałam o tym wyzywaniu od dziwek.
        trochę sobie tu dopowiedziałam i się zagalopowałam ale to przez to rozkładanie nóg użyte przez kogoś - sorry.

        ------
        Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
        Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
        • mama_myszkina Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 16:28
          przepraszam, to mnie wyobraźnia poniosła i pisałam o tym wyzywaniu od dziwek.
          trochę sobie tu dopowiedziałam i się zagalopowałam ale to przez to rozkładanie nóg użyte przez kogoś - sorry.

          Warto czytać ze zrozumieniem, wtedy nie będziesz musiała przepraszać.

          Ja nigdzie nie napisałam, że żona Autora wątku rozłożyła przed kimkolwiek nogi.

          Napisałam ogólnie - że problemów w związku nie leczy się wypinaniem się w stronę innego pana ani rozkładaniem przed nim nóg. Bo się nie leczy i tyle.
          • moniapoz Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 19:05
            jesteś bezkompromisowa i piszesz to co myślisz, ale we mnie Twoje posty budzą naturalny odruch sprzeciwu bo są pozbawione wrażliwości, dodatkowo są osądzające tych którzy chcą żyć myśleć inaczej.

            powtarzam jeszcze raz: flirtu w pracy nie utożsamiam z rozkładaniem nóg a tak można było zrozumieć Twoją wypowiedź

            na koniec: jeżeli czuję taką potrzebę to przepraszam i nie widzę w tym nic złego, ani nie czuję się przez to gorsza

            czytanie ze zrozumieniem zaleciłabym także Tobie.

            ------
            Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
            Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
      • amb25 Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 11:15
        Witaj.
        Wiesz ja nie wiem, czy potrafilabym przebaczyc mezowi zdrade. Pewnie bym mu wystawila walizki za drzwi. Bo jesli zrobilby to raz, wiedzac, ze mnie to zaboli, to moze zroibc to i drugi.

        >nie był to typ za którym kobieta " odwróci się n a ulicy " .
        Czyli co - prownojesz sie z nim i wychodzi ci, ze jestes gorszy od niego? Nie zastanawiaj sie bo nie warto. Wziela sobie takiego bo jest pewnie twoim przeciwienstwem. Lepszy-gorszy nie ma tu nic do rzeczy. Wazne, ze inny.

        Rodziy nie stracies - dzieci masz dalej. A zona - to nie rodzia - rodziny sie nie wybiera, a zon mozna miec kilka.

        Jesli potrafisz jej na prawde wybaczyc (a ona tego chce) i nie wracac do calej tej sytuacji to walcz o wasze malzenstwo, moze sie uda. Jesli nie potrafisz - to nie ma co marnowac czasu swojego i jej.
        • bez_przekazu Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 18:54
          amb25 napisała:

          > >nie był to typ za którym kobieta " odwróci się n a ulicy " .
          > Czyli co - prownojesz sie z nim i wychodzi ci, ze jestes gorszy od niego?

          ja odebralam to na odwrot,ze on atrakcyjniejszy od tamtego:)
          ale cos jest takiego,ze odczuwamy podwojne upokorzenie,kiedy nasz partner(ka) zdradzil (a) nas z kims mniej atrakcyjnym (w naszym mniemaniu) od nas:)

      • bez_przekazu Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 18:34
        bardzo czesto mezczyzni zdradzaja zony z nieciekawymi powierzchownie kobietami.
        mysle,ze szukaja wowczas czegos innego.o to samo pewnie chodzilo twojej zonie.
        inside77 napisał:

        > Moje "rozmowy" były przepełnione żalem , złością , byłem wsciekły , nie pytałem
        > co robiła nie wyzywałem od jastarszego zawodu , rozkładałem na czynniki pierws
        > ze. Pytałem dlaczego? Brak odpowiedzi lub " nie wiem " potęgowały moją wściekł
        > ość , która była wymieszana z bezdradnośćią .Jednak wracałem do tego , niestety
        > za często.
        > Bardzo wq.... jest to że nie byli to faceci którzy mogli zawrócić kobiecie w gł
        > owie , byli po prostu "nijacy" nie był to typ za którym kobieta " odwróci się n
        > a ulicy " .
        > Kompletnie tego nie rozumiem . dlatego jest to dla mnie wewnętrzny dramat. Rodz
        > ina była i jest dla mnie najważniejsza.
    • kozica111 Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 12:04
      Ciężko żyć z żona "nimfomanką"
      Widzę winę po obydwu stronach ale tylko do momentu powtórki.
      • brunero Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 12:31
        My tu sobie dywagujemy, a gość ma problem. Wydaje mi się, że w jego postawie jest element autorefleksji nad własnymi błędami no i co najważniejsze kocha swoją żonę. O żonie niestety wiemy nieco mniej. Nie wiadomo jakie emocje towarzyszą jej po wyprowadzce. Może czeka z utęsknieniem na jakiś gest ze strony męża a może ma to już w nosie. Małżeństwo jak najbardziej do uratowania, warunek, że żona chce, bo co do męża nie mam wątpliwości. Dalsze życie powinni sobie wypracować długimi i szczerymi rozmowami. Osobiście jestem zwolennikiem tezy, że małżonkowie potrafią sobie sami poradzić, ale jakaś terapia małżeńska by nie zaszkodziła. Człowieku, telefon do ręki i umawiaj się z żoną na randkę, najlepiej poza domem. W kawiarni rozmawia się spokojniej, bo trzymacie emocje na wodzy, nie będziecie przecież robić sobie scen przy ludziach. A spokojną rozmową....
        • marc.el Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 16:55
          brunero napisał:

          > My tu sobie dywagujemy, a gość ma problem. Wydaje mi się, że w jego postawie je
          > st element autorefleksji nad własnymi błędami no i co najważniejsze kocha swoją
          > żonę. O żonie niestety wiemy nieco mniej. Nie wiadomo jakie emocje towarzyszą
          > jej po wyprowadzce. Może czeka z utęsknieniem na jakiś gest ze strony męża a mo
          > że ma to już w nosie. Małżeństwo jak najbardziej do uratowania, warunek, że żon
          > a chce, bo co do męża nie mam wątpliwości. Dalsze życie powinni sobie wypracowa
          > ć długimi i szczerymi rozmowami. Osobiście jestem zwolennikiem tezy, że małżonk
          > owie potrafią sobie sami poradzić, ale jakaś terapia małżeńska by nie zaszkodzi
          > ła. Człowieku, telefon do ręki i umawiaj się z żoną na randkę, najlepiej poza d
          > omem. W kawiarni rozmawia się spokojniej, bo trzymacie emocje na wodzy, nie będ
          > ziecie przecież robić sobie scen przy ludziach. A spokojną rozmową....

          Masz rację, ale .... jeśli przez 7/12 lat nie byli w stanie wypracować jakiegos sposobu komunikacji, to bez pomocy z zewnątrz ciężko będzie .... ale jest to możliwe
          • bez_przekazu Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 19:00
            marc.el napisał:

            > Masz rację, ale .... jeśli przez 7/12 lat nie byli w stanie wypracować jakiegos
            > sposobu komunikacji, to bez pomocy z zewnątrz ciężko będzie .... ale jest to
            > możliwe

            i jesli teraz tego nie zrobia to za pare lat na bank beda sie rozstawac.
        • bez_przekazu Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 18:58
          bardzo mi sie podobaja Twoje wypowiedzi i podejscie do zwiazku. gdyby wiekszosc mezczyzn tak myslala i postepowala.....jedyna nadzieja,ze coraz mlodsze pokolenia maja podobnie poukladane glowie. gdyby Twoje wypowiedzi mogl przeczytac moj maz....

          brunero napisał:

          > My tu sobie dywagujemy, a gość ma problem. Wydaje mi się, że w jego postawie je
          > st element autorefleksji nad własnymi błędami no i co najważniejsze kocha swoją
          > żonę. O żonie niestety wiemy nieco mniej. Nie wiadomo jakie emocje towarzyszą
          > jej po wyprowadzce. Może czeka z utęsknieniem na jakiś gest ze strony męża a mo
          > że ma to już w nosie. Małżeństwo jak najbardziej do uratowania, warunek, że żon
          > a chce, bo co do męża nie mam wątpliwości. Dalsze życie powinni sobie wypracowa
          > ć długimi i szczerymi rozmowami. Osobiście jestem zwolennikiem tezy, że małżonk
          > owie potrafią sobie sami poradzić, ale jakaś terapia małżeńska by nie zaszkodzi
          > ła. Człowieku, telefon do ręki i umawiaj się z żoną na randkę, najlepiej poza d
          > omem. W kawiarni rozmawia się spokojniej, bo trzymacie emocje na wodzy, nie będ
          > ziecie przecież robić sobie scen przy ludziach. A spokojną rozmową....
    • saguaro70 Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 29.05.12, 12:39
      Twoja żona okazała się zwykłą egoistką. Ne dorosła do małżeństwa. Nie rozumiem i nie zrozumiem, że można być zamężną i mieć jakieś flirty. Trudno miałeś siedzieć cicho, jak baba rogaczem Cię robiła.
      I tak by odeszła. Czy byś gadał, czy siedział cicho, poszła by w cug. Taki typ potrzebującej doznań u innych gości.
    • proto Re: Facet który stracił swoją Rodzinę 30.05.12, 15:26
      Co Ty gadasz, nie przez Twoją głupotę tylko przez jej głupotę.

      No masakrycznie trafiłeś, zdrada to najgorsze co może człowiek drugiemu zrobić.

      Zastanawiam się, dlaczego ludzie tak postępują? Nie można od razu powiedzieć prawdy??
Inne wątki na temat:
Pełna wersja