matka pracujaca

02.06.12, 19:58
Pytanie takie mam, choć może nie pytanie,może raczej trochę żalu, co dusi i żyć nie daje, chce wylać.Otóż sprawa jest taka,od narodzin naszej malej praktycznie JA SAMA zajmowałam się domem i dzieckiem (czytaj praczka, kucharka, sprzątaczka, niania,pielęgniarka etc. czyli typowy house menager),plus pracowałam (bez umowy, nawiasem mówiąc w kancelarii adwokackiej) 3 godziny dziennie.W tym czasie mój chłopak pracował na cały etat,no i po pracy zostawał te 3 i pol godziny z mala. Wszystko było pięknie i ładnie, bo obojgu nam pasował taki układ, ja nie dość ze realizowałam się zawodowo (bądź co bądź), to miałam czas w domu żeby jakoś ogarnąć nasze gospodarstwo (co zresztą UWIELBIAM), no byc przy malej praktycznie cały czas (nie skorzystałam ani razu z pomocy niani, czy innej osoby,nigdy) do póki nie zmieniły nam się obowiązki. Teraz ja mam prace która pochlania cały mój dzień (czasami wracam do domu po 23.00, ale tez mam fantastyczne zarobki), a Tata pracuje w domu (jest websmasterem), wiec jego zakres obowiązków jest teraz znaczny.No i klops, okazało się ze dziecko na obiad je lody, rozbija szybe, wypsikuje cale opakowanie odswierzacza powietrza, w zlewie jak nie pozmywane po śniadaniu tak jest (do 22.00),nie mówiąc już o tym ze oczywiście zero porządku takiego codziennego (czyli choćby pozamiatanie podłogi). W weekendy nie pracuje, chodzę z mala do parku, na jakieś zakupy itd.ale jak wchodzę do domu, to od razu biorę sie za obowiązki przykładnej Pani Domu.Mala ma do mnie pretensje, ze latam ze ścierka zamiast z nią pograć w jakieś tam gry, ja sie denerwuje, bo wydaje sie ze tylko mnie cokolwiek obchodzi w jakich warunkach sanitarnych żyjemy (nie jestem jakaś tam fanatyczka, ale jak widzę plamę na podłodze z przed 4 dni,to mnie trafia), no i oczywiście gotowanie jakis tam pyszności, bo na co dzień, to raczej szybkie, proste dania. Niestety mój ukochany......zawsze w weekend, ale to ZAWSZE, mówi ze musi nadrobić z praca.No ja sie pytam, co on przez cały tydzień robi?Od razu wyjaśniam, ze jego dzień wygląda mniej więcej tak, ze wstaje rano o 7.00, je gotowe śniadanie i zawozi mala do szkoły, wraca o 9.00 i ma wolne do 16.20 kiedy jedzie po mala do szkoły.No i teraz tak, co robić?bo z jednej strony wiem ze on tez się stara, ale w tej jego opiece nad dzieckiem i domem, jest ważne to, żeby mala poszła spać o około 21.00, (często bez kąpieli, bo zapomniałem/niechcialem/ona nie chciała), no i zrobieniem mi kanapki na kolacje,no i już nic po za tym, a ja czuje ze się powoli wypalam.Co zrobić?wrzucić na luz?nie walczyć w weekend o porządek w domu?Rozmawialiśmy wiele razy na ten temat, i on wie, ze jestem zmęczona, po całym tygodniu chciałabym sobotę spędzić tylko we trojkę, ale on mówi, ze po co sie denerwuje, ze nie trzeba tak sprzątać, ze innego dnia, no cholera, ale jak kiedyś zrobiłam strajk i nie włączałam pralki, to prawie się popłakał, ze nie ma nic czystego, mnie się zrobiło go zal, no kurcze, niezła idiotka ze mnie
    • nini6 Re: matka pracujaca 02.06.12, 20:27
      Zatrudnij panią do sprzątania i zakupów, piszesz, że nigdy nie korzystałas z takiej pomocy - ten czas własnie nadszedł. To powinno znacznie odciązyć was oboje.
      Traktujesz faceta pracującego w domu tak, jak zazwyczaj mężczyźni traktują kobiety - "co ty własciwie robiłaś przez cały dzień".
      • nini6 Re: matka pracujaca 02.06.12, 20:29
        Sorry, dziecko wysłało za szybko.
        Nie dasz rady dalej ciągnąć ponadetatowej pracy zawodowej i stanowiska Idealnej Pani Domu - chociaż zapewne jesteś dumna, że dotychczas dawałś jakoś radę - bo padniesz na pysk.
        • anetuchap Re: matka pracujaca 03.06.12, 13:11
          Też od razu pomyślałam o pani do sprzątania.
          Wydaje mi się,że dopadł Cię syndrom idealności - idealnej pani domu,idealnej matki,
          idealnej pracownicy. A tak się nie da! Musisz odpuścić!Pani do sprzątania niech będzie
          tym pierwszym krokiem,ona przychodzi w sobotę sprzątać,a Ty spędzasz ten czas z
          córką. Powiem szczerze,że gdyby mnie było stać,to bym sobie też zatrudniła panią do
          sprzątania.
          • karolina_zet Re: matka pracujaca 03.06.12, 14:04
            U nas tej tak: maz pracuje poza domem, czesto robi nadgodziny i pracuje w weekendy. Ja mam wlasna firma ale pracuje w domu, ze mna jest tez u nas moj pracownik. Do tego ogarniam zycie domowe. Mam dwojke dzieci: 1 i 4 lata - 3 razy dziennie zawoze i przywoze je z przedszkola, poza tym cala reszta w miedzyczasie: pranie, gotowanie i zabawa z dziecmi. Czesto prace nadrabiam pracujac wlasnie w weekendy lub wieczorami. Ze sprzataniem rady juz nie daje - od 2 miesiecy przychodzi pani do sprzatania - od razu jest mi lzej. Mam wiecej watrosciowego czasu dla rodziny i mniej wyrzutow sumenia ze jestem na spacerze zamais myc lazienke.
            • verdana Re: matka pracujaca 03.06.12, 14:44
              Trochę mi to przypomina żale matek, gdy mąż wraca do domu wieczorem i ma pretensję, ze cały dzień w domu siedziały, a podłoga nie błyszczy i nie mają natychmiast podanego ciepłego obiadu. Mąż w domu pracuje - gdyby wychodził do pracy, to nie miałabyś pretensji, ze zamiast pracować nie myje podłogi.
              Jeśli masz fantastyczne zarobki, to zamiast o 23 myć podłogę, wynajmij panią do sprzątania. A jesli masz przymus robienia wszystkiego samemu i tego, abhy dom codziennie wyglądał idealnie - to nie wiń męża, tylko siebie.
              • czarnykapturek Re: matka pracujaca 03.06.12, 16:52
                A no tak, pewnie, tylko ze zapomniałam dodać jeszcze jedna bardzo ważną rzecz, swego czasu OBOJE pracowaliśmy na pełen etat, w tej samej firmie, wiec wychodziliśmy razem z domu i wracaliśmy razem.Moj chłopak, siadał wtedy przed komputerem, twierdząc ze coś tam jeszcze musi zrobić (no bo o prace nie będę się ciskać, wiadomo, ważna rzecz), a ja w tym czasie obiadek, praleczka, szczoteczka, kuwetka, dziecko ze szkoły hop.
                Przecież nie ciskałabym się, gdyby rożne scenariusze rożnie wychodziły, a wygląda na to, czy pracuje, czy nie, wszystko i tak na mojej głowie, a brudem mieszkaniu zarosnąć nie dam
                • verdana Re: matka pracujaca 03.06.12, 17:36
                  Wiesz, są tacy ludzie, co wyżej sobie cenią wypoczynek niż idealnie czystą podłogę. I to wcale nie jest głupie.
    • fomica Re: matka pracujaca 03.06.12, 14:55
      > Od razu wyjaśniam, ze jego dzień wygląda mniej więcej tak, ze wstaje rano o 7.00, je gotowe śniadanie i zawozi mala do szkoły, wraca o 9.00 i ma wolne do 16.20 kiedy jedzie po mala do szkoły.
      Zaraz, zaraz, ja tu czegoś nie rozumiem. To on w końcu pracuje w domu czy cały dzień "ma wolne"? Bo skoro pracuje to jak ma jednoczesnie sprzątac, odkurzac, gotowac itd. Ja jak jestem w pracy to tego wszystkiego nie robię, ewentualnie wieczorem albo w weekend. Chyba wpadlaś w stereotypowo męskie myslenie że skoro "przebywa w domu" to znaczy "nic nie robi, ma wolne".
      • czarnykapturek Re: matka pracujaca 03.06.12, 16:40
        Jego praca polega na ty ze siedzi przed komputerem, wiem jak ciężko jednocześnie coś tam zrobić dla klienta, jak zająć się obowiązkami typu obiad (bo sama również swego czasu próbowałam takiej pracy i wiem jak to jest, ale jednak dało się zrobić te kilka rzeczy na raz), i może rzeczywiście troszkę moje żale brzmią jak TYPOWEGO FACETA ze jeśli współmałżonek siedzi w domu a nic nie jest zrobione (to nieszczęsne pranie np.), to ZE NIC NIE ROBI. No niezupełnie o to mi chodzi, tylko raczej o to, ze po pierwsze dzieckiem nie musi się zajmować bo mala od 8.00 do 17.00 w szkole, a ile czasu zajmuje wstawić pralkę, czy odkurzyć?przecież nie wymagam generalki codziennie, mycia okien,zmian pościeli itd. Myślałam tylko, ze jak ja zacznę zajmować się finansami w naszym domu,(mój chłopak owszem zarabia coś, ale powiedzmy szczerze ze są to grosze, raczej na jego wydatki) mój partner przejmie kilka obowiązków.No ale widocznie się pomyliłam.Jak słusznie zauważacie, powinnam jednak zatrudnić panią do pomocy, tylko ze ja taka jestem istota, ze normalnie musi być zrobione po mojemu, a nie chciałabym później na ta panią się wydzierać (w myślach oczywiście). No i macie racje, ze wzięłam na siebie chyba za dużo, i na prawdę chce być perfekcyjna Panią Domu, ze wspaniała praca, znakomitym partnerem i nie sparwuajacym kłopotów dzieckiem.Po lepszej analizie, problem chyba leży w mojej głowie, i w rozdwojeniu jaźni, chyba poszukam specjalisty.
    • rotka88888 Re: matka pracujaca 03.06.12, 16:35
      na jami stanowisku bylas w kancelarii?
      Robisz takie bledy ze az wstyd.
      • czarnykapturek Re: matka pracujaca 03.06.12, 16:46
        na stanowisku sekretarki, to ze robię błędy językowe spowodowane jest tym , ze nie mieszkam w Polsce (od 10lat) i tu przyznaje się z rumieńcami i wstydem i mokrym biczem, ze ani nie pisze, ani nie mowie, ani nie czytam po polsku.I kancelaria tez jest za granica.Ach i staram się nadrabiać moje błędy językowe, właśnie czytając, czy rozmawiając na forum.Jeśli cie uraziłam, to przepraszam. A no i dodam, ze dla mnie to podwójny wstyd, bo na maturze z polskiego miałam 6, no cóż.
        • kol.3 Re: matka pracujaca 03.06.12, 17:02
          Nie dołuj się. Panie mieszkające na stałe w Polsce robią więcej bledow i to koszmarnych.
      • ewa9717 Re: matka pracujaca 03.06.12, 17:05
        rotka88888 napisała:

        > na jami stanowisku bylas w kancelarii?
        > Robisz takie bledy ze az wstyd.
        Te, bezbłędna, przyjrzyj się najpierw sobie.
        Czarnykapturku, wcale nie robisz żenujących błędów, powiedziałabym nawet, że piszesz lepiej niż wielu znanych mi świeżutkich maturzystów ;)
        • verdana Re: matka pracujaca 03.06.12, 17:42
          Nier zauwazyłam zadnych błędów, które by kogokolwiek dyskwalifikowały, słowo.
          Ale robisz podstawowy błąd, który może kosztować Cię małżeństwo. Zaczęłąś wymagać czystego domu itd. bo masz pieniądze. Czyli - skoro zarabiasz, to oczekujesz, ze mąż będzie sprzątał. Niedlatego,z ę pracujesz więcej, tylko dlatego,że wiecej zarabiasdz.
          Weź pod uwagę, że mąż niemal całkowiecie zajmuje się w tej chwili dzieckiem. Praktycznie 5 dni w tygodniu jest samotnym ojcem. Rano pracuje, potem jest dziecko - na sprzatanie nie zostaje mu wiele czasu. Być moze , Ty dawałas sobie radę, ale nie oznacza to wcale, że każdy musi. W doidatku dajesz mężowi do zozumienia, ze nie bardzo cenisz jego pracę - moze bowiem w jej trakcie zamiatać, gotować, zajmować sie dzieckiem. To Ty pracujesz i zarabiasz, a jego praca jest drugorzedna. To samo w wykonaniu faceta jest nie do zniesienia.
          Poza tym mam wrażenie, że nie zalezy Ci tak bardzo na czystym mieszkaniu, tylko na tym, aby to maż sprzątał - aby "zrównowaźyć" to, zę Ty zarabiasz wiecej - taka spłata długu. Gdtyby nie to, juz dawno wynajęłabyś sprzątaczkę.
          • czarnykapturek Re: matka pracujaca 03.06.12, 18:14
            verdana, chyba masz racje, nie patrzyłam na to w ten sposób, po prostu, myślałam, ze jeśli ja potrafię jakoś to wszystko ogarnąć, to każdy tak potrafi, nie uważam się za super kobitę, ot po prostu może właśnie z uwagi, ze nie mogę liczyć (ani na finansowa, ani na żadną inna)pomoc ze strony rodziny, musiałam dawać sobie rade.....Chyba za dużo wymagam od innych, a nie widzę w jaka wiedźmę się powoli zamieniam,puf, trzeba oczyścić sumienie i pięknie wszystkich za to wynagrodzić.Najgorsze jest to, ze po prostu wszystko musi być zrobione (w domu,pracy) na 100 procent, no i jak z tym walczyć?
            P.S. Pisze zawsze MÓJ CHŁOPAK, bo mimo, ze jesteśmy razem 8 lat, nie myślimy o legalizacji związku (jako małżeństwo, na szczęście możemy zatwierdzić LEGALNIE konkubinat, i to już wkrótce)
            MOŻE JEDNAK ZNÓW ZACZNĘ MEDYTOWAĆ........?No i po prostu odpuszczę
            • verdana Re: matka pracujaca 03.06.12, 18:33
              :) Powtarzaj sobie - na 100% to trzeba zadbać o siebie samą i o swoje życie. Co z tego, zę mieszkanie ogarnięta na 100%, ze praca zawodowa na 100%, kiedy ja padam z nóg, jestem niewyspana i zła - i dbam o siebie na 10% najwyżej?
              • czarnykapturek Re: matka pracujaca 03.06.12, 19:09
                no właśnie, o to chodzi, mniej więcej, a raczej o spokój ducha i umysłu, po porostu kiedy czuje ze tracę kontrole (nad brudnym podkoszulkiem, albo papierkiem POD koszem a nie W koszu), moje życie traci sens.No kurcze, ciekawa jestem kiedy mi się to zaczęło i czy da się leczyć
                • mozambique Re: matka pracujaca 04.06.12, 16:18
                  bardzo pracowicie i konsekwentnie pracujesz sobei na zawał
Inne wątki na temat:
Pełna wersja