Beznadziejny ojciec

08.06.12, 21:20
Mąż jest super tatą dla starszego dziecka i jednocześnie odrzuca emocjonalnie młodsze dziecko. Zdarzyło się, że powiedział, że chciał tylko to starsze dziecko. Młodsze dziecko jest traktowane jak powietrze a czasem gnojone, żeby nie przeszkadzało (dziecko jest nienormalnie grzeczne i na pewno nie przeszkadza). Mąż nidgy nie rozmawia i nie rozmawiał z młodszym dzieckiem. Jeżeli się do niego zwraca to zawsze wrogim, nieprzyjemnym tonem. Jednocześnie jest słodki dla starszego dziecka, zawsze i w każdej sytuacji.

W tych okolicznościach zawsze ratuję młodsze dziecko, pocieszam, rozmawiam, dbam o nie. Tłumaczę mężowi, że postępuje źle. Mąż ma to gdzieś. Rywalizuje z młodszym dzieckiem. Gdzie szukać pomocy?
    • verdana Re: Beznadziejny ojciec 08.06.12, 21:52
      W sądzie. Pozostawanie w zwiazku z tego typu człowiekiem to zezwalanie na to, aby dzieci zostały zniczczone psychicznie. Tak, starszy takze.
    • asia.xyz Re: Beznadziejny ojciec 08.06.12, 21:58
      Ta sytuacja jwst niezdrowa i bardo krzywdzi oboje dzieci nie tylko mlodsze ale i starsze. W zwiazku z nagannym zachowanie taty ty faworyzujesz mlodsze dziecko i jest prawie pewne ze starsze przez to czuje sie odrzucone przez ciebie a wiadomo akceptacje mamy jest bardzo wazna wiec w tej sytuacji zadne z dzieci nie dostaje tego co powinno i dodatkowo stosunki miedzy dziecmi nie beda najlepsze w tej sytuacji.
      Moim zdaniem koniecznie udaj sie do dobrego psychologa przynajmiej sama lub z dziecmi jesli nie uda ci sie meza zaciagnac. Taka sytuacja na dluzsza mete jest bardzo niezdrowa dla calej rodziny.
      • asia.xyz Re: Beznadziejny ojciec 08.06.12, 22:00
        I twoj maz jest tak samo beznadziejnym ojcem dla mlodszego jak i starszego dziecka gdyz traktujac ich nierowno robi wielka krzywde obojgu.
        • verdana Re: Beznadziejny ojciec 08.06.12, 22:26
          I wbrew pozorom - może sie okazać, ze to ten starszy ucierpi bardziej. Bo młodszy jest odrzucony, a starszy - demoralizowany.
    • elle-joan Re: Beznadziejny ojciec 08.06.12, 22:38
      Chociaż normalnie jestem raczej skłonna do negocjacji to tutaj wyrzuciłabym męża z domu i nie pozwoliła wrócić zanim nie zgodzi sie na jakąś specjalistyczną pomoc. To nie jest tylko kwestia krzywdznenia dzieci. To zupełnie nienormalne. Obcemu dziecku nie zrobiłabym czegoś takiego. Ile to już trwa? W jakim wieku jest młodsze dzieicątko?
      • antheax Re: Beznadziejny ojciec 08.06.12, 22:49
        Młodsze to nastolatek. Starsze też.

        Sytuacja była względnie neutralna dla młodszego, po prostu mąż go omijał. Ale od około roku - dwóch mąż chce rozwodu i stworzył taką właśnie przedziwną i szkodlliwą dla dzieci sytuację.

        Mąż nie chce się wyprowadzić. Ja nie mam dokąd się wyprowadzić. Po ewentualnym rozwodzie także nie będziemy mieli dokąd się wyprowadzić

        Mąż sam nie składa pozwu o rozwód tylko często mi powtarza, żebym to ja złożyła pozew. Wtedy on będzie nieskazitelny. Będzie na mnie, że to ja rozbijam rodzinę
        • mama_myszkina Re: Beznadziejny ojciec 08.06.12, 23:04
          Sytuacja była względnie neutralna dla młodszego, po prostu mąż go omijał.

          To jest Twoim zdaniem neutralna sytuacja dla dziecka? Moze przestań siebie oszukiwać, bo włos się na głowie jeży jak sie to czyta.

          Sytuacja kiedy ojciec \omija\ jedno z dzieci NIE JEST NEUTRALNA.
        • verdana Re: Beznadziejny ojciec 08.06.12, 23:06
          I Ty byłaś kilkanaście lat z facetem, który "omijał" własne dziecko? I nic?
          Złóż o rozwód z orzeczeniem o winie i z wnioskiem o pozbawienie praw rodzicielskich - jako przyczynę mozesz podac znęcanie się nad dzieckiem. Nagraj, jak ojciec zwraca sie do syna. Najpierw idź z synem do psychologa, weź opinię.
          Mąż, nawet jak się nie wyprowadzi, to przynajmniej będzie musiał płacić alimenty na obu synów. A dzieci będą wiedziały, zę taka sytuacja jest powodem do rozwodu.
          Sąd podzieli też majątek, będziecie mogli podzielić mieszkanie.
          Powinnaś jak najszybciej rozbić trę rodzinę!
        • elle-joan Re: Beznadziejny ojciec 08.06.12, 23:07
          antheax napisała:

          > Młodsze to nastolatek. Starsze też.
          >
          > Sytuacja była względnie neutralna dla młodszego, po prostu mąż go omijał.

          No nie, jak rodzic omija to nie jest neutralna sytuacja. Myślałam, że chodzi tylko o dziecko, a tu jeszcze kwestia rozwodu. To, ze nie ma gdzie się wyprowadzić to faktycznie może być problem, ale tym na kogo będzie rozbicie rodziny, to bym się nie przejmowała. Chodzi o dobro dzieci no i Twoje skoro on mówi, że chce rozwodu, to po co to ciagnąć.
        • triss_merigold6 Re: Beznadziejny ojciec 08.06.12, 23:08
          No to będzie, że rozbijasz rodzinę. Przeżyjesz. Złóż ten pozew i wnoś o orzeczenie winy męża.
          Zapewniam Cię, że po paru latach psa z kulawą nogą nie będzie interesowało kto faktycznie podjął decyzję, dlaczego i kto wykonał pierwszy krok. Nie potrafisz typa z domu wywalić?
        • morekac Re: Beznadziejny ojciec 09.06.12, 08:25
          żebym to ja złożyła
          > pozew. Wtedy on będzie nieskazitelny. Będzie na mnie, że to ja rozbijam rodzin
          > ę
          To jest chyba jego swobodna interpretacja...
    • mama_myszkina Re: Beznadziejny ojciec 08.06.12, 23:01
      Pozostając w związku z takim socjopatycznym typem (bo takie zachowanie, moja droga, jest oznaką socjopatii) niszczysz oboje dzieci.

      Mąż się nie zmieni, więc nie licz na to.

      • antheax Re: Beznadziejny ojciec 08.06.12, 23:31
        Zdaję sobie z tego sprawę ale nie mam dokąd się wyprowadzić. Nie liczę na to, że się zmieni. Ale naprawdę nie mam dokąd się wyprowadzić. Gdybym miała dokąd to zrobiłabym to dawno
        • mama_myszkina Re: Beznadziejny ojciec 09.06.12, 00:15
          antheax napisała:

          > Zdaję sobie z tego sprawę ale nie mam dokąd się wyprowadzić. Nie liczę na to, ż
          > e się zmieni. Ale naprawdę nie mam dokąd się wyprowadzić. Gdybym miała dokąd to
          > zrobiłabym to dawno

          To są wymówki. Typowe z resztą dla kobiet pozostających w związkach z takimi typami. Tyle by zrobiły,że ho ho, tylko jakoś nie mogą, bo warunki niesprzyjające itp.

          Masz w domu dwoje nastolatków. Miałaś chyba dość czasu, żeby pomysleć, jak zakończyć związek z koelsiem, który 'omijał' jedno z własnych dzieci. Ale jakoś nie widziałaś w tym nic złego, albo nie chciałaś.

          Dzieci Wam kiedyś za to podziękują, obojgu.
          • antheax Re: Beznadziejny ojciec 09.06.12, 11:27
            Owszem, miałam dość czasu, żeby pomyśleć, gdzie będę mieszkać po rozwodzie. I nie udało się nic wymyśleć, jak dotąd. Mieszkania są za drogie. Wynajem jest za drogi.

            Jakieś inne propozycje?
            • elle-joan Re: Beznadziejny ojciec 09.06.12, 11:51
              antheax napisała:

              > Owszem, miałam dość czasu, żeby pomyśleć, gdzie będę mieszkać po rozwodzie. I n
              > ie udało się nic wymyśleć, jak dotąd. Mieszkania są za drogie. Wynajem jest za
              > drogi.
              >
              > Jakieś inne propozycje?
              Kupić albo wynająć mieszkanie to nawet dla małżeństwa, w którym obywdwoje pracują może być problem, o ile mogą liczyć wyłącznie na siebie i swoją kasę i niep omieskzują u rodziców. Ale Ty masz w tej chwili połowę mieszkania. Skoro obydwoje chcecie rozwodu, to w tej kwestii możecie współpracować. Mówił jak to widzi?
              • antheax Re: Beznadziejny ojciec 09.06.12, 12:51
                Mąż uważa, że to ja mam się wyprowadzić ze wspólnego mieszkania. Jak o tym rozmawiamy mąż zwykle dodaje, że mam sobie poznać innego faceta i się wyprowadzić do niego

                Ale widzę, że dzięki forum Życie Rodzinne nareszcie mogę problem rozwiązać. Zapowiedziałam mężowi, że:

                albo od teraz wygospodaruje czas, który poświęci swoim relacjom z młodszym, przedstawi grafik (sorry, do tej pory, żeby cokolwiek powiedzieć do męża, musiałam "zapisywać" się na kilka dni naprzód, bo inaczej przerywał mi w pół słowa, że nie ma czasu), poświęci wspólnie ze mną czas na omawianie spraw rodzinnych i wizyty u psychologa

                albo w najbliższy poniedziałek jestem w Ośrodku Interwencji Kryzysowej - i tam rozwiązuję problem

                Gdyby nie podpowiedź o Ośrodku Interwencji Kryzysowej, że mogę stamtąd otrzymać opinię psychologa o relacjach ojca z dzieckiem i na tej podstawie działać - nie miałam punktu zaczepienia.

                Mąż w tej sytuacji poprosił, żebyśmy wybrali się do prywatnego psychologa. Już wiem, że na wstępie zapowiem, że oczekuję nie tylko pomocy psychologicznej ale i dokumentację na potrzeby dalszych dzialań ewentualnie w sądzie
                • verdana Re: Beznadziejny ojciec 09.06.12, 13:30
                  A czyje jest mieszkanie? Jeśli Wasze, to nie ma problemu - sąd zadecyduje o tym, jak podzielić majątek i nie ma siły, abyś w wyniku tego podziału wylądowała z dziećmi na bruku, a mąż został w mieszkaniu.
                • mama_myszkina Re: Beznadziejny ojciec 09.06.12, 13:42
                  Mam wrażenie, że cały czas oczekujesz, że ktoś ten problem rozwiąże za Ciebie. W OIK możesz zasięgnąć porady w razie kryzysu, nikt tam niczego za Ciebie nie załatwi. To jest pomoc w sytuacjach, jak sama nazwa wskazuje kryzysowych a nie przewlekłych.

                  O opinię powinnaś wystąpić do RODiK a tam sie długo czeka. Chyba, że dołączysz wniosek o badanie relacji ojca z dziećmi do sprawy rozwodowej - zdaje się, że jeśli tak się to załatwia to się tyle nie czeka.

                  Odnośnie innych propozycji, to przez kilkanaście lat można było przynajmniej postawić mężowi warunki dotyczące terapii a nie godzić się na krzywdzenie dzieci. Przykro mi, ale tak to widzę. Zabrałaś się za to dopiero, kiedy mąż wspomniał o rozwodzie. Póki miedzy Wami było jako tako, pasowało Ci takie status quo.

                  Wybacz ostrą ocenę, ale tak to widzę.

    • antheax Re: Beznadziejny ojciec 08.06.12, 23:37
      Rozumiem. Najpierw opinia psychologa potem sąd. Dziękuję. Zabieram się za działanie
      • mama_myszkina Re: Beznadziejny ojciec 09.06.12, 00:16
        antheax napisała:

        > Rozumiem. Najpierw opinia psychologa potem sąd. Dziękuję. Zabieram się za dział
        > anie

        Bardzo dobrze, zycze dużo siły :)

        W Ośrodku Interwencji Kryzysowej znajdzies zi psychologa i prawnika. Wyjaśnij, jaka jest sytuacja- jesteście, Ty i dzieci, ofiarami wieloletniego znęcania sie psychicznego.
    • rycerzowa Czy tylko beznadziejny ojciec? 09.06.12, 09:41
      Kiedy to wcale nie o to chodzi!
      Nie o stosunek ojca do dzieci, tylko o to, że rodzice chcą się rozwieść i wygrywają dzieci przeciwko sobie!

      Antheax, przykro mi, ale ktoś ci to musi powiedzieć - wcale nie jesteś lepsza, jako rodzic.
      Nie mam zaufania do matek, które przez kilkanaście lat pozwalają "gnoić" dziecko, a opamiętanie przychodzi dopiero wtedy, gdy mąż chce się rozwieść.
      Bo teraz to ty się poczułaś odrzucona, tak?

      Niektórzy powiedzą, że może lepiej zadziałać później, niż wcale.
      Nie jestem pewna, że sąd rodzinny uzna winę ojca i odda ci dzieci.
      Starsze dziecko może zeznawać przeciwko tobie. Z wielu względów, choćby dlatego, że będzie zmanipulowane. Twoje dzieci to praktycznie dorośli ludzie, ich zdanie będzie brane pod uwagę.
      Nawet gdyby sąd ci je "oddał", starsze dziecko może cię opuścić.

      Poradź się dobrego psychologa, a dopiero potem prawnika, jak rozwikłać ten problem.
      Walczysz teraz o starsze dziecko. O relacje między dziećmi i tobą.
      • idoli Re: Czy tylko beznadziejny ojciec? 09.06.12, 15:15
        a może mąż podejrzewa, że młodsze dziecko nie jest jego, skoro tak się zachowuje od zawsze?
        • antheax Re: Czy tylko beznadziejny ojciec? 09.06.12, 15:42
          Nie. Twierdzi tylko, że on nie planował tego dziecka.

          Gdyby miał wątpliwości, czy jest jego, natychmiast zrobiłby badania i cieszył się wygraną w sądzie i upragnionym rozwodem z mojej winy
          • elle-joan Re: Czy tylko beznadziejny ojciec? 09.06.12, 16:33
            Wiesz co, cały czas nie mogę uwierzyć, że Wy tak kilkanaście lat- mąż jest jak to ujęlaś super tatą dla jednego, a drugie omija. Na początku byłam pewna, że to maluszki i sprawa jest świeża. Jak to młodsze dziecko w ogóle funkcjonuje w tej sytuacji?
            • antheax Re: Czy tylko beznadziejny ojciec? 09.06.12, 17:14
              O tym porozmawiam z psychologiem, w najbliższych dniach. Dziecko radzi sobie ale ponosi stratę.

              Nie odkleja się od komputera, nie chce wychodzić na dwór, nie chce bawić się z innymi rówieśnikami, nie ma kolegów, przyjaciół.

              Ja odklejam dziecko od komputera, jak mogę, angażuję we wspólne działania, wspólne gotowanie, pieczenia ciasta, wycieczki, odwożę na ulubione zajęcia pozaszkolne, sprawdzam lekcje, rozmawiam - bo jestem chyba jedyną osobą, z którą dziecko rozmawia.

              Mąż jest działaczem społecznym i od wielu lat angażuje się w bezpłatną pracę z dziećmi w wieku własnego. Jednak NIGDY nie zabrał swojego dziecka na te zajęcia, a poświęca na nie bardzo wiele czasu w tygodniu i przez to nie ma w ogóle czasu dla naszego młodszego
              • marzeka1 Re: Czy tylko beznadziejny ojciec? 09.06.12, 17:22
                I TYLE lat pozwoliłaś to dziecko krzywdzić??? Bo to, jakie jest, osamotnione, to bierze się z nieakceptacji, serio myślisz, że po dziecku to spływa???
                • antheax Re: Czy tylko beznadziejny ojciec? 09.06.12, 17:34
                  A co miałam zrobić? Zgłaszać na policję, że mąż nie odrabia z dzieckiem lekcji? Albo że nie kupił mu prezentu na urodziny? Że nie rozmawia z dzieckiem? Że się z nim nie bawi?
              • caelum Re: Czy tylko beznadziejny ojciec? 13.06.12, 09:36
                antheax napisała:

                > Dziecko radzi sobie al
                > e (...) Nie odkleja się od komputera, nie chce wychodzić na dwór, nie chce bawić się z
                > innymi rówieśnikami, nie ma kolegów, przyjaciół.
                >

                Żartujesz sobie??! Twojemu synowi potrzebna jest pomoc, ślepa jesteś, czy jak??? Nie wierzę, no nie wierzę że można doprowadzić do czegoś takiego (nie poruszyć nawet tematu na terapii??) i skwitować, że "radzi sobie".

                Mój mąż też ma tendencje do faworyzowania, akurat młodszego (bo słodziak z niego wyjątkowy, a starszy bardziej uparty i charakterny, więc trudniejszy). NIGDY nie pozostawiam tego bez interwencji i z całkiem sporym sukcesem udaje mi się temperować takie zachowanie ojca.

                I wszystko to akceptowałaś dla mieszkania....? WSTYD!
          • mama_myszkina Re: Czy tylko beznadziejny ojciec? 09.06.12, 16:44
            antheax napisała:

            > Nie. Twierdzi tylko, że on nie planował tego dziecka.
            >
            > Gdyby miał wątpliwości, czy jest jego, natychmiast zrobiłby badania i cieszył s
            > ię wygraną w sądzie i upragnionym rozwodem z mojej winy

            Idź na tę terapię, bo masz kompletnie poprzestawiane priorytety. Dopóki Tobie z mężem był odobrze, to przez kilkanaście lat nie wymyśliłaś nic, żeby ulżyć młodszemu dziecku. A teraz, kiedy mąż Ciebie już nie chce, nagle stało się to problemem? Kończ waść, wstydu oszczędź.
            • antheax Re: Czy tylko beznadziejny ojciec? 09.06.12, 17:25
              Mamo myszkina, skąd pomysł, że mi z mężem było dobrze? Nie, nie było. Ale innego mieszkania też nie było. A mieszkania się nie "wymyśla" tylko się je kupuje albo wynajmuje. Jak ma się pieniądze. A ja nie miałam

              Dziękuję za pozostałe podpowiedzi, na pewno wykorzystam.

              Terapia już była, tak jakby co. Coś zmieniła - teraz był etap sprawdzenia tych zmian w praktyce, była szansa dla męża, dla nas. Widzę efekty, widzę, co zadziałało a co nie i spokojnie mogę kontynuować dalej. Więc nie jest tak, że nic nie robiłam, żeby poprawić sytuację, sorry
              • verdana Re: Czy tylko beznadziejny ojciec? 09.06.12, 18:07
                I tak sobie myślałaś, że lepiej poświęcić jedno dziecko, niż zostać bez mieszkania? Dziecko ma kilkanascie lat, nie mogłaś znależć cały ten czas lepszej pracy, która pozwoliłaby Ci chcoćby coś wynająć? A mieszkanie jest tylko męża?
                Jesteś współwuinna temu, co sie dzieje.
                Nie jesteś lepsza matką, niz Twój maż ojcem. Pozzwalasz , dla własnej wygody, gnoić swoje dziecko. Brawo!
                Ale nie martw się, moze młodszy sie załamie i wyskoczy oknem, a to rozwiąże Twój problem.
                • antheax Re: Czy tylko beznadziejny ojciec? 09.06.12, 18:36
                  I oczywiście, w wynajętym mieszkaniu dziecko nagle przestałoby odczuwać samotność i brak ojca, według Ciebie...
                  • marzeka1 Re: Czy tylko beznadziejny ojciec? 09.06.12, 18:40
                    Nie, ale wiedziałoby, że rodzice nie są razem; ojciec mógłby lub nie- odwiedzać; a tak na co dzień doświadcza tego, że ojciec ma go w zadku, faworyzując drugie dziecko.
                  • sorvina Re: Czy tylko beznadziejny ojciec? 09.06.12, 18:46
                    Najbardziej boli brak rodzica gdy ten siedzi w pokoju obok i udaje, że nie istniejesz...
                    Naprawdę łatwiej znosić fizyczny brak, jest jakimś usprawiedliwieniem, niż dzień po dniu, w chwilach gdy rodzica bardzo potrzebujesz, kolejny raz przekonujesz się, że ma ciebie gdzieś.

                    Szukaj sposobów na zmianę sytuacji tak bardzo jak latami szukałaś usprawiedliwień dla nic nie robienia. Bo sorry, ale rodzic, który pozostaje w związku z małżeńskim z drugim rodzicem, który swoim zachowaniem niszy psychikę dziecka, jest tak samo winny tej sytuacji. Swoją postawą pokazywałaś, że mąż ma prawo się tak zachować, dzieciak pewnie myślał, że to normalne, widocznie nie zasłużył na uwagę ojca. Tylko zdecydowana postawa pokazałaby, że to NIE JEST normalne.
                  • verdana Re: Czy tylko beznadziejny ojciec? 09.06.12, 19:11
                    W wynajętym miesZkaniu dziecko nie byłoby juz tym "gorszym", które jest wyłączone ze wspólnoty rodzinnej. I starszy nie byłby tym lepszym, który jest jedynym dzieckiem tatusia.
                    Na razie masz dziecko wycofane, z powaznymi problemami psychicznymi, które codziennie spotyka sie z odtraceniem. No tak, ale masz mieszkanie. I o to w tym wszystkim chodzi. DFziecko, tak naprawdę, nie liczy się nie tylko dla ojca. Dla Ciebie też jest mniej wazne nioz Twoja wygoda.
                    Ważne jest jedno - aby Tobie było dobrze. I zeby nikt C ię o nic nie oskarżał, bo przedcież zniszczenie dziecka to wina tatusia - tatusia, któremu na to spokojnie pozwalałaś, póki i Ty mu sie nie znudziłaś. I tylko to jest ważne - nic Cie dziecko i jego los przedtem nie obchodził, tak naprawdę.
                  • mama_myszkina Re: Czy tylko beznadziejny ojciec? 09.06.12, 21:50
                    Czym innym jest fizyczny brak ojca a czym innym ojciec, którego widzi sie codziennie i którego niechęć codziennie się czuje.

                    Chyba nie powiedziałaś wszystkiego terapeucie, co? :P
                    • antheax Re: Czy tylko beznadziejny ojciec? 09.06.12, 22:34
                      Terapeucie powiedziałam absolutnie wszystko. Po to poszłam, żeby pomógł. Nie było sensu wtedy opowiadać o młodszym dziecku ponieważ nie miało wtedy gorzej niż starsze. Natomiast po terapii małżeńskiej mąż nieoczekiwanie stwierdził, że kończy związek i wtedy zaczął nadskakiwać starszemu dziecku i pomiatać młodszym.

                      Starszemu powiedział, że rozbiłam rodzinę bo go zdradzam - jakby co to nie zdradzam. Młodsze nie uwierzyło w brednie i odsunęło się od ojca samo. Więc mąż zaczął czuć do niego niechęć a starsze tym bardziej faworyzować

                      Ten konkretny problem trwa od około roku. Jeżeli mąż rzeczywiście chce się rozwieść to niech to zrobi i zostawi nas w spokoju. A jak nie chce to niech się zachowuje normalnie.

                      Gdybym wyprowadziła się dzisiaj to starsze pewnie wolałoby zostać z ojcem, tak przypuszczam. Więc tak czy siak byłabym o jedno dziecko "do tyłu"
                      • wrednadziewucha Re: Czy tylko beznadziejny ojciec? 09.06.12, 23:06
                        Ale przecież sąd rzeczywiście musiałby uznać Twoją winę żebyś została totalnie bez mieszkania. Połowa jest Twoja! Więc niech Pan Mąż sobie nie planuje słodkiego miłego życia bez żony i połowy przychówku w Waszym mieszkanku.

                        Przecież to że Ty wniesiesz wniosek o rozwód nie oznacza od razu, że sąd orzeknie na Twoją niekorzyść!
                        • wrednadziewucha Re: Czy tylko beznadziejny ojciec? 09.06.12, 23:07
                          To jest jakiś terror psychiczny, jak Ty wytrzymujesz z tym człowiekiem tyle lat pod jednym dachem? Science fiction dla mnie i tyle.
                      • mamapodziomka Re: Czy tylko beznadziejny ojciec? 09.06.12, 23:15
                        Nie bylo sensu opowiadac o dziecku, ktore od urodzenia jest IGNOROWANE przez ojca, bo nie mial na nie ochoty?? Jak slowo daje, oczom nie wierze...

                        No coz, w takim razie masz teraz problem. Bo wydawalo ci sie, ze utrzymujac mieszkanie utrzymasz takze rodzine, a przynajmniej dzieci. Bo wydwalo ci sie, ze wieloletnie ignorowanie nie spowoduje powaznych szkod psychicznych. Bo wydwalo ci sie, ze dostosowujac sie do meza i nie skalujac konfliktu bedziesz miala dzieci po swojej stronie. Bo wydwalo ci sie, ze ustepujac zachowasz bezpieczna pozycje.

                        No i faktycznie, wydawalo ci sie. W tej chwili stoisz w obliczu rozwodu, starszego dziecka calkowicie zmanipulowanego przez ojca, a mlodszego z powaznymi zaburzeniami, byc moze juz nie do naprawienia, a na pewno nie w obecnej sytuacji.

                        Tak szczerze mowiac, to sprawa kto jest winny "rozbicia" rodziny to absolutnie najmniejszy problem w tej chwili.
    • lady-z-gaga dyskutantom polecam archiwum 13.06.12, 14:05
      forum.gazeta.pl/forum/w,898,127336916,127344779,Re_Jeszcze_nie_rozwod.html
      forum.gazeta.pl/forum/w,898,127336916,127346661,Re_Jeszcze_nie_rozwod.html
      Szkoda emocji i klawiatury na trolla albo świra - w sumie nie wiadomo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja